Zapraszamy na kanał Biblioteki Ossus na YouTube!


Finis Valorum/Legendy

Z Biblioteki Ossus, polskiej encyklopedii ''Gwiezdnych wojen''.
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Przejdź do wersji kanonicznej.
Przeglądasz legendarną wersję tego artykułu.


Oficer2.png
Nic o tym nie wiem. Muszę to potwierdzić...

UWAGA! Ten artykuł może zawierać informacje niezgodne ze źródłami lub stanem faktycznym.


Jeżeli dysponujesz odpowiednią wiedzą, prosimy, sprawdź go i popraw.
Zaznacz w dyskusji powód wstawienia tego szablonu.

Valorum-infobox.jpg
Finis Valorum
Data śmierci 21 BBY[1]
Miejsce pochodzenia Coruscant[2]
Rasa Człowiek[2]
Wzrost Między 170 a 183 cm [2][3]
Kolor włosów Siwe[3]
Kolor oczu Niebieski[3]
Przynależność

Republika Galaktyczna[3]





Finis Valorum był politykiem żyjącym w schyłkowym okresie istnienia Republiki Galaktycznej, sprawującym w latach 40 BBY - 32 BBY godność Wielkiego Kanclerza. Valorum pochodził z Coruscant.

Przed objęciem najwyższego w galaktyce urzędu piastował tytuł senatora z Sektora Lytton, szybko stając się jednym z czołowych polityków Frakcji Jądra. Odegrał istotną rolę w rozwiązaniu konfliktu starkańskiego, będąc jednym z jego aktywnych uczestników, co ostatecznie ułatwiło mu zdobycie stanowiska Wielkiego Kanclerza cztery lata później. Posiadał dobre relacje z Najwyższą Radą Jedi, a jedna z jej członkiń, Adi Gallia, została nawet jego nieformalną doradczynią. Równocześnie, Finis starał się naprawiać skorumpowany system, co jednak z racji napotykanego oporu ze strony jego oponentów, udało się tylko połowicznie. W tym czasie, Valorum związał się również z senatorem Palpatinem z Naboo, który wkrótce stał się jego najbliższym, nieoficjalnym doradcą. W roku 36 BBY wygrał drugą kadencję i kontynuował swoją pracę. W 34 BBY zapobiegł kryzysowi związanemu z agresywną polityką Yinchorrich, doprowadzając do rozbicia ich sił.

W 33 BBY starał się zażegnać kryzys, jaki wynikł z walk pomiędzy Frontem Mgławicy a Federacją Handlową, jednakże zwołany przez niego szczyt na planecie Eriadu zakończył się tragicznie. Dodatkowo został wrobiony przez Dartha Sidiousa w aferę związaną z rzekomą kradzieżą sztabek aurodium, co zdruzgotało dotąd nieposzlakowaną opinię Finisa w oczach postronnych. Miało to całkowicie osłabić jego pozycję Kanclerza i otworzyć drogę do władzy dla senatora Palpatine'a.

Valorum musiał stawić czoło problemowi ataku Federacji Handlowej na Naboo. Choć planeta została zdobyta, królowej Padmé Amidali, dzięki pomocy Qui-Gon Jinna i Obi-Wana Kenobiego, wysłanych przez Finisa na mediacje z przedstawicielami Federacji, udało się uciec na Coruscant. Na jej wniosek, Valorum został odwołany z urzędu za "nieudolność", zaś nowym Kanclerzem został mianowany Palpatine.

Biografia

Młodość

Valorum urodził się i wychował na Coruscant. Wywodził się ze starej i szanowanej rodziny polityków.

Jego przodkami było kilku Wielkich Kanclerzy; najbardziej znanym z nich był autor Reformacji Ruusańskiej, Tarsus Valorum. Również ojciec Finisa pełnił obowiązki Kanclerza[4]. Młodzieniec uzyskał wysokie wykształcenie i bardzo szybko, podobnie jak większość członków swojej rodziny, zaczął zdradzać zainteresowanie światem polityki. Dołączył do Senatu Galaktycznego, zostając reprezentantem jednego z sektorów Światów Środka, Lytton[5]. Jako senator dołączył do frakcji politycznej, reprezentującej interesy planet Jądra galaktyki. Będąc jej członkiem, w ciągu kilku lat stał się jednym z najbardziej wpływowych i liczących się reprezentantów tej silnej grupy senackiej[6]. Równocześnie, Valorum zasiadał w radzie zarządzającej rodzinnej firmy Valorum Shipping and Transport. Jednakże, z racji pełnienia obowiązków senatora oraz faktu, iż siedziba instytucji znajdowała się na Eriadu, nie uczestniczył w jej życiu codziennym, będąc jednym z mniej ważnych członków zarządu.[4]

Wojna nadprzestrzenna Starka

"Potężna centralna siła militarna prowadziłaby do nadużyć władzy! Jej istnienie byłoby naruszeniem zasad Republiki! Rządzi nami oddanie sprawiedliwości i wolności! Rozwiązanie tego kryzysu leży w dyplomacji. Zajmijmy się zasadniczymi problemami, które mogą doprowadzić do wojny... a wojny nie będzie!"
— Valorum, przemawiając przed Senatem Galaktycznym w sprawie kryzysu bacty.[6]

W roku 44 BBY Finis miał już ugruntowaną pozycję we Frakcji Światów Jądra. Wtedy też zaczął zaostrzać się istniejący od dawna konflikt pomiędzy planetami centralnych rejonów, a światami Rubieży. Wynikał on z wyzysku, jaki stosowały firmy pokroju Federacji Handlowej względem odległych planet. Korzystając z monopolu, Federacja skupowała tanio towary od osamotnionych sprzedawców z Rubieży do światów Jądra, zaś stamtąd odsprzedawała obrobione już produkty z powrotem do regionów zewnętrznych po zawyżonych cenach. Sytuację postanowił wykorzystać błyskotliwy przemytnik, Iaco Stark, który zawiązał skomplikowaną koalicję wszelkiej maści przemytników, piratów i innych szumowin. Organizował zmasowane ataki na statki Federacji Handlowej, skąd wykradał towary wożone na Rubieże, które następnie sam odsprzedawał z zyskiem dla siebie, niemniej po cenach bardziej akceptowalnych dla wyzyskiwanych światów Zewnętrznych Rubieży. Lokalne władze planetarne po części nie radziły sobie z powstrzymywaniem ataków, często z resztą przymykając na nie oko. Siły Zakonu Jedi i Departamentu Sprawiedliwości były z kolei za słabe, by stale dozorować rozległe szlaki handlowe przed atakami piratów, zwących siebie obecnie "Kartelem Handlowym Starka". Dodatkowo, w tym czasie doszło do katastrofy na Thyferrze, będącej dostawcą najpopularniejszego środka leczniczego w galaktyce, bacty. Główna przetwórnia na planecie spłonęła, przez co na dłuższy czas dostawy leku zostały ograniczone. Światy Jądra radziły sobie z płaceniem za zawyżone ceny bacty, czego nie można było powiedzieć o biedniejszych planetach Rubieży. Kartel Starka poradził sobie z tym w tradycyjny dla siebie sposób - atakując słabo bronione konwoje Federacji z dostawami leku dla światów Środka i odsprzedając je taniej planetom regionów zewnętrznych. Doszło nawet do tego, że Stark zaczął być tam traktowany jako bohater walczący z uciskiem spółek handlowych.

Senator Valorum.

Wielki Kanclerz Kalpana zwołał w tej sprawie specjalną sesję Senatu, na której debatowano nad kryzysem bacty i zagrożeniem ze strony Kartelu Starka. Przedstawiciel Federacji Handlowej, Neimoidianin Nute Gunray, żądał wręcz, by zezwolono na powiększenie przez jego organizację kontyngentu armii droidów bojowych. Stwierdzał, iż w przeciwnym wypadku Federacja nie będzie mogła zapewnić ciągłości dostaw towarów dla światów Jądra. Tradycyjnie, w tym momencie uaktywniła się silna senacka Frakcja Militarystów, pod przywództwem wpływowego senatora z Eriadu, Ranulpha Tarkina. Przypominał on o słabości Republiki, spowodowanej brakiem własnych sił zbrojnych. Zauważał, że Departament Sprawiedliwości i Zakon Jedi nie są w stanie zapewnić spokoju na szlakach handlowych, wnioskując, by Senat zezwolił na pospiesznie zorganizowanie armii i floty podległej Republice. W tym momencie uaktywnił się Valorum, który podsumował całą sytuację. Przypominał, iż siły zbrojne, poprzez terror wojskowy, mogą doprowadzić do nadużywania władzy. Przypominał o ideach wspólnej dyskusji, na których była oparta Republika. Jak mało kto na sali zauważał, że oprócz rozwiązania kwestii piratów, należy przede wszystkich dociec źródła ich ekspansji, związanej z niedoborem bacty. Opowiadał się za przeprowadzeniem negocjacji pomiędzy obiema stronami konfliktu.

Ostatecznie, to właśnie pomysły Finisa przypadły do gustu większości senackiej. Kanclerz Kalpana polecił mu poprowadzić pertraktacje, mające rozwiązać kryzys drogą pokojową. Senator zdecydował, że w spotkaniu muszą wziąć udział wszystkie strony zaistniałego sporu - Republika, Federacja Handlowa, Kartel Starka, jak również członkowie Zakon Jedi w roli mediatorów. W wyniku porozumienia pomiędzy obiema stronami, miejscem zebrania uczyniono neutralną planetę Troiken, usytuowaną na Zewnętrznych Rubieżach. Miejsce konferencji miało być znane jedynie dla jej bezpośrednich uczestników. Przed wyjazdem, Valorum zaprosił członków Rady Jedi na tajne spotkanie w swoim mieszkaniu w jednym z wieżowców w Dzielnicy Rządowej. Na zebraniu stawili się mistrzowie Mace Windu, Yoda, Adi Gallia, a także Tyvokka wraz ze swoim padawanem, Plo Koonem. Wszyscy mieli swoje podejrzenia odnośnie zaistnienia konfliktu. Tyvokka zasugerował wręcz, że kryzys został sztucznie wywołany przez połączone siły firm z Thyffery i Federacji Handlowej, które bardzo zyskiwały finansowo na wyższych cenach bacty. Finis przypomniał mu o braku dowodów na potwierdzenie tej teorii, wspólnie jednak zgodzono się na przeprowadzenie tajnego śledztwa. Zdecydowano, że na Thyferrę udadzą się rycerz Jedi Tholme, i jego padawan, Quinlan Vos. Wkrótce ustalono skład uczestników konferencji. Delegacji Federacji Handlowej miał przewodzić Nute Gunray zaś Radę Jedi reprezentować mieli Tyvokka, Plo Koon, a także Qui-Gon Jinn i jego padawan Obi-Wan Kenobi. Valorum prosił jeszcze, by do delegacji dołączono Adi Gallię, na co ta z chęcią przystała.

Valorum na Troikenie, osłaniany przez Adi Gallię.

Kierowana przez Finisa delegacja Republiki doleciała na Troiken na pokładzie standardowego Awiza typu Consular. Następie, wszyscy udali się na miejsce konferencji, położone w budynku umiejscowionym w pobliżu lądowiska. Wraz z reprezentacją Federacji Handlowej oczekiwali przybycia Starka, który celowo kazał na siebie czekać, przyprowadzając ze sobą imponującą świtę. Przedstawiciele zaproponowali Iakowi przejście do rzeczy, na co ten przystał. Jednakże, chwilę potem wszyscy bandyci skierowali na nich swoją broń. Szef Kartelu opowiedział im o pułapce, jaką zaplanował na niego Ranulph Tarkin. Ten ostatni w tajemnicy przed Senatem zorganizował własne siły zbrojne, które miały uderzyć na Troiken już po rozpoczęciu zebrania. Samą lokalizację miejsca spotkania przekazał Tarkinowi delegat Federacji, Gunray. Valorum był kompletnie zszokowany postępowaniami senatora z Eriadu, i chociaż zapewniał, że nic o tym nie wiedział, Stark go zignorował. Opisał delegatom sposób, w jaki jego szpiedzy we siłach Republiki zainfekowali komputery jej statków, w wyniku czego znaczna część z nich uległa zagładzie przy wyskakiwaniu z nadprzestrzeni. Gdy reszta okrętów przybyła w przestworza Troikena, natychmiast została otoczona przez znacznie silniejsze siły Kartelu. Iaco zlekceważył prośby Finisa o kontynuowanie negocjacji, każąc złożyć broń reprezentacji Republiki. W tym momencie, do działania przystąpił Tyvokka, który przewrócił wielki stół konferencyjny, co dało czas wszystkim na przygotowanie obrony. Valorum jako jedyny był pozbawiony broni, dlatego cały czas był osłaniany przez swoją doradczynię, mistrzynię Gallię, odbijającą strzały blasterowe za pomocą swojego miecza świetlnego. W wyniku krótkiej, acz zaciętej walki, piraci wycofali się. Mimo to, Tyvokka otrzymał śmiertelny postrzał. Wszyscy rozpoczęli odwrót w kierunku swoich statków, podczas gdy Finis i Plo Koon, nie bez trudności, pomagali iść rosłemu Wookieemu.

Na szczęście dla delegatów, najemnicy Starka, sparaliżowani śmiałą akcją członków Zakonu, nie zdążyli zebrać się do kontrataku. Po dostaniu się na swój statek konsularny, Valorum postanowił jak najprędzej połączyć się z Ranulphem, znajdującym się na własnym okręcie dowodzenia, Invicible. Kontakt nastąpił w momencie, kiedy flota Frakcji Militarystów zbierała kolejne cięgi od sił Kartelu. Finis zrugał Tarkina za nieodpowiedzialną akcję, zapewniając że będzie starał się z nim policzyć, jeśli obaj przeżyją zaistniały kryzys. Obecnie jednak przede wszystkim chciał pomóc w ewakuacji ocalałych żołnierzy senatora z Eriadu. Po szybkiej analizie terenu, zaproponował by niedobitki wojsk lądowych desantowały się na planecie, kryjąc się w kopalniach położonych na równinach Licynder, co mogłoby zapewnić względną ochronę przed ostrzałem z orbity. Niedobitkom floty doradzał z kolei wycofanie się poza układ, jednocześnie wzywając odsiecz ze strony Republiki. Wściekły Tarkin początkowo nie chciał się zgodzić na tę propozycję, jednak koniec końców musiał uznać swoją fatalną sytuację i zaakceptować pomysł senatora. W międzyczasie, do członków delegacji Valoruma dołączył Gunray, po tym jak jego statek został zniszczony na lądowisku. Sam okręt dyplomatyczny, chociaż ciężko uszkodzony, dotarł bezpiecznie na miejsce zbiórki.

Płomienna przemowa przed obliczem Senatu.

Na miejscu spotkania niedobitków sił Republiki, Finis natknął się na Ranulpha i jego adiutanta, Jace'a Dallina. Tarkin chciał zrugać Valoruma za wybór punktu zbiórki, jednak senator bardzo szybko wszedł mu w słowo, przypominając o jego nieautoryzowanej armii. Po przeniesieniu się do kopalni nastąpiła kolejna narada. W jej trakcie, dosyć kiepsko oceniano szanse przetrwania nadchodzącej bitwy, sam Ranulph proponował nawet kapitulację. Przeważyły jednak opinie Jedi i samego Finisa, który zwracał uwagę na dobre przygotowanie ich miejsca postoju do długiej obrony przed atakami nieprzygotowanej na długotrwałe oblężenie zbieraniny najemników. Wkrótce, oddziały Kartelu przeprowadziły kilka zmasowanych natarć, niemniej zostały one odparte. Podczas kolejnej już narady zwrócono uwagę na to, iż zrezygnowany Stark prawdopodobnie spróbuje zmusić siły Republiki do kapitulacji, czekając aż skończą im się zapasy pożywienia i wody. Z racji braku połączeń komunikacyjnych z Coruscant, zdecydowano się znaleźć sposób, aby przerzucić Finisa do stolicy, gdzie miałby szansę namówić nieświadomy sytuacji Senat do interwencji. Eskortę senatora miała stanowić Gallia, natomiast Nute Gunray miał spróbować przekonać Federację Handlową do udzielenia pomocy. W trakcie dywersji dokonanej przez Jedi udało się wszystkich potajemnie przerzucić do położonego niedaleko kosmoportu. Sukcesem zakończyło się nawet zdobycie osobistego statek Iaka, z pomocą którego zamierzano przerzucić Valoruma na Coruscant. Po wyskoczeniu z nadprzestrzeni, uaktywnił się mechanizm samozniszczenia, zainstalowany na wypadek przejęcia jednostki. Na szczęście dla głównych pasażerów, udało im się wsiąść kapsuł ratunkowych, zanim nastąpiła ostateczna katastrofa. Po przechwyceniu kapsuł, delegaci zostali przerzuceni na lądowisko, gdzie senator zdołał przekonać gwardzistów senackich co do prawdziwości ich tożsamości.

Finis udał się czym prędzej do Senatu, gdzie ogłoszono specjalne obrady w tej sprawie. Zdradził powód niesprawności hipernapędów, błagając o interwencję. Sukces był jednak tylko połowiczny - szybko usunięto wirusy, ale nie zdecydowano się udzielić pomocy walczącym na Troikenie, z racji nieautoryzowanego użycia "armii Republiki". Valorum uznawał to za swoją osobistą porażkę, jednak udało mu się załatwić pomoc z innych źródeł. Wraz z Macem Windu i Adi Gallią przekonano Gunraya do szybszej interwencji sił Federacji Handlowej, które miały być wspomagane przez grupę uderzeniową Zakonu Jedi. W następstwie wynikłej interwencji na Trokenie rozbito flotę i oddziały lądowe Starka. Sam szef Kartelu nie odpowiedział za swoje czyny przed obliczem sprawiedliwością, w wyniku pomocy, jaką udzielił w trakcie bitwy, zdradzając swoich dotychczasowych towarzyszy, w zamian zapewniając sobie nieosądzenie i członkostwo w prestiżowej Gildii Kupieckiej[6].

Wielki Kanclerz Republiki

"Republika od pokoleń nie miała sił zbrojnych, a ja na pewno nie będę tą osobą, która je przywróci. Coruscant musi pozostać miejscem, gdzie najrozmaitsze grupy mogą się spotkać, by znaleźć pokojowe rozwiązanie ich konfliktów."
— Finis Valorum, w rozmowie z senatorem Palpatinem.[4]
Wielki Kanclerz Finis Valorum.

Udział w zwycięskiej dla Republiki wojnie nadprzestrzennej uczynił Valoruma niezwykle popularnym politykiem. Wielu widziało w nim osobę będącą w stanie rozwiązać najgorsze kryzysy polityczne. Z czasem, Frakcja Jądra, mając na uwadze popularność Finisa, rozważyła wystawienie jego kandydatury w wyścigu o stanowisko Wielkiego Kanclerza. Wybory miały miejsce w roku 40 BBY, wraz z zakończeniem ostatniej kadencji Kanclerza Kalpany. Inni kandydaci praktycznie nie liczyli się w wyścigu o ten tytuł. Duży udział w poparciu kandydatury Valoruma miał związany z Frakcją Militarną wpływowy ród Tarkin, który wsparł jego kampanię. W zamian, senator i jego poplecznicy mieli podkreślić, a nawet nieco wyolbrzymić rolę, jaką odegrał w wojnie nadprzestrzennej jego dawny adwersarz, nieżyjący już wtedy Ranulph Tarkin[6]. Mimo to, już wtedy uaktywniły się w Senacie grupy przeciwników Finisa, próbująca szkalować jego atuty, twierdząc iż rzekomo nie jest on zdolny do pełnienia tego urzędu[4]. Koniec końców, Valorum zebrał dostatecznie duże poparcie, zostając kolejnym Wielkim Kanclerzem.

Jako przeciwnik militaryzacji, Finis popierał wszelkie działania mogące zapobiegać konfliktom, a w razie ich rozpętania łagodzić je za pomocą mediacji. Dlatego też swoim ramieniem uczynił Departament Sprawiedliwości i Zakon Jedi. Wtedy już na dobre zaprzyjaźnił się z mistrzynią Adi Gallią, pełniącą rolę jego nieoficjalnej doradczyni, a także będącą łącznikiem między nim a Najwyższą Radą, z którą zresztą bardzo chętnie współpracował przy rozwiązywaniu problemów. Szefową swojego biura mianował zdolną administratorkę, Sei Tarię, o której przeciwnicy nowego Kanclerza rozprzestrzeniali złośliwie plotki, jakoby była jego kochanką. Valorum miał też zagorzałych zwolenników, takich jak np. weterani wojny nadprzestrzennej, którzy nie raz demonstrowali poparcie dla niego, pamiętając o roli, jaką odegrał w zakończeniu konfliktu. Główne biuro Kanclerza znajdowało się w budynku Senatu, jednakże z racji stałego natłoku interesantów, szczególnie za nim nie przepadał. Swoich specjalnych gości najchętniej gościł w drugim gabinecie, znajdującym się w najwyższym wieżowcu dzielnicy senackiej[4].

W trakcie swoich rządów, Finis cały czas dążył do zreformowania skostniałego systemu sprawowania władzy. W jego zamierzeniu sądy i Senat miały usprawnić swoje działanie, co jednak napotykało na ciągły opór ze strony senatorów, nierzadko korzystających na opieszałości obu instytucji. Dlatego też, wszelkie reformy, jeśli już się pojawiały, napotykały na ogromny opór, w wyniku czego Valorum nie zdołał sforsować wielu swoich pomysłów. Podobnie było z chęcią ograniczenia monopolu i demilitaryzacji spółek kupieckich takich jak Federacja Handlowa. Jednak i to szło ciężko z racji tego, iż firmy opłacały wielu senatorów, zachęcając ich do obrony swoich interesów przed izbą senacką[4].

W roku 39 BBY Republika zaangażowała się w lokalny konflikt, rozpętany przez wojowniczych Bitthaevrian. Przedstawiciele tej rasy rozpętali agresywną wojnę, skierowaną przeciwko swoim sąsiadom, Kaleeshanom. Chcąc uniknąć rozszerzenia konfliktu na inne układy, Valorum polecił wysłać tam siły Zakonu Jedi, by wsparły Kaleshan. Pomimo śmierci kilku członków Zakonu, Jedi udało się pokonać agresorów[7]. W tym samym roku, Senat pod kierownictwem Finisa, przegłosował ustawę, w wyniku której kilka firm, takich jak Sienar Fleet Systems czy Kuat Drive Yards otrzymały zlecenia wykonania pojazdów wojskowych na rzecz Republiki[8]. Jednym z efektów tego zamówienia były nowe statki kosmiczne i planetarne, służące do bezpieczniejszego przewożenia polityków, z osobistym promem Kanclerza na czele. Jednakże, firmy liczyły na większe zamówienia, dlatego skromność tych zleceń zraziła do Republiki szefów zarządów instytucji takich jak Raith Sienar, którzy zaczęli zwracać się ku lepszym zleceniodawcom, jak np. Federacja Handlowa. Ostatnie zlecenie dla Republiki wykonano trzy lata po złożeniu zamówienia[9].

Senator Palpatine z Naboo - jeden z najbliższych doradców Najwyższego Kanclerza.

W roku 36 BBY dobiegała końca pierwsza czteroletnia kadencja na stanowisku Kanclerza. Valorum zdecydował się w nich kandydować ponownie, korzystając z poparcia Frakcji Jądra, ale też i przedstawicieli wielu innych regionów. Opozycja robiła co mogła, by zniweczyć jego szanse na sukces, jednak nie znalazła na niego żadnych dowodów, ani też nie wystawiła kandydatów, którzy wtedy zdołaliby go pokonać. Ostatecznie, zgodnie z przewidywaniami Finis gładko wygrał drugą kadencję, bijąc na głowę konkurentów. Mimo to, jako zwolennik porozumień, chciał porozumieć się ze swoimi przeciwnikami. Wielu wrogów Valoruma chętniej na stanowisku Kanclerza widziałoby Palpatine'a, charyzmatycznego senatora z peryferyjnego, acz bogatego układu Naboo, toteż Finis postanowił się z nim zaprzyjaźnić. Obaj nawiązali współpracę, pomagając sobie w wielu sprawach. Co oczywiste, Valorum nie widział nic o drugiej, mrocznej stronie życia Palpatine'a, w której był on również Mrocznym Lordem {{L|Sithowie|Sithów]], Darthem Sidiousem. Palpatine planował zniszczenie Zakonu Jedi i przejęcie władzy nad Republiką, a niektóre z lokalnych konfliktów w galaktyce, wybuchało z jego tajnych machinacji politycznych. I chociaż w wielu sprawach faktycznie pomagał Finosowi jako bliski zausznik, w sprawach kluczowych pracował na jego ostateczną zgubę[4].

W roku 35 BBY przeprowadzono reformę kalendarza. Na światach Republiki Galaktycznej w tym okresie stosowano kilka różnych systemów datowania, z których najpopularniejszy był wprowadzony po zakończeniu nowych wojen Sithów, prawie tysiąclecie wcześniej. Uznawano jednak, że te systemy są przestarzałe i zdecydowano się wprowadzić nowy, jednolity dla całej galaktyki. Valorum poddał tę reformę pod głosowanie Senatu, który przyjął ją, obowiązującą potem powszechnie przez kolejne szesnaście lat[10]. W tym samym okresie, Republikę nawiedził lokalny konflikt pomiędzy rasami Gotalów i Duinuogwuinów. Niedługo po jego wybuchu, waśń przebiegła już bardzo krwawo dla obu ras. Widząc dramatyczny rozwój sytuacji, Valorum posłał tam siły rozjemcze, dowodzone przez znanego i cenionego mistrza Jedi, Jorusa C'baotha, który bardzo szybko zaprowadził tam porządek[11].

Kryzys Yinchorrich

W roku 33 BBY Republika stanęła na krawędzi kolejnego konfliktu. Problemy zaczęła sprawiać wojowniczo usposobiona rasa Yinchorrich. Członkowie tej prymitywnej, kastowej społeczności byli od pokoleń wychowywani w przekonaniu, że siła jest dostatecznym argumentem, by uderzyć i podporządkować sobie słabszych sąsiadów. Wcześniej, jako niezależna grupa nie mieli dostępu do lepszej technologii wojskowej, a nawet do odbywania lotów międzygwiezdnych. Jednak wraz z akcesem do niczego nie spodziewającej się Republiki, w ciągu kilku lat wykupili technologie niezbędne im do dokonania ekspansji. Bardzo prawdopodobne, że ich akcje zostały sfinansowane przez Dartha Sidiousa. Szykując swoje dojście do władzy, Lord Sithów chciał nakierować na nich odwet Republiki i Jedi, rozwiązując zagrożenie, jakie mogli by stanowić w przyszłości dla jego władzy. Peryferyjne światy Republiki były atakowane przez agresywną rasę wojowników, a wszystko nabrało rozgłosu wraz ze zniszczeniem placówki górniczej na planecie Maywitch 7.

Adi Gallia, przyjaciółka i nieoficjalna doradczyni kanclerza Valoruma.

Już na początku Rada Jedi wysłała mistrzynię Naeshahn, wraz z jej padawanem Eborem Taulkiem, zostali jednak zamordowani. Yinchorri, wykazując swoją bezczelność wysłali pod przykrywką ich zmasakrowane zwłoki do mieszkania samego kanclerza Valoruma. Ten wiedział, że nie można już tego dłużej tolerować, i wraz z Zakonem Jedi przygotował działania odwetowe. Plan opracowany wspólnie z biurem kanclerza zakładał, że na początku Jedi wyślą kilkuosobowy zwiad na trzy planety należące do Yinchorrich, Yitheeth, Yibikoror, i ojczystą Yinchorr. Grupy miały się tam udać, celem zlokalizowania głównego zgrupowania sił nieprzyjaciela, które następnie miało zostać zaatakowane przez republikańskie siły szybkiego reagowania. Liczono na to, że uda się w ten sposób zmusić kastę przywódczą do kapitulacji. Valorum chciał też nałożyć stałe embargo dla Yinchorrich, celem uniemożliwienia zdobywania przez nich nowych broni.

Nie było to jednak łatwe, ponieważ senat był całkowicie nieskory do interwencji w tej sprawie. Na opozycyjnych politykach nie zrobił wrażenia nawet zuchwały, acz nieudany atak, jaki Yinchorri podjęli przeciwko samej Świątyni Jedi, w trakcie którego zginęło kilkoro Jedi. Z tego powodu Valorum podjął duże starania, celem zdobycia dostatecznej większości senackiej. Sam i poprzez swoich popleczników zdołał je zdobyć, nierzadko odwołując się do senatorów, którzy byli jego dłużnikami od nawet pięciu lat. A nawet mimo tego musiał obiecać im wyświadczenie im politycznych przysług. Valorum przystał na to z ciężkim sercem, jednak cieszył się, że będzie dzięki temu mógł ukrócić nikczemną działalność agresywnej rasy.

Wydawszy rezolucję w tej sprawie, senat zezwolił na użycie czterech grup uderzeniowych, w skład których weszły nawet oddziały gwardii senackiej. Zwiadowcom Jedi udało się ustalić, że główne siły Yinchorich skoncentrowano na planecie Uhanayich, jednak zdobycie tej informacji kosztowały życie trojga Jedi. Otrzymawszy dane, Valorum czym prędzej posłał uderzeniową we wskazanym kierunku, gdzie po krótkiej, acz zaciętej walce zmuszono kastę przywódczą do kapitulacji. Zgodnie z planem Najwyższy Kanclerz zarządził kwarantannę i blokadę systemu. Nakazał też, by schwytano i osądzono jednego z doradców szkolących ich armię, Devaronianina Vilmarha Grahrka, który jednak zdołał uciec przed kapitulacją Yinchorrich. Akcję uznano za wielki sukces Republiki, jednak dopiero po bardzo długim czasie wyszła na jaw rola, jaką odegrał w tym konflikcie Darth Sidious.[12]

Front Mgławicy

Valorum: "Dobry z pana przyjaciel. senatorze."
Palpatine: "Moje interesy, to interesy Republiki, panie kanclerzu."[4]

Krótko po zakończeniu tamtego konfliktu Valorum postanowił rozwiązać znacznie trudniejszy, narastający już od dawna problem. Dotyczył konfliktu, rozgrywającego się w położonych na Rubieżach strefach wolnego handlu. Monopolistyczna działalność Federacji Handlowej doprowadzała do wyzysku wielu światów. uzależnionych od złowrogiej spółki. W końcu doprowadziło to do zogniskowania oporu w jednej, dużej organizacji, zwanej Frontem Mgławicy. Początkowo preferowała słabsze formy perswazji, jednak z czasem kiedy nie przyniosło to efektów, zaczęła atakować statki Federacji Handlowej. Szczytowym punktem tego starcia były wydarzenia w przestrzeni Dorvalli. Wtedy to zatrudnieni przez Front najemnicy dowodzeni przez Arwena Cohla zaatakowali i zniszczyli jeden z frachtowców Federacji Handlowej, dowodzony przez Daultay'a Dofine'a Strumień przychodów. Co gorsze zdobyli przy tym przewożoną na pokładzie ogromną fortunę w sztabkach aurodium. Zdesperowany zarząd Federacji, podobnie jak to miało miejsce jedenaście lat wcześniej, zwrócił się do Republiki z prośbą o zezwolenie zwiększenia jej sił wojskowych do obrony przed rosnącymi w siłę siłami Frontu Mgławicy.

Finis Valorum miał nie lada orzech do zgryzienia, ponieważ nie było idealnego rozwiązania tego konfliktu. Zdawał sobie sprawę, że to głównie wyzysk Federacji jest powodem kryzysu, a nie sam Front Mgławicy, wiedział jednak że trzeba zlikwidować siatkę terrorystyczną. Uważał to za swego rodzaju punkt honoru, ponieważ to jego ojciec miał okazję zniszczyć Front Mgławicy lata wcześniej, jednak tego nie zrobił, kończąc na upomnieniach. Uważał że należy też za wszelką cenę ograniczyć monopolistyczne tendencje Federacji Handlowej. Koniec końców uznał że najlepiej będzie to zrobić, likwidując problematyczne Strefy Wolnego Handlu, ułatwiające Federacji wyzyskiwanie odleglejszych światów, położonych na rimmańskim szlaku handlowym. Zdawał sobie też sprawę, że Federacja na którą zostanie nałożony podatek, zechce zapewne odbić sobie straty na planetach z którymi dotąd handlowała. Zdecydował się na to trudne wyjście, skonsultowawszy się wcześniej z senatorem Palpatinem. ten ostatni obiecał, że chociaż początkowo wstrzyma się z głosem za, będzie starał się za kulisami przekonać jak najwięcej senatorów do zagłosowania za tą uchwałą.

Finis Valorum w szacie kanclerskiej.

Wniosek został przedstawiony na specjalnie w tym celu zwołanym posiedzeniu senatu. W swoim przemówieniu przypominał o wszelkich problemach, jakie trawią Republikę zarówno na jej peryferiach, jak i w samej stolicy. Mówiąc o rozwiązaniu problemu ataków Frontu Mgławicy, podkreślał konieczność dokonania drastycznych środków, dzięki którym zostanie przywrócony spokój. Przypominał też o wszelkich machlojkach, z jakich była znana Federacja Handlowa, zwracając uwagę na to że to jej dotychczasowe działania sprowadziły na nią samą ten kryzys. Ogłosił że Federacja będzie mogła wzmocnić swoje siły militarne, w zamian godząc się na likwidację stref wolnego handlu i płacąc stały podatek na rzecz Republiki. Natomiast wiele światów które w zamian za ulgi w handlu godziły się dotąd na reprezentowanie ich w senacie przez Federację, miały same dołączyć do senatu, bezpośrednio do niego kierując swoje zażalenia na ucisk Federacji. Jednocześnie planety na rimmańskim szlaku miały wystawić wzmocnione siły samoobrony, dopomagając w likwidowaniu na sowich terytoriach ukrytych baz i siatek Frontu Mgławicy.

Jak łatwo było przewidzieć spowodowało to ostry opór zarówno przedstawiciela Federacji, senatora Lotta Doda, jak i ich senackich stronników, z takimi osobnikami jak grana Ainlee Teem z Malastare, czy Twi'leka Orn Free Taa z Ryloth. Przypominali, że Federacja zechce odbić sobie straty finansowe, podnosząc sobie koszty usług na planetach z którymi handlowała. Za radą Palpatine'a Valorum zaproponował, by większą część funduszy z podatku przeszła na modernizację właśnie tych światów, co spotkało się ogólnie z aplauzem przedstawicieli z tych światów. Mimo to Najwyższy kanclerz spodziewał się, że wniosek zostanie wcześnie standardowo wysłany do zbadania w komisji, gdzie minie wiele czasu zanim powróci do głosowania. Niespodziewanie zabrał głos senator z Naboo, proponując inne rozwiązanie w postaci dokładnego omówienia spraw podczas wielkiego spotkania, gdzie stawili by się przedstawiciele Federacji Handlowej, Republiki, a także wielu światów, związanych z tym kryzysem. Na miejsce spotkania zaproponował położoną na Rubieżach planetę Eriadu. Valorum był nieco zaskoczony tym wcześniej nieskonsultowanym pomysłem, ale uznał go za dobry i się zgodził. Jednocześnie przy poparciu senatu ogłosił, że osobiście stawi się na szczycie, przewodząc delegacji Republiki.

Na kolejnych spotkaniach z delegatami kanclerz potwierdził udział dotychczas wymienionych stron. Z góry wykluczono możliwość udziału w obradach Frontu Mgławicy, z góry uznając ich za terrorystów. Początkowo Valorum chciał nawet dopuścić ich do udziału w szczycie, jednak nie chciał sprawiać wrażenia, że akceptuje niektóre, co bardzie radykalne postulaty bojowników. Poza tym uznał, że przy takim obrocie spraw Federacja z góry zbojkotowałaby obrady. Liderzy frontu nie chcieli darować tej zniewagi, zapominając że ich głównym wrogiem jest nie Valorum, a sama Federacja Handlowa. Nie rozumieli, że to właśnie Valorum jako jedyny może i chce powstrzymać zakusy Federacji na ich światy. Ostatecznie dowództwo Frontu, kierowane wtedy przez radykalną frakcję dowodzoną przez pochodzącego z Eriadu osobnika o pseudonimie "Havac", zdecydowało dokonać zamachu na życie kanclerza. Valorum zgodnie z planem miał zostać zamordowany w miejscu publicznym, podczas standardowej przechadzki z budynku senatu do oczekującego na niego na placu osobistego pojazdu. Tego dnia odbywało się kilka dużych, niezwiązanych ze sobą protestów przeciwko decyzji Valoruma o opodatkowaniu szlaków handlowych. Finis jako człowiek nie tchórzący w obliczu protestujących, w towarzystwie Sei Tarii, przeszedł przez zgromadzony przed gmachem senatu tłum, nieznacznie tylko wzmacniając swoją ochronę niebieskich gwardzistów. Wtedy też uderzyli zamachowcy, wyskakując z tłumu i strzelając z blasterów.

W wyniku ostrzału zostało powalonych dwóch gwardzistów, a sam Valorum otrzymał postrzał w prawe ramię. Wszystko mogło by się skończyć jeszcze tragiczniej, gdyby nie interwencja Adi Gallii i innego Mistrza Jedi, Qui Gon Jinna, którzy szczęśliwie byli wtedy w pobliżu, podążając na spotkanie z Najwyższym Kanclerzem. Z pomocą innych gwardzistów zabili bądź obezwładnili zamachowców. Następnie pospiesznie odprowadzili rannego Kanclerza do senackiego ośrodka medycznego. Na miejscu nałożono bandaże bacty i okazało się że rany nie są tak groźne. Już wtedy ze wstępnych przesłuchań schwytanych zamachowców ustalono że są związani z Frontem Mgławicy. Samą akcję uważano za wyjątkowo nieudolnie przeprowadzoną, co w opinii niektórych, między innymi Qui-Gon Jina, budziło podejrzenie dokonania prowokacji, a nie faktycznego zabicia Valoruma. Niezależnie od tego przywódca Republiki pozostawał w szoku z powodu tego wydarzenia, ponieważ cały czas sądził, że chcąc ograniczyć wpływy Federacji Handlowej liderzy Mgławicy będą mu raczej wdzięczni. W każdym razie nie spodziewał się tak gwałtownego zwrotu wydarzeń. Będąc nadal w szpitalu Finis spotkał się z Palpatinem, z którym omówił aktualną sytuację. Wiedząc że sytuacja się zaogniła, poprosił go o przedstawienie wniosku przed senatem z prośbą o udzielnie zezwolenia na interwencję w tej sprawie Zakonu Jedi. Senat bez większych problemów zgodził się na wniosek zgłoszony oficjalnie przez senatora z Naboo.

Valorum w trakcie jednej z narad z członkami Rady Jedi.

Niedoszli zamachowcy zeznali, że zanim udali się na Coruscant, szkolili się w jednej z głównych baz Frontu Mgławicy. Ta była położona na planecie Asmeru, w sektorze Seneksa. Kanclerz chciał posłać w tamte rejony siły Zakonu Jedi i DP, celem spacyfikowania tamtejszej siatki. Sprawa była o tyle trudna, ponieważ sektor był niezależny od Republiki, a rządzący nim lordowie mieli utrudnione relacje z Coruscant, ponieważ powszechnie uznawali na swoich terytoriach niewolnictwo. Kanclerz Valorum postanowił przymknąć na to oko - za cenę wznowienia kontaktów handlowych z Republiką rody rządzące Seneksem zezwoliły na przeprowadzenie na ich terytorium akcji odwetowej sił Republiki. Finis spotkał się w tym celu z mistrzami Windu i Yodą, celem omówienia szczegółów akcji. Zdecydowano posłać tam dwa krążowniki DP - Ekliptykę i Wybitnego. Oddziałom DP miał towarzyszyć kontyngent Jedi, złożony z Qui-Gon Jina, Obi-Wana, Vergere, a także członków Rady Jedi - Ki-Adi-Mundiego, Yaddle, Depy Billaby i Saesee Tinna. Wszyscy mieli wyruszyć tam jak najszybciej, jeszcze zanim rozpocznie się kluczowy szczyt handlowy na Eriadu.

Praktycznie nikt, włącznie z samym Kanclerzem Valorumem nie zdawał sobie sprawy, co naprawdę się szykuje. Palpatine od początku planował skompromitować Finisa, wykorzystując do tego ustawę o opodatkowaniu szlaków handlowych. Od jakiegoś czasu kontaktował się na Coruscant potajemnie z liderami Frontu Mgławicy, z Havaciem na czele. Prowadził z nimi rozmowy niezależne, także jako Darth Sidious. Mroczny Lord Sithów z pomocą swojego sojusznika z Federacji, teraz już wicekróla Gunraya przekazał Havacowi dane o przewozie sztabek aurodium, przechwyconych nad Dorvallą przez najemników Cohla. Nie wiedząc że Sidious i Palpatine to ta sama osoba, chciał przekazać temu ostatniemu sztabki aurodium celem przekonywania senatorów do obrony interesów Frontu. Palpatine jednak zasugerował by zdeponował je w banku Aargau, celem wymiany na republikańską walutę. Stamtąd przelał pieniądze do rodziny kanclerza spółki "Valorum Shipping nad Transport". Jeszcze wtedy kiedy senator odwiedzał Valoruma po spreparowanym zamachu, jeden z jego najbardziej zaufanych doradców, Sate Pestage włamał się do komputera senatora Orn Free Taa, instalując w jego systemie ogólnikowe dane dotyczące transakcji. Palpatine liczył na to, że w kolejnych dniach ten zagorzały wróg kanclerza doniesie o tej sprawie komisji antykorupcyjnej kierowanej przez senatora Baila Antillesa. Oczekiwał że zaplanowana przez niego intryga eksploduje z całą mocą po zakończeniu szczytu.[4]

Szczyt na Eriadu

"Zapewniam was, możecie być całkowicie spokojni, że Coruscant jest w dobrych rekach"
— Valorum, na spotkaniu u namiestnika gubernatora Eriadu, Wilhuffa Tarkina."[4]

Rozwiązanie problemu bazy na Asmeru miało nastąpić jeszcze zanim Valorum udałby się z większością delegacji na Eriadu. Oba krążowniki zgodnie z planem zostały tam naprowadzone przez eskortę wysłaną z Seneksa. Jednak bardzo szybko rozpoznanie zakończyło się tragicznie, ponieważ bojownikom z Frontu Mgławicy udało się zaskoczyć siły Republiki, atakując je z pomocą myśliwców CloakShape i ukrytych się na powierzchni planety dział jonowych. W wyniku tego zaskakującego uderzenia została zniszczona Ekliptyka, wraz ze wszystkimi na pokładzie. Wybitny ze znajdującymi się nami Jedi i funkcjonariuszami DP miał więcej szczęścia, ponieważ pomimo ciężkich uszkodzeń zdołał awaryjnie wylądować na powierzchni planety. Niestety, wszyscy ocalali utknęli na wysepce w pobliżu ruin dawnego miasta, gdzie znajdowała się baza Frontu. W dodatku zostali otoczeni przez przeważające siły bojowników. Krótkie negocjacje dowiodły, że bojownicy nie są gotowi na dialog. Wręcz przeciwnie, postanowili wziąć ich za zakładników, zamierzając zmusić ich do kapitulacji poprzez blokadę, aż do wyczerpania zapasów.

Front Mgławicy wysłał swoje żądania na Coruscant, wśród których znajdowały się takie postulaty jak rozwiązanie Federacji Handlowej czy ulgi podatkowe dla systemów peryferyjnych. Valorum zwołał posiedzenie wraz ze swoimi zwolennikami i członkami Rady Jedi w swoim biurze, w gmachu senatu. Co było łatwe do przypuszczenia, z góry odrzucił żądania bojowników. Valorum początkowo rozważał czy nie odłożyć szczytu, dopóki nie uda się rozwiązać tego konfliktu, jednak senator Palpatine stanowczo mu to wyperswadował. Przypominał, że tego właśnie może chcieć Front Mgławicy, dlatego kanclerz winien postawić twarde stanowisko w tej sprawie, na co ten ostatecznie przystał. Nakazał żeby jak najszybciej wysłano siły DP i Zakonu Jedi, żeby rozgromić siły Frontu Mgławicy w sektorze Seneksa. Same władze sektora na to przystały, ponieważ liczyły na umowy handlowe z Republiką, nawet pomimo tego że stale ignorowały na swoim terytorium stosowania Praw Istot Rozumnych. Jednak samo zgrupowanie sił porządkowych, nawet mimo zezwolenia senatu, miało zająć trochę czasu. Dlatego dla przyspieszenia sprawy wysłano na Asmeru część sił DP i dziesięciu z dwudziestu Jedi, którzy mieli strzec bezpieczeństwa szczytu na pobliskiej Eriadu. Mimo to uważano ze nawet z okrojonymi siłami i oczywiście funkcjonariuszami sił porządkowych na Eriadu uda się zapewnić porządek w trakcie szczytu. Krótko potem Valorum wraz z częścią delegacji odleciał na Eriadu. Sam Palpatine opóźnił swój wylot o jeden dzień, mając do załatwienia pilne sprawy, po czym udał się na Eriadu, chcąc zdążyć na otwarcie szczytu.

Mimo że teoretycznie głównymi uczestnikami szczytu miały być reprezentacje światów Rubieży, siłą rzeczy większość uwagi skupiała się mimo woli na przywódcy Republiki. Toteż z tego powodu zabezpieczenie, jakie podjęto przy okazji jego wizyty w stolicy planety były przeogromne. Cała służba planetarna wraz z siłami Republiki była postawiona w stan gotowości, ulice były patrolowane z ziemi i powietrza, a ma dachach budynków była masa snajperów. Dodatkowo wysłano kilka fałszywych konwojów, mających zmylić ewentualnych zamachowców. Sama trasa kolumny kanclerskiej była w ostatnich chwilach zmieniana w celu uniknięcia kontaktu z licznymi demonstrantami, protestującymi przeciwko opodatkowaniu stref wolnego handlu. Na prośbę Palpatine'a, na czas odbywania się szczytu, Finis Valorum miał zamieszkać w wilii jego przyjaciela, namiestnika gubernatora, Wilhuffa Tarkina. Sam przyjaciel senatora z Naboo zrobił na kanclerzu spore wrażenie, obaj zresztą wyrażali się o sobie dobrze. Mimo to przekazali sobie kilka drobnych uszczypliwości, co mogło po części w wynikać z tego, jak dawniej kanclerz nie znosił się z wujem Wilhuffa, Ranulphem. Podczas tego spotkania Finis otrzymał najświeższe wieści z Asmeru, z których wynikało że siły Jedi i DP całkowicie rozbiły tamtejszą bazę Frontu, co zdawało się dodatkowo dobrze rokować spokojnemu przebiegowi szczytu. Niestety niedługo potem do wilii namiestnika przybyli Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi, sprowadzeni tu przez towarzyszącą na Eriadu Kanclerzowi Adi Gallię. Obaj Jedi dopiero co przybyli pospiesznie z Asmeru, lecąc tu zdobytym statkiem kapitana Cohla, Jastrzębionietoperzem, prosząc o jak najszybsze spotkanie z Kanclerzem. Mistrz Jedi zdołał ustalić, że przywódca Frontu Havac zdołał wraz z kapitanem Cohlem z rekrutować świetnie wyszkolonych najemników, których celem jak przypuszczał, miało być zamordowanie Kanclerza. Przypuszczał że udało im się przedostać niepostrzeżenie na Eriadu, łamiąc silne kontrole przygotowane na czas szczytu. W tej sytuacji mistrzyni Gallia prosiła Kanclerza, by zgodził się na to, by rycerze Jedi zastąpili straż senacką jako jego najbliższa ochrona. Valorum jednak uprzejmie, acz zdecydowanie odmówił. Stwierdził że w tym momencie zmienianie planów wizyty spowodowałoby dodatkowy zamęt. Zgodził się jednak na to, by Jedi i służby Wilhuffa Tarkina zbadały ponownie wszelkie zabezpieczenia, poczynione dla ochrony szczytu.

Niestety bardzo szybko okazało się że obawy Qui-Gona były słuszne. Szybko wykryto że najemnicy dostali się niepostrzeżenie na planetę, obezwładniając całą załogę kontrolującego ich punktu kontrolnego straży celnej. Rozpoczęto ponowne przeczesywanie okolicy głównego budynku konferencyjnego, w którym miał się odbywać szczyt. Rycerze Jedi i towarzyszące im służby zdołali wychwycić główną grupę najemników, przyczajonych na dachu jednego z budynków, znajdujących się w połowie drogi pomiędzy willą Tarkina a miejscem szczytu. Po krótkiej walce udało się ich rozbroić i aresztować. Wciąż jednak obawiano się że zamachowcy dostali się do środka, co się sprawdziło, z racji tego że Havac skorzystał z podrobionej karty dziennikarskiej, i wraz z towarzyszami udającymi jego ekipę udał się do środka. Niezależnie od nich dostali się tam też Arven Cohl i jego towarzysz, rodianin Boiny, którzy sami się zdekonspirowali przed Jedi. Okazało się że obaj byli przeciwni akcji zabicia Kanclerza i postanowili pomóc służbom porządkowym nie dopuścić do przeprowadzenia zamachu. W tych poszukiwaniach towarzyszył im m.in Qui-Gon, który ścigał od dawna kapitana Cohla. Z jego informacji ustalono że Havac zdołał zdobyć zaprogramowanego przez siebie robota bojowego, tej samej serii której używała delegacja Federacji Handlowej. Dołączył go do trzynastu innych robotów ochraniających delegację. Cohl przypuszczał, że na rozkaz Havaca robot zbuntuje się i spróbuje zastrzelić Valoruma, celem skompromitowania Federacji Handlowej. Pospiesznie zaczęto przeszukiwanie budynku celem znalezienia Havaca.

Sam Valorum nie zmieniał już ustalonych planów przebiegu konferencji. Wraz z Wilhuffem Tarkinem udał się na szczyt, jadąc w silnie chronionym konwoju, który dowiózł ich do południowego wejścia. Stamtąd delegacja skierowała się na główną salę, gdzie oczekiwały już wszystkie pozostałe delegacje. Szczyt, po którym tak dużo obiecywał sobie Finis, miał się rozpocząć zaraz po zajęciu miejsc przez delegację Republiki. Szczyt otwierało odegranie przez trębaczy trzech długich fanfar. W tym momencie znaleziono Havaca, ukrywającego się na kładce pod sufitem sali konferencyjnej. W wyniku walki jaka się rozegrała, zginęli zarówno Cohl jak i Havac. Na sali rozpętał się chaos, jednak strażnicy senaccy i rycerze Jedi zdołali pospiesznie utworzyć kordon ochronny wokół zaskoczonego Kanclerza. Okazało się jednak że celem zamachu nie był Valorum, a zarząd Federacji Handlowej. Podmieniony robot był jednocześnie dowódcą oddziału ochraniającego delegację, toteż kiedy delegaci Federacji włączyli pole ochronne, rozkazał rozpocząć ogień. W wyniku rozpętanej jatki zginęli prawie wszyscy przywódcy, poza Gunreyem, który ostrzeżony w porę przez Dartha Sidiousa, chwilę wcześniej pod pretekstem sprawdzenia wycieku plazmy w swoim statku opuścił salę posiedzeń w towarzystwie senatora Dotta.

W obliczu tej tragedii Valorum nakazał czym prędzej przerwać szczyt, uznając w tej sytuacji jego kontynuowanie za niestosowne. Samo śledztwo zostało poprowadzone fatalnie, ponieważ prowadzący je namiestnik Tarkin w sposób budzący wiele wątpliwości poprowadził śledztwo tak, że nie udało się już wiele wyjaśnić z tej sprawy. Bardzo prawdopodobne, że postąpił tak otrzymawszy tajne instrukcje od Palpatine'a, który siłą rzeczy nie chciał by ślady intrygi z czasem nie doprowadziły do niego [4].

Schyłek

Finis Valorum: "Gdybym tylko miał więcej popleczników, takich jak ty czy senator Palpatine."
Adi Gallia: "Lepiej mieć kilku wiernych popleczników niż wielu fałszywych przyjaciół."[4].
Finis Valorum w roku 33 BBY.

Valorum spodziewał się że teraz, kiedy Federacja Handlowa została tak ciężko doświadczona podczas zamachu na Eriadu, uzyska dzięki temu duże poparcie w senacie. Nie wierzył, że w tej sytuacji uda się przeforsować ustawę o opodatkowaniu szlaków handlowych. Dlatego początkowo chciał odroczyć głosowanie senatu w tej sprawie. Nie minęło jednak wiele czasu, zanim zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo się mylił, i to na swoją korzyść. Wielu sceptycznych dotąd senatorów uznało, że tragedia z Eriadu jest dowodem zaogniania się kryzysu, dlatego należy postąpić zdecydowanie i rozwiązać ten problem radykalnymi środkami. Spodziewano się zresztą, że finansowanie planet i małych przedsiębiorstw z nowego podatku będzie faktycznie korzystne, nawet pomimo podwyżek, jakie Federacja Handlowa z pewnością zażąda teraz za te usługi. Politycy reprezentujący swoje systemy wierzyli, że dzięki dofinansowaniu mniejszych przedsiębiorstw zostanie złamany, a przynajmniej ograniczony monopol, stosowany dotąd przez wielkie gildie handlowe. W tej sytuacji senatorowie w większości nie tylko nie chcieli odroczenia, ale wręcz naciskali na przyspieszenie głosowania w tej sprawie. Valorum postanowił przy okazji zgodzić się na powiększenie przez Federację Handlową jej potencjału wojskowego, ponieważ spodziewaną się teraz eskalacji aktów terroryzmu, dokonywanych przez organizacje powstające na gruzach niemal już unicestwionego Frontu Mgławicy.

Wielki Kanclerz niemal wyczekiwał głosowania nad podatkiem. Z badań jakie prowadził na jego prośbę senator Palpatine wynikało, że wniosek o zniesienie stref wolnego handlu przejdzie gładko przez głosowanie. Tak też się stało i po zakończeniu głosowania Valorum odczuwał ulgę z powodu odniesionego triumfu, dowodzącego że senat jest wstanie zmobilizować się w chwili najwyższej wagi. W wydanym tego samego dnia orędziu dziękował senatorom za doprowadzenie do końca tej sprawy, nazywając ją historycznym przełomem. Niestety dla niego, tego dnia otrzymał wezwanie do stawienia się w Sądzie Najwyższym, celem zbadania zarzutów korupcji i nielegalnego wzbogacenia się. Valorum był kompletnie osłupiały tą wieścią, ponieważ nie miał zielonego pojęcia o co chodzi. Zawsze starał się być nieskazitelnym politykiem, dlatego początkowo zbagatelizował tą sprawę, uznając ją za pomyłkę. Mimo to przez dwa tygodnie wraz z najlepszymi prawnikami badał wszystkie swoje sprawy, szykując się do pierwszego przesłuchania. Z ich pomocą sprawdził wszystkie swoje rachunki majątkowe i podatkowe, nie znajdując w nich żadnych uchybień. W międzyczasie zdołał się tylko dowiedzieć, że chodzi o dokonanie rzekomo nielegalnego przelewu dla swojej rodzinnej firmy, Valorum Shipping and Transport. Nie spodziewał się jednak że może chodzić naprawdę o nią, ponieważ w czasach swoich rządów nie wykonywał dla spółki żadnych zastrzyków finansowych. Rozważał że może chodzić o sam fakt, że firma z racji przebywania na Eriadu dostała dofinansowanie z racji znajdowania się w strefie działania dopiero co zlikwidowanej strefy wolnego handlu. Jednak dofinansowanie dostały też tysiące innych firm o różnej wielkości, dlatego nie uważał tego za poważny argument dotyczący możliwej korupcji.

W dniu wstępnej rozprawy wraz ze swoimi prawnikami stawił się w budynku Sądów Galaktycznych. Stanął przed obliczem członków Komisji Etyki Senackiej, przewodzonej przez Baila Antillesa. Wielki Kanclerz był tak pewien swojej niewinności że stawił się na tym przesłuchaniu, przed wymaganym terminem, chcąc jak najszybciej zakończyć tą sprawę. To co jednak zgromadziła komisja, wprawiło w osłupienie zarówno prawników, jak i samego Finisa. Potwierdzono, że dofinansowano spółkę Valorumów, jednak środki miały też nie pochodzić z samego nowego podatku. Dochodzenie ustaliło że wielomilionowa wpłata na konto została przelana z corusańskiej filii Banku Aargau, i została wpłacona w niecodziennie używanych w Republice sztabach aurodium. Udało się też ustalić, że kwota była ilościowo identyczna z tą, którą zgłosiła Federacja Handlowa po wykradzeniu nad Dorvallą skarbca Strumienia przychodów. Wielki Kanclerz został posądzony o użycie opodatkowania szlaków handlowych w celu ukrytego dofinansowania swojego rodzinnego przedsiębiorstwa. Co gorsze, Komisja Etyki zaczęła badać sprawę sztabek aurodium w kontekście możliwej mistyfikacji kradzieży sztabek, w celu sfinansowania rzekomego tajnego porozumienia między Wielkim Kanclerzem i Federacją Handlową.

Był to ogromny cios, wymierzony w osobę Valoruma całkowicie nieprzygotowanego na to co go spotkało. Nie mógł nawet dowiedzieć się o fakcie przelewu sztabek aurodium, ponieważ jego krewni z Eriadu obrazili się, z powodu pozornej błahostki, jaką było przyjęcie zaproszenia zamieszkania w willi nielubianego przez nich namiestnika Tarkina. Komisja tyki Senackiej nie zdołała udowodnić oskarżeń, jakie kierowała w kierunku Valoruma, ale to nie miało większego znaczenia. Większość mediów HoloNetu była raczej chłodno nastawiona do kanclerza, dlatego hieny reporterskie niemalże wydały na niego wyrok, rozpętaną przy okazji nagłośnienia tej sprawy kampanią nienawiści. Swoje dołożyli też jego zwolennicy, z których wielu wycofało swoje dotąd gorliwe poparcie, jakich darzyło kanclerza, bojąc się zostać samemu posądzonym o wspieranie rzekomo korupcyjnej działalności Valoruma. Grono wrogo nastawionych senatorów pod nieformalnym przewodnictwem senatora Or Fre Taa tylko się powiększyło. Pomimo że zarzuty były niepewne, postanowili maksymalnie wykorzystać zamieszanie, promując wszelkie działania ograniczające władzę kanclerza. Nie chcąc zostać posądzonym o kolejne zarzuty, Valoru z bólem zgodził się na wiele z ich żądań. Na stanowisko wicekanclerza Republiki mianowano skrytego zwolennika Federacji Handlowej, Chagrianina Masa Ameddę. Ten niemal maniakalny zwolennik stosowania wszelkich przepisów miał swoją działalnością blokować wszelkie reformy Valoruma i jego zwolenników, kryjąc się za najdrobniejszymi kruczkami prawnymi. W przeciągu zaledwie kilku miesięcy wycofano wiele reform dokonanych przez siedem lat sprawowania władzy przez Valoruma, a które usprawniały działanie komisji i sądów. Te instytucje ponownie rozlazły się w procesie biurokratyzacji do ogromnych rozmiarów, jednocześnie uniemożliwiając sprawowanie władzy.

Wszystkie te działania złowrogiej opozycji miały na celu stworzenia wrażenia, jakoby wszystko było winą kanclerza. Valorum w tym okresie przeszedł głęboką depresję, ponieważ świadomość zaprzepaszczenia większości jego osiągnięć z ostatnich lat bardzo mu doskwierał. Wspierający kanclerza Zakon Jedi też utracił część swoich możliwości pomocy mu, ponieważ senat zakazał samodzielnego mieszania się Jedi w sprawy kryzysów handlowych. Mimo to Valorum chciał d końca sprawować swój urząd, licząc na to że sądy w miarę badania sprawy oczyszczą go z zarzutów i będzie mógł kontynuować później swoją karierę polityczną. Początkowo uważał, że spisek mający na celu osłabienie jego pozycji został w całości dokonany przez Front Mgławicy, chcący zniszczyć jego jak i dyrektoriat Federacji Handlowej. W tym okresie nie zdawał sobie sprawy z faktu, że to sam senator Palpatine stał za wszystkimi jego klęskami z ostatnich miesięcy, szykując swoje przyszłe dojście do władzy jako polityk nieskazitelny i nieulegający korupcji. Finis Valorum do końca swoich rządów uważał Palpatine'a za jednego ze swoich najbardziej lojalnych zwolenników w senacie [4].

Pomimo tego wszystkie, postanowił kontynuować swoją pracę, a przynajmniej w takich kwestiach w których senat by nie kład mu kłód pod nogi. Jedną z takich spraw mogło być rozprawienie się z podziemną coruscańską organizacją Wymach. Jej członkowie uważali zgodnie z prawdą, że senat i ogólnie aparat władzy są pełne skorumpowanych i nikczemnych osób. Jednak ich metody walki z tym ocierały się o terroryzm, czego efektem były próby zamachów na kilku funkcjonariuszy państwowych, w trakcie których narażeni byli mieszkańcy stolicy. Tego nie można było tolerować i Valorum wypowiedział im otwartą wojnę. Jednostki policji i departamentu sprawiedliwości rozbiły część organizacji, aresztując lub zabijając kilku jej prominentnych członków. To jednak nie ostudziło terrorystów, a lider organizacji, Zegmon Pent poprzysiągł zabić kanclerza. W jednym zamachu omal nie zginęła szefowa kancelarii kanclerza, Sei Taria

Chcąc z tym skończyć, Valorum zasięgnął opinii Mace'a Windu, który doradził mu wspólną operację Jedi i sił policyjnych. Spodziewano się że podczas spotkania Valoruma z obywatelami terroryści spróbują go zabić dlatego zaplanowano podczas tego wydarzenia zasadzkę na członków Wymachu. Spodziewano członkowie organizacji chcieli podłożyć ładunek wybuchowy pod jego mównicą, co na szczęście się nie powiodło, podobnie jak próba podłożenia bomby w jego pojeździe. Ostatecznie siły porządkowe aresztowały większość członków organizacji, w tym samego Penta, a Valorum mógł się cieszyć, ogłaszając przed senatem chociaż taki sukces. [13].

Blokada Naboo

"Kanclerz popełnił błąd. Natychmiast ich zabić."
Darth Sidious, nakazując Nute Gunrayowi zabić ambasadorów Jedi, przysłanych przez kanclerza Valoruma.[3]

Jak łatwo było to przewidzieć, Federacja Handlowa źle przyjęła opodatkowanie szlaków handlowych. Bojąc się utraty swoich wpływów, nowy wicekról organizacji Nute Gunray postanowił jeszcze bardziej oddać się pod opiekę Dartha Sidiousa. Już na długo przed oficjalnym zezwoleniem, zdecydował się zmodyfikować i powiększyć istniejące już siły zbrojne Federacji. Ukrywający się pod postacią Lorda Sithów Palpatine doradził mu odpowiedzieć radykalnym krokiem, używając stworzoną armię do demonstracji siły. Neimoidianie zdecydować się przeprowadzić blokadę jednej z planet z którymi handlowali, celem zmuszenia senatu do zniesienia podatku. Wybór padł na planetę Naboo, zarządzaną od niedawna przez bardzo młodą królową, Amidalę. Po części było to uzasadnione tym, że senatorem reprezentującym tą planetę był Palpatine, postrzegany jako jeden z tych, którzy najbardziej przyczynili się do nałożenia przez Kanclerza Valoruma podatku na Federację Handlową. Sam Palpatine chciał w ten sposób sprawdzić wolę senatu sprzeciwienia się naciskom Federacji, a także ukoronować proces zdobycia przez siebie władzy nad Republiką.

W ostatnich dniach sprawowania urzędu.

Zuchwała akcja Federacji Handlowej potwierdziła tylko nieudolność senatu, a także obecną złą sytuację Finisa Valoruma. Najwyższy Kanclerz oczywiście chciał pomóc Naboo i ukarać Federację za to zaskakujące posunięcie, tak nietypowe dla znanych z braku odwagi Neimoidian. Jednak w ostatnich miesiącach stracił bardzo wiele ze swojej władzy, która teraz stała się niemal symboliczna. Skłócony Senat nie spieszył się z interwencją, z dużą pomocą zarówno senackich wrogów Valoruma, jak i reprezentanta FH Lotta Dodda, który opłacał wielu senatorów łapówkami. Same wnioski o interwencje zamiast szybko przegłosować wysyłano do kolejnych komitetów celem zbadania ich "zgodności z prawem". Kanclerz nie mógł nawet w tej sytuacji poprosić o pomoc Rady Jedi, której Senat zabronił interweniować. A każdy tydzień embarga handlowego powodował dla Naboo duże straty, zarówno te związane z handlem i dostępem do części materiałów żywnościowych. W tej sytuacji kanclerz potajemnie skonsultował się z Radą Jedi, szykując się do wysłania na Naboo tajnych wysłanników, celem rozwiązania tego konfliktu. Zdecydował, że jako ambasadorowie kanclerza zostaną dwaj zaufani Jedi, znani już dobrze Valorumowi Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi. O ich wyprawie wiedziało niewielu delegatów, a wśród wtajemniczonych był senator Palpatine, który powiadomił o ich niedługim przybyciu królową Amidalę. Same negocjacje upadły, zanim na dobre zdążyły się rozpocząć, ponieważ Darth Sidious zaraz po ich przybyciu na statek nakazał ich zamordować. Ci zdołali z najwyższym trudem wydostać się ze statku flagowego Gunray'a, Saak'ak, przedostając się na Naboo w luku jednego z transportowców C-9979. Widząc zaognienie konfliktu, Sidious nakazał Neimoidianom przeprowadzić inwazję, celem zajęcia planety. Udało się to niemal idealnie, poprzez rozbrojenie większości sił zbrojnych, odcięcie łączności i aresztowanie większości elity politycznej planety. Obu Jedi udało się w wyniku zuchwałego ataku uwolnić królową Amidalę, i z na jej statku uciec z planety. Przez wiele dni Najwyższy Kanclerz pozostawał bez wieści o losie Jedi i królowej, ponieważ ci przez wiele dni naprawiali uszkodzenia statku na należącej do Huttów Tatooine, po czym odlecieli do stolicy Republiki. [3]

Utrata władzy

Nie! Żądam zajęcia stanowiska w sprawie inwazji. Mam patrzeć na śmierć poddanych... podczas gdy wy będziecie omawiać tę kwestię w komisjach? Skoro Senat nie potrafi działać, zmieńmy przewodniczącego. Żądam wotum nieufności dla Kanclerza Valoruma.
Królowa Padmé Amidala z Naboo, usprawiedliwiając przed Senatem wniosek o nieufność względem Wielkiego Kanclerza Valoruma.[3]

Po długich perypetiach królowa przybyła na Coruscant. Kanclerz Valorum wraz z senatorem Palpatine'm udał się by ją powitać, zaraz po wyjściu ze statku dyplomatycznego. Wyraził jej kondolencje, z powodu tragicznej sytuacji w jakiej znalazła się jej planeta, zapewniając także o tym że zrobi wszystko by zmusić Federację Handlową do odwrotu. Poprosił też, by osobiście przedstawiła sprawę następnego dnia, podczas specjalnie zwołanej w tym celu sesji senatu. Ta podziękowała, jednak wyczuwało się chłód w tym kontakcie, ponieważ nieświadoma wielu rzeczy Amidala posądzała Valoruma za niemożność przerwania trwającej od wielu tygodni blokady planety. Kanclerz jednak nie wiedział, że Palpatine zada mu ostateczny, polityczny cios w plecy. Podczas spotkania, jakie odbyło się w mieszkaniu Palpatine'a w dzielnicy senackiej, ten ostatni zaczął subtelnie podburzać królową przeciwko Kanclerzowi. Opowiadał o całym skostnieniu władzy w Republice, a także o słabej pozycji Kanclerza, nie sugerując nawet że oskarżenia o korupcję są raczej nieprawdziwe. Ta początkowo się opierała, uważając kanclerza za ich stronnika, jednak z góry było już widać, że młoda i niezbyt wtedy jeszcze doświadczona władczyni daje wiarę oskarżeniom, kierowanym przez Palpatine'a.

Ostatnie posiedzenie senatu pod przewodnictwem Valoruma.

Następnego dnia zwołano posiedzenie senatu, które jak miało się okazać, było ostatnim które poprowadził Finis Valorum. W kluczowym momencie posiedzenia Najwyższy Kanclerz udzielił głosu Palpatinowi, który z kolei przekazał go królowej. Ta chciała przedstawić szczegóły inwazji na Naboo, jednak już na początku została zakrzyczana przez senatora Lotta Dotta. Neimoidianin z góry odrzucał argumenty o inwazji jako niedorzeczne, w zamian proponując zwołanie komisji, która zbada sprawę. Wniosek poparł delegat z Malastare, jednak Dottowi chodziło o to, by samo zwołanie komisji zajęło całe tygodnie, do czasu kiedy Federacja wymyśli lepszy pretekst do zatuszowania inwazji. Valorum domyślał się tego, jednak odrzucenie wniosku uniemożliwił mu Mas Ammeda, który zwrócił uwagę na zgodność tego wniosku z regulaminem. Chcąc czy nie i pamiętając o swojej chwiejnej pozycji, z ciężkim sercem poparł ten wniosek, proponując Amidali jego akceptację. Ta jednak, podburzana do ostatnich chwil przez Palpatine'a, nie zgodziła się na to. Wygłosiła mocną przemowę, w której oskarżała senat i kanclerza o opieszałość i niezdolność do podejmowania decyzji. Zaproponowała powołanie nowego, bardziej energicznego przywódcy, poprzez zastosowanie wotum nieufności dla Najwyższego Kanclerza. Valorum był wręcz zszokowany tym wnioskiem, ponieważ nie spodziewał się takiego ataku ze strony osoby, której reprezentantem tutaj był senator którego dotąd uważał za swojego sprzymierzeńca.

W następstwie tego wniosku senat wręcz wybuchł, jakby wyczekując od dawna na taki moment. Większość delegatów, niezależnie czy uważała dotychczasowe oskarżenia za prawdziwe czy nie, zażądała głosowania, całkowicie zakrzykując obecnie nielicznych zwolenników kanclerza. W tym momencie nie mogła mu nawet pomóc opinia rady Jedi, ponieważ ci byli zaaferowani dostarczonymi informacjami o ponownym ujawnieniu się Sithów. Zgodnie z tym wnioskiem w najbliższych dniach przeprowadzono przyspieszone wybory, w których wystartowało trzech kandydatów. Byli to szef Frakcji Jądra, Bail Antilles z Alderaana, Granin Ainlee Teem z Malastare i sam Palpatine. Wybory ostatecznie wygrał Palpatine, uzyskując już na początku miażdżącą przewagę nad innymi kandydatami. Jego dotąd nieskazitelna kariera i głoszone hasła dokonania odnowy Republiki robiły wrażenie na głosujących senatorach, którzy powierzyli mu misję stworzenia nowego gabinetu. Valorum przekazał swój urząd Palpatine'owi, kończąc swoją niedokończoną kadencję [3].

Po ustąpieniu ze stanowiska

Bail Organa: "Finis? Na gwiazdy! Jak dobrze cię widzieć, rzadko widywałem cię od czasu twojego odejścia ze stanowiska."
Finis Valorum: "Chciałeś raczej powiedzieć od czasu mojego upadku i hańby. Swoją drogą nie ma chyba wyższego miejsca z którego można by upaść na dno."[1]

Po ustąpieniu ze stanowiska Valorum zdawał sobie sprawę z niemal beznadziejnej sytuacji w jakiej się znalazł. Fatalny koniec jego kadencji prawdopodobnie przekreślał jego szansę na kontynuowanie większej kariery, czemu nie mógł pomóc nawet fakt, że sądy nie udowodniły mu w dostatecznym stopniu udziału w kradzieży sztabek aurodium. Okazało się że większość politycznych przyjaciół których dotąd znał, miało się od niego odwrócić. Do bardzo nielicznych wyjątków od tej reguły należał m.in Bail Organa, wschodząca gwiazda Senatu i nowy senator Alderaanu, który utrzymywał z nim kontakt [1]. Ogólnie jednak początkowo Finis źle znosił swój niezasłużony los, popadając w przygnębienie.

Valorum na Coruscant.

Po dwóch latach zaczął starać się choć trochę odbudować swoją opinię i powrócić do polityki. Zaczął współpracować z różnymi organizacjami charytatywnymi, którym nie przeszkadzała jego osoba. Najmocniej wtedy związał się ze znaną i od dawna szanowaną organizacją, Ruchu Pomocy Uchodźcom. Brał udział w wielu wydarzeniach charytatywnych, wspierając m.in budowę nowych domów dla uchodźców na Alderaanie [14]. Następnie zabrał się za pisanie swojej autobiografii, w której starał się jak najobiektywniej przedstawić czasy swoich rządów. Została ona wydana w roku 23 BBY, nakładem wydawnictwa TriPlanetary Press, które co ciekawe tego samego dnia wydało nieautoryzowaną biografię dawnego rywala Valoruma, wicekróla Nute'a Gunraya. Wrogie Valorumovi media złośliwie oceniły kiepsko jego książkę, co utrudniło sprzedaż. W rezultacie, kiedy autobiografia kanclerza sprzedawała się w dosyć przeciętnym nakładzie, książka o Gunray'u utrzymywała się na szczycie listy bestsellerów przez kolejne czternaście tygodni [15].

Koniec końców Finis zdał sobie sprawę, że nie ma już żadnej nadziei na powrót do polityki. Mimo to chciał robić wszystko dla dobra ogółu, obserwując scenę polityczną Republiki, nad którą zbierały się mroczne chmury. Z czasem zaczął domyślać się prawdy na temat części mechanizmów, które doprowadziły do jego politycznego upadku. Dzięki swoim źródłom o których do dziś niewiele wiadomo, zaczął się domyślać, że to Palpatine stał za całą sprawą aurodium i innymi wydarzeniami, które doprowadziły do jego upadku. Począł dostrzegać też jego konsekwencji w działania, kiedy to jako kolejny Najwyższy Kanclerz zaczął wzmacniać swoją władzę. Chociaż rozumiał sprawy w Republice dużo lepiej niż większość, nawet on nie domyślił się głębi manipulacji, z których wynikało że to Palpatine stał za nakręcaniem kryzysu Separatystów. Co oczywiste, nie mógł też wiedzieć że Palpatine jest też lordem Sithów, który wraz ze swoim uczniem i liderem Separatystów, hrabią Dooku dąży do zniszczenia Republiki i Zakonu Jedi. Valorum uważał Palpatine'a za człowieka który po prostu korzysta z narastającego kryzysu i stara się zdobyć władzę autorytarną w Republice.

Finis Valorum podczas swego pobytu na Alderaanie.

Utwierdził się w tym przekonaniu, kiedy w roku 24 BBY pod pretekstem kryzysu Separatystów, Senat poparł zmianę konstytucji, i pozostanie Palpatine'a na trzeciej już kadencji jako Wielki Kanclerz [16]. Wybuch wojen klonów przypieczętował jeszcze większą władzę Palpatine'a, który został formalnie dowódcą utworzonej dopiero co Wielkiej Armii Republiki[17]. Przez kolejne miesiące senat nadawał mu mozolnie, acz stopniowo coraz większą władzę. Valorum był przerażony ślepotą senatu, który dawał Palpatineowi praktycznie dyktatorską władzę. Nie wierzył że będzie gotów po zakończeniu wojny ot tak oddać swoją władzę, dlatego chciał nawiązać współpracę z co bardziej świadomymi sytuacji senatorami, chcąc przekazać im swoją dotychczasową wiedzę. Bynajmniej nie chciał zdobyć samemu władzy pomagając odebrać ją Palpatinowi, a zgodnie ze swoimi przekonaniami bronić praw, na których zbudowana była Republika [1].

W początkowym okresie wojny Valorum przez pewien okres czasu mieszkał w rezydencji na planecie Alderaan. Wtedy to spotkał się z od dawna nie widzianym mistrzem Yodą który prosił go o spotkanie,które odbyło się przed jego domem. Mistrz Jedi chciał się dowiedzieć, co Finis wie na temat sprawy śmierci Sifo-Dyasa. Valorum odpowiedział jedynie, że razem z nim na negocjacje posłał innego ambasadora, po czym pożegnał się z Yodą [18].

Śmierć

"Senatorze Organa, chciałbym panu dobrze radzić. Będzie dla pana lepiej, jeżeli już więcej nie będzie się widywał z Finisem Valorum"
- Wielki Kanclerz Palpatine do senatora Baila Organy[1].
Valorum w ostatnich dniach swojego życia.

Półtora roku po wybuchu wojny Finis uznał że czas ujawnić się ze swoją wiedzą. Obserwując działalność polityków na Coruscant, Valorum uznał że osobami najlepiej służącymi Republice są Bail Organa i Mon Mothma, młoda pani senator z Chandrili. Oboje byli uważani za główną opozycję przeciwko rosnącej władzy Palpatine'a. Plany spotkania zbiegły się z niespodziewanym wydarzeniem, kiedy to statek konsularny Baila Organy został zaatakowany przez piratów w momencie przylotu na Coruscant. Ci wdarli się na pokład statku, chcąc nie tyle ograbić, a zamordować senatora z Alderaanu. Nie udało im się to tylko dzięki ofiarnej postawie chroniących go niebieskich gwardzistów, ale też i interwencji Rycerzy Jedi, pilotujących swoje myśliwce Delta 7. Palpatine wykorzystał ten atak, jako pretekst to zwiększenia swojej i tak już dużej władzy, kiedy to senat zszokowany atakiem jeszcze tego samego zgodził się rozważyć przegłosowanie specjalnego aktu. Dokument ten zezwalałby prowadzić Palpatinowi wojnę bez konieczności konsultacji podejmowanych decyzji z senatowi, korzystając jedynie z pomocy Rady Jedi. Valoruma przerażał ten pomysł, nadający mu już praktycznie dyktatorską władzę, jednak zwrócił uwagę na fakt kiedy zaproponowano przedyskutowanie dyrektywy. Oficjalnie Holonet donosił, że dyskusja nad dyrektywą miała być wcześniej zaplanowana, Finis jednak odkrył że przygotowany wcześniej już projekt wstawiono dosłownie chwile po doniesieniu o ataku. Fakt że Palpatine chciał wykorzystać ten atak do swoich celów, pchnął Valoruma do działania.

Finis postanowił spotkać się z Organą, odwiedzając go w jego mieszkaniu w dzielnicy senackiej. Wizyta była niezapowiedziana, ale Bail bardzo się ucieszył na widok starego znajomego.Po krótkim wstępie Valorum bardzo szybko przeszedł do rzeczy, informując Baila o swoich podejrzeniach względem Palpatine'a, poczynając od czasów kiedy sam był jeszcze Kanclerzem, aż po ostatnie miesiące. Bail chociaż był przeciwnikiem nadawania władzy Palpatinowi, początkowo uspokajał Finisa, tłumacząc że z czasem i tak odda władzę, kiedy skończy się wojna. Valorum jednak nie ustępował, i na podstawie własnych źródeł oskarżył nawet kanclerza o próbę zamordowania Baila jako pretekstu dla przepchnięcia aktu nadającego mu pełną władzę. Bail był zszokowany tą argumentacją, nie wierząc że jest aż takim zagrożeniem dla władzy Palpatine'a. Mimo to postanowił poważnie przemyśleć jego uwagi, mając nadzieję że pozna lepiej informacje, jakie przez lata zebrał Finis. Ten z kolei go prosił, by zrobił wszystko co możliwe, żeby senat pojutrze nie przegłosował nowego aktu, prywatnie jednak dodał że sam w to nie wierzy, w sytuacji kiedy większość senatorów bezgranicznie ufała Palpatine'owi. Zdradził mu przy tym, że jutro zechce na jakiś czas opuścić Coruscant, chcąc przekonać część znanych sobie stronników do przeciwstawieniu władzy Palpatine'a. Pomimo nalegań Baila nie zgodził się opóźnić wyjazdu.

Eksplozja Gwiazdy Iskinu, z Finisem Valorumem na pokładzie.

Następnego dnia Valorum kończył przygotowania do odlotu. Bail Organa natomiast rano spotkał się z Palpatinem na umówionym wcześniej spotkaniu, starając się odżegnać Kanclerza od przyjmowania większej władzy. Na koniec spotkania Palpatine niedwuznacznie zasugerował Bailowi by więcej nie zadawał się z Valorumem. Senator z Alderaana był w szoku, ponieważ nikt nie powinien był wiedzieć o ich spotkaniu w jego mieszkaniu. Okazało się że mieszkanie było na podsłuchu służb wywiadowczych Palpatine'a, który dzięki temu poznał treść rozmów. Wieczorem Bail i Mon Mothma poszli pożegnać się z Finisem, spotykając się już na lądowisku w jednym z coruscańskich portów kosmicznych. Bail przeprosił wtedy Finisa, za to że mu nie wierzył, przyznając że przynajmniej część tego co mówił jest na pewno prawdziwa. Prosili go przy tym aby został wraz z nimi a Coruscant, kontynuując działalność opozycyjną. Valorum jednak nie zgodził się, przypominając że musi w tym celu udać na jakiś czas po za Coruscant, starając się pomóc im w zebraniu podobnie myślących i wysoko postawionych osób. Życzył im sukcesu w walce w senacie, wyrażając przy tym nadzieję, że niedługo wrócić im w tym pomóc, po czym wsiadł na pokład statku pasażerskiego, Gwiazdy Iskinu. Tam jednak, zajmując swoją kwaterę, został napadnięty przez zabójczynię rasy Anzat, Saiję Tashę, która zamordowała go w typowy dla przedstawicieli swojej rasy sposób, wysysając z niego energię życiową. Następnie opuściła statek na pokładzie małego statku, wtedy też dla zakamuflowania morderstwa zdetonowała ładunek wybuchowy, zabijając wszystkich pasażerów na pokładzie. Zniszczone szczątki spadły na ziemię zabijając wielu ludzi, czemu przyglądali się Organa i Mothma, przerażeni tym szokującym zamachem, ale też przede wszystkim śmiercią przyjaciela[1].

Post mortem

Śledztwo w sprawie zamachu wskazywało, że zamachu dokonano na zlecenie Konfederacji Niezależnych Systemów. Było to prawdą, ponieważ kilka miesięcy później potwierdził to Mistrz Jedi Quinlan Vos, który na krótko schwytał Saiję Tashę. Przesłuchiwana zabójczyni przyznała się do zamordowania Valoruma, a jej bezpośrednimi zabójcami byli słudzy hrabiego Dooku, Mroczny Jedi Sora Bulq i podwójny agent, senator Viento[19]. Jednak ciężko wykazać na czym zyskiwałby Dooku, zabijając Valoruma. Z czasem jednak okazało się, że Palpatine i mistrz hrabiego Dooku, Sidious to ta sama osoba która zaplanowała przeprowadzenie wojny. Należy też pamiętać że Viento był również bliskim i wieloletnim współpracownikiem Palpatine'a. Ten też w dniu zamachu znał zawczasu treść rozmowy Baila Organy z Valorumem, z której wynikało zagrożenie dla władzy Palpatine'a. I chociaż istnieje wiele przesłanek sugerujących dokonanie mordu na zlecenie Najwyższego Kanclerza, nie zostało to nigdy w pełni potwierdzone.

W trakcie identyfikacji ciał ofiar zamachu udało się zidentyfikować szczątki Finisa Valoruma[20]. Palpatine zdobył się na to, by dla swojego dawnego współpracownika, a później zagorzałego przeciwnika zbudować pomnik na jego cześć. Jego szczątki zostały z honorami pochowane na terenie dzielnicy senackiej, tam gdzie chowano zasłużonych dla Republiki polityków. Natomiast zbudowane niedługo potem muzeum, zostało poświęcone całemu życiu Valoruma. Mimo to negatywny pijar jako zrobiono za życia kanclerzowi sprawił, że jego otwarcie było skromną uroczystością, na której stawiło się nieco ponad dwieście osób. Na cześć Valoruma nazwano też jeden z dopiero co wprowadzonych do służby gwiezdnych Niszczycieli typu Victory[21].

Następnego dnia po zamordowaniu Finisa i reszty pasażerów Gwiazdy Iskinu Palpatine wykorzystał ich śmierć, jako pretekst do przegłosowania w senacie dekretu nadającego mu pełną władzę nad oddziałami WAR. Natomiast senatorowie Organa i Mothma podejrzewając Palpatine'a o zorganizowanie zamachu na Valoruma, zaczęli potajemnie zbierać wokół siebie innych przeciwników kanclerza, takich jak senator Garm Bel Iblis. Nie mając dowodu na udział w zamachu, zaczęli głośno zwracać uwagę na nawet najmniejsze nadużycia władzy w Republice, czego efektem była słynna Petycja Dwóch Tysięcy. Nie udało im się jednak powstrzymać Palpatine'a na czas, kiedy ten w 19 BBY praktycznie zniszczył zakon Jedi, utworzył Imperium Galaktyczne, samemu ogłaszając się Imperatorem. Czarny sen Finisa Valoruma o upadku demokratycznej władzy się ziścił w stopniu, jakiego sobie nawet za życia nie wyobrażał.

Nie zmieniało to jednak tego, że z czasem rosła liczba osób sprzeciwiających się jego władzy, czego efektem później było powstanie Sojuszu Rebeliantów, a później Nowej Republiki. Przejąwszy władzę, przywódcy NR zaczęli nawiązywać do życia Valoruma, przedstawiając go w samych superlatywach. Głoszono też oficjalnie, że to Palpatine zlecił zabicie Valoruma, chociaż nigdy do końca nie udało się tego udowodnić. Z czasem, i z pomocą propagandy Nowej Republiki, wizerunek Finisa Valoruma w pamięci potomnych bardzo się poprawił. Jako ten, który jako pierwszy poświęcił życie w walce o zachowanie systemu demokratycznego w Republice, stał się symbolem walki z wszelką tyranią. Nadal tak było w roku 41 ABY, kiedy trwała kolejna już galaktyczna wojna domowa. Wtedy władzę w Sojuszu Galaktycznym zdobył upadły Jedi, Jacen Solo, który koniec końców okazał się marną namiastką Imperatora Palpatine'a. W środku wojny z przeciwstawiającą się jego absolutnej władzy Konfederacją doszło do krótkich negocjacji. Konfederaci, widząc do czego dąży Jacen, postanowili nawiązać do życia Valoruma. Okazało się, że w ich flocie nadal służy Niszczyciel Victory nazwany na cześć Wielkiego Kanclerza. Chociaż był już wtedy jednostką przestarzałą, został wybrany jako flagowego jednostka negocjatorów udających się rozmawiać z samozwańczym dyktatorem, chcąc poprzez nazwę okrętu nawiązać do człowieka, który symbolizował przeciwstawienie się tyranii[21].

Osobowość

Portret Finisa Valoruma.

Długa tradycja i historia jego rodu, a także dostojny wygląd bardzo utrudniały mu pozbycia się nie do końca prawdziwej opinii osoby wyniosłej. Mimo to często łamał ten stereotyp, udając się w tłum zarówno swoich zwolenników, jak i nawet zagorzałych przeciwników, co miało nieraz miejsce m. in przed gmachem Senatu na Coruscant, gdzie bardzo często przy głównym wyjściu zbierały się manifestacje polityczne. Po tym jak został ranny w zamachu na swoje życie i ochrona przegoniła pacjentów z pobliskich sal medycznych w budynku Senatu wręcz chciał anulować tą decyzję, nie chcąc by inni pacjenci cierpieli z jego powodu. Mimo to nie mógł za bardzo zapobiegać nadgorliwości swojej Straży Senackiej, odpowiadającej za ochronę swojego życia, dlatego często musiał podróżować w silnej obstawie niebieskich gwardzistów.

Już od najmłodszych lat Finis interesował się dziejami Zakonu Jedi. Lubił wyszukiwać wszelkie informacje dotyczące ich a szczególnie te, w których pojawiały się ich kontakty z jego przodkami. Już od pokoleń ród Valorum liczył na to, że w ich rodzinie narodzą się przedstawiciele władający Mocą, jednak do tego nie dochodziło z powodu niedobrania się odpowiednich genów z większą ilością midichlorianów. Nie przeszkadzało to jednak Finisowi podziwiać ich. I chociaż nie zawsze w pełni rozumiał sposoby działania Mocy, starał się urzeczywistniać ideały wyznawane przez zakon w swoim życiu. Miał nadzieję, że dzięki temu będzie mu łatwiej dochowywać szczytnych celów w trakcie swoich prób naprawy Republiki. Co oczywiste ułatwiało to Valorumowi kontakty z Radą Jedi, i to już od czasu kiedy pełnił obowiązki senatora. Pozycja jaką zdobyła Mistrzyni Jedi Adii Gallia jako nieformalna doradczyni Najwyższego Kanclerza potwierdzała tylko ten fakt.

Valorum jako Wielki Kanclerz starał się zreformować skostniały system, co było jego głównym celem podczas obu kadencji. Jednak oprócz tego starał się też zdobyć opinię mecenasa sztuki. Kiedy miał okazję, chętnie odwiedzał różne galerie i wystawy na Coruscant. Z tego wszystkiego najbardziej jednak lubił teatr. Lubił odwiedzać główną Operę na Coruscant. Zaszczycał swoja obecnością różne premiery, acz co warto odnotować, niektóre z nich jak np. sztuka Krótkie panowanie demonów przyszłości były sponsorowane przez jego rodzinę. Co bardziej wrogo nastawieni do kanclerza senatorowie złośliwie żartowali że udaje się tam tylko dlatego, ponieważ to rzekomo jedyne miejsce w którym dostaje oklaski. Mimo to upodobania Valoruma zdobywały mu ogólnie dobre opinie, pamiętając jak wielu innych polityków oddawało się dużo bardziej przyziemnym rozrywkom oferowanym przez planetę-stolicę.

Finis Valorum chciał zrobić wszystko co możliwe, by naprawić Republikę. Chciał wyplenić korupcję i usprawnić system sprawowania władzy. Dążył do tego przez cały czas sprawowania władzy. Wierzył przy tym, że będzie można przy tym pozostać nieskalanym, i nie zniżyć się do poziomu swoich przeciwników. Mimo to walka pozostawała bardzo trudna, ponieważ liczba przyzwoitych osób przy władzy, chętna mu pomóc była nie dość liczna ani silna by to osiągnąć w całości. Przeciwko niemu stawały złowrogie siły nikczemnych polityków, aferzystów, media, spółek handlowych i obcych państw - wszystkie pracujące na jego upadek. Nie można też zapominać o perfidnym, lecz co trzeba oddać genialnym Palpatinie, który początkowo robił za przyjaciela kanclerza, ostatecznie najbardziej przyczyniając się do jego politycznej zguby. Mimo to Finis Valorum starał się zawsze pozostać wierny swoim ideom, stając na straży prawa i porządku, do końca walcząc o spełnienie snu o Republice, którą chciał budować i ocalić przed samozagładą.

Ciekawostki

  • W postać Valoruma w Mrocznym widmie wcielił się brytyjski aktor Terence Stamp. Rola Finisa w samym filmie była dość skromna, ograniczyła się do udziału w dwóch scenach, toteż ciężko było stamtąd ocenić nawet to, czy faktycznie Kanclerz był niekompetentnym politykiem, jak go przedstawiał Palpatine. Jego postać została rozwinięta na dobre dopiero w 2001 roku, wraz z ukazaniem się książki Maska kłamstw, gdzie Valorum pełnił jedną z głównych ról.
  • Pewne rozbieżności w kanonie wywołuje wzrost Valoruma. Wydany w 2002 roku The New Essential Guide to Characters podaje wzrost 173 cm. Jednak strony o filmach przy biografii Terrence'a Stampa podają jego wzrost jako 183 cm, co potwierdzono później w Encyklopedii postaci. Widać to nawet dobrze w Mrocznym widmie, gdzie Finis jest nieco wyższy od stojącego obok senatora Palpatine'a (ok 178 cm w czasach kiedy pełnił urząd przedstawiciela Naboo w Senacie Galaktycznym).
  • Słowo finis oznacza po łacinie dosłownie koniec, co miało w przypadku Kanclerza swój symboliczny wyraz - jego imię i nazwisko może być rozumiane jako śmierć wartości czy upadek ideałów.

Przypisy

Źródła

Ossus mini 2.png
Zobacz kolekcję grafik dotyczących
Finisa Valoruma.