Meebur Gascon

| Meebur Gascon |
| Miejsce pochodzenia: | Wielki Zilk[1] |
| Rasa: | Zilkin[2] |
| Wzrost: | 33 cm[2] |
| Kolor oczu: | Niebieskie[2] |
| Kolor skóry: | Turkusowa[2] |
| Przynależność: | |
| Profesja: | Pułkownik[3] |
Meebur Gascon był republikańskim pułkownikiem, służącym od czasów bitwy o Geonosis. Należał do Dowództwa Strategicznego, zaś w roku 20 BBY Najwyższa Rada Jedi poleciła mu dowodzić drużyną D w czasie misji wykradnięcia modułu szyfrującego ze statku Separatystów. Po wykonaniu zadania udali się w drogę powrotną, lecz ich prom rozbił się na Abafarze. Tam w Pons Ora spotkali Gregora, który był klonem-komandosem z amnezją. Przywrócili mu pamięć i z jego pomocą przejęli statek Separatystów, którym uciekli z Abafaru. Udali się na napotkany nad planetą gwiezdny niszczyciel Renown, który jak się okazało, został przejęty przez droidy bojowe z zamiarem zamachu na flotę Republiki. Doprowadzili do jego wysadzenia, zanim dotarł do miejsca docelowego, dzięki czemu pokrzyżowali ich plany.
Biografia
Służba dla Republiki
Meebur Gascon urodził się na Wielkim Zilku.[1] W czasie wojen klonów służył w szeregach Dowództwa Strategicznego Republiki Galaktycznej jako taktyk wojskowy. Brał udział w bitwie o Geonosis,[3] podczas której analizował teren wroga i kierował rozstawieniem jednostek. Dowodził z bezpiecznego miejsca i nigdy nie brał udziału w bezpośredniej walce na froncie.[4] Doczekał się stopnia pułkownika, lecz liczył na awans generała brygady.[3]
Kradzież modułu szyfrującego

W roku 20 BBY Gascon brał udział w końcowych poprawkach raportu dotyczącego Konferencji Strategicznej Republiki,[5] po czym został przydzielony do kierowania złożoną z droidów drużyną D, której zadaniem miało być wykradnięcie modułu szyfrującego z niszczyciela Separatystów. W tym celu stawił się w centrum komunikacyjnym w świątyni Jedi na Coruscant, gdzie po wprowadzeniu przez Mace'a Windu przejął odprawę i przedstawił droidom plan ich misji. W obliczu braku pytań pokierował załogę do laboratorium, gdzie pod okiem doktora Gubachera miały zostać przeprowadzone ich dalsze modyfikacje. Wówczas z szeregu wyrwał się WAC-47, który uznał się za droida wyższej klasy o lepszym oprogramowaniu. Pułkownik zignorował go i dokończył wprowadzenie, po czym poinstruował WACa, aby przygotował ich statek kosmiczny do odlotu, gdyż nie uwzględniono dla niego dalszych ulepszeń.[3]
Po wszystkim Gascon zajął miejsce w kopule M5-BZ, gdzie przygotowano dla niego mobilne centrum dowodzenia na czas misji, aby mógł być przy reszcie drużyny. Meebor udał się na pokład promu, gdzie w sterowni spotkał WACa i nakazał mu wystartować pojazd. Gdy dotarli w pobliże floty Separatystów, pułkownik kazał pilotowi poinformować go o zbliżeniu się do niszczyciela, aby mógł zrealizować swój pomysł na odwrócenie uwagi wroga. W odpowiedzi 47 wyznał, że już dawno zajął się tą sprawą poprzez skierowanie promu na kurs kolizyjny z wrogim okrętem, przez co jak się okazało, zostali pochwyceni promieniem ściągającym, a ich prom od razu po wylądowaniu przeszukały droidy B1. Widząc brak form życia, obecne na pokładzie droidy skierowano na przesłuchanie. W trakcie przejazdu jednym z korytarzy udało im się jednak powalić dwójkę mechanicznych żołnierzy, po czym Gascon wyznaczył drogę do sektora C, gdzie miał znajdować się moduł. Aby nie ściągać na siebie uwagi, polecił droidom zachować szyk, którym miał kierować WAC. Po dotarciu do celu U9-C4 wyłączył zasilanie, a Meebur wspomniał o konieczności odwrócenia uwagi pilnujących wejście B2, do czego wyrwał się 47. Pilot skutecznie odciągnął ich uwagę, lecz gdy BZ zajął się otwarciem drzwi zabezpieczających, został porażony wyładowaniem elektrycznym i padł na ziemię. Pułkownik opuścił kopułę zniszczonego astromecha, po czym wspomniał o konieczności dostania się do panelu blokującego. Wówczas WAC-47 wdał się z nim w sprzeczkę i widząc, że Gascon jedynie wydaje polecenia, umniejszył jego doświadczeniu na froncie, uznając go jedynie za gościa od czytania mapy. W trakcie ich sporu R2-D2 otworzył drzwi, a Gascon wydał dalsze rozkazy. WAC ponownie zlekceważył go i zaczął domagać się, aby ten przestał nimi pomiatać, na co Gascon pośrednio się zgodził.[3]

Gdy weszli do kolejnego pomieszczenia, QT-KT dezaktywowała miny i R2 rozpoczął przejęcie modułu. Wówczas niespodziewanie zaszedł ich oddział droidów bojowych kierowany przez super droida taktycznego Aut-O. R2 wyłączył więc grawitację w pomieszczeniu i astromechy rozpoczęły walkę z przeciwnikami. Meebur osobiście rzucił się na droida taktycznego, próbując cokolwiek zdziałać, lecz ten ze względu na przewagę wzrostu z łatwością odrzucił pułkownika na bok. Na pomoc przyszedł mu WAC, który nagle przywrócił grawitację, doprowadzając do upadku wszystkich w pomieszczeniu. Gdy Gascon znalazł się na ziemi, wrogi dowódca pochwycił go i zaczął ściskać w dłoni, aż nie został zniszczony przez zlatującego z góry R2-D2. Meebur widząc przejęty moduł, pogratulował drużynie powodzenia ich misji i w reakcji na komunikat alarmowy o wykryciu intruzów na pokładzie, zdecydował się uciekać. Kiedy mijali zniszczonego BZ, Gascon zgodził się zabrać go ze sobą i naprawić. Powrócili więc do hangaru, gdzie przejęli prom i odlecieli. Pułkownik widząc powodzenie jego pierwszej misji w terenie, przypisał sukces swojemu niezawodnemu planu oraz dobranym do zadania droidom, wyróżniając również WACa.[3]
Wypadek na Abafarze
W trakcie lotu Gascon śledził naprawę BZ, którym zajmowały się pozostałe astromechy i poganiał je w trosce o szybkie dostarczenie modułu w ręce Republiki. Gdy został przywrócony do sprawności, dołączył do nich WAC, który zameldował, że skanery wykryły na ich drodze zespół komet, które zagrażały ich bezpieczeństwu. Pułkownik pobiegł do kokpitu i nakazał wyjście z nadprzestrzeni, po czym ujrzeli na swojej drodze masę przemieszczających się obiektów. W końcu któryś z nich uderzył w kadłub i odebrał mu zasilanie. Astromechy postanowiły naprawić usterkę, podczas gdy 47 starał się wymanewrować kolejne obiekty. Wkrótce udało im się naprawić silniki, lecz mimo odzyskania sterowności, prom nie zdołał posiąść pełni sprawności i WAC zmuszony był do podjęcia decyzji o awaryjnym lądowaniu na pobliskiej planecie, Abafarze. Po rozbiciu statku o powierzchnię, załoga opuściła pokład i przejrzała bazę danych na temat planety, która okazała się być pustkowiem. Gascon miał zamiar sporządzić plan, lecz R2-D2 wbrew jego rozkazom zabrał moduł szyfrujący i wyrwał się do przodu, co zachęciło pozostałe droidy do podążenia za nim. Pułkownik bezradny wobec ich oporu, zajął swoje miejsce w kopule BZ i powędrował za grupą.[4]

Po dłuższej przeprawie zaczął doskwierać mu gorąc, w związku z czym narzekał na problemy napotkane na drodze powrotnej z misji. Gdy zdał sobie sprawę, że na horyzoncie nie widać słońca, dopytał o kierunek ich podróży i dowiedział się, że R2 wyznaczył trasę na oko. Skrytykował jego nieprecyzyjność i zdecydował się przejąć kontrolę nad dalszą przeprawą. Jego poczucie wyższości nad droidami ponownie stało się obiektem sporu z WACem-47. Gdy pułkownik powołał się na oficerskie szkolenie, które przeszedł pod okiem swoich przełożonych, droid uznał to za porównywalne z zaprogramowaniem, któremu ich poddano. Gascon nie zgodził się jednak z jego oceną i zasugerował powrót na pokład statku, lecz wówczas dostrzegł, że nikt z nich nie zostawiał odcisków na powierzchni planety, przez co zgubili dokładny kierunek. WAC przyznał się, że zauważył to wcześniej, lecz uznał ten fakt za zbędny, na co Meebur zdenerwował się i doradził mu, aby więcej nie zajmował się myśleniem. W toku dalszej rozmowy droid techniczny zaproponował, aby w wypadku śmierci pułkownika, to on przejął dowodzenie nad misją, co słysząc Gascon zatrzymał krok i wylał całą drzemiącą w nim frustracją spowodowaną zastałymi okolicznościami. Wówczas droidy zauważyły na horyzoncie wrak statku, który postanowili natychmiast zbadać. Okazało się jednak, że rozbity pojazd należał do kogoś innego, a przyglądając się znalezionym w środku szczątkom, zdali sobie sprawę, że pozostanie w nim byłoby bezcelowe. Gascon wspiął się na wrak i zaczął w desperacji wzywać pomocy. Po chwili dostrzegł na horyzoncie coś, co uznał za wioskę i zaczął biec w jej kierunku, lecz okazało się to być jedynie fatamorganą. Wówczas pułkownik zaczął się szaleńczo śmiać i podskakiwać, na co astromechy bez jego pomocy ruszyły w dalszą drogę, a jedynie WAC został przy nim. Gascon ze zmęczenia zaczął zastanawiać się, czy w ogóle dalej żyje. Po chwili ich rozmowę przerwało stado nadbiegających próżniołazów, co Gascon uznał za jedyną nadzieję na przeżycie. Decydując się na zaufanie ich instynktowi, wskoczyli na grzbiet ptaków, aż te pokierowały ich w pobliżę niewielkiej osady, Pons Ora. Gdy dobiegły do celu, dostrzegli zabudowania ukryte w kraterze, gdzie przed nimi dotarła już reszta drużyny. Meebur po zatrzymaniu się u celu mianował droida technicznego kapralem i polecił mu zmobilizowanie astromechów do dalszego etapu misji, podczas gdy on sam skorzystał z lokalnego wodopoju.[4]

Po jakimś czasie wspólnie wkroczyli do osady i rozglądając się po ulicach, Gascon stwierdził, że ma plan wydostania ich z planety, lecz potrzebować będą nadajnika i jedzenia. Gdy dostrzegł restaurację, wysłał astromechy na rozejrzenie się po okolicy, podczas gdy on razem z WACem-47 mieli wejść do środka i kupić pożywienie. Po wejściu pułkownik przedstawił się jako oficer Republiki i poprosił o posiłek oraz możliwość naładowania swojego towarzysza. Szef kuchni, Borkus, wspomniał jednak o zakazie wprowadzania droidów do środka, a gdy Meebur nakazał 47 wyjść, kucharz dodał również o braku obsługi dla kanałowych robali, takich jak Gascon. W odpowiedzi ten oburzył się usłyszaną obelgą i wyjaśnił, że jest Zilkaninem, lecz Borkus nie zmienił zdania i przegnał ich z nożem w ręku. Po wyjściu na ulicę WAC dostrzegł idące ulicą robaki i kierując się ich śladem, zaprowadził pułkownika na tyły budynku, gdzie znalazł resztki jedzenia. Zdenerwowany Gascon początkowo odmówił jedzenia odpadków, lecz po chwili z braku lepszej możliwości siągnął po odpadki. Zanim zdążył się wgryźć, z zaplecza lokalu wyszedł pracujący w restauracji Gregor, który nie dostrzegł Gascona i wylał na niego pomyje. Po chwili zdał sobie sprawę z jego obecności, przeprosił go i zaproponował coś do jedzenia. Meebur przyjrzał mu się i dostrzegł w nim klona, zakładając, że ten może pracować w lokalu pod przykrywką. Rozkazał mu pomóc ich drużynie w powrocie na Coruscant, lecz mężczyzna wyparł się powiązania z Republiką i stwierdził, iż jest normalnym mieszkańcem, a między nimi doszło do pomyłki, po czym wrócił do restauracji.[6]

Meebur i WAC wrócili na główną stronę ulicy, gdzie dowiedzieli się od astromechów, że te dostrzegły patrol droidów bojowych Separatystów. Gascon uznał to za znaczące utrudnienie i zaczął obmyślać kolejny plan, ponownie stawiając siebie jako jednostkę o lepszym zmyśle taktycznym niż droidy. WAC uznał, że pułkownika przydzielono na dowódcę misji wyłącznie ze względu na jego niewielkie rozmiary, lecz ten nie zgodził się z nim i wydedukował, iż fakt obecności droidów na Abafarze musi oznaczać, że na powierzchni jest lądowisko. Wkrótce udało im się namierzyć zabezpieczony przez B1 statek, a Gascon postanowił przedostać się na jego pokład i uciec nim z Abafaru. WAC wspomniał, że po kradzieży modułu na pewno ich wizerunki trafiły do bazy danych Separatystów, przez co zostaną szybko rozpoznani. Pułkownik przyznał mu rację i postanowił bardziej zabezpieczyć się na czas dalszej misji, poprzez zaangażowanie do niej Gregora. Namierzyli mężczyznę w jego domu i z pomocą R2-D2 wyświetlili przez okno jego mieszkania hologram kapitana Rexa. Następnie Meebur widząc, że ten dostrzegł podobieństwo między nim a wyświetlonym wizerunkiem, zainteresował go tematem i wykorzystując jego zaciekawienie, razem z droidami opowiedział mu o trwających wojnach klonów. Z czasem Gregor zdał sobie sprawę ze swojego pochodzenia, a pułkownik zaczął namawiać go, aby zrezygnował z pracy w restauracji i wrócił do Republiki. W rozmowie dowiedział się, że klon trafił do Pons Ora po amnezji na skutek rozbicia się na planecie i został zatrudniony przez miejscowego kucharza, który pomaga mu w utrzymaniu. Gascon kazał R2 zeskanować oznaczenie, które każdy żołnierz posiadał na nadgarstku i zidentyfikował Gregora w systemie jako kapitana i klona-komandosa, który wedle systemu zaginął w bitwie o Sarrish. Mężczyzna przypomniał sobie szczegóły tych wydarzeń i pod namową pułkownika zgodził się im pomóc.[6]

Wkrótce Gregor domyślił się, że jego zbroja i sprzęt mogą być przetrzymywane w restauracji Borkusa, gdzie następnie się udali. Okazało się, że szef kuchni usłyszał ich rozmowę i dołączył do nich w lokalu, przynosząc ze sobą skrzynię z wyposażeniem Gregora. Między nimi miała miejsce konfrontacja, w której Gregor wypomniał szefowi wykorzystanie go. Gdy doszło do rękoczynów, astromechy pomogły klonowi obezwładnić przeciwnika i związały go linkami na ziemi, a były żołnierz mimo próśb kucharza zabrał swój sprzęt i wyszedł, decydując się na powrót do Republiki. Gdy wychodzili, Borkus wspomniał pułkownikowi o rhydonium wydobywanym przez Separatystów na Abafarze, którego liczne ładunki gromadzone na pokładach statków miały uniemożliwić im ucieczkę z powierzchni. Mimo ostrzeżenia republikanie przeprowadzili rozeznanie po miejscowym lądowisku i potwierdzili prawdziwość słów Borkusa. Gascon uznał, że muszą powstrzymać działania Separatystów, a Gregor zaproponował odwrócenie uwagi droidów, aby dać im czas na przedostanie się na pokład obecnego na lądowisku promu. Meebur schował się więc w kopule M5, a gdy zainteresowały się nimi wrogie droidy bojowe, klon-komandos zaatakował ich z zaskoczenia, czyszcząc drogę na pokład. Wymiana ognia doprowadziła do kilku wybuchów, aż jedna z eksplozji przewróciła M5 z pułkownikiem w środku. WAC widząc to zapytał dowódcę o jego samopoczucie, lecz ten nakazał im nie patrzeć na niego i ratować się, póki mogą. Gregor słysząc o sytuacji wrócił się po Meebura i pomógł jego droidowi kontynuowac podróż. Gdy znaleźli się na pokładzie statku, poderwali pojazd do lotu i widząc, że klon został otoczony, zaproponowali wrócenie po niego. Ten jednak kazał im uciekać i podziękował za pomoc w przywróceniu mu świadomości o jego prawdziwej tożsamości. Oddalając się od powierzchni dostrzegli, jak Gregor wysadza ładunki paliwa, doprowadzając do wybuchu, który jak myśleli, zabił go.[6]
Na pokładzie Renown

Droidy wyleciały na orbitę, gdzie Gascon dostrzegł gwiezdny niszczyciel Renown i nakazał połączyć się z jego mostkiem, aby wspomnieć kapitanowi o jego chęci zjedzenia wspólnego posiłku. Gdy nie udało im się dołączyć, WAC wspomniał o swoich obawach, lecz pułkownik wyjaśnił to możliwymi zakłóceniami oraz przygotowaniami do ceremonii powitalnej. Gdy wyszli ze statku, hangar okazał się jednak być pusty, w związku z czym pokierowali się na mostek. Dostrzegli tam załogę, której Gascon przekazał moduł, aż po chwili zorientował się, że wszyscy obecny w pomieszczeniu są w rzeczywistości hologramem. Nagle niszczyciel skoczył w nadprzestrzeń, a dookoła nich wyłoniły się droidy bojowe, w związku z czym zaczęli uciekać. Na korytarzu napotkali ogień ze strony nieprzyjaciela, przez co zmuszeni byli wbiec do sterowni, gdzie zniszczyli stacjonujące w pokoju B1 i ukryć się przed goniących ich patrolem. Gascon domyślił się, że okręt musiał zostać porwany przez Separatystów, podczas gdy R2-D2 zwrócił uwagę na obecny w pokoju detonator, co wedle jego oceny miało oznaczać o zaminowaniu pokładu. Początkowo Gascon uznał to za niemożliwe, lecz po chwili dostrzegł, że wszystkie pomieszczenia hangaru zostały wypełnione beczkami ze skradzionym rhydonium z Abafaru. Meebur widząc to uznał, że jego misja zakończyła się w momencie dotarcia na pokład, gdyż nie został skierowany do walki z Separatystami, po czym zdecydował o konieczności opuszczenia pokładu. Skierowali się do hangaru, gdzie R2 dołączył do nich z napotkaną po drodze BNI-393. Droid służebny opowiedział, że jej właściciel zginął, kiedy Konfederacja przejęła kontrolę nad pokładem, przez co zmuszona była się ukrywać. Wspomniała o reszcie przetrwałych droidów, które schowały się na ich promie, skąd chcieli opuścić okręt u ich boku. Ci wyszli im na spotkanie, a BNI wspomniała o celu lotu Separatystów, którym miała być stacja Valor nad Caridą. Gascon przypomniał sobie o trwającej tam konferencji Republiki i uznał, że muszą ostrzec sojuszników o nadchodzącym zagrożeniu. BNI odparła, że już próbowali się połączyć, lecz wszystkie transmisje z pokładu są blokowane.[5]

Wówczas dostrzegli, że ich rozmowę podsłuchuje droid sabotażowy Separatystów, za którym R2 błyskawicznie udał się w pogoń. Gascon i reszta astromechów dotarli za nim do jednego z pomieszczeń, w którym przygotowana była na nich pułapka. Na drużynę D wyskoczyły dziesiątki droidów, lecz po chwili R2 zdołał wylać dookoła ich grupy koło z paliwa, które następnie podpalił, wydzielając bezpieczną granice przed przeciwnikami. Wówczas BZ kazał pułkownikowi opuścić jego kopułę i zgłosił się na ochotnika do opuszczenia kręgu, aby włączyć śluzę i wyssać Pistoeki na zewnątrz statku. Reszta droidów aktywowała więc magnesy umieszczone w ich stopach, lecz sam BZ okazał się o tym zapomnieć, przez co razem z przeciwnikami wyleciał poza pokład. Po chwili R2 zamknął za nim śluzę, a Gascon uznał czyn utraconego droida za bohaterski i wygłosił krótką przemowę, w której docenił jego poświęcenie i uznał za konieczne zniwelowanie planów Separatystów, aby strata ich towarzysza nie poszła na marne. Wkrótce ułożyli plan, który miał polegać na przedostaniu R2-D2 do sterowni, gdzie miał ustawić detonator na wcześniejszy wybuch, po czym razem mieli uciec z pokładu okrętu przed nastąpieniem detonacji. Gdy odstawili go na miejsce i udali się w drogę powrotną do hangaru, zostali spostrzeżeni przez patrol B1, które otworzyły ogień w ich kierunku. Gascon i C4 zdecydowali sie odwrócić ich uwagę, aby dać reszcie droidów czas na zajęcie pokładu. Meebur wskoczył więc na astromecha i zaczęli odciągać ogień przeciwników, latając dookoła nich. Pułkownik zauważył jednak, że R2 został zaskoczony w sterowni przez wrogiego droida taktycznego, który zaczął z nim walczyć. Widząc, że ten ma kłopoty, skierował C4 na pokład promu, aby zatrzymać załogę przed ucieczką. WAC przed usłyszeniem rozkazu aktywował jednak statek i odleciał z okrętu, nie wiedząc o sytuacji Artoo. Chwilę później niszczyciel wybuchł, lecz dzięki przyspieszeniu detonacji, eksplozja nia spowodowowała zamierzonych przez Separatystów szkód dla reszty zgromadzonych nad Caridą statków. Gascon nadał sygnał i połączył się z Anakinem Skywalkerem, któremu zameldował o ich sytuacji i pochłonięciu R2 w wyniku wybuchu. Skywalker kazał więc wysłać brygadę ratunkową, która po jakimś czasie odnalazła bohaterskiego droida dryfująćego wśród szczątków. Gdy został zabrany na naprawy, Gascon i reszta drużyny D spotkała się z nim w warsztacie, gdzie pułkownik uznał go najodważniejszego droida, jakiego poznał. Przypisał podobną cechę reszcie swojej grupy, na co WAC wspomniał mu, że zostali przydzieleni do tego samego plutonu, dzięki czemu będą mogli widywać się do końca wojny.[5]