Zapraszamy na kanał Biblioteki Ossus na YouTube!


Etain Tur-Mukan

Z Biblioteki Ossus, polskiej encyklopedii ''Gwiezdnych wojen''.
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Etain.jpg
Etain Tur-Mukan
Data śmierci 19 BBY, Coruscant[1]
Rasa Człowiek[2]
Kolor włosów Brązowe, z blond i rudymi pasemkami[3]
Kolor oczu Jasnozielone[3]
Przynależność




Etain Tur-Mukan była kobietą z rasy ludzi żyjącą w schyłkowym okresie istnienia Starej Republiki. Należała do Zakonu Jedi, gdzie początkowo była padawanką Kasta Fuliera, a po jego śmierci Arligana Zeya. W czasie wojen klonów została pasowana na rycerza Jedi. Podczas konfliktu walczyła wraz z klonami w takich miejscach jak Qiilura, Dinlo, Coruscant, Haurgab czy Kashyyyk. Podczas misji na Qiilurze zakochała się z wzajemnością w jednym z komandosów, Darmanie, z którym to zaszła później w ciążę i urodziła synka, Venku Skiratę. Zginęła w dniu wydania rozkazu 66, w trakcie związanych z tymże wydarzeń.

Biografia

Misja na Qiilurze

Strata mistrza

Jakiś czas przed bitwą o Geonosis i wybuchem wojen klonów, Etain została wysłana wraz ze swym mistrzem, Kastem Fulierem na planetę Qiilura, gdzie mieli zbadać sprawę tworzenia przez doktor Ovolot Qail Uthan nanowirusów. Po przybyciu na miejsce, Jedi zostali pozbawieni kontaktu z resztą galaktyki, a w pewnym momencie także rozdzieleni, przez co Etain musiała radzić sobie z walką o przeżycie na własną rękę.[2]

Trzy miesiące po bitwie o Geonosis, Tur-Mukan uciekała przez łany zboża barq przed goniącym ją podpitym Weequayem, mającym wobec niej zdecydowanie wrogie zamiary. Szczęśliwie dla dziewczyny, która w pewnym momencie położyła się wśród bruzd ziemi licząc, że pozostanie niezauważona, uratował ją szef Weequaya, Ghez Hokan. Mandalorianin nie wiedział nic o tożsamości kobiety, dlatego skarcił podwładnego za to, że znów się spił i uganiał za dziewczynami. Po odczekaniu dłuższej chwili, Etain wstała w końcu ze swej kryjówki i starała się oczyścić swe ubranie choć trochę z gnoju, w którym leżała, używając do tego cennego zboża barq. Przyłapał ją na tym właściciel farmy, Hefrar Birhan, któremu niezbyt spodobało się używanie jego roślin w takim celu. Po krótkiej rozmowie farmer zgodził się pomóc Jedi, udzielając jej schronienia na swojej farmie.[2]

Etain ukryła się w pełniącej funkcję suszarni stodole, gdzie obok mającego być jej posłaniem materaca, pogrążyła się w rozmyślaniach na temat tego co dotychczas spotkało ją i jej mistrza na powierzchni Qiilury. Obejrzała też holomapę należących do Separratystów kompleksów, którą zdobyła od pijanych miejscowych robotników budowlanych. Jej spokój został zakłócony gdy do stodoły weszła nieznana jej kobieta wraz z merlie, przynosząc jej płaszcz oraz talerz z cienkochlebem i gulaszową papką pokrytą ziarnami barq. Etain zrzedła mina gdy dowiedziała się, że ziarna te pochodziły z jej płaszcza, do którego przykleiły się wraz z gnojem. Nieznajoma poinformowała Jedi, że ktoś się zbliżał, jednak gdy ta stwierdziła, chwytając za miecz świetlny, że będzie gotowa, jej rozmówczyni odparła, że wcale nie chodziło jej o siepaczy Hokana. Wychodząc ze stodoły powtórzyła jeszcze raz, że ktoś nadchodził, wyraźnie konfundując tym Tur-Mukan.[2]

Przebywając w szopie, Etain rozmyślała nad różnymi możliwościami przekazania radzie Jedi zdobytych informacji, ale uznała, że przynajmniej na razie musiała odpuścić i odpocząć. Nie było jej to dane, ponieważ wyczuła w Mocy subtelną zmianę - jej mistrz, Kast Fulier, zginął. Po przyswojeniu tego faktu wyszła przed stodołę, gdzie oprócz rozmyślań o zmarłym mistrzu, zastanowiła się także nad słowami starej, nieznajomej kobiety.[2]

Niedługo później padawanka, wraz z Birhanem, udała się na miejsce mającej miejsce w nocy eksplozji, aby zobaczyć co się stało. Farmer widząc jakiej wielkości był krater, zaczął obwiniać Jedi o to, że to kolejni jej - to znaczy pochodzący z Republiki - ludzie. Spytał także czemu nie mogli walczyć gdzieś indziej. Etain widząc, że dwójka badających teren istot, Trandoshanin i Ubezjanin najwyraźniej coś znalazła, oddaliła się w kierunku drogi, aby o tym zameldować. Wykorzystując okazję, sprawdziła czym był znaleziony przedmiot. Okazało się, że był to kawałek kopułki robota R5 w barwach Republiki. Młoda Jedi natychmiast powiązała to z ostrzeżeniem nieznanej kobiety o tym, że ktoś się zbliżał i uznała, że pozostało jej jedynie mieć nadzieję, że kimkolwiek byli przybysze, przeżyli katastrofę.[2]

Po powrocie na farmę, Birhan był wściekły, przez co chciał wygonić Etain. Rolnik został jednak powstrzymany przez Jinart, która następnie odprowadziła Jedi z powrotem do szopy. Tur-Mukan starała się czegoś dowiedzieć od swej towarzyszki, która jak podejrzewała, była kimś więcej niż jedynie starą kobietą. Ta jednak niewiele powiedziała. Jedyną informacją którą Etain uznała za przydatną był fakt, że kazała jej się przygotować do drogi, gdyż wieczorem miała wyruszać w drogę.[2]

Oczekując na Jinart, padawanka zajęła się tworzeniem awaryjnego wyjścia ze stodoły - obluzowała dwie deski tak, aby w razie konieczności można je było rozchylić Mocą. W końcu, krótko po zapadnięciu zupełnych ciemności pojawiła się Jinart, a Etain, ku swojemu zaskoczeniu, mogła wyczuć ją w Mocy jako kogoś kto nią włada. Spowodowało to, że spytała dlaczego nie powiedziała jej wcześniej, że była Jedi, lecz ta zaprzeczyła jej słowom, stwierdzając jedynie, że miały wspólne cele. Kontynuując wypowiedź, starsza kobieta kazała dociekliwej Jedi się uciszyć, a następnie ruszać w drogę. Gdy towarzyszki dotarły do brzegu rzeki Braan, Jinart poleciła Tur-Mukan iść wzdłuż cieku wodnego, stwierdzając, że w górze jego biegu znajdzie żołnierza, który potrzebował posiadanych przez nią planów. Zgodnie z jej życzeniem, Etain wyruszyła w górę rzeki, niejednokrotnie wchodząc do jej koryta.[2]

Poznanie Darmana

Pierwsze spotkanie Darmana i Etain.

Cały czas idąc według przykazań Jinart, Jedi wyczuła w Mocy dziwną obecność, której zdecydowanie nie spodziewała się o tej porze w środku lasu - dziecka. Zaintrygowana tym faktem kontynuowała swą podróż, aż znienacka ktoś oślepił ją intensywnym strumieniem światła, na co ta odruchowo aktywowała swój miecz świetlny. Gdy nieznajomy to zobaczył, natychmiast przeprosił ją za swoje zachowanie stwierdzając, że nie wiedział kim była. Jednakże, gdy tylko Tur-Mukan odzyskała wzrok, na tyle żeby choć trochę go zobaczyć, zdała sobie sprawę, że została zdradzona przez Jinart, a przynajmniej tak pomyślała, gdyż wzięła obcego za Gheza Hokana. Natychmiast ruszyła do ataku, cały czas zastanawiając się też czemu wciąż wyczuwała w okolicy jedynie jakieś dziecko, a nie Mandalorianina. Nieznajomy nie dał się jednak posiekać mieczem i obezwładnił Etain, podtapiając ją w rzece, a także prosząc o możliwość udowodnienia, że nie był tym za kogo go wzięła. Gdy Jedi mu się przyjrzała, dostrzegła, że nie był to Mandalorianin władający lokalną milicją.[2]

Padawanka spytała mężczyznę o jego tożsamość, na co ten jej się przedstawił jako RC-1136, po czym wyjaśnił, że był klonem-komandosem. Kobieta była zdziwiona, że tytułował ją wpierw generałem, a gdy zauważył warkoczyk padawana, oficerem. Żołnierz wyjaśnił jakie zmiany zaszły w galaktyce podczas jej odosobnienia na Qiilirze, powiadomił o powstaniu Wielkiej Armii Republiki i o tym jaką rolę odgrywali w niej Jedi. W dalszej rozmowie komandos wyjawił Tur-Mukan swoje imię, Darman, a następnie omówił z nią dalszy plan. Klon zgodził się z Etain chcącą powrócić do stodoły, aby omówić dalsze działania oraz wyjawił jej swój metrykalny wiek, to jest dziesięć lat, dzięki czemu padawanka mogła zrozumieć dlaczego cały czas czuła obecność dziecka.[2]

Po powrocie na farmę, Jedi kontynuowała zapoznawanie się z nowym towarzyszem, dowiadując się między innymi w jakim był stanie, a także poprosiła go żeby zdjął hełm. Następnie pokazała mu posiadane przez siebie holoplany, powodując radość u komandosa, dla którego były one bezcenną pomocą dla misji, którą wraz z towarzyszami miał zrealizować. Wyjaśnił, że przyleciał na Qiilurę, aby porwać doktor Uthan, a także, że był klonem, a jego drużyna liczyła tylko cztery osoby. Ostatnia informacja zmartwiła Etain, która niewierzyła, że tak mała grupa mogła dać sobie radę z tym zadaniem. Następnie padawanka poczęstowała wygłodniałego komandosa qiiluriańskim chlebem, za co ten odwdzięczył się dając jej spróbować jego wojskowych racji żywnościowych, które kobieta uznała za ohydne. Oboje kontynuowali rozmowę, w której żołnierz opowiadał ciekawej towarzysce jak wyglądało jego życie, rodzina, a także wyjawił, że musiał dotrzeć do punktu zbornego Gamma. W dalszej części konwersacji, gdy Etain wyjaśniała komandosowi, że ich dane wywiadowcze były błędne i to co komandosi brali za ośrodek Uthan było w istocie garnizonem sił Separatystów, do rozmowy wtrąciła się przybyła bez ostrzeżenia Jinart, powodując natychmiastową reakcję Darmana, który wziął ją na cel swojego pistoletu blasterowego DC-17.[2]

Przybyła, nie okazując strachu, kazała mu się uspokoić. Komandos odłożył broń dopiero gdy usłyszał polecenie Etain, zapewniającej, że to jej znajoma. Ku zbulwersowaniu młodej Jedi, gdy Jinart spytała klona czy by ją zastrzelił, ten potwierdził, wyjaśniając, że staruszka mogła być równie groźna jak stereotypowy żołnierz. Zadowolona z takiej odpowiedzi, Jinart wyjawiła żołnierzowi, że wcześniej śledziła trójkę jego braci. Po tych słowach rozpoczęła swoją transformację, ujawniając swoją prawdziwą naturę, co nie zaskoczyło Darmana, który już widział Gurlanina, ale dla Jedi stanowiło prawdziwy szok. Tur-Mukan stwierdziła, że jeszcze nigdy nie spotkała nikogo takiego, spytała także dlaczego czuć od niej jakby posiadała zdolności używania Mocy, na co ta odparła, że to przez to, że jej rasa miała zdolności telepatyczne, dzięki którym była się w stanie kontaktować z przebywającym na statku Republiki, Valaqilem.[2]

Gdy Jinart przekazała im wszystkie istotne informacje, Darman zaczął patrzeć na Etain, a gdy ta spytała czy skończyły mu się pomysły, odparł, że oczekiwał jej rozkazów. Jego wypowiedź doprowadziła kobietę do wybuchu złości, w czasie którego wykrzyczała mu żeby przestał ją tak nazywać, a także, że nie była dowódcą wojskowym i że to on powinien wymyślić jakiś plan. Słysząc jej słowa, klon uległ wyraźnej zmianie, zamiast obecności dziecka, padawanka zaczęła wyczuwać w Mocy jego rezygnację i rozczarowanie. Widząc to, Gurlanka poprosiła żołnierza żeby na chwilę wyszedł się przewietrzyć, co ten uczynił, a gdy zostały same, wyjaśniła Etain jak istotną rolę dla galaktyki młoda Jedi odgrywała i że miała się wziąć w garść. Wyjawiła także przy okazji, że pomagała Jedi i Republice tylko dlatego, że mieli wspólne cele. Następnie Jinart opuściła stodołę, do której po chwili powrócił Darman. Poinformował on Jedi, że zgodnie z jej rozkazem opracował plan ataku.[2]

Klon oznajmił także, że był inteligentną istotą, a więc mógł wybierać w jaki sposób należało interpretować jej rozkazy. Etain zdecydowała się wydać mu jeden rozkaz, który powinien traktować jako nadrzędny - Darman miał interweniować za każdym razem gdyby uznał, że to co robiła Etain, jej polecenia, działania, były sprzeczne z jego wiedzą wojenną. Zaraz po tym poprosiła go, by przedstawił plan, o którym wspomniał. Żołnierz więc, przy pomocy kawałków drewna i okruchów chleba stworzył prowizoryczną mapę, wyjaśniając Jedi gdzie znajdowały się punkty zborne. Zaznaczył także ośrodek doktor Uthan i bazę robotów. Tur-Mukan urozmaiciła mapę, dodając do niej lokalizację willi Lika Ankkita oraz Imbraani i Teklet. Wtedy, nieoczekiwanie pojawiła się Jinart informująca ich, że musieli uciekać ponieważ siepacze Hokana palili pola żeby pozbawić ich wszelkich kryjówek.[2]

Na jej słowa Darman stwierdził, że musiał zabrać swój sprzęt, gdyż pozostawienie go nie wchodziło w grę, lecz kobieta doradziła mu by znalazł jakiś wózek, a także kazała zdjąć pancerz, dając mu nowe ubranie. Etain pomagała komandosowi zapakować na wózek jego wyposażenie, będąc przy tym pod dużym wrażeniem tego jaki ciężar musiał sumarycznie dźwigać, ponieważ nawet pojedyncze jego elementy były dla niej dość ciężkie i musiała wspomagać się Mocą. Po zapakowaniu sprzętu na wózek i przykryciu go ziarnem barqa, także Jedi zmieniła strój i pozbyła się swego warkoczyka, rozplątując go. Następnie oboje ruszyli niespiesznie drogą, rozmawiając na temat tego co robili. Darman wyjaśnił towarzyszce, że nie była to ucieczka, a jedynie taktyczny odwrót.[2]

Jedi i żołnierz kontynuowali swoją podroż, podczas której klon ciągnął wózek ze sprzętem z przodu, natomiast padawanka pchała go z tyłu. Po drodze komandos zaproponował Tur-Mukan, że mógł spróbować pomóc jej udoskonalić jej styl walki, ta odparła jednak, że prawdopodobnie straciłby przy tym jakąś istotną część swego ciała, okazując tym samym po raz kolejny brak wiary we własne umiejętności. Gdy dotarli do pierwszego z bezpiecznych domów z listy przygotowanej przez Jinart, Etain zapukała, a gdy nikt im nie otworzył oraz Jedi nikogo w środku nie wyczuła, ostrożnie weszli i sprawdzili posiadłość, przekonując się, że mieszkańcy musieli ją opuścić w pospiechu. Nie chcąc ryzykować, jako że nie wiedzieli z jakiego powodu tubylcy uciekli, uzupełnili tylko zapasy korzystając z domowej spiżarni, po czym ruszyli w dalszą drogę ku kolejnemu z bezpiecznych domów.[2]

W kolejnym bezpiecznym domu spotkali już mieszkańców - powitała ich stojąca w jego drzwiach kobieta. Etain porozmawiała z nią, ustalając szczegóły ich pobytu, które mówiły, że będą mogli schronić się w stojącej obok szopie. Wpierw jednak weszli do głównego domku by wspólnie z mieszkańcami się posilić. Podczas posiłku, gdy Darman z entuzjazmem konsumował zupę, Jedi wyczuła, że ktoś się zbliżał o czym natychmiast powiedziała towarzyszowi. W związku z tym, zajęli pozycje bojowe czekając na atak. Padawanka przekazała też klonowi, że wyczuwała przeciwników na zewnątrz. Walka, która chwilę potem nastąpiła była dość szybka, Etain zabiła swym mieczem Umbaranina, a Darman wyeliminował resztę wrogów, w tym jednego dobijając, gdy był już ranny i bezbronny, co wywołało niezadowolenie kobiety. Obydwoje zgodzili się, że nie powinni korzystać już z żadnych "bezpiecznych domów", gdyż takowe nie istniały.[2]

Nieoczekiwanie, zaraz po poprzedniej potyczce nawiązali walkę z kolejnymi przeciwnikami, tym razem będącymi grupą robotów bojowych. Nie chcąc wdawać się z nimi w otwartą walkę, Darman pobiegł ku drzewom, a Etain za nim. Komandos przy pomocy świdrogrzmotów zniszczył skarpę, na której znajdowały się maszyny, doprowadzając do ich destrukcji. W tym czasie, Etain korzystając z Mocy wpłynęła na umysły dwóch organicznych dowódców robotów, wpajając im przekonanie, że poszukiwani uciekli przy pomocy skuterów repulsorowych. Pokaz tego typu umiejętności wywarł ogromne wrażenie na komandosie.[2]

Następnie towarzysze udali się w miejsce, którego współrzędne przekazała im Jinart. Mieli tam spotkać się z pozostałą trójką klonów z drużyny Omega. Podczas gdy Darman zajmował się obserwacją okolicy, Etain przebywała w zbudowanym przez niego szałasie rozmyślając nad wieloma sprawami, a także minionymi wydarzeniami. Zaraz po tym jak wyczuła promieniującą od komandosa radość ten poinformował ją, że jego bracia zniszczyli stację przekaźnikową w Teklet, dzięki czemu mogli się oni swobodnie kontaktować, a także, że dzięki temu dowiedział się iż Atin i Fi dotrą do nich w przeciągu godziny. W rozmowie jaką nawiązała Etain, poruszone zostały takie tematy jak rozpacz komandosa z powodu śmierci towarzyszy z pierwszej drużyny oraz to o co właściwie walczył w mającej miejsce wojnie. Gdy Darman zaproponował jej by zjadła noszone przez niego w plecaku owoce, ta rozkazała mu by sam to uczynił, co też zrobił. Widząc, że przydało by się jej rozgrzanie, klon zaproponował poćwiczenie walki na miecze świetlne. Używając dwóch kijów wymienili kilka ciosów, po czym Tur-Mukan znów podjęła rozmowę, ciekawa jak komandos potrafił zabijać i pozostać obojętnym. Dowiedziała się wtedy kilku szczegółów na temat okresu szkolenia komandosa. Fakt, że żołnierz zdawał się bez strachu mówić o fakcie, że czekała go śmierć na polu walki sprawiał, że padawanka czuła się nieswojo. Wyjaśniła Darmanowi czym były stworzenia których śmierć widział wcześniej nad rzeką - jednodniówkami.[2]

Spotkanie z drużyną Omega

Gdy w końcu pozostała trójka komandosów do nich dotarła, Etain pomimo wcześniejszej informacji o jednakowym wyglądzie klonów, była w szoku. Stwierdziła także, że nie była ich w stanie od siebie odróżnić, prosząc też chcącego przedstawić się numerem służbowym Ninera, by podał jej swe imię. Dowodzący drużyną sierżant stwierdził, że to prywatna sprawa, ale przejmujący inicjatywę Fi podał jej imię swoje i Atina, co skłoniło ich dowódcę do podania swojego. Jedi zauważyła także w końcu przyprowadzonego przez komandosów pojmanego Weequaya, tego samego który niedawno gonił ją po polach z niezbyt miłymi zamiarami. Gdy padawanka zajęła się rozmową z pojmanym jej uwagę odwrócił na chwilę klekot pancerzy - jak się okazało był to Atin ściskający Darmana, wyraźnie zakłopotanego faktem, że Etain widziała go w takim momencie. Następnie wróciła do rozmowy z Guta-Nayem chcąc wydobyć z niego tyle informacji ile się dało.[2]

Gdy dowiedziała się od niego wszystkiego czego mogła, udała się do komandosów, by im to zreferować. Omyłkowo nazwała Ninera imieniem Darmana, zaraz się jednak poprawiła. Następnie podała kilka szczegółów jakie udało jej się zdobyć, wyjaśniając że Guta-Nay nie był kimś kto byłby uważnym obserwatorem. Wyjaśniła także Ninerowi, że każdego z nich w Mocy postrzegała inaczej, a także zapytała dlaczego Atina dręczyły tak wielkie wyrzuty sumienia. W odpowiedzi na swoje pytanie dowiedziała się, że to z powodu śmierci obu jego poprzednich drużyn. Pokazując, że troszczyła się o swych towarzyszy, Jedi zyskała sporo uznania w oczach dowodzącego Omegami, Ninera.[2]

Niedługo później, gdy żołnierze jedli posiłek, Fi zameldował, że ktoś się zbliżał. Na jego słowa, Etain wszystkich uspokoiła wyczuwając naturę przybyszki, którą była Jinart. Podczas wspólnego omawiania planów ataku, Tur-Mukan zaproponowała, by wysłać pojmanego Guta-Naya do Hokana, wpierw wmawiając mu jednak, że ich siły były większe niż w rzeczywistości. Fakt, że zaproponowała taką stanowiącą pewną śmierć dla Weequaya opcję, skłonił ją także do rozmyślań nad tym jak łatwo pozbyła się wpajanego jej od dziecka szacunku do wszelkich żywych istot. Wyczuwając o czym myślała padawanka, Jinart zwróciła jej uwagę, że Guta-Nay był szumowiną, dodająć, że Qiilura to jej rodzima planeta, zaskakując tym pozostałych rozmówców.[2]

Po tym jak Jinart ich zostawiła, Etain z komandosami zjadła posiłek, cały czas wspominając o zostawieniu porcji dla drugiej drużyny i tym podobnych szczegółach mających zmylić Weequaya. Podczas gdy Niner stał na warcie, a dwaj komandosi spali, Tur-Mukan podeszła do zajmującego się swym sprzętem Atina, by z nim porozmawiać. Klon wyjaśnił jej jakie możliwości miał ich sprzęt oraz pozwolił popatrzeć jej na okolicę przez lunetę jego DC-17, a także, gdy o to poprosiła, pozwolił przymierzyć hełm.[2]

Gdy komandos wyjawiał jej dalsze szczegóły na temat ich wyposażenia, a także poziomów niezależności poszczególnych grup klonów, padawanka zapytała go, czy zdawał sobie sprawę z tego, że był wykorzystywany. Mężczyzna odparł tylko, że taka była jego rola jako żołnierza. Jedi spróbowała także delikatnie wpłynąć na jego umysł, starając się pomóc mu pogodzić z odczuwanym psychicznym bólem, zapewniając go także, że śmierć jego towarzyszy to nie jego wina. Odniosła pewien sukces, poczucie winy jakie od niego wyczuwała, zelżało. Następnie przez jakiś czas tworzyli improwizowane ładunki wybuchowe. Atin poprosił wtedy swoją towarzyszkę o możliwość potrzymania jej miecza, na co ta się zgodziła. Zachęciła go także, gdy trzymał broń, by ją włączył. Gdy ten to uczynił, wyraził zachwyt z powodu miecza, a także z faktu, że Etain sama go zrobiła.[2]

Gdy skończyli tworzenie IŁW, Etain położyła się na zmianę drzemiąc i sprawdzając czy Guta-Nay uciekł. Gdy ten tego nie robił, musiała wpłynąć na jego umysł Mocą, zachęcając go, co miało doprowadzić do jego śmierci. Uświadomienie sobie, że stojący na straży Darman obawiał się, że tak samo mogła postąpić kiedyś z nim zdecydowanie jej się nie spodobało.[2]

Jako, że stracili swego tragarza, komandosi zastanawiali się jak podzielić między siebie sprzęt i co trzeba było zostawić. Jedi przypomniała, że sama też mogła nieść różne rzeczy, co potwierdził Darman. Podczas omawiania planów, Etain wspomniała, że dzięki Mocy mogła przemieszczać niewielkie obiekty, natomiast gdy chwilę później wspólnie szli ku punktowi, w pobliżu ośrodka badawczego, padawanka trzymała się blisko Darmana, rozmawiając z nim między innymi na temat tego jak dał radę tyle czasu samemu nieść E-Weba. Obserwujący ich Niner zauważył, że choć Etain była uprzejma dla wszystkich członków drużyny, to Darmana traktowała szczególnie. Po dotarciu na miejsce, Tur-Mukan pogrążyła się w medytacjach, chcąc odzyskać choć trochę sił przed czekającym ich zadaniem.[2]

Z medytacji wyrwało ją wyczucie śmierci Guta-Naya. Zdając sobie sprawę z jej poczucia winy, Darman starał się ją przekonać, że Weequay i tak by zginał, a tak chociaż odkupił swe winy w pewnym stopniu działając na ich korzyść. Jedi jednak dalej dręczyły wątpliwości. Gdy głośno rozważała co by się stało jeśli wydałaby kiedyś komandosom rozkaz przez, który zginą, Darman przypomniał jej, że po to zostali stworzeni, kazał jej także skupić się na czekającym ją zadaniu po czym odszedł do pozostałych żołnierzy. Sama Tur-Mukan uważała, że w momencie gdy przestanie odczuwać dyskomfort z powodu takich decyzji przestanie być godna tytułowania się Jedi.[2]

Gdy po chwili wyczuła promieniujące od klonów zaniepokojenie, podeszła sprawdzić co się stało. Okazało się, że ich blef okazał się zbyt skuteczny. Dzięki zdalniakom mogli zobaczyć jak Ghez Hokan sądząc, że zaatakują go dwie drużyny, przygotowywał się na dwa niezależne ataki, odwrotnie niż oczekiwali. Gdy Niner poprosił Etain o zgodę na kontakt z Majestic, ta mu takowej udzieliła, uznając, że pomoc okrętu przydałaby im się bardziej niż ewentualne korzyści z utrzymywania ciszy w eterze.[2]

Po tym jak ułożyli plan dostania się do ośrodka, przez jedną z rur odpływowych, padawanka starała się dodać klonom otuchy, zapewniając, że wierzyła iż odniosą sukces.[2]

Atak na ośrodek badawczy

Gdy Darman i Atin penetrowali jaskinie pod ośrodkiem, by się do niego wedrzeć, Tur-Mukan wraz z Ninerem i Fi była pół kilometra przed wejściem do tegoż obiektu, wyczekując wraz z dwójką żołnierzy na rozwój wypadków. Po tym jak Darman wysadził płytę filtrującą, przez którą mieli wejść do ośrodka, a sierżant to samo zrobił z willą, towarzyszący jej komandosi rozpoczęli ostrzał znajdujących się przed ośrodkiem robotów. Etain wykorzystała swe umiejętności władania Mocą, aby tak kierować ruchem lecących ku nim szczątków niszczonych maszyn, by żaden nie trafił w jej towarzyszy i nie zrobił im krzywdy.[2]

Po tym jak klonom znajdującym się w ośrodku udało się pojmać doktor Uthan, opuszczali oni ośrodek tą samą drogą, którą przybyli. Był to jednak dość wolny sposób, więc padawanka zaproponowała, że jeśli Jinart wskazałaby jej możliwie dobre miejsce, to mogła być w stanie, używając Mocy, stworzyć w ziemi odpowiednią wyrwę pozwalającą komandosom natychmiast wyjść na powierzchnię.[2]

Po dotarciu w stosowne miejsce, Etain wsłuchała się w Moc, używając jej by ukształtować na nowo ziemię w odpowiednim miejscu - jej starania zakończyły się sukcesem, przez co zdobyła uznanie u Jinart, która dotychczas niezbyt pochlebnie wyrażała się na jej temat. Zaraz, gdy Darman wyszedł na powierzchnię, Tur-Mukan rzuciła mu się na szyję, jednak zdając sobie błyskawicznie sprawę z niestosowności takiego zachowania, wycofała się. Po tym jak na powierzchnię wyszedł także Atin oraz pojmana Uthan, Jinart pożegnała się z nimi i oddaliła, przypominając Etain, że lepiej by Republika dotrzymała złożonej im obietnicy.[2]

Ewakuacja i koniec misji

Podczas podróży ku punktowi zbornemu, Jedi wpierw jedynie wyczuła, a po chwili także usłyszała nadlatująca jednostkę, którą był LART, jak wyjaśnił jej cieszący się z obecności maszyny, Darman.[2]

Gdy Atin zaczął marudzić, że nadzeszła kolej Darmana, by nieść Uthan, padawanka pozwoliła sobie na rozluźnienie i zaczęła nieść pojmaną doktor korzystając tylko z Mocy. Tymczasem rozległ się dźwięk strzału, przez co towarzyszący jej komandosi padli na ziemię. Podążając za instynktem, Jedi zrobiła to, podczas gdy pozbawiona uchwytu Mocy, Uthan na ziemię po prostu spadła. Chwilę potem, Darman wyeliminował zagrożenie, jakim okazał się być jeden z oficerów Hokana i opatrzył Atina, następnie przyczepił go do pleców swej zbroi i poinformował Etain, że ta będzie musiała nieść Uthan. Dopiero po tej wzmiance, padawanka przypomniała sobie o badaczce i sprawdziła jej stan - jak się okazało, kobieta również była ranna, ale jej życie nie było zagrożone. Tur-Mukan zarzuciła ją sobie na plecy i wraz z Darmanem ruszyła ku punktowi ewakuacyjnemu.[2]

Po dotarciu na miejsce, towarzysze przekazali rannych czekającemu sanitariuszowi i podczas gdy Darman podjął rozmowę z Valaqilem, do Etain podszedł mistrz Jedi Zey, chwalący ją za to jak dobrze się spisała, pomimo zdania tylko na własne siły. Padawanka nie zwróciła większej uwagi na pochwały, interesując się jedynie losem pozostałych dwóch komandosów. Niemogący nawiązać z nimi kontaktu, Darman założył, że nie żyli, lecz Etain twierdziła inaczej mówiąc, że wyczułaby ich śmierć. Następnie wyraziła sprzeciw wobec mistrza Zeya, który chciał pospiesznie opuścić planetę. Gdy Arligan wydał jej bezpośredni rozkaz, Tur-Mukan zagroziła unieszkodliwieniem kanonierki i uniemożliwieniem odlotu komukolwiek. Na potwierdzenie swoich słów przyłożyła swój miecz do istotnej wiązki przewodów, znajdującej się w pojeździe. Widząc jej upór, mistrz Jedi pozwolił jej w końcu, by wraz z Darmanem ruszyła sprawdzić co się stało z dwójką klonów, co też niezwłocznie uczynili.[2]

W miejsce gdzie znajdowali się komandosi, Etain dotarła w idealnym momencie by ocalić życie Ninera, który w rzeczywistości udawał śmiertelnie rannego, by wywabić przeciwnika, Hokana, którego miał zabić Fi. Zdarzenie to mocno wstrząsnęło Etain, choć powodem wstrząsu nie był fakt, że pozbawiła głowy Mandalorianina ,ale raczej to, że Niner mógł tak doskonale udawać jęki śmiertelnie rannego, jedynie dlatego, że już słyszał kiedyś takowe. Po tym jak Fi oddał jej znaleziony przy Hokanie miecz jej mistrza, w czwórkę wrócili do punktu ewakuacyjnego.[2]

Po dotarciu do celu, Jedi podeszła do czekającego Zeya, po czym wręczyła mu miecz należący do zamordowanego Fuliera. W dalszej rozmowie, mistrz zaproponował jej, żeby została z nim na Qiilurze, gdzie mieliby zająć się działaniami partyzanckimi, zaoferował także, że jeśli Etain zechciałaby to mógł zostać z nimi jeden z komandosów. Gdy mężczyzna to powiedział, odszedł w towarzystwie Maze'a, by nadzorować wyładunek zapasów. Młoda Jedi zaproponowała Darmanowi możliwość opuszczenia drużyny i zostania na planecie wraz z nią, ten jednak odmówił. Chwilę później klony odlecieli w kanonierce, przez co pozostała na powierzchni, padawanka pozwoliła sobie na łzy smutku, wynikające między innymi z faktu, że wszystko co dotychczas osiągnęła jako Jedi zawdzięczała Darmanowi.[2]

Podczas, trwającego kolejne cztery miesiące, pobytu na Qiilurze, pod okiem mistrza Zeya, Tur-Mukan przeszła swe próby i została pełnoprawnym rycerzem Jedi.[2]

Ewakuacja Dinlo

W 367 dniu po bitwie o Geonosis, Etain znajdowała się na okręcie szturmowym Fearless lecącym dokonać ewakuacji na planecie Dinlo. Obserwując klony, Jedi rozmawiała z komandorem Gettem na temat swojej broni, a także tego czym się zajmowali w tamtej chwili członkowie drużyny Omega - bowiem jeden z Zer informował Getta, by ten mógł informować Tur-Mukan, o ich zadaniach i aktualnej kondycji. Etain stwierdziła także, że chciałaby w końcu poznać Kala Skiratę, osobnika o którym od roku często słyszała, ale którego nie poznała.[3]

Chwilę później, kobieta przemówiła do zebranej kompani klonów, liczącej standardowych 144 żołnierzy, wyjaśniając naturę ich misji oraz przypominając, że podstawowym celem miało być przeżycie każdego z nich, a nie sława i inne tego typu rzeczy. Poinformowała także, że do startu kanonierek pozostały 24 minuty. Po zakończeniu odprawy wymieniła jeszcze kilka uwag z Gettem, w myślach stwierdzając, że musiała poprosić generała Jusika, by nauczył ją znaczenia pieśni, którą klony zaczęły śpiewać na swym wewnętrznym kanale komunikacyjnym.[3]

Etain wzięła bezpośredni udział w akcji ewakuacyjnej, lecąc na powierzchnię planety jedną z kanonierek wraz z kilkoma klonami, w tym z Clanky'em. Korzystając z preferowanego przez siebie od misji na Qiilurze, karabinu LJ-50, rycerz Jedi pomogła oczyszczać przedpole z super robotów bojowych, a gdy w zasobniku energetycznym broni skończyła jej się energia, korzystając z bardziej tradycyjnej dla Jedi broni, to jest swojego miecza świetlnego. W końcu Clanky poinformował ją, że się wycofywali. Kobieta udała się więc za nim, na pokład wyładowanej ewakuowanymi klonami kanonierki, która to natychmiast wzbiła się w powietrze zostawiając za sobą powierzchnię planety i kierując się ku okrętowi.[3]

Na pokładzie statku, Etain zajęła się sprawdzaniem stanu ewakuowanych, widząc jednego z nich wezwała do siebie robota medycznego domagając się wyjaśnień dlaczego ten nie zajął się tymże rannym. Droid odpowiedział je, że stan żołnierza był zbyt ciężki by można było mu pomóc, co źle zadziałało na samopoczucie Jedi. Rycerz spróbowała zorientować się w stanie rannego przy użyciu Mocy, dowiadując się w ten sposób, że jego stan faktycznie był zbyt ciężki, nawet dla kogoś władającego Mocą na jej poziomie, by można go było dowieść żywego na pokład okrętu. Postanowiła więc, że chociaż ulży mu podczas kresu jego życia, co też uczyniła starając się wpłynąć zarówno na umysł jak i układ limfatyczny rannego, który podobnie jak jeden z komandosów z drużyny Omega nosił pseudonim Fi. Chwilę później klon zmarł, a Etain zajęła się innymi lecącymi kanonierką, z każdym zamieniając parę słów, pytając między innymi o przybrane imiona czy też ich towarzyszy broni. Spytała także Clanky'ego, co WAR robiła z ciałami martwych klonów, ten jednak wymigał się od odpowiadania na to pytanie.[3]

Po powrocie na pokład Fearlessa, Tur-Mukan zamieniła kilka słów z dowódcą ewakuowanych sił, mistrzem Jedi Vaasem Ga. Zapoznała się też z ogólnymi stratami jakie obie strony poniosły podczas wykonywania tego zadania. Następnie przeszła się po hangarze, zatrzymując się na dłuższą chwilę i rozmawiając z klonem o imieniu Nye - wypowiedzi, której ku niemu skierowała, słuchał jak się okazało cały hangar, który nagrodził zawstydzoną tym faktem Etain oklaskami. Po chwili, Gett wyjaśnił jej, że wykazała się w swoim podejściu lojalnością, a to coś co było wysoko cenione pośród klonów.[3]

Następnie Jedi udała się do swej kabiny, gdzie zmęczona położyła się spać. Po pewnym czasie obudziła się, gdyż wyczuła zakłócenie w Mocy, które było związane z Darmanem. Po chwili do jej kabiny zapukał Gett informując, że dostali informacje o kodzie Czerwone Zero, przez co nie czekając na rozkaz ze strony Etain, sam zdecydował się podjąć decyzję o ruszeniu na pomoc wzywającym, za co rycerz go pochwaliła stwierdzając, że podjęła by taką samą decyzję. Wyjawił jej także, że kod nadała drużyna Omega, co wyjaśniło Jedi powód wyczucia zakłócenia w Mocy.[3]

Ratunek drużyny Omega

Na dwadzieścia minut przed dotarciem do jednostki, w której uwięziona była drużyna Omega, niecałe dwie godziny po otrzymaniu od nich sygnału ratunkowego, Etain znajdowała się w centrum taktycznym wraz z komandorem Gettem, słuchając co Tenn, pełniący służbę przy konsolecie operacyjnej miał im do powiedzenia na temat aktualnej sytuacji.[3]

Jedi w końcu zażądała połączenia z drużyną Delta - jej polecenie zostało spełnione i po 30 sekundach pojawił się holograficzny wizerunek dowódcy tejże drużyny, Bossa. Kobieta zapytała komandosa jak planowali przeprowadzić akcję ratunkową, na co ten wyjaśnił jej zarys planu, zwracając także uwagę, że kluczową kwestią było to, czy musieli pozostawić przy życiu pojmanych jeńców, czy moli spisać ich na straty. Tur-Mukan rozumiała, że od decyzji jaką miała podjąć w tej sprawie zależały szansę uratowania także drużyny Omega, ponieważ uratowanie tylko komandosów, posiadających pancerze i zapas powietrza, zajęłoby chwilę, natomiast starania by nie uszkodzić jeńców wydłużały całą operację narażając życie obu drużyn, ratującej i ratowanej. Wiedząc, że kierując się pobudkami osobistymi zdecydowałaby inaczej, ale musząc zachowywać się jak generał patrzący na wojnę bardziej ogólnie i uwzględniający fakt, że ryzykując życie Omeg miała szansę wspomóc walkę z terrorystami, a więc ocalić życie dużej ilości innych klonów, Etain wydała Bossowi rozkaz by pojmanych Separatystów zachować przy życiu.[3]

Chwilę później, gdy drużyna Delta cumowała już do dryfującej jednostki, na której pokładzie była Omega i pojmani terroryści, Fearless wraz z wrogą jednostką Separatystów, zbliżali się do nich. Gdy tylko pojawiła się możliwość ataku, rycerz wydała Tennowi rozkaz otworzenia ognia do wroga, co ten też niezwłocznie uczynił, likwidując przeciwnika dwoma pociskami rakietowymi, przez co zapewniając bezpieczeństwo akcji ratunkowej Delt.[3]

Misja klonów zakończyła się powodzeniem i już niedługo Etain wraz z Gettem obserwowała jak z neimoidiańskiej jednostki, która wylądowała w hangarze wychodzili wpierw komandosi z drużyny Delta, a następnie Omegi. Jako pierwszy podszedł do niej Fi żartując na temat jej stanu, przez co Jedi udała wzburzenie, następnie zaś Niner i Atin - komandos na którym najbardziej jej zależało, czyli Darman, zajmował się przekazaniem pojmanym osób pod opiekę Getta i dopiero gdy to zrobił, podszedł do niej i przywitał się. Po wymianie kilku zdań, Tur-Mukan wysłała komandosa do łazienki, by się odświeżył oraz zaproponował żeby później, jeśli nie byłby zbyt zmęczony, odnalazł ją to oprowadziłaby go po statku.[3]

Niedługo później Etain miała okazję obserwować jak Fi, że Scorchem uczyli inne klony na pokładzie tradycyjnej mandaloriańskiej pieśni, Dha Werda Verda. Jedi wymieniła kilka uwag na ten temat z towarzyszącym jej Gettem, a następnie przejęła od niego rejestrator, którym nagrywał to wydarzenie i pozwoliła dołączyć mu do braci. Widziała też jak do tańczących dołączył Darman, a także udający wcześniej brak zainteresowania, Sev. Chwilę później rozległy się syren alarmowe informujące o zbliżaniu się do dokowania - Gett zaprosił Tur-Mukan na mostek jeśli chciałaby obserwować całą procedurę, z czego ta skorzystała.[3]

Operacja antyterrorystyczna na Coruscant

Początek zadania

Po wylądowaniu i opuszczeniu przez klony pokładu, niosąca swój karabin LJ-50, Etain skierowała się ku stojącej grupce Omeg, z którymi był już Kal Skirata. Gdy komandosi widząc nadlatujący cywilny pojazd zajęli błyskawicznie pozycje bojowe, Jedi reagując instynktownie, również takową zajęła - jak się okazało niepotrzebnie, gdyż jak uspokoił zgromadzonych Skirata, był to "swój pojazd". W końcu Jedi podeszła do reszty i przywitała się ze Skiratą, tym samym poznając go w końcu na żywo. Etain natychmiast zapytała go gdzie zabierani byli pojmani przez Omegi zamachowcy, Kal nie chcąc jednak tego zdradzić spytał czy pogodziłaby się z niewiedzą, pozostając w ich grupie, czy też będzie dalej drążyć, przez co będzie musiał usunąć ją z tej grupy - Etain zdecydowała się nie wypytywać.[3]

Kal Skirata zabrał Etain do swej prywatnej kwatery. W czasie drogi, Jedi myślała o tym jakie wrażenie zrobił na niej Kal i tym jak bardzo odbiegał on od tego jak go sobie wyobrażała. Po dotarciu do jego kwatery i widząc jego na wpół spakowany dobytek zapytała, czy Fi wciąż miał hełm Hokana. Zastanowiła się także jakby traktowała Kala gdyby spotkała go w takich okolicznościach w jakich poznała Gheza, a nie takich jak teraz, będąc po tej samej stronie. Po ustaleniu, że Kal zaczął się pakować, rycerz zamieniła z nim kilka ogólników na temat nadchodzącej misji. W dalszej rozmowie, mężczyzna poinformował ją, że powinna poznać Orda.[3]

Następnego dnia Etain obserwowała jak Jusik wraz z komandosami z drużyn Delta i Omega grał na placu apelowym koszar kompani Arca w nieznaną jej z nazwy grę. Gdy w pewnym momencie pocisk, którym grali poleciał w jej stronę, instynktownie osłoniła się przed tym "atakiem" przy użyciu Mocy, zaraz też podbiegł do niej Jusik przepraszając, co mogło sugerować, że to z jego winy pocisk poleciał w jej kierunku. Widząc krew na policzku rycerza, kobieta spytała go dlaczego nie korzystał podczas gry z Mocy, tamten odparł jednak, że byłoby to nieuczciwe.[3]

Chwilę później, gra została ponownie przerwana, tym razem przez przybyłego na miejsce Skiratę ganiącego graczy za granie bez pancerzy. Gdy Jusik wraz z klonami opuścili plac, Kal przysiadł się do Etain zamieniając z nią parę zdań na temat swojej przeszłości oraz jej przydatności podczas nadchodzącej misji. Następnie wspólnie udali się na śniadanie, a później na mająca miejsce równo o ósmej, odprawę.[3]

Gdy spotkanie się rozpoczęło, Tur-Mukan wraz z Ordem, dwiema drużynami komandosów, Jusikiem i Enaccą, wzięli udział w prowadzonej przez Skiratę odprawie, podczas której Mandalorianin nakreślił zebranym szczegóły czekającego ich zadania. Gdy Jusik zgłosił chęć pomocy Walona Vau przy przesłuchiwaniu więźniów, Kal wyjawił, że o pomoc w tej kwestii chciał prosić Etain. Ta niezbyt chętnie, ale potwierdziła, że podejmie się tego zagania. Skirata poinformował wszystkich, że spotkają się ponownie w tym samym miejscu o godzinie 21, gdy się ściemni, natomiast dwójce Jedi oświadczył, żeby poszli z nim, co ci też zrobili.[3]

Na placu apelowym wsiedli do czekającego tam poobijanego ścigacza, za którego sterami zasiadł Ordo i udali się szlakiem komunikacyjnym na południe. Po drodze Kal wyjaśnił Etain czego od niej oczekiwał, informując, że pojmani byli przeszkoleni w radzeniu sobie ze standardowymi metodami przesłuchania, z bólem wyjawiając, że osobiście uczył swoich komandosów tych technik, samemu ich torturując. Gdy ciekawa tego Jedi zapytała o stawkę ich działań, jej rozmówca wyznał, że nie ratowali galaktyki, gdyż liczba klonów ginąca w atakach terrorystów nie była zbyt wielka w porównaniu z ilością ginących na froncie, ale właśnie z tego powodu traktował on to osobiście. Etain podzielała niechęć Mandalorianina związaną z wykorzystywaniem klonów przez Republikę, zapewniła go więc, że postara się ich nie zawieść.[3]

Przesłuchiwanie pojmanych

Po dotarciu do znajdującej się w apartamencie, w rejonie browaru, kryjówki, gdzie Vau zajmował się przesłuchiwaniem więźniów, Kal ponownie upewnił się czy Etain sobie poradzi, zastrzegając, że jeśli chciała się wycofać to powinna zrobić to w tym momencie, ta jednak oświadczyła, że nie miała takiego zamiaru. Po wejściu do środka Jedi miała okazję po raz pierwszy poznać Walona Vau, zaraz też bez zwlekania, wzięła się za przesłuchiwanie siedzącego przy stole Farra Orjula. Po spędzeniu także paru chwil z pozostałą dwójką pojmanych, Niktami, zreferowała Mandalorianom co wyczuła - Niktowie bali się cierpienia i śmierci, natomiast człowiek jako jedyny bał się także złamania i wyjawienia swych tajemnic. Wiązało się to z tym, że to Orjula został wybrany do dalszego wywiadu. Zmęczony Vau postanowił oddalić się i zażyć trochę snu, pozwalając Etain działać.[3]

Rycerz w końcu udało się osiągnąć cel i złamać obronę Farra, doprowadzając go przy tym do szlochania. Zadowolony z rezultatu, Kal obudził Walona, który miał się zająć dalszym przesłuchiwaniem zmiękczonego mężczyzny, a sam wyszedł wraz z Etain na zewnątrz, na platformę lądowniczą, gdzie wezwał Orda. Po chwili Jedi wyczuła, że czyjeś życie zostało wewnątrz apartamentu zakończone, zaraz też dołączył do nich Walon informując, że zdobył potencjalne miejsce dostawy. Przybyły Ordo zabrał Tur-Mukan i Skiratę do kryjówki w chacie Qibbu. Po drodze Mandalorianin pochwalił Etain za dobrze wykonaną robotę.[3]

Gdy wczesnym wieczorem rycerz przybyła wraz z Kalem i Ordem do komandosów i Jusika znajdujących się w bazie operacyjnej, Skirata przekazał zebranym czego się dzięki kobiecie dowiedzieli. Podzielił także klony na wachty mające zająć się obserwacją miejsca dostawy.[3]

Zacieśnienie relacji z Darmanem

Następnie Tur-Mukan udała się do łazienki, w której się zamknęła, poddając się rozpaczy z powodu niedawnych wydarzeń, a głównie przez to jak pozbawiła Orjula wszelkiej nadziei. Jej rozważania nad jasnością i ciemnością przerwał pukający do drzwi łazienki Darman, pytający czy coś się stało. Etain po chwili zaprosiła go do środka, z czego komandos skorzystał. Wewnątrz, klon starał pocieszyć się ją najlepiej jak umiał. Gdy Jedi zapytała go czy miał kiedyś jakieś wątpliwości, ten wyznał jej jak zmieniło się jego podejście od odlotu z Kamino. Obydwoje zgodzili się, że posiłek zjedzą samotnie na górze, zamiast robić to w tłumie, w znajdującej się na dole kantynie. Po podjęciu tej decyzji, Darman poinformował o niej Skiratę, gdy ten przybył do nich i pukając zapytał czy szli na dół. Po odejściu Mandalorianina, Etain zamieniła ze swoim towarzyszem kilka żartobliwych uwag. Rozmawiając, wspominali ich wspólny trening walki mieczem świetlnym na Qiilurze - narastający pełen namiętności klimat został jednak zakłócony przez przybycie droida z jedzeniem. Po chwili jednak obydwoje kontynuowali wspólne podchody, aż w końcu Etain zapytała Darmana ile jego zdaniem zajęłoby pozostałym zjedzeniem posiłku, a więc ile mieli czasu tylko dla siebie.[3]

O szesnastej dnia następnego, Jedi była świadkiem jak Kal wypytywał Jusika, Seva i Fi, tłumaczących się z podjętych działań i pojmania pracownicy centrum logistycznego WAR, Vinny Jiss.[3]

Po zakończeniu tej sprawy, widzący zintensyfikowanie relacji między Tur-Mukan, a Darmanem, Skirata poprosił kobietę, by udała się z nim na lądowisko, pod pozorem rozmowy o Jedi-sprawach. Na miejscu dziewczyna natychmiast wyznała mu, że kochała komandosa i była gotowa zapłacić cenę odejścia z Zakonu jeśliby musiała. Po tym jak Skirata zagroził jej, że jeśli spróbowałaby w jakikolwiek sposób wykorzystać Darmana to będzie miała z nim spory problem. W odpowiedzi na groźbę, kobieta zapewniła go, że chciała jedynie szczęścia klona. Słysząc to, Mandalorianin pobłogosławił ich związek, każąc jej faktycznie zadbać, by jej wybranek był szczęśliwy.[3]

Już po północy, a więc 381 dnia po bitwie o Geonosis, Ordo zajmował się układaniem zdobytych materiałów wybuchowych w równe kupki. W tym czasie, zafascynowany zdobyczą, Darman bawił się jedną z tychże kostek, natomiast Etain zajmowała się głównie analizowaniem tego co wyczuwała w Mocy, przede wszystkim zdenerwowanym perspektywą spotkania się z Walonem, Atinem. Dodatkowo rozmyślała o tym jak bardzo od pobytu na Qiilurze zmienił się obserwujący życie cywilów, Fi. Kolejnym elementem jej rozmyślań był Darman. Gdy dołączył do nich Walon Vau i poinformował ich czego dowiedział się od Vinny Jiss, Kal zdecydował się umieścić w centrum logistycznym WAR, Orda, na miejsce pełniącego tam służbę zwykłego klona, Corra.[3]

Nawiązanie kontaktu z terrorystami

Po południu Tur-Mukan wraz ze Skiratą udali się do Qibbu. Na spotkaniu z Huttem, Jedi udawała rozwydrzoną córkę Mandalorianina. Posługując się znajomościami i chęcią zysku karczmarza, Kal zapewnił sobie jego współpracę w rozpuszczeniu wieści na czarnym rynku, mówiąc, że za odpowiednią opłatą mógł dostarczyć materiały wybuchowe. Gdy wyszli na zewnątrz, Skirata pochwalił Etain za sprawdzenie się w swej roli. Następnie pokazał jej jak drżały mu dłonie, chcąc by zobaczyła, że nie był tak opanowany i wszechmocny jak czasem wyglądał. Zapytał ją także czy mogłaby mu towarzyszyć przy spotkaniu z ewentualnymi terrorystami, na co ta się zgodziła.[3]

Dwa dni później, z przebywającym w bazie operacyjnej Kalem, skontaktował się potencjalny chętny na zakup materiałów wybuchowych. W rozmowie Skirata ustalił z nim miejsce spotkania, którym była południowa strona banku na placu Jądra Galaktyki.[3]

Następnego dnia, równo o jedenastej, Skirata wraz z towarzyszącym mu Jusikiem i strillem, przybyli na omówione miejsce. W tym czasie komandosi zajęli pozycje obserwacyjne, natomiast Etain kręciła się w pobliżu, kilkukrotnie przecinając plac. Minutę przed południem do czekających podszedł człowiek przedstawiający się jako Perrive, po czym wdał się w rozmowę z Kalem. Klony natomiast zajęli się oznaczaniem pyłem śledzącym zarówno Perrive'a jak i wszystkich jego towarzyszy. Mając problem z oddaniem czystego strzału, który miał oznaczyć jedną z przybyłych kobiet, żołnierze poprosili Jedi o pomóc. W odpowiedzi na ich prośbę, pod pretekstem pytania o drogę, rycerz wystawiła im cel na dogodną pozycję. Gdy komandosi oznaczyli wszystkich obserwowanych, Kal przekazał nieznajomym próbki materiału.[3]

O godzinie 16:30, Etain znajdowała się z innymi członkami zespołu w chacie Qibbu, gdzie zajęci byli analizowaniem ścieżek oznaczonych terrorystów, ich punktów styku i tym podobnych informacji. Jedi skupiona była na swych odczuciach, tym jak postrzegała w Mocy Vau, a także nienawiścią Atina do Mandalorianina. Podczas gdy Fi, Sev, Fixer i Scorch zjechali do baru na posiłek, Darman udał się do swego pokoju by się przespać. Śpiącego klona odwiedziła Etain, nie budziła go jednak, jedynie pocałowała w skroń, a następnie wróciła do pomieszczenia z holomapą. Tymczasem z wydziału logistycznego WAR powrócił Ordo z wieścią, że Vinna Jiss żyła i powróciła do pracy. Po wymienieniu możliwych opcji, w jaki sposób ktoś, o kogo zabiciu zapewnił Walon Vau, nadal żyje, zwiadowca zdecydował się czekać na podejrzaną gdy ta skończy swoją zmianę - Etain oświadczyła, że będzie mu towarzyszyć.[3]

Spotkanie z Gurlanami

Tak też się stało i przed północą kobieta, której towarzyszył Ordo, oczekiwała w zaparkowanym niedaleko wyjścia z centrum logistycznego pojeździe. W oczekiwaniu na Vinnę wymieniała z klonem neutralne uwagi, w pewnym momencie wyczuła także wewnątrz centrum kogoś wrażliwego na Moc, wrażenie to jednak po chwili zniknęło, o czym również poinformowała towarzysza. Gdy ich cel w końcu wyszedł, udając parę Etain i Ordo ruszyli za nią. Rycerz zapewniła żołnierza, że przez Moc nie wyczuwała, by ktokolwiek ich śledził. Po chwili jednak sama przestała wyczuwać Vinnę Jiss, gdy ta skręciła za róg. Nieoczekiwanie, Ordo zauważył zamiast kobiety jakiegoś mężczyznę oraz dojrzał błysk metalu, przez co natychmiast wystrzelił. Etain posługując się zasłyszaną kiedyś u Skiraty komendą wydała mu polecenie "stop", momentalnie go zatrzymując. Okazało się, że postrzelili również Besanę Wennen, która również śledziła ich cel. Klon nawiązał kontakt z Bardanem Jusikiem prosząc, by po nich przyleciał, po czym poważnie zrugał Jedi za użycie komendy stop, przerażając ją swym zachowaniem. Etain skupiła się jednak na bieżących sprawach, informując towarzysza, że postrzelona Vinna to zmiennokształtna Gurlanka. Gdy rycerz zajęła się ratowaniem tejże, Ordo zajął się szybkim przesłuchaniem drugiej postrzelonej, dowiadując się, że pracująca jako kierowniczka w centrum Besany w rzeczywistości pracowała jako agentka skarbowa i prowadziła śledztwo dotyczące znikającego zaopatrzenia o co podejrzewała właśnie Jiss.[3]

Po północy w chacie Qibbu, Jusik i Tur-Mukan zajmowali się ratowaniem rannego Gurlanina, a gdy po chwili Bardan zauważył, że ranna istota dochodziła do siebie, Etain wyjaśniła jak wyglądały relacje na linii Gurlanie-Republika. Kal Skirata zabił w zarodku potencjalny konflikt, który Walon Vau mógł zainicjować swoimi uwagami na temat "tylko wykonujących rozkazy" Tur-Mukan i Zeya.[3]

Gdy ranny Gurlanin odzyskał przytomność okazał się być kobietą, znaną Etain z misji na Qiilurze, o imieniu Jinart. Wyjaśniła ona, że nie współpracowała z Separatystami, a postać Vinny przybrała korzystając z jej nieobecności i chcąc poznać plany Republiki związane z Qiilurą. Dodała też, że nie zdawała sobie sprawy, że grupa Skiraty ją zabiła. Zmiennokształtna miała pretensje do Etain z powodu faktu, że republikańscy koloniści wciąż nie zostali usunięci z jej planety, przypominając, że Gurlanie im pomagali także w trakcie trwania wojny, gdy Jedi tym argumentem chciała się usprawiedliwić. W dalszej rozmowie Kal poszedł na układ z Jinart zobowiązując się zorganizowanie wysiedlenia kolonistów z planety w ciągu roku, a ta w zamian podała im tożsamość szpiegów Konfederacji w centrum logistycznym.[3]

Chwilę później Etain siedziała wraz z Darmanem, który to z kolei zajmował się pilnowaniem pojmanej Jinart. Klon w pewnym momencie musnął policzek Jedi w delikatnym pocałunku, po czym spytał czy miała jakieś wieści od Zeya. W odpowiedzi, kobieta wyjaśniła, że nawet on nie mógł podjąć tej rangi decyzji samodzielnie, po czym zostawiła Darmana, by porozmawiać z Kalem. Obydwoje wyszli na platformę lądowniczą, gdzie spał strill. Tam, rycerz podjęła temat Orda, wyjawiając Skiracie jakiej użyła komendy i pytając czy zwiadowca został zaprogramowany. Kal zdenerwowany tym pytaniem zaatakował ją, a przynajmniej tak sądziła gdy zobaczyła, że kierował w jej stronę cios. Ten jednak całkowicie celowo chybił, markowanym atakiem pokazując Etain, że była ona równie zaprogramowana jak Ordo, gdyż instynktownie sięgnęła po miecz i go aktywowała, by się bronić. Wyjaśnił jej w jaki sposób wpoił on komandosom odruch absolutnego reagowania na tą komendę, dodał również, że Ordo nigdy już jej nie zaufa, zgodził się z nią jednak gdy ta stwierdziła, że pójdzie przeprosić Orda.[3]

Gdy rozmawiający z Maze'em, Ordo musiał na chwilę przerwać rozmowę w oczekiwaniu na odpowiedź rozmówcy, Etain wykorzystała chwilę i przeprosiła go za to co zrobiła dodając, że zrozumiała jak trudne miał życie. Zwiadowca po chwili odparł, że z nich to nie on, ale ona miała gorzej, bowiem kochający rodzice oddali ją obcym ludziom z Zakonu Jedi, podczas gdy jego, niemającego rodziców przygarnął Skirata. Refleksja klona wstrząsnęła zdającą sobie sprawę ze słuszności jego rozumowania Etain.[3]

Jeszcze tego samego dnia, o godzinie 15.30 przebywająca w bazie operacyjnej Tur-Mukan, poprzez Moc wyczuła powstanie w niej nowego życia. Odczuwając niebiański spokój ducha, po chwili zeszła z platformy lądowniczej do głównego pomieszczenia, gdzie zastała jedynie drzemiącego Kala Skiratę oraz Walona Vau. Tam podjęli rozmowę, podczas której Etain dowiedziała się jak wyglądały związki rodzinne obu Mandalorian, w tym faktu, że podczas pobytu Skiraty na Kamino jego biologiczni synowie szukali go, a gdy go nie znaleźli, postanowili się go wyrzec. Po tym jak Etain zapytała Walona czy ten również uważał szkolonych przez siebie komandosów za swoich synów ten potwierdził, wdając się w kolejną przepychankę słowną z Kalem, który to po niej wyszedł na platformę lądowniczą. Jedi poprosiła Vau, by dał spokój Skiracie po czym wyszła za nim. Na zewnątrz, kobieta kontynuowała rozmowę z Mandalorianinem, który obwiniał się o śmierć 14 klonów zmarłych podczas treningu. Przyznał również, że o ile miał pretensję do Etain, jako jednej z Jedi, którzy tak chętnie stanęli na czele armii żołnierzy, sam również nie zrobił nic, posłusznie słuchając Kaminoan i szkoląc komandosów. Jedi starała się go pocieszyć wspominając, że gdyby nie on, to znalazłby się ktoś inny kto wykonałby jego zadanie, zaś dzięki niemu klony miały przynajmniej kochającego, prawdziwego ojca, kładąc mu głowę na ramieniu wspomniała także, że i ona go za takiego uważała. W myślach miała też cały czas świadomość, że sierżant zostanie dziadkiem, lecz nie zdecydowała się go o tym poinformować.[3]

Niewiele później, grupa operacyjna otrzymała zarówno dobre jak i złe wieści. Niepomyślną informacją był fakt, że musieli przyśpieszyć wymianę z terrorystami natomiast dobrą, że wymiana miała mieć miejsce przy magazynie CoruFresh, jednym z punktów, dla których mieli opracowany plan działania. Wszyscy mający wziąć udział w akcji założyli pancerze, czy to Katarny komandosów czy mandaloriańskie u Kala, Walona i Jusika, także i Etain założyła dyskretny i mniej rzucający się w oczy niż u pozostałych osobisty pancerz.[3]

Finał zadania

Podczas gdy wszystkie klony, a także Kal i Jusik udali się do magazynów CoruFresh, Etain towarzyszyła Walonowi i Mirdowi podczas śledzenia Perrive'a. Po dotarciu do sektora dyplomatycznego, Jedi widziała jak Vau wpierw wywabił terrorystę z jednego z pomieszczeń znajdującego się po drugiej stronie budynku mieszkalnego, a następnie jak celnym strzałem pozbawił go życia. Ku swemu zdumienia mogła też zobaczyć jak strill rzucił się w dzielącą ich od tamtego pomieszczenia przepaść, zamiast w nią jednak runąć ten poszybował na balkon, gdzie znajdował się trup, po chwili przyleciał zaś wraz z nim z powrotem. Vau zabrał martwemu notes i zameldował Kalowi, że Perrive nie stanowił już zagrożenia.[3]

Gdy Ordo z reszta rozpoczęli akcje w magazynach CoruFresh, Jusik zauważył, że jeden z terrorystów się wymknął i uciekł z miejsca wydarzeń. Mimo tego, Ordo kazał zgromadzonym skupić się na reszcie, a uciekinierem mieli zająć się Walon i Etain. Podążając za zapachem zbiega, strill zaprowadził Mandalorianina i Jedi do obskurnego apartamentowca, gdzie na sto trzydziestym czwartym pietrze Mird wskazał pomieszczenie, gdzie ukrywał się ich cel. Podczas penetracji przez Jedi i pupila Walona, ten drugi został ranny, natomiast Etain zakończyła życie przeciwnika. Ciałem zabitego zajął się szukający zemsty Mird. Rycerz starała się przy pomocy Mocy uśmierzyć ból zwierzęcia tak jak tylko umiała.[3]

Niedługo później wszyscy biorący udział w akcji spotkali się w punkcie zbornym, dwa kilometry od magazynów CoruFresh. Wspólnie ustalili, że w sumie wyeliminowali 26 celów, z czego 24 na terenie magazynu. Skirata wszystkich pochwalił i kazał udać się z powrotem do bazy operacyjnej.[3]

Po północy, Tur-Mukan znajdowała się w chacie Qibbu, wraz z Jusikiem siedząc na platformie lądowniczej. Po wyrwaniu się z medytacyjnego transu zapytała towarzysza jak miała powiedzieć Darmanowi, że go kochała, ten udzielił jej więc stosownej porady na temat Mando'a. Następnie, członkowie Zakonu zamienili kilka zdań na temat kwestii przywiązania i kodeksu Jedi. Bardan wskazując na brzuch Etain, dał jej do zrozumienia, że wiedział o jej stanie, po czym zapewnił ją, że nikomu o tym nie wspomni.[3]

Spotkanie w klubie CSB

Dwa dni później, 388 dnia po bitwie o Geonosis, Tur-Mukan udała się do klubu spotkań CSB, gdzie zaprosił wszystkich biorących udział w akcji, Jaller Obrim. Uznając, że wewnątrz baru było dla niej za głośno, kobieta wyszła na lądowisko. Tam właśnie zastał ją Kal, który udał się przewietrzyć i ochłonąć po wspólnym odtańczeniu Dha Werdy.[3]

W czasie konwersacji z Mandalorianinem, rycerz podziękowałamu za wyrozumiałość jaką okazywał jej i Darmanowi, a także wyjawiła mu, że była w ciąży. Zaskoczony Skirata wpierw upewnił się czyje to dziecko, a gdy usłyszał odpowiedź, zmienił ton rozmowy. Wymiana zdań przebiegała bardzo odmiennie od tego na co Etain miała nadzieję. Dotyczyła tego kim był Darman i jak taka wieść mogła na niego zadziałać. Kal zamiast podzielać jej radość, skupił się na wszystkich wynikających z tej ciąży zagrożeniach, w tym fakcie, że dla Kaminoan takie dziecko byłoby niezwykle cenne. Zarzucił jej także, że pozbawiła Darmana możliwości wyboru, tak samo jak Kaminoanie oraz zakazał jej zwracać się do niego "Kal'Buir", czyli z Mando'a, "ojciec Kal". Skirata zaoferował jej ofertę pomocy, uzależniając ją jednak od konieczności oddania mu dziecka pod opiekę, do czasu gdy Darman byłby w stanie się nim zająć. Mężczyzna zdecydował też, by komandos dowiedział się o dziecku gdy nadejdzie odpowiedni moment. Wiedząc, że nie mogła zwrócić się do nikogo innego, Etain zgodziła się na na jego warunki. Kal zapowiedział jej, że zorganizuje dla niej przeniesienie na Qiilurę, by ciąża mogła rozwijać się z dala od oczu postronnych. Na koniec Tur-Mukan powiedziała rozmówcy, że winien zrozumieć jakie znaczenie miała cała ta sprawa, przypominając o tym, że jego synowie się go wyrzekli, nieświadomie wyjawiając tą jedyną, zatajoną przez Kala, przed Zerami informację w obecności stojącego w pobliżu i wszystko słyszącego, Orda. Po chwili Kal wraz z Ordem weszli do wnętrza lokalu, zostawiając Etain samą na lądowisku.[3]

Ponownie na Qiilurze

W 470 dniu po bitwie o Geonosis, Etain znajdowała się w bazie WAR w mieście Teklet, na Qiiluirze, tak jak zaplanował Kal. Zajmowała się tam wysiedlaniem republikańskich osadników z planety, co Republika zobowiązała się zrobić. W zadaniu pomagał jej klon, Levet, towarzyszyła także Jinart. Tego akurat dnia Tur-Mukan musiała wyjść z bazy i przekonać pozostałych jeszcze na planecie farmerów, że musieli ją opuścić. CC-3388/0021 zaproponował, że mógłby to zrobić za nią, ona jednak uważała, że musiała to zrobić osobiście. Jedi zamieniła jeszcze kilka zdań z Jinart, na temat tego jak obie bały się Kala Skiraty, a także tego jaki los spotkałby Etain gdyby Rada Jedi dowiedziała się o jej dziecku. Następnie rycerz wyszła na zewnątrz, gdzie jednym, ze stojących z przodu farmerów odmawiających opuszczenia planety był Hefrar Birhan, człowiek, który podczas jej pierwszego pobytu na planecie udzielił jej schronienia ratując przed podwładnymi Hokana. Przymus wysiedlenia go z planety, a nawet możliwość konieczności użycia przeciwko niemu środków siłowych była dla Etain bardzo niedogodna. Kobieta starała się przemówić zebranym do rozsądku, ci jednak odmawiali odlotu argumentując, że to Qiilura była ich domem, nie Kebolar, gdzie przygotowano dla nich nowe farmy. W rozmowie wzięła udział także Jinart, wyjaśniając, że na planecie nie mogli jednocześnie egzystować ludzie i Gurlanie. Wspomniała także, że w porównaniu z nimi osadnicy nie mieli żadnej siły przebicia w Republice. Po jej słowach głos zabrał Levet, który stwierdził, że chętnie by się z farmerami zamienił, jednak jemu nikt oferty odlotu na farmę nie złożył. W końcu Etain stwierdziła, że da rolnikom dodatkowe trzy dni, w ciągu których mieli się stawić w miejscu wylotu, ostrzegając, że w razie ponownej odmowy użyte zostaną środki przymusu. Gdy tłum się rozszedł, Jedi zamieniła kilka zdań z CC-3388/0021, na temat bezsensu zbrojenia i szkolenia kogoś, a potem stawania przeciwko niemu, a także tego czy klon naprawdę chciałby mieć swoją farmę. Następnie Etain pogrążyła się w rozmyślaniach na temat swojego dziecka i tego czy odziedziczy po Darmanie geny przyspieszonego rozwoju.[4]

Trzy dni później, zgodnie z zapowiedzią, Jedi z Levetem i innymi klonami zmuszona była podjąć stosowne kroki wobec tych farmerów, którzy jeszcze pozostali na planecie. Chwilę przed wyruszeniem do Imbraani, CC-3388/0021 przekazał jej notatnik z rozkazami od Zeya, w których to generał wyjaśniał, że Gurlanie przekazali Separatystom informacje wywiadowcze, przez które zginęło 10653 osoby czyli cała załoga Core Guardiana. Dowódca zezwolił także na użycie siły i dopuścił możliwość wystąpienia ofiar wśród cywilów, jeśli nie byliby posłuszni. Chwilę po przeczytaniu tej wiadomości, za Etain pojawiła się Jinart. Jedi miała pretensje do niej, że Gurlanie niepotrzebnie skazali na śmierć tyle klonów, ta jednak stwierdziła, że młoda Jedi potrzebowała motywacji, przyparcia do muru, by działać. Przypomniała jej także, że wiedziała doskonale gdzie w tamtej chwili służył Darman, budząc w Jedi gniew. Tur-Mukan przypomniała Gurlance co zrobiłby z nią Skirata jeśli coś się by stało jednemu z jego chłopców, a także, że farmerzy mieli opuścić planetę jeszcze tego samego dnia. Po tej wypowiedzi, Jinart odeszła, by znaleźć ukrywających się farmerów, a więc pomóc klonom w pozbyciu się ich z Qiilury. Etain zamieniła jeszcze parę zdań z Levetem, między innymi definiując kiedy żołnierze mogli użyć siły wobec farmerów, następnie zaś wyruszyli ścigaczami ku miastu. To właśnie zaraz po zeskoczeniu, że ścigacza Jedi po raz pierwszy poczuła kopnięcie swego nienarodzonego synka - przed towarzyszącym jej CC-3388/0021 skłamała jednak, że powodem jej nagłego zatrzymania się było poślizgniecie na lodzie. Następnie skierowała się do kantyny, gdzie przebywała grupka osób. Wspólnie z żołnierzami, rozpoczęła więc ich przeganianie, wpierw Mocą wyważyła drzwi, przez które klony wrzuciły granaty dymne i wbiegły do środka, a zaraz sama do nich dołączyła wewnątrz, cały czas ochraniana przez Leveta.[4]

Działania trwały, klony, których kilka zginęło w walkach, pojmały około pięciuset farmerów. W tym czasie, Tur-Mukan i towarzyszący jej żołnierze, walczyli z rolnikami, którzy rozstawili się na wzgórzu. Rycerz w końcu zdecydowała się na przekroczenie granicy i wydała Levetowi rozkaz otwarcia ognia, a nie starania się o branie jeńców. Znający ją już dość dobrze, CC-3388/0021 spytał ją czy nie chciałaby dać farmerom ostatniej szansy na poddanie się, z czego ta chętnie skorzystała, wiedząc, że w ten sposób uspokoi swe sumienie. Kazała przerwać ogień swoim podwładnym, a gdy i farmerzy przestali strzelać, zawołała wpierw pytając czy z cywilami był Birhan. Przeczącej odpowiedzi udzieliła jej nieznana kobieta. Następnie Tur-Mukan zaoferowała przeciwnikom możliwość odejścia, pięć minut na złożenie broni i kapitulację. Spodziewała się odpowiedzi negatywnej, jednak po chwili rolnicy wyszli z rękami uniesionymi do góry. Etain nie zauważyła przy nich żadnej broni. Z oporem i powoli kierujących się ku drodze mieszkańców, Jedi zapewniła, że nie będzie w stosunku do nich żadnych represji, odbiorą im jedynie broń, co też gestami rozkazała kilku klonom. Levetowi przykazała przygotować ewakuację, lecz wtedy prawdziwe zamiary farmerów wyszły na jaw, to znaczy jeden z kroczących ku nim żołnierzy wszedł na przygotowaną zawczasu minę, chcieli oni bowiem zwabić siły Republiki na pole minowe. Rozsierdziło to rycerz, która potraktowała takie zachowanie jako zdradę zaufania i pozbawiając ją resztek empatii dla farmerów - rozkazała AT-TE zlikwidować dostępne mu cele na wzgórzu, co też jego załoga uczyniła, pozbywając się tym samym pozostałych przy życiu farmerów. Etain, wbrew naleganiom Leveta, weszła na pole minowe, zapewniając go, że wyczuwała miny co czyniło ją bezpieczną. Tymczasem obok niej pojawił się znajomy kształt czarnej plamy, który zaraz stał się Gurlaninem, Valaqilem. Nowo przybyły oznajmił, że on i jego pobratymcy pomogą klonom wrócić bezpiecznie z pola minowego, zwracając także uwagę Jedi, że powinna wcześniej zdać sobie sprawę z obecności pułapki. Sama Tur-Mukan zajęła się ewakuacją jednego z rannych żołnierzy, który leżał nieopodal niej z nogą rozerwaną poniżej kolana. Powoli, pomagając sobie Mocą i starając się nie zdetonować żadnej miny, Jedi podniosła go, a następnie przeniosła poza obszar pola minowego, gdzie wzięły go od niej inne klony. Jeden z nich stwierdził, że nie wyczuwał w przyniesionym żołnierzu pulsu, ale Etain zapewniła go, że wciąż tliło się w nim życie. CC-3388/0021 w międzyczasie oświadczył jej, że nawet jeśli będzie musiał ją ogłuszyć to nie pozwoli jej ruszyć po innego rannego, gdyż było to zadanie innych. Chwilę później, Levet zameldował, że skończyli, przez co mogli ruszać dalej. Nie minęło dużo czasu, gdy klon zawołał rycerz, po czym obwieścił jej co zobaczył. Okazało się, że kobieta była ranna i zostawiała za sobą ślad krwi. Jak Etain zaraz się przekonała nie była to jednak typowa rana, a krew ściekała jej po nodze. Chwilę potem poczuła paraliżujący ból od którego zgięła się w pół - traciła dziecko.[4]

477 dnia po bitwie o Geonosis, na Qiilure przybył Ordo wraz z robotem medycznym 2-1B. Gdy zwiadowca dotarł do Etain, ta go powitała, lecz ten natychmiast przeszedł do wypytywania o jej stan. Do rozmowy wtrącił się przyprowadzony droid, przypominając, że to jego działka. Jedi zamieniła z nim kilka zdań, w których podała mu wszystkie szczegóły. Po przeprowadzeniu wstępnych badań, 2-1B stwierdził, że płód był rozwinięty na około szósty miesiąc. Słysząc jego słowa, Tur-Mukan delikatnie zasugerowała Ordowi, który widząc jej zaokrąglony brzuch pogrążył się w rozmyślaniach na temat macierzyństwa, by zostawił ją z robotem samą - nie chciała bowiem by był świadkiem dalszej części badania.[4]

Po jakimś czasie, rycerz wyszła do klona informując go, że miała problemy z łożyskiem. Droid medyczny dodał, że nie powinna w swoim stanie walczyć, ani przyśpieszać już bardziej ciąży. Polecił za to, by zmieniła otoczenie na spokojniejsze. Gdy Ordo dowiedział się od robota wszystkiego czego chciał, wsunął w jego port danych jeden z przerywaczy elektronicznych i zmodyfikował jego pamięć, wymazując z niej wszystko między momentem gdy dowiedział się, że będzie leczył ciężarną Jedi, a chwilą obecną. Etain nie poparła tego działania, twierdząc, że nie moógł ot tak wymazać części pamięci istoty posiadającej samoświadomość. Żołnierz nie przejął się jednak jej zarzutami dodając, że bawiło go zawsze ilekroć on, klon, źle traktował roboty.[4]

Ciekawy zwiadowca zapytał swą rozmówczynię, czy usuwała kiedyś komuś pamięć przy użyciu Mocy. Tur-Mukan przyznała że tak, ale tylko podczas ćwiczeń i za zgodą drugiej osoby. Następnie zapytała czy wybaczył jej użycie komendy "stop", co ten potwierdził, lecz dodał, że nie zaufał jej na tyle, by wierzyć, że to był pierwszy i ostatni raz. Po skończeniu wypowiedzi, klon poprosił ją by opuściła pomieszczenie, by mógł aktywować robota, co też zrobiła. Chwilę później, po przekazaniu droida pod rozkazy Leveta i zamienieniu z nim paru zdań, Ordo zapytał Etain czy ta była gotowa wyruszać. Rycerz wyraziła chęć pożegnania się z CC-3388/0021, na co Ordo wyraził zgodę, wspominając, iż Kal sugerował dla dziecka imię Venku, wyjaśniając także jakie miało ono znaczenie. Po pożegnaniu się z Levetem, Etain wsiadła na statek, którym przybył Ordo, zajmując miejsce w fotelu drugiego pilota. Zamieniła ze zwiadowcą parę zdań na temat faktu, że ona będzie w bezpiecznym miejscu, podczas gdy jej podwładni będą każdego dnia narażać życie, ten przypomniał jej więc, że była w ciąży i to naturalne, poinformował także, że zabierał ją na planetę Dorumaa.[4]

W drodze na Doruuma

Podczas podróży, Etain zapytała go co znaczy pochodzące z Mando'a słowo Cyar'ika, ten jej więc wyjaśnił, zaznaczając, że skoro Darman użył go pod jej adresem to należało je rozumieć w znaczeniu najbardziej miłosnym. Po tej wypowiedzi, zwiadowca zapytał rozmówczyni jak się czuła, po czym poinformował ją, że Kal Skirata i Walon Vau zajmowali się polowaniem na Ko Sai. Wyjawił jej również, że klony w WAR były usypiane, wyjaśniając jaki los czekał na ARC chcących opuścić armię. Po zamienieniu uwag na temat Zakonu Jedi, rozmowa zeszła na dziecko Etain. Rycerz zapewniła Orda, że będzie ono wrażliwe na Moc, lecz nie miała zamiaru wychowywać go na Jedi. Na jej słowa, zwiadowca poinformował ją, że według danych jakie zdobyli Null ARC, nienarodzony malec miał rozwijać się naturalnym dla ludzi tempem. To wyznanie uspokoiło Tur-Mukan, która do tej pory niepokoiła się o proces wzrostu synka. W dalszej rozmowie, towarzysze ponownie poruszyli temat Kala. Etain poprosiła klona, by przekazywał jej jak najwięcej wieści o Darmanie, a także odpowiedziała na zadane przez niego pytanie, wyjaśniając, że Besany Wennen zapraszając go na kolację, miała na myśli coś więcej niż sam posiłek.[4]

Po wyskoczeniu z nadprzestrzeni, przed kolejnym skokiem Ordo skontaktował się ze Skiratą, dowiadując się jak wyglądała sytuacja. Po zakończeniu rozmowy, Tur-Mukan podjęła z nim dyskusję na temat jego nienawiści do Kaminoan, tego jak Mandalorianie podchodzili do kwestii trofeów zdobywanych ze swoich ofiar oraz życia typowej Mandalorianki.[4]

Na Doruuma

Po dotarciu na Dorumaa, na wyspę Tropix, obydwoje skierowali się ku stojącemu w przystani Aay'hanowi. Po drodze Etain wyczuła poprzez Moc coś dziwnego, jakby ktoś ją wołał. Choć nie była w stanie zidentyfikować kim była ta osoba, miała pewność, że nie był to Darman. Zwierzyła się ze swych odczuć Ordowi, który zobowiązał skontaktować się z ich bliskimi współpracownikami i sprawdzić czy u wszystkich wszystko w porządku. Dochodząc do pojazdu obydwoje rozmawiali także na temat pojmanej Ko Sai oraz znaczenia nazwy łodzi. Gdy weszli na pokład, Tur-Mukan miała okazję spotkać się z Kalem Skiratą pierwszy raz od jej odlotu na Qiilurę. Mandalorianin powitał ją z entuzjazmem, a następnie przeprosił za to, że Qiilura okazała się nie tak bezpieczna jak oczekiwał. Po zamienieniu kilku zdań na temat Ko Sai, Jedi zeszła na dół, do kokpitu, gdzie znajdował się Walon Vau. Na jej widok, Lord Mirdalan podszedł do niej, po czym położył swą głowę na jej kolanach. Rycerz z Mandalorianinem zamieniła kilka słów na tema Skiraty i jego dalszych planów. Gdy do pomieszczenia weszli Kal, Ordo i Mereel, wszyscy mieli nieciekawe miny. Widząc to, Etain natychmiast zapytała co się stało, dowiadując się, że Fi znajdował się w śpiączce. Skirata zaproponował Jedi, by wydała rozkaz przyłączający do Omeg, RC-5108/8843, który mógłby zająć miejsce Fi. Tur-Mukan posłuchała jego rady, po czym zapytała Orda, gdzie zabierani byli ranni żołnierze, ten jednak stwierdził, że nie wiedział.[4]

Po chwili, Skirata stwierdził, że czas na kolejną rozmowę z Ko Sai, skoro była już z nimi mogąca wyczuć Kaminoankę poprzez moc Etain, udali się więc do niej. Rycerz wyczuwała Ko Sai w Mocy jako istotę całkowicie pozbawioną emocji, nie żywiącą żadnych uczuć do innych żywych istot, traktującą Walona czy Kala jakby byli przedmiotami. Badaczka twierdziła w rozmowie ze zgromadzonymi, że potrafiła przywrócić klonom naturalną prędkość starzenia, jednak Jedi zarzuciła jej, że kłamała. Uważała bowiem, że gdyby mogła to zrobiłaby to dla dojrzałych klonów, wydłużając znacznie ich przydatność bojową. Naukowiec stwierdziła jednak, że zamawiający nie był zainteresowany taką opcją.[4]

Tymczasem zirytowany Ordo obwieścił, że miał dość i zabierając od Mereela czipy z wszystkimi danymi badaczki, zniszczył je celnym strzałem, ku rozpaczy wszystkich obecnych. Jak wyjaśnił, zrobił to ponieważ wolał żyć pięćdziesiąt lat na swoich zasadach, niż sto na Kaminoanki. Chwilę później Kal zapytał Etain, czy chciałaby poznać Mandalorę, na co ta przytaknęła. Zaraz po tym Aay'han odleciał z Dorumaa kierując się ku planecie Mandalorian.[4]

Bezpieczne schronienie na Mandalorze

480 dnia po bitwie o Geonosis, Aay'han dotarł na Mandalorę. Po wyjściu ze statku, Tur-Mukan stwierdziła, że zachód słońca wyglądał na niej podobnie jak na wyspie Tropix na Dorumaa, było jednak 30 stopni zimniej. Następnie, Jedi zamieniła kilka zdań z Mereelem, pytając między innymi czy to prawda, że Mandalorianie mieli domy na drzewach. W dalszej części konwersacji rozmawiali o Kalu i tego czy miał wcześniej dom na planecie. Zwiadowca wyjawił jej, że interesami Kala na Mandalorze zajmowała się Rav Bralor, która po chwili do nich dołączyła. Po przywitaniu się z Kalem i klonem, nowo przybyła powitała także Jedi, o której powodach przybycia na planetę doskonale wiedziała. Po tym jak wszyscy udali się do wnętrza Kyrimorut, obserwująca Etain, Ko Sai stwierdziła, że genom jej dziecka będzie fascynujący, domyślając się prawdy na temat jego ojca. Słysząca to rycerz pogroziła Kaminoance jednym ze swych mieczy świetlnych, otrzymując za swe zachowanie komplement od Skiraty. Podczas posiłku i omawiania planów związanych z naukowiec, Tur-Mukan zaniepokoiła się, że Zey mógł zauważyć odpływ funduszów używanych przez Kala, ten jednak uspokoił ją zapewniając, że miał własne kredyty.[4]

Po tym jak Ordo i Mereel opuścili Kyrimorut, udając się spać na Aay'hana, Etain zamieniła jeszcze parę słów z Kalem, mówiąc mu, że uczyła się od niego jak być rodzicem, a także pytając co planował gdy klony się usamodzielnią. Po zakończeniu konwersacji, zostawiła go zasypiającego w fotelu, a sama wyszła na nocny spacer, podczas którego zobaczyła rozmawiających na zewnątrz Aay'hana, Orda i Mereela. Biorąc pod uwagę niską temperaturę, kazała im natychmiast iść do łózek, co też ci uczynili. Sama zaś zawróciła do domu, gdzie zastała śpiącego już Skiratę.[4]

482 dnia po bitwie o Geonosis, Kal poinformował Etain, że odlatywał wraz z Ordem na Coruscant, były tam bowiem pewne kłopoty. Gdy dociekliwa Jedi zapytała o więcej szczegółów, wyjaśnił jej, że Besany rozpoczęła oblężenie ośrodka medycznego, gdy chcieli uśpić Fi, po czym wraz ze zwiadowcą skierował się do Aay'hana, zostawiając rycerz z Mereelem i Ko Sai w Kyrimorut.[4]

Gdy dotychczas zajęty Kaminoanką, zwiadowca wyszedł z pomieszczenia, gdzie ją przetrzymywali, zapytał czy dobrze słyszał co zrobiła Besany. Etain przypomniała mu, że sam przekazał tejże broń. W dalszej rozmowie poruszyli temat Ko Sai. Jedi zapytała klona czy ten oczekiwał od niej wizyty u badaczki i jej zmiękczenia, co ten potwierdził. Po poświęceniu kilku minut na spacer i koncentrację, kobieta weszła do pomieszczenia gdzie znajdowała się naukowiec. We wnętrzu celi rozmawiały o karierze więźniarki. Efektem konwersacji było przekazanie przez Ko Sai kilku informacji na temat odwracania procesu starzenia się klonów. Badaczka chciała w zamian próbki krwi Etain oraz obietnicę otrzymania komórek macierzystych z jej łożyska po porodzie. Po tym jak Jedi przekazała zdobyte informacje Mereelowi, ten ją zaskoczył wyjawiając, że Ordo wcale nie zniszczył czipów z danymi Kaminoanki, a jedynie ich duplikat, oszukując wszystkich, w tym Kala chcąc, by jego reakcja była autentyczna. Tur-Mukan zauważyła, że igrali z losem stosując takie zagranie, Skirata mógł bowiem o wiele gorzej to znieść.[4]

499 dnia po bitwie o Geonosis, po tym jak Ko Sai nie wyraziła zadowolenia z laboratorium jakie Mereel dla niej zorganizował, Etain zamieniła z klonem kilka zdań na ten temat, po czym udała się do badaczki, by z nią porozmawiać. Tematem pogadanki była pozycja naukowiec w świecie naukowym, to, że nikt nie wiedział nawet, że Kamino istniało, a także czego Ko Sai potrzebowała, by zacząć swe badania. Kaminoanka stwierdziła, że nie chciała współpracować z nimi bo wiedziała, że Kal, jako amoralny Mandalorianin sprzeda to co opracuje, Jedi zapewniła ją jednak, że tego nie zrobi.[4]

Gdy Tur-Mukan wróciła do zwiadowcy, ten przyznał w rozmowie, że on i jego bracia również nie przemyśleli sobie kwestii tego, co byłoby gdyby zdobyli badania i odnaleźli Ko Sai, w jaki sposób zmusiliby ją do współpracy i osiągnęliby interesujący ich efekt.[4]

539 dnia po bitwie o Geonosis, Etain wraz z Walonem i Rav oczekiwała na przylot Aay'hana, którym miał przylecieć na Mandalorę Fi. Vau ostrzegł ją, że komandos nie był taki jakim go zapamiętała, ta stwierdziła jednak, że wciąż był Fi. Zgromadzenie zamieniło także parę zdań na temat Mirda, u którego zbliżający się koniec ciąży Tur-Mukan, rozbudzał instynkty macierzyńskie. Po wylądowaniu, z Aay'hana wyszedł Jaing wiozący na wózku repulsorowym Fi. Na jego widok, Jedi rzuciła się, by go objąć. Komandos, który po chwili zauważył w jakim była stanie, choć nie mógł tego powiedzieć głośno, doskonale się domyślił kto był ojcem. Etain wraz z Rav zabrali Fi, by pokazać mu jego nowy pokój, a chwilę później udali się do centralnego pomieszczenia Kyrimorut, gdzie mogli zobaczyć jak Mird stworzył legowisko dla mającego przyjść na świat Venku. Widząc jak przybyła na farmę siostrzenica Rav, Parja Bralor opiekowała się Fi, Tur-Mukan mrugnęła porozumiewawczo do Walona, słusznie domyślając się, że ta znajomość miała być czymś więcej.[4]

W nocy, po trwającym sześć godzin porodzie, Etain wydała na świat Venku, o czym niezwłocznie poinformowana Kala przez komunikator nazywając go "Ba'Buir", dziadkiem.[4]

Etain i Venku.
540 dnia po bitwie o Geonosis, Kal wylądował Aay'hanem w Kyrimorut, po czym niezwłocznie udał się do Etain. Ta widząc go zapewniła, że czuła się dobrez, choć wyglądała jak cień samej siebie. Dodała także, że nie zmieniła zdania odnośnie oddania Venku Kalowi, nawet jeśli tak by to miało wyglądać, gdyby niespodziewanie się rozpłakała lub zrobiła coś podobnego - wyjaśniła w jakim stanie były jej hormony.[4]

Kal zachwycił się Venku, zrozumiał także swoje błędy i zaoferował rycerz możliwość pozostania na Mandalorze i opiekowania się synkiem, z pomocą Rav i zer, ta jednak odmówiła, nie wyobrażając sobie siedzenia w spokoju, gdy inni narażali życia. Wyjawiła także Mandalorianinowi, że Venku był wrażliwy na Moc, choć niespecjalnie nią silny. Zapewniła także, że choć zamierzała nauczyć go posługiwania się nią, to nie chciała szkolić go na Jedi. Gdy Kal stwierdził, że musieli znaleźć okazję, by powiedzieć Darmanowi, kobieta zastanowiła się głośno jak miała spojrzeć w oczy komandosowi, po tym jak go okłamywała, na co Kal stwierdził, że wyjaśni mu to mówiąc prawdę, to jest, że to Kal ją do tego zmusił.[4]

545 dnia po bitwie o Geonosis, Etain przygotowywała się do odlotu z Mandalory, żegnając się z Rav Bralor, obiecała jej, że będzie odwiedzać Mandalorę najczęściej jak się da. Zastanawiała się także nad losem Fi i tym jak wysoką cenę musiał zapłacić, by nie być dalej samotnym. Przed odlotem chciała jeszcze pożegnać się z Ko Sai, ta jednak nie odpowiedziała jak do niej zapukała, a po wejściu do środka Jedi dokonała złego dla nich odkrycia, Kaminoanka odebrała sobie życie wieszając się, znalazła też na notatniku skierowaną do siebie wiadomość, w której to badaczka dziękowała jej za genom jej synka twierdząc, że był fascynujący. Zdruzgotana, Tur-Mukan zaraz skontaktowała się z Kalem, by mu przekazać wieści o swym odkryciu.[4]

Powrót do służby

547 dnia po bitwie o Geonosis, Etain była wraz z Bardanem Jusikiem w biurze generała Arligana Zeya, na Coruscant. Dowódca, nie mający pojęcia jak spędziła ostatnie miesiące, pochwalił ją za dobre wykonanie zadania na Qiilurze, a następnie podjął rozmowę z jej towarzyszem. W jej trakcie, Bardan oświadczył, że postanowił opuścić Zakon Jedi, gdyż nie mógł być dalej jego częścią. Wieść ta zaskoczyła Tur-Mukan, skłaniając do rozmyślań nad faktem, że sama oddała Venku pod opiekę Kala,= byle tylko pozostać w Zakonie. Rycerz opuściła gabinet zwierzchnika zaraz po Jusiku. Wychodząc zobaczyła jeszcze, że Arligan był wyraźnie załamany, choć raczej nie tyle odejściem podwładnego, co własnymi przemyśleniami, które tenże pobudził.[4]

Nazajutrz, Jedi przebywała w apartamencie Besany Wennen, na Coruscant, gdzie była także sama Besany, Kal z Venku, oraz komandosi z drużyny Omega. W rozmowie Kal poinformował żołnierzy, że dziecko nazywało się Venku, natomiast Atin zapytał pozostałych jak sami by nazwali swoje dzieci. Corr zaproponował Jori, natomiast Darman wybrał imię Kad. Skirata dał Darmanowi potrzymać Venku, co też ten zrobił nieświadom, że to jego synek. Komandos stwierdził, że mały miał oczy Mandalorianina, dodając, że byłby fatalnym ojcem, a gdy Kal temu zaprzeczył, Dar nie zdając sobie sprawy z ironii sytuacji dodał, że jeszcze nie był czas dla niego by posiadać dziecko, czym wywołał niemiłe uczucia u Etain, która starała się jednak nie dać tego po sobie poznać.[4]

Po chwili, Darman wraz z Jedi zostawili resztę, wychodząc by spędzić trochę czasu tylko razem. Chcąc pocieszyć kobietę, której smutek zauważył, komandos zapewnił ją, że jeszcze długo nie musieli myśleć o dzieciach, przynajmniej do końca wojny, co w oczywisty sposób wywołało efekt odwrotny niż by chciał, choć nie wiedział czemu. Wspólnie udali się do Ogrodów Botanicznych Skydome, spędzając razem miło czas, choć Tur-Mukan cały czas męczył fakt zatajenia przed ukochanym ważnych informacji.[4]

938 dnia po bitwie o Geonosis, Etain otrzymała 48-godzinną przepustkę od swoich obowiązków, udała się więc do restauracji Kragget, by spędzić ten czas ze swoim synkiem. Po przybyciu do knajpy, Jedi zamówiła to co zwykle i udała się do stolika w kącie, po drodze witając się z obecnymi członkami CSB, odpowiadając też na pytanie zainteresowanych o stan Fi. Zaniepokojona, że Laseemy wciąż nie było Etain spytała kelnerkę, gdzie Twi'lekanka się znajdowała, ta uspokoiła ją, że kupowała ubranka dla Venku, co pogrążyło Etain w rozmyślaniach na temat swojego synka, Zakonu, perspektywy odejścia z niego i tym podobnych spraw.[1]

W końcu, Laseema przybyła z małym Venku na rękach, któremu to na spotkanie ruszyli członkowie CBS, z których każdy starał się być jak najlepszym wujkiem. Na ich widok, chłopiec rozpłakał się i uspokoił dopiero, gdy Twi'lekanka podała go Etain, co jeden z oficerów skwitował stwierdzeniem, że byłaby świetną matką, nie wiedząc nawet jak bardzo ją te słowa zabolały. W końcu rycerz nie chcąc rozkleić się przy ludziach, udała się z Laseemą do jej apartamentu, gdzie mogły swobodnie rozmawiać. Tam, Tur-Mukan powiedziała jej na ile ją puścili, natomiast jej towarzyszka poopowiadała o codziennym życiu Kada, m.in. o tym, że Jusik uczył go posługiwać się Mocą, co Etain skwitowała mówiąc, że musiała z nim o tym porozmawiać. Jedi mogła posłuchać też jak Venku mówił proste monosylaby typu "ka" czy "la", skróty od Kal i Laasema, a także "mama", ku jej zachwytowi. Obie kobiety zamieniły parę zdań na temat tego jak Skirata zmienił ich życie, wyzwalając je od narzuconych im ról: twi'lekańskiej niewolnicy i posłusznej i usłużnej Jedi. Etain postanowiła także, w wyniku rozmowy z Twi'lekanką, że powie Darmanowi o Kadzie, gdy ten wróci z misji na Haurgab, nadal jednak wahała się czy informować także Arligana Zeya.[1]

938 dnia po bitwie o Geonosis, do apartamentu Laseemy, gdzie znajdowała się Etain z Venku, przybył Bardan Jusik, by przebrać się w cywilne ubrania przed swoją wizytę w Centrum Valorum. Gdy mężczyzna miał wychodzić, Etain zachęcała Venku, by się z nim pożegnał, zapytała go także czy zastanawiał się jak może ona tak żyć, ten jednak zapewnił, że ją rozumiał oraz obiecał, że w razie gdyby coś się jej stało, to zaopiekowałby się chłopcem i nie pozwoliłby by został wciągnięty do Zakonu.[1]

Poznanie Callisty

940 dnia po bitwie o Geonosis, Etain znajdowała się na pokładzie stacjonującego w okolicy Thyferry, Redeemera. Przywitała się tam i zamieniła kilka zdań z Callistą Masaną. Nietypowa Jedi powitała również Orda, po czym udała się do stojących przy LAAT towarzyszy, całując jednego z nich w jednoznaczny sposób. Etain wyjaśniła swemu towarzyszowi, że grupa mistrza Djinna Altisa hołdowała starym zasadom Zakonu Jedi, między innymi pozwalającego niegdyś na związki uczuciowe. Klon zapytał ją czy myślała o dołączeniu do nich, ta jednak odparła, że byłoby to kompromisowe rozwiązanie pomiędzy zostaniem, a odejściem z Zakonu, nie tego zaś chciała. Po tej wypowiedzi, zapytała zwiadowcę co ten robił na pokładzie, sądząc, że przybył by mieć na nią oko, jak się jednak okazało powodem jego obecności był Kal i wieści jakie niedawno otrzymał na temat swojej biologicznej córki. Obydwoje zamienili kilka uwag na temat tego jak Callista i jej towarzysze poradziliby sobie w nadchodzącym zadaniu, po czym żołnierz pożegnał się z Jedi udając się do Skiraty.[1]

Około dwóch godzin później, Tur-Mukan podeszła do Kala pytając go co się stało, a gdy odszedł Ordo, spytała również czy Mandalorianin chciałby coś przekazać drużynie Veshok, ten wręczył jej więc paczkę kandyzowanych owoców bofa. Po zamienieniu kilku zdań na temat córki i synów Kala, podczas których rycerz zgodziła się z opinią Orda, który uważał, że synowie wykorzystywali Skiratę, Etain wyjawiła, że planowała opuścić Zakon Jedi, a także powiedzieć Darmanowi o synku, gdy ten wraz towarzyszami skończy misję na Haurgabie.[1]

Misja na Haurgabie

Półtorej miesiąca później, Etain przebywała na Haurgabie. Znajdując się w wysuniętej bazie operacyjnej, Scorch z Sevem zamienili parę zdań na temat obecnej sytuacji z Etain, która następnie oddaliła się ku kwaterom dowództwa. Nie dotarła tam jednak, bowiem Delty po chwili zastały ją siedzącą w stołówce z Omegami, z którymi rozmawiała. W tym czasie, nieoczekiwanie ich baza została zaatakowana. Pocisk uderzył w bezpośrednim sąsiedztwie stołówki. Jedi podeszła chwilę po tym, we wciąż panującym chaosie, do członków drużyny Delta sprawdzając czy nikomu z nich nic się nie stało, wyjaśniła też, że atak miał miejsce z miasta, w którym przebywali, nie z zewnątrz, dlatego systemy obronne nie zareagowały. Podała im też współrzędne miejsca, z którego wystrzelono pocisk, ku zadowoleniu Scorcha, który mógł dzięki temu wywrzeć zemstę.[1]

Pół godziny po ataku, rycerz wraz z drużynami Delta i Omega oraz klonami z 85. Brygady Piechoty kierowali się ku miejscu, skąd przeprowadzono atak. Po drodze komandosi z drużyny Omega rozmawiali z Etain, między innymi na temat tego jak niebezpieczni byli Null ARC, choć Atin uważał, że chwilowo najgroźniejszy był Scorch, na co Tur-Mukan zapewniła go, że porozmawia z członkiem drużyny Delta. Po dotarciu na miejsce, lokalny oficer zdał Jedi raport. Ta spróbowała namówić znajdujących się w jednym z budynków przeciwników do poddania się, lecz bez rezultatu.[1]

Informując komandosów, że w środku znajdowało się sześć lub siedem osób, Etain wyraziła także zgodę, by proszący o to Scorch, został częścią grupy szturmowej. Klon miał wraz z trzema Omegami zająć się szturmem, podczas gdy Darman i pozostałe Delty pozostały na zewnątrz zabezpieczając teren. Podczas szybkiego ataku zginęło trzech przeciwników, a czterech zostało pojmanych. Dla Scorcha było to jednak zbyt mało, dlatego wyciągnął z wnętrza budynku ciała zabitej trójki, ostentacyjnie na oczach wszystkich, posyłając w każde dodatkową serię z DC oraz spluwając na nie. Darman chciał interweniować, ale wyczuwająca w Mocy uczucia Scorcha, Etain zabroniła mu, a już po wszystkim gdy komandos usiadł na jednej z bliskich platform, podeszła do niego porozmawiać. Żołnierze tymczasem wyeliminowali jeszcze jednego wrogiego snajpera, po czym wszyscy udali się w podróż z powrotem do bazy.[1]

996 dnia po bitwie o Geonosis, rycerz wraz z drużyną Omega, znajdowała się w transportowcu czekającym na swoją kolej, by móc wylądować na stacji kosmicznej o nazwie Nerrif. Czekający komandosi zabijali czas rozmową, wpierw Corr marudził na sposób prowadzenia wojny, następnie zaś Atin, twierdząc, że powinni skupić się na atakowaniu kluczowych punktów, a nie rozciągać swe linie, na co Etain zwróciła uwagę, że ta metoda mogłaby zarówno przynieść im zwycięstwo jak i porażkę.[1]

Wyjawienie Darmanowi prawdy o Venku

Po wylądowaniu, Tur-Mukan poinformowała komandosów z drużyn Omega, Vevut i Delta, że za dwie godziny, podczas zmiany warty zrobi im odprawę. Następnie zwróciła się do Darmana, mówiąc że chciałaby z nim później porozmawiać na osobności, na co ten przytaknął. Po zakończeniu rozmowy, odeszła z zamiarem odnalezienie Callisty. Znalazła ją na pokładzie medycznym, gdzie ta starała się pomagać rannym.[1]

Etain wyznała Masanie, że miała dziecko i kochanka, pytając czy byłaby możliwość przyłączenia się do grupy, w której znajdowała się jej rozmówczyni. Ta zapewniła ją, że nie mieliby nic przeciwko posiadaniu rodziny, przyznała także, że sama miała kogoś, krytykując Zakon Jedi za odrzucanie idei związków. W dalszej rozmowie, Etain spytała także czy po przyłączeniu musieliby żyć wraz z grupą Altisa, zaznaczając, że pytała z powodu braku wpływu na miejsce, gdzie służył jej ukochany. Jej towarzyszka stwierdziła, że porozmawia na ten temat z mistrzem, wyraziła także smutek z powodu cierpienia członków Zakonu z powodu naturalnych ludzkich odruchów. Następnie obie się pożegnały. Tur-Mukan udała się do mesy i nie zastając tam Darmana, skontaktowała się z nim przez komunikator, prosząc by zajrzał do jej prywatnej kwatery, do której też sama się natychmiast udała.[1]

Darman w końcu przybył, dzięki czemu rozpoczęli konwersację, wpierw zamieniając kilka banalnych uwag, a następnie przechodząc do poważniejszego tematu. Klon, ku zaskoczeniu Etain, źle zinterpretował jej oświadczenie, że musiała mu coś wyznać sądząc, że chciała mu powiedzieć, że go zdradzała z Mereelem. Gdy Etain wyjawiła mu, że urodziła dziecko, ten ponownie zrozumiał ją inaczej niż oczekiwała, wyrażając współczucie, założył bowiem, że dziecko zmarło. Ponownie wyprowadzając go z błędu wyjaśniła mu, że chłopiec żył i miał się dobrze. Komandos, który w końcu zdał sobie sprawę z tego co ta chciała mu przekazać, zapytał czemu nie powiedziała mu wcześniej, ta więc wyjaśniając, że nie chciała mu dodawać zmartwień, przypomniała jak sam wybrał dla niego imię, Kad.[1]

Interpretując wydarzenia tamtego dnia z nową wiedzą, Darman zapytał czy tylko on i Omegi nie wiedziały o tym, że był ojcem, po czym pozbierał części swojego pancerza i opuścił jej kwaterę mówiąc, że musi się przejść i zebrać myśli. Zaraz po jego wyjściu, rycerz skontaktowała się z Kalem, by poinformować go co właśnie zrobiła.[1]

998 dnia po bitwie po Geonosis, Tur-Mukan przebywała na Coruscant, w apartamencie Laseemy, oczekując w strachu na przybycie Darmana. W końcu wyczuła zbliżających się jego i Skiratę, by po chwili zobaczyć ich wchodzących do apartamentu. Etain zaskoczył widok mocno pobitego Skiraty, ten stwierdził jednak, że dostał na co zasłużył, po czym zostawił ich samych. Jedi poinformowała ukochanego, że zaraz obudzi śpiącego Kada, wyjaśniła też, że na co dzień opiekowała się nim Laseema. Klon wyznał jej, że jej wybaczy, a także przyznał, że to on w gniewie pobił Kala sprawiając, że wyglądał tak jak widziała. Nie mógł też zrozumieć dlaczego ten mu przebaczył. Etain wyjaśniła więc, że z powodu miłości. Popołudnie i wieczór spędzili wspólnie, w trójkę z Kadem nagrywając rodzinne holofilmy, rozmawiali też na temat wrażliwości dziecka na Moc oraz tego czy Zakon Jedi mógł się o niego upomnieć.[1]

Miesiąc później, Tur-Mukan znajdowała się w gabinecie Arligana Zeya, gdzie ten informował ją, że poleci wraz z drużyną Delta na Kashyyyk, na co ta przytaknęła. Zamienili także parę zdań na temat klonów. Dowódca stwierdził, że zauważył jak Etain się do nich odnosiła, traktując żołnierzy jak równych sobie, na co ta z ulgą odparła, że klony były takie jak oni. Mistrz wyjawił jej też, że chciał wprowadzić parę zmian w dowodzeniu armią. Tymczasem ,do pomieszczenia przybył Maze ze stosem notesów elektronicznych. Arligan nalał mu świeżego kafu, który ten chętnie przyjął. Gdy zwiadowca wyszedł, mistrz Jedi spytał Etain o jej opinię dotyczącą losu klonów, po zakończeniu wojny. Podwładna, ostrożnie ważąc słowa, odpowiedziała mu, że klony powinny mieć prawo wyboru. Zey wyraził uwagę na temat tego, że prawdopodobnie Jedi powinni, tak jak Skirata, zacząć działać, a nie tylko o tym mówić, co Etain poparła, następnie zaś wyszła.[1]

Etain udała się do apartamentu Laseemy, gdzie zastała Darmana bawiącego się z synem. Ukochany zapytał ją czy to prawda, że wysyła Omegi na Fostin IX, co ta potwierdziła, chwilę później zaś, po tym jak Venku pomazał mu mazakiem wnętrze hełmu, Dar zapytał kiedy postarają się o rodzeństwo dla chłopca, ogromnie ją tym radując. Komandos wspomniał również, że porzuci służbę, gdy nastąpi przełom, o którym wspominał Skirata. Przygotowania do rozstania przerwało przybycie Enacci, która wyjaśniła Etain, że zamierzała polecieć razem z nią na Kashyyyk, by pomóc pozbyć się Separatystów. Młoda Jedi dobrze jednak wiedziała, że rzeczywistym celem towarzyszki było chronienie jej, jak jej zapewne rozkazał Skirata. Chwilę później, przybyli Kal i Laseema. Mandalorianin kazał rycerz dbać o siebie, co ta mu obiecała, następnie zostawił ją samą z Darmanem i Venku, by mogli się pożegnać. Tur-Mukan wychodząc wzięła na pamiątkę, podarowanego jej przez Kada, pluszowego nerfa.[1]

Misja na Kashyyku

Podczas gdy na Coruscant trzeci dzień trwała bitwa o planetę, Etain zajmowała się wykonywaniem swych zadań na Kashyyyku. Kontaktując się z członkami drużyny Delta, Jedi podjęła temat uczuć droidów, tego jak były traktowane przez ludzi. Wyznała także żołnierzom, że martwiła się o Coruscant, gdyż miała tam rodzinę, a także, po chwili, że miała dziecko. Żaden komandos nie zapytał z kim, gdyż jej związek z Darmanem nie stanowił dla nich tajemnicy. Boss stwierdził, że musiało być jej ciężko oraz zapewnił, że oficjalnie nic o tym nie wiedzieli. Tur-Mukan zaraz zeskoczyła obok nich, i razem ruszyli, wkrótce natykając się na patrol robotów, ignorując go jednak. Po drodze, kobieta poinformowała komandosów, że za bliżej nieokreślony czas na Kashyyyka przybędzie Quinlan Vos, nie wzbudzając u nich entuzjazmu. Po akcji, w której zabili dwójkę Trandoshan, Etain ponownie podjęła filozoficzną kwestię, pytając klony czy zastanawiali się kiedyś jaka była różnica między nimi, a ich przeciwnikami. Zwróciła też uwagę, że nie mogli nienawidzić Trandoshan, bo ich nie znali. Słysząc to, Sev wyraził sprzeciw, mówiąc, że Geonosjan znali równie słabo jak Trandoshan, ale ich nienawidził i miał zamiar zabić ich tylu ilu komandosów zginęło na Geonosis.[1]

Parę dni później, 1088 dnia po bitwie o Geonosis, w trzy dni po tym jak Grievous zbiegł z Coruscant, Etain i Delty wciąż znajdowali się na Kashyyyku. Jedi, podpuściła żołnierzy mówiąc, że drużyna Omega mogłaby o trzy minuty szybciej niż oni przejąć baterie turbolaserów, która miała utorować drogę mistrzowi Yodzie. Komandosi podjęli wyzwanie i przejęli obiekt, lecz chwilę później stracili kontakt z Sevem.[1]

Tymczasem Wookiee "porwali" Etain, by wykonać rozkaz jaki otrzymali, to jest wysłać Jedi na Coruscant. Tur-Mukan wyraziła sprzeciw wobec ich zachowania, gdyż nie chciała zostawiać Seva. Kobieta próbowała się opierać swojej eskorcie, ale w końcu dała za wygraną, zgadzając się z argumentacją Enacci, że skoro nie mogła odnaleźć komandosa poprzez Moc, to na niewiele mogła się przydać. Wyraziła jednak nadzieję, że ten zostanie odnaleziony przez swoich towarzyszy. Następnie opuściła planetę, pilotowanym przez Enaccę promem. Niedługo później dowiedziała się od towarzyszki, że to Yoda wydał rozkaz każący Deltom wracać, co spowodowało, że Etain wypowiedziała kilka zdań na temat starego mistrza Jedi, wspominając także, że gdy w odwrotnej sytuacji Jedi byli uwięzieni na Hypori to WAR nie żałowała ARC, by ich ratować. Enacca spytała czy miała powiadomić Walona Vau o zaginięciu komandosa, na co rycerz stwierdziła, że sama to zrobi. Sięgnęła następnie po swój komunikator i przejrzała zaległe wiadomości, w tym tą jedną dla niej najważniejszą, Darman przysłał jej tekst przysięgi ślubnej, prosząc tym samym żeby wyszła za niego. Tur-Mukan niezwłocznie skopiowała jej treść i mu odesłała, wspominając także, że go kochała. Wymiana przyrzeczeń, w świetle mandaloriańskiego prawa czyniła ich małżeństwem. Następnie, Jedi wysłała wiadomość do Arligana Zeya, prosząc go o spotkanie, w którym chciała wytłumaczyć, dlaczego postanowiła odejść z Zakonu.[1]

Rozkaz 66

Płonąca świątynia Jedi - efekt wydania rozkazu 66.
1089 dnia po bitwie o Geonosis, Etain znajdowała się wraz z Enaccą na Coruscant. Wookiee podchodziła do lądowania przy Kraggecie, choć z racji najnowszych wydarzeń, to jest wydania przez Wielkiego Kanclerza rozkazu 66, nalegała by zawrócić albo wylądować przy Aay'hanie. Tur-Mukan chciała, by wylądowali przy restauracji, więc jej towarzyszka spełniła jej życzenie. Na powierzchni, Enacca odprowadziła Jedi pod same drzwi lokalu, na pożegnanie wcisnęła jej jeszcze blaster do ręki, po czym po szybkim uściskaniu wróciła do turbowind. Rycerz zaś weszła do knajpy, gdzie przywitała ją Soronna, po czym pomogła jej szybko się przebrać z typowego stroju Jedi w cywilne ubranie. Następnie, Etain pożegnała się z Twi'lekanką i skierowała ku wyjściu. Nim do niego dotarła, od swojego stolika wstał jeden z funkcjonariuszy CBS zastępując jej drogę. Kobieta gotowa była walczyć o możliwość przejścia jeśli byłaby do tego zmuszona, lecz nim zdążyła jakoś zareagować okazało się, że mężczyzna był po jej stronie i zakrywał ją przed będącym na zewnątrz patrolem WAR. Następnie życzył jej powodzenia. Po wyjściu na zewnątrz, Tur-Mukan udała się taksówką w pobliże Holoteatru Boreali. Sprawdziła swój notes, odbierając kilka informacji, między innymi od Skiraty informującego ją, że Mace Windu został zabity i proszącego by podała swą pozycję. Następnie podeszła do jednego z klonów z 501 Legionu, pytając go co się działo, a także w jaki sposób mogła się dostać do kwadratu J-12. Żołnierz o nieznanym jej akcencie wyjaśnił, że nie miała się czym martwić i mogła się swobodnie przemieszczać, jedynie szlaki w pobliżu świątyni Jedi na jakiś czas były zamknięte. Tur-Mukan podziękowała mu i sprawdziła swój komunikator, na który dostała wiadomość od Bardana Jusika, który kazał jej czekać na ich przybycie, ta jednak odpisała mu, że sobie poradzi z dotarciem do nich, a następnie skierowała się pieszo ku sektorowi, gdzie znajdował się zbiornik, w którym stacjonował Aay'han.[1]

Chwilę przed godziną 23:00, skontaktowała się z Darmanem informując go, że była pięć minut spacerem od mostu Shinarcan. Po udzieleniu tej informacji, spytała, dlaczego przy wejściu do galerii był taki tłum. W odpowiedzi, komandosi przekazali jej, że to rutynowy punkt kontroli ruchu pieszych. Chwilę później, Darman z Ninerem oraz Obrimem przybyli w pobliże miejsca gdzie znajdowała się rycerz Jedi. Ta, początkowo ucieszyła się widząc ukochanego, ale zaraz powstrzymała się od jawnego okazywania radości, by nie wydało się to nikomu podejrzane.[1]

Na miejsce przybyli także Kal Skirata, z Correm i Atinem. Wszystko zdawało się iść po ich myśli, aż do momentu, gdy w tłumie wybuchło zamieszanie. Jak się okazało, znajdowali się tam walczący o przetrwanie Jedi. Etain obserwowała przez chwilę jak walczący młodzi członkowie Zakonu ranili niechcący wielu cywili. Zauważyła też jak jeden z nich zaatakował nieświadomego tego klona, chcąc ciąć go w plecy. Tur-Mukan zareagowała odruchowo, zasłaniając nieznanego jej mężczyznę własnym ciałem, na które to przyjęła cios mieczem świetlnym. Jej ostatnimi słowami było wspomnienie imion Darmana oraz Venku. Gdy je wypowiedziała, wydała ostatnie tchnienie.[1]

Pogrzeb i dziedzictwo

Jej ciało zostało, dzięki pomocy Obrima, zabrane przez Nyreen Vollen i A'dena na Mandalorę, gdzie rankiem, 1090 dnia po bitwie o Geonosis, zostało skremowane. Bardan Jusik zaopiekował się obydwoma jej mieczami świetlnymi, przekazując je w odpowiednim czasie jej synowi. Sam zaś Venku, otrzymał jako pamiątkę pluszowego nerfa nadpalonego podczas kremacji, tego samego, którego podarował wcześniej mamusi, nim wyruszyła ona na Kashyyyk. Podczas kremacji, Kal Skirata wypowiedział słowa mandaloriańskiej adopcji, pośmiertnie uznając Etain za swoją córkę.[1]

Sześćdziesiąt lat później, Venku, zgodnie z przewidywaniami Etain, na temat jego przeznaczenia, miał istotny wpływ na odrodzenie się Mandalory.[5]

Wyposażenie

Etain, jak większość Jedi, posiadała i używała skonstruowanego przez siebie miecza świetlnego o niebieskim ostrzu. Po misji na Qiilurze, w jej posiadaniu znalazł się także miecz należący do jej pierwszego mistrza, Fuliera, również o niebieskim ostrzu. Na Qiilurze, Tur-Mukan nauczyła się obsługi karabinu LJ-50,[2] którego używała także podczas późniejszych misji. Nosiła często tradycyjne szaty Jedi, nie stroniła jednak od lekkich pancerzy, ubrała takowy na przykład podczas ostatecznego rozprawiania się z terrorystami na Coruscant,[3] również na Qiilurze, gdy zajmowała się wysiedlaniem osadników nosiła pewne elementy pancerza.[4]

Osobowość i charakterystyka

Etain była niską, chudą kobietą, której figurę Kal Skirata określił jako "filigranową". Miała na nosie i policzkach piegi, jej włosy były brązowe, ze złocistymi i rudymi pasemkami, natomiast oczy miała jasnozielone, usiane bursztynowymi cętkami. Nie sprawiała wrażenia generał walczącej na frontach wojen klonów jaką w rzeczywistości była.[3]

Kluczowym momentem w życiu Etain była misja na Qiilurze. Jak sama uważała, poznany tam Darman nauczył ją o wiele więcej pewności siebie, a przez to zaufania do Mocy, niż kiedykolwiek udało się to jej mistrzowi Fulierowi. Tur-Mukan z uważającej się za słabą i mającej problemy z kontrolowaniem Mocy padawanki, stała się pewną siebie osobą i rycerzem Jedi.[2]

Etain wyrastała w Zakonie Jedi, gdzie wpojono jej między innymi szacunek do wszelkiego życia. Zderzenie z będącymi po jej stronie komandosami i stosowanymi przez nich metodami było więc dla niej dość trudne, gdyż miała problem z pogodzeniem się z faktem, że żołnierze dobijali rannych przeciwników, jeśli tego wymagała misja. Stopniowo jednak sama zaczęła działać w sposób, którego kiedyś nie akceptowała, na przykład wysyłając Nuta-Gaya na pewną śmierć do Hokana,[2] czy też pomagając w złamaniu Orjula. Były to jednak dla niej kosztowne psychicznie czyny, w czym znajdowała ulgę uważając, że dopóki miała wyrzuty sumienia i źle się czuła robiąc takie rzeczy, dopóty mogła nazywać się Jedi.[3]

Jedną z zasad Zakonu, jaką Etain odrzuciła, był zakaz przywiązywania się. Związała się z komandosem, Darmanem, a także zaszła w ciążę[3] i urodziła dziecko.[4] Planowała opuścić Zakon, jednak gdy w końcu zdecydowała się na takowy krok i chciała po powrocie z Kashyyyka na Coruscant udać się do Zeya, by wyjaśnić mu, dlaczego to robi, wydany został rozkaz 66, w wyniku którego poniosła śmierć.[1]

Poza światem Gwiezdnych wojen

Przypisy

  1. 1,00 1,01 1,02 1,03 1,04 1,05 1,06 1,07 1,08 1,09 1,10 1,11 1,12 1,13 1,14 1,15 1,16 1,17 1,18 1,19 1,20 1,21 1,22 1,23 1,24 1,25 Komandosi Republiki: Rozkaz 66
  2. 2,00 2,01 2,02 2,03 2,04 2,05 2,06 2,07 2,08 2,09 2,10 2,11 2,12 2,13 2,14 2,15 2,16 2,17 2,18 2,19 2,20 2,21 2,22 2,23 2,24 2,25 2,26 2,27 2,28 2,29 2,30 2,31 2,32 2,33 2,34 2,35 2,36 2,37 2,38 2,39 2,40 2,41 2,42 Komandosi Republiki: Bezpośredni kontakt
  3. 3,00 3,01 3,02 3,03 3,04 3,05 3,06 3,07 3,08 3,09 3,10 3,11 3,12 3,13 3,14 3,15 3,16 3,17 3,18 3,19 3,20 3,21 3,22 3,23 3,24 3,25 3,26 3,27 3,28 3,29 3,30 3,31 3,32 3,33 3,34 3,35 3,36 3,37 3,38 3,39 3,40 3,41 3,42 3,43 3,44 3,45 3,46 Komandosi Republiki: Potrójne Zero
  4. 4,00 4,01 4,02 4,03 4,04 4,05 4,06 4,07 4,08 4,09 4,10 4,11 4,12 4,13 4,14 4,15 4,16 4,17 4,18 4,19 4,20 4,21 4,22 4,23 4,24 4,25 4,26 Komandosi Republiki: Prawdziwe barwy
  5. Dziedzictwo Mocy VIII: Objawienie

Źródła





Podyskutuj o Gwiezdnych wojnach na forum Ossusa!