Zapraszamy na kanał Biblioteki Ossus na YouTube!


Mandaloriańska wojna domowa

Z Biblioteki Ossus, polskiej encyklopedii ''Gwiezdnych wojen''.
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Battleofgalidraan.JPG
Mandaloriańska wojna domowa
Początek Około 60 BBY
Koniec 44 BBY
Miejsce Concord Dawn, Korda 6, Galidraan, inne
Wynik Zwycięstwo Straży Śmierci
Skutki
Strony
Prawdziwi Mandalorianie Straż Śmierci
Dowódcy
Tor Vizsla
Bitwy

Mandaloriańska wojna domowa to największy konflikt wewnętrzny, toczący się z przerwami w latach 60-44 BBY, mający miejsce wśród wielorasowego ludu zwanego Mandalorianami. Bezpośrednią przyczyną wojny był spór ideologiczny dotyczący zasad postępowania jakimi winni kierować się Mandalorianie. Brak porozumienia pomiędzy Mandalorem i jego ugrupowaniem Prawdziwych Mandolorian oraz odłamem zwanym Strażą Śmierci doprowadził w końcu do serii bitew, które ostatecznie zakończyły się w momencie niemal całkowitego unicestwienia frakcji Prawdziwych Mandalorian na Galidraanie. Jak miało się okazać w przyszłości, zasady zawarte w kodeksie superkomandosów przetrwały jednak próbę czasu, stając się z czasem podstawą funkcjonowania Mandaloriańskich Protektorów.

Przyczyny

Dziesiątki lat temu grupa najemników zwanych Mandalorianami podzieliła się i powstał nowy, bezwładny odłam.
Dooku opowiadający historie Jango Fetta.[1]

W wyniku mającego miejsce w 738 BBY wydarzenia znanego jako Wycięcie Mandalorian frakcja ta podzieliła się na zwolenników dwóch ideologii, pacyfizmu i wierności wojowniczej tradycji. Na Mandalorze dominującą frakcją stali się pacyfiści którzy uformowali ruch określany mianem Nowych Mandalorian, natomiast Mandalorianie pozostający przy wojowniczych tradycjach działali w całej galaktyce jako rozmaite mniejsze grupy. W okresie tym dokonali oni między innymi eksterminacji Ithullan w 200 BBY. Gdy około 60 BBY na Mandalora wybrany został Jaster Mereel stał się on wprowadzić reformę kulturową, aby niegdyś dumny naród Mandolorian nie uległ degradacji do poziomu podobnych do nich zwykłych organizacji najemniczych, gotowych zrobić wszystko za pieniądze. Choć nie był on Mandalorianinem z urodzenia, to posiadał umiejętności przywódcze i charyzmę, którą zjednał sobie sporą część wojowników. Stworzył on zestaw reguł, nazwany kodeksem superkomandosów. Ustalał on zasady postępowania Mandalorian, sprawiając, że honor ponownie stał się jedną z najważniejszych dla nich wartości oraz nakazywał im być profesjonalnym najemnikami, co miało zapobiec w przyszłości prowadzeniu bezsensownych, wyniszczających wojen oraz dokonywania niepotrzebnych masakr na pokonanych przeciwnikach.[2][1]

Nie wszyscy jednak popierali nowe reformy. Wśród nich była pacyfistyczna frakcja polityczna Nowych Mandalorian, żyjąca w separacji od reszty swych rodaków i wierząca, że jedynie poprzez wyrzeczenie się agresji oraz przemocy będą w stanie nadal istnieć w galaktyce.[3] Dużo bardziej niebezpieczna dla programu Mereela okazała się jednak nowa frakcja, utworzona przez Tora Vizslę. Miał on własną wizję przyszłości swego ludu, zakładającą powrót do tradycji dawnych Mandalorian, przede wszystkim uważał także, że wojownicy Mandaloriańscy powinni skupić się na eliminacji pacyfistycznej frakcji. Vizsla przy wsparciu swych zwolenników określanych jako Straż Śmierci wypowiedział posłuszeństwo Jasterowi a następnie doprowadził do wybuchu wojny z jego poplecznikami, którzy nazwali się Prawdziwymi Mandalorianami - Tor uważał, że po zabiciu Jastera Mandalorianie przez niego zjednoczeni dołączą do sprawy Straży Śmierci. W tym samym czasie trzecia frakcja, Nowi Mandalorianie, zgodnie ze swoimi zasadami pozostała neutralna i odmówiła jakiegokolwiek udziału w konflikcie.[3]

Przebieg

Pierwsza faza konfliktu

Nie uciekniesz przede mną, Jaster! Spalę wszystkie twoje kryjówki i zabiję każdego, kto ci pomoże.
Tor Vizsla do uciekającego Jastera Mereela.[1]

Do pierwszego poważnego starcia doszło w 58 BBY na Concord Dawn, rodzinnej planecie Jastera Mereela. W czasie trwania zaciekłych walk członkowie Straży Śmierci uzyskali nad swymi przeciwnikami znaczną przewagę, zmuszając ich niedobitki do rozproszenia oraz ucieczki z pola walki. Ponieważ wśród nich, znalazł się także przywódca Prawdziwych Mandalorian, Vizsla natychmiast rozkazał swoim podwładnym, aby użyli wszelkich środków aby go wytropić i zabić. Wiedział bowiem, że dopóki Jaster żyje, nie może liczyć na skuteczne zaprowadzenie swego porządku. W końcu znaleźli oni trop, prowadzący do farmy klanu Fettów. W czasie ich przesłuchania doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęła większa część rodziny, a mały chłopiec Jango uciekł w pole. Ścigająca go nieliczna grupa pościgowa natrafiła na ukrywającego się w pobliżu Jastera wraz z jego wojownikami, którzy bez problemu ich wszystkich wybili. Odgłosy strzałów, poinformowały jednak Tora o lokalizacji jego przeciwników. Nie chcąc ryzykować otwartego starcia, Vizsla postanowił podpalić pole aby spalić ich żywcem. Taki los zapewne spotkałby Prawdziwych Mandolorian, gdyby nie pomoc uratowanego przez nich chłopca, który poradził im przeczołgać się pod ogniem, w rurze nawadniającej. Wkrótce potem Jaster zdecydował udać się pod osłoną nocy do pobliskiego miasteczka, aby tam rozprawić się z Strażą Śmierci. Dzięki pomocy Janga dotarli tam przed swoimi przeciwnikami, którzy przekonani o zagładzie zwolenników Mereela, przestali zachowywać czujność i weszli prosto w zastawioną przez nich pułapkę. W ciągu kilku minut znajdujący się na zapewniających przewagę pozycjach Prawdziwi Mandalorianie wybili niemal wszystkich zwolenników Vizsli oraz wysadzili posiadany przez nich czołg. Nie udało im się jednak dopaść samego Tora, który, chociaż ciężko ranny i oszpecony w eksplozji, zdołał bezpiecznie opuścić pole walki. Wkrótce także i Jaster wraz ze swymi Superkomandosami opuścił planetę, zabierając ze sobą Jango Fetta, który miał już wkrótce stać się jedną z najważniejszych person w konflikcie.[1]

Powrót Straży Śmierci

Wszystko zostało zaaranżowane! To Straż Śmierci!
Jango Fett w trakcie bitwy o Kordę 6.[1]

W ciągu następnych lat nic nie zapowiadało tego, że dojdzie do kolejnych starć między zwaśnionymi stronnictwami. Wprost przeciwnie, wyglądało na to, że konflikt się zakończył. Choć Straż Śmierci nadal istniała, to pozostawała ona w ukryciu, podczas gdy Prawdziwi Mandalorianie ciągle rośli w siłę, jednocześnie wykonując swą pracę najemniczą, zgodnie z kodeksem superkomandosów.

Jednakże w roku 52 BBY, przekonani o końcu swych rywali i niczego nie podejrzewający, Prawdziwi Mandalorianie weszli prosto w zastawioną przez Tora pułapkę na Kordzie 6, lądując naprzeciw umocnionych wrogich pozycji. Tubylcy zadali głównym siłom Prawdziwych Mandalorian duże straty, a gdy członkowie Straży Śmierci wdali się w walkę z oddziałem Jango Fetta, Meerel już w pełni zrozumiał, że sytuacja jest krytyczna i zarządził natychmiastową ewakuację. Na jego drodze stanął jednak Vizsla we własnej osobie, który korzystając z tego, że Jaster został porzucony przez swego kompana, Montrossa, wykonał główny punkt swego planu, którym było zabicie znienawidzonego Jastera. Następnie, nie starając się zabić Jango Fetta, którego także nienawidził, opuścił wraz ze swymi ocalałymi zwolennikami planetę, przekonany, że już nic nie stanie mu na drodze do wprowadzenia w życie własnej wizji Mandalorian. Nie mógł jednak przewidzieć determinacji Jango, który już od dawna przestał być małym chłopcem z Concord Dawn, którego pozbawił rodziny. Poprzez zabicie jego nauczyciela i przyszywanego ojca, Jastera, tym bardziej skłonił go do kontynuowania jego wizji oraz zachęcił do ostatecznego rozprawienia się że Strażą Śmierci. Jeszcze przed ewakuacją swych towarzyszy, Fett wysunął swą kandydaturę na stanowisko nowego Mandalora, dyskredytując przy tym swego głównego oponenta, Montrossa. Jego propozycja została przyjęta, a mandaloriańska wojna domowa miała potrwać jeszcze wiele lat.[1]

Ostatni etap wojny

Jedi. Doskonałe wyczucie czasu.
Tor Vizsla na Galidraan.[1]

Vizsla nadal planował wprowadzić w życie swoją wizję Mandalorian, ale był także świadom, że Fett nie odpuści, dopóki go nie zabije. W roku 44 BBY, po paru latach przygotowań, postanowił zastawić na Prawdziwych Mandalorian kolejną pułapkę, będącą lekko zmodyfikowaną wersją tej, która po części powiodła się na Kordzie 6. Nawiązał współpracę z gubernatorem planety Galidraan, któremu nakazał wynająć swych rywali, aby zdławili powstanie przeciwko jego rządom. Jango, choć znał powiązania swego pracodawcy z jego wrogami, to nie spodziewał się, że sprawy przybiorą dla niego tak niekorzystny obrót. Po wykonaniu powierzonego zadania okazało się bowiem, że sojusznik Straży Śmierci zwrócił się do Republiki Galaktycznej z prośbą o pomoc, oskarżając Prawdziwych Mandalorian o wyrzynanie działaczy politycznych, co w pewnym sensie było prawdą. W efekcie tym razem to nie lokalne siły miały doprowadzić do upadku zwolenników idei Meerela, tylko Republika, reprezentowana przez członków Zakonu Jedi.

Sam udział Vizsli i jego podwładnych, ograniczył się tym razem do nieudanej próby zabicia Janga, gdy ten przybył do gubernatora po pieniądze i informacje o swych przeciwnikach. Kiedy już Fett zrozumiał całą sytuacje i dotarł do swego obozu, było już za późno. Naprzeciw nich stanął dwudziestoosobowy oddział Jedi, prowadzony przez mistrza Dooku, który nakazał im poddanie się. Mandolorianie wybrali jednak walkę, która zgodnie z oczekiwaniami Vizsli, zakończyła się niemal całkowitym wybiciem Prawdziwych Mandolorian, z których jedynym ocalałym był ich wzięty do niewoli Mandalor, Jango Fett. Jak się wkrótce okazało, Galidraan nie był ostatnim aktem trwającego konfliktu. Choć nic już nie mogło zmienić faktu, że Prawdziwi Mandolorianie przegrali, wciąż istniała możliwość pozbawienia Straży Śmierci pełnego zwycięstwa.

Uwięziony i sprzedany jako niewolnik Jango, po okresie przebywania na transportowcu przyprawy, zdołał uciec korzystając z ataku piratów. Następnie powrócił na Galidraan, gdzie w siedzibie gubernatora znalazł swą starą, poddaną gruntownej renowacji zbroję oraz informację o miejscu pobytu Vizsli. Dopadł go w czasie jego lotu na Korelię, rezygnując z jakiejkolwiek finezji i frontalnie wdzierając się na okręt Straży Śmierci. Stoczył wówczas ostateczny pojedynek z Torem, który przeniósł się na pobliską planetę. Tam dopiero zdołał w końcu uśmiercić swego wieloletniego wroga, pomimo wcześniejszego zatrucia, używając w tym celu lokalnej fauny, w postaci piaskowej pantery.[1]

Skutki

Zabiliście ich. Zabiliście wszystkich. Wszyscy jesteśmy martwi.
Jango Fett po bitwie o Galidraan.[1]
Qui-Gon Jinn oraz Obi-Wan Kenobi, ochraniający Satine Kryze z frakcji Nowych Mandalorian w trakcie wielkich wojen klanów.

Mandaloriańska wojna domowa, choć miała olbrzymie znaczenie kulturowe dla Mandalorian, to przez lata pozostawała praktycznie nieznana. Powodem tego, była raczej niska szkodliwość dla ogółu galaktyki, długie przerwy między kolejnymi starciami oraz fakt, że sami walczący nie użyli w nich imponujących sił. Ostatecznie zwycięsko wyszli z niej zwolennicy Straży Śmieci, którzy skupili się na walce z pacyfistycznym rządem Nowych Mandalorian, doprowadzając do lokalnego konfliktu znanego jako wielkie wojny klanów. Dowodzona przez Pre Vizslę Straż Śmierci w czasie trwania wojen klonów ponownie wystąpiła przeciwko tej frakcji, tym razem, po pewnym czasie, skutecznie.

Prawdziwi Mandalorianie nigdy nie podnieśli się po masakrze na Galidraanie i na zawsze zniknęli z historii galaktyki. Jak się jednak okazało, kodeks superkomandosów, który stanowił fundament tej frakcji, przetrwał próbę czasu, stając się podstawą funkcjonowania powstałych w okresie wojen klonów Mandalorianskich Protektorów, dowodzonych najpierw przez klona, Spara, a następnie przez Fenna Shysę[4].

Uwagi i ciekawostki

Istnieją spore sprzeczności, co do dokładnej daty bitwy o Galidraan, a tym samym zakończenia całego konfliktu.

W artykule umieszczono datę 44 BBY, ponieważ wskazuje na nią najwięcej źródeł.

Przypisy

Źródła





Podyskutuj o Gwiezdnych wojnach na forum Ossusa!