Zapraszamy na kanał Biblioteki Ossus na YouTube!


Obi-Wan Kenobi: Różnice pomiędzy wersjami

Z Biblioteki Ossus, polskiej encyklopedii ''Gwiezdnych wojen''.
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
(+tetralogia odejścia z Zakonu Jedi przez Ahsokę Tano)
(+Conspiracy)
Linia 1491: Linia 1491:
 
[[Plik:Ahsoka opuszcza Zakon Jedi.png|right|280px|thumb|[[Ahsoka Tano]] opuszcza [[Zakon Jedi]].]]
 
[[Plik:Ahsoka opuszcza Zakon Jedi.png|right|280px|thumb|[[Ahsoka Tano]] opuszcza [[Zakon Jedi]].]]
 
Obi-Wan brał udział w sądzie, podczas którego Rada Jedi wydaliła Ahsokę Tano z Zakonu Jedi oraz pozbawiła jej wszystkich posiadanych przywilejów. Następnie razem z pozostałymi mistrzami udał się do republikańskiej placówki, gdzie obserwował [[Proces Ahsoki Tano|proces Tano]] prowadzony przez kanclerza Palpatine'a, w czasie którego doszło do ujawnienia winy Barrissy Offee oraz uniewinnienia Togrutanki. Po jakimś czasie, gdy strażnicy pokoju powrócili do świątyni Jedi, Najwyższa Rada Jedi zgodnie zdecydowała, iż Ahsoka Tano powinna była ponownie zostać przyjęta do Zakonu Jedi. Mistrzowie Windu i Yoda przyznali, iż jej doświadczenia związane z udowodnieniem swojej niewinności oraz procesem sądowym ukazywały, iż dziewczyna była godna miana prawdziwej Jedi, która mogła stać się rycerzem Jedi. Pomimo wysłuchania słów starszyzny i zachęty ze strony Anakina Skywalkera, Ahsoka Tano zdecydowała się nie wracać w szeregi Zakonu Jedi. Po powzięciu tej decyzji, Togrutanka opuściła salę Rady Jedi. Po chwili jej śladem ruszył jej były mistrz, przez co Obi-Wan również podjął decyzję o dołączeniu się. Gdy postawił pierwszy krok, mistrz Plo Koon w milczeniu położył mu dłoń na ramieniu, sugerując, aby pozwolił dwójce rozwiązać swoje sprawy samodzielnie. Pomimo rozmowy, którą nauczyciel i uczennica przeprowadzili na zewnątrz świątyni, Ahsoka Tano nie zdecydowała się na zmianę decyzji i definitywnie opuściła Zakon Jedi.<ref name="TWJ" />
 
Obi-Wan brał udział w sądzie, podczas którego Rada Jedi wydaliła Ahsokę Tano z Zakonu Jedi oraz pozbawiła jej wszystkich posiadanych przywilejów. Następnie razem z pozostałymi mistrzami udał się do republikańskiej placówki, gdzie obserwował [[Proces Ahsoki Tano|proces Tano]] prowadzony przez kanclerza Palpatine'a, w czasie którego doszło do ujawnienia winy Barrissy Offee oraz uniewinnienia Togrutanki. Po jakimś czasie, gdy strażnicy pokoju powrócili do świątyni Jedi, Najwyższa Rada Jedi zgodnie zdecydowała, iż Ahsoka Tano powinna była ponownie zostać przyjęta do Zakonu Jedi. Mistrzowie Windu i Yoda przyznali, iż jej doświadczenia związane z udowodnieniem swojej niewinności oraz procesem sądowym ukazywały, iż dziewczyna była godna miana prawdziwej Jedi, która mogła stać się rycerzem Jedi. Pomimo wysłuchania słów starszyzny i zachęty ze strony Anakina Skywalkera, Ahsoka Tano zdecydowała się nie wracać w szeregi Zakonu Jedi. Po powzięciu tej decyzji, Togrutanka opuściła salę Rady Jedi. Po chwili jej śladem ruszył jej były mistrz, przez co Obi-Wan również podjął decyzję o dołączeniu się. Gdy postawił pierwszy krok, mistrz Plo Koon w milczeniu położył mu dłoń na ramieniu, sugerując, aby pozwolił dwójce rozwiązać swoje sprawy samodzielnie. Pomimo rozmowy, którą nauczyciel i uczennica przeprowadzili na zewnątrz świątyni, Ahsoka Tano nie zdecydowała się na zmianę decyzji i definitywnie opuściła Zakon Jedi.<ref name="TWJ" />
 +
 +
==== Kaminoański spisek ====
 +
Jakiś czas później, w czasie [[Bitwa o Ringo Vindę|bitwy]] o [[Ringo Vinda|Ringo Vindę]] żołnierz-klon o numerze [[CT-5385]], zamordował [[generał Jedi]], [[Tiplar]], przez co zdecydowano o wysłaniu go na Kamino w celu przeprowadzenia odpowiednich badań.<ref>{{Wk|The Unknown}}</ref> Shaak Ti postanowiła omówić zaistniałą sytuację z pozostałymi członkami Rady Jedi, przez co poinformowała ich, iż Kaminoanie chcieli wyeliminować klona, aby następnie przeprowadzić szczegółową autopsję, dzięki której mogliby odkryć rzekomego wirusa powodującego bunt żołnierza. Mistrzyni dodała, iż nie zgadzała się z ich opinią, gdyż według niej CT-5385 został poddany praniu mózgu przez Separatystów, którzy użyli do tego jakiejś nowej, nieznanej im technologii. Słysząc jej słowa, Mace Windu zapytał jak mogłoby do tego dojść, na co Togrutanka odparła, iż Anakin Skywalker zgłosił zaginięcie Tupa na Ringo Vindzie, lecz po pięciu dniach ten się odnalazł. Przyznała, iż wydarzyło się to przed zabójstwem mistrzyni Tiplar, przez co według niej, właśnie wtedy Separatyści mogli mieć swoją szansę. Mistrz Zakonu stwierdził, iż powinni byli poznać prawdę na temat zaistniałej sytuacji, gdyż w przeciwnym wypadku istniało ryzyko, iż więcej klonów mogło zwrócić się przeciwko Jedi. Shaak Ti wyznała, iż chciałaby przeprowadzić skan mózgu CT-5385 na atomowym poziomie piątym w celu uzyskania informacji czy proces myślowy żołnierza nadal działał w normie. Słysząc jej słowa, Obi-Wan zapytał jak na ów pomysł zareagowali Kaminoanie. W odpowiedzi dowiedział się, iż klonerzy obawiali się, iż organizm CT-5385 był zbyt słaby na przeprowadzenie badania, które w konsekwencji mogłoby doprowadzić do jego śmierci. Biorąc to pod uwagę preferowali kontrolowane uśmiercenie żołnierza, aby przeprowadzić bezpieczną autopsję jego mózgu. Mistrz Kenobi polecił rozmówczyni, aby przetransportowała klona do świątyni Jedi na Coruscant, gdzie starszyzna miała zająć się zbadaniem go. Yoda poparł jego pomysł, stwierdzając, iż dzięki Mocy mieli poznać skrywaną przed nimi tajemnicę.<ref>{{Wk|Conspiracy}}</ref> CT-5385 nigdy nie dotarł na Coruscant, a całość kaminoańskiego spisku została jedynie ujawniona CT-5555, który zginął zanim zdążył ostrzec członków Zakonu Jedi o planowanym [[Rozkaz 66|rozkazie 66]].<ref>{{Wk|Fugitive}}</ref><ref>{{Wk|Orders}}</ref>
  
 
==== Bitwa o Anaxes ====
 
==== Bitwa o Anaxes ====
Linia 1650: Linia 1653:
  
 
[[Plik:Kenobi i Boga.jpg|left|150px|thumb|Obi-Wan Kenobi oraz jego [[varactyl]] o imieniu [[Boga]], spadają w dół leja kresowego po wykonaniu [[Rozkaz 66|rozkazu 66]].]]
 
[[Plik:Kenobi i Boga.jpg|left|150px|thumb|Obi-Wan Kenobi oraz jego [[varactyl]] o imieniu [[Boga]], spadają w dół leja kresowego po wykonaniu [[Rozkaz 66|rozkazu 66]].]]
Zgodnie ze swoimi słowami, Obi-Wan wyruszył na swoim varactylu w górę miasta wykorzystując pobliską grań. Nie przebył dalekiej drogi, gdy został zestrzelony przez własnych żołnierzy, którzy w wyniku otrzymania od Dartha Sidiousa [[Rozkaz 66|rozkazu 66]], zdradzili członków Zakonu Jedi i targnęli się na ich życia. Mistrz oraz jego wierzchowiec spadli z dużej wysokości w dół leja krasowego Pau. Na szczęście dla Kenobiego, spadł on do jednego z głębokich zbiorników wodnych przez co przetrwał upadek. Znajdując się w głębinach wykorzystał [[aparat tlenowy Aquata A99]], aby ułatwić sobie oddychanie. Gdy wypłynął na powierzchnię zaczął wspinać się po ścianach leja, by wkrótce wrócić na teren Pau City. Chcąc rozeznać się w sytuacji, pozostał w ukryciu, dzięki czemu podsłuchał rozmawiające klony. Dowiedział się wtedy, iż zestrzelenie go było celowe, przez co wyruszył na lądowisko, na którym zabił Grievousa, by następnie wykorzystać ''Soulless One'' do opuszczenia Utapau.<ref name="EpIII" />
+
Zgodnie ze swoimi słowami, Obi-Wan wyruszył na swoim varactylu w górę miasta wykorzystując pobliską grań. Nie przebył dalekiej drogi, gdy został zestrzelony przez własnych żołnierzy, którzy w wyniku otrzymania od Dartha Sidiousa rozkazu 66, zdradzili członków Zakonu Jedi i targnęli się na ich życia. Mistrz oraz jego wierzchowiec spadli z dużej wysokości w dół leja krasowego Pau. Na szczęście dla Kenobiego, spadł on do jednego z głębokich zbiorników wodnych przez co przetrwał upadek. Znajdując się w głębinach wykorzystał [[aparat tlenowy Aquata A99]], aby ułatwić sobie oddychanie. Gdy wypłynął na powierzchnię zaczął wspinać się po ścianach leja, by wkrótce wrócić na teren Pau City. Chcąc rozeznać się w sytuacji, pozostał w ukryciu, dzięki czemu podsłuchał rozmawiające klony. Dowiedział się wtedy, iż zestrzelenie go było celowe, przez co wyruszył na lądowisko, na którym zabił Grievousa, by następnie wykorzystać ''Soulless One'' do opuszczenia Utapau.<ref name="EpIII" />
  
 
Gdy znalazł się w przestrzeni kosmicznej, nie posiadając łączności na żadnym kanale, nadał [[awaryjny kod 9-13]], na który odpowiedział Bail Organa. Widząc senatora poinformował go o buncie swoich żołnierzy, na co ten odpowiedział mu, iż ataki na Jedi przeprowadzono w całej galaktyce. Polityk dodał też, iż udało mu się ocalić mistrza Yodę, po czym przesłał Obi-Wanowi współrzędne do punktu zbiórki i zakończył połączenie.<ref name="EpIII" />
 
Gdy znalazł się w przestrzeni kosmicznej, nie posiadając łączności na żadnym kanale, nadał [[awaryjny kod 9-13]], na który odpowiedział Bail Organa. Widząc senatora poinformował go o buncie swoich żołnierzy, na co ten odpowiedział mu, iż ataki na Jedi przeprowadzono w całej galaktyce. Polityk dodał też, iż udało mu się ocalić mistrza Yodę, po czym przesłał Obi-Wanowi współrzędne do punktu zbiórki i zakończył połączenie.<ref name="EpIII" />

Wersja z 14:46, 27 maj 2020

Przeglądasz kanoniczną wersję tego artykułu.
Przejdź do legendarnej wersji tego artykułu.


WEdycji.png
Nie. Zostaw ich mnie. Sam się z nimi rozprawię.

Ktoś właśnie przeprowadza gruntowną edycję tego artykułu.


Aby zapobiec konfliktom edycji inni użytkownicy proszeni są o niedokonywanie w nim zmian do czasu usunięcia tego komunikatu lub skontaktowanie się z archiwistą Melethron.

Obi Stub3.png
Być może w archiwach są braki.

Ten artykuł wymaga poszerzenia.


Prosimy, rozbuduj go, korzystając z zaleceń edycyjnych.

Obi Wan.jpg
Obi-Wan Kenobi
Data i miejsce narodzin: 57 BBY, Stewjon[1]
Data i miejsce śmierci: 0 BBY, Gwiazda Śmierci[2]
Miejsce pochodzenia: Stewjon[3]
Rasa: Człowiek[2]
Wzrost: 182 cm[3]
Kolor włosów:
Kolor oczu: Szaroniebieskie[5]
Kolor skóry: Jasna[4]
Przynależność:
Profesja: Mistrz Jedi[6]




Obi-Wan Kenobi, w późniejszych latach życia znany również jako Ben Kenobi, był mężczyzną z rasy ludzi, który w historii galaktyki zapisał się jako legendarny mistrz Jedi żyjący w schyłkowym okresie istnienia Republiki Galaktycznej oraz czasach panowania Imperium Galaktycznego. Był jednym z bohaterów wojennych w konflikcie znanym jako wojny klonów, a także szanowanym strażnikiem pokoju, który w niespokojnych dla galaktyki czasach zajmował miejsce w Najwyższej Radzie Jedi. Był mentorem oraz przyjacielem Anakina Skywalkera, a następnie podjął się szkolenia jego syna, Luke'a, któremu pomógł stawiać pierwsze kroki na drodze Mocy, aż do czasu swojej śmierci na pokładzie Gwiazdy Śmierci.

Obi-Wan urodził się w roku 57 BBY na planecie Stewjon. W młodym wieku wykryto u niego wrażliwość na Moc, przez co trafił do świątyni Jedi na Coruscant, gdzie został adeptem szkolonym przez Wielkiego Mistrza Yodę. Po przejściu okresu inicjacyjnego został wybrany na padawana przez mistrza Jedi, Qui-Gona Jinna.

W roku 32 BBY, gdy Federacja Handlowa zablokowała planetę Naboo, wraz ze swoim mistrzem został wysłany do przeprowadzenia negocjacji z Neimoidianami. Gdy rozmowy się nie odbyły, ze względu na przeprowadzenie inwazji na planetę przez handlarzy, Obi-Wan brał udział w uwolnieniu królowej Padmé Amidali. Następnie, w wyniku uszkodzenia statku kosmicznego władczyni, trafił na Tatooine, gdzie poznał Anakina Skywalkera. Mistrz Jinn odkrył wyjątkowy potencjał u chłopca, dlatego pragnął go szkolić. Rada Jedi nie zgodziła się na rozpoczęcie treningu chłopca, po czym poleciła Qui-Gonowi i Obi-Wanowi, aby eskortowali królową Amidalę z powrotem na jej rodzinne Naboo. Podczas wizyty na planecie, Jedi zostali zaatakowani przez lorda Sithów, Dartha Maula. W wyniku pojedynku, mistrz Jinn poniósł śmiertelną ranę, a Obi-Wan, po pokonaniu Sitha, obiecał konającemu mentorowi wytrenowanie młodego Skywalkera. Po wyzwoleniu Naboo z rąk Federacji Handlowej, Kenobi został wyniesiony do rangi rycerza Jedi, a także otrzymał od mistrza Yody pozwolenie na wyszkolenie Anakina.

Przez kolejne dziesięć lat, Obi-Wan zajmował się treningiem Skywalkera, z którym nawiązał bliską więź. Młodzieniec traktował go jak ojca, a także przyjaciela. Kenobi widział rosnącą potęgę podwładnego i niejednokrotnie musiał temperować jego arogancki charakter. Na pewnym etapie szkolenia, uwierzył w słowa Qui-Gona, jakoby Anakin był Wybrańcem, który miał przywrócić równowagę Mocy.

W roku 22 BBY, w trakcie Kryzysu Separatystów, dokonano nieudanego zamachu na życie Padmé Amidali. Obi-Wan oraz jego padawan zostali przydzieleni do ochrony byłej królowej Naboo, która w owym czasie pełniła rolę senatora. W czasie zadania, Jedi skonfrontowali się z łowczynią nagród Zam Wesell, co doprowadziło z kolei do zaprowadzenia śledztwa, w wyniku którego Obi-Wan odkrył planetę Kamino oraz stworzoną na potrzeby Republiki, składającą się z klonów, Wielką Armię Republiki. Podczas pobytu na oceanicznym świecie, Kenobi poznał łowcę nagród, Janga Fetta, z którym następnie zmierzył się gdy ten uciekał z planety. W wyniku pościgu, Kenobi trafił na Geonosis, gdzie podsłuchał członków Rady Separatystów dyskutujących o tworzonej na potrzeby Konfederacji Niezależnych Systemów armii droidów. W czasie infiltracji, został pojmany przez Geonosjan, a następnie przesłuchany przez hrabiego Dooku, który zaproponował mu wsparcie jego organizacji. Po odrzuceniu oferty, Obi-Wan został skazany na śmierć na Arenie Petranaki. Gdy oczekiwał na rozpoczęcie egzekucji, dołączyli do niego Anakin Skywalker oraz Padmé Amidala. Republikanie stawili czoła wysłanym przeciwko nim bestiom, a wtedy nieoczekiwanie otrzymali wsparcie od Mistrza Zakonu, Mace'a Windu, który przewodził grupie ponad dwustu Jedi wysłanych na ratunek Obi-Wanowi. Przybycie strażników pokoju doprowadziło do regularnej walki z droidami bojowymi. Gdy liczba republikanów skurczyła się niemal do zera, Dooku rozkazał swoim oddziałom wstrzymanie ognia, po czym zaproponował przeciwnikom złożenie broni. Krótko po odmowie ze strony Mace'a Windu, na Arenie Petranaki zjawiły się oddziały klonów pod dowództwem mistrza Yody, co doprowadziło do rozpoczęcia bitwy o Geonosis. W trakcie starcia, Obi-Wan wyruszył w towarzystwie Anakina za uciekającym hrabią Dooku. Jedi zmierzyli się z Sithem, w wyniku czego odnieśli rany oraz porażkę. Zostali ocaleni przez przybycie Yody, który starł się ze swoim upadłym uczniem. Dooku zdołał zbiec Wielkiemu Mistrzowi, przez co konflikt znany jako wojny klonów rozgorzał na dobre.

Kenobi został mianowany mistrzem Jedi, a także otrzymał stopień generała w armii Republiki, w której objął dowodzenie nad 7 Korpusem Powietrznym. Przez trzy lata brał udział w licznych bitwach przeciwko Konfederacji Niezależnych Systemów, w czasie których otrzymał przydomek negocjatora.

W roku 19 BBY, wraz z Anakinem Skywalkerem brał udział w misji ratunkowej mającej na celu wyswobodzenie Wielkiego Kanclerza Republiki, Sheeva Palpatine'a, który został uprowadzony z Coruscant przez generała Grievousa. Gdy w wyniku operacji, Skywalker zabił hrabiego Dooku, przywódca Republiki przydzielił mu miejsce w Najwyższej Radzie Jedi. Starszyzna Zakonu nie była z tego zadowolona, a Obi-Wan wziął na siebie zamiar polecenia Anakinowi, aby ten śledził dla Najwyżej Rady poczynania kanclerza. Gdy niedługo potem odnaleziono Grievousa na Utapau, Kenobi wyruszył na planetę, aby zmierzyć się z przywódcą Konfederacji i doprowadzić do zakończenia wojny. W czasie pojedynku, mistrz Jedi zdołał zabić cyborga, lecz wkrótce potem padł ofiarą rozkazu 66 gdy dowodzeni przez niego żołnierze zestrzelili go ze ściany leja krasowego. Obi-Wan przetrwał upadek, po czym nawiązał połączenie z Bailem Organą, dzięki któremu mógł spotkać się z mistrzem Yodą. Mistrzowie odkryli, iż to Anakin zdradził Zakon Jedi i przeszedł na ciemną stronę Mocy przybierając imię Darth Vader. Strażnicy pokoju rozdzielili się, aby osobno zmierzyć się z Sithami. Kenobi wyruszył śladem upadłego ucznia na Mustafar, gdzie stoczył z nim pojedynek, w wyniku którego pozbawił go trzech kończyn, a następnie będąc przekonanym, iż to doprowadzi go do śmierci, opuścił planetę. Mistrz udał się na Polis Massa, gdzie brał udział w narodzinach dzieci Skywalkera, Luke'a i Leii. Po rozmowie z Bailem Organą oraz Yodą, przetransportował małego Luke'a do jego wujostwa na Tatooine, gdzie przez następne dziewiętnaście lat otaczał go skrytą opieką.

W roku 0 BBY, w wyniku działań Leii Organy, uratował Luke'a Skywalkera z rąk Jeźdźców Tusken, w wyniku czego otrzymał zakodowaną w R2-D2 wiadomość, w której księżniczka Alderaana prosiła go o pomoc w dostarczeniu planów Gwiazdy Śmierci na jej ojczysty świat. Obi-Wan opowiedział Luke'owi o jego ojcu, a także zaproponował mu rozpoczęcie szkolenia na rycerza Jedi. Gdy chłopak odkrył, iż jego wujostwo zostało zamordowane przez szturmowców Imperium Galaktycznego, przystał na propozycję mistrza i wraz z nim rozpoczął poszukiwanie transportu, dzięki któremu mieli dotrzeć na Alderaan. Kenobi oraz Skywalker wynajęli w kantynie w Mos Eisley dwójkę pilotów zwanych Hanem Solo oraz Chewbaccą. Dzięki nim, mężczyźni wyruszyli na pokładzie Millennium Falcona na Alderaan, lecz w trakcie ich podróży doszło do zniszczenia planety. Gdy przybyli na miejsce, zostali schwytani przez promień ściągający stacji, przez co zmuszeni byli opracować plan ucieczki. Gdy się rozdzielili, mistrz wyłączył generator wiązki ściągającej, po czym spotkał swojego upadłego ucznia, Dartha Vadera, z którym stoczył pojedynek. Chcąc umożliwić bezpieczną ucieczkę Luke'owi, Obi-Wan poddał walkę z Sithem, w wyniku czego stracił życie.

Mistrz połączył się z Mocą, a następnie jako duch Mocy, przez lata wspomagał Skywalkera. Dzięki jego radom, młodzieniec zdołał zniszczyć Gwiazdę Śmierci w czasie bitwy o Yavin. Obi-Wan przekonał przebywającego na Dagobah sędziwego mistrza Yodę, aby przyjął na szkolenie Luke'a, a gdy ten się zgodził, polecił młodzieńcowi, by ten odnalazł byłego przywódcę Zakonu Jedi. Gdy w roku 4 ABY, w wyniku bitwy o Endor doszło do zwycięstwa Jedi nad Sithami, Obi-Wan ukazał się Luke'owi w trakcie świętowania na lesistym księżycu. Przez kolejne dziesięciolecia czuwał nad Skywalkerem, a następnie nad Rey.

Spis treści

Biografia

Wczesne życie

Obi-Wan jako adept Jedi.

Obi-Wan Kenobi urodził się pięćdziesiąt siedem lat przed bitwą o Yavin 4[7] na planecie Stewjon[3]. Zanim ukończył sześć miesięcy życia[8], wykryto u niego wrażliwość na Moc i zabrano do świątyni Jedi na Coruscant, gdzie miał rozpocząć trening, aby pewnego dnia zostać Jedi. W czasie pierwszych lat szkolenia, jako adept był trenowany między innymi przez mistrza Yodę.[3] Uczęszczał również na grupowe zajęcia medytacji.[9] Po osiągnięciu odpowiedniego wieku został przydzielony jako padawan do mistrza Qui-Gona Jinna, z którym szybko stworzył mocną więź.[3]

Ochrona Satine Kryze

W pewnym okresie szkolenia, Kenobi, w towarzystwie mistrza Jinna, został wysłany na Mandalorę, gdzie miał za zadanie ochronę tamtejszej księżnej, Satine Kryze. Władczyni znajdowała się w niebezpieczeństwie za sprawą lokalnych rebeliantów, którzy grozili jej śmiercią, a ponadto odpowiedzialni byli za wynajęcie łowców nagród. Nieustanne zagrożenie sprawiło, iż Jedi zmuszeni byli spędzić na powierzchni planety pełny rok, w czasie którego nieustannie zmieniali miejsce pobytu, niepewni o swoją najbliższą przyszłość. Doszło wtedy do wypadku na Draboon, gdzie Kenobi i Kryze zostali zaatakowani przez jadowite roztocze w wyniku czego padawan musiał nieść towarzyszkę w stronę najbliższego azylu. W czasie drogi władczyni wypadła Jedi z rąk, a upadek już na zawsze miał pozostawić na jej ciele pamiątkową bliznę. Ówczesne okoliczności spowodowały, iż Obi-Wan zapałał do Satine uczuciem, które ta odwzajemniła. Mimo tego młodzieniec postanowił wytrwać w wierze kodeksowi Jedi i po zakończeniu misji kontynuował swój trening, co w kolejnych latach wywoływało u niego żal.[10]

Konflikt na Bri'nie

Ewakuacja z Bri'nu.

Gdy wybuchł konflikt na planecie Bri'n, Rada Jedi wysłała Qui-Gona Jinna i Obi-Wana Kenobiego, aby poprowadzili negocjacje pomiędzy zwaśnionymi przedstawicielami Klanu Metalu oraz frakcji obrońców drzew, której przewodniczyła kapłanka Th'er. Podczas mediacji, z polecenia swojego mistrza, padawan przebywał na pokładzie promu typu Eta. W pewnym momencie, młodzieniec otrzymał wiadomość od mentora, aby przygotował statek do startu. Słysząc to Obi-Wan zauważył, iż mediacje nie trwały zbyt długo, na co Qui-Gon odparł, iż istniało niewielkie pole manewru w kwestii postulowanej przez Klan Metalu wycinki drzew a ich całkowitą ochroną, za którą stała Th'er. Parę chwil później Kenobi nadleciał pilotowanym promem w pobliże pozycji Jinna, który ochraniał kapłankę przed grupą członków opozycji, którzy nie mogąc uzyskać słownego pozwolenia na wykarczowanie lasów, postanowili skorzystać z drugiej prawnej metody, która im to umożliwiała, a mianowicie przelania krwi Th'er. Gdy padawan ustawił prom w pozycji nadającej się do ewakuacji, Qui-Gon objął kapłankę w pasie, po czym wskoczył na pokład pojazdu. Po ustabilizowaniu sytuacji, Kenobi zapytał mentora o cel podróży, a ten polecił mu obranie kursu na Coruscant. Gdy młodzieniec zastosował się do jego polecenia, począł przysłuchiwać się rozmowie starszych, w trakcie której Th'er wyraziła swoje niezadowolenie. Kobieta nie chciała opuszczać swoich drzew, a także uważała, iż Jedi powinni posłużyć jej za żołnierzy i pokonać członków Klanu Metalu. Dodała również, iż opowieści jakoby strażnicy pokoju byli wielkimi wojownikami były przesadzone, a zamiast tego zarzuciła Jinnowi tchórzostwo. Obi-Wan nie wtrącał się do rozmowy, a przysłuchiwał się jej w milczeniu. Gdy wrócili na Coruscant do świątyni Jedi, padawan napisał szczegółowy raport, który następnie przekazał do wglądu Radzie Jedi.[11]

Wizyta na Botorze

W trakcie swojego szkolenia, w towarzystwie swojego mentora, Obi-Wan znalazł się w pobliżu planety Botor, na którą z misją wybrał się mistrz Yoda. W czasie jej trwania, sędziwy strażnik pokoju poprosił dwóch Jedi o wsparcie. Po wylądowaniu na powierzchni planety, Jinn i Kenobi odkryli, iż ich towarzysz rozbił grupę piratów zwanych Handlarzami Ciał. Stało się to gdyż bandyci przetrzymywali wrażliwe na Moc dziecko o imieniu Lo. Podczas gdy Yoda poprosił Qui-Gona o przetransportowanie potencjalnego młodzika na Coruscant, Obi-Wan nie krył podekscytowania dla wyczynu starszego mistrza Jedi i zaciekawieniem obserwował miejsce niedawnej potyczki. Jinn zaproponował zwierzchnikowi towarzyszenie mu w kolejnej wyprawie, lecz ten odparł, iż preferował odbyć ją samodzielnie.[12]

Inwazja na Naboo

Negocjacje z Federacją Handlową

W jednym miałeś rację, mistrzu. Negocjacje były krótkie.
— Obi-Wan Kenobi do Qui-Gona Jinna na pokładzie Saak'aka.[4]
Dioxis wypełnia salę konferencyjną na pokładzie Saak'ak.

W roku 32 BBY, Obi-Wan Kenobi oraz jego mistrz Qui-Gon Jinn zostali mianowani ambasadorami kanclerza Republiki, który wybrał ich do prowadzenia negocjacji z Federacją Handlową, która ustanowiła blokadę planety Naboo. Jedi udali się na pokład krążownika typu Consular o nazwie Radiant VII, po czym wyruszyli w podróż do układu Naboo, gdzie uzyskali pozwolenie na lądowanie na pokładzie flagowego okrętu Federacji, Saak'ak. Po przybyciu na miejsce, ukrywając swą tożsamość dzięki płaszczom, ambasadorzy zostali przywitani przez droida TC-14, która zaprowadziła ich do jednej z sal konferencyjnych, po czym zapewniła, iż jej pan miał wkrótce się zjawić.[4]

Po odejściu maszyny, strażnicy pokoju zdjęli kaptury, a Obi-Wan poinformował swojego mistrza, iż miał złe przeczucia, które nie dotyczyły chwili bieżącej, a czegoś bardziej ulotnego. Słysząc to, mentor odparł mu, aby nie koncentrował się na obawach, lecz na teraźniejszości. Kenobi stwierdził wtedy, iż mistrz Yoda mówił mu, aby myślał o przyszłości, na co Jinn polecił mu, aby nie robił tego kosztem danego momentu, gdyż cały czas musiał być świadomy Żywej Mocy. Obi-Wan zgodził się ze słowami swego mistrza, po czym zaczął się zastanawiać jak członkowie Federacji Handlowej mieli zamiar zareagować na żądania kanclerza. Qui-Gon odparł mu, iż w jego opinii owi handlarze byli tchórzami, dlatego uważał, że negocjacje nie miały potrwać zbyt długo.[4]

Obi-Wan Kenobi i Qui-Gon Jinn w czasie walk na pokładzie Saak'ak.

Wraz z upływem czasu oraz brakiem pojawienia się przedstawiciela Federacji, Kenobi zaczął zastanawiać się czy kupcy zawsze kazali na siebie długo czekać, na co Jinn stwierdził, iż nie było to typowe zachowanie. Podczas gdy TC-14 podała ambasadorom napoje, mistrz Jedi oznajmił, iż wyczuwał ogromny ładunek strachu jak na zwykły konflikt handlowy. Chwilę po tych słowach, z systemu wentylacyjnego zaczął wydobywać się gaz dioxis, przez co Jedi byli zmuszeni wstrzymać oddech. Gdy trujące opary wypełniły salę konferencyjną otworzyły się drzwi prowadzące na korytarz, gdzie czekały droidy bojowe mające sprawdzić czy ambasadorzy zostali uśmierceni. Wykorzystując okazję, strażnicy pokoju uruchomili swoje miecze świetlne, po czym ruszyli do ataku. Współpracując pokonali wysłane przeciwko nim maszyny, po czym Obi-Wan zaczął osłaniać swego mentora, aby ten mógł siłą utorował dla nich drogę na mostek. Mimo zawziętości Qui-Gona, towarzysze musieli porzucić swoje zamiary i ratować się ucieczką, gdyż handlarze wysłali do walki z nimi droideki, które były wyposażone w generatory pola.[4]

Wykorzystując system szybów wentylacyjnych, mistrz i uczeń dostali się do hangaru, gdzie ich oczom ukazały się rzesze droidów bojowych. Widząc je, strażnicy pokoju doszli do wniosku, iż Federacja Handlowa szykowała inwazję na Naboo, dlatego Qui-Gon zdecydował, iż musieli ostrzec kanclerza oraz mieszkańców planety. W tym celu starszy mężczyzna polecił swemu padawanowi, aby ukryli się na osobnych statkach, aby uniknąć wykrycia oraz by ponownie spotkać się na powierzchni okupowanego świata.[4]

Spotkanie z Jar Jarem Binksem

Jeśli nas znajdą, zdepczą nas, zmienią w krwawą miazgę i świat o nas zapomni.
— Obi-Wan do Jar Jara Binksa.[4]

Gdy jakiś czas później wojska Federacji Handlowej wylądowały na Naboo, Obi-Wan wydostał się z wnętrza barki desantowej C-9979, po czym zaczął oddalać się od wrogich wojsk. Podczas drogi został zauważony przez droidy bojowe, które zaczęły go ścigać. Padawan zmuszony był do rozpoczęcia ucieczki przed dwoma platformami STAP, które zostały zniszczone przez jego mistrza, który przypadkowo znalazł się w pobliżu. Po wyeliminowaniu zagrożenia, Kenobi zauważył, iż Jinn miał towarzysza w postaci tubylca o imieniu Jar Jar Binks. Po krótkiej rozmowie z miejscowym, Jedi dowiedzieli się, iż ten pochodził z położonego w pobliżu miasta o nazwie Otoh Gunga, dlatego poprosili go, aby wskazał im tam drogę. Gunganin odmówił, gdyż jak sam przyznał został wygnany z metropolii. Strażnicy pokoju wykorzystali panujący w około hałas spowodowany przez inwazję Federacji, aby przekonać nowego towarzysza do współpracy. Gdy ten dał się przekonać, zaprowadził ich nad brzeg jeziora Paonga, gdzie polecił Jedi, aby płynęli za nim.[4]

Obi-Wan poznaje Jar Jara Binksa.

Zgodnie z instrukcjami Binksa, Jinn i Kenobi założyli maski tlenowe i zanurzyli się w wodzie. Po trwającym jakiś czas płynięciu do podwodnego miasta, towarzysze przybyli na miejsce, gdzie wzbudzili zainteresowanie mieszkańców. Niemal natychmiast zauważono obecność Jar Jara, który został zatrzymany przez Roosa Tarpalsa, który zamierzał doprowadzić go przed oblicza członków Gungańskiej Rady Reprezentantów. Jedi wykorzystali okazję do spotkania z władzami, dlatego towarzyszyli zatrzymanemu. W rozmowie z Rugorem Nassem ostrzegli go o inwazji Federacji Handlowej na mieszkańców powierzchni oraz o fakcie, iż Gunganie mogli być jej kolejnym celem. Przywódca wątpił w taką możliwość, na co Obi-Wan przypomniał mu, iż jego poddani żyli w symbiozie z mieszkańcami powierzchni. Nass otwarcie przyznał, iż nie przepadał za pozostałymi mieszkańcami planety, dlatego Qui-Gon postanowił użyć Mocy, aby ten pozwolił im odejść i przydzielił im do tego odpowiedni pojazd. Rozmówca strażnika pokoju uległ jego sugestii, dlatego ofiarował swoim gościom łódź podwodną bongo, dzięki której, podróżując przez jądro planety, mogli w szybki sposób dotrzeć na spotkanie z mieszkańcami powierzchni. Jedi podziękowali za otrzymany dar, po czym skierowali się do wyjścia, lecz zostali zatrzymani przez Binksa, który stwierdził, iż podróż przez jądro planety była bardzo niebezpieczna. Słysząc to, Jinn zwrócił się do Nassa informując go, iż zatrzymany Gunganin miał wobec niego dług życia, dlatego powinien wyruszyć z nimi jako ich przewodnik. Przywódca nie był zadowolony z jego wypowiedzi, ale zdecydował się uwolnić Jar Jara i pozwolić mu wyruszyć z Jedi.[4]

Podróż do jądra Naboo.

Wkrótce potem towarzysze znaleźli się na pokładzie łodzi podwodnej bongo, dzięki której opuścili Otoh Gunga. Podczas podróży przez głębiny jeziora Paonga do jądra planety, pilotując otrzymany pojazd, Obi-Wan zapytał Jar Jara za co został wygnany przez swoich pobratymców. Gunganin odparł mu, iż jego banicja sprowadzała się do faktu, iż był niezdarny, przez co powodował incydenty zakłócające życie współbraci. Podczas jego wypowiedzi bongo zostało zaatakowane przez morskiego zabójcę opee, który chwilę później został zjedzony przez potwora morskiego sando, co Qui-Gon skomentował słowami, iż zawsze znajdowała się większa ryba. Chwilę potem Binks zapytał towarzyszy dokąd płynęli, na co usłyszał w odpowiedzi, iż ci kierowali się Mocą. Po tych słowach w łodzi podwodnej nastąpiła awaria zasilania co doprowadziło do wybuchu paniki u Gunganina. Kenobi zdołał ponownie uruchomić pojazd, lecz wtedy oczom strażników pokoju ukazała się szponiasta ryba colo, przed którą byli zmuszeni uciekać. Panika Jar Jara zmusiła Qui-Gona do pozbawienia go przytomności, co Obi-Wan uznał za zbyt pochopne. Nieoczekiwanie przeciwnik Jedi został zaatakowany i zjedzony przez potwora morskiego sando, dzięki czemu ci mogli wpłynąć do kolejnego podwodnego tunelu, który umożliwił im dotarcie do położonego na powierzchni miasta Theed.[4]

Uwolnienie królowej Padmé Amidali

Ric Olié: Mamy za mało mocy żeby dolecieć do Coruscant. Hipernapęd cieknie.
Qui-Gon: Musimy wylądować żeby zatankować i naprawić statek.
Obi-Wan: Tutaj, mistrzu. Tatooine. Mała planeta na uboczu. Federacja nie ma tam wpływów.
— Po ucieczce z Naboo.[4]

Przemierzając ulice miasta, jednocześnie zachowując swoją obecność w tajemnicy, Jedi natrafili na oddział droidów bojowych B1 eskortujących królową Padmé Amidalę i jej świtę. Po wybraniu odpowiedniego miejsca na zasadzkę, strażnicy zaatakowali maszyny, które w przeciągu kilku sekund zostały pokonane. Nie tracąc czasu na długie rozmowy, Jinn polecił wszystkim zejść z widoku, co też ci uczynili, zabierając wcześniej broń pokonanych droidów. Znajdując się w bardziej bezpiecznym miejscu, starszy Jedi przedstawił siebie i swojego ucznia, po czym oznajmił elitom, iż potrzebowali skontaktować się z Republiką. Quarsh Panaka odparł mu, iż Federacja zniszczyła wszystkie połączenia, na co Qui-Gon zapytał czy posiadali jakiś transport. Strażnik odpowiedział mu, iż ten znajdował się w głównym hangarze, do którego mógł im wskazać drogę. Wszyscy udali się do wspomnianego miejsca, gdzie Jinn poprosił Amidalę, aby ta udała się z nimi na Coruscant. Królowa odmówiła podjęcia się ucieczki, gdyż wolała zostać z poddanymi. Jedi ostrzegł ją, że mogło ją to kosztować życie, lecz wtedy usłyszał od Panaki, iż Federacja potrzebowała monarchini żywej, aby ta podpisała legalizację inwazji. Sio Bibble oznajmił zebranym, iż senator Sheev Palpatine liczył na wsparcie królowej na Coruscant, na co ta, słysząc jego słowa, zdecydowała się przystać na propozycję Jedi.[4]

Jedi rozmawiają z królową Padmé Amidalą po jej uwolnieniu.

Strażnicy pokoju wkroczyli do hangaru w towarzystwie świty władczyni. Quarsh stwierdził, iż musieli uwolnić pilotów, na co Obi-Wan odparł mu, iż się tym zajmie. W czasie drogi padawana do uwięzionych lotników, Qui-Gon został zatrzymany przez grupę droidów, która zażądała jego identyfikacji, Gdy ten poinformował maszyny, że wybierali się na Coruscant, te postanowiły ich aresztować co doprowadziło do wybuchu walki. Kenobi zaatakował strażników pilnujących pilotów, a gdy udało mu się ich wyeliminować, dołączył do swojego mistrza, który oczyszczał drogę dla świty królowej. Gdy wszyscy przeciwnicy zostali pokonani, Jedi i ich towarzysze wkroczyli na pokład statku transportowego typu Nubian J 327, po czym opuścili Theed.[4]

Lecąc w stronę przestrzeni kosmicznej, Kenobi spotkał się z Binksem i polecił mu, aby pozostał w jednym miejscu i niczego nie dotykał. Następnie padawan udał się na mostek, gdzie dołączył do swojego mistrza. Jedi obserwowali jak ich statek zbliżał się w stronę blokady Federacji, gdy pojazd został trafiony przez jeden z pocisków, w wyniku czego doszło do awarii generatora pola. Usterka spowodowała, iż znajdujące się na pokładzie droidy astromechaniczne ruszyły, aby ją naprawić. Nieustający ostrzał zniszczył kilka jednostek naprawczych, lecz ostatnia z nich, zdołała naprawić szkody i przywrócić sprawność statku. Dzięki pokonaniu przeciwności, uciekający zdołali ominąć blokadę handlarzy i znaleźć się poza zasięgiem ich okrętów. W tym czasie pojawił się kolejny problem, którym była awaria hipernapędu, który zaczął cieknąć, przez co nie byli w stanie dostać się bezpośrednio na Coruscant. Biorąc to pod uwagę, Obi-Wan zaproponował, aby zatrzymali się na znajdującej się znacznie bliżej, położonej na uboczu, Tatooine. Qui-Gon poinformował zebranych, iż była to planeta kontrolowana przez Huttów, co wzbudziło ich oburzenie. Mistrz Jedi stwierdził, iż ci, w przeciwieństwie do Federacji Handlowej, nie poszukiwali królowej Amidali, dzięki czemu ich plan miał szanse powodzenia.[4]

Chwilę później strażnicy pokoju udali się na spotkanie z królową, w czasie którego ta podziękowała R2-D2 za naprawienie statku, co było równoznaczne z ocaleniem ich od śmierci. Po poleceniu wyczyszczenia droida, władczyni wysłuchała planu Jedi dotyczącego podróży na Tatooine, z którym nie zgadzał się Panaka. Jinn poprosił Amidalę, aby ta zaufała jego osądowi, co ta postanowiła zrobić.[4]

Poznanie Anakina Skywalkera

Qui-Gon: Mamy wszystkie potrzebne części. Czekaj na mnie, muszę coś dokończyć. Niedługo wrócę.
Obi-Wan: Dlaczego wyczuwam, że zabieramy kolejną żałosną formę życia?
— Po wyścigu Boonta Eve Classic.[4]

Jakiś czas później, gdy zbliżyli się do Tatooine, Obi-Wan zauważył osadę, w której mogliby poszukać wsparcia. Słysząc jego słowa, Qui-Gon polecił Ricowi Olié, aby wylądował na jej obrzeżach. Gdy znaleźli się na powierzchni planety, Kenobi poinformował swojego mistrza, iż potrzebowali nowego generatora hipernapędu, co starszy mężczyzna uznał za poważną komplikację. Mentor nakazał uczniowi zachowanie czujności, gdyż wyczuwał zaburzenia w Mocy, co młodszy mężczyzna potwierdził, mówiąc, iż sam również był ich świadom. Qui-Gon polecił mu, aby pilnował, by nikt z pasażerów nie nawiązywał połączeń poza planetę, po czym wyruszył do pobliskiego miasteczka.[4]

Kenobi tuż po wylądowaniu na Tatooine.

Poszukując wymaganych części, mistrz Obi-Wana został poinformowany, iż waluta Republiki była dla lokalnych handlarzy bezwartościowa. Chcąc zawrzeć transakcję w charakterze wymiany, skontaktował się z Kenobim pytając czy na statku nie znajdowało się nic cennego co mogliby wymienić w zamian za generator hipernapędu. Padawan poinformował mentora, iż oprócz garderoby królowej, która była niewystarczająca, aby pokryć koszty części, nie posiadali nic co mogłoby im pomóc. Słysząc to, Jinn stwierdził, iż poszuka innego sposobu, po czym zakończył połączenie.[4]

Obi-Wan opuścił pokład statku, po czym zaczął obserwować okolicę w towarzystwie Panaki. Stojąc na zewnątrz, kompani zauważyli, iż zaczynała się burza piaskowa, co miało opóźnić powrót Qui-Gona z miasta. W czasie ich rozmowy do strażnika królowej przyszła wiadomość, iż na statek przysłano komunikat z Naboo, dlatego obaj postanowili wracać do wnętrza pojazdu. Gdy się tam znaleźli wysłuchali przekazu od Sio Bibble'a, który mówił, iż powinni wracać na Naboo, aby zaakceptować żądania Federacji Handlowej, gdyż ponosili liczne straty wśród mieszkańców. Gdy wiadomość dobiegła końca, Kenobi polecił towarzyszom, aby nie odpowiadali, gdyż był to podstęp handlarzy okupujących planetę. Po tych słowach udał się do kabiny pilotów, gdzie nawiązał połączenie ze swoim mistrzem i przedstawił mu zaistniałą sytuację. Jinn stwierdził, iż był to podstęp, którego celem było ustalenie ich lokalizacji, dlatego nie powinni odpowiadać. Obi-Wan zaczął się zastanawiać czy istniała możliwość jakoby otrzymana wiadomość była prawdziwa, lecz jego rozmówca stwierdził, iż bez względu na to ścigali się z czasem, dlatego zakończył połączenie.[4]

Nieco później z Kenobim skontaktował się jego mistrz, aby poinformować go o nowym planie, który zakładał wzięcie udziału w lokalnych wyścigach ścigaczy. Jedi chciał skorzystać z pomocy nowo poznanego niewolnika, Anakina Skywalkera, który zaoferował, że będzie pilotował swój pojazd dla strażników pokoju, którzy wygrywając mogliby uzyskać części od jego pana, Watto. Słuchając wypowiedzi mentora, Obi-Wan doszedł do wniosku, iż było to bardzo ryzykowne zamierzenie, gdyż przegrywając mogli utknąć na Tatooine na bardzo długo. Jinn odpowiedział mu, iż wezwanie pomocy byłoby zbyt ryzykowne, a niesprawny statek był bezużyteczny. Dodatkowo zauważył, iż było coś specjalnego w osobie młodego Anakina.[4]

Pierwsze spotkanie Anakina Skywalkera i Obi-Wana Kenobiego.

Gdy zapadł zmrok, z Obi-Wanem kolejny raz skontaktował się jego mistrz, gdyż chciał, aby padawan zbadał próbkę krwi Skywalkera. Po krótkiej analizie, Kenobi poinformował mentora, iż liczba midichlorianów u młodego niewolnika wynosiła ponad dwadzieścia tysięcy, co przekraczało wszelkie normy i było liczbą większą niż u mistrza Yody. Uczeń zapytał mistrza co to oznaczało, lecz ten odparł, iż nie był pewien, po czym zakończył rozmowę.[4]

Wkrótce odbył się wyścig, który zdołał wygrać młody Skywalker. Qui-Gon zdobył wymagane części od Watto, dlatego przetransportował je do miejsca, w którym stacjonował uszkodzony statek, po czym polecił Obi-Wanowi ich zamontowanie. Padawan zapewnił mistrza, iż miało to długo nie potrwać, po czym zapytał o jego kolejne plany. Jinn oznajmił, iż musiał dokończyć pewną sprawę, na co Kenobi stwierdził, iż miał przeczucie, iż zabierali ze sobą kolejną formę życia. Mentor odparł mu, iż chodziło o Anakina, dzięki któremu odnieśli sukces.[4]

Jakiś czas później, gdy Qui-Gon był w trakcie drogi powrotnej z Mos Espy, Panaka poinformował Kenobiego, iż jego mistrz miał kłopoty. Gdy padawan wyjrzał przez iluminator, spostrzegł, iż jego mentor był w trakcie walki na miecze świetlne z nieznanym napastnikiem. Widząc to, nakazał włączenie silników i natychmiastową ewakuację Jinna. Załoga zastosowała się do jego polecenia i po chwili Qui-Gon znalazł się na pokładzie statku. Obi-Wan wyruszył mu na spotkanie, a gdy go zobaczył od razu zapytał kim był jego przeciwnik. W odpowiedzi usłyszał, iż jego mentor nie znał jego tożsamości, lecz ten był dobrze wyszkolony w sztuce Jedi. Rozmowę przerwał młody Anakin Skywalker, który zapytał starszego mężczyznę o ich kolejne działania. Mistrz Jedi odparł, iż musieli być cierpliwi, po czym przedstawił młodzieńca Obi-Wanowi, z którym ten wymienił uścisk dłoni.[4]

Wizyta na Coruscant

Chłopiec jest niebezpieczny. Wszyscy to czują, dlaczego nie ty?
— Obi-Wan o Anakinie Skywalkerze do Qui-Gona Jinna.[4]

Znajdując się znów w przestrzeni kosmicznej, Jedi obrali kurs na Coruscant. Gdy przybyli na miejsce zostali przywitani przez świtę Wielkiego Kanclerza, Finisa Valoruma oraz senatora z planety Naboo, Sheeva Palpatine'a. Po wymienieniu oficjalnych formułek, mistrz Jinn poinformował przywódcę Republiki, iż sprawy znacznie się skomplikowały, dlatego niezwłocznie musieli się udać przed oblicze Najwyższej Rady Jedi.[4]

Gdy dotarli do świątyni, stanęli przed mistrzami, po czym w czasie rozmowy, Qui-Gon Jinn zrelacjonował swoją walkę z napastnikiem na Tatooine. Mentor Obi-Wana oznajmił, iż wierzył, iż był to lord Sithów, czym wzbudził liczne szmery wśród członków starszyzny. Mistrzowie zdecydowali dołożyć wszelkich starań, aby ustalić tożsamość nowego nieprzyjaciela, po czym zakończyli audiencję. Podczas gdy Kenobi udał się do wyjścia, jego mistrz pozostał na środku, czym przykuł uwagę Yody. Sędziwy Jedi zapytał czy ten miał coś więcej do powiedzenia, na co ten przedstawił mu historię poznania Anakina Skywalkera i zażądał dla niego przeprowadzenia prób na Jedi. Mimo zaskoczenia i niezadowolenia, Mace Windu zgodził się na spotkanie z wyzwolonym niewolnikiem.[4]

Rozmowa Jedi na Coruscant.

Po opuszczeniu komnaty Najwyższej Rady Jedi, Obi-Wan stwierdził, iż Anakin nie powinien zostać poddany próbom, gdyż był za duży, aby zostać Jedi. Qui-Gon odparł mu, iż ten zostanie członkiem ich organizacji, po czym złożył mu ku temu obietnicę. Kenobi poprosił mentora, aby ten nie sprzeciwiał się woli rady. Był pewien, iż mistrzowie nie zamierzali kolejny raz pójść mu na rękę, na co usłyszał w odpowiedzi, iż wciąż wiele się musiał nauczyć. Padawan doszedł do wniosku, iż gdyby jego mistrz przestrzegał kodeksu, zasiadałby już w szeregach starszyzny.[4]

Po zapadnięciu zmroku, strażnicy pokoju powrócili przed oblicze rady Jedi, aby wysłuchać jej decyzji na temat przyszłości Skywalkera. Mimo, iż chłopiec przeszedł próby, którym został poddany, starszyzna zdecydowała, iż nie będzie szkolony na Jedi. Wywołało to sprzeciw Qui-Gona, który stwierdził, iż chłopiec był Wybrańcem. W związku z tym zaproponował, iż sam przyjmie go na swojego ucznia. Słysząc to, Yoda odparł mu, iż nie mógł tego uczynić, gdyż szkolił już Obi-Wana, a Mace Windu dodał, iż posiadanie dwóch padawanów było zabronione przez kodeks. Jinn odparował mistrzom, iż Kenobi był gotów do przejścia ostatecznych prób, co ten niezwłocznie potwierdził. Yoda powstrzymał zapał młodszych Jedi oznajmiając, iż to rada decydowała kto był gotów do przejścia prób. Zmieniając temat, mistrz Windu polecił Jinnowi i jego uczniowi, aby towarzyszyli królowej Amidali, która zdecydowała się powrócić na Naboo. Starszyzna miała przy tym nadzieję na zdemaskowanie tożsamości lorda Sithów, z którym Qui-Gon starł się na Tatooine.[4]

Gdy spotkanie z Najwyższą Radą Jedi dobiegło końca, a Qui-Gon i Obi-Wan znaleźli się na platformie, z której mieli opuścić Coruscant, padawan powiedział mentorowi, iż decyzja starszyzny nie była brakiem szacunku wobec niego, a prawdą. Anakin Skywalker był niebezpiecznym chłopcem, o czym wszyscy zdawali sobie sprawę. Jinn odparował mu, iż to jego przyszłość była niepewna, a rada miała jeszcze zdecydować o jego losie, dlatego powiedział uczniowi, iż to powinno mu wystarczyć za odpowiedź i odesłał go do wnętrza statku.[4]

Otrzymanie wsparcia od Gungan

Ric Olié: Mamy na skanerze statek bojowy.
Obi-Wan: To jednostka dowodzenia droidami.
Quarsh Panaka: Prawdopodobnie nas zauważyli.
Obi-Wan: Nie mamy wiele czasu.
— Po przybyciu do układu Naboo.[4]

Po przybyciu do układu Naboo, Jedi spotkali się z królową Amidalą na rozmowę. Mistrz Jinn zastanawiał się co ta chciała osiągnąć poprzez powrót do ojczyzny, gdyż był pewien, iż zostanie aresztowana zaraz po lądowaniu. Władczyni odpowiedziała, iż chciała odzyskać to co się jej należało. Jej wypowiedź przerwał Panaka, który stwierdził, iż nie mieli armii, aby stawić czoła wojskom Federacji, na co ta poprosiła o pomoc Jar Jara Binksa i jego pobratymców.[4]

Jedi w czasie rozmowy z Gunganami.

Chwilę potem Obi-Wan znalazł się w kabinie pilotów, gdzie zauważył, iż jeden z okrętów blokujących planetę zauważył ich przybycie. Gdy udało im się wylądować na powierzchni, a Jar Jar Binks wyruszył do Otoh Gunga, aby prosić o wsparcie Gungan, Kenobi przeprosił swojego mentora za swoje wcześniejsze słowa, stwierdzając, iż nie miał prawa sprzeczać się z nim o los Anakina. Qui-Gon odparł mu, iż był bardzo dobrym uczniem, zdecydowanie mądrzejszym od niego, przy czym był pewien, iż pewnego dnia ten miał zostać wielkim rycerzem Jedi.[4]

Gdy Binks wrócił ze swojej wyprawy, ogłosił, iż podwodne miasto opustoszało. Wśród zebranych pojawiły się głosy o bitwie jaka musiała mieć tam miejsce. Panaka wysnuł teorię, że Gunganie zostali wymordowani, lecz Jar Jar odparł na to, iż w czasach zagrożenia jego lud udawał się w Święte Miejsce, przez co został poproszony, aby wskazał im tam drogę.[4]

Po odnalezieniu schronienia Gungan, królowa Amidala przeprowadziła rozmowę z Rugorem Nassem, w której poprosiła o jego pomoc. Zauważyła, iż nie zawsze się ze sobą zgadzali, lecz w owej chwili potrzebowali siebie nawzajem. Swoje szczere intencje postanowiła poprzeć klękając przed przywódcą Gungan, co uczynili również jej towarzysze. Widząc to, Nass roześmiał się i rozradowany doszedł do wniosku, iż skoro ludzie nie uważali się za lepszych od jego pobratymców, mogli zostać sojusznikami.[4]

Starcie z wojskami Federacji

Jest jeszcze większe zagrożenie. Jeśli wicekról ucieknie Wasza Wysokość, wróci tu z kolejną armią droidów.
— Obi-Wan do Padmé Amidali.[4]

Jakiś czas później doszło do spotkania Jedi z członkami świty królowej oraz Gunganami, podczas którego omówiono strategię przewidywanych walk z wojskami Federacji Handlowej. Kapitan Panaka stwierdził, iż przewaga armii droidów była zbyt duża, aby mogli liczyć na odniesienie zwycięstwa. Amidala stwierdziła, iż miała to być tylko dywersja, dzięki której wywabiliby z miast wrogie wojska, co pozwoliłoby im na przeniknięcie do pałacu królewskiego w Theed, gdzie zamierzali pojmać wicekróla Nute'a Gunraya. Dodała, iż zamierzała wysłać wszystkie dostępne myśliwce na orbitę, aby zniszczyły okręt dowodzenia droidami. Qui-Gon uznał jej plan za bardzo dobry, a jednocześnie za bardzo ryzykowny. Obi-Wan dodał od siebie, że jeśli przywódca Federacji zdołałby uciec, mógł wrócić z nową armią droidów. Słysząc to, królowa stwierdziła, iż zatrzymanie Neimoidianina było dla nich kluczowe.[4]

Jedi w czasie walk w hangarze na Naboo.

Podczas gdy Wielka Armia Gungan przygotowywała się do starcia z wojskami Federacji Handlowej na Wielkich Trawiastych Równinach, Jedi przeniknęli do Theed w towarzystwie królowej i części jej wojsk. Zanim rozpoczęto walki, Qui-Gon polecił Anakinowi, aby ten wypełniał jego polecenia i starał się znaleźć bezpieczną kryjówkę. Gdy w końcu rozpoczęto starcie, Obi-Wan towarzyszył swemu mentorowi w drodze do wnętrza pałacu królewskiego, niszcząc przy tym liczne wrogie jednostki za pomocą miecza świetlnego. Po dotarciu do środka, walczący skierowali się do hangaru, gdzie wiążąc walką znajdujące się tam droidy, umożliwili pilotom dotarcie do myśliwców i wyruszenie do walki na orbicie planety.[4]

Nie upłynęło dużo czasu gdy wszystkie maszyny zostały zniszczone, przez co walczący mogli przejść do kolejnej fazy planu, którą było pojmanie wicekróla Gunraya. W drodze do wyjścia z hangaru, Jedi minęli Anakina Skywalkera, który ukrył się w kokpicie myśliwca i poprosił, aby na niego zaczekali. Widząc go, Qui-Gon polecił mu tam zostać, po czym wraz z Obi-Wanem kontynuował marsz w kierunku wyjścia.[4]

Śmierć Qui-Gona Jinna

Qui-Gon: Uhh, jest... jest już za późno. Jest...
Obi-Wan: Nie!
Qui-Gon: Obi-Wan, obiecaj... Obiecaj, że wyszkolisz tego chłopca.
Obi-Wan: Tak, mistrzu.
Qui-Gon: On jest tym Wybranym. On przyniesie równowagę. Wyszkol go.
— Ostatnie chwile Qui-Gona Jinna.[4]

Nieoczekiwanie po drugiej stronie wrót pojawił się napastnik, z którym mentor Kenobiego starł się na Tatooine. Widząc go, starszy mężczyzna oznajmił towarzyszom, iż wraz ze swoim uczniem zamierzali stawić mu czoła. Słysząc to, królowa Amidala poleciła poddanym wybrać inną drogę, zostawiając przy tym Jedi z ich przeciwnikiem.[4]

Obi-Wan Kenobi kontra Darth Maul.

Po ich odejściu strażnicy pokoju ściągnęli płaszcze, po czym uruchomili swoje miecze świetlne i przygotowali się do pojedynku. Gdy ich przeciwnik uczynił to samo, rozgorzała walka. Obi-Wan skoczył w kierunku wroga, po czym wylądował za jego plecami, skąd zaczął wyprowadzać kolejne ciosy, pozwalając Qui-Gonowi uderzać od przodu. Mimo przewagi liczebnej Jedi, Sith był w stanie odpierać ich ataki, by w pewnym momencie powalić mistrza Jedi na podłogę. Kenobi kontynuował starcie, które wedle woli Dartha Maula przeniosło się do pomieszczenia mieszczącego generator zasilania. Gdy do pojedynkujących się powrócił Jinn, Zabrak kopnął padawana, co spowodowało jego chwilowe wyłączenie z walki. Znajdując się w nowym pomieszczeniu, strażnicy pokoju otoczyli przeciwnika, lecz ten odskoczył na znajdującą się nieopodal platformę, co ci również, w ślad za nim, uczynili.[4]

Wymianie ciosów nie było końca, gdy nagle Obi-Wan ponownie otrzymał kopnięcie, które strąciło go z platformy o poziom niżej, gdzie o mało nie spadł w przepaść. Podczas gdy walka trwała, padawan podciągnął się na pobliską ścieżkę, po czym chwycił swój miecz świetlny i wyruszył, aby z powrotem dołączyć do pojedynku. W czasie jego powrotu, mistrz Jinn oraz Darth Maul weszli w korytarz, który co pewien odstęp czasu był blokowany przez pole siłowe. Gdy osłony się włączyły, wszyscy przeciwnicy zostali rozdzieleni, co pozwoliło im na chwilę wytchnienia i wyłączenie mieczy świetlnych.[4]

Na sekundę przed zwolnieniem blokady, Obi-Wan włączył swój miecz, będąc gotowym do walki. Padawan rozpoczął bieg ku ponownie walczącym Jinnowi i Maulowi, lecz nie zdążył do nich dołączyć, gdy znów został uwięziony przez pole siłowe. Nie mogąc pomóc mistrzowi, obserwował jak ten wymieniał kolejne ciosy z wrogiem. Podczas gdy starcie wydawało się wyrównane, Sith zdołał uderzyć mistrza Jedi rękojeścią swojego miecza, czym chwilowo go ogłuszył i od razu wykorzystał do wykonania pchnięcia ostrzem w jego jamę brzuszną. Widząc porażkę mentora, Kenobi wydał z siebie zdesperowany krzyk, po czym był zmuszony przyglądać się tryumfującej twarzy Sitha.[4]

Śmierć Qui-Gona Jinna.

W końcu pole siłowe ustąpiło, a Obi-Wan ruszył na wroga z nową mocą. Wykonując skoki i wyprowadzając liczne ciosy, Jedi zdołał przeciąć rękojeść miecza wroga na pół, lecz chwilę potem ten pchnął go Mocą przez co uczeń znalazł się na krawędzi pobliskiego szybu. Podtrzymując się przed upadkiem, zobaczył jak Sith zrzuca w głębiny szybu jego miecz świetlny, co znacznie komplikowało jego sytuację. Dodatkowo przeciwnik począł wywierać na nim presję tnąc swoim mieczem powierzchnię podłogi, co powodowało powstawanie licznych iskier. Kenobi rozglądnął się w okół siebie i dostrzegł leżący przy jego pokonanym mistrzu miecz świetlny, dlatego zaczął przyciągać go Mocą, po czym wspomagając się Mocą, wyskoczył w powietrze, a gdy wylądował przed Darthem Maulem, wykonał pojedyncze cięcie, którym przeciął go na pół i posłał wgłąb szybu.[4]

Po odniesieniu zwycięstwa w pojedynku, Obi-Wan pognał do rannego Qui-Gona. Mistrz poinformował go, iż było już za późno na ocalenie mu życia, dlatego pragnął, aby uczeń obiecał mu, iż wyszkoli Skywalkera na Jedi, gdyż uważał, iż był on Wybrańcem. Kenobi zobowiązał się podjąć tego zadania, a chwilę po wypowiedzeniu tych słów jego mentor zmarł na jego rękach.[4]

Awans na rycerza Jedi

Rada pozwoliła mi ciebie szkolić. Staniesz się Jedi, obiecuję.
— Obi-Wan do Anakina Skywalkera.[4]

Wraz ze zniszczeniem okrętu dowodzenia droidami i aresztowaniem wicekróla Nute'a Gunraya, inwazja Federacji Handlowej dobiegła końca. Nie upłynęło dużo czasu gdy do Theed przybyli członkowie Najwyższej Rady Jedi oraz wybrany na nowego kanclerza, Sheev Palpatine. Gdy nowy przywódca pojawił się w otoczeniu swoich strażników, podziękował Obi-Wanowi za jego odwagę, po czym zwrócił się do Anakina Skywalkera z zapewnieniem, iż miał zamiar bacznie obserwować rozwój jego kariery.[4]

Yoda mianuje Obi-Wana na rycerza Jedi.

Jakiś czas później, we wnętrzu pałacu królewskiego, Kenobi odbył rozmowę z Yodą, w czasie której sędziwy mistrz Jedi uznał, iż czas jego szkolenia dobiegł końca. Uznając go za godnego zostania rycerzem Jedi, członek rady przypomniał, iż nie zgadzał się na rozpoczęcie szkolenia Skywalkera. Słysząc to, Obi-Wan poinformował go, iż złożył obietnicę umierającemu Qui-Gonowi, dlatego postanowił wyszkolić chłopca, nawet jeśli rada nie wyraziłaby na to pozwolenia. Yoda nie był zadowolony z niepokorności rycerza, którą przypisał jego zmarłemu mistrzowi, dlatego postanowił zmienić zdanie i zezwolić mu na rozpoczęcie szkolenia Anakina.[4]

Wkrótce potem wyprawiono uroczysty pogrzeb mistrzowi Jinnowi, w czasie którego Kenobi poinformował Skywalkera, iż ten miał zostać jego uczniem. Następnego dnia do Theed przybyła delegacja Gungan, którzy oficjalnie potwierdzili sojusz z mieszkającymi na powierzchni planety ludźmi, czego świadkami byli przebywający na planecie Jedi oraz przedstawiciele Senatu Galaktycznego.[4]

Wyprawa na Dallenor

Trening medytacji.

Szkoląc swojego nowego padawana, Obi-Wan począł spędzać znaczącą ilość czasu na Coruscant. W czasie jednej z sesji medytacyjnych, Jedi rozpamiętywał swoje własne szkolenie z czasów gdy był młodzikiem. Obserwował przy tym wysiłki Anakina, który wykorzystując Moc, utrzymywał stertę drobnych kamieni w kształcie odwróconej piramidy. W pewnym momencie, uczeń zapytał mistrza o jego opinię na temat poczynanych przez siebie postępów. Kenobi pochwalił go z zadowoleniem, co skłoniło chłopca do przekształcenia piramidy w jej trzy mniejsze kopie. Trening strażników pokoju został nieoczekiwanie przerwany przez przybycie mistrzyni Tosan, która oznajmiła Kenobiemu, iż Rada Jedi przydzieliła mu nowe zadanie. Mężczyzna przyjął od niej datapad, na którym przeczytał, iż grupa archeologów odkryła starożytny holokron Jedi na planecie Dallenor na Środkowych Rubieżach. Słysząc to, Skywalker zapytał Kenobiego czy ten ponownie zamierzał wyjechać, na co ten odparł, iż nowy przydział nie powinien zająć mu dużo czasu. Dodał też, że podczas jego nieobecności padawan mógł kontynuować trening pod okiem mistrza Yody. Skywalker nie był z tego zadowolony, gdyż uważał, iż sędziwy Jedi szkolił jedynie dzieci, a on zdecydowanie przerastał je umiejętnościami. Obi-Wan odparł mu, iż mogło to być prawdą, lecz to nie do ucznia należało definiowanie treningu, a do jego mistrza.[9]

Jakiś czas później, Kenobi udał się do Archiwów Jedi, gdzie kontemplując sposób w jaki nauczał Anakina, poszukiwał informacji na temat Dallenora. Jego wysiłki zostały zakłócone przez przybycie Yody, który widząc go oznajmił, iż przyswajanie nowej wiedzy nigdy się nie kończyło. W odpowiedzi na te słowa, rycerz odparł mistrzowi, iż próbował pogłębić swoją wiedzę na temat planety, na którą miał się udać oraz poznać imiona Jedi, którzy odwiedzili ją przed nim. Wyjaśnił, iż jedyne co udało mu się znaleźć to krótka wzmianka na temat globu, lecz żadnych danych na temat strażników pokoju. Słysząc to, Yoda stwierdził, iż imiona Jedi, którzy odwiedzili Dallenor przepadły wraz z biegiem lat. Obi-Wan zapewnił go, iż wkrótce mieli poznać ich tożsamości, o ile doniesienia o odkryciu holokronu miały okazać się prawdą. Sędziwy mistrz przyznał mu rację, oznajmiając, że z wykorzystaniem artefaktu mieli poznać zarówno imiona, jak i pozyskać nową porcję wiedzy.[9]

Yoda zapytał Obi-Wana czy zamierzał zabrać ze sobą młodego Anakina, aby ten towarzyszył mu w wyprawie. Rycerz odparł, iż nie miał takich planów, gdyż nie był przekonany, iż padawan był gotowy do towarzyszenia mu poza murami świątyni. Słysząc to, jego rozmówca oznajmił, iż przez jego niepewność, Skywalker odstawał od reszty uczniów. Kenobi nie zgadzał się z jego słowami, gdyż jak twierdził jego uczeń rozumiał, iż trafił do świątyni w bardziej zaawansowanym wieku niż reszta młodzików, przez co miał jeszcze wiele do nauczenia się. Yoda przytaknął na te słowa, po czym dodał, iż oprócz nieustannej nauki, padawan potrzebował, aby jego mistrz w niego wierzył. Wypowiedź mentora zszokowała Obi-Wana, przez co poprosił o wybaczenie i oznajmił, iż to właśnie Yoda sprzeciwiał się przyjmowaniu Skywalkera do Zakonu Jedi, dlatego nie mógł uwierzyć w jego nagłe wsparcie chłopaka. Mistrz odpowiedział mu, iż źle wyszkolony Jedi był niebezpieczeństwem dla innych jak i dla siebie samego, dlatego jeśli Obi-Wan zamierzał szkolić Anakina, jego życzeniem było, aby wytrenował go najlepiej jak potrafił.[9]

Zgodnie z zaleceniami Yody, Kenobi zmienił zdanie i postanowił zabrać Skywalkera ze sobą na Dallenor. Opuszczając świątynię Jedi na pokładzie promu T-6, Jedi rozpoczęli rozmowę, w czasie której padawan podziękował mentorowi za zmianę decyzji. Obi-Wan odparł mu, iż po rozmowie z Yodą, uznał, iż nadszedł czas, aby ten zaczął towarzyszyć mu w wyprawach międzyplanetarnych. Anakin oznajmił, iż dobrze było znów znaleźć się w przestrzeni kosmicznej, po czym zapytał czy mógłby pilotować ich statek. Rycerz odparł mu, iż zamierzał to rozważyć gdy mieli się znaleźć bliżej ich celu podróży.[9]

Niezadowolony Anakin opuszcza mistrza.

Gdy znaleźli się w nadprzestrzeni, Skywalker zapytał Kenobiego jak wyglądało jego życie zanim trafił do Zakonu Jedi. Mężczyzna oznajmił, iż nie pamiętał zbyt wielu szczegółów, gdyż wykryto u niego wrażliwość na Moc w bardzo młodym wieku, przez co trafił do świątyni Jedi stosunkowo wcześnie. Słysząc to, chłopiec doszedł do wniosku, iż jego mistrz całe życie był strażnikiem pokoju, co ten natychmiast zanegował, przypominając, iż w chwili gdy się poznali wciąż był padawanem, który podobnie do niego musiał przejść szkolenie, aby następnie zostać rycerzem. Jego wypowiedź nie usatysfakcjonowała Anakina, który odpowiedział mu, iż mimo tego jego życie od samego początku było uporządkowane, gdyż wiedział, że na końcu drogi miał zostać Jedi. Młodzieniec kontynuował swój wywód stwierdzając, że jego mentor nigdy nie był niewolnikiem. Dodał, iż to prawdopodobnie dlatego Rada Jedi uznała, iż był za stary by rozpocząć szkolenie. Obi-Wan nie zgodził się z nim, oznajmiając, iż Qui-Gon Jinn wybrał go na swojego ucznia, tak jak przed laty wybrał jego. Anakin nie przyjął takiego wytłumaczenia, odparowując, iż starszy Jedi zginął, przez co to na Kenobiego spadł ciężar jego nauczania. Słysząc jego rozumowanie, rycerz próbował wytłumaczyć, iż nie to miał na myśli, lecz jego uczeń opuścił kokpit i udał się w głąb statku.[9]

Jakiś czas później, po wylądowaniu na powierzchni Dallenora, strażnicy pokoju zostali przywitani przez archeolog o imieniu Clatriffe. Obi-Wan podziękował Togrutance za poinformowanie Zakonu Jedi o odnalezieniu holokronu, po czym dodał, iż skrywana w artefakcie wiedza miała ogromną wartość dla jego organizacji. Słysząc to, kobieta wyraziła zadowolenie i dodała, iż zależało jej, aby przedmiot jak najszybciej opuścił powierzchnię planety. Jej wypowiedź zdziwiła rycerza, który zapytał jaką szkodę w pracach archeologów mógł wyrządzać holokron. Clatriffe oznajmiła mu, iż sama obecność przedmiotu na Dallenorze powodowała, iż byli w niebezpieczeństwie. Wyjaśniła, iż na początku wykopalisk jej zespół miał problemy z lokalną grupą piratów. Kontynuując, dodała, że zwyczajowe odkrycia, takie jak części starych droidów, nie miały żadnej wartości dla bandytów, lecz odnalezienie holokronu skłoniło ich do ponowienia wizyt w ich obozie, przez co naukowcy zmuszeni byli do wynajęcia ochroniarzy. Słysząc to, Kenobi polecił Skywalkerowi, aby pomógł strażnikom obserwować najbliższą okolicę, podczas gdy on zamierzał zweryfikować prawdziwość artefaktu.[9]

Gdy, zadowolony z otrzymania samodzielnego zadania, Skywalker się oddalił, Obi-Wan towarzyszył Clatriffe do pomieszczenia, w którym archeolodzy przechowywali swoje odkrycia. Otwierając schowek, Togrutanka wyraziła nadzieję, iż nie zmarnowali czasu i artefakt okaże się autentyczny. Przejmując go z jej rąk, Kenobi wyraził wdzięczność i dodał, iż Rada Jedi z pewnością bardzo zainteresuje się zasobami nośnika. Ich dialog został nieoczekiwanie przerwany przez przybycie Anakina, który ostrzegł ich o przybyciu piratów, którzy w jego opinii musieli zauważyć ich lądowanie na powierzchni planety. W odpowiedzi na doniesienie ucznia, Jedi zasugerował archeolog pozostanie wewnątrz, po czym dodał, iż zamierzał zająć się problemem najeźdźców.[9]

Obi-Wan Kenobi tuż przed walką z piratami na Dallenorze.

Po wyjściu na zewnątrz, Obi-Wan przywitał bandytów, po czym oznajmił im, iż dokonane przez badaczy odkrycia miały wartość jedynie historyczną. Odpowiedział mu przywódca grupy znany jako Hudso Shaku, który stwierdził, iż z wdzięcznością przejmą przedmioty należące do zasobów ich planety z ich martwych ciał. Słysząc jego groźbę, Kenobi odparował, iż ich zamiary na Dallenorze były czysto pokojowe, co nie zabraniało im chronić własnego bezpieczeństwa. Po tych słowach, Jedi uruchomił miecz świetlny oraz polecił swemu padawanowi, aby stanął za nim. Widząc broń strażnika pokoju, Shaku rozkazał swoim podwładnym, by zapomnieli o przejęciu dokonanych przez archeologów wykopalisk, a zamiast tego zażyczył sobie miecza mężczyzny. Rozpoczęła się walka, w czasie której Obi-Wan samodzielnie stawiał czoła przeciwnikom. Wykorzystując miecz świetlny oraz Moc, mężczyzna pokonał prawie wszystkich podwładnych Hudso, lecz w między czasie ten zdołał zakraść się do Anakina i przystawić mu do gardła ostrze swojego miecza. Pirat zaproponował Jedi wymianę, jego broń za życie chłopca. Kenobi odradził mu wygłaszanie pogróżek, lecz ten zignorował jego ostrzeżenie, po czym począł prawić o wykorzystaniu miecza świetlnego. W tym samym momencie, Skywalker wykorzystał Moc i zaatakował swojego oprawcę z wykorzystaniem kamieni, dzięki którym uderzył go w głowę co doprowadziło do jego ogłuszenia. Gdy przywódca piratów znalazł się na ziemi, Obi-Wan polecił jego podwładnym oddalenie się, a gdyby ci się nie zastosowali, jego uczeń mógłby kontynuować swój trening atakując ich.[9]

Słowa rycerza Jedi odniosły oczekiwany skutek i piraci postanowili się wycofać. Po ustabilizowaniu sytuacji, strażnicy pokoju opuścili Dallenor i wyruszyli w drogę powrotną na Coruscant. W czasie podróży Skywalker przeprosił swojego mentora, na co ten odparł, iż nie było ku temu powodów. Chłopiec stwierdził, iż dał się podejść. Uważał, iż był gotowy do towarzyszenia mistrzowi w jego wyprawach, lecz okazało się, że się mylił. Obi-Wan zapewnił go, że nie był w błędzie, gdyż w jego opinii był gotowy na długo przed ich wyprawą. Dodał też, że prawdziwym problemem był fakt, iż to on sam nie był przygotowany, aby być nauczycielem. Odwołując się do wcześniejszych słów padawana, jakoby przejął ciężar nauczania go z rąk zmarłego Qui-Gona Jinna, stwierdził, iż to nie on utknął z koniecznością trenowania go, a jego obawą było, iż to jego uczeń został skazany na to, aby to właśnie on był jego nauczycielem. Słysząc to, Anakin zapewnił, iż biorąc pod uwagę jego słowa, był pewien, że pomogą sobie nawzajem, gdyż mistrz Jinn z pewnością by sobie tego życzył. Obi-Wan zaakceptował jego wypowiedź, po czym ku zadowoleniu chłopca pozwolił mu przejąć stery nad promem.[9]

Wątpliwości Skywalkera

W roku 29 BBY, trzy lata po wydarzeniach na Naboo, Obi-Wan Kenobi, w towarzystwie Mace'a Windu oraz kanclerza Sheeva Palpatine'a, obserwował trening swojego ucznia, który miał za zadanie stoczyć pojedynek z droidem ćwiczebnym. Chłopiec zaprogramował maszynę, aby ta z wyglądu przypominała Dartha Maula, z którym jego mistrz starł się przed laty na Naboo. W czasie walki, padawan bez trudu zdołał pokonać przeciwnika, co przywódca Senatu Galaktycznego uznał za imponujące. Stojąc nad szczątkami maszyny, Skywalker usłyszał drwiące rozmowy innych uczniów, którzy nazwali go niewolnikiem własnych emocji. Spowodowało to, iż użył Mocy, by przyciągnąć do siebie ich miecze świetlne, a następnie uruchomić je i wycelować we właścicieli, jednocześnie pytając o ich uczucia w danej chwili. Widząc to, Kenobi zeskoczył z balkonu i niezwłocznie opanował temperament swojego padawana, który następnie przeprosił rówieśników za swoje zachowanie.[13]

Obi-Wan Kenobi naucza Anakina Skywalkera w światyni Jedi na Coruscant.

Nieco później, rycerz Jedi udał się ze swoim uczniem do innej części świątyni, gdzie poddał go próbie oswajania bestii i uspokajania ich emocji. Mimo chęci, Anakin nie był w stanie nagiąć zwierzęcia do swojej woli, gdyż jedyne co wyczuwał to jego gniew i chęć zabijania. Obi-Wan przyjął jego porażkę ze spokojem, oznajmiając, iż nie wszystkich umiejętności można się było nauczyć łatwo i szybko. Zaznaczył, iż powodem, dla którego nieustannie trenowali i gromadzili wiedzę był fakt, iż umiejętność była dzieckiem cierpliwości. Zapewnił też chłopca, że w przyszłości ten opanuje ów sztukę do mistrzostwa, po czym zakończył lekcję, gdyż kanclerz Palpatine pragnął go zobaczyć w swoim biurze.[14]

Gdy dotarli na miejsce, przywódca Republiki ucieszył się na widok Skywalkera, po czym rozpoczął rozmowę z Jedi. Kenobi pragnął wiedzieć jaka była przyczyna wezwania ich przed oblicze polityka, na co ten odparł, iż miał do wykonania pewne zadanie, dlatego chciał prosić, aby padawan mu towarzyszył. Słysząc to, Obi-Wan oznajmił, iż jego uczeń czynił wyjątkowe postępy jak na swój wiek, lecz wciąż był w trakcie szkolenia, dlatego zamiast tego zaproponował swoje usługi. Dodał też, iż obowiązkiem Jedi była ochrona kanclerza, lecz ten przerwał jego wypowiedź, zapewniając, iż potrafił o siebie zadbać. Polityk zapewnił, iż odstawi swego młodego towarzysza całego i zdrowego do świątyni, szybciej niż Kenobi zdąży się zorientować.[14]

Po zakończeniu wyprawy w towarzystwie kanclerza, Skywalker wrócił do świątyni, gdzie spotkał się ze swoim mentorem. W rozmowie z młodzieńcem, Obi-Wan dowiedział się, iż ten pragnął zakończyć swój trening i wystąpić z Zakonu Jedi. Słysząc to, rycerz oznajmił padawanowi, iż była to bardzo poważna decyzja, której ten nie mógł podjąć lekkomyślnie i bez konsekwencji. Anakin odparł mu, iż zdawał sobie z tego sprawę, dlatego zapytał czy Kenobi pamiętał jak dołączył do organizacji. Stwierdził, iż on sam nigdy tego nie zapomniał. Miał zaledwie dziewięć lat kiedy pojawił się Qui-Gon Jinn i po rozmowie z jego matką zdecydował się wyszkolić go na Jedi. Jedna decyzja zaważyła na całym jego życiu, lecz nie mógł odrzucić otrzymanej szansy, gdyż był zaledwie niewolnikiem na zapomnianej, pustynnej planecie. Skywalker oznajmił nauczycielowi, iż zdawał sobie sprawę, że jego trening nie został ukończony, a on sam miał jeszcze wiele do nauki i przyznał, iż brakowało mu cierpliwości, lecz wyczuwał wzywającą go galaktykę, dlatego chciał poznać odpowiedzi na dręczące go pytania. Na koniec swojej wypowiedzi wyciągnął miecz świetlny i skierował go w stronę Kenobiego ze słowami, iż zawsze mógł wrócić. Rycerz przyjął jego broń, lecz nie miał mu wiele do powiedzenia.[15]

Kenobi przyjmuje miecz świetlny Anakina Skywalkera w chwili gdy ten oznajmia mu, iż chce wystąpić z Zakonu Jedi.

Mężczyzna wyruszył na spotkanie z mistrzem Yodą, w czasie którego poinformował go o rozmowie przeprowadzonej ze swoim uczniem. Sędziwy mistrz Jedi zapytał czy rzeczywiście takie było życzenie chłopca, na co Obi-Wan odpowiedział mu, iż ten czuł, że jego ścieżka wiodła gdzieś indziej, dlatego chwilowo chciał zrezygnować z nauk w Zakonie. Rycerz przyznał mentorowi, iż zastanawiał się gdzie poniósł porażkę w szkoleniu chłopca, gdyż starał się uczyć go jak najlepiej potrafił. Dodał, iż Skywalker należał do ich organizacji i był stanowczo zbyt młody, a także nieprzygotowany do opuszczenia ich szeregów. Yoda odpowiedział mu, iż ten również charakteryzował się młodym wiekiem, lecz nie popełnił żadnego błędu w jego nauczaniu. Przyznał, iż Anakin miał ciężkie życie przed wstąpieniem do Zakonu, a zadawane przez niego pytania i ciekawość były czymś naturalnym. Zmieniając temat oznajmił, iż otrzymali wezwanie o pomoc, dlatego zdecydował się przydzielić Kenobiego i jego ucznia, aby ci zbadali jego przyczyny. Stwierdził, iż po zakończeniu owej misji, Skywalker będzie mógł podjąć decyzję o wystąpieniu z Zakonu, gdyż Jedi nie zamierzali nikogo przetrzymywać wbrew czyjejś woli. Yoda zapytał Obi-Wana jak ewentualna decyzja o odejściu Anakina miała wpłynąć na jego przysięgę złożoną Qui-Gonowi. Rycerz odpowiedział, iż nie zamierzał złamać danego słowa, dlatego w razie wystąpienia padawana z Zakonu chciał dokończyć jego trening bez względu na wszystko. Argumentował swoją decyzję zawirowaniami w Mocy wokół młodzieńca, których wszyscy byli świadomi, a także strachem, iż ten mógłby wpaść w sidła ciemnej strony. Jego wypowiedź nie spodobała się Yodzie, gdyż według niego trening Jedi mógł być zapewniony tylko i wyłącznie członkom Zakonu, dlatego zapytał rozmówcę czy zdawał sobie sprawę z konsekwencji jego planów. Kenobi odparł mu, iż w razie wystąpienia jego ucznia z organizacji, będzie musiał podjąć taką samą decyzję.[16]

Misja na Carnelion IV

Zgodnie z poleceniem mistrza Yody, Obi-Wan spotkał się ze swoim uczniem, a następnie poczynił przygotowania do wyprawy na Carnelion IV, skąd Jedi otrzymali wezwanie o pomoc. Towarzysze wykorzystali jeden z należących do Zakonu promów T-6 i opuścili Coruscant.[13]

Po przybyciu do układu, w którym znajdowała się planeta, strażnicy natknęli się na rozległe pole szczątków, które mimo ostrożnego pilotażu Kenobiego, uszkodziły ich pojazd. Zniszczenia okazały się na tyle poważne, iż prom niebezpiecznie wniknął w atmosferę Carnelion IV, a następnie rozbił się wśród tamtejszych szczytów górskich. Mistrz i uczeń nie odnieśli obrażeń w wyniku katastrofy, a po wydostaniu się z wraku rozglądnęli się po najbliższej okolicy. Anakin zapewnił Obi-Wana, iż ten zrobił wszystko co mógł, by uchronić ich od rozbicia się oraz dodał, iż nawet Plo Koon nie byłby wstanie zrobić tego lepiej. Rycerz przyjął jego słowa stwierdzając, iż pole szczątków musiało być jednym z dwóch powodów, dla którego nikt nie odwiedzał owej planety. Słysząc jego słowa, Skywalker zapytał jaki był drugi, na co usłyszał w odpowiedzi, aby przekonał się na własne oczy. Zgodnie z jego życzeniem, uczeń zeskoczył na teren znajdujący się poniżej, po czym to samo zrobił jego nauczyciel. Będąc w nowym miejscu, strażnicy pokoju zobaczyli obraz zniszczonego miasta co wywołało u młodzieńca zdumienie. Anakin zapytał Obi-Wana co było tego przyczyną, a ten oznajmił, iż była to wojna. Słysząc to, chłopiec zapytał, dlaczego Republika nie zapobiegła katastrofie, na co dowiedział się, iż Carnelion IV nie znajdował się pod jurysdykcją rządu w chwili gdy został zniszczony, ani również w czasie ich wizyty. Dodał też, iż planeta nie miała niczego, czego potrzebowałby Senat Galaktyczny. Skywalker nie dowierzał w jego wypowiedź dlatego zapytał o potencjalną interwencję Jedi. Kenobi odparł mu, iż Zakon służył Republice, a nawet jeśli wymagana by była jego pomoc, strażników pokoju było zbyt mało by utrzymać pokój w całej galaktyce. Jedi nie byli żołnierzami, a jedynie przewodnikami, których zadaniem było wskazywać właściwą drogę, a nie udzielać lekcji. Ponadto żadna pomoc nie była w stanie uchronić ludzi przed autodestrukcją jeśli takie było ich pierwotne życzenie. Słysząc jego słowa, Skywalker doszedł do wniosku, że zniszczenie świata, na którym się znajdowali, oraz ludności, która go zamieszkiwała to winna złego systemu. Kenobi przyznał mu rację, mówiąc, iż obowiązującemu ustrojowi daleko było do perfekcji, na co jego uczeń stwierdził, iż należało go zmienić. Mężczyzna odpowiedział mu, iż być może kiedyś do tego dojdzie.[13]

Anakin zmienił temat rozmowy, gdyż chciał wiedzieć jakie będą ich kolejne działania. Stwierdził, że po utracie promu, na pokładzie którego przylecieli, flota dyplomatyczna należąca do Republiki nie będzie w stanie się z nimi skontaktować. Zauważył też, że nie posiadali oni współrzędnych Carnelion IV, a ich komunikatory uległy zniszczeniu w czasie katastrofy. Obi-Wan zapytał go dlaczego mieliby potrzebować pomocy skoro przybyli na ów świat, aby zapewnić wsparcie, a nie go poszukiwać. Jedi nie potrzebowali sojuszników, gdyż ich nieustannym sprzymierzeńcem była Moc. W związku z tym, uznał, iż powinni kontynuować misję i udać się do miejsca, z którego wysłano sygnał o pomoc. Przyznał, iż był zaintrygowany formą w jakiej sformułowano wezwanie, gdyż zdecydowanie można było ją uznać za archaiczną. Anakin przerwał jego wypowiedź, gdyż w swojej opinii miał do niego zdecydowanie ważniejsze pytanie. Widząc nadlatujący w stronę zbocza pojazd atmosferyczny, skazany na nieuchronną zagładę, zapytał czy świat, na którym się znajdowali nie powinien być martwy. Obi-Wan odparł, iż najwyraźniej nie wszyscy byli martwi, na co jego uczeń zaproponował udzielenie pomocy potencjalnym ocalałym. Rycerz zgodził się na to, lecz zatrzymał go na chwilę, aby oddać mu jego miecz świetlny. Widząc swoją broń, młodzieniec przypomniał, iż ich wcześniejsza rozmowa o jego odejściu z Zakonu wciąż była w mocy. Kenobi zaakceptował jego słowa i zapewnił, że uszanuje jego decyzję, lecz chciałby, aby żył wystarczająco długo, aby mógł ją podjąć.[13]

Skywalker przyjął broń z rąk mistrza, po czym usłyszał odgłosy walki na terenie znajdującym się powyżej chmur. Jego mentor potwierdził, iż również je słyszał dlatego zalecił mu zachowanie ostrożności. Jedi udali się w górę, a gdy przybyli na miejsce ich oczom ukazała się bitwa. Anakin zapytał Obi-Wana o jej przyczynę, a gdy ten odpowiedział, iż jeszcze jej nie znał, uczeń zapytał o ich plan działania. Mężczyzna odparł, iż mogli zrobić co w ich mocy, by ocalić walczących, dlatego gdy zobaczył pojazd zbliżający się do powierzchni, gdzie miał się rozbić, poprosił podopiecznego o pomoc, aby razem przyciągnąć go do pobliskiej krawędzi za pomocą Mocy i umożliwić tym samym ucieczkę znajdujących się na nim pasażerów. Zgodnie z jego słowami, towarzysze przystąpili do działania, dzięki czemu zdołali uratować dwie kobiety. Gdy ich pojazd uległ zniszczeniu, Skywalker zapytał czy nie ucierpiały, po czym przedstawił siebie i swojego mistrza. Podczas gdy młodsza z nich, imieniem Kolara rozpoczęła rozmowę, starsza, imieniem Pran, wycelowała swoją broń w mężczyzn, po czym zapytała czy należeli do Otwartych bądź Zamkniętych. W odpowiedzi na jej pytanie, Anakin zaczął zastanawiać się o czym ta mówiła, po czym oznajmił, iż byli Jedi wezwanymi na pomoc przez kogoś znajdującego się na powierzchni planety.[13]

Kenobi przed atakiem.

Jego słowa nie przekonały kobiety, dlatego ta powtórzyła swoje pytanie. Skywalker kolejny raz powiedział jej, iż byli Jedi, na co usłyszał, iż Pran nie wiedziała kim byli członkowie ich organizacji. Stojąc naprzeciwko kobiety celującej do nich z broni, Obi-Wan wykorzystał Moc, aby przekonać ją do jej opuszczenia. Gdy ta to uczyniła, na niebie pojawił się kolejny pojazd atmosferyczny i otworzył do nich ogień. Wszyscy zgodnie zaczęli szukać osłony, a gdy strażnicy pokoju dołączyli do nowo poznanych towarzyszek, poinformowali je, iż oni nie byli celem ataku, gdyż niedawno przybyli na planetę. Pran stwierdziła, że Zamknięci nie zakończą ataku aż do momentu gdy zobaczą ich zwłoki. Słysząc to, Kenobi zdecydował się opuścić kryjówkę i stawić czoła nieprzyjaciołom. Za pomocą pojedynczego skoku powrócił na poprzednią pozycję, po czym uruchomił swój miecz świetlny, a następnie rzucając go w stronę wrogiego pojazdu, doprowadził do jego zniszczenia. Gdy wrócił do miejsca, w którym ukrywał się Anakin oraz uratowane przez nich kobiety, zauważył, iż do grupy dołączył mężczyzna, który wraz z Pran wymierzył do siebie z broni. Skywalker zauważył przybycie mentora i poprosił o pozwolenie na interwencję. Obi-Wan zezwolił mu na użycie miecza, dlatego młodzieniec unieszkodliwił blastery obojga przeciwników. Gdy to uczynił ci zdecydowali się walczyć z użyciem noży, na co z kolei nie pozwolił Kenobi, który wykorzystując Moc, przyciągnął ostrza w swoją stronę czym wzbudził zaskoczenie u miejscowych.[14]

Po uzyskaniu ich uwagi, zwrócił się do nowo przybyłego mężczyzny imieniem Grecker, po czym zapytał to, nie kryjąc przy tym ciekawości, dlatego on i stojąca nieopodal niego kobieta próbowali się nawzajem zabić. Nieznajomy odpowiedział mu, iż Otwarci byli odpowiedzialni za zniszczenie ich świata i zatrucie ich atmosfery, na co przerwała mu jego przeciwniczka mówiąc, iż to Zamknięci wiele lat wcześniej rozpoczęli wojnę, a Otwarci byli jedynymi, którzy mogli uchronić ich świat przed pogrążeniem się w całkowitym chaosie. Słysząc ich słowa, Obi-Wan przywołał Anakina i zdecydował się opuścić tubylców. Jego uczeń stwierdził, iż nie mogli po prostu odejść, gdyż ci się wymordują. Rycerz odparł mu, iż miał nadzieję, że tak się nie stanie, po czym dodał, że mieli inne zadanie oraz miejsce, do którego musieli dotrzeć. Gdy odchodzili, Grecker zawołał za Jedi, iż skazali ich na śmierć. Na jego słowa Obi-Wan zawrócił i stwierdził, iż wydawali mu się całkowicie żywymi istotami. Mimo dzielących ich poglądów, tubylcy zgodnie odparli, iż mieli do wyboru dwie opcje, zostać na szczycie góry lub też przebyć Seledynowe Morze bez broni, co w obu przypadkach doprowadziłoby do ich śmierci. Wysłuchując ich słów, Kenobi zdecydował, iż ci będą im towarzyszyć dopóki nie znajdą bezpiecznego miejsca, w którym mogliby zostać.[14]

Podróżując przez góry natknęli się na wraki pojazdów. Widząc je, Jedi zaczęli się zastanawiać czy nie dałoby się wykorzystać ocalałych części do uruchomienia jednego z nich i przebycia pozostałej im drogi w powietrzu. Anakin stwierdził, iż byłby w stanie dokonać napraw, lecz tubylcy stwierdzili, iż łączenie wraków statków należących do Otwartych, jak i Zamkniętych byłoby czymś nienaturalnym. Kontynuując marsz, Skywalker rozmawiał z Kolarą, która zapytała go o cel ich wędrówki. Młodzieniec poinformował dziewczynę, iż otrzymali wezwanie o udzielenie pomocy, na co ta zareagowała zszokowana, gdyż ludność zamieszkująca jej planetę utraciła technologię pozwalającą na komunikację poza-planetarną w początkowych latach wojny. Przysłuchując się ich konwersacji, zarówno Pran, jak i Grecker, zdecydowali, iż pozwolą chłopcu na dokonanie napraw pojazdów atmosferycznych, dzięki czemu mogliby opuścić niebezpieczne tereny znacznie szybciej. W tej samej chwili towarzysze zauważyli miejscowe drapieżniki, które Obi-Wan uznał za niezbyt szkodliwe i mało inteligentne, dlatego polecił swojemu uczniowi, aby wykorzystał Moc, by odesłać je w innym kierunku. Skywalker spróbował wykonać jego polecenie, lecz poniósł porażkę, w wyniku której zabił wszystkie atakujące go bestie, za co niezwłocznie przeprosił Kenobiego.[14]

Rozmowa na temat tubylców.

Jakiś czas później, gdy Anakin naprawił jeden ze zniszczonych pojazdów, w czasie lotu nad szczytami górskimi, Jedi odbyli rozmowę, podczas której zgodnie zauważyli, iż pomimo wrogości tubylcy zmienili zdanie na temat współpracy w chwili gdy dowiedzieli się dlaczego strażnicy pokoju znaleźli się na ich planecie. Obi-Wan wyraził nadzieję, że chwilowy pokój między walczącymi będzie początkiem dla wzajemnego zrozumienia. Słuchając jego słów, padawan stwierdził, iż ci byli podobni do nich. Rycerz nie zgadzał się z tym, gdyż ich cechowały relacje mistrz-uczeń, podczas gdy oni byli nieprzyjaciółmi. Widząc, iż jego rozmówca go nie zrozumiał, młodzieniec sprostował swoją wypowiedź porównując tubylców do Jedi i Sithów. W odpowiedzi na to, Kenobi zapewnił, iż pozostaną skupieni oraz stwierdził, iż powinni ufać Mocy, gdyż po raz pierwszy od momentu wylądowania na Carnelion IV czuł się bezpiecznie.[14]

W czasie dalszej drogi Obi-Wan został zaczepiony przez Greckera, który wspomniał, iż Jedi otrzymali sygnał z prośbą o pomoc. Mężczyzna chciał wiedzieć skąd pochodziła ów wiadomość, lecz Kenobi odparł mu, aby nie rozmyślał nad tym. Stwierdził, iż zmierzali we właściwym kierunku, a jeżeli tubylcy mieli inne plany podróży, zarówno on, jak i jego uczeń, nie będą mieli nic przeciwko kontynuowaniu wędrówki pieszo. Słysząc to, Pran zapewniła strażnika pokoju, iż mogli wciąż im towarzyszyć, gdyż ich planeta była niezbyt bezpieczna dla jej mieszkańców, a dla przybyszy z innych światów zdecydowanie niebezpieczna. Słuchając ich słów, Obi-Wan przyznał, iż miło było widzieć ich współpracujących, gdyż jeszcze nie tak dawno byli gotowi się pozabijać. Pran odparła na to, że Otwarci i Zamknięci czasami podejmowali współpracę gdy nie mieli innego wyboru. Gdy to powiedziała, zauważyła na niebie latawiec, do którego przyczepiony był pewien ładunek. Na jego widok nakazała Kolarze pozostać w ukryciu, gdyż sytuacja stała się niebezpieczna. Tubylcy zbliżyli swój pojazd do latawca, a następnie Grecker wciągnął zawieszony na nim ładunek do środka. Widząc jego działanie, Kenobi zapytał go czy jeżeli ów przedmiot był niebezpieczny nie powinni go pozostawić poza statkiem. Mężczyzna odparł mu, iż istniały różne rodzaje niebezpieczeństwa, po czym wyrzucił skrzynkę przez okno pojazdu.[17]

Nieco później, gdy Grecker powrócił do sterowania pojazdem, Obi-Wan przyglądał się jego pracy. Tubylec zapytał go czy towarzyszący mu młodzieniec był jego synem, na co ten odparł, iż Anakin był jego padawanem. Słysząc to, Zamknięty przyznał, iż jak na ucznia Skywalker wykazywał nadzwyczajną hardość i posiadał liczne umiejętności. Kenobi potwierdził jego słowa, na co został zapytany o okoliczności rozpoczęcia treningu chłopca. Wyznał rozmówcy, iż przysiągł własnemu mentorowi, iż wyszkoli Anakina, a biorąc pod uwagę fakt, iż ten znajdował się na łożu śmierci, nie mógł mu odmówić. Przyznał, iż jego podopieczny miał wielkie znaczenie i ogromny potencjał, które wpływały zarówno na jego osobę, jak i na balans we wszechświecie. Stwierdził też, iż Skywalker potrzebował przewodnictwa, a on ślubował się tego podjąć. W odpowiedzi na jego słowa, Grecker uznał, iż ten nie był zbytnio zadowolony ze swojej roli. Jedi odparł mu, iż nie miał problemów z uczniem, który jedynie zadawał mu liczne pytania, co było normalne w jego wieku, lecz nie był pewny czy on sam był w stanie udzielić mu wszystkich niezbędnych odpowiedzi. Stwierdził, iż jeżeli poniósł porażkę to jedynie z własnej winy. Rozmówca nie zgodził się z nim, gdyż dostrzegał, iż młodzik wielbił jego osobę. Kenobi odparł na to, iż Skywalker go szanował, lecz nie był pewny co do organizacji, do której obaj należeli. Wyjaśnił tubylcowi, iż Jedi posiadali wielką moc, lecz wszystko co osiągali zajmowało dużo czasu, a jego uczeń wykazywał się brakiem cierpliwości i nienawidził oczekiwania, dlatego zdecydował, że byłoby lepiej gdyby podążył własną ścieżką. Słysząc to, Grecker zapytał czy strażnik pokoju zamierzał pozwolić mu odejść, na co usłyszał w odpowiedzi, iż niewielu decydowało się opuścić Zakon, dlatego zamierzał przekonać Anakina do zmiany zdania. Dodał też, że jeżeliby mu się to nie udało, sprawy znacznie by się skomplikowały.[17]

Walcząc z Poławiaczami, Obi-Wan Kenobi zauważa zniknięcie swojego ucznia.

Ich rozmowa została przerwana przez atak kolejnych miejscowych form życia, których Grecker nazwał Poławiaczami. Mężczyzna oznajmił Obi-Wanowi, iż musieli uwolnić statek od lin zarzucanych przez atakujących, gdyż w przeciwnym razie ci pokonaliby ich samą tylko liczebnością. Jedi zrozumiał jego plan, dlatego polecił swemu uczniowi, by przeciął liny, podczas gdy sam wspomógł Greckera w bezpośredniej walce z agresorami. Gdy czas upływał, a liny wciąż nie zostały przecięte, strażnik pokoju zaczął nawoływać podopiecznego. Zauważył wtedy jak Pran i Kolara opuszczały statek, zabierając ze sobą ogłuszonego chłopca. Zajęty walką, rycerz nie miał możliwości ich powstrzymać.[17]

Chwilę później pojazd, na pokładzie którego podróżowali został zaatakowany przez Pran, która nie chciała, by ktoś udaremnił jej ucieczkę. W wyniku agresji, Kenobi i Grecker musieli się ewakuować ze skazanego na zagładę statku. Tuż przed powierzchnią, Jedi polecił towarzyszowi, aby się go przytrzymał, by mógł im zapewnić bezpieczne lądowanie. Gdy znaleźli się na ziemi zostali otoczeni przez Poławiaczy. Widząc ich, Obi-Wan uruchomił miecz świetlny, po czym polecił im, aby się oddalili. Jego towarzysz polecił mu, aby ich zabił, gdyż ci nie rozumieli jego mowy. Strażnik pokoju użył swego miecza, aby odłupać kawałek skały co wystarczyło, aby odstraszyć nieprzyjaciół i zachować ich życia. Gdy sytuacja została ustabilizowana, Grecker stwierdził, iż nie można było ufać Otwartym. Kenobi zapytał go dokąd Pran planowała zabrać Skywalkera. Tubylec odparł, iż nie wiedział, lecz gdy Jedi powtórzył pytanie, odparł, iż mogła to być jedna z fortec jakie wrogowie Zamkniętych mieli w stokach pobliskich gór. W związku z tym uważał, iż strażnik pokoju nie był w stanie odszukać swego towarzysza. Obi-Wan powiedział mu, iż wcale nie zamierzał szukać Anakina, gdyż ten wiedział dokąd zmierzali, dlatego tam z pewnością się spotkają. Grecker przypomniał, iż padawan był jedynie dzieckiem, co rycerz zanegował, po czym oznajmił, iż zamierzał wyruszać w drogę, oferując przy tym by tubylec do niego dołączył. Ten przystał na propozycję, lecz przed wyruszeniem w drogę zaoferował Jedi maskę tlenową, gdyż powietrze na poziomie, na którym się znaleźli było zatrute w wyniku działań Otwartych. Kenobi przyjął maskę, po czym stwierdził, iż Pran poinformowała go, iż to Zamknięci zaczęli wojnę. Grecker odparował, by nie wierzył w żadne jej słowo, gdyż ta kłamała. Słysząc to, Jedi wskazał na najbliższe otoczenie prezentujące zrujnowany świat i zapytał rozmówcy jakie to miało znaczenie kto zaczął wojnę.[15]

Po trwającej jakiś czas wędrówce, mężczyźni dotarli do miejsca, z którego wysłano do Jedi sygnał o udzielenie pomocy. Obi-Wan postanowił zapytać towarzysza o tożsamość osoby odpowiedzialnej za prośbę o wsparcie, lecz ten zaprzeczył jakoby ją znał. Strażnik pokoju stwierdził, iż dziwnym była jego nagła współpraca z Pran, która zaczęła się w chwili gdy przyznał, iż szukał źródła sygnału. Obi-Wan poinformował towarzysza, iż nie był głupcem, po czym kontynuował mówiąc, iż ten deklarował swój świat jako wymarły, a on nie był co do tego przekonany. Grecker uznał jego słowa za absurd, gdyż gdyby posiadali inne możliwości na pewno nie zamieszkiwaliby wśród szczytów górskich. Ich rozmowa została przerwana przez pojawienie się nowego gatunku stworzeń zamieszkującego planetę. Widząc ich rozmiary i zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa, Kenobi nakazał towarzyszowi wycofanie się, podczas gdy on miał zamiar zażegnać zagrożenie. Tubylec nie posłuchał jego polecenia, a zamiast tego wystrzelił w niebo racę, co przyciągnęło uwagę stworzeń. Obi-Wan nie pochwalił jego nieprzemyślanego czynu, lecz ten tłumaczył się wzywaniem pomocy. W tej samej chwili w pobliżu uchyliły się drzwi, w których pojawiła się zamaskowana osoba oferująca im schronienie. Pierwszy do środka wszedł Zamknięty, po czym chciał zamknąć drzwi przed Jedi, lecz wtedy został postrzelony przez gospodynię budynku. Gdy Kenobi również dotarł do środka, zauważył leżącego mężczyznę dlatego zapytał co się stało. Kobieta odparła mu, iż ocaliła mu życie, gdyż jego towarzysz chciał go zostawić na pastwę bestii. Po tych słowach nakazała, aby jej towarzyszył wgłąb budynku, gdyż długo go oczekiwała.[15]

Obi-Wan w czasie rozmowy z Serą.

Gdy weszli do rozległej sali, Obi-Wan zobaczył wiele dziwnych przedmiotów, dlatego zapytał towarzyszki o ich znaczenie. Kobieta oznajmiła, iż była to nadzieja, owoc pracy jej życia, a w dosłownym znaczeniu resztki najróżniejszych przedmiotów z czasów poprzedzających wybuch wojny. Po tych słowach poprosiła swojego gościa o przedstawienie się, a gdy ten to uczynił, ujawniła, iż nazywała się Sera. Słuchając jej wypowiedzi, Kenobi stwierdził, iż to ona wysyłała latawce, które denerwowały zarówno Otwartych, jak i Zamkniętych. Rozmówczyni potwierdziła jego założenie, po czym dodała, że dla starszych pokoleń było już za późno, dlatego chciała przekonać młodych do zmiany stylu życia i obrania nowej ścieżki. Jedi zapytał jej czy to ona wysłała sygnał o niebezpieczeństwie, a gdy ta potwierdziła, stwierdził, iż ta wydawała się radzić sobie świetnie na własną rękę. Sera poinformowała go, iż była już stara i przeczuwała, że jej życie wkrótce miało dobiec końca, dlatego chciała, aby ktoś inny kontynuował jej dzieło. Przyznała, że znalazła nagrania, na których widziała wojowników z mieczami świetlnymi, którzy dysponowali wielką mocą. Ludzie zamieszkujący jej planetę byli zbyt zajęci walką i rywalizacją, by można ich było pokojowo przekonać do zmiany poglądów, dlatego uważała, iż należało ich do tego zmusić. W odpowiedzi na to, Obi-Wan wyjawił jej, iż współpracował z przedstawicielami obu frakcji, którzy zdecydowali się na chwilowy pokój. Sera odparła mu, iż wynikało to z faktu, iż obie organizacje chciały jej śmierci od momentu gdy dowiedziały się o jej istnieniu, dlatego postanowiły prowadzić wspólne poszukiwania.[15]

Przemieszczając się po pomieszczeniu, w którym zgromadziła pamiątki z przeszłości, Sera pokazała Obi-Wanowi maszynę, z której pomocą zdołała wysłać do Jedi sygnał o pomoc. Przyznała, że zadziałała wystarczająco długo, aby wysłać wiadomość, po czym się zepsuła. Zapytała towarzysza czy posiadał umiejętności, aby ją naprawić, na co ten jej odparł, iż było to poza zakresem jego umiejętności, lecz młodzieniec, z którym podróżował znał się na mechanice, dlatego był pewien, iż mógłby przywrócić jej sprawność. Kenobi skierował rozmowę na temat wiadomości, którą wysłała kobieta, gdyż ta była bardzo specyficzna, dlatego chciał wiedzieć jak Sera zdołała ją nadać. Rozmówczyni wyjaśniła mu, iż posiadała nagranie w pełnym kolorze, na którym byli wojownicy z mieczami świetlnymi, gdzie wyjaśniono jak wezwać Jedi w przypadku potrzebowania ich wsparcia. Dodała, iż ów nagranie również przestało działać, dlatego do ów chwili został jej jedynie czarno-biały obraz. Pozostawiając temat nośników skierowała rozmowę na temat idei wezwania Jedi, którzy mogliby przybyć na Carnelion IV, po czym zabić Otwartych i Zamkniętych, a ona mogłaby rozpocząć wszystko od nowa nauczając młodych nowej drogi. Słysząc jej słowa, Obi-Wan zapytał czy pamiętała w jakim kolorze były miecze świetlne ów wojowników na nagraniu, gdy to jeszcze działało w prawidłowy sposób. Kobieta odpowiedziała mu, iż ostrza miały barwę czerwieni. Jej wypowiedź została przerwana przez donośny hałas, co wywołało niepokój zarówno u niej, jak i jej towarzysza, którego zaprosiła, aby dołączył do niej w drodze na dach budynku.[16]

Kenobi podczas swojej ostatniej walki na Carnelion IV.

Po dotarciu na miejsce zobaczyli, iż siedziba Sery została otoczona przez wojowników Zamkniętych. Widząc to, Obi-Wan stwierdził, iż raca wystrzelona przez Greckera musiała przykuć uwagę jego ludzi. W tym samym czasie jeden z agresorów wezwał gospodynię budynku do wpuszczenia ich do środka w zamian za pozwolenie im żyć. Sera poinformowała Kenobiego, iż było to kłamstwo, gdyż zarówno Otwarci, jak i Zamknięci nie oszczędzali nikogo. Kontynuując poleciła mężczyźnie, aby zeskoczył do intruzów, a następnie ich zabił. Jedi odparł jej, że nie był osobą, której poszukiwała, gdyż przedstawiciele jego Zakonu zawsze starali się ocalić życia, a nie je odbierać. Gdy znalazł się na ziemi poinformował intruzów, iż nie byli wrogami, lecz ci chcieli jedynie wiedzieć gdzie był Grecker. W tym samym momencie wspomniany mężczyzna dołączył do swoich pobratymców i rozkazał zabicie Obi-Wana. Strażnik pokoju zdołał uskoczyć przed ogniem nieprzyjaciela, otrzymując przy tym drobne rany. Jego były towarzysz nakazał ściganie go, informując przy tym swoich ludzi, iż ten był wyjątkowo szybki. Gdy Kenobi znalazł się naprzeciwko jednego z wojowników, pojawiły się wojska Otwartych, które natychmiast przystąpiły do walki.[16]

Rycerz znalazł się w pobliżu Greckera, po czym zaczął przekonywać go do zaprzestania agresji, gdyż Sera pragnęła jedynie ocalić ich świat. Zamknięty nie zaakceptował jego słów, gdyż uznał, że było już na to za późno. W tej samej chwili został zabity ładunkiem, który odrzucił również Obi-Wana prosto pod maszynę kroczącą pilotowaną przez Pran. Na widok kobiety, zapytał jej gdzie znajdował się jego uczeń, lecz ta nie zamierzała udzielić mu odpowiedzi, a pozbawić go życia. W ostatniej chwili Kenobi został uratowany przez Skywalkera, który na własnoręcznie zbudowanej maszynie latającej przetransportował go na dach budynku Sery.[16]

Obi-Wan wręcza swojemu uczniowi jego miecz świetlny.

Na miejscu doszło do spotkania młodych Otwartych z kobietą, która okazała się być odpowiedzialna za wysyłane im latawce. W rozmowie z młodzieżą, Sera stwierdziła, iż jej praca poszła na marne, gdyż wrogie jej organizacje odnalazły jej kryjówkę, czego winnym był Obi-Wan. Dodała, iż nawet gdyby ten wezwał wsparcie od swoich pobratymców i wraz nimi zabił walczących to nic by to nie zmieniło. Słysząc słowa kobiety, Anakin zwrócił się do swojego mistrza ze słowami, iż przecież nie byli mordercami. Kenobi przyznał mu rację, po czym poprosił go, aby mu towarzyszył w drodze do wnętrza budynku. Gdy dotarli do sali, w której były przetrzymywane przedmioty zgromadzone przez Serę, rycerz poprosił padawana, aby naprawił maszynę, dzięki której mogliby się skontaktować z resztą galaktyki. Skywalker zapytał co dokładnie zamierzał zrobić, na co ten odparł mu, iż chciał zmienić system.[16]

Po jakimś czasie, w odpowiedzi na wiadomość wysłaną przez Kenobiego, na Carnelion IV przybyły statki Republiki, której przedstawiciele nakazali miejscowym zakończenie walk. Widząc przybyłe wsparcie, Skywalker zapytał swego mistrza jak udało mu się nakłonić rząd do interwencji. Ten wyznał, iż wysłał komunikat, w którym poinformował, że znaleźli w atmosferze wysokie stężenie gazu tibanna. Słysząc to, padawan chciał wiedzieć czy była to prawda, na co mentor odparł mu, iż nie miał pojęcia, lecz wierzył, że czas, w którym republikanie mieli prowadzić swoje badania będzie wystarczający, aby przekonać miejscowych do niewznawiania konfliktu w przyszłości. Słuchając jego słów, Anakin dziwił się, że rząd tak po prostu uwierzył w jego słowa. Rycerz odpowiedział mu, iż nie uwierzyli Obi-Wanowi Kenobiemu, a członkowi Zakonu Jedi. Stwierdził, że będąc w organizacji był znacznie silniejszy niż byłby gdyby był zdany tylko na siebie. Mówiąc te słowa wyciągnął w stronę ucznia jego miecz świetlny i oznajmił, iż droga znajdowała się przed nim, a jedyną niewiadomą było czy zamierzał on przejść ją w pojedynkę. Padawan przyjął swoją broń, po czym powiedział, iż chciał przejść swoją drogę jako Jedi, tak długo, jak Obi-Wan będzie go prowadził.[16]

Podczas jednej z licznych wspólnych wypraw, Kenobi oraz jego uczeń weszli do gniazda gundarków, co wywołało spory niepokój u młodzieńca, który mimo stresu zdołał wybawić ich z opresji.[18]

Kryzys Separatystów

Ochrona senator Amidali

Obi-Wan: Dlaczego mam wrażenie, że przez ciebie zginę?
Anakin: Nie mów tak, mistrzu... Jesteś dla mnie tak jak ojciec.
Obi-Wan: Więc dlaczego mnie nie słuchasz?
Anakin: Staram się.
— W klubie Outlander.[18]

W roku 22 BBY, w czasie trwającego Kryzysu Separatystów, Obi-Wan oraz jego padawan zostali wysłani na Ansion, gdzie brali udział w tamtejszej dyspucie.[18]

Po powrocie na Coruscant, Rada Jedi, na życzenie Wielkiego Kanclerza Republiki, przydzieliła ich do ochronny senator Padmé Amidali, na którą przeprowadzono nieudany zamach, w wyniku którego zginęła dwórka polityk, Cordé.[18]

Zgodnie z nowym przydziałem, strażnicy pokoju udali się do kwatery byłej królowej Naboo. Podczas jazdy turbowindą, Obi-Wan zauważył, iż jego uczeń wydawał się spięty, czego nie wyczuwał od czasu, gdy weszli do gniazda gundarka. Ten odparł mu, iż nie było się czym przejmować, przy czym zaznaczył, iż to Kenobi wprowadził ich do gniazda drapieżnika, a on go uratował. Rycerz ze śmiechem przyznał mu rację, po czym ponownie oznajmił, iż Skywalker wydawał się spięty, dlatego nakazał mu odetchnąć i się zrelaksować. Padawan odparł mu, iż stresował się, gdyż nie widział Padmé od dziesięciu lat.[18]

Przywitanie z Padmé Amidalą.

Po wejściu do apartamentu polityk, strażnicy pokoju zostali przywitani przez Jar Jara Binksa, który następnie zaprowadził ich przed oblicze Naberrie. Kenobi w formalny sposób przywitał byłą królową, a ta odwzajemniła powitanie, zauważając, iż minęło dużo czasu od ich ostatniego spotkania. Następnie, w mniej formalny sposób, senator przywitała Skywalkera. Gdy formalności zostały spełnione, Obi-Wan zapewnił Padmé, iż ich obecność w jej mieszkaniu miała mieć dyskretny charakter. Do rozmowy dołączył kapitan Gregar Typho, który wyraził zadowolenie z przybycia Jedi, po czym poinformował ich, iż królowa Jamillia została poinformowana o ich udziale. Kontynuując, ochroniarz senator stwierdził, iż zaistniała sytuacja była bardziej niebezpieczna niż twierdził Senat. Amidala skomentowała to mówiąc, iż nie potrzebowała strażników, a odnalezienia osób życzących jej śmierci. Kenobi oznajmił jej, iż ich zadaniem nie było wszczynanie śledztwa, a jedynie ochrona jej osoby przed nowymi niebezpieczeństwami. Jego wypowiedź przerwał Anakin, który złożył kobiecie obietnicę, iż mieli dowiedzieć się kto był odpowiedzialny za nieudany zamach na jej życie. Na słowa padawana, rycerz zdeklarował, iż nie zamierzał przekraczać swoich uprawnień, co jego uczeń natychmiast skomentował, iż powinni to zrobić w imię ochronny życia senator. Nieposłuszeństwo Skywalkera zirytowało Kenobiego, który poinformował go, iż nie zamierzał kolejny raz się z nim kłócić, po czym dodał, iż jego życzeniem było, aby uczeń zaczął wreszcie stosować się do jego poleceń. Przerywając niezręczną wymianę zdań, senator Amidala wyraziła nadzieję, że niebezpieczeństwo, w którym się znalazła zostanie zażegnane z pomocą strażników pokoju. Po tych słowach przeprosiła swoich gości i udała się na spoczynek. Gdy odeszła Typho poinformował Kenobiego, iż na każdym poziomie budynku znajdował się oficer, a on sam zamierzał udać się do centrum kontroli na dolnym piętrze. Gdy mężczyzna się oddalił, Anakin podzielił się z Jar Jarem swoim niezadowoleniem z przebiegu spotkania z Padmé. Słysząc jego emocjonalną wypowiedź, Obi-Wan nakazał mu kontrolowanie swoich uczuć oraz nieskupianie się na negatywach. Dodał też, iż w jego opinii senator ucieszyła się na ich widok. Po tych słowach oznajmił, iż zamierzał sprawdzić poziom zabezpieczeń w apartamencie.[18]

Jakiś czas później, po dokonaniu obchodu, Kenobi powrócił do Skywalkera i poinformował go, iż kapitan Typho miał więcej ludzi niż było to konieczne, dlatego był pewien, że zabójcy z pewnością nie ponowią ataku otwarcie. Następnie wziął do ręki datapad, aby sprawdzić rejestr kamer w sypialni senator, lecz odkrył, że obraz był niedostępny. Skywalker oznajmił, iż kobieta zakryła kamery, gdyż prawdopodobnie nie życzyła sobie, aby padawan ją obserwował. Dodał też, że zaprogramowała R2-D2, aby ostrzegł Jedi w przypadku niebezpieczeństwa. Obi-Wana nie przekonały jego słowa, gdyż jak stwierdził istniało wiele sposobów, aby zabić senatora. Rozmówca odparł mu na to, iż przede wszystkim powinno zależeć im na złapaniu zabójcy. Słysząc to, starszy Jedi zapytał czy jego towarzysz używał polityk jako wabika. Młodzieniec przyznał, iż był to pomysł samej senator, po czym zapewnił, iż był w stanie wyczuć wszystko co działo się w jej sypialni. Rycerz ostrzegł go, iż dokonany przez niego wybór był bardzo ryzykowny, a jego uczucia mogły go mylić. Zmieniając temat, zapytał podopiecznego czy coś go trapiło. Ten przyznał, iż w ostatnim czasie nie sypiał najlepiej, gdyż miewał koszmary o swojej matce. Obi-Wan zapewnił go, iż było to normalne i że z czasem powinno minąć. Skywalker odparował na to, iż wolałby śnić o Amidali, której obecność wprawiała go w oszołomienie. Kenobi przerwał jego wyznanie i ostrzegł go, by uważał na zdradzające go uczucia. Przypomniał, iż padawan przysiągł służyć Zakonowi Jedi, ponadto dodał, iż Padmé jako polityk była niegodna zaufania. Anakin natychmiast się z nim nie zgodził, dlatego Obi-Wan przytoczył mu własne doświadczenia według, których politycy nie wahali się naruszać demokracji w celu zdobywania finansowania własnych kampanii wyborczych. Kontynuując rozmowę strażnicy pokoju poruszyli temat kanclerza Palpatine'a. Kenobi podejrzewał przywódcę o skorumpowanie, z czym nie zgodził się Skywalker, który uważał go za dobrego człowieka. Mentor upomniał studenta, iż kanclerz był politykiem i doskonale zdawał sobie sprawę ze słabości oraz namiętności senatorów, przez co wiedział jak je wykorzystać do własnych celów.[18]

Kenobi wiszący na uciekającym kurierze ASN-121.

Ich rozmowa została przerwana gdy obaj wyczuli zakłócenia w Mocy. Niezwłocznie udali się do sypialni Amidali, gdzie odkryli, iż dwa kouhuny były bliskie zaatakowania śpiącej senator. Pierwszy zareagował Skywalker, który uruchomił swój miecz świetlny, po czym wskoczył na łóżko Padmé i zabił stworzenia. W tym czasie Kenobi zwrócił swą uwagę w stronę okna, gdzie zauważył droida ASN. Nie wahając się, rycerz skoczył w jego kierunku, po czym roztrzaskując szybę, złapał się jego powłoki. Maszyna rozpoczęła ucieczkę, oddalając się od budynku, w którym mieściło się mieszkanie senator. Trzymając się kurczowo kuriera, Obi-Wan kierował się w stronę zabójczyni odpowiedzialnej za atak na senatora. Gdy łowczyni nagród zauważyła nadlatującego droida, na którym wisiał Jedi, strzeliła do maszyny ze swojego karabinu balistycznego co spowodowało jej zniszczenie oraz wprawiło mężczyznę w niekontrolowany lot w kierunku dolnych poziomów Coruscant. Po krótkiej chwili, cały czas opadając w głąb planety, pod Obi-Wanem pojawił się Anakin pilotujący luksusowy śmigacz sportowy XJ-6. Rycerz opadł do wnętrza pojazdu, po czym zapytał ucznia, dlaczego tak długo zwlekał z przechwyceniem go. Młodzieniec odpowiedział, iż miał problem ze znalezieniem śmigacza, który byłby jednocześnie wystarczająco szybki, jak i miał otwarty kokpit. Kenobi odpowiedział mu na to, iż gdyby trenował władanie mieczem równie wytrwale co dowcipem, w jego opinii dorównałby mistrzowi Yodzie. Skywalker ze śmiechem stwierdził, iż był przekonany, że już mu dorównywał, co jego mistrz natychmiast zanegował.[18]

Jedi wznowili pościg. Obi-Wan wskazał towarzyszowi kierunek, w którym uciekała zabójczyni uciekająca śmigaczem Koro-2 Exodrive. Starając się zmniejszyć dystans dzielący ich od ich celu, Skywalker nie wahał się prowadzenia śmigacza w brawurowy sposób. Obi-Wan wyraził swoją dezaprobatę dla jego stylu latania, na co ten stwierdził, iż jego mentor nie lubił latać. Rycerz nie zgodził się z nim, po czym oznajmił, iż to co robił nie było lataniem, a samobójstwem. Podążając za przeciwnikiem, strażnicy pokoju znaleźli się w przemysłowej części planety, gdzie za sprawą zabójczyni przelecieli przez aktywne łącze energetyczne. Kenobi kolejny raz wyraził swoje niezadowolenie ze swojego ucznia, przypominając, iż wielokrotnie ostrzegał go przed przelatywaniem przez łącza. Po chwili Skywalker postanowił zmienić kurs ich lotu, na co jego mistrz natychmiast poprawił go wskazując właściwy kierunek. Młodzieniec odparł mu, iż zdecydował się obrać krótszą drogę, pomijając przy tym wysokie szanse na katastrofę, która groziła im gdyby pozostali na poprzednim kursie. Dodał też, że znikając z ogona zabójczyni zamierzał przekonać ją, iż zgubili jej trop, przez co łatwiej byłby im ją pojmać.[18]

Chwilę później Jedi zatrzymali się, a Kenobi oznajmił, iż Skywalker się pomylił i zgubił trop. Uczeń przeprosił go, a gdy nauczyciel kontynuował swój monolog, wyskoczył ze śmigacza. Obi-Wan wychylił się z pojazdu i widząc spadającego na niższe poziomy towarzysza, potępił jego zachowanie. Rycerz przejął stery nad śmigaczem, po czym niezwłocznie poleciał za Skywalkerem, który spadając wylądował na pojeździe zabójczyni. Podczas gdy młody Jedi zmagał się z przeciwnikiem, wypuścił z ręki swój miecz świetlny, który następnie złapał Kenobi podążający jego śladem. Nie upłynęło dużo czasu gdy walczący Skywalker i zabójczyni doprowadzili do uszkodzenia śmigacza kobiety, przez co zmuszeni byli wylądować na powierzchni. Widząc to, Obi-Wan podążył ich śladem i w kontrolowany sposób zaparkował pilotowany przez siebie pojazd. Mając stały grunt pod nogami, rycerz pobiegł w kierunku swego ucznia, którego spotkał przy wejściu do klubu Outlander. Widząc rozgorączkowanie towarzysza, nakazał mu zatrzymać się i odetchnąć. Pouczył go, iż zabójczyni przestała uciekać, a zamiast tego postanowiła się ukryć. Po tych słowach oddał Anakinowi jego miecz, prosząc by nie zgubił go ponownie, gdyż ów broń była jego życiem. Wchodząc do wnętrza lokalu dodał, że miał wrażenie, iż miał zginąć z powodu Skywalkera. Ten słysząc to prosił by nie teoretyzował w ten sposób, gdyż był dla niego jak ojciec. W odpowiedzi na to Kenobi zdziwił się dlaczego padawan ciągle nie słuchał jego poleceń.[18]

Obi-Wan Kenobi i Anakin Skywalker nad ciałem martwej Zam Wesell.

Rozglądając się po wnętrzu klubu, Anakin poinformował nauczyciela, iż przypuszczał, że zabójczyni mogła zmieniać kształt. Słysząc to, ten nakazał mu zachowanie szczególnej ostrożności, po czym polecił, aby padawan samodzielnie odnalazł poszukiwaną przez nich kobietę. Skywalker zapytał jakie były jego plany, na co usłyszał, iż ten zamierzał wypić drinka przy barze. Zgodnie z powziętym zamiarem, Kenobi udał się do baru, gdzie w czasie spożywania drinka, jeden z bywalców lokalu zaproponował mu zakupienie igiełek śmierci. Jedi użył sztuczki umysłowej, aby przekonać go, iż ten tak naprawdę nie chciał sprzedać mu narkotyków. Dodatkowo polecił mężczyźnie, aby opuścił klub i przemyślał swoje życie. Chwilę później, podczas gdy Obi-Wan kosztował zamówiony przez siebie napój, zabójczyni zakradła się do niego z blasterem KYD-21 w dłoni. Jedi wyczuł zarówno jej obecność, jak i jej zamiary, dlatego błyskawicznie uruchomił swój miecz świetlny i odciął jej dłoń. Zabójczyni upadła na podłogę. W tej samej chwili pojawił się Skywalker, który oznajmił bywalcom lokalu, iż prowadzili śledztwo Jedi, a oni powinni kontynuować zabawę. Po tych słowach strażnicy pokoju podnieśli pokonaną przeciwniczkę, a następnie wyprowadzili ją na zewnątrz. Tam, Kenobi zapytał ją czy wiedziała na kogo przyjęła ostatnie zlecenie. Zam Wesell oznajmiła, iż jej ofiarą miała być senator z Naboo. Słysząc jej odpowiedź, republikanie zapytali kto ją wynajął. Gdy ta nie reagowała, Anakin wpadł w złość i nakazał jej udzielenie odpowiedzi. Clawdite wyjawiła, iż jej zleceniodawcą był inny łowca nagród, lecz zanim wypowiedziała jego imię zginęła od zatrutej strzałki wystrzelonej przez Janga Fetta.[18]

Śmierć zabójczyni spowodowała, iż Jedi zdecydowali się wrócić do świątyni Jedi. Tam, przed obliczem Najwyżej Rady Jedi, zdali raport ze swoich dokonań. Mistrz Yoda polecił Obi-Wanowi, aby odkrył tożsamość zabójcy Zam Wesell, a Mace Windu dodał, aby dowiedział się dla kogo ów łowca pracował. Kenobi wysłuchał ich słów, po czym zapytał o kwestię dalszej ochrony senator Amidali. Mistrzowie poinformowali go, iż dalszą opiekę nad polityk zamierzali powierzyć Skywalkerowi, który miał jej towarzyszyć w drodze powrotnej na Naboo. Gdy zebranie Rady Jedi dobiegło końca, Obi-Wan przeprowadził prywatną rozmowę z Yodą i Mace'em Windu. Konwersacja dotyczyła Anakina i faktu, iż jego mistrz nie był przekonany czy ten był w stanie samodzielnie sprostać chronieniu senator Amidali. Yoda poinformował Obi-Wana, iż członkowie Rady Jedi byli pewni swojej decyzji, a Windu dodał, iż jeżeli przepowiednia mówiła prawdę, to właśnie Skywalker był Wybrańcem, który miał przywrócić równowagę Mocy.[18]

Jakiś czas później, gdy Anakin i Padmé szykowali się do opuszczenia Coruscant, Obi-Wan towarzyszył im w drodze na lądowisko. Tuż przed rozstaniem z padawanem poprosił go, aby ten nie podejmował żadnych decyzji bez uprzednich konsultacji z nim, bądź Radą Jedi. Skywalker potwierdził przyjęcie polecenia, przez co towarzysze mogli się pożegnać. Na odchodnym Kenobi zwrócił się do Amidali mówiąc, iż żywił nadzieję, iż szybko uda mu się zakończyć śledztwo, dzięki czemu senator mogłaby wrócić na Coruscant. Gdy Anakin i Padmé się oddalili, Obi-Wan zwrócił się do kapitana Typho mówiąc, iż miał nadzieję, że jego uczeń nie zrobi żadnego głupstwa. Podwładny senator odparł mu, iż bardziej obawiałby się o lekkomyślność polityk aniżeli padawana.[18]

Spotkanie z Dexterem Jettsterem.

Rycerz udał się do CoCo Town, gdzie odwiedził Jadłodajnię Dexa. Wewnątrz lokalu spotkał się z jej właścicielem Dexterem Jettsterem, od którego pragnął zasięgnąć informacji na temat zatrutej strzałki, od której zginęła Zam Wesell. Na widok pocisku Besalisk przyznał, iż zetknął się z nim wiele lat wcześniej, podczas gdy odkrywał Subterrel na Zewnętrznych Rubieżach. Kontynuując, oznajmił iż strzałka należała do klonerów z planety Kamino, a jej jedynym przeznaczeniem było uśmiercanie. Słysząc to Obi-Wan zdziwił się, iż pocisk nie był zarejestrowany w Archiwach Jedi, na co Jettster odparł mu, iż droidy pracujące w archiwum nie odróżniały symboliki pokrywającej strzałkę. Na jego komentarz Jedi wyraził przekonanie, iż gdyby droidy myślały dawno by przestali istnieć. Następnie przyznał, iż nigdy wcześniej nie słyszał o Kamino, dlatego chciał wiedzieć czy ów świat należał do Republiki. Dexter zaprzeczył, po czym oznajmił, iż Kamino leżało na innym terytorium, około dwunastu parseków za Labiryntem Rishi, co w jego opinii z łatwością mogły potwierdzić nawet droidy z Archiwów Jedi. Kontynuując wypowiedź, stwierdził, iż Kaminoanie nie byli zbytnio towarzyscy, lecz byli wyjątkowo utalentowani w dziedzinie klonowania. Słysząc to, Kenobi zapytał czy byli przyjacielsko nastawieni, na co usłyszał w odpowiedzi, że wszystko zależało od manier i zasobności portfela kupującego.[18]

Po zakończeniu rozmów z Besaliskiem, Kenobi wrócił do świątyni, gdzie udał się do Archiwów Jedi, aby pozyskać informacje na temat Kamino. Ku jego zdziwieniu nie znalazł żadnych danych, dlatego postanowił poprosić o wsparcie mistrzynię Jocastę Nu, która odpowiadała za zasoby biblioteki. Mężczyzna starał się wytłumaczyć kobiecie, iż planeta, której szukał powinna znajdować się na mapach, na południe od Labiryntu Rishi, lecz wedle danych archiwów, cały układ planetarny wydawał się nie istnieć. Nu własnoręcznie wprowadziła współrzędne do systemu, a gdy nic nie znalazła zapytała rycerza czy jego informacje na temat Kamino były wiarygodne. Obi-Wan przytaknął, po czym zasugerował, iż Archiwa Jedi mogły być niekompletne. Hipoteza młodszego Jedi zbulwersowała mistrzynię, która oznajmiła, iż obiekty niezarejestrowane w ich bazach zwyczajnie nie istniały.[18]

Kenobi szuka Kamino na mapie galaktyki.

Kenobi postanowił zasięgnąć rady mistrza Yody. Odszukał sędziwego Jedi w innej części świątyni, gdzie ten prowadził grupowe zajęcia z adeptami z Klanu Niedźwiedzi. Gdy wszedł do sali, Yoda wstrzymał lekcję, pozwolił młodzikom przywitać nowo przybyłego, po czym zapytał go w czym mógł mu pomóc. Obi-Wan wyznał mu, iż otrzymał od zaufanego znajomego informacje na temat planety Kamino, jednakże Archiwa Jedi nie potwierdzały jej istnienia. Dodał też, iż grawitacja ściągała wszystkie ciała niebieskie w stronę poszukiwanego przez niego układu. Otoczony przez adeptów, Yoda zażartował, iż zgubienie planety przez Kenobiego było wielkim wstydem, lecz po chwili polecił wszystkim zgromadzenie się wokół czytnika map, aby mogli rozwiązać zaistniały problem. Obi-Wan wskazał zebranym gdzie powinna znajdować się Kamino, na co Yoda zadał uczniom pytanie czy wiedzieli co mogło spowodować zniknięcie całego układu z zasobów Archiwów Jedi. Odpowiedział mu J. K. Burtola, który zasugerował, iż braki w bazach danych mogły być spowodowane usunięciem informacji. Yoda z zadowoleniem przyznał mu rację, po czym polecił Obi-Wanowi, aby udał się do określonego współrzędnymi centrum grawitacji, aby odszukać Kamino. Oddalając się od adeptów, Kenobi zauważył, iż wykasowanie danych z archiwów powinno być niemożliwe. Yoda odparł mu, iż taka możliwość była wielce niepokojąca, gdyż tylko członek Zakonu Jedi był w stanie tego dokonać. Mistrz oznajmił rycerzowi, iż zamierzał medytować nad tym problemem, po czym zakończył spotkanie.[18]

Odkrycie armii klonów

Udało mi się nawiązać kontakt z premierem Kamino. Wykorzystują łowcę nagród Janga Fetta. Tworzą armię klonów.
— Obi-Wan składa raport Yodzie i Mace'owi Windu.[18]

Zgodnie z zaleceniami mistrza Yody, Obi-Wan wyruszył na Kamino na pokładzie lekkiego myśliwca przechwytującego typu Delta-7 Aethersprite. Po przybyciu do układu, Jedi natychmiast dostrzegł poszukiwany przez siebie glob o czym poinformował towarzyszącego mu droida, R4-P17. Nie zwlekając, strażnik pokoju wkroczył w atmosferę, po czym wylądował na jednym z lądowisk Tipoca City. Po opuszczeniu myśliwca, pragnąc uniknąć nękających planetę ciężkich opadów deszczu, skierował swoje kroki do wnętrza miasta. W środku natychmiast został przywitany przez Taun We, która poinformowała go, iż był oczekiwany przez premiera Lamę Su. Kobieta przyznała, iż przywódca bardzo pragnął go poznać, gdyż upłynęło już wiele lat i Kaminoanie zaczęli się martwić, iż ten się nie zjawi.[18]

Zszokowany słowami We, Kenobi podążył za nią w głąb miasta. Po pewnym czasie przyprowadzono go przed oblicze premiera Su, który po oficjalnym przywitaniu wyraził nadzieję, iż pobyt Jedi na Kamino będzie zadowalający. Po tych słowach poinformował go, iż powinien się radować, gdyż termin zamówienia miał być dotrzymany. Dwieście tysięcy jednostek było gotowych, a kolejny milion był w drodze. Lama życzył sobie, aby Obi-Wan poinformował mistrza Sifo-Dyasa, iż jego zamówienie miało być w całości zrealizowane. Jedi poprosił rozmówcę, aby powtórzył imię wspomnianego mistrza, gdyż nie był pewien czy dobrze usłyszał. Widząc zdziwienie człowieka, Kaminoanin zapytał go czy Sifo-Dyas nadal był członkiem Rady Jedi, na co ten odparł mu, iż ten zginął prawie dziesięć lat wcześniej. Premier wyraził smutek z powodu śmierci mężczyzny, po czym dodał, iż był przekonany, że zmarły byłby dumny z wyhodowanej armii. Obi-Wan kolejny raz pragnął upewnić się czy dobrze usłyszał, na co Lama oznajmił, iż wyhodowana armia składała się z klonów, którzy w jego opinii byli bardzo udaną partią. Jedi zapytał klonera czy mistrz Sifo-Dyas poinformował go dla kogo miała być ów zamówiona armia. W odpowiedzi usłyszał, iż wyhodowane wojsko przeznaczone było na potrzeby Republiki Galaktycznej. Następnie władca Kamino zapytał Kenobiego czy chciałby osobiście skontrolować stworzone jednostki, na co ten okłamał go mówiąc, iż właśnie to było celem jego wizyty.[18]

Lama Su i Taun We demonstrują Obi-Wanowi wyhodowaną armię klonów.

Gdy znaleźli się we wnętrzu centrum szkoleniowego, premier Su zaprezentował strażnikowi pokoju wyprodukowaną pięć lat wcześniej grupę żołnierzy. Następnie poinformował go, iż klony, w przeciwieństwie do droidów, potrafiły kreatywnie myśleć. Dodał też, iż przyspieszono u nich proces starzenia się, aby szybciej były gotowe do walki. Zaznaczył, iż wprowadzono u nich zmiany genetyczne, aby bez wahania wypełniały każde polecenie co bardzo różniło je od ich pierwowzoru genetycznego. Słysząc to, Obi-Wan zapytał go kto był dawcą genomu dla wyhodowanej armii. W odpowiedzi usłyszał, iż był to łowca nagród Jango Fett, który oprócz wynagrodzenia w kredytach zażądał również własnego klona, który charakteryzował się niezmienionym kodem genetycznym. Na wieść o tym, Kenobi zapytał gospodarza gdzie mógł odszukać rzeczonego łowcę, na co dowiedział się, iż przebywał on na terenie miasta. Jedi zapragnął go odwiedzić, co umożliwić mu zgodziła się Taun We.[18]

Po zakończeniu inspekcji wojska, zgodnie z podjętą wcześniej decyzją, Obi-Wan udał się towarzystwie Taun We do kwatery Janga Fetta. Gdy przybyli na miejsce drzwi otworzył im klon łowcy nagród, Boba. Młodzieniec wpuścił ich do środka, po czym zawołał swego ojca. Kenobi przywitał Fetta, po czym oznajmił mu, iż wyhodowana armia klonów robiła duże wrażenie co z pewnością napawało go dumą. Łowca odparł mu, iż był skromnym człowiekiem i nie zależało mu na pochlebstwach. Słysząc to, Jedi zapytał go czy zdarzyło mu się pracować w okolicach Coruscant. Po usłyszeniu potwierdzenia, pragnął wiedzieć czy któreś ze zleceń miało miejsce w ostatnim czasie. Jango odparł, iż było to możliwe, na co otrzymał kolejne pytanie czy jego zleceniodawcą był mistrz Sifo-Dyas. Fett zaprzeczył i oznajmił, iż został wynajęty na jednym z księżyców planety Bogden przez człowieka o imieniu Tyranus. Zmieniając temat rozmowy, łowca zapytał Jedi czy podobała mu się stworzona dla Republiki armia. Rycerz odparł mu, iż chciałby zobaczyć ją w akcji, na co został zapewniony o jej wyjątkowej skuteczności. Po tych słowach mężczyźni oficjalnie podziękowali sobie za rozmowę, a następnie Obi-Wan opuścił kwatery najemnika.[18]

Pierwsze spotkanie Janga Fetta i Obi-Wana Kenobiego.

Taun We towarzyszyła Obi-Wanowi aż do wyjścia prowadzącego na lądowisko, gdzie zostawił swój myśliwiec. Na pożegnanie Kaminoanka poprosiła go, aby powiadomił Radę Jedi, że pierwsze bataliony były gotowe do boju. Dodała również, iż gdyby chcieli powiększyć zamówienie, musieliby zaczekać do czasu osiągnięcia przez klony odpowiedniego wieku. Rycerz obiecał przekazać jej słowa swoim zwierzchnikom, podziękował, a następnie skierował się w stronę swojego pojazdu. Gdy dotarł do myśliwca, polecił R4-P17, aby nawiązała połączenie z komnatami starszyzny w świątyni Jedi na Coruscant. Maszyna spełniła jego życzenie, dzięki czemu przeprowadził rozmowę z mistrzami Yodą i Windu. W jej trakcie zameldował rozmówcom, iż nawiązał kontakt z premierem Kamino, który z wykorzystaniem łowcy nagród Janga Fetta tworzył dla Republiki armię klonów. Dodał też, iż miał przeczucie, że to właśnie ów najemnik był poszukiwanym przez nich zabójcą. Słysząc to mistrz Windu zapytał Kenobiego czy ten podejrzewał Kaminoan o nastawanie na życie senator Amidali. Rycerz zaprzeczył, po czym dodał, iż w jego opinii klonerzy nie mieli ku temu powodów. Yoda polecił mu zachowanie czystego umysłu oraz nie zakładanie niczego, gdyż tylko w taki sposób mógł odnaleźć prawdziwych winnych. Obi-Wan postanowił dostosować się do jego rady, po czym wyjawił, iż Kaminoanie tworzyli armię klonów na zlecenie mistrza Sifo-Dyasa, który złożył je na prośbę Senatu Galaktycznego przed dziesięcioma laty. Kontynuując powiedział, iż był przekonany, że rzeczony Jedi zmarł wcześniej, na co Windu odpowiedział mu, iż ktokolwiek zamówił armię klonów nie działał z upoważnienia Najwyższej Rady Jedi. Doprowadzając rozmowę do końca, Yoda polecił Obi-Wanowi, aby schwytał Janga Fetta i przetransportował go na Coruscant, aby Rada Jedi mogła poddać go przesłuchaniu. Po wysłuchaniu jego słów rycerz potwierdził otrzymanie rozkazu i zakończył połączenie.[18]

Zgodnie z życzeniem Yody, Kenobi wyruszył na poszukiwanie Fetta. Odnalazł łowcę no innym z lądowisk Tipoca City, gdy wraz z synem przygotowywali Slave I do opuszczenia planety. Widząc to, Jedi uruchomił miecz świetlny, po czym ruszył w stronę najemnika. Ten nie czekając, aż strażnik pokoju się zbliży, otworzył do niego ogień ze swoich pistoletów blasterowych WESTAR-34. Kenobi niezwłocznie rozpoczął unikanie pocisków, a także odbijanie ich z wykorzystaniem swojego miecza. Gdy Fett wzbił się w powietrze dzięki plecakowi odrzutowemu Z-6 Jedi znalazł się w gorszej pozycji do walki. Swój udział w potyczce postanowił mieć również Boba, który wykorzystał działa Slave I, aby ostrzelać przeciwnika. Nieustający atak sprawił, iż miecz Obi-Wana wypadł mu z ręki. Szczęśliwie dla niego, chwilę potem łowca nagród również stracił swoje blastery, przez co mężczyźni przystąpili do wyrównanej walki wręcz. W pewnej chwili Jango był bliski odzyskania jednego z pistoletów, przez co strażnik pokoju zdecydował się na bardziej zdecydowany atak. Wykorzystując rozbieg, kopnął przeciwnika, który natychmiast wypadł poza krawędź lądowiska. Jedi przeoczył fakt, iż w owej chwili był połączony z Fettem za pomocą linki, co spowodowało, iż spadający przeciwnik automatycznie pociągnął go za sobą. Kierując się w stronę rozszalałego kaminoańskiego oceanu, Jango zwolnił linkę, którą był połączony z Obi-Wanem, przez to ten zmuszony był ratować się wykorzystaniem Mocy, dzięki której zaczepił koniec linki o jedno z przęseł miasta co uratowało go przed upadkiem. Rycerz znalazł się kilka poziomów niżej od lądowiska. Mimo iż pospiesznie starał się wrócić do walki, dotarł na platformę w chwili gdy Slave I wzbijał się w powietrze. Ponownie wykorzystując Moc, strażnik pokoju zdołał umieścić nadajnik namierzający na kadłubie odlatującego wrogiego statku.[18]

Niewola na Geonosis

Dooku: A gdybym ci powiedział, że Republika jest pod kontrolą Mrocznego Lorda Sithów?
Obi-Wan: To niemożliwe. Jedi wiedzieliby o tym.
Dooku: Ciemna strona Mocy zmąciła ich wzrok, mój przyjacielu. Setki senatorów są teraz pod wpływem lorda Sitha zwanego Darthem Sidiousem.
Obi-Wan: Nie wierzę ci.
— Obi-Wan i Dooku na Geonosis.[18]
Ucieczka przed torpedą protonową przez pas asteroid Geonosis.

Podążając za sygnałem z nadajnika zainstalowanego na kadłubie Slave I, Obi-Wan trafił do układu Geonosis. Mężczyzna odłączył swój myśliwiec od pierścienia nadprzestrzennego Syluire-31, po czym rozpoczął pościg za statkiem łowcy nagród, który zmierzał w kierunku Geonosis. Nie upłynęło dużo czasu gdy najemnik odkrył obecność Jedi, przez co celowo wleciał w pas asteroid planety, gdzie z wykorzystaniem ładunków sejsmicznych starał się go unieszkodliwić. Gdy detonowanie kolejnych bomb nie przyniosło oczekiwanego rezultatu, Fett wykonał manewr, w wyniku którego zmienił swoją pozycję, umieszczając Slave I za myśliwcem strażnika pokoju. Obi-Wan znalazł się pod ostrzałem wrogiego statku i po krótkiej chwili został trafiony jednym z pocisków. Chcąc zakończyć potyczkę, Jango wystrzelił w kierunku przeciwnika torpedę protonową, przez co Kenobi zmuszony był do wykonywania desperackich uników. W pewnym momencie, republikanin zlecił R4-P17, aby wyrzuciła w przestrzeń zbiorniki z zapasowym paliwem. Gdy maszyna zastosowała się do jego polecenia doszło do zderzenia się zbiorników z torpedą, a w konsekwencji do eksplozji. Wykorzystując to, Obi-Wan wylądował myśliwcem na jednej z asteroid, po czym wyłączył wszystkie systemy, aby zniknąć z radu łowcy nagród. Gdy przeciwnik uznał go za pokonanego, skierował się w stronę planety. Po odczekaniu odpowiedniej chwili, Obi-Wan podążył jego śladem.[18]

Kenobi szpieguje Separatystów na Geonosis.

Gdy znalazł się w atmosferze Geonosis, Kenobi zauważył duże skupisko należących do Federacji Handlowej okrętów rdzeni. Po wylądowaniu na powierzchni, opuścił myśliwiec, po czym udał się na pieszy zwiad, który doprowadził go do fabryki droidów. Po wejściu do budynku odkrył liczne linie produkcyjne, na których tworzono droidy bojowe B1. Przypadkowo natknął się również na przywódców Separatystów, których przebywając w ukryciu zaczął szpiegować. Zebrani dyskutowali z hrabią Dooku nad zaproponowanym przez niego traktatem. Były Jedi zapewniał towarzyszy, iż zamierzał nakłonić do współpracy Gildię Kupiecką oraz Sojusz Korporacyjny. Wicekról Nute Gunray oznajmił wtedy, iż nie planował podpisać dokumentu do chwili otrzymania głowy senator Padmé Amidali. Wat Tambor stwierdził, iż dzięki nowym droidom bojowym, Dooku miał mieć najlepszą armię w galaktyce. Hrabia był przekonany, iż po podpisaniu traktatu przez organizacje handlowe, kolejne dziesięć tysięcy układów mogło dołączyć do ich sprawy. Słysząc jego słowa, Tambor zadeklarował poparcie Unii Technokratycznej, a San Hill obiecał wsparcie Intergalaktycznego Klanu Bankowego. Po wysłuchaniu ich zapewnień, Dooku oznajmił, iż połączone armie droidów z łatwością pokonałyby Zakon Jedi, co spowodowałoby, iż Republika Galaktyczna musiałaby przyjąć każde ich żądanie.[18]

Kenobi zdecydował, iż zebrał wystarczająco dużo informacji i dyskretnie opuścił fabrykę droidów. Po powrocie do myśliwca spróbował nawiązać połączenie z Coruscant, ale uszkodzenia wyrządzone przez Janga Fetta uniemożliwiły mu to. Nie poddając się spróbował nawiązać połączenie ze Skywalkerem, który wedle wcześniejszych ustaleń miał przebywać na Naboo. Gdy po chwili okazało się, iż padawan Obi-Wana nie przebywał na owej planecie, ten postanowił zwiększyć zasięg komunikatora. Dzięki pomocy R4-P17, Jedi odkrył, iż Anakin znalazł się na Tatooine. Fakt ten wprawił go w zdziwienie i irytację, lecz nie rozwodził się nad owym problem, a zamiast tego nagrał wiadomość, którą Skywalker miał przesłać do Najwyższej Rady Jedi. Podczas składania raportu, rycerz został nieoczekiwanie zaatakowany przez droidy niszczyciele. Mimo początkowych prób samoobrony, ze względu na przewagę liczebną wroga, Jedi został pokonany i zabrany do niewoli.[18]

Uwięziony Obi-Wan Kenobi rozmawia z hrabią Dooku.

Po jakimś czasie przebywania w celi, Obi-Wan został odwiedzony przez Dooku. Widząc byłego członka Zakonu Jedi, rycerz nazwał go zdrajcą. Hrabia odparł na to, iż nastąpiło nieporozumienie, a Geonosjanie posunęli się za daleko. Zapewnił też, iż zamierzał złożyć wniosek o jego uwolnienie. Słysząc to, Kenobi wyraził aprobatę, po czym dodał, że czekała go praca. Dooku zapytał więźnia co sprowadzało go na Geonosis, na co ten odpowiedział, iż tropił łowcę nagród Janga Fetta. Hrabia poinformował go, iż na powierzchni planety nie przebywali żadni łowcy głów, gdyż mieszkańcy im nie ufali. Obi-Wan zgodził się z nim w kwestii nie darzenia najemników zaufaniem, lecz zapewnił rozmówcę, iż był przekonany o obecności Fetta na planecie. Były Jedi zmienił temat wyrażając żal, iż ich drogi nigdy się nie skrzyżowały, gdyż Qui-Gon Jinn zawsze dobrze mówił o Kenobim. Dodał, iż było mu przykro z powodu śmierci Qui-Gona, który byłby dla niego wartościowym sprzymierzeńcem. Słysząc to, Obi-Wan stwierdził, iż jego były mistrz nie dołączyłby do sprawy Dooku. Ten odparował mu, aby nie był zanadto pewny siebie, gdyż to on był nauczycielem Jinna, tak jak on był jego. Kontynuując oznajmił, iż jego były uczeń zdawał sobie sprawę z korupcji panującej w Senacie Galaktycznym, lecz nie tolerowałby tego gdyby, tak jak on, znał prawdę. Obi-Wana zaciekawiło co według hrabiego było prawdą, na co ten ujawnił mu, iż Republika Galaktyczna była rządzona przez Mrocznego Lorda Sithów znanego jako Darth Sidious, który nieustannie kontrolował setki republikańskich senatorów. Rycerz Jedi oznajmił swemu rozmówcy, iż nie wierzył w żadne jego słowo, na co ten przybliżył mu historię sprzed ponad dziesięciu laty kiedy to Federacja Handlowa była w przymierzu z Darthem Sidiousem. Sith postanowił ją zdradzić, a następnie zwrócił swój wzrok w stronę Dooku. Po zakończeniu opowieści, hrabia zaproponował Obi-Wanowi połączenie sił, aby wspólnie mogli pokonać Mrocznego Lorda Sithów. Jedi bez wahania odrzucił propozycję, przez co jego rozmówca zdecydował się go opuścić, zaznaczając przy tym, że mogło być trudno z odzyskaniem przez niego wolności.[18]

Wojny klonów

Pierwsza bitwa o Geonosis

Obi-Wan: Muszę przyznać, że bez klonów nie odnieślibyśmy zwycięstwa.
Yoda: Zwycięstwa? Zwycięstwa powiadasz? Mistrzu Obi-Wanie, nie zwycięstwo. Zasłona ciemnej strony Mocy opadła. Klonów wojna zaczęła się.
— Po bitwie o Geonosis.[18]
Anakin Skywalker, Obi-Wan Kenobi i Padmé Amidala tuż przed rozpoczęciem egzekucji na Arenie Petranaki.

Wkrótce po wizycie Dooku, Obi-Wan został skazany na śmierć, a wyrok miał zostać wykonany na Arenie Petranaki, gdzie miał zginąć za sprawą dzikich stworzeń. Na krótko przed rozpoczęciem egzekucji, do wnętrza areny przywieziono Anakina Skywalkera i Padmé Amidalę. Będąc przykutym łańcuchem do słupa, Kenobi nie krył zdziwienia na widok nowo przybyłych. Gdy ci również zostali skrępowani, rycerz Jedi zapytał padawana czy przekazał jego wiadomość Radzie Jedi. Ten odpowiedział twierdząco, po czym zawstydzony oznajmił, iż przybyli mu z pomocą. Obi-Wan nie ukrywając sarkazmu, pogratulował mu wykonania zadania.[18]

Niedługo potem do loży honorowej areny przybył hrabia Dooku w towarzystwie przywódcy Geonosjan, arcyksięcia Poggle'a Mniejszego, wicekróla Nute'a Gunraya oraz towarzyszącego mu Rune'a Haako, a także Janga i Boby Fettów. Po przemówieniu, które Poggle wygłosił do zgromadzonych na trybunach widzów, na arenę wprowadzono reeka, acklaya i nexu, które miały doprowadzić do śmierci skazanych. Widząc zbliżające się bestie, Obi-Wan polecił Anakinowi, aby ten zajął się walką z reekem, podczas gdy on planował rozprawienie się z acklayem. Padawan zapytał go o rolę Amidali, na co starszy Jedi odpowiedział, widząc że ta wdrapała się na szczyt słupa, iż kobieta potrafiła o siebie zadbać. Gdy stworzenia przypuściły atak, Kenobi rozpoczął wykonywanie uników, które w krótkim czasie doprowadziły jeden z ciosów acklaya do zniszczenia krępującego mężczyznę łańcucha i jego wyswobodzenia. Pozostając przy obranej technice, Jedi kontynuował wykonywanie zwodów, uciekając przed zabójczymi odnóżami swego przeciwnika. Następnie, wykorzystując nadarzającą się okazję, odebrał znajdującemu się w pobliżu Geonosjanowi włócznię. Nowo pozyskana broń pozwoliła mu na zadanie ciosu przeciwnikowi. Zraniony acklay użył zębów, aby wyrwać włócznię ze swego ciała, po czym ją zmiażdżył. Widząc, iż jego przeciwnik dodatkowo się zirytował, Obi-Wan rozpoczął ucieczkę w stronę Anakina, który w towarzystwie Padmé dosiadał reeka. Gdy Kenobi zajął miejsce za ich plecami, na znak hrabiego Dooku, na arenę wkroczyły droidy niszczyciele, po czym okrążyły republikanów.[18]

Kenobi kontra acklay na Arenie Petranaki.

W tym samym czasie do loży honorowej wkroczył Mace Windu, który uruchamiając swój miecz świetlny, przystawił go do gardła starszemu Fettowi. Wraz z przybyciem mistrza Jedi, na Arenie Petranaki swoją obecność ujawnili członkowie grupy uderzeniowej Jedi, którzy pod jego dowództwem przybyli na ratunek Kenobiemu. Mimo nowych okoliczności, Dooku zażądał od Windu, aby się poddał, gdyż jak twierdził strażników pokoju nie było wystarczająco wielu. Mistrz Jedi odmówił, co wiązało się z natychmiastowym wkroczeniem droidów bojowych na teren areny. Rozpoczęła się walka. Nowo przybyli na planetę Jedi skierowali się ku Obi-Wanowi i jego towarzyszom, po czym wręczyli im nowe miecze świetlne. Ponownie dzierżąc broń, Kenobi przystąpił do odpierania nieustającego naporu droidów bojowych. Likwidując kolejne jednostki B1, znalazł drogę do Mace'a Windu, z którym walczył ramię w ramię, aż do chwili gdy został stratowany przez nadbiegającego reeka. Gdy wstał na nogi, kontynuował walkę z droidami B1. W pewnej chwili znajdujący się przed nim przeciwnicy zaczęli uciekać, gdyż wystraszyli się nadciągającego acklaya. Obi-Wan odwrócił się i zobaczył stworzenie tuż za sobą. Będąc odpowiednio uzbrojonym, bez wahania przypuścił atak. Błyskawicznie odciął zwierzęciu dwa odnóża, po czym za pomocą kolejnych dwóch ciosów zakończył jego życie.[18]

Żołnierze-klony przybywają ze wsparciem walczącym Jedi.

Mimo zaciętej walki, Jedi ponosili ogromne straty, a do tego przewaga liczebna droidów była zbyt duża. W końcu strażnicy pokoju stworzyli mały okrąg otoczony zewsząd przez wroga. Widząc to, Dooku rozkazał swoim wojskom wstrzymanie ognia, po czym zażądał, aby mistrz Windu poddał walkę. Członek Rady Jedi odmówił kapitulacji, przez co przywódca Separatystów wyraził żal, a następnie nakazał droidom wycelowanie blasterów w otoczonych niedobitków. Rzezi zapobiegło nieoczekiwane przybycie mistrza Yody, który odebrał z Kamino zamówioną dla Republiki armię klonów. Nowo przybyłe wojska odwróciły szale bitwy, przez co ta rozgorzała na nowo. Zgodnie z rozkazem Yody, kanonierki LAAT/i utworzyły kordon wokół ocalałych Jedi umożliwiając im ewakuację.[18]

Na pokładzie statku, którym Obi-Wan opuścił Arenę Petranaki znaleźli się również Skywalker i Amidala. W czasie lotu, Anakin poinstruował klony, aby ostrzelały zbiorniki paliwa znajdujących się nieopodal międzygwiezdnych transportowców typu Hardcell. Gdy żołnierze zastosowali się do jego polecenia i zniszczyły w ten sposób wrogie jednostki, Kenobi pogratulował uczniowi dobrego pomysłu. Chwilę potem, rycerz zauważył ewakuujące się okręty rdzenie należące do Federacji Handlowej, dlatego polecił żołnierzom, aby skoncentrowali ogień właśnie na nich.[18]

W pewnym momencie Skywalker zauważył hrabiego Dooku, który ewakuował się z terenu bitwy na skuterze Flitknot. Młody Jedi polecił pilotowi zestrzelenie go, a gdy ten odparł, iż nie mieli już pocisków, nakazał, aby za nim leciał. Senator Amidala nie pochwalała jego pomysłu, gdyż według niej potrzebowali wsparcia. Kenobi odpowiedział jej, iż nie mieli czasu na wzywanie posiłków, po czym zapewnił, iż miał poradzić sobie w walce z Dooku przy pomocy Anakina.[18]

Jedi ścigają uciekającego hrabiego Dooku.

Kontynuując lot, republikanie zostali zaatakowani przez obstawę hrabiego. W wyniku intensywnego ostrzału, senator Amidala oraz jeden z żołnierzy-klonów wypadli z kanonierki i wylądowali na pobliskiej wydmie. Widząc to Skywalker nakazał pilotowi natychmiastowe lądowanie, lecz Kenobi odwołał ten rozkaz, gdyż uznał, iż tamci nie odnieśli większych szkód, a ponadto bardziej niż osobiste uczucia liczyło się wykonanie zadania. Padawanem zawładnęła złość, przez co zignorował nauczyciela i kolejny raz zażądał od pilota, aby wylądował. Obi-Wan usiłował przywołać go do rozsądku, gdyż jak twierdził nie był w stanie pokonać Dooku w pojedynkę. Jego towarzysz nie dbał o jego słowa, przez co starszy Jedi zagroził mu wydaleniem z Zakonu Jedi. Następnie poprosił go by postarał się opanować i pomyślał czego oczekiwałaby od niego Amidala. W odpowiedzi na to młodzieniec przyznał, iż senator chciałaby, aby wypełnili zadanie.[18]

Podążając śladem uciekającego Dooku, Jedi dotarli do sekretnego hangaru hrabiego. Włączając uprzednio otrzymane na arenie miecze, wspólnie wkroczyli do środka obiektu. Zastali Separatystę w chwili, gdy ten przygotowywał się do opuszczenia planety. Na jego widok, Skywalker obiecał, iż mężczyzna odpowie za śmierć wszystkich Jedi poległych w toczących się walkach. Kenobi powiedział mu, aby ruszyli na przeciwnika wspólnie, lecz uczeń zignorował go i w pojedynkę rozpoczął atak. Jego pochopna decyzja spowodowała, iż Dooku niemal natychmiast ogłuszył go z wykorzystaniem błyskawic Mocy. Gdy młodzieniec padł na ziemię, hrabia poinformował Obi-Wana, iż jego umiejętności przekraczały jego możliwości, dlatego zaproponował by ten się wycofał. Jedi przyjął na klingę swojego miecza kolejną porcję błyskawic wygenerowanych przez przeciwnika, po czym odmówił kapitulacji. Rozpoczął się pojedynek, w czasie którego nieprzyjaciele wymieniali liczne ciosy, stosując przy tym podobną liczbę uników. W czasie walki Dooku kierował w stronę Kenobiego liczne docinki, które miały na celu podważanie jego pewności siebie. W pewnym momencie, po krótkim impasie, hrabia zdołał zdobyć przewagę i wykorzystał to tnąc Jedi w jego lewe ramię i udo. Obi-Wan upadł na ziemię, a gdy jego przeciwnik zamierzał zadać mu śmiertelny cios, do walki wkroczył Skywalker. Wykorzystując pojawienie się padawana, rycerz użył Mocy, aby podać mu swój miecz świetlny. Młodzieniec pojedynkował się z Dooku z wykorzystaniem dwóch ostrzy, lecz nie trwało to długo, gdyż większe umiejętności hrabiego pozwoliły mu na zniszczenie jednej z broni. Nastąpiła kolejna wymiana ciosów, w czasie której hrabia zdobył nad republikaninem znaczącą przewagę, co w konsekwencji doprowadziło do odcięcia przez niego prawej ręki Skywalkera.[18]

Obi-Wan Kenobi w pojedynku z hrabią Dooku.

Dooku pchnął Mocą pokonanego padawana w stronę jego mistrza. Gdy młodzieniec padł, do hangaru wkroczył Yoda. Na widok mistrza Jedi, Separatysta oznajmił, iż ten po raz ostatni próbował pokrzyżować mu plany, po czym z wykorzystaniem Mocy rozpoczął agresję. Yoda bez większych trudności odparowywał wszystkie ciosy zadane mu przez Dooku, aż w końcu ten doszedł do wniosku, iż ich pojedynek nie mógł zakończyć się na wykorzystywaniu Mocy, a na fechtunku. Mistrz Jedi i jego były uczeń poczęli się pojedynkować, przy czym ten pierwszy od samego początku zdawał się mieć wyraźną przewagę. W końcu, gdy walka wydawała się wygrana, Yoda pogratulował rywalowi dobrej walki. Ten odparł, iż nie był to koniec i wykorzystując Moc spróbował użyć pobliskiego filara, aby ten przygniótł pokonanych Kenobiego i Skywalkera. Nie chcąc dopuścić do śmierci podwładnych, Yoda ruszył im na ratunek co Dooku niezwłocznie wykorzystał i po wkroczeniu na swój statek opuścił Geonosis. Po jego ucieczce, pokonani Jedi spróbowali wstać i dołączyć do mistrza Yody oraz senator Amidali, która w tym samym momencie wkroczyła do hangaru przy wsparciu żołnierzy-klonów. Lżej ranny, Obi-Wan wspomógł Anakina, a następnie zostawił go pod opieką polityk.[18]

Gdy bitwa o Geonosis dobiegła końca, Kenobi powrócił na Coruscant, gdzie następnie spotkał się z mistrzami Yodą i Windu, aby przedyskutować prawdziwość słów Dooku, jakoby Darth Sidious kontrolował Senat Galaktyczny. Yoda zauważył, iż jego były uczeń przeszedł na ciemną stronę Mocy, a jego nowymi narzędziami były kłamstwo, oszustwo oraz sianie niepewności. Mimo jego słów, Windu zdecydował, iż powinni baczniej obserwować poczynania Senatu. Po osiągnięciu porozumienia w tej kwestii, Mace zapytał Obi-Wana gdzie przebywał jego uczeń. Ten poinformował go, iż młodzieniec wybrał się na Naboo gdzie miał za zadanie odeskortowanie senator Amidali. Następnie oznajmił rozmówcom, iż w jego opinii nie osiągnęliby zwycięstwa na Geonosis bez wsparcia klonów. Yoda wątpił czy mogli nazwać to zwycięstwem, gdyż jak twierdził opadła zasłona ciemnej strony Mocy co w konsekwencji doprowadziło do wybuchu wojen klonów.[18]

Przysługa dla Jettstera

Obi-Wan odzyskuje skradziony przycisk do papieru od Tri Tellon.

Jakiś czas później, Obi-Wan postanowił odwiedzić Dextera Jettstera w jego jadłodajni. Besalisk opowiedział mu wtedy o swoich problemach z Tri Tellon, która nieustanie okradała klientów jego lokalu. Słysząc to, Jedi zobowiązał się pomóc mężczyźnie. Opracował plan, wedle którego przygotował nadajnik namierzający, który umieścił we wnętrzu przycisku do papieru, który następnie położył obok siebie na stoliku we wnętrzu jadłodajni. Zgodnie z oczekiwaniami, Tri Tellon obrała go sobie za nową ofiarę i dopuściła się kradzieży na teoretycznie niepilnowanym drobiazgu, który wzięła za wielki skarb Jedi. Udając zaskoczonych, Kenobi i Jettster rozpoczęli pościg za Pa'lowicką, której następnie pozwolili uciec. Wykorzystując zamontowane w przycisku do papieru urządzenie namierzające, mężczyźni udali się do kryjówki złodziejki. Na miejscu Obi-Wan przebrał się za jej wspólnika o imieniu Magreda, po czym zaczął oczekiwać na jej przybycie. Gdy kobieta w końcu się zjawiła, republikanin ujawnił swoją tożsamość, a w tym samym momencie Jettster odgrodził Tellon drogę ucieczki. Schwytana kryminalistka była zaskoczona całą sytuacją, na co Kenobi wyjaśnił jej, iż wpadła w ich pułapkę, a jego towarzysz dodał, iż chciał odzyskać wszystkie skradzione przez nią przedmioty klientów jadłodajni. Po tych słowach Besalisk podziękował strażnikowi pokoju i oznajmił, iż miał u niego dług.[19]

Odlewnia droidów na Kudo III

Obi-Wan Kenobi i Anakin Skywalker w mesie na pokładzie Resolute'a.

Gdy Wywiad Republiki Galaktycznej doniósł admirałowi Wullfowi Yularenowi, że siły Separatystów biorące udział w bitwie w sektorze Corvair pochodziły z odlewni droidów na Kudo III, wojskowy przedyskutował z Anakinem Skywalkerem przeprowadzenie ataku na wrogi obiekt. Dowiedziawszy się, iż w fabryce pracowało wielu przedstawicieli lokalnej społeczności, Kudonów, Jedi sprzeciwił się pomysłowi admirała, który zakładał przeprowadzenie otwartego ataku na odlewnię z zaakceptowaniem ofiar w postaci cywilów. Gdy narada mężczyzn dobiegła końca, Yularen poprosił Kenobiego o rozmowę, aby ustalić czy ten również podzielał obawy Skywalkera. Obi-Wan przedyskutował problem z admirałem, po czym udał się mesy Resolute'a, gdzie spożył posiłek z Anakinem. Starszy Jedi wysłuchał opinii swego byłego ucznia, który uważał, iż jako strażnicy pokoju powinni byli zrobić wszystko co w ich mocy, aby ocalić niewinne istnienia zmuszane do pracy w fabryce. W odpowiedzi na jego słowa Obi-Wan wytłumaczył mu, iż wojna uczyła ich, że nie wszystkie decyzje przychodziły łatwo. Dodał też, iż admirał Yularen szanował życie klonów, co w gruncie rzeczy odbiegało od popularnego wśród republikanów trendu, który mówił, iż żołnierze byli łatwi do zastąpienia przez nowe partie. Na koniec swej wypowiedzi doradził Skywalkerowi, aby wsłuchał się w swoje uczucia oraz zaufał Mocy.[20]

Jakiś czas później Anakin wybrał się samodzielnie na powierzchnię Kudo III, by odkryć, iż lokalna społeczność została zamieniona w niewolników. Młody Jedi zaatakował nadzorujące ich droidy, a następnie zachęcił Kudonów do odebrania im broni i samoobrony. Gdy Skywalker wrócił na pokład Resolute'a, zorganizowano naradę, w której ustalono, iż odlewnia droidów była pułapką Separatystów, którzy chcieli zmusić Republikę do zaatakowania neutralnego świata i rzezi niewinnych. Biorąc pod uwagę przebieg zdarzeń i decyzję Anakina, Obi-Wan pogratulował mu sukcesu, a także przyznał, iż to dzięki niemu ocalono wiele niewinnych istnień oraz zachowano dobrą reputację rządu.[20]

Bitwa o Christophsis

Pomoc humanitarna
Cody: Wygląda na to, że generał Skywalker zaczął walkę.
Obi-Wan: To dla mnie żadna niespodzianka. Zwłaszcza, że wydałem mu całkiem inny rozkaz.[21]

Nieoczekiwanie Separatyści zaatakowali i zablokowali, bogatą w zasoby mineralne, planetę Christophsis. Wojska lądowe Republiki zostały uwięzione na powierzchni planety, gdzie musiały stawiać opór najeźdźcom. Były uczeń Obi-Wana, Anakin został przydzielony do eskortowania transportowców z zaopatrzeniem. Jednakże jego misja nie przejawiała żadnych postępów, przez co Kenobi wyruszył mu na pomoc, z nowym, niewykrywalnym statkiem opracowanym przez wojskowych Republiki.[21]

Gdy mistrz Jedi zdołał skłonić swojego byłego ucznia do chwilowego wycofania się z pełnionej misji, przekazał mu dowodzenie nad nowym statkiem, dzięki któremu mógłby dostarczyć zapasy dla wojsk bez najmniejszych przeszkód. Skywalker początkowo chciał wykorzystać nową technologię do ataku z zaskoczenia, lecz spotkało się to ze stanowczym sprzeciwem Obi-Wana.[21]

W końcu Anakin zgodził się wykonać powierzone mu zadanie. Tymczasem admirał Wullf Yularen odkrył, że wrogimi siłami dowodzi osławiony i dotąd uważany za zmarłego, admirał Trench. Podczas misji Skywalkera, Obi-Wan obiecał zająć się problemem Separatystów.[21]

Gdy jednak wróg wysłał na powierzchnię Christophsis bombowce typu Hyena, były uczeń Kenobiego postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Obi-Wan się temu stanowczo sprzeciwił lecz Skywalker go zignorował. Na szczęście dla Republiki, Anakinowi powiódł się atak, w którym najbardziej wykorzystał swój spryt.[21]

Mimo niechęci, Obi-Wan pogratulował swojemu byłemu uczniowi wyników oraz obiecał zająć się pozbawioną dowódcy, flotą Separatystów.[21]

Zdrada Slicka
Obi-Wan: Ventress, a już myślałem, że nie będę się dobrze bawił.
Asajj: Cała przyjemność po mojej stronie Obi-Wanie. Tęskniłam.[22]
Uwięziony w zasadzce, Obi-Wan walczy z droidami.

Jedi postanowili uprzykrzyć życie Separatystom. Wylądowali na Christophsis i przygotowali plan, który miał utrudnić nieprzyjacielowi podbijanie planety. Wojska Republiki osiadły w dwóch na przeciw siebie leżących wieżach. W jednej z nich znajdował się Obi-Wan i oddział klonów, a w drugiej Anakin z takim samym wsparciem.[22]

Nie minęło dużo czasu, a podwładni Kenobiego zauważyli, że nadchodzą droidy. W chwili gdy Jedi miał rozkazać gotowość do walki, jego drużyna została niespodziewanie zaatakowana przez wrogie siły. Poprzez efekt zaskoczenia siły Obi-Wana ponosiły duże straty, przez co musiał wezwać pomoc Anakina. Młody Skywalker wezwał kanonierkę, by ich ewakuowała z południowej wieży, po czym rozkazał swoim ludziom wystrzelenie lin przez okno i udanie się na pomoc jego byłemu mistrzowi.[22]

Dzięki wsparciu Anakina, Obi-Wan oraz jego wojska, mogli się spokojnie wycofać. W ostatniej chwili odwrotu, kapitan Rex urwał głowę droidowi taktycznemu, TJ-55, by móc później przeanalizować dane z jego pamięci.[22]

Po powrocie do centrum dowodzenia, Obi-Wan i Anakin, zostali poinformowani, że Separatyści wiedzieli o ich tajnym planie. Jedi byli zaskoczeni, że w ich szeregach istniał zdrajca. Kenobi stwierdził, że najlepszym sposobem na poznanie przyczyny zdrady jednego z republikanów, będzie złożenie wizyty Separatystom. Na odchodne, Obi-Wan polecił Rexowi i Cody'emu, by spróbowali odnaleźć przeciek w ich systemie ochrony. [22]

Jedi wyruszyli w stronę głównej bazy Konfederacji. Ku ich zdziwieniu, żaden patrol droidów ich nie zaatakował, ani nie zatrzymał. Anakin skwitował to tym, że nieuchronnie kierują się w pułapkę. Dodał też, że to Separatyści będą bardziej żałować tej przygody.[22]

Po dotarciu do bazy wroga. Jedi udali się do wnętrza budynku, na jego wyższe piętra. Tam spotkali Asajj Ventress. Obi-Wan przywitał ją ironicznie, mówiąc, że jej obecność wyeliminuje tymczasowo nudę z tej misji. Zabójczyni wyraziła to samo zdanie, po czym rozpoczęła się walka. Mimo przewagi jaką mieli Jedi, Ventress utrzymywała równy poziom pojedynku. Gdy Jedi zażądali jej poddania, usiadła na ziemi i poprosiła, by spróbowali ją aresztować.[22]

W pogoni za Ventress.
Gdy tylko strażnicy pokoju zrobili krok naprzód, Asajj włączyła swoje miecze, skierowane w podłogę, tym samym doprowadzając do zniszczenia jej i upadku swoich przeciwników o piętro niżej. Po tym wydarzeniu Anakin zaproponował wycofanie się lecz Kenobi nie chciał puścić zabójczyni wolno. Gdy Jedi ponownie ruszyli do ataku, Ventress rozpoczęła ucieczkę.[22]

Obi-Wan i Anakin ruszyli natychmiast za nią. Na zewnątrz okazało się, że przybyło wsparcie dla wojsk Separatystów. Wiedząc, że nic nie zdziałają, Jedi postanowili rozpocząć odwrót. Wykorzystali do tego dwa skradzione STAPy.[22]

Po powrocie do bazy, Kenobi oraz Skywalker, byli świadkami aresztowania sierżanta Slicka, który okazał się być agentem wroga. Jedi nie mogli uwierzyć, że ktoś taki jak on mógł dopuścić się zdrady swoich braci.[22]

Na domiar złego, Jedi dowiedzieli się, że zdrajca zniszczył prawie cały magazyn broni, łącznie z czołgami i myśliwcami. Rex i Cody poinformowali ich, że ocalały tylko działa przeciwpancerne AV-7. Ten aspekt ucieszył Obi-Wana, gdyż w ich stronę zmierzała ogromna armia droidów.[22]

Ostatni przyczółek
Coś się chyba stało z twoją tarczą, generale.
— Obi-Wan do Whorma Loathsoma, po zniszczeniu generatorów tarcz wroga.[23]

Nie upłynęło dużo czasu, a wspomniana armia nawiązała kontakt bojowy z wojskami Republiki. Obi-Wan oraz Anakin rzucili się w wir bitwy. Starszy Jedi nakazał swojemu byłemu uczniowi, by zaatakował wrogie jednostki z innej strony, sam zaś razem z komandorem Codym, stawił opór droidom ukrywając się w okopach.[23]

Generał Kenobi i komandor Cody podczas bitwy o Christophsis.

Gdy Kenobi zauważył, że Anakin, słuchając jego rozkazu, atakuje wojska Konfederacji, polecił swoim ludziom, by zaatakowali Separatystów otwarcie. Wojska Republiki ruszyły na roboty z całą mocą. Mimo wielu poległych, pierwsza fala uderzeniowa została odparta. Kenobi i Skywalker zgodnie stwierdzili, że do wygrania bitwy potrzebne są im posiłki od admirała Yularena.[23]

Jedi nawiązali wiadomość ze statkiem admirała, po czym dostali zapewnienie, że wsparcie już do nich ruszyło. Gdy wymieniony wcześniej statek wylądował, z jego wnętrza wyszła jedna osoba. Była nią Torutanka, Ahsoka Tano. Jedi zdziwili się jej widokiem oraz powiedzieli jej, że oczekiwali na wsparcie. Tano odpowiedziała, że mistrz Yoda nie wiedział nic o potrzebie wysłania posiłków, dlatego przyleciała tylko ona. Dziewczyna dodała też, że mogą spróbować nawiązać połączenie z jej wahadłowca.[23]

Zadowoleni, Jedi nawiązali kontakt z admirałem. Strażnicy pokoju mieli dostać posiłki, które mogły przesądzić wynik bitwy. Wtedy Obi-Wan postanowił przeprowadzić prawidłową prezentację, bo zgodnie z jego domysłami, Ahsoka miała być jego nowym padawanem. Gdy jednak mistrz Jedi przedstawił się i wziął dziewczynę pod swoją opiekę, ta z pokorą odparła, że została przydzielona do Skywalkera. Anakin nie przyjął tego spokojnie i z początku uznawał to za nieporozumienie. Kenobi powiedział mu, by dbał o swojego ucznia i nie zapominał o nim. Wkrótce Skywalker oraz Tano, oddalili się.[23]

W oczekiwaniu na wsparcie.

Po jakimś czasie został podniesiony alarm. Wojska Konfederacji wracały pod osłoną tarczy ochronnej. Wiedząc, że ciężkie działa na nic się nie zdadzą, Jedi postanowili ułożyć jakiś plan działania. Wtedy Ahsoka podsunęła, żeby ktoś zniszczył generatory wrogich osłon. Mimo niechęci Anakin poparł ją wniosek, co w znacznym stopniu przyczyniło się do akceptacji tego planu przez Kenobiego.[23]

Skywalker i jego uczennica wyruszyli na swoją misję, natomiast Obi-Wan został ze swoimi oddziałami. Generał poczekał w ukryciu, aż jego wojska znajdą się pod powierzchnią tarczy, po czym rozkazał atak. Ofensywa nie trwała długo, gdyż przewaga liczebna wroga była zbyt duża. Wtedy Kenobi rozkazał kapitanowi Rexowi, by wycofał ich siły, podczas gdy on powstrzyma nieprzyjaciół.[23]

Gdy tylko klony odeszły, mistrz Jedi wyłączył swą broń i powiedział, że się poddaje. Na spotkanie mu, wyszedł generał Whorm Loathsom. Obi-Wan chcąc zyskać na czasie, by misja Skywalkera i Tano doszła do skutku, zaproponował omówienie warunków kapitulacji.[23]

Wrogi dowódca początkowo znosił zachcianki Kenobiego. Zapewnił mu napój, po czym przeszedł do sedna. Mistrz Jedi nie spieszył się jednak. Po pewnym czasie, cierpliwość Loathsoma dobiegła końca. Wrogi generał zażądał od Jedi, wydania rozkazu do poddania się wojsk Republiki. Wtedy Obi-Wan odparł szczerze, że liczył, że tarcze ochronne zostaną już wyłączone.[23]

Obi-Wan Kenobi aresztuje Whorma Loathsoma.

Jak na komendę, pole zaczęło znikać. Widząc to, mistrz Jedi natychmiast uwolnił się z uścisku strzegących go droidów, po czym odzyskał swoją broń i wziął za zakładnika generała Loathsoma. Wrogi dowódca bojąc się o swoje życie, poddał wojska.[23]

Ku radości armii Republiki, na planetę przybyły obiecane wcześniej posiłki, którymi dowodził mistrz Yoda. Obi-Wan wyruszył na spotkanie z sędziwym mistrzem, po czym powitał go serdecznie. Dodał też, że Anakin nie jest zadowolony z przydzielenia mu ucznia.[23]

Gdy Skywalker i Tano wrócili ze swojej misji, Yoda zapytał go czy to prawda. Ten jednak zaprzeczył i wyraził nadzieję, że współpraca z Togrutanką ułoży się pomyślnie. Słysząc to mistrz Yoda, zlecił tej dwójce odnalezienie syna Jabby, na planecie Teth. Dodał też, że mistrz Kenobi będzie w tym czasie negocjował z przywódcą Huttów. Po odejściu Anakina i Ahsoki, Obi-Wan wyraził obawę czy jego były uczeń jest gotowy na przyjęcie padawana. Na te słowa mistrz Yoda powiedział, że Skywalker z pewnością jest na to gotów, problem w tym czy pozwoli odejść Ahsoce po ukończeniu szkolenia.[23]

Współpraca z Jabbą

Nie martw się. Jestem pewien, że Jabba jest w dobrym nastroju.
— Obi-Wan do R4-P17.[23]

Zgodnie z życzeniem mistrza Yody, Obi-Wan udał się na Tatooine, do pałacu Jabby. Tam mistrz Jedi zapewnił przywódcę Klanu Huttów, że jego syna szukał jeden z najlepszych rycerzy w Zakonie. W zamian za dostarczenie Rotty do domu, Republika miałaby wolną rękę w podróżowaniu przez terytoria Jabby.[23]

Hutt chcąc odzyskać swojego jedynego syna, dał Jedi jeden obrót planety na dostarczenie go do jego pałacu. Zastrzegł też, że jeśli siły Republiki zawiodą to odnalezieniem Rotty zajmą się Separatyści.[23]

Po zakończeniu wizyty w pałacu Hutta, Obi-Wan wrócił do swojego myśliwca, po czym nawiązał połączenie z Anakinem. Poinformował swojego byłego ucznia o czasie jaki ten miał na wykonanie swojej misji oraz obiecał, że w miarę możliwości dołączy do niego.[23]

Bitwa o Teth

Asajj: Mistrzu Kenobi. Jak zwykle gonisz za Skywalkerem. Jakie to żałosne.
Obi-Wan: Sprzątam bałagan po Anakinie i jednym ze śmieci jesteś ty, Ventress.[23]

Po powrocie na swój statek, Obi-Wan rozkazał wybranie współrzędnych Teth. Po przybyciu w okolicę planety, mistrz Jedi wsiadł do swojego myśliwca, by ruszyć z pomocą Anakinowi, który zmagał się z siłami wroga na powierzchni. Kenobi zabrał ze sobą myśliwce V-19 Torrent, które natychmiast stały się użyteczne. Po wejściu w atmosferę Teth, Obi-Wan i jego podwładni stoczyli walkę z maszynami wroga.[23]

Republikańskie siły odniosły zwycięstwo, przez co mistrz Jedi mógł wylądować na powierzchni. Tam Kenobi dowiedział się, że Skywalker oraz Tano odnaleźli Hutta oraz, że starają się opuścić planetę. Obi-Wan przez chwilę walczył ramię w ramię z klonami, po czym ruszył do wnętrza klasztoru, wokół którego toczyła się bitwa.[23]

Obi-Wan kontra Asajj.

W środku mistrz Jedi natrafił na ślad Asajj Ventress. Gdy doszło do ich spotkania, rozpoczęła się walka. Kenobi prowokował mroczną Jedi, przez co doprowadził do wytrącenia przez nią swojej broni. Gdy jednak zabójczyni miała zadać ostateczny cios, uniknął go i przywołał swój miecz.[23]

Walka ruszyła na nowo. Na wyrównanym poziomie, przeciwnicy zmagali się na różnych płaszczyznach. W końcu Kenobi postanowił opuścić klasztor, dlatego wyskoczył przez jedno z okien. Ventress ruszyła jego śladem. Po chwili oboje wyczuli, że Anakin, Ahsoka oraz Hutt, opuścili Teth.[23]

Wiedząc, że dalszy pojedynek nie miał większego sensu, Obi-Wan zaproponował Asajj, zakończenie go. Mroczna Jedi jednak rzuciła się na niego z furią, co miało być zasłoną dymną dla wezwanego myśliwca typu Vulture. Zanim Kenobi zorientował się, że Ventress chciała uciec, było już za późno.[23]

Po ucieczce mrocznej Jedi, Obi-Wan dołączył do klonów i razem z nimi stawił opór resztkom sił wroga. Po jakimś czasie bitwa dobiegła końca, lecz nie skończyła się praca mistrza Jedi. Jak sam zaznaczył w rozmowie ze swoim byłym uczniem, musiał po nim posprzątać. Gdy skończył, udał się wraz z mistrzem Yodą i wojskami Republiki na Tatooine, gdzie Anakin i Ahsoka, za pomocą senator Amidali, ustanowili traktat z Huttami, pozwalający na swobodne poruszanie się Wielkiej Armii Republiki, po Zewnętrznych Rubieżach.[23]

Spotkanie Rady Jedi

Niedługo potem, Separatyści podbili rodziną planetę Twi'leków, Ryloth. W związku z tym, Rada Jedi poleciła mistrzowi Diowi, aby odbił najechany świat. Nikto natychmiast wyruszył do walki, lecz jego działania nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Po jakimś czasie okazało się, że republikańskie oddziały potrzebowały wsparcia. W krótkiej rozmowie z admirałem Dao, mistrzowie Jedi dowiedzieli się o problemach walczących, dlatego wysłali ze wsparciem senatora Baila Organę.[24]

Kryzys Malevolence

Grievous: Generale Kenobi, czy naprawdę myślał pan, że zostawiłbym hipernapęd bez ochrony?
Obi-Wan: Wszystko jest możliwe. Dzisiaj jakoś mi nie zaimponowałeś.
— Podczas próby zniszczenia hipernapędu Malevolence.[25]

Republika zaczęła masowo tracić okręty wojenne. Spowodowane było to atakami nowej, tajnej broni Separatystów. Rada Jedi zaniepokojona tym faktem, wysłała Plo Koona, by odnalazł tą groźną technologię.[26]

Po jakimś czasie, Anakin Skywalker nawiązał połączenie Radą. Młody Jedi poinformował swoich zwierzchników, że mistrz Koon odnalazł wroga w układzie Abregado i że poprosił o wsparcie. Mistrzowie zgodnie stwierdzili jednak, że nie należy ryzykować utraty kolejnych statków, przez co zabronili Skywalkerowi opuszczania swojego stanowiska, a tym samym udzielenia pomocy mistrzowi Koonowi.[26]

Obi-Wan i Plo Koon podczas ataku na Malevolence.
Po jakimś czasie Obi-Wan skontaktował się ze swoim byłym uczniem, by sprawdzić jak wypełniał powierzony mu rozkaz. Ze zdziwieniem mistrz Jedi odkrył, że Skywalker opuścił swoje stanowisko i że wyruszył do układu Abregado. Korzystając z okazji, Kenobi zapytał o efekty poszukiwań Plo Koona, który poniósł porażkę z nową bronią wroga.[26]

Mistrz Jedi dowiedział się, że akcja Anakina i jego uczennicy Ahsoki, nie przyniosła żadnych efektów. Słysząc to Obi-Wan rozkazał swojemu byłemu uczniowi, by natychmiast wracał do swojej floty. Zrezygnowany rycerz potwierdził otrzymanie rozkazu, po czym połączenie zostało zerwane.[26]

Mimo to polecenia Kenobiego zostały zlekceważone. Skywalker i Tano kontynuowali swoje poszukiwania, aż w końcu odnaleźli Plo Koona i odkryli, że tajna broń wroga to w rzeczywistości statek o nazwie Malevolence.[26]

Gdy Anakin Skywalker odkrył, że generał Grievous, dowodzący Malevolence, zamierzał zaatakować stację medyczną nieopodal Ryndellii, opracowano plan mający na celu przeszkodzenie Separatystom.[27]

Podczas gdy były uczeń Obi-Wana zamierzał przelecieć przez mgławicę Kaliidę, by szybciej znaleźć się koło stacji, Kenobi zdecydował się na lot sprawdzonym szlakiem. W sile trzech niszczycieli, flota mistrza Jedi wskoczyła w nadprzestrzeń.[27]

Gdy republikanie przybyli w okolice stacji medycznej, zastali uszkodzony i uciekający Malevolence. Generał Kenobi zdecydował się na podjęcie pościgu za wrogim okrętem. Po skontaktowaniu się z Anakinem, pogratulował mu dobrze wykonanej pracy i zapewnił go, że w razie konieczności, wezwie go na pomoc.[27]

Siły Kenobiego nieustannie ostrzeliwały Malevolence, lecz odległość od nieprzyjacielskiego okrętu byłą zbyt duża, by działa Republiki mogły mu poważnie zaszkodzić. Po jakimś czasie pojawił się Anakin, który już wypoczął na pokładzie stacji medycznej. Jedi postanowili nawiązać kontakt z Luminarą Unduli. Gdy to już uczynili, dowiedzieli się, że mistrzyni była zajęta inną bitwą.[25]

Upłynęło trochę czasu, gdy Ahsoka poinformowała innych Jedi o pojawieniu się małego statku z Naboo, w okolicy Malevolence. Chcąc uniknąć zestrzelenia sojuszniczego okrętu, Jedi postanowili wywołać jego właściciela. Okazało się, że pilotującą jacht była senator Amidala. Strażnicy pokoju rozkazali jej uciekać, lecz było na to za późno, gdyż wróg schwytał jej statek za pomocą promienia ściągającego.[25]

W tej sytuacji republikanie odwołali ostrzał Malevolence. Po chwili namysłu, Anakin Skywalker postanowił ruszyć pani senator na pomoc, a Obi-Wan zdecydował mu się towarzyszyć. Po wejściu na pokład Twilight, mistrz Jedi zapytał swojego byłego ucznia czy ten miał jakikolwiek plan. Rycerz odpowiedział mu, że zamierzał wykorzystać awarię nieprzyjacielskiego krążownika i przycumować przy jednej ze śluz awaryjnych. [25]

Kenobi uznał to za śmiałe posunięcie, ale nie sprzeciwiał się Skywalkerowi. Po krótkim locie, Jedi dotarli na Malevolence. Po jakimś czasie skontaktowała się z nimi Ahsoka Tano i powiedziała, że senator Amidala nawiązała z nią połączenie. Togrutanka przekierowała rozmowę z senator do Obi-Wana i Anakina. Dodała również, że znalazła idealne miejsce na spotkanie Jedi i pani polityk.[25]

Obie strony potwierdziły przyszłe miejsce spotkania, po czym niezwłocznie ruszyły. Po jakimś czasie, strażnicy pokoju dotarli do wskazanego przez Tano pomieszczenia. Tam po krótkiej chwili odnaleźli Amidalę, która walczyła z droidami wroga. Po pokonaniu robotów, Jedi rozdzielili się, gdyż w między czasie zaginął C-3PO, którego Obi-Wan zobowiązał się odnaleźć.[25]

Walka z Grievousem.
Poszukiwania robota nie trwały długo. Kenobi znalazł go na jednej z platform komunikacyjnych, lecz nie zdołał go przenieść do siebie, gdyż droid został porwany przez rozpędzony pociąg. Po chwili z mistrzem Jedi skontaktowała się Amidala i poinformowała go, że gdy podsłuchała rozmowę Grievousa, dowiedziała się, że hipernapęd Malevolence wkrótce miał zostać naprawiony.[25]

Kenobi obiecał zająć się tą sprawą, lecz gdy przybył do sali z hipernapędem, czekały na niego wojska Separatystów z Grievousem na czele. Jedi nie zamierzał się poddać. Za pomocą Mocy zniszczył większość droidów, po czym rozpoczął ucieczkę. Cyborg niezwłocznie ruszył jego śladem.[25]

Wrogowie trafili na jedną z kolejek, gdzie stoczyli mały pojedynek. Obi-Wan nie chciał walczyć z generałem Konfederacji, więc gdy nadarzyła się okazja, uciekł. Jedi udał się w kierunku swojego statku. Tam spotkał Skywalkera, Amidalę i towarzyszące im droidy. Gdy tylko Kenobi wszedł na pokład, Anakin uruchomił Twilight i oddalił się od Malevolence.[25]

Republikanie nie mieli jednak szczęścia, gdyż generał Grievous ruszył za nimi w pościg. Podczas gdy były uczeń mistrza Jedi zajmował się pilotażem statku, senator Amidala obsadziła działko laserowe. Po krótkiej chwili Jedi otrzymali zawiadomienie, że statek wroga wchodził w nadprzestrzeń. Obi-Wan zaniepokoił się tym faktem, lecz Anakin powiedział, by nie martwił się tą kwestią. Zgodnie ze słowami rycerza, gdy tylko Malevolence spróbował uciec, rozbił się o pobliski księżyc. Widząc czego dokonał jego były uczeń, Kenobi pogratulował mu świetnie przeprowadzonej akcji.[25]

Sabotaż na księżycu Rishi

W miarę upływu czasu, Obi-Wan i Anakin zwiększali swoje wysiłki odnośnie poszukiwań generała Grievousa. Podczas gdy oni trudzili się przywódcą droidów, Rex i Cody wyruszyli na szereg inspekcji baz Republiki.[28]

Mistrz Jedi widział zmęczenie swojego byłego ucznia, dlatego doradził mu, by odpoczął przez jakiś czas. Skywalker jednak nie chciał się na to zgodzić, mówiąc, że odpocznie gdy schwytają Grievousa.[28]

Jedi czczą pamięć Hevy'ego.
Gdy nadszedł czas wiadomości od inspektorów wysłanych na księżyc Rishi, Jedi porzucili swoje dotychczasowe zajęcia. Ku ich zdziwieniu nie otrzymali żadnego raportu od Cody'ego i Rexa. Początkowo Obi-Wan zrzucał winę na kapitana, twierdząc, że przejął on nawyki Skywalkera, lecz gdy przy następnej próbie, również nie nawiązali kontaktu, Kenobi zaczął się martwić.[28]

Po jakimś czasie sygnał o braku zagrożenia nadawany przez stację, został urwany. Jedi zorientowali się, że księżyc został zaatakowany przez Konfederację, przez co wyruszyli z całą flotą, by stawić czoła wrogowi.[28]

Po przybyciu w okolice księżyca, spowodowali odwrót nieprzyjaciela, gdyż mieli przewagę liczebną. Okazało się, że stacja została zniszczona przez jednego z klonów tam służących. Gdy Rex, Cody i dwóch ocalałych żołnierzy, wrócili na statek Jedi, Obi-Wan i Anakin zaaranżowali małą uroczystość mającą na celu złożenie hołdu Hevy'emu oraz odznaczenie Echo i Fivesa.[28]

Stacja nasłuchowa wroga

Więc chyba dobrze zrozumiałem? Ryzykowałeś misję, swoich ludzi, nawet padawana, żeby ratować droida?
— Obi-Wan do Anakina , po zniszczeniu stacji Skytop.[29]

Siły Republiki zaczęły odnosić liczne porażki w starciach z generałem Grievousem. Chcąc przerwać złą passę, Anakin Skywalker, który miał za zadanie bronić ostatniego przyczółka w Przestrzeni Bothan, planety Bothawui, zaplanował zasadzkę, w którą miał wpaść dowódca droidów.[30]

Gdy dowiedział się o tym Obi-Wan, skontaktował się ze swoim byłym uczniem i doradził, by nie podejmował niepotrzebnego ryzyka, a co za tym idzie wycofał się. Skywalker nie brał takiego posunięcia pod uwagę, gdyż jak to ujął, wraz z Bothawui, Separatyści zgarnęliby cały sektor. Młody Jedi zapewnił swojego mentora, że przygotował pułapkę, dzięki której to oni wyjdą zwycięsko ze starcia z Grievousem.[30]

Obi-Wan obserwuje jaki plan ma Anakin Skywalker.

Słowa Anakina się sprawdziły. W niedługim czasie od zakończenia rozmowy obu Jedi, doszło do bitwy o Bothawui, w której zatryumfowała Republika. Kenobi ponownie nawiązał łączność z rycerzem Jedi i pogratulował mu zwycięstwa. Skywalker nie pałał jednak entuzjazmem, gdyż jak się okazało, w bitwie stracił R2-D2. Obi-Wan skarcił go za jego przywiązanie do dóbr materialnych oraz dodał, że w magazynach świątyni znajdowało się wiele jednostek tego typu. Ku jego zdziwieniu, Skywalker powiedział, że nie chodziło tylko o sam fakt utracenia przyjaciela, lecz o to, że zapomniał skasować robotowi pamięć. Na te słowa, mistrz Jedi rozkazał byłemu uczniowi, by podjął poszukiwania zaginionego droida.[30]

Po jakimś czasie Anakin powrócił ze swojej misji, która zakończyła się porażką. Obi-Wan powiedział przyjacielowi, że musieli przyjąć, iż Artoo został zniszczony. Nie przerywając wypowiedzi, dodał, że Wywiad odkrył, iż Separatyści przechwytywali transmisje Wielkiej Armii Republiki. W związku z tym, Kenobi rozkazał byłemu uczniowi, by podjął poszukiwania ich tajnej bazy nasłuchowej.[30]

Anakin wypełnił polecenie mistrza i już po jakimś czasie skontaktował się z nim, by zameldować o odkryciu stacji Skytop. Dodatkowo rycerz poinformował Kenobiego, że na pokładzie wrogiej placówki mógł znajdować się R2-D2. Obi-Wan pochwalił byłego ucznia za wypełnienie zadania oraz powiedział mu, iż wyśle dwa okręty do zniszczenia bazy Konfederacji.[29]

Dodatkowo rozkazał Anakinowi przeniknięcie na stację Skytop, odnalezienie i zniszczenie R2-D2 zanim wrogowie mieliby uzyskać dostęp do jego pamięci. Skywalker zaproponował, że zajmie się ratunkiem droida, lecz Obi-Wan nie wyraził na to zgody, po czym przerwał połączenie.[29]

Po jakimś czasie były uczeń mistrza Jedi, ponownie nawiązał z nim kontakt. Rycerz poinformował Obi-Wana o zniszczeniu stacji oraz o odzyskaniu R2. Kenobi nie był zadowolony, że podwładny nie wypełnił jego rozkazu, a gdy dodatkowo dowiedział się, że Skywalker zostawił swoją drużynę, by odnaleźć droida, otwarcie potępił jego działania.[29]

Złość mistrza Jedi nie trwała jednak długo, przez co już po chwili pogratulował swojemu rozmówcy dobrze wypełnionej misji.[29]

Polowanie na Dooku

Przygoda na Vanqorze
Anakin: Zostaje nam jeszcze Dooku.
Ahsoka: Daliście mu uciec?
Anakin: No... nie do końca... naprawdę to on... Teraz ty, wyjaśnij...
Obi-Wan: O nie, za dobrze się przy tym bawię.[31]

Mistrz Kenobi dostał się niepostrzeżenie na pokład statku Separatystów. Po dotarciu na poziom więzienny, rozpoczął poszukiwania celi Anakina. Udało mu się to dopiero za drugim razem, gdyż w pierwszej celi była para Niktów. Gdy w końcu Obi-Wan spotkał Skywalkera wręczył mu jego miecz świetlny, po czym zapytał czy rycerz upewnił się co do obecności Dooku na statku.[31]

Obi-Wan obserwuje ucieczkę Dooku.
Rycerz potwierdził jego słowa, Sith był na pokładzie fregaty. Dodatkowo Anakin zaczął narzekać, że to zawsze on musiał odgrywać ofiarę. Słysząc jego słowa Kenobi odpowiedział, że gdy jego były uczeń zostanie mistrzem, sam będzie mógł wymyślać plany działania oraz wybierać swoje miejsce w ich wykonaniu.[31]

Tymczasem Jedi dotarli na mostek statku, gdzie zastali hrabiego Dooku. Sith przywitał ich ironicznie, po czym zaczął drwić ze Skywalkera, mówiąc, że Obi-Wan zawsze musiał go ratować. Chwilę potem rozpoczął się ostrzał republikańskiej floty, która przybyła w między czasie.[31]

Wiedząc, że wszystkie kawałki planu były już w komplecie, Jedi zażądali, by ich przeciwnik się poddał. Dooku jednak nie zamierzał tego zrobić. Zamiast tego zniknął w tunelu ukrytym pod podłogą. Anakin natychmiast rzucił się za nim w pościg, tymczasem Obi-Wan ruszył normalną drogą do hangarów.[31]

Gdy jednak mistrz Jedi dotarł na miejsce, Dooku odlatywał swoim żaglowcem słonecznym typu Punworcca 116. Kenobi ruszył biegiem w stronę pobliskiego wahadłowca typu Sheathipede, a gdy już się przy nim znalazł, zniszczył pilnujące go droidy, po czym go uprowadził. Niemal w tej samej chwili pojawił się Anakin i dołączył do swojego mentora.[31]

Młody Jedi przejął stery pozwalając mistrzowi zająć się strzelaniem. Nim jednak Kenobi zajął się ofensywą, skontaktował się z flotą mówiąc o prowadzonym pościgu oraz prosząc o pomoc. Gdy Jedi zakończył komunikat, rozpoczął ostrzał statku hrabiego. Nie minęło dużo czasu, a żaglowiec słoneczny Sitha został trafiony. Strażnicy pokoju nie mogli jednak tryumfować, gdyż w ich stronę zmierzały myśliwce eskortujące Dooku.[31]

Kenobi otworzył do nich ogień, lecz mimo to jeden z nich zdołał trafić ich statek. Lecąc dokładnie w tą samą stronę co Dooku, Jedi rozbili się na nieznanej planecie. Po wyjściu z wahadłowca zauważyli pusty żaglowiec Dooku, z przyczepionym do niego nadajnikiem naprowadzającym. Widząc to Anakin zniszczył urządzenie, a Obi-Wan powiedział by rozpoczęli poszukiwania Sitha zaczynając od pobliskich jaskiń.[31]

Po zagłębieniu się w jedną z pieczar, strażnicy pokoju wyczuli obecność Dooku oraz innych, licznych form życia. Nagle sklepienie jaskini zaczęło się zapadać. Widząc to, Kenobi rozkazał ucieczkę, lecz Skywalker zareagował za późno. Gdy młody Jedi wydostał się z rumowiska był bez swojego miecza, a broń mistrza Jedi uległa uszkodzeniu. Wtedy z ciemności wyłonił się gundark i zaatakował Anakina.[31]

Mistrz Jedi chcąc naprawić swoją broń, pozwalał by Skywalker w pojedynkę uciekał przed stworem, lecz gdy broń okazała się bezużyteczna, Obi-Wan za pomocą Mocy, zaczął rzucać głazy w gundarka. Tym sposobem bestia została ogłuszona, przez co Jedi mogli zająć się odgarnianiem głazów z wyjścia pieczary.[31]

Po opuszczeniu jednego z kamieni, Jedi uwolnili trujący gaz, który w bardzo krótkiej chwili ich obezwładnił. Nieoczekiwanie z pomocą przybyła im Ahsoka z trójką klonów. Republikanie uratowali Jedi oraz pokonali kolejnego gundarka. Po ustabilizowaniu sytuacji Togrutanka zapytała co się stało z hrabią Dooku. Strażnicy pokoju ze zrezygnowaniem poinformowali ją o ucieczce Sitha.[31]

Niewola u Hondo Ohnaki
Hondo: Jedi, po tym wszystkim tak po prostu odlecisz?
Obi-Wan: Nie jesteśmy już w sporze i nie szukamy zemsty.
Hondo: Rzeczywiście. Honorowo mistrzu Jedi.
Obi-Wan: Kapitanie, przekonasz się, że hrabia Dooku ma inny pogląd na honor, no i wie gdzie mieszkasz.[32]

Gdy Jedi wrócili do swojej floty, zostali poinformowani, że weequayańscy piraci pojmali hrabiego Dooku. Hondo Ohnaka, który był ich przywódcą, zażądał miliona kredytów w przyprawie, za wydanie Sitha Republice. Wielki Kanclerz Palpatine nie chciał wierzyć w niesprawdzone informacje, dlatego mistrz Kenobi i jego były uczeń mieli się udać na Florrum, do siedziby piratów, by potwierdzić prawdziwość ich słów.[31]

Zgodnie z żądaniem Weequayów, Jedi przybyli do ich bazy nieuzbrojeni. Po przywitaniu z Hondem Ohnaką i wysłuchaniu historii rzekomego pojmania Dooku, zostali zaprowadzeni na widzenie z Sithem.[31]

Po wejściu do celi lidera Separatystów, Jedi zaczęli z niego drwić. Ten jednak ostrzegł ich przed przebiegłością piratów, mówiąc, że ci nie szanowali najprostszych umów. Po krótkiej wizycie, strażnicy pokoju opuścili Dooku, po czym udali się na Twilight gdzie nawiązali połączenie z kanclerzem i poinformowali go o prawdziwości słów Weequauyów. Przywódca Republiki powiedział im, iż zamierzał wysłać senatora Kharrusa oraz Jar Jara Binksa, aby dostarczyli żądany okup.[31]

Obi-Wan i hrabia Dooku.

Wracając do bazy piratów, Jedi zostali zaproszeni na biesiadę przy boku gospodarzy. Początkowo powstrzymywali się od spożywania trunków, lecz gdy Ohnaka chciał wznieść toast w imię przyjaźni, zgodzili się na jedną kolejkę. Gdy wspomniane trunki zostały im dostarczone, Kenobi i Skywalker wyczuli, że coś do nich dosypano. Jedi wymienili szklanki ze swoimi sąsiadami, by już po chwili zobaczyć jak ci opadają na stół.[31]

Obi-Wan obudził się w celi, w towarzystwie Anakina i hrabiego Dooku. Sith z satysfakcją zadrwił z Jedi, iż uprzedzał ich o chytrości piratów. Słysząc jego słowa, Skywalker zaczął narzekać, że oprócz więzienia musiał znosić jego obecność. Kenobi uspokoił go oraz powiedział, że należało opracować plan ucieczki.[32]

Pierwszy pomysł wyszedł z inicjatywy Dooku. Sith podszedł do drzwi celi i za pomocą Mocy, przyciągnął do siebie leżący nieopodal nóż, po czym otworzył nim zamek. Obi-Wan pogratulował mu sprytu, po czym razem ze swoimi towarzyszami ruszył w stronę hangaru. Dooku, który dokładnie pamiętał drogę, objął stanowisko przywódcy.[32]

Nieoczekiwanie jednak, uciekinierzy natknęli się na ścieżkę pełną Weequayów, przez co znów wrócili do swojej celi. Tym razem Jedi i Sith byli połączeni dokładnymi więzami, przez co ich swoboda ruchów była bardzo ograniczona. Kolejną próbę ucieczki zaproponował Obi-Wan. Więźniowie musieli podejść do krat, by Kenobi mógł za pomocą perswazji Mocą, przekonać pilnującego ich strażnika do otwarcia celi.[32]

Jedi i Sith, uwięzieni przez piratów.

Mistrz Jedi otrzymał gratulacje od swoich towarzyszy. Następnie więźniowie zniszczyli po części swoje więzy, przez co mogli się poruszać całkiem swobodnie. Tym razem dotarli na duży dziedziniec, gdzie za pomocą tyczki planowali przeskoczyć przez mur bazy piratów. Na ich nieszczęście przybyli Weequayowie i otoczyli ich z każdej strony.[32]

Republikanie i separatysta ponownie trafili do celi, lecz nie upłynęło dużo czasu, a Kenobi i Skywalker zostali z niej wywołani. Jedi trafili do kantyny, gdzie Hondo Ohnaka nakazał przykucie ich do słupów energetycznych. Pirat poinformował swoich więźniów, że okup za hrabiego Dooku nie dotarł, a zamiast niego pojawiła się cała armia. Skończywszy przemowę, Weequay uruchomił słupy energetyczne, rozpoczynając tym samym tortury Jedi.[32]

Po upływie jakiegoś czasu, baza piratów straciła zasilanie, przez co Jedi mogli odpocząć od cierpień. Kenobi i Skywalker odzyskali swoje miecze świetlne, po czym wzięli za zakładnika Ohnakę. Herszt piratów powiedział im, że mieli małe szanse na ucieczkę. Na potwierdzenie jego słów pojawiły się czołgi bojowe WLO-5, z których jednakże, ku zaskoczeniu piratów, wyszli Jar Jar Binks i żołnierze-klony.[32]

Widząc to Obi-Wan i Anakin podjęli przerwaną wędrówkę, aż w końcu dotarli do stojącego na lądowisku, Twilight. Po chwili Kenobi zdecydował się wypuścić Weequaya, gdyż moment wcześniej Jedi zauważyli uciekającego z Florrum, Dooku. Skywalker nie mógł uwierzyć w słowa mistrza, lecz wypełnił jego rozkaz. Hondo Ohnaka poruszony honorową postawą Jedi, odwołał swoich ludzi. Przed odlotem Obi-Wan powiedział mu jeszcze, by uważał na Sitha, gdyż ten na pewno zechce się zemścić za czas spędzony w niewoli.[32]

Misja na Orto Plutonii

Obi-Wan: No i jesteśmy w strefie tropikalnej.
Anakin: Zdecydowanie różni się od tej na Tatooine.
— Po wylądowaniu na Orto Plutonii.[33]

Gdy urwał się kontakt z oddziałami stacjonującymi na Orto Plutonii, Obi-Wan, jego były uczeń oraz oddział klonów pod dowództwem kapitana Rexa, w towarzystwie przedstawicieli rządu Pantory, udali się na mroźną planetę, by sprawdzić jaki los spotkał tamtejszy garnizon.[33]

Po wylądowaniu nieopodal bazy Republiki, Kenobi i Skywalker postanowili dokonać jej oględzin. W środku republikanie zastali trupy stacjonujących tam żołnierzy. W pewnej chwili, Rex otrzymał od zwiadowców raport, o wykryciu bazy Separatystów.[33]

Gdy dowiedzieli się o tym Jedi, postawili odwiedzić nieprzyjaciół. Po jakimś czasie wysłannicy Republiki dotarli do wrogiej twierdzy. Okazało się jednak, że droidy spotkał taki sam los co żołnierzy ze stacji Glid. W centrum dowodzenia placówki, republikanie odtworzyli dziennik robotów, w którym zobaczyli fragment porażki droidów.[33]

Obi-Wan wewnątrz stacji Glid.
Dzięki temu odkryciu, Jedi dowiedzieli się, że ich sojusznicy ze stacji Glid, jak i roboty Konfederacji, zostali pokonani przez tubylczą rasę Talzów. Chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o tych dziwnych napastnikach, Jedi zarządzili poszukiwania śladów ich obecności. Po jakimś czasie oględzin, Anakin odnalazł ślad jednego ze stworów. Obi-Wan polecił mu, by jego podwładni dokonali odlewu stopy tubylca, po czym dodał, by Skywalker razem z nim udał się na poszukiwania Talzów.[33]

Mistrz Kenobi oraz jego były uczeń, rozkazali Rexowi, by razem ze swoimi oddziałami oraz politykami z Pantory, udał się do opuszczonej stacji Glid. Dodatkowo Skywalker powiedział kapitanowi, by chronił dyplomatów za wszelką cenę.[33]

Gdy klon i jego protegowani odjechali, strażnicy pokoju ruszyli na poszukiwania Talzów. Po jakimś czasie podróży, trafili do ich wioski. Tam poznali Thi-Sena, wodza tubylców. Talz zaprosił ich do swojego namiotu, gdzie rozpoczął prowizoryczną rozmowę. Mimo braku Threepia, Jedi udało się porozumieć z wodzem na tyle, by dowiedzieć się, że zależało mu na pokoju i suwerenności.[33]

Strażnicy pokoju obiecali, że jego życzenia zostaną spełnione, po czym ruszyli w stronę stacji Glid, by namówić przewodniczącego Chi Cho do rozmów z tubylcami. Gdy jednak Jedi wrócili do bazy, Pantoranin odmówił układania się z dzikusami, mówiąc, że Orto Plutonia należała do ludu Pantory. Mimo jego słów, Jedi, z pomocą senator Riyo Chuchi, udało się przekonać przewodniczącego do spotkania z Thi-Senem.[33]

Przed rozpoczęciem wyprawy, Anakin przykazał Rexowi, by towarzyszył im z kilkunastoma żołnierzami, dla zapewnienia bezpieczeństwa. Gdy republikanie dotarli do wioski Talzów, Thi-Sen ponownie wyraził pragnienie osiągnięcia pokoju i suwerenności. Wtedy przewodniczący Cho nakazał C-3PO, by przetłumaczył, iż lud Pantory nie będzie układał się z żadnymi dzikusami.[33]

Widząc, że jego przyjacielski gest został odrzucony, Thi-Sen wypowiedział wojnę ludowi Pantory. Na jego słowa, republikanie pospiesznie opuścili wioskę Talzów. Gdy znaleźli się w bezpiecznej odległości, Jedi rozkazali Rexowi, by chronił przewodniczącego, cały czas kierując się do bazy, podczas gdy oni, razem z senator Chuchi, zamierzali rozwiązać to nieporozumienie sposobem dyplomatycznym.[33]

Obi-Wan, Anakin i Riyo, udali się na kanonierkę LAAT, by z jej wnętrza nawiązać połączenie ze zwierzchnikami przewodniczącego Cho. Mówca Zgromadzenia słysząc do czego dopuścił Chi Cho, odsunął go od władzy, po czym przekazał upoważnienie senator Chuchi, by w imieniu Pantory doprowadziła do pokoju.[33]

Po zakończeniu rozmowy, republikanie rozpoczęli lot w stronę wioski Talzów. Będąc w pobliżu zniszczonego lodowego mostu, natknęli się na swoje oddziały walczące z tubylcami. Jedi wylądowali pomiędzy walczącymi, po czym wysłali senator Chuchi na rozmowy z Thi-Senem. Mimo strachu, Pantoranka ruszyła na spotkanie z Talzem. Rozmowa dyplomatów nie trwała długo, gdyż wyraziste słowa Riyo, o pragnieniu uzyskania pokoju, poruszyły Thi-Sena, który zakończył bitwę, dając tym samym Orto Plutonii i Talzom suwerenność.[33]

Wirus Błękitnego Cienia

No cóż, kolejny nudny dzień, w którym ratujemy wszechświat.
— Obi-Wan do Anakina Skywalkera.[34]

W roku 21 BBY, gdy senator Padmé Amidala odkryła na Naboo tajne laboratorium Separatystów, Rada Jedi wysłała Obi-Wana i Anakina Skywalkera, by przyjrzeli się tej niepokojącej sprawie. Po wylądowaniu w hangarze królewskim, w Theed, republikanie wysłuchali raportu kapitana Typho. Wojskowy powiedział, że senator udała się na wschodnie bagna w towarzystwie Peppi Bow, by zbadać okolicę.[35]

Jedi zaznajamiają się z sytuacją.
Gdy usłyszał to były uczeń Kenobiego, zaczął robić wyrzuty Gregarowi, że puścił polityk samą. Po chwili rycerz uspokoił się, po czym wysłał swoją uczennicę, Ahsokę Tano, by odnalazła panią senator. Gdy dziewczyna odeszła, mistrz Jedi i jego były uczeń oglądnęli hologram uzyskany z głowy droida, złapanego przez jeden z patroli. Zapis przedstawiał doktora Nuvo Vindiego, który chwalił się stworzeniem nowej odmiany Wirusa Błękitnego Cienia.[35]

Po skończeniu hologramu, Obi-Wan i Anakin udali się do hangaru gdzie zamierzali oczekiwać na powrót Ahsoki. Mijały minuty, a Skywalker stawał się coraz bardziej niecierpliwy. W końcu rycerz postanowił skontaktować się z uczennicą.[35]

W rozmowie z nią, Jedi dowiedzieli się, że laboratorium wroga było bardzo silnie strzeżone. Na te słowa, Kenobi rozkazał Togrutance atak, mający na celu odwrócenie uwagi od ich potajemnego przybycia. Gdy Tano potwierdziła rozkaz, Jedi udali się na wschodnie bagna.[35]

Dzieląc się na grupy, strażnicy pokoju przeniknęli do wnętrza placówki. Plan mistrza Obi-Wana zadziałał, przez co znalazł się ze swoimi oddziałami w całkowicie pustym korytarzu. Po jakimś czasie, Kenobi zdecydował się na odnalezienie Ahsoki. Gdy w końcu ją spotkał, uratował ją przed atakiem droidów niszczycieli.[35]

Nieoczekiwanie zgłosił się Anakin i poinformował swojego mentora, iż Vindi stworzył wiele bomb z wirusem. Jedi potwierdził usłyszaną informację, po czym razem z Tano i drużyną saperów udał się na poszukiwania ładunków. Po jakimś czasie broń została znaleziona, a saperzy natychmiast zaczęli ją rozbrajać.[35]

Po chwili Obi-Wan został wezwany przez Anakina, by pomógł mu w aresztowaniu Vindiego. Gdy mistrz Jedi przybył na lądowisko, razem ze swoim byłym uczniem zaatakował naukowca. Gdy jednak ten upuścił trzy fiolki z wirusem, Kenobi musiał odpuścić i złapać je przed rozbiciem.[35]

W pogoni za Nuvo Vindim.
Na jego szczęście udało mu się to. Tymczasem Skywalker zdołał, przy pomocy Peppi Bow, aresztować Vindiego. Separatysta nie przejął się tym zbytnio, gdyż jak twierdził miała nastać eksplozja bomb. Gdy jednak upłynął czas przeznaczony na wybuch, Nuvo poniósł porażkę, a Jedi mogli w spokoju go aresztować.[35]

Ledwo Jedi wprowadzili Vindiego na statek, gdy rozległ się alarm. Zadowolony naukowiec poinformował ich, że wirus został uwolniony. Pamiętając, że we wnętrzu laboratorium znajdowały się Ahsoka Tano i Padmé Amidala, Anakin Skywalker zażądał od więźnia antidotum. Nuvo odpowiedział mu, że jego zadaniem było stworzenie wirusa, nie uzyskiwanie na niego lekarstwa.[34]

Obi-Wan postanowił przerwać tą niebezpieczną rozmowę. Zasugerował, by przetransportować separatystę do Theed, a następnie zająć się szukaniem leku. Jego były uczeń zgodził się na to. Po chwili strażnicy pokoju przekazali Vindiego w ręce królewskich gwardzistów, po czym zaczęli rozmowę z kapitanem Typho. Wojskowy powiedział, że prawdopodobnie odnalazł surowicę na Wirus Błękitnego Cienia. Miała nią być reeksa, roślina rosnąca na Iego.[34]

Słysząc to, Anakin zaproponował swojemu mentorowi natychmiastową wyprawę, a ten na to przystał. Po wylądowaniu na lądowisku, Jedi zauważyli małą armię droidów. Skywalker natychmiast wybiegł z pokładu Twilight, by pokonać maszyny. Obi-Wan jednak zauważył, że roboty były złożone z różnorakich części, a w dodatku nie posiadały broni.[34]

Nim mistrz Jedi zdołał powstrzymać swojego byłego ucznia, ten zdążył zniszczyć osiemnaście droidów. Chwilę potem pojawił się właściciel robotów, Jaybo Hood. Chłopak miał za złe Jedi, że zniszczyli jego własność, mówiąc, że nad przywróceniem droidów do stanu używalności, stracił dziewięć miesięcy.[34]

W kanionie na Iego.
Skywalkera nie obchodziły słowa Jaybo, dlatego od razu zapytał gdzie mogli znaleźć reeksę. Kenobi natychmiast przeprosił za ostry ton towarzysza, po czym powtórzył pytanie łagodniejszym tonem. Chłopak powiedział im, że reeksa rosła w całej okolicy. Poradził, by strażnicy pokoju udali się do pobliskiego kanionu, gdzie na pewno znaleźliby poszukiwaną roślinę.[34]

Jaybo dodał też, by podczas wędrówki uważali na latające stwory xandu oraz by nie dotknęli łodyg reeksy, gdyż ta bywała agresywna. Jak na zawołanie po postawieniu kilku kroków, pojawił się xandu. Były uczeń Obi-Wana ujarzmił zwierzę, po czym zaprosił swojego mentora na jego grzbiet.[34]

Za pomocą xandu, Jedi szybciej znaleźli się na dnie kanionu, jednak podczas lądowania dotknęli łodygi reeksy. Roślina obudziła się do życia, po czym rozpoczęła atak. Obi-Wan zajął się obroną Anakina, który w tym czasie uzyskiwał jej korzeń. Gdy praca Skywalkera dobiegła końca, strażnicy pokoju pospiesznie wrócili na powierzchnię.[34]

Tam otrzymali gratulacje od Jaybo za przetrwanie w trudnych warunkach. Chłopak dodał też, że ich wysiłki były bez znaczenia, gdyż Drol miał nie wypuścić ich z planety. Jedi wypytali o tajemniczą istotę, po czym dowiedzieli się, iż Drol był swoistego rodzaju bogiem, który unicestwił każdego kto próbował opuścić Iego.[34]

Republikanie nie przejęli się tym zbytnio, dlatego już po chwili opuszczali atmosferę planety. Gdy jednak znaleźli się w przestrzeni kosmicznej, zostali zaatakowani przez liczne lasery. W związku z tym, strażnicy pokoju powrócili na Iego, by zastanowić się nad następnymi krokami.[34]

Przebywając na Twilight, odebrali wiadomość od senator Amidali i padawanki Tano. Kobiety poinformowały, że zniszczyły wszystkie droidy przebywające w laboratorium oraz poprosiły, by nikt nie otwierał skażonej placówki. Na ich słowa, Anakin postanowił działać niezwłocznie.[34]

Mistrz Kenobi uspokoił go, po czym dodał by mu zaufał. Obi-Wan poprowadził swojego byłego ucznia na spotkanie z mieszkańcami Iego. W rozmowie z nimi dowiedział się, że Aniołowie zostali wysiedleni przez Separatystów ze swojej rodzinnej planety, Milliusa Prime. Słysząc to, mistrz Jedi wywnioskował, że dom Aniołów był generatorem laserów Drola. Po chwili namysłu, postanowił wypożyczyć od Jaybo Hooda kilka sztuk jego droidów-sępów.[34]

Gdy chłopak przekazał sterowanie nad myśliwcami republikanom, po czym ci wyruszyli na spotkanie z Drolem. Myśliwce typu Vulture spełniły swoje zadanie jako przynęty dla laserów, co dało czas Jedi na zniszczenie generatorów Drola. Tym sposobem strażnicy pokoju wyzwolili Iego, po czym obrali kurs na Naboo.[34]

Po wylądowaniu na planecie, podali antidotum wszystkim zarażonym towarzyszom, którzy przebywali w skażonym laboratorium. Gdy Obi-Wan zauważył Jar Jara Binksa, powiedział mu, iż usłyszał od senator Amidali o jego wielkiej odwadze. Jedi dodał też, że postanowiono poddać Gunganina szkoleniu w posługiwaniu się bronią. Słysząc to, kapitan Rex, który był niedaleko, oznajmił, że nie zamierzał trenować Binksa.[34]

Bitwa o Ryloth

Musimy pamiętać o jednej rzeczy. Przybyliśmy pomóc Twi'lekom, a nie niszczyć im domy.
— Obi-Wan do Kompanii Duch.[36]

Biorąc pod uwagę sytuację na Ryloth, Rada Jedi zaplanowała inwazję, mającą na celu wyzwolenie planety. Podczas gdy Anakin Skywalker miał rozbić blokadę wrogich statków, Kenobi oraz mistrz Windu, otrzymali za zadanie poprowadzenie wojsk lądowych podczas planowanej inwazji.

Przed inwazją na Ryloth.

Atak Kenobiego opóźniał się, gdyż pierwsza próba pokonania blokady przez Skywalkera, zakończyła się porażką. Gdy rycerz zgłosił się na konsultacje, Obi-Wan razem z mistrzami Yodą i Windu, rozkazał kontynuowanie operacji dostępnymi środkami. Po jakimś czasie, siłom Anakina udało się pokonać wojska Konfederacji, przez co oddziały mistrzów Jedi mogły przystąpić do ofensywy.[37]

Po przeniknięciu w atmosferę Ryloth, oddziały Republiki zostały zaatakowane przez działa protonowe J-1 Konfederacji. Wiedząc, że bezpieczne lądowanie krążownikami na powierzchni planety było niemożliwe, Mace Windu rozkazał Obi-Wanowi, by wraz z małym oddziałem przeniknął do bazy wroga i unicestwił ich broń.[36]

Obi-Wan i Cody.

Razem z członkami Kompanii Duch, Kenobi wylądował na powierzchni Ryloth, dzięki kanonierkom LAAT, które uniknęły wrogich strzałów. Po wyjściu ze statków, republikanie ruszyli do ataku na pobliski bunkier. Po trwającej jakiś czas walce, która nie przynosiła większych postępów, Obi-Wan postanowił użyć granatów jonowych i za pomocą Mocy nakierować je na wrogich strzelców. Droidy zostały unieszkodliwione, przez co podwładni mistrza Jedi już po chwili zdobyli resztę budynku.[36]

Po ustabilizowaniu sytuacji i dostaniu się na przedmieścia miasta Nabat, Kenobi zarządził przerwę w ofensywie, gdyż chciał dowiedzieć się co planowały droidy. W tym celu wysłał Cody'ego i trzech podległych mu ludzi na zwiad. Po jakimś czasie, komandor zgłosił się i poinformował, że Separatyści używali Twi'leków jako zabezpieczenia dla swojej bazy. Po skonsultowaniu się z mistrzem Windu, Obi-Wan zarządził kontynuowanie ataku.[36]

Atak na bunkier.

W pewnej chwili Cody poinformował go, że Waxer i Boil nie wrócili ze zwiadu, mistrz Jedi nakazał namierzenie ich oraz kontynuowanie marszu. Nagle na wojska Republiki nastąpił atak ze strony gutkurrów. Zaskoczeni żołnierze nie zdążyli zareagować, przez co ponieśli śmierć. Chcąc ocalić resztę swoich ludzi, Obi-Wan użył Mocy, by zwabić bestie do pobliskiego kanionu. Gdy już wszystkie istoty znalazły się w jego wnętrzu, mistrz Jedi rozkazał ocalałym towarzyszom, by zniszczyli pobliski most. Klony wykonały jego polecenie niezwłocznie, przez co gutkurry utknęły w pułapce.[36]

Kenobi zwolnił swój nacisk Mocą na stworzenia, po czym wrócił do swoich towarzyszy. Nieoczekiwanie, z pobliskiej studzienki ściekowej wyszli Waxer, Boil oraz mała Twi'lekanka o imieniu Numa. Obi-Wan przywitał Numę w jej ojczystym języku, po czym nawiązał z nią krótką rozmowę. Dziewczynka ucieszyła się, że mogła z kimś porozmawiać, dlatego poinformowała mistrza Jedi o sieci tunelów rozciągniętych w całej okolicy. Dodała też, że poprowadzi wojska Republiki do obozu z jeńcami.[36]

Po przejściu kanałów, republikanie znaleźli się w bazie droidów. W absolutnej ciszy, wojska Kenobiego rozlokowały się w całej okolicy, a gdy generał wydał odpowiedni rozkaz, przystąpiły do ataku. Strażnik pokoju również ruszył do ofensywy, niszcząc wszystkie maszyny pilnujące Twi'leków. Gdy roboty zostały zniszczone, uwolnił jeńców, po czym rozkazał im ukrycie się.[36]

Obi-Wan przyciąga gutkurry za pomocą Mocy.

W pewnej chwili Obi-Wan zauważył działa protonowe. Przywołując do siebie Boila i Waxera, zniszczył obsługę jednego z dział, po czym zlecił klonom ładowanie kolejnych pocisków. Obsługując potężną broń, Jedi wyeliminował kilka dział, po czym musiał się ewakuować, gdyż został zaatakowany przez dowódcę droidów, TX-20.[36]

Droid wystrzelił pocisk z czołgu, w którym się znajdował. Tylko dzięki jego niecelności, Obi-Wan przeżył atak. Siła wybuchu była jednak tak duża, że rzuciła oszołomionego Jedi wprost pod czołg AAT. Numa, która wszystko obserwowała, podbiegła do pokonanego mężczyzny. Za jej przykładem, ukrywający się do tej pory, Twi'lekowie ruszyli do ataku na TX-20. Wyzwoleni mieszkańcy Ryloth powalili droida, kończąc tym samym walkę.[36]

Gdy Obi-Wan podniósł się z ziemi, zobaczył powracające krążowniki szturmowe typu Acclamator pod dowództwem mistrza Windu. Ocaleni republikanie ruszyli na spotkanie z generałem. Mace pogratulował im wyników, po czym pozwolił Kenobiemu i klonom pożegnać się z Twi'lekami. Gdy rozstanie z Numą i jej rodakami dobiegło końca, głównym celem Republiki stało się odbicie stolicy planety, Lessu.[36]

Obi-Wan ze swoimi oddziałami, wyruszył jednak na południową półkulę Ryloth. Tam odbyła się walka na pustyni Jixuan, którą wygrały oddziały mistrza Jedi. Wkrótce potem, mistrz Windu, z pomocą ruchu oporu Chama Syndulli, zdobył stolicę Lessu, kończąc tym samym panowanie Separatystów na planecie Twi'leków.[38]

Bitwa o Felucję

Gdy Obi-Wan i jego były uczeń opuścili Ryloth, udali się na Felucję, by przejąć tam dowodzenie nad bitwą. Na nieszczęście republikanów, wojska Separatystów miały ogromną przewagę liczebną. W konsekwencji, strażnicy pokoju postanowili wezwać na pomoc oddziały mistrza Plo Koona. Po zakończeniu rozmowy z Kel Dorem, Jedi zarządzili ewakuację wojsk.[39]

Asekurowaniem ucieczki klonów zajął się Anakin, natomiast Obi-Wan skontaktował się z Ahsoką Tano, która w tym czasie była na zwiadzie. Okazało się, że Togrutanka nawiązała kontakt z wrogiem. Kenobi wydał jej rozkaz odwrotu, lecz ta zaślepiona tymczasowym zwycięstwem, odmówiła wykonania polecenia. Gdy przybyły kanonierki LAAT, wojska Jedi ruszyły, by przejąć oddziały Tano. Po przybyciu na miejsce, Skywalker rozkazał lądowanie przed sojuszniczą armią, by w ten sposób powstrzymać Ahsokę przed dalszą walką.[39]

Zrezygnowana Togrutanka dołączyła do starszych Jedi, którzy w chwili odlotu ukazali jej prawdziwą potęgę wrogich sił.[39]

Skradziony holokron

Intruzi w świątyni
Anakin: Gdzie powinniśmy szukać tych intruzów? Czego będą chcieli?
Obi-Wan: Wątpię, by chcieli porywać myśliwce.
Anakin: Co mogą dostać tutaj i nigdzie indziej?
Obi-Wan: Informacje.
— Przed atakiem na świątynię Jedi.[39]

Po przybyciu na Coruscant, republikanie spotkali się z mistrzami Yodą i Windu. Obi-Wan złożył im raport z niedawno stoczonej bitwy, w którym ujął niesubordynację Ahsoki. Gdy usłyszał to Windu, postanowił przenieść Togrutankę, na jakiś czas, do archiwów Jedi. Po jakimś czasie spotkanie z mistrzami dobiegło końca.[39]

Kenobi, razem ze Skywalkerem, udał się do centrum dowodzenia, by przeanalizować przebieg walk na Felucji. W chwili, w której zaczęli omawiać możliwe konsekwencje niedawnej porażki, mistrz Yoda, który przybył w między czasie, wyczuł zakłócenie w Mocy. Sędziwy Jedi poinformował ich, że w najbliższym czasie, w świątyni mieli znaleźć się intruzi.[39]

Obi-Wan i Anakin analizują niedawną bitwę.
Słysząc to, Obi-Wan i jego były uczeń, zaczęli się zastanawiać co mogłoby być celem napastników. W końcu doszli do wniosku, że jedynym rozsądnym celem było centrum dowodzenia, w którym były przechowywane piliki dotyczące wojny. Po skończeniu narady, Skywalker wyruszył, by zabezpieczyć centrum komunikacji, natomiast Obi-Wan udał się do centrum ochrony.[39]

Po przybyciu na miejsce, mistrz Jedi nie odnotował żadnych nieprawidłowości. Po jakimś czasie nastąpiło jednak drobne zakłócenie w pracy świątynnych urządzeń. Po skontaktowaniu się z Anakinem, Kenobi uzyskał od niego potwierdzenie tych dziwnych zdarzeń. Do ich rozmowy wtrącił się Yoda, który przybył do centrum komunikacyjnego. Mistrz Jedi poinformował ich, że intruzi dotarli do świątyni.[39]

Strażnicy pokoju zaczęli się zastanawiać nad nowym celem wroga, biorąc pod uwagę, że ich posterunki nie zostały naruszone. W końcu Obi-Wan odkrył, że struktura świątyni została naruszona przy południowej wieży. Mistrz Jedi postanowił wyruszyć tam natychmiast, a Anakin obiecał mu towarzyszyć.[39]

Po przybyciu na miejsce, republikanie zastali otwarty szyb wentylacyjny. Nie zastanawiając się ani chwili, ruszyli śladami intruzów. Po jakimś czasie skontaktowała się z nimi, Ahsoka Tano, która w archiwach aresztowała współpracownicę, Cada Bane'a, który był poszukiwanym przez nich, nieproszonym gościem.[39]

Jedi zastanawiają się nad celem ataku intruzów.

Cato Parasitti, bo tak zwała się łowczyni nagród schwytana przez Togrutankę, powiedziała, że jej towarzysz kierował się do skarbca holokronów. Jedi podziękowali Ahsoce za dostarczone informacje, po czym zaczęli się zastanawiać nad działaniami Bane'a. W końcu, Obi-Wan doszedł do wniosku, iż Duros planował dostać się do centrum komunikacyjnego przez skarbiec.[39]

Strażnicy pokoju podjęli wędrówkę na nowo, a gdy dotarli na korytarz prowadzący do wielkiego sejfu, Kenobi spostrzegł w ziemi dziurę, którą podążył Bane. Idąc jego śladami, republikanie znaleźli się w pobliżu centrum komunikacyjnego, lecz w szybie zastali tylko małego droida, który prowadził dyskusję z Jedi znajdującymi się w pomieszczeniu. Nagle uruchomił się zapalnik bomby znajdującej się wewnątrz robota.[39]

Kenobi i Skywalker natychmiast uciekli, a po detonacji ładunku, postanowili udać się do skarbca holokronów. Tam zastali mistrzów Windu i Yodę, którzy w towarzystwie Ahsoki i uwięzionej Cato Parasitti oglądali wnętrze skarbca. Gdy łowczyni nagród miała zostać odprowadzona do aresztu, poinformowała Jedi, że następnym celem Bane'a miał być mistrz Jedi, Bolla Ropal. Słowa Cato wywołały przerażenie u mistrza Windu, który poinformował swoich towarzyszy, że Ropal był strażnikiem kryształu pamięci kyber, który w połączeniu z holokronem ujawniał listę dzieci wrażliwych na Moc z całej galaktyki.[39]

Słysząc to, Skywalker i Tano postanowili odnaleźć mistrza Ropala, a Obi-Wan obiecał poszukać Cada Bane'a na powierzchni Coruscant.[39]

Dzieci Mocy
Obi-Wan, Anakin, Mace: Pokażesz nam gdzie jest holokron.
Mace: I zrobisz to...
Obi-Wan, Anakin, Mace: Teraz!
— Podczas przesłuchania Cada Bane'a, używając perswazji Mocą.[40]

Poszukiwania Kenobiego zakończyły się klęską. Jednak po jakimś czasie, na Coruscant pojawił się Anakin, który miał do przedstawienia raport ze swojej misji. Z tej okazji zwołano posiedzenie Rady Jedi, na którym młody rycerz opowiedział o śmierci mistrza Ropala, o kradzieży kryształu pamięci kyber oraz o stoczonej bitwie nad Devaronem. Skywalker przyznał się, że dał się zwieść pozornej śmierci Cada Bane'a, przez co nie zauważył jego obecności na swoim statku.

Jedi medytują nad losem porwanych dzieci.

Mistrzowie pozostawili przeszłość za sobą decydując się na zapobiegnięcie kolejnym działaniom łowcy nagród. Rada zgodnie stwierdziła, że Duros zamierzał wykorzystać kryształ Kyber to polowania na przyszłych adeptów. W związku z tym postanowiono zbadać przyszłość Bane'a. Obi-Wan, Anakin oraz mistrzowie Yoda i Windu, udali się do sali medytacyjnej, by tam spróbować wyczuć, które dzieci miały zostać porwane.[40]

Po trwającym jakiś czas transie, Yoda wyczuł zagrożenie na Rodii, a Obi-Wan potwierdził jego obawy. Chwilę potem Windu i Skywalker odkryli kolejne dwie planety, Naboo i Glee Anselm. Po zakończeniu medytacji, Kenobi postanowił wyruszyć na Rodię, podczas gdy Skywalker i jego uczennica mieli się udać na Naboo.[40]

Gdy mistrz Jedi dotarł do ojczyzny Rodian, udał się na plac Kay-Tap, gdzie znajdowało się mieszkanie Wee Dunna i jego matki. Po odnalezieniu właściwego domostwa, strażnik pokoju zapukał do drzwi. Gdy właścicielka mu otwarła, powiedziała, że Jedi nie dostaną jej syna. Nagle drzwi się zamknęły, lecz Obi-Wan otworzył je za pomocą Mocy.[40]

Jedi przesłuchują Cada Bane'a.

Wewnątrz budynku zastał Mahtee mierzącą do niego z blastera. Wiedząc, że coś było nie tak, użył perswazji Mocą, by dowiedzieć się gdzie się podział łowca nagród. Dunn została wyrwana z transu nałożonego przez Bane'a, po czym poinformowała strażnika pokoju, że Duros, który podał się za jego pobratymca, zabrał Wee ze sobą. Nagle Kenobi zauważył Cada na zewnątrz budynku. Mimo natychmiast podjętego pościgu, najemnik zdołał zbiec.[40]

Wiedząc o poniesieniu porażki, mistrz Jedi udał się na pokład flagowego statku Anakina, Resolute. Tam spotkał się ze swoim byłym uczniem i mistrzem Windu. Skywalker jako jedyny odniósł zwycięstwo ratując Roo-Roo Page oraz aresztując Bane'a. Strażnicy pokoju zgodnie stwierdzili, że łowca nagród powinien zostać przesłuchany. Gdy jednak podjęli próbę rozmów, Duros nie chciał współpracować.[40]

Republikanie udali się na naradę, podczas której Anakin zaproponował nagięcie umysłu łowcy za pomocą Mocy. Obi-Wan odparł mu, że Bane nie wyglądał na słaby umysł. Nieoczekiwanie do konwersacji wtrąciła się Ahsoka, która zaproponowała połączony atak myślowy. Starsi Jedi stwierdzili, że mimo, iż istniało ryzyko zniszczenia umysłu najemnika, warto było spróbować.[40]

Podczas lotu na stację Black Stall.

Zgodnie z podjętą decyzją, Kenobi, Windu i Skywalker udali się do celi łowcy nagród, po czym zaczęli używać Mocy, by nagiąć go do współpracy. Dopiero trzecia próba ataku przyniosła oczekiwane rezultaty, Cad zgodził się kooperować. Gdy Duros doszedł do siebie obiecał zabrać Jedi w miejsce, w którym ukrył dzieci i holokron.[40]

Mistrzowie postanowili, że wyruszą na tą misję w samotności, rozkazując Skywalkerowi i Tano, by złożyli raport kanclerzowi. Po wejściu na pokład promu T-6, Jedi rozkazali Bane'owi podanie współrzędnych do skoku w nadprzestrzeń. Łowca spełnił ich żądanie, podając namiary do miejsca na Zewnętrznych Rubieżach.[40]

Gdy podróż dobiegła końca, załoga promu znalazła się nieopodal stacji Black Stall. Po pomyślnym dokowaniu, Obi-Wan rozkazał Cody'emu, który im towarzyszył, by przypilnował statku. Następnie Jedi oraz łowca nagród weszli do środka placówki. W środku, republikanie poinformowali swojego więźnia, że nie czuli obecności dzieci. Duros z zadowoleniem odparł, że musieli zacząć od holokronu, a następnie mieli zająć się przyszłymi adeptami.[40]

Ewakuacja ze stacji Black Stall.

Po jakimś czasie, strażnicy pokoju dotarli do pomieszczenia, w którym znajdował się holokron. Bane chciał przynieść im artefakt, lecz nie zgodził się na to mistrz Windu. Gdy tylko Mace zrobił krok naprzód, uruchomił system zabezpieczeń. Nagle pojawiło się dziesiątki działek laserowych. Jedi zmuszeni byli do odpierania ognia, przez co łowca nagród zdołał uciec.[40]

Walka rozgorzała na dobre, gdyż wciąż pojawiały się nowe działka. W końcu, Obi-Wanowi udało się dotrzeć do holokronu, przez co Jedi mogli rozpocząć ucieczkę. Republikanie dotarli na swój statek w ostatniej chwili, gdyż stacją Black Stall zaczęły wstrząsać eksplozje wywołane procedurą samozniszczenia. Widząc to, Kenobi rozkazał Cody'emu natychmiastowy start.[40]

Po jakimś czasie, wysłannicy Republiki dotarli na Coruscant. Wkrótce potem, gdy Anakin również wrócił do stolicy galaktyki, zwołano posiedzenie Rady. Kenobi, jak i pozostali mistrzowie, wysłuchał raportu byłego ucznia, z którego dowiedział się o tajnej placówce zleceniodawcy Bane'a oraz o pomyślnie zakończonej misji ratunkowej, w której Skywalker odzyskał porwane dzieci. Na zakończenie spotkania, mistrz Yoda wyraził obawę o dalszy los Zakonu Jedi.[40]

Pomoc farmerom

Sugi: Zauważyłam, że nie zaoferowałeś pomocy.
Obi-Wan: Tak się składa niestety, że mimo chęci nie możemy wam pomóc.[41]

Gdy Republika straciła kontakt ze stacją medyczną nad Felucją, Obi-Wan, w towarzystwie Anakina Skywalkera i Ahsoki Tano, został wysłany, by sprawdzić status placówki. Po przybyciu na miejsce, Jedi zauważyli, że baza medyczna została zniszczona przez Separatystów. Na nieszczęście, dodatkowo zostali zaatakowani przez myśliwce typu Vulture, które monitorowały planetę.[41]

Pomimo serii uników wykonanych przez byłego ucznia Kenobiego, droidy zdołały trafić prom T-6, którym lecieli. Uszkodzenia były na tyle poważne, że Skywalker zdecydował się na awaryjne lądowanie na powierzchni Felucji. Gdy jednak po przeniknięciu atmosfery, prędkość statku była zbyt duża, strażnicy pokoju zdecydowali się na ewakuację.[41]

Ich decyzja okazała się słuszna, gdyż ich okręt rozbił się o pobliskie skały. Po opanowaniu sytuacji, Jedi zaczęli się zastanawiać w jaki sposób opuszczą planetę. Po krótkim namyśle, Skywalker zaproponował kierunek, w którym, według niego, powinni podążyć. Spotkało się to ze sprzeciwem Obi-Wana, który chciał się udać w przeciwną stronę. Słysząc to, Skywalker zarzucił mentorowi, że każda inicjatywa z jego strony spotykała się z jego dezaprobatą. Kenobi odparł mu z satysfakcją, że najlepszym przykładem skuteczności jego pomysłów była ich niedawna katastrofa. Kontynuując kłótnię, były uczeń mistrza Jedi, wytłumaczył się nieprzystosowanym do niego statkiem.[41]

W pewnej chwili do ich rozmowy wtrąciła się Ahsoka. Dziewczyna poinformowała towarzyszy, że zauważyła dym unoszący się na niebie. Dodała też, że najlepszym sposobem byłoby sprawdzenie czy w tamtej okolicy ktoś mieszkał. Strażnicy pokoju przyjęli pomysł padawanki i zaczęli marsz. Po jakimś czasie dotarli do wioski, w której zajmowano się uprawą nysillinu. Mimo pól gotowych do zbiorów, republikanie nie zauważyli mieszkańców.[41]

Obi-Wan i Sugi.

W związku z tym, Skywalker zaproponował, by sprawdzić główną stodołę osady. Po otworzeniu wrót budynku, strażnicy pokoju zauważyli statek, którym była kanonierka SS-54 o nazwie Halo, nie pasująca do wyposażenia przeciętnych rolników. Chcąc rozwikłać zagadkę nieobecności mieszkańców, Jedi postanowili sprawdzić ich domy. Obi-Wan oddzielił się od swoich towarzyszy, lecz jego poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Gdy postanowił wrócić, natknął się na łowców nagród spierających się ze Skywalkerem i Tano. Dzięki jego przybyciu, jak również pojawieniu się przywódcy tubylców, kłótnia pomiędzy Jedi a najemnikami została zażegnana.[41]

Po ustabilizowaniu sytuacji, Casiss zaprosił strażników pokoju na rozmowę. Uczestniczyli w niej również łowcy nagród, którzy otrzymali od rolnika zadanie polegające na bronieniu Akiry, przed piratami. Podczas obrad, Felucjanin wyraził nadzieję, że Obi-Wan i jego towarzysze, pomogą najemnikom w ich zadaniu. Słysząc to, mistrz Jedi odmówił pomocy, co wywołało zdziwienie Skywalkera i Tano.[41]

Gdy spotkanie dobiegło końca, republikanie wyszli na dwór, by omówić w jaki sposób mieli zameldować o zniszczeniu stacji medycznej. Wtedy jednak, pojawili się wspominani przez Casissa, piraci. Weeqyayowie oznajmili, że przybyli po obiecany im nysillin, lecz ich chciwość została ostudzona przez Sugi. W związku z tym, z tłumu bandytów wyłonił się ich przywódca, Hondo Ohnaka. Wywołało to zdziwienie Jedi.[41]

Obrona Akiry.

Przywódca gangu powitał ich serdecznie, po czym rozpoczął negocjacje z łowcami nagród. Gdy propozycje wysokiego wynagrodzenia za opuszczenie rolników nie zrobiły na nich żadnego wrażenia, Hondo rozpoczął rozmowę ze strażnikami pokoju. Negocjacje podjął Obi-Wan, który poinformował pirata, że zależało im tylko na opuszczeniu planety. Gdy jednak Ohnaka usłyszał o zapłacie w kredytach, odmówił zapieczętowania umowy.[41]

Wkrótce potem piraci odjechali, a Jedi poinstruowali farmerów o zagrożeniach jakie miało przynieść następne spotkanie. Felucjanie stwierdzili, że czwórka łowców nagród nie zdoła pokonać całej armii. Skywalker zgodził się z nimi, dlatego postanowił, że nauczy ich sztuki samoobrony. Po wyjściu na dwór, rycerz Jedi rozplanował zajęcia z farmerami, a po jakimś czasie dołączyli do niego Obi-Wan i Ahsoka.[41]

Łowcy nagród zgadzają się zabrać Jedi na swój statek.

Dzięki długim i ciężkim ćwiczeniom, rolnicy zaczęli przyswajać sztukę wojenną. Gdy szkolenie było prawie na ukończeniu, łowcy zauważyli szpiega Ohnaki. W związku z tym, Embo był zmuszony zabić pirata. Po tym wydarzeniu, Jedi stwierdzili, że atak miał nastąpić już wkrótce.[41]

Kenobi i jego towarzysze, zajęli się ostatnimi przygotowaniami do bitwy. Gdy nadjechali Weequayowie, mistrz stanął do walki u boku tubylców. Walka nie trwała długo, gdyż były uczeń Obi-Wana, pokonał Hondo i zmusił go do ucieczki.[41]

Gdy Weequayowie opuścili Felucję, Casiss, w imieniu wszystkich mieszkańców Akiry, podziękował swoim wybawicielom za wszystko co zrobili dla jego ludu. Po zakończeniu jego przemowy, Sugi zaproponowała Jedi, że podwiezie ich na wybraną republikańską planetę, a ci przyjęli jej propozycję.[41]

Problem z Bestią Zillo

Po bitwie o Malastare odnaleziono ostatniego przedstawiciela Bestii Zillo. Gdy kanclerz Palpatine dowiedział się o możliwościach jakie mógłby przynieść pancerz stwora, zdecydował, że najlepszym wyjściem będzie przetransportowanie go na Coruscant.[42]

Obi-Wan i Padmé próbują przekonać Anakina do współpracy.

Gdy Anakin Skywalker i Mace Windu dostarczyli stworzenie na powierzchnię planety-miasta, pieczę nad nim przejęła doktor Sionver Boll. W świątyni Jedi, po powrocie mistrza Windu, Obi-Wan zapytał go jaki był główny powód transportu tak niebezpiecznego stworzenia do stolicy galaktyki. Mace nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. W związku z tym, Kenobi zaproponował, by poszukać informacji u samego źródła.[42]

Mistrz Jedi skontaktował się z senator Amidalą i poinformował ją o zaistniałej sytuacji. Podczas ich spotkania zjawił się Anakin Skywalker, co było częścią planu Obi-Wana. Gdy tylko rycerz Jedi włączył się do rozmowy, senator z Naboo przekonała go do interwencji u kanclerza.[42]

Po jakimś czasie okazało się, że Palpatine zdecydował o śmierci stworzenia. Na nieszczęście, bestia uwolniła się, po czym zaczęła siać spustoszenia na ulicach Coruscant. W związku z tym, w świątyni Jedi wszczęto alarm. Obi-Wan oraz kilku innych Jedi, ruszył, by powstrzymać niebezpieczne zwierzę.[42]

Jedi obserwują agonię Bestii Zillo.

Gdy strażnicy pokoju mieli użyć czołgów ogłuszających, okazało się, że statek ewakuacyjny kanclerza został schwytany przez Bestię Zillo, dlatego ostrzał stał się niemożliwy. Na szczęście, razem z Palpatine'em był Skywalker, który zaczął stosować zaimprowizowany plan. Gdy Kenobi i Windu zauważyli co szykował rycerz Jedi, przygotowali się na ratunek pasażerów okrętu.[42]

Były uczeń Obi-Wana rozcinał statek ewakuacyjny na pół, a gdy skończył, część w której się znajdowali zaczęła spadać w stronę powierzchni. Wiedząc, że była to odpowiednia pora na podjęcie działania, Kenobi i Windu chwycili wrak za pomocą Mocy, ratując tym samym jego pasażerów.[42]

Po względnym ustabilizowaniu sytuacji, Palpatine nakazał użycie bomb gazowych, które stworzono w oparciu o toksyczne paliwo z Malastare. Atak przyniósł oczekiwane skutki, Bestia Zillo została zabita. Pozostawiając truchło służbom porządkowym, Jedi, w tym Obi-Wan, wrócili do świątyni.[42]

Druga bitwa o Geonosis

Inwazja
Połączenie naszych sił wystarczy, by zniszczyć osłonę. Anakinie, weźmiesz mały oddział i przejdziesz pod osłonę. Podejdziecie blisko do stanowisk broni, a stamtąd będziecie mogli chwilowo zakłócić ich skanery, żeby nie mogły namierzyć nadchodzących czołgów. Kiedy czołgi rozwalą tarczę, mistrz Mundi wprowadzi resztę żołnierzy z kanonierkami.
— Obi-Wan przedstawia plan ataku na geonosjańskie generatory osłon.[43]

Jakiś czas później, dzięki Padmé Amidali i Anakinowi Skywalkerowi, Rada Jedi dowiedziała się o nowej fabryce droidów na Geonosis.[44] W związku z tym, dowództwo Republiki zaplanowało inwazję, mającą na celu całkowite zdominowanie ojczyzny Geonosjan. Do poprowadzenia bitwy wyznaczono Obi-Wana, jego byłego ucznia oraz mistrza Ki-Adi-Mundiego.[43]

Po zebraniu wszystkich sił, strażnicy pokoju opuścili Coruscant. Jednak po przybyciu na Geonosis, ociągali się z atakiem oczekując na Skywalkera, który miał do nich dotrzeć po zakończeniu bitwy o Dorin. Wkrótce potem, rycerz Jedi pojawił się razem ze swoją uczennicą. Gdy dowództwo było już w komplecie, powołano ostatnią naradę, na której podano lokalizację głównego celu oraz kierunki, z których dany oddział miał zaatakować. Zgodnie z ustaleniami, Kenobi miał zaatakować od frontu, podczas gdy Skywalker i Mundi skrzydłami.[43]

Zaraz po zakończeniu obrad, Obi-Wan wyruszył w towarzystwie Cody'ego do hangaru. Podczas wędrówki, żołnierze rozmawiali o pierwszej bitwie na planecie. Jedi powiedział swojemu podwładnemu, że nie powinien żałować swojej nieobecności, gdyż on sam przeżył niewesołe przygody. Klon był zaintrygowany, lecz nie polemizował z dowódcą. Gdy republikanie dotarli do kanonierek szturmowych, rozdzielili się, by dowodzić oddzielnymi grupami.[43]

Po wejściu na pokład swojego statku, mistrz Jedi rozkazał natychmiastowy start wszystkim podwładnym. Gdy kanonierki przeniknęły do atmosfery, rozpoczęła się walka. Geonosjanie latając w myśliwcach typu Nantex, siali spustoszenie w oddziałach Kenobiego. Nagle kanonierka strażnika pokoju została trafiona, przez co zaczęła opadać ku ziemi. Lot nie trwał długo. Gdy okręt uderzył o powierzchnię, okazało się, że oprócz Obi-Wana przeżył tylko Trapper.[43]

Republikanie nie mogli do końca cieszyć się ze swojej sytuacji, gdyż obydwaj zostali ranni. Po jakimś czasie do wraku, w którym przebywali przybyli Waxer i Boil. Żołnierze wydobyli ich z wnętrza kanonierki, po czym przetransportowali do prowizorycznego obozu. Na miejscu, Kenobi zapytał Cody'ego o przebieg bitwy. Klon odpowiedział, że misja nie udała się w znacznym stopniu, gdyż żaden z generałów nie dotarł na miejsce. Mimo tych złych wieści, Obi-Wan nie mógł przystąpić do walki ze względu na swoje rany.[43]

Mimo odniesionych ran, Obi-Wan w gotowości bojowej.

By ulżyć sobie w cierpieniu, mistrz Jedi usiadł na ziemi i oczekiwał na dalszy rozwój wydarzeń. Gdy jednak Geonosjanie zaczynali za bardzo zbliżać się do republikańskiego obozu, strażnik pokoju wstał, by pomóc w ostatnich potyczkach. Nieoczekiwanie pojawiły się sojusznicze bombowce, które wyeliminowały z bitwy wszystkie wrogie oddziały. Wiedząc, że część walk została wygrana, Obi-Wan ponownie usiadł na ziemi.[43]

Po jakimś czasie do ich obozu przybyli generałowie Mundi i Skywalker. Po krótkiej wymianie zdań, mistrz Kenobi postanowił wprowadzić w życie kolejny etap planu. Polegał on na przeniknięciu pod osłonę wrogiej fabryki i zniszczeniu jej generatorów tarcz. Chcąc odnieść jak najmniejsze straty, atak podzielono na dwie części. Wykonanie pierwszej, która polegała na unieruchomieniu obrony generatorów, przypadło Anakinowi. Druga część przypadła mistrzowi Mundiemu, który po pokonaniu obrońców wrogiej placówki, miał zniszczyć generatory za pomocą czołgów.[43]

Gdy wszystko zostało ustalone, towarzysze opuścili Obi-Wana. Po jakimś czasie ich misja zakończyła się sukcesem, generatory osłon wrogiej fabryki zostały zniszczone. Mając czas na przegrupowanie przed dalszym atakiem, mistrzowie Kenobi i Mundi postanowili opuścić pole bitwy ze względu na odniesione obrażenia. Pod ich nieobecność, atak na wrogą placówkę miał poprowadzić Skywalker.[43]

Dziedzictwo Geonosjan
Karina Wielka: Moje rządy są na wieczność!
Obi-Wan: Obawiam się, że tak to nie wygląda królowo. Uwolnij Jedi Luminarę i poddaj się prawu Republiki.[45]

Po jakimś czasie siły Anakina odniosły zwycięstwo. W związku z tym, Obi-Wan, który wyleczył już swoje rany, wyruszył na powierzchnię Geonosis, by razem z mistrzynią Luminarą Unduli przeprowadzić poszukiwania Poggle'a Mniejszego. Gdy w końcu mistrz Jedi spotkał się z Luminarą, ta poinformowała go, iż zamierzała wyruszyć przodem na wstępne poszukiwania. Obi-Wan zgodził się na takie rozwiązanie, po czym udał się do centrum dowodzenia.[45]

Obi-Wan i Luminara Unduli.

Na miejscu spotkał mistrza Mundiego, który również powrócił z leczenia. Generałowie wspólnie zajęli się analizowaniem doniesień z frontu. W pewnej chwili pojawił się Skywalker i poinformował o szybko zbliżającej się burzy piaskowej. Słysząc to, mistrzowie skontaktowali się z Luminarą, by ją ostrzec. Mirialanka odparła jednak, że nie zamierzała porzucić swoich poszukiwań, gdyż namierzyła przywódcę Geonosjan.[45]

Akceptując słowa mistrzyni, strażnicy pokoju przerwali rozmowę. Po jakimś czasie, Unduli sama się z nimi skontaktowała, po czym poinformowała, że odnalazła Poggle'a w świątyni Progate. Zadowoleni z tych doniesień, członkowie Rady powiedzieli, że dotrą do niej ze wsparciem po ustaniu burzy piaskowej. Słysząc ich słowa, Luminara odpowiedziała im, że nie zamierzała tak długo czekać, dlatego sama planowała zająć się separatystą. Gdy Mirialanka skończyła mówić, nagle została zaatakowana. Dowództwu nie dane było zobaczyć wyników walki, gdyż połączenie z mistrzynią zostało zerwane.[45]

Mimo chęci wyruszenia towarzyszce z pomocą, Jedi byli bezsilni przez ciągle atakującą burzę. Gdy jednak nawałnica ustała, Obi-Wan, Anakin i mały oddział żołnierzy, wyruszyli do wskazanego przez mistrzynię miejsca. Po przybyciu do świątyni Progate, republikanie przeprowadzili ogólne oględziny budynku. Z niepokojem odkryli, że żołnierz, który towarzyszył Luminarze, został zabity. Po chwili mistrz Kenobi znalazł miecz świetlny należący do Mirialanki.[45]

Jedi wchodzą do katakumb świątyni Progate.

Strażnik pokoju stwierdził, że sam fakt znalezienia broni nie wróżył nic dobrego. W pewnej chwili, klony odnaleźli wejście do katakumb świątyni. Nad drzwiami znajdowała się rzeźba dziwnego Geonosjanina. Po chwili namysłu, Obi-Wan stwierdził, że dzieło musiało przedstawiać legendarną królową Geonosis. Jego słowa spotkały się z niedowierzaniem Anakina, lecz po krótkiej rozmowie Jedi zgodnie stwierdzili, że należało zagłębić się we wnętrze budynku, by odnaleźć mistrzynię.[45]

W tunelach panowała całkowita ciemność, przez co strażnicy pokoju musieli uruchomić swoje miecze, a żołnierze noktowizory. Po odpowiednim przygotowaniu, orszak zaczął się zagłębiać w labirynt katakumb. Gdy republikanie znajdowali się już głęboko pod ziemią, zostali zaatakowani przez geonosjańskich wojowników zombie, których w żaden sposób nie dało się powstrzymać. Widząc to, Kenobi rozkazał odwrót, a gdy już jego oddziały znalazły się w bezpiecznym miejscu, polecił dwóm żołnierzom udanie się na powierzchnię i wezwanie wsparcia.[45]

Gdy klony się oddalili, republikanie wybrali inną drogę do centrum katakumb. W pewnej chwili, Jedi usłyszeli echo walk, przez co zawrócili, by sprawdzić co się stało. Po dotarciu w odpowiednie miejsce, odnaleźli zwłoki wysłanych wcześniej żołnierzy. Widząc to, Anakin zaproponował, że sam podejmie się wezwania pomocy, lecz nie zgodził się na to Obi-Wan. Mistrz Jedi stwierdził, że nie będą się więcej rozdzielać, po czym nakazał kontynuowanie wędrówki.[45]

Po jakimś czasie zgłosiła się mistrzyni Unduli. Mirialanka walczyła z geonosjańskimi zombie, lecz poprosiła, by jej towarzysze uciekali ze świątyni. Strażnicy pokoju nie zamierzali jednak opuścić Luminary. Chcąc jak najszybciej pomóc jej uwolnić się od Geonosjan, przyspieszyli marsz wojsk. Po jakimś czasie dotarli do dużej sali, w której roiło się od zombie.[45]

W katakumbach.

W pomieszczeniu znajdował się również Poggle, który uwięził Unduli u stóp królowej Kariny Wielkiej. Widząc to, Anakin chciał zaatakować, lecz został powstrzymany przez Kenobiego. Mistrz zaproponował inny plan, w którym żołnierze mieli zakraść się na flanki zombiech i oczekiwać na odpowiedni rozkaz do działania. Tymczasem on i Skywalker mieli udać się na negocjacje z królową Geonosjan. Mimo niechęci, były uczeń Obi-Wana zaakceptował jego pomysł.[45]

Jedi wolnym krokiem udali się na rozmowy z królową. Gdy Karina ich zobaczyła, oburzyła się ich obecnością, gdyż jak powiedziała byli winni za zniszczenia na Geonosis. Obi-Wan urwał jej wypowiedź mówiąc, by poddała się sprawiedliwości Republiki oraz by uwolniła jego towarzyszkę. Geonosjanka odmówiła wykonania polecenia, po czym odparła, że zamierzała zdominować wrogów za pomocą swoich dzieci. Na zakończenie jej słów, Poggle podszedł do mistrzyni Unduli z jednym z pasożytów, by wpuścić go do jej organizmu.[45]

Wtedy jednak, Obi-Wan wydał rozkaz klonom czekającym w ciemności, by oślepili nieprzyjaciół. Wykorzystując powstałe zamieszanie, strażnicy pokoju uwolnili Luminarę, pojmali Poggle'a, po czym rozpoczęli ucieczkę. Gdy jednak w ślad za nimi ruszyli wojownicy zombie, Jedi rozkazali by żołnierze zniszczyli sklepienie pomieszczenia. Zgodnie z poleceniem, klony doprowadzili do zawalenia sufitu królewskiej sali. Zyskując trochę czasu, republikanie znacznie oddalili się od niebezpiecznego obszaru, lecz w pewnej chwili ponownie pojawili się umarli wojownicy. Na szczęście, mistrzyni Luminara zauważyła drogę ucieczki, przez co mogli szybko wrócić na powierzchnię. Gdy Jedi i klony wydostali się z podziemi, byli świadkami całkowitego zawalenia się świątyni Progate.[45]

Negocjacje z Kariną Wielką.

Gdy republikanie wrócili do swojego obozu, postanowili niezwłocznie wyruszyć na Coruscant w celu przesłuchania Poggle'a. Jedyny problem stanowił fakt, iż mistrz Windu, który walczył na Dantooine, przysłał wiadomość z prośbą o posiłki. Rozwiązanie dla tej misji znalazł, Skywalker, który zaproponował, by zapewnieniem wsparcia zajęły się Ahsoka Tano i Barrissa Offee. Pomysł ten przyjął się wśród mistrzów, przez co mogli wrócić do swoich spraw.[46]

Po odlocie z Geonosis, Jedi spróbowali przesłuchać Poggle'a, lecz nawet próby uzyskania informacji za pomocą Mocy, spełzły na niczym. W końcu strażnicy pokoju udali się na mostek swojego statku, tam dowiedzieli się, że padawanki nie zameldowały się na czas. Nie spodobało się to Skywalkerowi, który uważał, że wpadły w kłopoty. Obi-Wan uspokoił go jednak, po czym udał się oddalił.[46]

Po jakimś czasie okazało się, że członkowie załogi statku Tano, w tym Barrissa Offee, zostali zarażeni geonosjańskimi pasożytami oraz, że Skywalker przesłuchał Poggle'a, by znaleźć na to lekarstwo. Sam fakt przesłuchania Geonosjanina wywołał u mistrzów duże zdziwienie, lecz były uczeń Obi-Wana nie zdradził sposobu w jaki to zrobił. Dzięki uzyskanym informacjom, Ahsoce udało się pokonać pasożyty i przywrócić do zdrowia załogę. Poskutkowało to, ponowieniem przerwanej podróży na Coruscant, gdzie Poggle trafił do więzienia.[46]

Bitwa o Saleucami

Jesteś mocny w gębie generale, ale dzięki pustej paplaninie wiele nie osiągniesz. Tylko mały ochłap władzy i okaleczone ciało. I tak będziesz wciąż, chłopcem na posyłki Dooku.
— Obi-Wan do generała Grievousa.[47]

Do świątyni Jedi przyszła wiadomość od generała Grievousa, w której ten poinformował, że pojmał mistrza Eetha Kotha, a na dowód swoich słów pokazał go członkom Rady. Zapewnił też, że nie zamierzał zabić Zabraka od razu, gdyż większą satysfakcję przyniosłoby mu jego cierpienie. Po tych słowach komunikat dobiegł końca, a mistrzowie zaczęli się zastanawiać jak uratować swojego towarzysza. Ich rozmyślania zostały przerwane przez Plo Koona, który poinformował, że komandor Wolffe wykrył, iż mistrz Koth nadał zaszyfrowaną wiadomość za pomocą dłoni.[47]

Chwilę przed atakiem Grievousa.

W związku z tym nakazano powtórne odtworzenie hologramu. Gdy Obi-Wan ponownie zobaczył wiadomość, wyczytał z ruchu palców Zabraka, że cyborg zabrał go do układu Saleucami. Mając jasną sytuację, mistrz Jedi postanowił wyruszyć z flotą przeciwko Grievousowi. Do tego zadania zgłosili się również Anakin Skywalker i Adi Gallia. Wspólnymi siłami, strażnicy pokoju opracowali plan składający się z dwóch części. Pierwszy etap przeznaczony był dla Kenobiego i jego wojsk. Mistrz Jedi miał otwarcie zaatakować Grievousa, by umożliwić działanie Skywalkerowi i Gallii, którzy mieli przeniknąć na statek cyborga, po czym uwolnić mistrza Kotha.[47]

Gdy wszystko zostało ustalone, Obi-Wan udał się na jeden z trzech lekkich krążowników typu Arquitens, które miały wyruszyć z flotą, a następnie zarządził rozpoczęcie misji. Po wyjściu z nadprzestrzeni, armia republikanina zaatakowała Grievousa z pełną mocą. By podsycić wściekłość cyborga, Kenobi nawiązał z nim połączenie i poinformował o swoim przybyciu. Jedi nie musiał długo czekać na reakcję wroga, gdyż już po chwili jego statek został schwytany promieniem ściągającym Konfederacji.[47]

Wiedząc, że jego plan przynosił oczekiwane rezultaty, Obi-Wan nakazał swoim ludziom gotowość do odparcia wojsk abordażowych. Po jakimś czasie, gdy Grievous pojawił się w otoczeniu IG-100 MagnaGuardów i droidów komandosów serii BX, rozpoczęła się walka. Roboty szybko pokonały większość żołnierzy-klonów, a następnie razem ze swoim panem ruszyły za Obi-Wanem.[47]

Cody ratuje Obi-Wana przed wessaniem w próżnię.

Jedi wolnym krokiem wycofywał się na mostek transportowca, a gdy się tam już znalazł, zaatakował swoich nieprzyjaciół. Już po krótkiej chwili, Kenobi zniszczył droidy, po czym rozpoczął pojedynek z ich dowódcą. W walce wyśmiał Grievousa, mówiąc, że ten był tylko pionkiem w rękach Dooku, niezdolnym do samodzielnych decyzji. Rozwścieczony Separatysta odparł mu, że nie interesował się polityką, tylko zabijaniem każdego Jedi.[47]

Kończąc wypowiedź, cyborg ujawnił kolejne dwie ręce, z której każda była wyposażona w miecz świetlny. Cyborg zaatakował Obi-Wana z furią, o mało nie doprowadzając do jego śmierci. Jedi poradził sobie jednak, po czym wykorzystał chwilowe zdziwienie generała, by przyprzeć go do ściany i rozkazać poddanie.[47]

Grievous nie chciał współpracować, dlatego przeskoczył Kenobiego i rozpoczął ucieczkę. Widząc to, Jedi powiadomił Cody'ego o zagrożeniu, a następnie ruszył śladem wroga. Po pewnym czasie, strażnik pokoju odnalazł swojego przeciwnika, lecz ten nie miał zamiaru ponownie stawać do walki. Zamiast tego, Grievous pokonał żołnierzy-klonów, po czym wszedł w korytarz próżniowy prowadzący do jego statku. Jego ucieczka spełzła na niczym, gdyż lekki krążownik Republiki zatrząsł się od ostrzału jego własnego okrętu. To pozwoliło Obi-Wanowi zaatakować nieprzyjaciela, lecz w tej samej chwili korytarz został rozszczelniony.[47]

Grievous korzystając z okazji, uciekł, pozostawiając republikanów samych sobie. Z pomocą Kenobiemu i klonom przyszła mistrzyni Gallia, która wciągnęła ich na statek Separatystów, po czym uszczelniła śluzę. Obi-Wan podziękował za ratunek, po czym zadecydował o podjęciu pościgu za cyborgiem. Adi odmówiła mu, mówiąc, że Skywalker i mistrz Koth mieli lada moment odlecieć do floty, zostawiając ich tym samym na łasce nieprzyjaciela. Słysząc to, strażnik pokoju skapitulował i zgodził się na odwrót.[47]

Gdy Skywalker odebrał Kenobiego i jego towarzyszy z pobliskiego hangaru, rozpoczął lot w stronę sojuszniczej floty. Podczas podróży, Jedi zauważyli, że generał Grievous opuścił swój statek, kierując się tym samym na powierzchnię Saleucami. W związku z tym, Obi-Wan postanowił przekazać dowodzenie nad bitwą swojemu byłemu uczniowi, podczas gdy on z armią klonów zamierzał wyśledzić cyborga na powierzchni planety.[47]

Obi-Wan i Rex na Saleucami.

Po wylądowaniu na Saleucami, strażnik pokoju zdecydował, że w pierwszej kolejności powinni odnaleźć lądownik Separatystów. Gdy jednak po jakimś czasie, wojska dotarły do wraku statku, republikanie nie zastali w nim jego pasażerów. Po chwili mistrz Jedi otrzymał informację, że wykryto liczne kapsuły ratunkowe, które mogły stać się celem podróży wojsk Grievousa.[48]

Słysząc to, Kenobi podzielił swe siły na dwie grupy. Jedna z nich, dowodzona przez kapitana Rexa, miała udać się na mokradła. Druga natomiast, którą miał dowodzić sam generał, wyruszyła w kierunku najbliższego statku.[48]

Przemierzając tereny Saleucami, wysłannicy Republiki spotykali liczne szczątki droidów bojowych, lecz ich stan nie pozwalał na dokładną analizę. Gdy w końcu oddziały Obi-Wana odnalazły kolejną kapsułę ratunkową Konfederacji, znaleziono w niej, nietknięty egzemplarz droida bojowego B1. Po przeprowadzonych badaniach pamięci automatu, republikanie dowiedzieli się o istnieniu kolejnego statku ewakuacyjnego wroga.[48]

Walka z Grievousem na Saleucami.

Biorąc pod uwagę, że właśnie tam mógł znajdować się Grievous, Obi-Wan skontaktował się z Rexem, by wydać mu odpowiednie rozkazy. Ku jego zdziwieniu zgłosił się Jesse, po czym poinformował, że CT-7567 odniósł rany. Po usłyszeniu zapewnienia o stabilnym stanie zdrowia kapitana, mistrz Jedi rozkazał członkom drugiej grupy, by przybyli w miejsce, gdzie wykryto ostatnią kapsułę.[48]

Republikanie kontynuowali swoją podróż, a po jakimś czasie nawiązali kontakt z wrogiem. Rozpoczęła się walka. Mimo posiadania przewagi, oddziały Obi-Wana stanęły przed trudnym zadaniem. W pewnej chwili, strażnik pokoju zauważył, że po generała Grievousa przybył statek ewakuacyjny. Chcąc uniemożliwić mu wylądowanie, nakazał obsłudze czołgów AT-TE, zestrzelenie go. Na jego nieszczęście, działa maszyn przegrzały się.[48]

Mimo wielu przeciwności, mistrz Jedi się nie poddawał. W końcu zdecydował się na samotny atak na Grievousa. Cyborg został zaskoczony, lecz mimo to odparł uderzenie strażnika pokoju. W pewnej chwili, za sprawą ataku separatysty, Obi-Wan został ogłuszony, co pozwoliło Grievousowi wskoczyć na, obniżający pułap lotu statek. Wraz z odlotem cyborga, misja mistrza Jedi zakończyła się klęską.[48]

Kryzys mandaloriański

Problem Straży Śmierci
Obi-Wan: Miejsce strażnika pokoju jest na linii frontu. Inaczej nie mógłby wykonywać pracy.
Satine: Uważam, że jego praca powinna polegać na pilnowaniu, by żaden konflikt nie powstał.
Obi-Wan: Bardzo szlachetna wizja, ale nie realistyczna.[49]

Jakiś czas później po galaktyce zaczęły rozchodzić się plotki, że księżna Satine Kryze z Mandalory zamierzała przyłączyć się do Separatystów. Rada Jedi wysłała Obi-Wana by zbadał sprawę. Po przybyciu na Mandalorę, został przywitany przez premiera Almeca.[49]

Obi-Wan przedstawia atak mandaloriańskiego zamachowca.

Przywódca zapewnił go, że z Mandalory dawno usunięto wszelkich wojowników. Kenobi z niedowierzaniem opowiedział mu o Jango Fettcie. Jego rozmówca odparł, że sławetny łowca nagród był dobry, ale nie był przykładnym Mandalorianinem. Ich rozmowę przerwała księżna Satine.[49]

Przewodnicząca Rady Neutralnych Systemów na powitanie zarzuciła Obi-Wanowi, iż niesłusznie obwoływał ją zdrajczynią. Dodatkowo zdziwiła się, że Jedi zaczął być posłańcem Senatu. Kenobi odparł, że działał z upoważnienia Rady Jedi, po czym odtworzył hologram ukazujący atak Mandalorianina na siły Republiki.[49]

Zdziwiona księżna nakazała by Obi-Wan towarzyszył jej w spacerze. Jedi zgodził się na jej żądanie i gdy znaleźli się na ulicach Sundari ich rozmowa przybrała łagodniejszy ton. Kenobi pochwalił rządy Satine, po czym przeszedł do sprawy tajemniczego ataku. Księżna wyjaśniła mu, że napastnik należał do Straży Śmierci miejscowej organizacji, która nie mogła się pogodzić z pokojowym nastawieniem Mandalory.[49]

Rozmowę przerwał im nieoczekiwany wybuch. Kenobi upewnił się, że księżna była bezpieczna, po czym nakazał świadkom pozostanie w miejscu, aby mógł ich przesłuchać. Wtedy jeden z mężczyzn rozpoczął ucieczkę. Obi-Wan pobiegł w ślad za nim i po krótkiej chwili pokonał. Zamachowiec jednak nie chciał się poddać, przez co wyskoczył z balkonu jednego z budynków.[49]

Satine poinformowała Kenobiego, że mężczyzna pochodził z Concordii. Mistrz Jedi postanowił odwiedzić księżyc, a księżna obiecała mu towarzyszyć. Po wylądowaniu na powierzchni satelity, przywitał ich gubernator Pre Vizsla, po czym zajął się ciałem zmarłego zamachowca.[49]

Obi-Wan postanowił zbadać rzekomo opuszczone kopalnie, aby nie zwrócić na siebie uwagi poprosił Satine, by zajęła gubernatora przy kolacji, po czym wręczył jej komunikator, by mogła się z nim skontaktować.[49]

Obi-Wan walczy z Mandalorianami w "opuszczonej" kopalni.

Kenobi wyruszył na swoopie typu Balutar i po trwającej jakiś czas wędrówce trafił do kopalni. Okazała się nie być opuszczona. Nie minęło dużo czasu, a Jedi został ogłuszony i uwięziony. Dwaj mandaloriańscy wojownicy uwięzili go w polu siłowym. Gdy Obi-Wan odzyskał przytomność wezwał na pomoc Satine.[49]

Księżna przybyła w chwili gdy Kenobi miał zostać zabity w wyniku zgniecenia przez maszyny pracujące w kopalni. Po uwolnieniu, pokonał swoich prześladowców i wspólnie z Kryze wyszedł z placówki. Niefortunnie pomylili drzwi i natrafili na cały oddział wojowników. Kenobi bez swojego miecza, który zabrano mu gdy był nieprzytomny, z trudem pokonał przeciwników.[49]

Chwilę potem pojawił się gubernator Vizsla w pełnej zbroi. Wyjawił, że jego rodzina od pokoleń walczyła z Jedi, po czym zwrócił Kenobiemu jego miecz i rozpoczęła się walka. Jedi po kilku ciosach pokonał Mandalorianina lecz ten nakazał swojej eskorcie odpalenie rakiet. Obi-Wan uciekł z Satine do szybu turbowiny, gdzie nie byli już niepokojeni.[49]

Po powrocie do Sundari dwór Satine dowiedział się o zdradzie gubernatora Vizsli. Ze wsparciem dla Obi-Wana przybył Anakin Skywalker. Obaj Jedi wrócili na Coruscant.[49]

Na pokładzie Coronetu
Satine: Obi-Wanie, chyba się już więcej nie zobaczymy. Nie wiem jak to powiedzieć, ale kochałam cię. Od zawsze kiedy byłeś u mego boku, odkąd cię znałam.
Obi-Wan: Satine, to raczej nie jest czas i miejsce na... no tak. Jedno twoje słowo, a opuściłbym Zakon Jedi.[10]

Na pokładzie Coronetu, Obi-Wan wydał żołnierzom szczegółowe instrukcje dotyczące ochrony księżnej. W pewnej chwili został wezwany przez nią na audiencję, na której gościła licznych senatorów.[10]

Obi-Wan i Anakin na pokładzie Coronetu.

W windzie Anakin wyczuł niepokój Obi-Wana związany z księżną. Zapewnił byłego mentora, że nic jej nie groziło lecz Kenobi odparł, że nie chodziło mu o bezpieczeństwo Satine lecz o ich wspólną przeszłość. Gdy tylko Kenobi pojawił się w wyznaczonym miejscu, Kryze rozpoczęła agresywną dyskusję dotyczącą obecności pokoju w teraźniejszości. Stwierdziła też, że Jedi kiedyś bronili pokoju, lecz zamienili się w wojowników. Mistrz Jedi odparował jej, że Jedi zmuszeni byli do walki o pokój, którego w dawnych czasach strzegli. Ich kłótnię przerwał senator Orn Free Taa, mówiąc, że lepiej byłoby do tego wrócić przy lepszej okazji.[10]

Obi-Wan udał się do swojej kwatery. Tam odwiedził go Anakin, po czym rozpoczął rozmowę o przeszłości byłego mistrza i księżnej Satine. Kenobi przyznał, że razem z Qui-Gonem Jinnem przez rok przebywali na Mandalorze, by chronić Kryze przed atakami jej przeciwników politycznych. Życie z dnia na dzień doprowadziło między nimi do zbliżenia jednak obowiązki Jedi nie pozwoliły mu na rozwój relacji z Satine.[10]

Jego opowieść została przerwana przez Rexa, który zameldował o pustej skrzyni w ładowni i braku dwójki żołnierzy. Obi-Wan chciał sprawdzić co się działo lecz obiecał wyręczyć go Anakin. Mistrz postanowił wrócić do senatorów. Tam przeprosił ich i powiedział, że musieli pozostać na miejscach do czasu wyjaśnienia dziwnych wydarzeń w ładowni.[10]

Po jakimś czasie Kenobi został zaalarmowany przez Anakina, który powiedział mu o droidzie zabójcy SD-K4 zmierzającemu w jego stronę. Gdy robot się zjawił, chciał zaatakować księżną Satine lecz Obi-Wan zdołał go pokonać. Nieoczekiwanie z wnętrza droida zaczęły wychodzić jego mniejsze wersje.[10]

Kenobi i Satine wspólnie rzucili się do walki. Wtedy Obi-Wan stwierdził, że jak na pokojowo nastawioną osobę, Kryze trzymała przy sobie podręczny pistolet dezaktywujący. Księżna odparła, że mimo iż miłowała pokój to zamierzała się bronić. Po krótkiej chwili droidy zostały pokonane, a Jedi udał się na naradę z Anakinem.[10]

We dwójkę stwierdzili, że jeden z senatorów był zdrajcą, który przemycił roboty do ładowni. W pewnej chwili Obi-Wan spostrzegł ostatniego, aktywnego miniaturowego zabójcę. Powiedział Skywalkerowi, że wiedział już jak ujawnić sprawcę ataku.[10]

Kenobi złapał robota i zamknął go w szklanym naczyniu, po czym odwiedził senatorów wyjaśniając im co zamierzał zrobić. Powiedział, że droidy zostały tak zaprogramowane, by zaatakować księżną oraz tych którzy zamierzali jej chronić. Dodał też, że programista na pewno byłyby bezpieczny, po czym rozpoczął wędrówkę do każdego senatora. Mały droid uspokoił się dopiero przy senatorze Talu Merriku. Zdemaskowany zdrajca przewrócił mistrza Jedi, wziął za zakładnika Satine i rozpoczął ucieczkę.[10]

Pościg za zdrajcą Merrikiem.

Jedi rzucił się za nim w pogoń i poinformował o sytuacji Anakina. Gdy były uczeń Kenobiego się zjawił, zaczął zadawać pytania o przeszłość mentora. Zirytowany Obi-Wan uciął temat i pobiegł ratować Satine.[10]

Gdy dotarł na mostek został powstrzymany przed działaniem, gdyż Merrik podłożył ładunki wybuchowe na silnikach statku. Znając poglądy księżnej, Kenobi skapitulował lecz cały czas podążał za zdrajcą.[10]

Gdy dotarli na miejsce, z którego Tal chciał uciec, Satine wyznała Obi-Wanowi, że kochała go od początku ich znajomości. Zaskoczony mistrz Jedi początkowo wzbraniał się przed wyznaniami lecz po chwili dodał, że wystarczyłoby wtedy jedno jej słowo, a odszedłby z Zakonu Jedi.[10]

Merrik przerwał ich rozmowę, drwiąc z miłości. Wtedy księżna Kryze wbiła mu obcas swojego buta w stopę przez co uwolniła się i ukradła jego blaster. Tal mimo znalezienia się między pistoletem, a mieczem świetlnym był pewien, że nie zginie, gdyż Satine wzbraniały jej poglądy, a Kenobiego reputacja jaką by zyskał w jej oczach. Wtedy pojawił się Anakin i zabił zdrajcę.[10]

Satine i Obi-Wan chcieli kontynuować swoją rozmowę lecz przerwały im klony. W związku z tym postanowili ją odroczyć. Po wylądowaniu na Coruscant, księżna Kryze pożegnała Kenobiego, gdyż jej celem był Senat. Na odchodne dodała, że wciąż nie mogła przyzwyczaić się do jego brody, gdyż skrywała ona jego przystojną twarz. Gdy odeszła Anakin z zachwytem stwierdził, że była to wyjątkowa kobieta.[10]

Śledztwo
Jak sama powiedziałaś, czasy się zmieniły. Często granica między przyjacielem, a wrogiem jest mocno zatarta, teraz bardziej niż kiedyś.
— Obi-Wan do Satine Kryze.[50]

Jakiś czas później Satine wystąpiła w Senacie, by zapewnić senatorów, że rząd Mandalory zamierzał sobie poradzić z zagrożeniem płynącym ze strony Straży Śmierci. Obi-Wan uważnie obserwował naradę podczas, której ujawniono, że lud Mandalory w osobie ministra Jereca chciał interwencji Republiki. Gdy Kryze opuściła gmach, Kenobi spotkał się z nią i wyraził troskę, że rozhisteryzowana księżna mogła zrobić coś głupiego. Obrażona Satine odeszła.[50]

Mistrz wrócił do świątyni. Wieczorem otrzymał wezwanie o pomoc od Satine, gdyż ta została wplątana w morderstwo pracownika Mininisterstwa Wywiadu, Davu Goleca. Ścigały ją droidy policji oraz klony z oddziału prewencji.[50]

Obi-Wan i Satine kryją się przed pościgiem.
Kenobi udał się na niższe poziomy planety-miasta i tam spotkał się z księżną. Kryze poprosiła go, by zaniósł do budynku Senatu dysk z prawdziwym nagraniem przemowy ministra Jereca. Ona zaś postanowiła się poddać, aby zapewnić mu bezpieczeństwo.[50]

W czasie drogi towarzysze zostali zaatakowani przez mandaloriańskiego zabójcę. Mimo ogłuszenia granatem, Obi-Wan rozpoczął walkę z napastnikiem i pokonał go. Mimo swojej porażki, sprawca zbiegł.[50]

Kenobi i Kryze dotarli do Senatu. Księżna oddała się w ręce członków Gwardii Senackiej, a Obi-Wan przedarł się do wnętrza gmachu, gdzie przekazał senator Amidali dysk z prawdziwym nagraniem przemowy ministra Jereca. Wyświetlenie hologramu poskutkowało wycofaniem wojsk wysłanych na Mandalorę i uwolnieniem księżnej Satine. W gabinecie kanclerza, Kenobi był świadkiem przeprosin księżnej przez Palpatine'a. Gdy wszyscy oddalili się z senator Amidalą, przyjaciele odbyli ze sobą krótką rozmowę.[50]

Balithańska wojna domowa

Jakiś czas później, Najwyższa Rada Jedi została poproszona przez władze Balith o interwencję w trwającej tam wojnie domowej. Mistrzowie postanowili zareagować na ich prośbę, dlatego w trakcie jednej z sesji starszyzny, Obi-Wan polecił Anakinowi Skywalkerowi, aby objął dowodzenie nad 3 Legionem, który został tam oddelegowany do rozstrzygnięcia sporu.[51]

Obrona Kamino

Kluczem jest złom ze zniszczonych statków Separatystów.
— Obi-Wan demaskuje podstęp wroga.[52]
Walka na ulicach Tipoca City.

Kenobi i Skywalker przechwycili rozmowę przeprowadzoną między Grievousem i Asajj Ventress. Konwersacja dotyczyła planowanego ataku na Kamino. Nie chcąc dopuścić do utraty tak ważnej dla Republiki planety, Jedi postanowili niezwłocznie zapewnić jej obronę z pomocą żołnierzy z 501 Legionu. Po trwającej jakiś czas podróży, republikanie przybyli na zagrożony świat, gdzie zostali przywitani przez mistrzynię Shaak Ti i Lamę Su. Gospodarze Tipoca City zaprowadzili swoich gości do centrum dowodzenia, gdzie przedyskutowali sprawę ataku wroga. Nie minęło dużo czasu, a ich obawy sprawdziły się. Podczas gdy Skywalker postanowił wziąć czynny udział w walkach, Obi-Wan wraz z resztą dowództwa postanowił dowodzić walką.[52]

Gdy ku zdziwieniu mistrza Jedi, Republika zaczęła zdobywać zbyt dużą przewagę, postanowił on przyjrzeć się ogromnej ilości złomu ze statków wroga, które z przestrzeni kosmicznej spadały w głębiny oceanów Kamino. Na pokładzie pojazdu podwodnego KE-UW33, Obi-Wan dotarł na dno morza, gdzie odkrył, że złom spadający z przestrzeni był w rzeczywistości elementami statków inwazyjnych, składanych przez wodne droidy. Strażnik pokoju chciał natychmiast poinformować towarzyszy o swoim znalezisku, lecz został zaatakowany przez wrogie jednostki. Mimo natychmiastowej ucieczki, Kenobi nie zdołał umknąć robotom, które zniszczyły jego kapsułę. Jedi rozpoczął samodzielne wynurzanie się, lecz duża głębokość szybko odbierała mu siły i zapas tlenu. Ratunkiem dla mężczyzny okazało się stado aiwh, które przepływały nieopodal. Obi-Wan użył jednego ze zwierząt, by wrócić do sojuszników. W centrum dowodzenia zapoznał ich z sytuacją, po czym zawiadomił Skywalkera, o konieczności jego powrotu do miasta. Gdy były uczeń mistrza Jedi wrócił z przestrzeni kosmicznej, rozpoczął walkę u boku Kenobiego.[52]

Pojedynek z Grievousem.

Mimo początkowego zamieszania wywołanego przez dywersję Konfederacji, Republika szybko zaczęła zdobywać przewagę. Fakt ten ponownie wzbudził podejrzenia Obi-Wana, który postanowił wyruszyć na poszukiwania generała Grievousa, a Skywalkera wysłał do ochrony komnaty z kodami genetycznymi. Po jakimś czasie, strażnik pokoju odnalazł cyborga walczącego z klonami. Kenobi przyciągnął jego uwagę, po czym rozpoczął z nim walkę. Początki pojedynku były lepsze dla separatysty, lecz gdy Jedi użył Mocy jego przeciwnik postanowił rozpocząć ucieczkę. Mistrz nie uznał tego faktu za zwycięstwo, dlatego postanowił gonić Grievousa. Jego pościg zakończył się na jednej z platform, gdzie cyborg zastawił na niego pułapkę. Obi-Wan nie przestraszył się nieprzyjaciela i wykazał gotowość do dalszej walki. Gdy już miało dojść do kolejnego pojedynku, jedna z kanonierek typu Trident zaatakowała platformę, co przyczyniło się do kolejnej ucieczki Grievousa, który użył w tym celu kaminoańskiej kapsuły latającej. Po jakimś czasie Republika pokonała siły Separatystów, odnosząc całkowite zwycięstwo.[52]

Polowanie na Ziro

Nigdy nie lubiłem spędzać z tobą czasu.
— Obi-Wan do Quinlana Vosa w czasie zwisania z klifu na Teth.[53]

Gdy w wyniku działań Cada Bane'a doszło do uwolnienia Ziro Desilijica Tiure'a, Najwyższa Rada Jedi przydzieliła Obi-Wanowi zadanie odszukanie Hutta oraz doprowadzenie go przed oblicze sprawiedliwości. Jako towarzysza w nowej misji, mistrzowi Jedi przydzielono Quinlana Vosa, z którym miał się spotkać na jednym z lądowisk. Po przybyciu na miejsce, Kenobi odkrył, iż jego partner się spóźniał. Mężczyzna został wtedy zaczepiony przez CC-2224, który zapytał go czy coś go niepokoiło. W odpowiedzi na jego pytanie, oznajmił, iż był to efekt jaki wywierał na nim Quinlan Vos. Słysząc to, Cody przyznał, iż słyszał, że ów strażnik pokoju miał wypracowaną reputację, na co Obi-Wan zaprzeczył mu, stwierdzając, iż Vos był po prostu szalony. Gdy to mówił, komandor zauważył nadlatującą kanonierkę LAAT, w której jak się okazało znajdował się omawiany przez nich Jedi.[53]

Obi-Wan i Quinlan na Coruscant.

Quinlan wyskoczył ze znajdującego się w powietrzu pojazdu, po czym przywitał klona mówiąc, iż ten wyglądał jakby był w dobrej formie. Na widok Obi-Wana stwierdził, iż ten był zmęczony, dlatego chciał wiedzieć jak się miewały sprawy w świątyni. Mistrz odpowiedział na jego zaczepkę stwierdzając, iż gdyby Vos trzymał się planu misji w równie dobry sposób w jaki wykonał swój skok z kanonierki, nie poskutkowałoby to rażącym opóźnieniem w wylocie. Nowo przybyły stwierdził, iż była to tylko jego opinia, przez co Kenobi postanowił porzucić przekomarzanie i przystąpić do wykonywania zadania. Poinformował towarzysza, iż Ziro został uwolniony w trakcie ataku na Budynek Senatu, a gdy ten odparł, że był zaznajomiony z raportami, kontynuował mówiąc, iż podejrzewał, że za całą operacją stał Jabba, który prawdopodobnie obwiniał wuja za porwanie jego syna, Rotty. Wysłuchując jego słów, Vos odparł, iż wedle jego informacji, Ziro posiadał obciążające dowody przeciwko członkom Rady Huttów, dlatego podejrzewał, iż ci przetrzymywali go na rodzinnej planecie Huttów, Nal Hutta. Po przyjęciu tych informacji, Obi-Wan poinformował towarzysza, iż dodatkowo polecono im schwytanie Cada Bane'a, by podobnie jak Ziro, stanął przed obliczem sądu. Quinlan przyznał, iż miał już do czynienia z Durosem, po czym oznajmił, iż zamierzał się zająć pilotowaniem przydzielonego im promu typu Eta, a zadaniem Obi-Wana miałoby być pomaganie mu. Gdy Kiffar wszedł do wnętrza wahadłowca, Kenobi powiedział Cody'emu, iż właśnie takiego obrotu spraw się obawiał, po czym zostawił komandora i również wszedł na statek, aby opuścić Coruscant.[53]

Jedi z wizytą u Huttów.

Gdy po trwającej jakiś czas podróży Jedi przybyli na Nal Hutta, skierowali się do pałacu Gardulli Besadii Starszej. Po wejściu do posiadłości skierowali się do głównej sali, gdzie przywitała ich kompletna cisza ze strony zaskoczonych rezydentów obiektu. Pierwsza odezwała się Gardulla, która przywitała nowo przybyłych pytając o postępy w wojnie. W odpowiedzi na jej słowa, Obi-Wan oznajmił, iż Ziro został uwolniony z republikańskiego aresztu. Huttanka przyznała, iż poinformowano ją o owym wydarzeniu, co spowodowało komentarz Vosa, który stwierdził, iż w jego opinii członkowie Rady Huttów byli odpowiedzialni za zorganizowanie ucieczki zbiega. Słysząc jego oskarżenia, Gardulla zapytała dlaczego Rada Huttów miałaby się dopuścić czegoś takiego, na co ten odparł, iż też pragnąłby poznać odpowiedź na to pytanie. W jego wypowiedź wtrącił się Obi-Wan, który przypomniał towarzyszowi, iż Klan Huttów był sojusznikiem Republiki Galaktycznej. Zadowolona z jego słów, Gardulla zwróciła się do Quinlana informując go, iż miał szczęście, że przybył do jej pałacu ze znacznie rozważniejszym druhem, gdyż w przeciwnym wypadku nie opuściłby go żywy. Vos odparował jej mówiąc, iż zamierzał rozważyć złożenie jej samodzielnej wizyty w przyszłości. Nie chcąc dopuścić do dalszych sprzeczek, Kenobi powiedział Gardulli, iż zjawili się, aby przekazać jej wieści o Ziro, a biorąc pod uwagę, że wykonali owe zadanie, zamierzali się oddalić. Gdy wychodzili z sali, Vos powiedział mistrzowi, iż wykorzystując swój dar psychometrii wyczytał z jednego z kubków, iż jakiś czas wcześniej Ziro przebywał w pałacu Huttanki. Obi-Wan pochwalił towarzysza za wykonanie dobrej pracy, po czym razem z nim zagłębił się we wnętrzu posiadłości. Po kilku chwilach Jedi znaleźli się w bloku więziennym, gdzie odkryli pokonanych Gamorrean oraz pustą celę, w której jak założyli, przebywał wcześniej Ziro. Widząc zaistniałą sytuację, Obi-Wan doszedł do wniosku, iż powinni rozpocząć pościg.[53]

Pościg przez mokradła.

Znajdując się na mokradłach, Kenobi powiedział towarzyszowi, iż doceniał jego talenty tropiciela, lecz mimo wszystko zastanawiał się dlaczego Ziro nie opuścił planety. Stwierdził, iż Hutt z pewnością zdawał sobie sprawę z faktu, iż jego poszukiwania zaczęłyby się od Nal Hutta. W odpowiedzi na jego słowa, Quinlan odparł, iż w jego opinii coś zatrzymywało Hutta i nie pozwalało mu opuścić powierzchni globu. Gdy Kiffar się oddalił, Kenobi wymruczał pod nosem, iż z pomocą droida ich misja postępowałaby szybciej. Tuż po wypowiedzeniu tych słów, nieoczekiwanie został zaatakowany przez smokowęża. Mimo, iż zwierzę początkowo owinęło się wokół jego ciała, mistrz zdołał wyswobodzić się, a następnie wykorzystując swój miecz świetlny, zabił drapieżnika. Gdy sytuacja została ustabilizowana, Vos zapytał go czy skończył się już obijać. Ten odparł mu, pytając czy ustalił, w którą stronę przemieszczał się poszukiwany przez nich Hutt. Po wypowiedzeniu sarkastycznego komentarza, Quinlan wskazał mu kierunek dalszej wędrówki, przez co Jedi kontynuowali pościg.[53]

W trakcie drogi zauważyli przelatujący w pobliżu śmigacz typu Pongeeta, przez co Kenobi stwierdził, iż nie byli jedynymi osobami poszukującymi Ziro. Kontynuując wędrówkę, dotarli po jakimś czasie do samotnego domostwa. Znajdując się u wejścia do budynku, Obi-Wan oznajmił, iż powinni zachować ostrożność, lecz Quinlan zignorował jego słowa, po czym wykorzystując miecz świetlny, zniszczył drzwi i wszedł do środka. Kenobi nie był zadowolony z poczynań towarzysza, a gdy podążył jego śladem, stwierdził, iż właścicielka domu, Mama, również podzielała te odczucia. Mistrz przeprosił Huttankę w imieniu swojego towarzysza, stwierdzając, iż nie nauczono go manier. W odpowiedzi na jego słowa, Mama stwierdziła, iż dałaby sobie z nimi dwoma radę, po czym nazwała Obi-Wana sztywniakiem. Ten zapewnił ją, iż nie szukali konfliktu, na co ta odparła, iż tylko tego by jej brakowało. Kenobi zapytał co miała na myśli, na co ta poinformowała go, iż najpierw do jej domu przybył Ziro w towarzystwie Sy Snootles, aby zabrać jej statek kosmiczny, a następnie pojawił się łowca nagród, który podążał jego śladem. Słysząc to, Vos zapytał czy ów najemnik nosił kapelusz, a gdy ta potwierdziła, Obi-Wan powiedział jej, że jeśli Cad Bane odnalazłby jej syna przed nimi to istniała duża szansa, iż ta nigdy więcej by go nie zobaczyła. W odpowiedzi na jego słowa, Mama wyjawiła, iż jej potomek udał się na Teth. Gdy Jedi uzyskali tą informację, zostawili Huttankę, po czym opuścili powierzchnię Nal Hutta.[53]

Obi-Wan Kenobi kontra Cad Bane na Teth.

Po trwającej jakiś czas podróży, strażnicy pokoju przybyli na powierzchnię Teth, gdzie odnaleźli zwłoki Ziro leżące tuż przy otwartym grobie jego ojca. Widząc ciało Hutta, Obi-Wan zaczął zastanawiać się kto dopuściłby się morderstwa. Po chwili z cienia wyłonili się Cad Bane i Todo 360, przez co mistrz zapytał Durosa czy to on był za to odpowiedzialny. Łowca nagród odparł mu, iż jego wykonanie byłoby bardziej profesjonalne dlatego proponował, aby się rozeszli, gdyż nie mieli ze sobą żadnych interesów. Słysząc to, Kenobi zapytał go czy zapomniał o wydarzeniach z Budynku Senatu. Stwierdził, iż Ziro nie mógł odpowiedzieć za swoje zbrodnie, lecz najemnik wciąż mógł trafić do więzienia. Reagując na jego słowa, Cad stwierdził, iż Konfederacja Niezależnych Systemów płaciła milion kredytów za głowę pojedynczego Jedi, przez co sięgnął po swoją broń i otworzył ogień. Strażnicy pokoju odbili jego strzały przy pomocy swoich mieczy, po czym ruszyli w jego stronę. Duros rozpoczął ucieczkę, cały czas atakując przeciwników. Po chwilowym unieszkodliwieniu Vosa, najemnik zamierzał zadać mu decydujący cios, lecz Obi-Wan przeszkodził mu w tym przystępując do ofensywy. Gdy Kiffar ponownie starał się przejąć inicjatywę, Todo 360 odwrócił jego uwagę, przez co Bane był w stanie zwalić go z nóg, co z kolei doprowadziło do wypuszczenia przez niego miecza świetlnego. Obi-Wan znalazł się pod zintensyfikowanym ostrzałem łowcy nagród, lecz zdołał odparować każdy atak za pomocą swojej broni. W pewnym momencie, mistrz był zmuszony uniknąć ciosu Todo 360, który odnalazł miecz Quinlana i z jego pomocą zamierzał zaatakować mężczyznę. Kenobi odebrał droidowi broń, po czym ponownie przystąpił do odpierania ataków Bane'a. Nieoczekiwanie Duros przejął trzymany przez niego miecz Vosa, przez co strażnik pokoju był zmuszony do wymienienia z nim kilku ciosów. Gdy wytrącił trzymaną przez nieprzyjaciela broń, ten chwycił go za rękę, a następnie poraził wyładowaniem elektrycznym. Z odsieczą mu przybył Quinlan, który zajął Durosa walką wręcz. Jedi ponownie zaczęli zdobywać przewagę, lecz wtedy Bane zdołał dotrzeć do swojego myśliwca typu Rogue o nazwie Xanadu Blood, a następnie opuścić powierzchnię Teth. Znajdując się w pobliżu startującej maszyny i jej rozgrzanych silników, Jedi zostali zmuszeni do zawiśnięcia na krawędzi klifu, przez co Obi-Wan skomentował całą misję stwierdzając, iż nigdy nie lubił spędzać czasu w towarzystwie Quinlana Vosa.[53]

Bitwa o Sullust

Obi-Wan: Ventress, nie wyglądasz dobrze.
Anakin: Jak zawsze.
Obi-Wan: Przegrałaś, Ventress. Poddaj się.
Asajj: Nigdy!
— Tuż przed pojedynkiem z Asajj Ventress.[54]

W roku 20 BBY, podczas bitwy o Sullust, Obi-Wan oraz Anakin natknęli się na zabójczynię hrabiego Dooku, Asajj Ventress. Otoczona tri-fighterami, Dathomirianka rozpoczęła pościg za Jedi, którzy pilotowali lekkie myśliwce przechwytujące typu Delta-7B Aethersprite. Zdając sobie sprawę z przewagi liczebnej wroga, Kenobi oznajmił Skywalkerowi, iż powinni się rozdzielić. Rycerz posłuchał jego sugestii, przez co siły nieprzyjaciela podzieliły się na dwie grupy. Podczas gdy Anakin był ścigany przez droidy, Obi-Wan musiał unikać ostrzału myśliwca wachlarzowego typu Ginivex pilotowanego przez kobietę. W pewnej chwili, zabójczyni Sithów zdołała trafić maszynę mistrza Jedi, przez co ten zmuszony był poprosić o wsparcie swojego byłego ucznia. Podczas oczekiwania na pomoc Anakina, Obi-Wan podjął decyzję o skierowaniu swojego statku do hangaru wrogiego okrętu dowodzenia, którym był drednot typu Providence. Gdy się tam znalazł, w przeciągu sekund dołączyła do niego Ventress, którą zestrzelił Skywalker.[54]

W wyniku twardego lądowania, mistrz nie mógł się wydostać z kokpitu myśliwca. Po kilku chwilach, z pomocą przybył my były uczeń, który umożliwił mu opuszczenie statku. Podróżujący z Anakinem, R2-D2 zajął się ugaszeniem palących się systemów myśliwca Obi-Wana, co ten docenił. Jedi skierowali się w stronę pojazdu Ventress. Gdy kobieta się z niego wydostała, Obi-Wan zauważył, iż nie wyglądała najlepiej ze względu na awaryjne lądowanie. Słysząc to, Anakin stwierdził, iż rozbicie się nie miało wielkiego wpływu na aparycję kobiety. Kenobi zignorował jego słowa, po czym zażądał, aby zabójczyni złożyła broń. Separatystka nie zgodziła się na to, a następnie przystąpiła do ataku. Po wymianie pierwszych kilku ciosów, Asajj zdołała kopnąć Obi-Wana co odrzuciło go o kilka metrów. Gdy mistrz stanął na nogach, wrócił do walki, po czym ze wsparciem Anakina zdobył przewagę nad przeciwniczką. Wykorzystując pchnięcie Mocą, Kenobi odrzucił Ventress na jej uszkodzony myśliwiec. Znajdując się w niekorzystnej dla siebie sytuacji, kobieta użyła swego gniewu, aby ku zaskoczeniu Jedi, zacząć ich dusić Mocą. Strażnicy pokoju znaleźli się w powietrzu, obezwładnieni w wyniku niespodziewanego ataku. W tym samym momencie drednot znalazł się pod silnym ostrzałem, w wyniku czego Asajj zwolniła swój uścisk, co z kolei doprowadziło do wznowienia pojedynku. Jedi zaatakowali z nową mocą, a po wymianie kilku ciosów, Obi-Wan kopnął kobietę, przez co ta wypuściła z ręki jeden ze swoich mieczy świetlnych. Kontynuując natarcie, mistrz wyprowadził kilka kolejnych pchnięć, by w końcu pozbawić przeciwniczkę drugiej broni. Zabójczyni znalazła się w patowej sytuacji, z mieczami obu Jedi przystawionymi do gardła. Widząc, iż odnieśli zwycięstwo, Anakin oznajmił zakończenie pojedynku. W tym samym momencie, do hangaru wleciał uszkodzony bombowiec typu Hyena, przez co Obi-Wan nakazał towarzyszowi znalezienie schronienia. Parę sekund później nastąpiła eksplozja, przez co mistrz podjął decyzję o ewakuacji. Wraz ze swoim byłym uczniem, skierował się pospiesznie do swojego myśliwca, po czym opuścił skazany na zagładę drednot wroga, uznając, iż zbliżający się wybuch zakończy życie Ventress.[54]

Dathomiriańskie zagrożenie

To coś... to zwierzę jest wyjątkowo niebezpieczne. Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje na temat jego miejsca pobytu, musisz nam powiedzieć.
— Obi-Wan Kenobi do Talzin, prosząc o pomoc w zlokalizowaniu Savage'a Opressa.[55]
Obi-Wan Kenobi ogląda nagrania ukazujące Savage'a Opressa.

Po wydarzeniach na Devaronie[56], Najwyższa Rada Jedi postanowiła wszcząć śledztwo w sprawie śmierci mistrza Halseya oraz jego padawana, Knoxa. Chcąc dokładnie zbadać ciała zabitych, strażnicy pokoju wysłali na Devaron jednostkę klonów zwaną Drużyną Delta. Zgodnie z poleceniem, żołnierze przetransportowali zmarłych na Coruscant, gdzie następnie przekazali ich w ręce mistrzów Jedi — Obi-Wana Kenobiego, Saesee'a Tiina, Adi Gallii oraz Plo Koona. Po otrzymaniu ciał, mistrzyni Gallia stwierdziła, iż w przeszłości to zabójczyni hrabiego Dooku, Asajj Ventress, była odpowiedzialna za tego typu napaści na Jedi, lecz ów kobieta została uznana za zmarłą w bitwie o Sullust. Słysząc jej słowa, Plo Koon oznajmił, iż nie wszystko mogło być do końca takie jakim się wydawało, gdyż mogło pojawić się nowe zagrożenie w postaci nowego lorda Sithów. W odpowiedzi na jego hipotezę, Obi-Wan oznajmił, iż śmierć dwójki Jedi na Devaronie nie była efektem walki Sitha, a pozbawionego techniki, okrutnego zwierzęcia.[55]

Jakiś czas później, przebywając w świątyni Jedi, Kenobi został wezwany przez mistrzów Yodę i Windu, którzy pragnęli pokazać mu zapiski z walk przy świątyni Eedit. Widząc sposób w jaki zginęli Halsey i Knox, a także, iż padli z ręki Zabraka, Obi-Wan wyraził zdziwienie, iż Darth Maul wciąż żył. Stwierdził, iż było to niemożliwe, gdyż osobiście zgładził Sitha na Naboo. Yoda przyznał mu rację, po czym wyjaśnił, iż nowy wojownik pochodził z Dathomiry, z tej samej rasy co nieżyjący już Maul. Słysząc to, Obi-Wan zdziwił się, gdyż uważał, że jego nemezis pochodził z Iridonii. Windu wyjaśnił mu, iż Zabrakowie zamieszkiwali ową planetę, lecz pokonany Sith został wychowany na Dathomirze. Po jego słowach, Yoda polecił Obi-Wanowi, aby złożył wizytę na powierzchni ojczystego świata Sióstr Nocy, gdyż miał tam znaleźć wyjaśnienie dla nowo powstałej zagadki.[55]

Jedi opuszczają wioskę Braci Nocy.

Zgodnie z poleceniem zwierzchników, Obi-Wan wyruszył na Dathomirę w towarzystwie Anakina Skywalkera. Gdy mężczyźni znaleźli się w pobliżu wioski Braci Nocy, wylądowali swoim promem T-6, a następnie ruszyli w kierunku osady. Gdy znaleźli się na jej terenie, Kenobi poinstruował swojego towarzysza, aby był czujny, gdyż Zabrakowie byli okrutnymi wojownikami, którzy nie okazywali litości. Słysząc to, Skywalker obiecał nie szukać zwady, na co mistrz odparł mu, iż zamierzał zająć się negocjacjami osobiście. Gdy to powiedział, Bracia Nocy zeskoczyli z dachów budynków, na których wcześniej się ukrywali, po czym ruszyli do ataku. Widząc to, Obi-Wan stwierdził, iż to zdecydowanie wykraczało poza nieszukanie zwady. Anakin odparł mu, iż nie było to jego winą, a po jego słowach obaj Jedi przystąpili do walki wręcz. Wymieniając ciosy, mistrz polecił rycerzowi, aby ten nie robił krzywdy przeciwnikom, na co ten oznajmił, iż to nie jego powinien instruować, lecz ich nieprzyjaciół. Krótko po skończeniu wypowiedzi, Skywalker wykonał skok w kierunku przywódcy Zabraków, Viscusa, po czym przystawiając mu do gardła miecz świetlny, nakazał jego podwładnym zaprzestanie walki. Gdy ci się posłuchali, młody Jedi zapewnił ich, iż nie zamierzali ich skrzywdzić, a jedynie poszukiwali informacji. Na potwierdzenie jego słów, Obi-Wan zwrócił się do Zabraka mówiąc, iż poszukiwali jednego z jego pobratymców. Viscus odparł z zapytaniem, skąd strażnicy pokoju wiedzieli, iż ów Zabrak pochodził z ich wioski. Kenobi poinformował go, iż Rada Jedi znała jego pochodzenie, dlatego wszelka dezinformacja była bezcelowa. Słysząc to, przywódca wioski wyjawił, iż Matka Talzin mogła posiadać informacje na temat poszukiwanego przez nich mężczyzny. Zdobywając nowy trop, Obi-Wan polecił Anakinowi, aby uwolnił Zabraka, a gdy ten to uczynił, przeprosił mieszkańców osady za najście, po czym ruszył ze swoim towarzyszem w kierunku promu. W czasie drogi, Skywalker zapytał go o to kim była Matka Talzin, na co mentor wyjaśnił mu, iż ów kobieta stanowiła przywódczynię klanu wiedźm znanych jako Siostry Nocy. Słysząc jego wypowiedź, rycerz doszedł do wniosku, iż posiadając wojowniczych mężczyzn, a także wiedźmy, Dathomira stanowiła wyjątkowo rozrywkowe miejsce. W odpowiedzi na jego ironiczne stwierdzenie, Obi-Wan przyznał, iż był zadowolony, że jego uczeń myślał w taki sposób.[55]

Po trwającej jakiś czas podróży, republikanie przybyli w pobliże fortecy Sióstr Nocy. Opuszczając pokład promu, Obi-Wan zwrócił się do Anakina mówiąc, iż nie wiedział wiele o Talzin, lecz nie spodziewał się serdecznego powitania. Sojusznik odparł mu, iż nie było to do końca przesądzone, gdyż on sam był popularny wśród pań. Słysząc to, mistrz przyznał, iż według niego była to aż za duża popularność.[55]

Rozmowa z Talzin.

Jedi opuścili pokład statku, lecz nie uszli daleko gdy Kenobi zauważył, iż byli obserwowani przez Siostry Nocy. Biorąc to pod uwagę, zatrzymał Anakina, by chwilę później zostać otoczonym przez wiedźmy. Kobiety odebrały nowo przybyłym ich broń, po czym jedna z nich, imieniem Talia, poleciła, aby ci podążyli ich śladem. Zgodnie z jej życzeniem, mężczyźni pozwolili się odeskortować do wnętrza fortecy, gdzie trafili przed oblicze Matki Talzin. Gdy przywódczyni Sióstr Nocy przywitała republikanów, Obi-Wan odwzajemnił uprzejmości, dziękując za gościnę. Wiedźma stwierdziła, iż Jedi miał do niej jakieś pytanie, na co ten odparł, iż posiadał dowody na działania pewnego Dathomirianina, który był odpowiedzialny za śmierć dwójki członków Zakonu Jedi. Słysząc to, Talzin oznajmiła, iż Siostry Nocy nie miały kontroli nad mężczyznami zamieszkującymi planetę. Dodała też, iż jej klan był na wygnaniu od lat. Mistrz odparł jej, aby nie zgrywała niewinnej, gdyż cała galaktyka wiedziała, że to kobiety dominowały na Dathomirze, dlatego wątpił żeby coś umykało uwadze członkiń jej organizacji. Talzin zdziwiła się, iż strażnicy pokoju uznawali za fakty posłyszane plotki. Jej słowa oburzyły Anakina, który pełen złości zapytał czy ta uważała dwóch zabitych Jedi za jedynie pogłoski. Obi-Wan powstrzymał byłego ucznia od dalszej wypowiedzi, po czym zwrócił się do Talzin ze słowami, iż poszukiwany przez nich dzikus był wyjątkowo niebezpieczny, dlatego liczył, iż jeżeli ta znała jego miejsce pobytu, podzieliłaby się z nimi ów cenną informacją. Słysząc jego słowa, przywódczyni Sióstr Nocy spojrzała w swoją kryształową kulę, po czym wypowiadając imię, Savage Opress, zlokalizowała mężczyznę na Toydarii. Obi-Wan podziękował jej za otrzymaną wskazówkę, po czym razem z Anakinem, opuścił siedzibę wiedźm.[55]

Po trwającej jakiś czas podróży, strażnicy pokoju dotarli na Toydarię, gdzie skierowali się do tamtejszego pałacu królewskiego. We wnętrzu budynku, zauważyli Opressa, który trzymając na plecach nieprzytomnego króla Katuunko, szykował się do ucieczki. Widząc to, Jedi włączyli swoje miecze, po czym zaatakowali przeciwnika. Niemal w tym samym czasie, władca Toydarian odzyskał przytomność i rozpoczął ucieczkę. Opress nie chciał mu na to pozwolić, dlatego odpierając ataki Jedi, udusił go za pomocą Mocy. W pewnej chwili, Brat Nocy zepchnął Obi-Wana z platformy, na której toczyła się walka, a gdy następnie zrobił to samo z Anakinem, doprowadził do jej zniszczenia, tak aby ta przygniotła obu mężczyzn. Jego plan się powiódł, lecz Jedi ocalili życia, gdyż złagodzili uderzenie za pomocą Mocy. Gdy wydostali się spod rumowiska, spostrzegli, że ich przeciwnik uciekł, zabierając przy tym ciało zabitego króla. Republikanie udali się na lądowisko, gdzie odkryli, iż Zabrak zniszczył ich prom. Widząc zaistniałe okoliczności, Obi-Wan doszedł do wniosku, iż aby kontynuować pościg, musieli pożyczyć jeden ze statków Toydarian.[55]

Obi-Wan i Anakin kontra droidy bojowe B1.

Opuszczając powierzchnię Toydarii na pokładzie jachtu kosmicznego o nazwie Thief's Eye, strażnicy pokoju zauważyli znajdujący się w przestrzeni planety, należący do Separatystów, drednot typu Providence. Na widok okrętu, Skywalker stwierdził, iż zabójca króla Katuunko musiał schronić się na jego pokładzie. W odpowiedzi na to, Kenobi doszedł do wniosku, iż Dooku musiał wysłać zabójcę, aby ten zemścił się na Toydarianach w jego imieniu. Anakin zapewnił mistrza, iż asasyn miał odpowiedzieć za swoje zbrodnie.[55]

Po znalezieniu się w hangarze, Jedi zlikwidowali trójkę napotkanych droidów, po czym ruszyli na poszukiwania Opressa. Gdy w końcu go odnaleźli, postanowili pokonać go wspólnymi siłami. Jak się okazało, nie docenili siły przeciwnika, który w furii niemal natychmiast odepchnął ich na znajdującą się na korytarzu przeciwległą ścianę. Mężczyźni przystąpili do wymiany ciosów, które wraz z upływem czasu doprowadziły ich do hangaru, z którego rozpoczęli swoją przygodę na pokładzie drednota. Gdy się tam znaleźli, zauważyli, iż pomieszczenie wypełnione było droidami bojowymi, które nie okazały im najmniejszego zainteresowania, a zamiast tego zajęły się atakowaniem ich przeciwnika. Będąc otoczonym przez maszyny, Opress wykorzystał Moc, aby je odepchnąć. Siła uderzenia powaliła również obu Jedi, którzy po podniesieniu się na nogi zauważyli, iż ich nieprzyjaciel się ewakuował. Po jego ucieczce, droidy skierowały swój atak w stronę strażników pokoju, dlatego Anakin zaproponował wycofanie się. Obi-Wan przyznał, iż również o tym pomyślał, dlatego obaj skierowali się w stronę Thief's Eye. Po bezpiecznym znalezieniu się na pokładzie jachtu, opuścili hangar drednota.[55]

Mortis

Qui-Gon: Obi-Wanie, zrobiłeś jak prosiłem? Wyszkoliłeś chłopca?
Obi-Wan: Mistrzu Qui-Gonie, jak się tu znalazłeś?
Qui-Gon: Jestem tutaj, gdyż ty tutaj jesteś.
— Rozmowa z duchem Qui-Gona Jinna.[57]
Jedi w drodze na Mortis.

Gdy jakiś czas później Najwyższa Rada Jedi otrzymała transmisję, w której wykorzystano kod alarmowy Jedi nie używany od dwóch tysięcy lat, Obi-Wan, Anakin oraz Ahsoka zostali wysłani do układu Chrelythiumn, gdzie mieli spotkać się z kapitanem Rexem, przebywającym na pokładzie republikańskiego krążownika. Gdy strażnicy pokoju dotarli na miejsce spotkania, Skywalker zauważył, iż klon był nieobecny, dlatego nawiązał z nim połączenie. W trakcie rozmowy okazało się, iż oba statki znajdowały się w tym samym miejscu, lecz mimo tego nie mogły nawiązać kontaktu wizualnego, ani odnaleźć się na radarach. Widząc zaistniałe problemy, Kenobi stwierdził, iż robiło się interesująco. Gdy to powiedział, połączenie z Rexem zostało zerwane, a Tano odkryła, że ich systemy komunikacyjne były przez coś blokowane. Togrutanka nie skończyła zdania gdy wszystkie systemy na promie Jedi przestały działać. Anakin uznał to za bardzo dziwne, lecz niemal w tej samej chwili wszystko wróciło do normy. Obi-Wan uspokoił towarzyszy mówiąc, iż nie było się czym martwić, na co Ahsoka wskazując na przedni iluminator zapytała czym był dziwny monolit, który się niespodziewanie przed nimi zmaterializował. Po upływie kilku chwil, obiekt zaczął przyciągać republikański prom typu Eta. Zmierzając w stronę wyjątkowo jasnego światła, Obi-Wan oznajmił towarzyszom, aby przygotowali się na ów dziwny lot.[57]

Gdy Obi-Wan się ocknął, Anakin stwierdził, iż musieli stracić przytomność. Słysząc to, mistrz zaczął się zastanawiać kto przeprowadził lądowanie, na co Ahsoka odpowiedziała, że to nie była ona. Skywalker zapytał towarzyszy gdzie się znajdowali, na co jego uczennica poinformowała go, iż systemy promu mówiły jej, iż znaleźli się na obiekcie większym od asteroidy, który posiadał atmosferę przystosowaną do oddychania. Obi-Wan dodał od siebie, że wedle jego odczytów, nie mógł zlokalizować ich miejsca pobytu na mapie galaktyki, przy czym nie był pewny, że wciąż znajdowali się na terenie znanej im galaktyki. Anakin zauważył, iż układy odpowiedzialne za pracę statku były sprawne, lecz z niewyjaśnionych przyczyn, nie był w stanie go uruchomić. Gdy to powiedział, Tano wstała i udała się na zewnątrz, a starsi Jedi poszli jej śladem.[57]

Obserwując najbliższą okolicę, Ahsoka stwierdziła, iż zobaczyła odbicie światła na jednym ze wzgórz. Gdy Obi-Wan odparł, iż on nic nie zobaczył, Anakin zapytał go czy usłyszał dziwny głos. Mistrz ponownie zaprzeczył, lecz wtedy przed całą trójką zmaterializowała się Córka. Nowo przybyła zapytała Skywalkera czy był jedynym, a gdy ten nie potrafił odpowiedzieć na jej pytanie, oznajmiła, aby Jedi podążali za nią. Rycerz zwrócił się do swoich towarzyszy stwierdzając, iż kobieta była jeszcze dziwniejsza niż planeta, na której się znaleźli. W odpowiedzi na jego słowa, Kenobi wyraził przekonanie, iż miało im nic nie grozić dopóki przebywali razem.[57]

Ahsoka Tano pomaga Obi-Wanowi.

Przemierzając granie Mortisu, Obi-Wan zapytał byłego ucznia czy zauważył, iż pory roku na planecie zmieniały się wraz z mijającymi godzinami. Gdy ten potwierdził, Ahsoka dodała, że nie zauważyła żadnych zwierząt. Kenobi zapytał Skywalkera czy ten wyczuwał wyjątkowo silne skupisko Mocy, a gdy ten potwierdził, mistrz przyznał, iż nie czuł czegoś takiego w całym swoim życiu. Ostrzegł towarzyszy, aby byli uważni, na co Anakin zapytał Córki dokąd ich prowadziła. Kobieta odparła, iż byli w drodze do Ojca, co wywołało z kolei pytanie Kenobiego, który chciał wiedzieć czym dokładnie była ich przewodniczka. Rozmówczyni odparła mu, iż była jedną ze strażników energii — początkiem, środkiem i końcem. Słysząc to, Anakin sarkastycznie stwierdził, iż to wszystko wyjaśniało. Kontynuując wędrówkę, piechurzy natknęli się na lawinę, w wyniku której zostali rozdzieleni. Podczas gdy Skywalker został po jednej stronie z Córką, Obi-Wan oraz Ahsoka uniknęli upadku w przepaść po drugiej. Po upływie paru chwil, mistrz wykorzystał swój komlink, aby skontaktować się z byłym uczniem. Gdy ten zapewnił go, iż był cały, poinformował o oddaleniu się Córki, która zażądała, aby nie zmieniali pozycji i oczekiwali jej powrotu. Rycerz poprosił mentora, aby wraz z Ahsoką udał się do miejsca, w którym zostawili prom, po czym spróbował nadać sygnał o pomoc. Kontynuując oznajmił, iż zamierzał podążyć śladem kobiety i znaleźć sposób na opuszczenie ów dziwnego miejsca. Słysząc to, Obi-Wan zapytał go co zamierzał zrobić jeśli to była pułapka. Młodszy Jedi odparł, iż nie zamierzał czekać z założonymi rękami na dalszy rozwój wydarzeń. Kenobi nie zgadzał się z jego postanowieniem, gdyż chciał znaleźć inną drogę i spotkać się z towarzyszem. W chwili gdy wyrażał swoje zdanie, połączenie ze Skywalekrem zostało zerwane, przez co mistrz z irytacją stwierdził, iż ten lekkomyślny i niecierpliwy. W odpowiedzi na jego słowa, Tano zapewniła go, iż jej mistrz był zdolny do odszukania Córki. Kenobi sarkastycznie zapytał padawanki co oprócz kobiety mógł znaleźć jego uczeń, na co ta, obserwując niebo, odparła mu, iż nadchodziła burza.[57]

Syn ujawnia się Jedi.

Zgodnie ze słowami Skywalkera, republikanie skierowali się do miejsca, w którym zostawili prom. Po przybyciu na miejsce, Ahsoka zauważyła, że statek zniknął. Gdy mistrz przyznał jej rację, Togrutanka rozejrzała się dookoła i spostrzegła, że wszelkie życie obumierało. Gdy to mówiła, za plecami Jedi pojawił się Syn, który zapytał ich czy coś zgubili, a następnie oznajmił, iż ci nie zastosowali się do polecenia jego siostry, która nakazała im oczekiwanie w jednym miejscu. W odpowiedzi na jego słowa, Kenobi oznajmił, iż zostali rozdzieleni, dlatego chciał odzyskać swój statek. Podnosząc głos, Syn odparował mu, iż nie była to odpowiednia chwila. Kontynuując zbliżył się do mistrza Jedi i zapytał czy Anakin rzeczywiście był Wybrańcem. Zdziwiony jego słowami, Obi-Wan uruchomił swój miecz, po czym zapytał skąd ten posiadał informacje na ów temat. Syn odparł, iż wszystko miało się rozstrzygnąć w najbliższej przyszłości, po czym jednym ruchem dłoni wyłączył broń Jedi. Widząc jego umiejętności, Kenobi stwierdził, iż jego rozmówca był Sithem. Słysząc to, Syn wybuchł śmiechem i oznajmił, iż było to jednocześnie prawdą, jak i kłamstwem. Następnie ujawnił, iż burze na planecie bywały zabójcze, dlatego radził Jedi, aby znaleźli schronienie jeśli chcieli ocalić życie. Gdy skończył wypowiedź, zmienił formę na gargulca i oddalił się. Widząc co się wydarzyło, Ahsoka zapytała Obi-Wana czym był ich niedawny gość, na co mistrz odparł jej, że nie był pewny. W tym samym czasie burza zaczęła przybierać na sile, przez co republikanie zdecydowali schronić się w pobliskiej jaskini.[57]

Jakiś czas później, przebywając w jaskini, Kenobi poczuł dziwną obecność. Ku jemu zaskoczeniu zmaterializował się przed nim duch Qui-Gona Jinna, który zapytał go czy podjął się szkolenia Skywalkera. Zszokowany, Obi-Wan uruchomił swą broń, po czym kierując ją w stronę nowo przybyłego, zapytał jak to było możliwe, że ten znalazł się na Mortis. Duch odparł mu, iż stało się to dzięki obecności jego byłego ucznia. Obi-Wan przyznał, iż nie rozumiał co się działo, dlatego chciał wiedzieć czym było miejsce, w którym się znalazł. Qui-Gon odparł mu, iż Mortis była wyjątkowym przewodem, przez który przepływała Moc z całego wszechświata. Słysząc to, Kenobi zapytał czy znajdowali się w niebezpieczeństwie, na co usłyszał w odpowiedzi, iż cała planeta miała charakter zarówno wzmacniacza, jak i magnesu. Qui-Gon dodał, iż oprócz niego, znajdowało się tam trzy istoty, które podobnie jak on, wierzyły, że Anakin był Wybrańcem. Słysząc te słowa, Obi-Wan wyłączył miecz, po czym przyznał, iż jego mentor miał rację. Skywalker był silniejszy niż jakikolwiek znany Jedi, a on wytrenował go najlepiej jak potrafił, lecz mimo to ten wciąż był samowolny, a jego balans się wahał. W odpowiedzi na to, Jinn zapewnił go, iż jeżeli Anakin był Wybrańcem, miał się o tym upewnić właśnie na Mortis. Obi-Wan chciał wiedzieć co miało się zdarzyć gdyby przepowiednia okazała się nie opisywać jego byłego ucznia. Qui-Gon wyjawił, iż biorąc pod uwagę potęgę młodego mężczyzny, Mortis byłaby dla niego wyjątkowo niebezpiecznym miejscem. Po tych słowach, duch Jinna zniknął, a Kenobi zaczął rozmyślać nad usłyszanymi słowami. Na pewnym etapie nocy zauważył problemy ze snem Ahsoki, która po przebudzeniu oznajmiła mu, iż doznała wizji, przez co uważała, iż Anakin znalazł się w niebezpieczeństwie.[57]

Po nastaniu ranka, republikanie opuścili jaskinie i wyruszyli na poszukiwanie Skywalkera. W czasie drogi, Tano doszła do wniosku, iż z każdą kolejną chwilą Mortis zadziwiała ją coraz bardziej. Obserwując odradzające się życie, Obi-Wan uznał, iż planeta samoistnie się leczyła. Padawanka zapytała go co miało się wydarzyć z jej mentorem, na co mistrz odparł, iż jego były uczeń z pewnością nie dał się łatwo zwieść. Gdy to powiedział, na niebie pojawili się Syn i Córka, którzy pod postaciami gargulca i gryfa, chwycili Jedi w swoje szpony, po czym przetransportowali ich do klasztoru, gdzie Ojciec zamierzał poddać Anakina próbie, która miała dowieść czy ten rzeczywiście był Wybrańcem.[57]

Próba Anakina.

Po znalezieniu się na arenie, uwięzieni Jedi znaleźli się po przeciwległych stronach, stojących na środku Skywalkera i Ojca. Przytrzymywana przez Syna, Ahsoka zwróciła się do swojego nauczyciela, aby nie godził się na stawiane mu warunki. Uwięziony przez Córkę, Obi-Wan przyznał, iż istoty zamieszkujące Mortis były od nich znacznie potężniejsze. Słysząc słowa towarzyszy, Anakin oznajmił Ojcu, iż nie zamierzał postępować wedle jego planu. Najstarszy z Władców Mocy oznajmił, iż miało być tak jak zaplanował, gdyż rozkazał swoim dzieciom, aby zabili uwięzionych Jedi. Dodał, iż Skywalker mógł ocalić jednego z sojuszników, czym równocześnie skazałby drugiego na śmierć. Kenobi zwrócił się krzykiem do byłego ucznia, aby ten uratował Ahsokę, lecz rycerz nie godził się na taki rozwój wydarzeń i zażądał od Ojca uwolnienia dwójki kompanów. Starzec poinformował go, iż tylko on mógł zmusić jego dzieci do posłuszeństwa. Słysząc to, Obi-Wan wyjawił Anakinowi, iż Mortis była Mocą, dlatego chciał, aby ten ją wykorzystał. Zgodnie z jego słowami, rycerz zaczerpnął z niej, po czym nakazując Synowi i Córce uwolnienie Jedi, uniósł ich w powietrze, po czym nagiął do swojej woli. Gdy Władcy Mocy uwolnili swoich więźniów, podjęli próbę zaatakowania ich, lecz Skywalker przyciągnął ich do siebie i rozkazującym tonem posłał na kolana, gdzie ci porzucili swoje zwierzęce formy. Widząc czego dokonał, Ojciec stwierdził, iż nareszcie zobaczył czym naprawdę był. Anakin odparł mu, iż spełnił jego żądanie i przeszedł test, dlatego chciał, aby Władca Mocy pozwolił im odejść. Starzec odpowiedział, iż zanim miało to nastąpić, Skywalker musiał zrozumieć prawdę, dlatego nakazał opuszczenie areny przez swoje dzieci i dwójkę Jedi.[57]

Obi-Wan i Ahsoka udali się do promu, który czekał na nich na zewnętrznej platformie klasztoru. Gdy po jakimś czasie dołączył do nich Anakin, mistrz zapytał podopiecznego czy był gotowy na opuszczenie planety, a gdy ten bez słowa wszedł na pokład, rozpoczął procedurę startu.[57]

Katastrofa promu.

Znajdując się w przestworzach, Obi-Wan poprosił Skywalkera, aby pomógł mu w pilotowaniu promu. Gdy ten w końcu się zjawił w kokpicie, oznajmił, iż Syn wtargnął na statek i uprowadził Ahsokę. Rycerz przejął kontrolę nad wahadłowcem i rozpoczął pościg. Omijając kolejne kolumny skalne, strażnik pokoju skracał dystans do nieprzyjaciela. W pewnym momencie Kenobi zauważył wysoką wieżę, o czym ostrzegł towarzysza. Anakin ominął przeszkodę i kontynuował pościg, lecz kilka chwili później stracił panowanie nad statkiem i rozbił go o powierzchnię planety. Po otrząśnięciu się po katastrofie, mistrz oznajmił towarzyszowi, iż myślał, że ten nie zauważył wierzy. Skywalker odpowiedział mu zirytowanym tonem, iż budynek był ogromnych rozmiarów, więc nie dało się go nie zauważyć. Jedi opuścili pokład promu, a gdy znaleźli się na zewnątrz, Anakin zapytał Obi-Wana czy obserwując okolicę zauważył Syna. Mistrz odparł towarzyszowi, iż oczywistym było, że Władca Mocy zabrał Ahsokę do swojej katedry. Słysząc to, Skywalker oznajmił, iż musieli się spieszyć, aby zdążyć ją uratować. Kenobi spróbował zmienić jego zamiary, gdyż jak stwierdził, nie było przypadkiem, że Syn przywiódł ich w owe miejsce. Uznał, iż był ku temu konkretny powód, dlatego uważał, iż nie powinni podejmować żadnych działań, gdyż jakikolwiek konflikt na Mortisie mógł mieć poważne konsekwencje dla całej galaktyki. W odpowiedzi na jego słowa, Anakin odparował, iż nie dbał o to, gdyż Syn był zbyt potężny dla jego uczennicy, a on nie zamierzał zostawić jej na jego łasce. Obi-Wan nie przyjął jego wytłumaczenia, dlatego przyznał, iż znaleźli w sytuacji, której do końca nie rozumieli, przez co najlepszym rozwiązaniem byłoby zasięgnięcie rady Ojca. Skywalker oznajmił, iż nie było na to czasu. Mentor powiedział towarzyszowi, iż Syn chciał, aby doszło między nimi do podziału. Gdy rycerz obwinił się za porwanie Tano, Kenobi zapytał czy zauważył jak owa część planety była silna w ciemną stronę Mocy. Kolejny raz powtórzył, iż Ojciec wiedziałby co robić, na co Anakin oznajmił, iż ten nie mógł im pomóc. Po tych słowach, rycerz skierował się w stronę siedziby Syna, zostawiając mistrza przy rozbitym promie.[58]

Córka zajmuje się ranami Ojca.

Jakiś czas później, Obi-Wan spacerował przy wejściu do statku, gdzie rozważał lekkomyślność swojego byłego ucznia. Gdy zadał sobie pytanie w jaki sposób mógłby odszukać Ojca, za jego plecami zmaterializowała się siedziba Władcy Mocy. Mistrz rozpoczął wspinaczkę, a gdy znalazł się u wejścia do obiektu, był świadkiem ataku Syna na Ojca. Gdy młodszy z Władców Mocy uciekł, Córka przybyła na pomoc rodzicowi, po czym przetransportowała go do wnętrza klasztoru. Gdy starzec został złożony na ziemi, aby mógł odpocząć, Obi-Wan poinformował Córkę, iż musiał z nim porozmawiać. Ta odmówiła mu tego, gdyż stwierdziła, że jej rodzic musiał odzyskać siły. Jedi nie przyjął takiego wytłumaczenia, dlatego powiedział jej, że Syn zatracał się w ciemnej stronie i uprowadził Ahsokę. Kobieta odparła mu, iż jej brat musiał mieć ku temu powody. Obi-Wan zapytał czy były one podobne do tych, które zmusiły go do próby zabójstwa swojego rodzica. Władczyni Mocy oznajmiła, iż Syn nie mógłby dopuścić się takiego czynu, na co Kenobi zapewnił ją, iż widział to na własne oczy. Kobieta wyjawiła, iż jej natura nakazywała jej postępować bezinteresownie, podczas gdy jej brat zawsze działał samolubnie. Słysząc to, Obi-Wan doszedł do wniosku, iż kobieta była zobligowana udzielić mu pomocy. Córka odparła, iż nie mogła zmieniać biegu dróg Mocy, gdyż zabraniał jej tego Ojciec. Nie dając za wygraną, Kenobi poinformował ją, że według niego, jej brat zamierzał opuścić Mortis, po czym siać chaos w galaktyce. Dodał, iż połączone siły kobiety oraz Anakina, były wystarczające, aby powstrzymać Władcę Mocy przed zrealizowaniem jego planów. Córka zastanowiła się przez chwilę, po czym poleciła mistrzowi Jedi, aby podążył za nią.[58]

Obi-Wan zdobywa zdobywa sztylet zdolny do zabicia Syna.

Po trwającej jakiś czas wędrówce, towarzysze znaleźli się we wnętrzu jaskini. Zagłębiając się w jej czeluściach, znaleźli się w pobliżu otoczonego płomieniami ołtarza. Córka oznajmiła Obi-Wanowi, iż nie mogła mu towarzyszyć dalej, na co ten odparł, iż nic z tego nie rozumiał. Rozmówczyni poleciła mu, aby samodzielnie dotarł do ołtarza, który następnie miał mu zapewnić dostęp do ostrza, dzięki któremu mógłby zapanować nad Synem. Kenobi postąpił wedle jej instrukcji, a gdy posiadł sztylet, wyruszył z Córką do siedziby Syna.[58]

Gdy przybyli na miejsce, Władca Mocy przywitał ich, po czym Córka zapytała go co ten uczynił. Syn przyznał, iż postanowił przyspieszyć proces umierania Ojca, gdyż uznał, iż było to właściwe posunięcie. Słysząc to, siostra poinformowała go, iż nie zamierzała pozwolić mu na opuszczenie Mortisu. Mężczyzna odparował, iż ta nie była wystarczająco potężna, aby go zatrzymać. Do rozmowy wtrącił się Obi-Wan i zasugerował połączenie sił kobiety z Anakinem. W odpowiedzi na słowa mistrza Jedi, Syn wyjawił, iż ten powinien sprawdzić status byłego ucznia, gdyż znalazł się on w dosyć kłopotliwej sytuacji.[58]

Ojciec rozkazuje Jedi opuszczenie Mortisu.

Zaalarmowany jego wypowiedzią, Obi-Wan pobiegł na zewnętrzny plac katedry gdzie zastał walczących Anakina i Ahsokę. W wyniku działalności Syna, Togrutanka znalazła się pod wpływem ciemnej strony przez co starsi Jedi zmuszeni byli się z nią zmierzyć. Po wymianie kilku ciosów, Skywalker zapytał mistrza czy ten miał jakieś pomysły. Mężczyzna odpowiedział mu, iż zamierzał wyswobodzić padawankę, a na potwierdzenie swoich słów, dobył ostrza pozyskanego w jaskini. Gdy Tano zauważyła broń, nie kryjąc wściekłości, zapytała gdzie mistrz ją zdobył, a następnie poleciła mu, aby jej ją przekazał. Walka rozgorzała na nowo. Po kilku chwilach została jednakże przerwana przez przybycie Ojca, który poskromił walczących ze sobą Syna i Córkę. Młodszy Władca Mocy nie zamierzał porzucić swoich planów, dlatego zaatakował rodzica. Widząc zaistniałą sytuację, Obi-Wan zdecydował się przekazać sztylet Anakinowi, aby ten mógł powstrzymać Syna. Gdy mistrz rzucił broń w stronę towarzysza, Ahsoka zdołała ją przechwycić, po czym doręczyła ją swemu nowemu panu. Zaskoczony widokiem broni, Ojciec zapytał Córki jak mogła pozwolić, aby Jedi weszli w jej posiadanie. Ta odpowiedziała mu, iż nie wiedziała co robić, po czym dodała, że było jej przykro. Zadowolony z sukcesu, Syn zakończył życie Ahsoki, po czym zwrócił się w stronę Ojca, aby go zamordować. Jego zamiary pokrzyżowała Córka, która podłożyła się pod cios brata. Widząc co uczynił, rozwścieczony Syn zamienił się w gargulca, po czym odleciał. Stojąc nad umierającą Córką, Ojciec oznajmił, iż wszystko było stracone, gdyż balans został zachwiany. Dodał, iż zło zostało uwolnione, a światłość przeminęła. Zrozpaczony z powodu śmierci Ahsoki, Anakin zapytał Władcę Mocy czy mógł jej pomóc. Starzec odparł, iż wszelka nadzieja prysła, na co Jedi odparował mu, iż nadzieja nigdy nie przemijała. Na dźwięk jego słów, konając, Córka zdecydowała tchnąć resztę swojej energii życiowej w ciało zmarłej padawanki. Gdy Ojciec na to zezwolił, Skywalker przeprowadził proces, w wyniku którego Władczyni Mocy zmarła, a Togrutanka została wskrzeszona. Gdy Tano znów była świadoma, zapytała co się stało, co Skywalker skomentował mówiąc, iż niewiele. Obi-Wan wręczył dziewczynie jej miecz świetlny, po czym głos zabrał Ojciec. Mężczyzna zauważył, iż wraz z zachwianiem balansu na Mortisie i całkowitemu oddaniu się ciemnej stronie przez Syna, wojny klonów miały rozgorzeć z nową siłą, a Sithowie mieli zdobyć nową potęgę. Słysząc to, Anakin zaproponował stawienie czoła młodszemu Władcy Mocy, lecz Ojciec się temu sprzeciwił, gdyż uważał, iż jego potomek potrzebował promu Jedi do opuszczenia planety. Chcąc temu zapobiec, polecił republikanom, aby przeprowadzili jak najszybszą ewakuację. Obi-Wan zapytał go co zamierzał, na co ten odparł, iż miał zamiar opłakiwać najnowsze wydarzenia, a także te, które miały dopiero nastąpić.[58]

Anakin informuje Obi-Wana, iż musi porozmawiać z Ojcem.

Przebywając we wnętrzu uszkodzonego promu, Obi-Wan zwrócił się do Anakina mówiąc, iż zaczynał się męczyć nieprzewidywalnością pogody na Mortisie. Rycerz odparł mu z sarkazmem, iż stanowiło to zapewne część uroku świata. Kenobi zmienił temat i oznajmił, że ten dobrze uczynił ratując Ahsokę, dlatego chciał wiedzieć jak się z tym czuł. Skywalker odparł mu, iż nie był przekonany, że dobrze postępowali opuszczając Mortis, gdyż Syn coraz bardziej zatracał się w ciemnej stronie. Mentor odpowiedział mu, iż gdyby zostali, mogliby zostać wykorzystani w jego machinacjach. Rozmowę mężczyzn przerwała Tano, która oznajmiła, iż nie miała najlepszych wieści. Wyliczyła towarzyszom wszystkie usterki jakich doznał prom, co Obi-Wan uznał za przygnębiające. Mistrz zapytał padawanki czy sądziła, iż maszyna była zdolna opuścić powierzchnię planety. Ta odparła, iż po wykonaniu szeregu napraw, prom powinien opuścić atmosferę, lecz nie była pewna jaki los miał go czekać w przestrzeni kosmicznej. Słysząc to, Kenobi doszedł do wniosku, iż powinni zaryzykować, gdyż było to lepsze niż pozostanie na Mortisie. Gdy to powiedział, skierował się na zewnątrz statku. Po chwili dołączył do niego Anakin, który wyprowadzając ze środka skokoskuter typu Undicur oznajmił, iż zamierzał spotkać się z Ojcem, gdyż potrzebował uzyskać jego aprobatę na opuszczenie planety. Przyznał, iż gdyby się nie upewnił czy postępował właściwie, nawiedzałoby go to do końca życia.[59]

Rozmowa z Ojcem.

Jakiś czas później, Obi-Wan nakrył Ahsokę na nieplanowanej drzemce. Chcąc być gotowym do opuszczenia planety, obudził dziewczynę, po czym zasugerował, aby wróciła do pracy. Gdy ta przeprosiła, wręczył jej kubek z napojem, po czym zarządził zmianę planu napraw. Polecił podwładnej, aby skupiła się na systemach zapłonu. Słysząc to, Tano odpowiedziała mu, iż prawie skończyła doprowadzać prom do stanu używalności, na co mężczyzna zignorował jej słowa i powiedział, aby zastosowała się do jego instrukcji, gdyż nie mieli wiele czasu. Gdy to mówił, wyprowadził drugi skokoskuter na zewnątrz promu, gdzie zastał czekającego na niego Ojca. Na widok Władcy Mocy, zapytał go gdzie znajdował się Skywalker. Nowo przybyły wyjawił, iż rycerz przybył do niego po radę. Słysząc to, Jedi zapytał starca co ten uczynił, na co usłyszał w odpowiedzi, iż ten jedynie zezwolił, aby Anakin podjął własne decyzje, a także, aby wola Mocy przybrała odpowiedni jej kształt. Kenobiemu nie spodobały się słowa rozmówcy, dlatego chciał poznać dokładne miejsce pobytu Skywalkera. Po chwili milczenia, Ojciec wyjawił mu, iż rycerz wyruszył do studni ciemnej strony, miejsca ukrytego głęboko w czeluściach planety i skupiającego w sobie całą ciemność. Republikanin zapytał Władcy Mocy jak można się tam było dostać, na co ten odparł, iż mistrz nie powinien się w to mieszkać. Kenobi oznajmił mu, iż z jego punktu widzenia, obecność jego i Ahsoki dobitnie świadczyła o konieczności ich udziału w rozgrywanych wydarzeniach. Po tych słowach polecił padawance, aby została przy statku, gdyż on zamierzał odszukać swego byłego ucznia.[59]

Gdy po trwającej jakiś czas wędrówce Obi-Wan odszukał studnię ciemnej strony, zagłębił się w nią, a gdy znalazł się na jej dnie spotkał Anakina. Na widok kompana zapytał czy nic mu się nie stało, na co ten, będąc pod wpływem ciemnej strony i machinacji Syna, oznajmił mu, iż nastąpiła zmiana planów, dlatego używając Mocy zepchnął pojazd mistrza do rzeki lawy. Skywalker poinformował go, iż doznał wizji, w której zobaczył swoje uczynki w czasie wojen klonów, a także zakończenie konfliktu oraz fakt, iż Obi-Wan miał podjąć próbę powstrzymania go. Podczas jego wypowiedzi, do mężczyzn dołączył Syn, który porażając błyskawicami Obi-Wana, zwalił go z nóg. Mistrz zapytał byłego ucznia co nim powodowało, na co ten odparł, iż zobaczył, że Jedi mieli stanąć na drodze do pokoju. Gdy wsiadł na swój skokoskuter i odjechał, Syn oznajmił Kenobiemu, iż Skywalker należał do niego. Gdy Władca Mocy oddalił się w postaci gargulca, strażnik pokoju podjął próbę skontaktowania się z przebywającą na promie Ahsoką. Po upewnieniu się, że ta odbierała jego sygnał, poinformował ją o sprzymierzeniu się Skywalkera z Synem, dlatego chciał, aby upewniła się o nie funkcjonalności wahadłowca. Dziewczyna zaczęła narzekać, iż dopiero co skończyła jego naprawdę, lecz gdy Obi-Wan ją upomniał, obiecała zastosować się do jego poleceń.[59]

Kenobi rozpoczął wspinaczkę po stromych ścianach studni ciemnej strony. Po jakimś czasie, z pomocą przybyła mu Tano, której zapytał czemu przybycie ze wsparciem zajęło jej tak długo. Uczennica odpowiedziała mu, iż zgodnie z jego rozkazem unieruchomiła prom, po czym wręczyła mu wymaganą do startu część. Dowiadując się o jej sukcesie, Obi-Wan stwierdził, iż wciąż mieli czas na uratowanie Anakina.[59]

Walka z Synem.

Jedi skierowali się do klasztoru Ojca, a gdy dotarli do celu, znaleźli sędziwego Władcę Mocy nad ciałem Skywalkera. Widząc byłego ucznia, Kenobi zapytał czy nic mu nie było, na co ten odparł, iż musieli powstrzymać Syna raz na zawsze. Ojciec podniósł się z ziemi i oznajmił, iż mieli mieć ku temu jedynie jedną sposobność. W tej samej chwili z nieba opadł Syn, na którego widok Ojciec po raz ostatni poprosił, aby ten pozostał na Mortisie i nie przyczyniał się do procesu zniszczenia. Młodszy Władca Mocy poinformował rodzica, iż ten nie miał wystarczającej potęgi, aby zatrzymać go na planecie. Dodał też, iż jego przeznaczenie kierowało go gdzie indziej. Słysząc jego słowa, Ojciec pogodził się z tym, na co Anakin uruchomił miecz i przystąpił do ataku. Syn bez najmniejszych problemów odbił ataki Jedi, a następnie chwycił go za gardło i odrzucił na znaczną odległość. Widząc to, Obi-Wan i Ahsoka również uruchomili swoje bronie, lecz w tym samym momencie Syn rozbroił ich, a następnie odepchnął w przeciwnym kierunku. Widząc przebieg wydarzeń, Ojciec sięgnął Mocą po zwisający u boku potomka sztylet. Gdy Syn zauważył trzymaną przez niego broń, roześmiał się i zapytał czy ten zamierzał go zabić. Starszy Władca Mocy odpowiedział mu, iż przez długi czas wierzył, że ten nie zatraci się w ciemnej stronie, lecz było już na to za późno, dlatego skierował ostrze w swoją pierś, a następnie wbił w ciało. Widząc uczynek rodzica, zrozpaczony Syn wykrzyknął, iż to nie musiało się tak skończyć. Ojciec odparł mu, iż to przez niego płynęła jego siła, dlatego odbierając swoje życie, pozbawił go potęgi. Syn prosił rodzica, aby nie umierał, na co ten objął go i oznajmił, iż zawsze wiedział, że było w nim dobro. Podczas uścisku mężczyzn, Anakin zakradł się za plecy Syna i przebił go swoim mieczem. Konając, Władca Mocy odkrył, iż Ojciec go zdradził. Wraz ze śmiercią Syna, siły Ojca również słabły. Starzec oznajmił Skywalkerowi, iż ten przywrócił równowagę na Mortisie, dlatego uznawał go za Wybrańca. Dodał, aby ten pozostał na swojej ścieżce, dzięki czemu miał w przyszłości odnowić balans w galaktyce. Ostatnim tchnieniem, Ojciec ostrzegł Anakina, aby strzegł się własnego serca. Gdy zmarł, zniszczeniu uległ biały kryształ znajdujący się na szczycie klasztoru, a sam obiekt zaczął się zapadać. Nastąpiła światłość, a gdy przeminęła, Jedi odzyskali przytomność na pokładzie swojego promu, w przestrzeni kosmicznej. Ze strażnikami pokoju kontaktował się Rex, który wyraził ulgę z ich ponownej obecności, gdyż jak twierdził, na chwilę zniknęli z radarów. Słysząc jego słowa, Skywalker oznajmił, iż był to dłuższy moment, lecz nie zamierzał zanudzać klona opowieścią, gdyż ten i tak by w nią nie uwierzył.[59]

Bitwa o Lolę Sayu

Infiltracja Cytadeli
Muszę mieć chorobę węglową, gdyż mógłbym przysiąc, że to Ahsoka.
— Obi-Wan po zobaczeniu Ahsoki na Loli Sayu.[60]

Gdy posiadający informacje na temat Szlaku Nexus, mistrz Even Piell został zaatakowany, a następnie schwytany przez Konfederację Niezależnych Systemów, Najwyższa Rada Jedi zajęła się opracowaniem planu, który pozwoliłby na zinfiltrowanie więzienia na planecie Lola Sayu znanego jako Cytadela. W czasie zorganizowanej narady, Plo Koon poinformował zebranych, iż przeniknięcie do ośrodka było wyjątkowo trudne, gdyż był on najbardziej odizolowaną placówką karną Separatystów, której znakiem szczególnym był fakt nie posiadania w swej historii odnotowanej udanej ucieczki. Słysząc to, Anakin Skywalker oznajmił, iż zawsze musiał być ten pierwszy raz, a mistrz Kenobi przyznał mu rację. Kontynuując odprawę, Koon wyjawił towarzyszom, iż system zabezpieczeń Cytadeli uniemożliwił Republice uzyskanie nowych danych wywiadowczych, przez co na potrzeby misji musieli posługiwać się mapami odzyskanymi z archiwów. Obi-Wan dodał od siebie, iż ze względu na wiek map, nie można było na nich całkowicie polegać. Do rozmowy wtrącił się kapitan CT-7567, który zapytał jaką mieli pewność, iż mistrz Piell wciąż żył. Kenobi odparł mu, że Separatyści nie odważyliby się zlikwidować Lannika, gdyż najpierw musieli pozyskać posiadane przez niego dane. Mistrz Plo dodał, iż wiedza na temat podróżowania po Szlaku Nexus dawała możliwość zapuszczania się wgłąb terytorium Republiki, jak i Separatystów. Obi-Wan poinformował klona, iż to dawałoby im znaczącą przewagę w wojnie, a Anakin dodał, iż utrata danych skutkowałaby nawet atakiem na Coruscant. Po jego słowach, mistrz Koon ogłosił, iż ich operacja miała kluczowe znaczenie dla wojen klonów, po czym zakończył obrady.[60]

Po odprawie.

Po opuszczeniu centrum dowodzenia, Obi-Wan towarzyszył Plo i Anakinowi. Kel Dor poinformował ich, iż po przeanalizowaniu posiadanych map, udało im się wyszczególnić trzy prawdopodobne lokacje, w których mógł być przetrzymywany Even. Słysząc to, Kenobi stwierdził, iż najbardziej martwił się systemem obrony zewnętrznej, gdyż jak uważał, wykrywacze form życia miały być ciężkie do oszukania. Anakin zapewnił towarzyszy, iż miał co do tego pewien pomysł. Nieoczekiwanie do mężczyzn dołączyła Ahsoka Tano, która przeprosiła za spóźnienie i oznajmiła, iż słyszała, że musieli uratować mistrza Piella. Obi-Wan i Plo odwrócili się w stronę młodszego towarzysza, po czym oddalili się, uznając, iż miał on sporo do przedyskutowania ze swoją uczennicą.[60]

Nieco później, Obi-Wan skierował się do hangaru, gdzie w towarzystwie Anakina skontrolował przeprogramowane droidy bojowe, które miały pełnić rolę pilotów w czekającym ich locie na Lolę Sayu. Następnie udał się w stronę maszynerii, która według planu jego byłego ucznia, miała zamrozić ich, a także towarzyszące im klony w karbonicie, gdyż to uniemożliwiłoby Separatystom wykrycie ich oznak życiowych. Zarówno mistrz Jedi, jak i żołnierze nie byli optymistycznie nastawieni do pomysłu. Gdy jednak klony zaczęły zastanawiać się czy planowany zabieg był bezpieczny, Kenobi oznajmił, iż mieli opuścić swoje tymczasowe więzienie z chwilą wylądowania na Loli Sayu. Po jego słowach wszyscy republikanie poddali się zamrażaniu.[60]

Gdy Obi-Wan odzyskał przytomność, cała załoga znajdowała się bezpiecznie na powierzchni separatystycznej planety. Rozprostowując kończyny, mistrz zwrócił się do swojego byłego ucznia mówiąc, iż musiał mieć chorobę pohibernacyjną, gdyż przed jego oczami stała Ahsoka. Skywalker zapewnił go, iż wszystko było dobrze z jego oczami, czego natomiast nie mógł powiedzieć o słuchu padawanki. Togrutanka odparowała na to, iż również otrzymała przydział do zadania. Słysząc to, rycerz zapytał jej skąd przyszedł takowy rozkaz, na co ta odpowiedziała, iż dostała polecenie od mistrza Koona, który poinformował ją o tym dopiero po zamrożeniu starszych Jedi w karbonicie. Wytłumaczenie dziewczyny nie przekonało Skywalkera, który przypomniał jej, że jako jej mistrz nakazał jej pozostanie na Coruscant. Ahsoka odrzekła, iż zgodnie z jego naukami uznała, że pewne rozkazy nie były najlepszym rozwiązaniem dla zaistniałych problemów. Przyglądając się przekomarzającej się dwójce, Obi-Wan zażartował z Anakina, po czym powitał Tano w drużynie.[60]

Obi-Wan w karbonicie.

Po przygotowaniu się do drogi, republikanie wyruszyli w stronę Cytadeli. Po zbliżeniu się do obiektu, zlokalizowali wejście, po czym stwierdzili, iż dostanie się do niego z wykorzystaniem plecaków odrzutowych było zbyt niebezpieczne ze względu na silny wiatr. Kenobi oznajmił towarzyszom, iż musieli dostać się do więzienia z wykorzystaniem klasycznej wspinaczki przy użyciu lin i haków. Skywalker ostudził jego entuzjazm, gdyż w tej samej chwili zauważył elektrominy zamocowane na ścianie prowadzącej do wejścia więzienia, co według niego eliminowało możliwość wykorzystania haków. Dodał też, iż naruszenie jednego z ładunków powiadomiłoby Separatystów o ich obecności na planecie. Słysząc to, kapitan CT-7567 doszedł do wniosku, iż musieli wspiąć się do Cytadeli bez żadnych zabezpieczeń.[60]

W trakcie wspinaczki, Obi-Wan zajął miejsce na czele orszaku. Gdy znalazł się kilka metrów od wejścia, poinformował o tym kompanów, po czym dotarł do rampy i podciągając się, zbadał okolicę. Ku jego zaskoczeniu na platformie pojawiły się dwa super droidy bojowe B2 oraz jedna droideka. Mistrz opuścił się z rampy, po czym nakazał towarzyszom zachowanie kompletnej ciszy. Gdy droidy weszły z powrotem do wnętrza Cytadeli, zabezpieczyły wejście do więzienia za pomocą tarczy energetycznej. Gdy Anakin o tym usłyszał, oznajmił, iż nie było to w ich planie. Obi-Wan odparł mu, iż od owego momentu musieli sobie jakoś z tym poradzić. Do rozmowy wtrąciła się Ahsoka, która zauważając szyb wentylacyjny znajdujący się nad wejściem, zaproponowała, iż mogła się przez niego dostać do wnętrza obiektu wroga. Kenobi przyznał, iż udział padawanki w misji również nie był planowany, dlatego uznał, iż warto było dać jej szansę. Zgodnie z przypuszczeniami, Togrutanka zdołała przecisnąć się przez szyb. Gdy znalazła się we wnętrzu Cytadeli, dezaktywowała tarczę energetyczną, przez co republikanie mogli dostać się do obiektu. Ku ich nieszczęściu, na końcowym etapie wspinaczki, jeden z klonów o imieniu Charger, spadł w przepaść i uderzył w jedną z elektromin. W okolicy rozległ się alarm, a Obi-Wan poinformował kompanów, iż nieprzyjaciel wiedział o ich obecności.[60]

Walka z komandosami.

Przemierzając korytarze więzienia, wysłannicy Republiki starali się unikać kontaktu z droidami bojowymi. W pewnym momencie zdecydowali się na unieszkodliwienie kamer wroga, a następnie zajęli się eliminowaniem działek przeciw intruzom. Kolejnym wyzwaniem było dla nich powstanie ładunku elektromagnetycznego, który przemierzając jeden z korytarzy zdołał uśmiercić kolejnego klona, Longshota. Mimo tych przeciwności, Obi-Wan oznajmił towarzyszom, iż musieli kontynuować misję. Po jakimś czasie zdołali odnaleźć celę, w której przetrzymywany był mistrz Piell. Po dostaniu się do środka, klony wyeliminowały torturujące go droidy, a gdy Skywalker uwolnił Lannika z okowów, Kenobi zapytał go jak się miewał. W odpowiedzi, mistrz zapytał nowo przybyłych czemu jego ratunek trwał tak długo. Słysząc to, Anakin doszedł do wniosku, iż jego poczucie humoru zdecydowanie nie ucierpiało, dlatego chciał wiedzieć czy ten posiadał współrzędne Szlaku Nexus. Piell odpowiedział, iż trzeba było czegoś więcej niż tortur ze strony droidów, aby złamać jego ducha, po czym wyjawił, iż w chwili ataku na jego krążownik wykasował pamięć komputerów pokładowych, a następnie zapamiętał połowę drogocennych danych, podczas gdy podległy mu kapitan zapamiętał drugą. Słysząc to, Obi-Wan zapytał go czy wiedział gdzie znajdował się ów oficer, na co usłyszał w odpowiedzi, iż musiał być on przetrzymywany z resztą oficerów. Na wieść o tym, Anakin uznał, iż musieli opracować nowy plan opuszczenia więzienia.[60]

Jakiś czas później, gdy przemierzali kolejne korytarze Cytadeli, zostali zaatakowani przez komandosów serii BX. W trakcie wyrównanej walki zdołali pokonać przeciwników, lecz niemal natychmiast po odniesieniu zwycięstwa zostali zaatakowani sygnałem magnetycznym, który sprawił, że miecze świetlne Jedi oraz blastery klonów zostały przyciągnięte pod sufit. Podobny los spotkał Anakina, który znalazł się tam przez swoją sztuczną rękę. Nadzorujący więzienie, Osi Sobeck, wysłał przeciwko nim kolejną grupę droidów, po czym magnetycznie przytwierdził je do podłoża, przez co mistrzowie Kenobi i Piell nie byli w stanie odepchnąć ich za pomocą Mocy. Chwilę później Skywalkerowi udało się odzyskać miecz świetlny, przez co był w stanie uszkodzić system przyciągania magnetycznego. Republikanie odzyskali swój oręż i ponownie przystąpili do walki z droidami. Gdy maszyny zostały pokonane, grupa ruszyła na poszukiwanie celi oficerów. Po dotarciu na miejsce, Ahsoka i Anakin wyeliminowali strażników więźniów, po czym zwrócili wolność sojusznikom. Mistrz Piell przywitał się z kapitanem Wilhuffem Tarkinem, po czym przedstawił mu swoich towarzyszy. Wojskowy zaczął zastanawiać się nad możliwościami ucieczki i zauważył, iż w przypadku ogłoszenia alarmu przez Separatystów opuszczenie obiektu było niemal niemożliwe. Słysząc jego słowa, Obi-Wan zaproponował podzielenie ich grupy na dwie części. Wedle jego pomysłu, on objąłby dowodzenie nad drużyną odpowiedzialną za stworzenie dywersji, podczas gdy Anakin wyprowadziłby pozostałych w bezpieczne miejsce. Zaznaczył, iż taka strategia pozwoliłaby utrzymać status rozdzielenia danych na temat Szlaku Nexus, przez co w razie ewentualnego pojmania Konfederacja nie uzyskałaby kompletnych informacji. Tarkin sprzeciwił się jego propozycji, gdyż uważał, że jedna, silna grupa miała większe szanse na odniesienie sukcesu. Mistrz odparł mu, iż nie działo się tak w ich przypadku. Gdy kapitan zamierzał w dalszym ciągu prowadzić dyskusję, Piell przyznał rację Kenobiemu i zdecydował, że wojskowy miał trafić do drużyny Skywalkera, podczas gdy on zamierzał towarzyszyć starszemu Jedi.[60]

Próba ucieczki
CC-2224: Jest prom, ale nie ma śladu R2.
Obi-Wan: Coś mogło się stać. Będziemy musieli przejść dookoła, aby uzyskać inną perspektywę. To może być pułapka.
— Obi-Wan i CC-2224 w szybie wentylacyjnym Cytadeli.[61]
Rozmowa w szybie wentylacyjnym.

Zgodnie z przyjętą strategią, grupa Obi-Wana skierowała się na wyższe poziomy Cytadeli, gdzie klony przystąpiły do rozmieszczania ładunków wybuchowych. Gdy uwaga nadzorcy Sobecka skierowała się w ich stronę, mistrz dokonał detonacji co zatrzęsło całą strukturą więzienia.[60] Następnie republikanie skierowali się do systemu wentylacyjnego budynku. W jego wnętrzu weszli do tunelu prowadzącego do tylnego lądowiska. Obi-Wan skontaktował się z R2-D2, aby przygotował ich prom do odlotu. Na wiadomość odpowiedział mu jeden z przeprogramowanych droidów bojowych B1, który poinformował go, iż dostali już polecenie do startu od Skywalkera. Słysząc to, mistrz stwierdził, iż byłoby nowością gdyby jego były uczeń dotarł na miejsce zbiórki na czas. Kontynuując wspinaczkę tunelem, republikanie natknęli się na droida zwiadowcę Viper. Biorąc pod uwagę zagrożenie płynące z jego obecności, mistrz Piell pospieszył, aby go zniszczyć. Mimo odniesionego przez niego sukcesu, Obi-Wan zauważył, że w tunelu zaczęły zamykać się grodzie bezpieczeństwa. Przekazał tę informację pozostałym, lecz jednemu z żołnierzy nie udało się schronić na czas, przez co został przepołowiony. Po chwili, mistrz Piell wyciął dziurę w jednej z grodzi, po czym widząc Kenobiego oznajmił mu, iż zablokowanie przejścia przysparzało im dodatkowej pracy.[61]

Jakiś czas później, grupa Obi-Wana dotarła do wyjścia z szybu wentylacyjnego prowadzącego na lądowisko. Komandor CC-2224 poinformował Jedi, iż na miejscu zbiórki znajdował się ich prom, lecz nie było żadnych oznak wskazujących na obecność R2-D2. Słysząc to, mistrz Kenobi stwierdził, iż musieli przemieścić się, aby uzyskać widok z innej perspektywy, gdyż podejrzewał, iż Separatyści mogli zastawić na nich pułapkę. Po tych słowach, otworzył wyjście z systemu wentylacyjnego, po czym po wystrzeleniu linku przez Cody'ego, opuścił się po ścianie budynku na gzyms znajdujący się poniżej. Gdy pozostali członkowie grupy poszli jego śladem, republikanie skierowali się do pobliskiego stanowiska platform STAP, gdzie Obi-Wan spróbował nawiązać połączenie z Anakinem. Nieoczekiwanie, w komunikatorze odezwał się Osi Sobeck, który oznajmił, iż musiał pogratulować im planu ucieczki. Separatysta stwierdził też, iż przewidział ich każde posuniecie. Na potwierdzenie jego słów, w miejsce, w którym znajdowali się republikanie przybyły liczne droidy, przez co ci byli zmuszeni się poddać.[61]

Obi-Wan i Osi Sobeck.

Droidy zaprowadziły ich przed oblicze Sobecka, który sarkastycznie ich przywitał. Widząc Phindianina, Obi-Wan powiedział mu, iż spodziewał się innej aparycji u kogoś o równie łagodnym głosie. Separatysta warknął pod nosem, po czym zwrócił się do mistrza Piella żądając, aby ten przekazał mu swoją połowę informacji na temat Szlaku Nexus. Zagroził przy tym, iż brak współpracy poskutkowałby egzekucjami pojmanych klonów. Lannik odparł mu, iż panowała wojna, a oni wszyscy byli przygotowani umrzeć w ramach obrony danych wywiadowczych. Słysząc to, Osi roześmiał się, po czym przejmując karabin blasterowy E-5 od droida komandosa, zastrzelił jednego z klonów. Gdy przyłożył broń do czoła kolejnego żołnierza, droid taktyczny poinformował go, że ich wojska zlokalizowały drugą grupę republikanów i szybko się do niej zbliżały. Słysząc to, Sobeck oddał broń komandosowi, po czym polecił podwładnym, aby zabrali pojmanych republikanów na przesłuchanie, gdzie ci mieli być powoli torturowani. W czasie drogi, do eskortujących ich droidów podeszły przeprogramowane maszyny dowodzone przez R2-D2, po czym zażądały przejęcia więźniów. Nie zdając sobie sprawy, iż miały do czynienia z wrogiem, maszyny Separatystów spełniły ich prośbę, przez co republikanie odzyskali wolność. Gdy Artoo zwrócił na siebie uwagę Obi-Wana, ten ucieszył się na jego widok, a gdy astromech poinformował go, że chciałby dostać się na lądowisko jak najszybciej, mężczyzna w pełni się z nim zgodził. Gdy Cody zapytał go o status Skywalkera, Kenobi poinformował go, iż nie musieli się martwić, gdyż rycerz miał przejść do planu awaryjnego.[61]

Po trwającej jakiś czas wędrówce przez korytarze Cytadeli, republikanie dotarli na lądowisko. Stojące na jego płycie droidy bojowe nie zaatakowały ich, gdyż myślały, że ci byli eskortowani jako więźniowie przez towarzyszące im przeprogramowane jednostki. Gdy jedna z wrogich maszyn zapytała o ich cel podróży, republikański B1 odparł, iż pojmani byli transportowani z Cytadeli do Punktu Tarron. Słysząc to, separatysta stwierdził, iż nie było tam żadnego posterunku, na co towarzyszący Jedi droid oznajmił, iż był on nowo powstały. Do rozmowy wtrącił się Artoo, który poinstruował swoich podwładnych, aby powiedzieli, że mieli rozkazy i musieli wejść na pokład czekającego na nich promu. Wrogie B1 na chwilę się odsunęły, lecz po chwili skontaktował się z nimi droid taktyczny K2-B4, który poinformował je, iż grupa była uciekającymi więźniami. Widząc, iż ich dywersja nie poskutkowała, Obi-Wan zniszczył wrogą maszynę, a gdy pozostałe jednostki otworzyły ogień, razem ze swoimi towarzyszami poszukał schronienia za znajdującymi się na lądowisku kontenerami. Po chwili na platformie pojawili się Skywalker oraz członkowie jego grupy. Gdy rycerz przeprosił Obi-Wana za spóźnienie, mistrz przyznał, iż cieszył się, że ten zdecydował się przyłączyć. Kapitan Tarkin stwierdził, iż powinni przypuścić grupowy, otwarty atak i uzyskać dostęp do promu, na co Kenobi odpowiedział mu, iż uniemożliwiały im to wieżyczki otaczające lądowisko. Mistrz obawiał się, iż gdyby nie zlikwidowali droidów obsługujących baterie, te mogłyby zostać wykorzystane do zniszczenia ich pojazdu i całkowitego uniemożliwienia im ucieczki. Wilhuff uważał, że właśnie z tego powodu powinni byli wkroczyć na pokład maszyny i wykorzystać jej uzbrojenie do zniszczenia wrogich wojsk. Do ich rozmowy wtrącił się Skywalker, który poinformował ich, iż niezależnie od podjętej decyzji, powinni byli przystąpić do działania jak najszybciej, gdyż w ich stronę zbliżały się platformy STAP. Gdy wrogie pojazdy podleciały do pozycji republikanów, Anakin wyskoczył w powietrze, po czym przejął jedną z maszyn na własny użytek. Po chwili dołączył do niego mistrz Piell, z którego pomocą zdołał zniszczyć kolejną wrogą jednostkę. W pewnej chwili, klony zauważyły, że jeden z droidów komandosów zaczął celować obsługiwaną przez niego wieżyczkę w kierunku promu. CT-1409 oraz CT-5555 zdecydowali, iż musieli za wszelką cenę powstrzymać zamiary maszyny, dlatego zaczęli zbliżać się w stronę statku. Gdy Echo wysunął się na prowadzenie, komandos strzelił w kierunku promu, który niemal natychmiast eksplodował. Wybuch pochłonął CT-1409, przez co Obi-Wan zdecydował, iż musieli uciekać z lądowiska. Biegnąc, Kenobi i Skywalker skontaktowali się ze świątynią Jedi na Coruscant. W rozmowie z mistrzem Koonem, poinformowali go o utracie promu, na co Kel Dor oznajmił, iż zamierzał niezwłocznie wysłać do nich flotę ratunkową.[61]

Narada po zniszczeniu promu.

Gdy udało im się znaleźć schronienie, Obi-Wan oznajmił towarzyszom, iż musieli odeprzeć wrogie siły do czasu otrzymania wsparcia. Even odparł mu, iż miało to nie stanowić dla nich żadnego problemu, gdyż raz już zdołali ich pokonać. Do rozmowy dołączył Fives, który stwierdził, iż otaczający ich teren był niemal niemożliwy do pokonania, co wywoływało u niego pytanie na temat sposobu w jaki mieli dotrzeć do miejsca ewakuacji. Mistrz Kenobi przyznał, iż był to problem Cytadeli, która została zaprojektowana w taki sposób, aby ewentualni uciekinierzy nie mogli opuścić powierzchni planety. Skywalker skwitował jego słowa stwierdzeniem, iż nie byli przeciętnymi uciekinierami, a Piell wyraził nadzieję, iż ten się nie mylił.[61]

Droga do ewakuacji
Niestety, wojna ma w zwyczaju zniekształcać nasz punk widzenia. Jeśli poświęcimy nasz kodeks, nawet dla zwycięstwa, możemy stracić to co najważniejsze... nasz honor.
— Obi-Wan Kenobi.[62]

Jakiś czas później, gdy przemierzali tereny Loli Sayu, Ahsoka zapytała jaki był ich dalszy plan. Na jej pytanie odpowiedział Skywalker, który oznajmił, iż musieli sobie wywalczyć drogę ucieczki. Obi-Wan zwrócił się do Evena i polecił mu skontaktowanie się z Coruscant, aby dowiedzieć się kiedy mieli zostać ewakuowani. Lannik nawiązał połączenie z mistrzami Windu i Yodą. W czasie rozmowy dowiedział się, iż Plo Koon był już w drodze na Lolę Sayu. Yoda oznajmił, iż misja ratunkowa musiała przebiegnąć sprawnie, gdyż mieli wąskie okno czasowe na jej przeprowadzenie. Gdy transmisja dobiegła końca, republikanie zostali zaatakowani przez grupę droidów, lecz klony zdołały sobie z nimi poradzić. Obi-Wan stwierdził, iż niewątpliwie zbliżało się więcej nieprzyjaciół, dlatego musieli kontynuować marsz.[62]

Obi-Wan na Loli Sayu.

Przemierzając jedną z grani, republikanie zostali zaatakowani przez kolejną porcję wojsk Separatystów. Kenobi i Skywalker zdecydowali, iż ich jedyną szansą było sprowadzenie oddziałów w dół ściany skalnej, dlatego przyczepili linki do podłoża, po czym polecili towarzyszom, aby ci ruszyli ich śladem. W czasie drogi w dół, pod wpływem ostrzału nieprzyjaciela, dwójka klonów spadła z dużej wysokości i straciła życie. Gdy reszta drużyny znalazła się na płaskiej powierzchni, Anakin zajął się ogniem osłonowym, aby pozostali mogli skierować się do pobliskiego wejścia do jaskini.[62]

Dzięki podziemnemu schronieniu, udało im się pokonać pewien odcinek drogi, po czym znów musieli wyjść na powierzchnię. Gdy Obi-Wan upewnił się, że droga była bezpieczna, kontynuowali marsz, w czasie którego kapitan Tarkin zapytał jaki mieli plan gdyby oddział ratunkowy po nich nie przybył. Mistrz Piell odpowiedział mu, aby skupił się na przemieszczaniu, a nie pesymizmie. Słysząc narzekania wojskowego, Ahsoka zapytała, dlaczego Even musiał podzielić się częścią danych wywiadowczych z tego typu osobą. Odpowiedział jej Anakin, który oznajmił, iż Tarkin wierzył, że Jedi powinni byli zostać odsunięci od prowadzenia wojny przez ich naturę strażników pokoju. Od siebie dodał, iż to kodeks często powstrzymywał ich od osiągania zwycięstwa. Słysząc słowa byłego ucznia, Obi-Wan poinformował go, iż był to bardzo uproszczony sposób postrzegania rzeczywistości. Rycerz odparł, że bez względu na to, Tarkin był dobrym kapitanem. Ich rozmowę przerwało pobliskie wycie, na co mistrz Piell stwierdził, iż mieli mieć towarzystwo.[62]

W dalszej części drogi, Anakin oznajmił Wilhuffowi, iż sprzeczanie się z mistrzem Piellem nie było najlepszym posunięciem w perspektywie rozwoju kariery. Wojskowy odparł mu, iż zawsze postępował według swoich przekonań, a o karierę się nie martwił, gdyż popadł w łaski kanclerza. Skywalker poinformował go, iż również znajdował się blisko przywódcy, na co Kenobi przerwał ich licytowanie się i stwierdził, iż powinni skupić się na punktualnym dotarciu do miejsca zbiórki. Chwilę potem, Fives poinformował grupę, iż posłyszane wcześniej wycie bestii dobiegało z coraz bliższego dystansu. Piell oznajmił, iż jeżeli zwierzęta pochwyciły ich zapach, armia droidów szybko miała ich odnaleźć. Podczas gdy Anakin doszedł do wniosku, iż musieli sobie z nimi poradzić, Ahsoka zaproponowała, aby schowali się i pozwolili zwierzętom przejść. Mistrz Even podchwycił jej pomysł i powiedział, iż mogliby wtedy zaatakować wroga od tyłu, lecz najpierw potrzebowali dywersji. Do wykonania owego zadania zgłosił się Skywalker, a Kenobi postanowił mu towarzyszyć.[62]

Zgodnie z nowym planem, dwójka strażników pokoju oddaliła się w towarzystwie R2-D2 od reszty grupy. Po krótkim spacerze, mężczyźni zatrzymali się, po czym z włączonymi mieczami świetlnymi, oczekiwali na przybycie anoob. Gdy zwierzęta w końcu się zjawiły, Jedi stawili im czoło, by już po chwili zacząć dziesiątkowanie ich szeregów. Nie upłynęło dużo czasu gdy śladem bestii przybyli komandosi serii BX pilotujący platformy STAP. Gdy droidy rozpoczęły ostrzał, strażnicy pokoju zostali zmuszeni do odbijania ich strzałów, lecz w tym samym momencie otrzymali wsparcie od prowadzonych przez kapitana Tarkina klonów. W zamieszaniu bitewnym, Obi-Wan zajął się eliminowaniem wrogich pilotów. W pewnym momencie wskoczył na jedną z platform, po czym w czasie lotu zlikwidował sterującego nią komandosa, a następnie doprowadził do zniszczenia jego pojazdu. Gdy znalazł się na krawędzi urwiska wiszącego nad rzeką lawy, jedna z anoob chciała zaatakować go od tyłu, lecz mistrz świadomy jej obecności, w chwili ataku posłał ją prosto w płomienie.[62]

Wkrótce walka dobiegła końca. Ku swojej rozpaczy, Obi-Wan zauważył Ahsokę niosącą ciało zmarłego mistrza Piella. Gdy padawanka, z pomocą Skywalkera, złożyła go na ziemi, poinformowała zebranych, iż zmarł on śmiercią honorową. Anakin zapytał dziewczyny co stało się z danymi, które posiadał Lannik, na co ta odparła, iż mistrz podzielił się z nią owym sekretem zanim wydał ostatnie tchnienie. Zdając sobie sprawę, iż musieli kontynuować misję, republikanie owinęli ciało zmarłego towarzysza tkaniną, po czym Obi-Wan oraz Anakin uhonorowali mistrza Piella i za pomocą Mocy przenieśli jego ciało, aby zanurzyć je w rzece lawy. Po zachowaniu chwili ciszy, grupa kontynuowała drogę do miejsca ewakuacji.[62]

Po pożegnaniu z Tarkinem.

Gdy jakiś czas później znaleźli się w zasięgu wyspy, którą Rada Jedi wybrała na ich punkt odlotu z Loli Sayu, komandor Cody oraz Skywalker zajęli się zamocowaniem linek, które umożliwiłyby im przeprawienie się nad rzeką lawy. Gdy na wysepkę zdołali przedostać się kapitanowie Tarkin i CT-7567, republikanie zostali zaatakowani przez separatystycznych żołnierzy pod dowództwem Sobecka. W rozgorzałej walce, Obi-Wan obrał taktykę, która z pozytywnym skutkiem posłużyła mu we wcześniejszym starciu. Mistrz przejął jedną z platform STAP, lecz tym razem zamiast ją niszczyć, wykorzystał ją do efektywniejszego eliminowania droidów. Po chwili, przy wsparciu Anakina, zlikwidował wszystkie wrogie jednostki, przez co wraz z byłym uczniem udał się na wysepkę. Na miejscu zobaczyli, iż Osi Sobeck zaatakował kapitana Tarkina, uniósł go w powietrze, a następnie oznajmił, iż ze względu na swoją porażkę, zamierzał uśmiercić kapitana, aby Republika również nie uzyskała informacji na temat Szlaku Nexus. Zamiary separatysty pokrzyżowała Ahsoka, która przebiła Phindianina swoim mieczem, tym samym ratując życie Wilhuffa. Gdy sytuacja została ustabilizowana, kapitan podziękował padawance za ratunek oraz oznajmił Skywalkerowi, iż ten dobrze ją wytrenował. Po słowach wojskowego, Obi-Wan poinformował towarzyszy, iż ekipa ratunkowa powinna była zjawić się lada moment. Anakin sceptycznie odparł, iż podobnie było z armią droidów, lecz wtedy pojawiła się kanonierka LAAT z Plo Koonem na pokładzie. Przybycie posiłków nastąpiło w najlepszym dla nich momencie, gdyż równolegle zjawiły się droidy-kraby LM-432. Republikanie nie zamierzali kontynuować walki, dlatego weszli na pokład sojuszniczego statku, po czym opuścili powierzchnię Loli Sayu. W przestrzeni kosmicznej przebili się przez separatystyczną blokadę, po czym wylądowali w hangarze jednego z gwiezdnych niszczycieli typu Venator i udali się w drogę na Coruscant.[62]

Gdy przybyli do stolicy Republiki, spotkali się z członkami Rady Jedi. Członkowie starszyzny wyrazili żal z powodu straty mistrza Piella, a Obi-Wan poinformował ich, iż padawanka Tano i kapitan Tarkin posiadali dane na temat Szlaku Nexus. Słysząc to, Yoda stwierdził, iż zamierzał z nimi porozmawiać, na co Wilhuff odparł, iż otrzymał instrukcje od kanclerza, aby podzielić się danymi jedynie z nim. W odpowiedzi na jego stwierdzenie, Ahsoka oznajmiła, iż ona obiecała zmarłemu mistrzowi Piellowi podzielić się wiedzą jedynie z Radą Jedi. Widząc zaistniały konflikt, Yoda zdecydował się porozmawiać z Palpatine'em, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie problemu. Po jego słowach, Skywalker zapytał Koona czy było prawdą, iż przydzielił jego uczennicę do misji na Loli Sayu. Kel Dor nie odpowiedział od razu, lecz gdy to zrobił, potwierdził wersję padawanki. Kapitan Tarkin pożegnał się ze Skywalkerem i odchodząc stwierdził, iż chciałby, aby więcej Jedi miało jego zdolności militarne. Dodał też, iż prawdopodobnym było, iż miał wspomnieć kanclerzowi o jego zasługach. Gdy wojskowy się oddalił, Obi-Wan przyznał, iż nie był pewien co miał o nim myśleć. Anakin odparł mu, iż na wojnie potrzebowali takich jak on, gdyż jeśli nie zamierzali robić tego co konieczne ponosili zbyt duże ryzyko, które mogło doprowadzić do ich porażki. Słysząc jego słowa, mistrz doszedł do wniosku, iż nawet w przypadku wojny, naruszanie kodeksu i porzucanie ich wartości, mogło doprowadzić ich do utraty najcenniejszej rzeczy jaką mieli, ich honoru.[62]

Bitwa o Horain

Jedi zawsze płaci swoje długi.
— Obi-Wan Kenobi do kapitana CT-7567.[63]
Kenobi i CT-7567 w trakcie bitwy o Horain.

Gdy rozgorzała bitwa o Horain, Obi-Wan znalazł się na powierzchni globu, gdzie uczestniczył w walce przeciwko przeważającej liczbie droidów bojowych. Na pewnym etapie batalii, odnalazł kapitana CT-7567, który będąc otoczonym, wzywał wsparcie od Anakina Skywalkera. Generał dołączył do klona i poinformował go, iż jego były uczeń nie był w stanie mu pomóc, gdyż był zajęty walką z droidami-sępami. Rex oznajmił, iż był zaszczycony, że mógł kolejny raz walczyć u jego boku. Walcząc z napierającymi droidami B1, Obi-Wan wyraził życzenie, by żołnierz powtórzył te miłe słowa w momencie bezpiecznego dotarcia do punktu ewakuacyjnego. Spytał towarzysza w jaki sposób znalazł się samotnie pośrodku wroga, na co ten odparł, iż pomagał lokalnym dzieciom gdy otoczyły go droidy. Słysząc to, mistrz pochwalił jego postawę, na co ten odparł, iż tylko spełniał swój obowiązek. Gdy republikanie niszczyli kolejne wrogie jednostki, niepostrzeżenie zakradła się do nich droideka, po czym postrzeliła kapitana. Gdy klon upadł, Obi-Wan wykorzystał Moc, aby odrzucić maszynę, co doprowadziło do jej zniszczenia. Leżąc na ziemi, Rex zapewnił go, iż nie odniósł szkody, której nie mogłaby naprawić bacta. Odbijając jeden ze strzałów blasterowych, Kenobi oznajmił, iż nigdy nie widział aż tylu droidów bojowych. Bolt, który sparował, trafił w głowę jednej z wrogich maszyn, na co ta w wyniku uszkodzenia zmieniła stronę walki. Oznajmiając, iż niesprawiedliwym było, aby dwójka walczyła przeciwko dużej grupie, droid otworzył ogień do swoich pobratymców. Widząc zaistniałą sytuację, Rex doszedł do wniosku, iż widział już wszystko. Obi-Wan uspokoił go mówiąc, iż stało się tak jedynie w wyniku zwarcia jego układów. Mistrz zwrócił się do wadliwej jednostki, po czym zapytał czy rzeczywiście zamierzał wspomóc ich w walce. Droid przedstawił się jako B1-0516, po czym zapewnił, że był gotowy zrobić wszystko co kazał. Wykorzystując jego deklarację, Obi-Wan polecił mu zatrzymanie zbliżającego się czołgu. Zgodnie z jego poleceniem, droid wyruszył naprzeciw separatystycznej maszyny, po czym zawołał, aby wstrzymano ogień, gdyż republikanie stanowili jego więźniów. Gdy wrogie jednostki uwierzyły w jego słowa, Bats otworzył do nich ogień, co pozwolił Kenobiemu wyprowadzić rannego Rexa z pola bitwy. Gdy mężczyźni zdołali schronić się za porzuconym czołgiem AAT, mistrz spróbował skontaktować się z Anakinem, lecz odkrył, iż jego transmisja była zakłócana. CT-7567 zwrócił się do niego mówiąc, iż ów uszkodzony droid bardzo im pomógł, a z tego co zauważył został on już otoczony przez pozostałe maszyny, które zamierzały zabrać go do analizy. Słysząc do czego zmierzały słowa klona, Obi-Wan stwierdził, iż strzał droideki musiał uszkodzić go mocniej niż mogłoby się wydawać. Kapitan uważał, iż nie mogli tak po prostu porzucić ich wybawcy, na co mistrz powiedział mu, iż jego bezpieczne przetransportowanie do ich wojsk było ważniejsze niż ratowanie droida bojowego. Kenobi zastanowił się przez chwilę, po czym oznajmił, iż mógł zrobić wyjątek i przeprowadzić śmiałą akcję ratunkową na miarę Skywalkera.[63]

Zgodnie z jego słowami, republikanie uruchomili porzucony czołg, po czym sterując nim, skierowali się do garnizonu separatystów. Gdy przybyli na miejsce, dowódczy droid bojowy OOM zamierzał skontrolować wnętrze pojazdu, lecz w owej chwili mistrz przystąpił do ataku. Widząc przybycie mężczyzn, B1-0516 zaatakował znajdującego się obok niego droida taktycznego. Obi-Wan powiedział, iż podziwiał jego entuzjazm, lecz była to misja ratunkowa, dlatego jak najszybciej powinni opuścić wrogie koszary. Gdy Jedi z sukcesem doprowadził do umieszczenia Batsa we wnętrzu czołgu, zarządził obranie kursu na punkt ewakuacyjny sojuszniczych sił. Gdy po trwającej jakiś czas podróży dotarli na miejsce, Anakin Skywalker trzymał swoje wojska w gotowości do ataku. Obi-Wan wyszedł jednak w porę z wnętrza czołgu, przez co rycerz powstrzymał swoich podwładnych od jakichkolwiek działań. Na widok B1-0516, Anakin zapytał Obi-Wana czy chciał znać szczegóły całej historii, na co mistrz odparł mu, iż nigdy nie wiedział kiedy przeprogramowany droid mógł się przydać. Kapitan Rex stwierdził na to, iż generał nie mógł go oszukać, gdyż podobnie jak on, polubił szaloną maszynę. Mistrz odparł mu, iż ten miał wcześniej rację, zawdzięczali ratunek owej wadliwej jednostce, a Jedi zawsze płacili swoje długi.[63]

Bitwa o Kalamar

Gdy na Kalamarze rozgorzała bitwa pomiędzy wspomaganymi przez Republikę siłami Kalamarian a Quarrenami wspieranymi przez Separatystów, Najwyższa Rada Jedi została poproszona o zorganizowanie posiłków dla sojuszniczych jednostek. Podczas zebrania starszyzny, Mace Windu oznajmił, iż miały upłynąć dni nim zdołaliby wyposażyć kolejny regiment klonów w sprzęt umożliwiający im podwodną walkę. Obi-Wan stwierdził, iż Kalamarianie nie mieli aż tyle czasu. Yoda dodał od siebie, iż powinni szukać pomocy od sojuszników odpowiednio przygotowanych do charakteru misji. Słysząc jego słowa, Saesee Tiin doszedł do wniosku, iż powinna być to rasa, która posiadała własną regularną armię oraz zamieszkiwała planetę położoną stosunkowo blisko Kalamara. Obi-Wan zaproponował mistrzom, aby skorzystali z pomocy Gungan z Naboo. Yoda zgodził się z jego pomysłem, a Mace Windu zdecydował, iż musieli się z nimi skontaktować jak najszybciej, po czym zakończył obrady.[64]

Odbicie Umbary

Gratuluję zdobycia umbarańskiej bazy powietrznej, generale.
— Obi-Wan Kenobi do Ponga Krella.[65]

Władze Republiki zdecydowały, iż nadszedł czas na odzyskanie kontroli nad Umbarą, planetą leżącą na terenie Obszaru Ekspansji. W związku z tym, grupa Jedi, do której zaliczał się generał Kenobi, została przydzielona do poprowadzenia walk z wojskami Separatystów. W czasie odprawy, mistrz poinformował żołnierzy, iż jego oddziały miały skupić się na podboju stolicy świata, podczas gdy mistrzowie Tiin oraz Krell mieli wspierać go od południa, a wojska Skywalkera miały wyeliminować wrogie posiłki na północy. Zaznaczył, że szybkie przejęcie miasta oraz jego utrzymanie było kluczowe dla całej kampanii. Anakin dodał od siebie, iż największym problemem w bitwie miały być lokalne siły zbrojne posiadające ciężkie uzbrojenie, a które sprzymierzyły się z Separatystami. Obi-Wan upomniał byłego ucznia, aby pamiętał, iż zamierzał być dwanaście klicków na południe od niego. Przyznał, iż sukces w jego ataku na stolicę miał zależeć od walki rycerza z miejscowymi żołnierzami. Mistrz obawiał się, iż gdyby ten zawiódł, miasto nigdy by się nie poddało. W odpowiedzi na te słowa, Skywalker zapytał czy to zawsze jego batalion musiał wykonywać całą pracę, a Kenobi odparł mu, iż zazwyczaj się do tego ochoczo zgłaszał. Wkrótce potem narada dobiegła końca, przez co republikanie rozpoczęli atak.[66]

Narada przed bitwą.

Na pewnym etapie bitwy, Obi-Wan skontaktował się z mistrzem Krellem, który przejął dowodzenie nad oddziałami Skywalkera, i poinformował go, iż stolica Umbary była zbyt mocno ufortyfikowana, dlatego chciał, aby jego wojska do niego dołączyły. Besalisk odpowiedział, iż opór ze strony lokalnej milicji był zacieklejszy niż przewidywali, dlatego nie byli w stanie zmienić swojej pozycji. Słysząc to, Kenobi poinformował rozmówcę, iż posiadali dane wywiadowcze na temat wrogiej bazy powietrznej znajdującej się na zachód od jego pozycji. Wyjawił, iż owa placówka zaopatrywała obrońców umbarańskiej stolicy, dlatego zaproponował, aby Krell spróbował przejąć obiekt w celu osłabienia ich przeciwników, a także umożliwienia ich armii zyskania przewagi. Pong zapewnił go, iż zamierzał dopilnować, by zadanie zostało wykonane. Słysząc jego słowa, Obi-Wan przypomniał mu, iż sukces całej kampanii zależał od jego batalionu.[67]

Gdy mistrzowi Krellowi udało się przejąć kontrolę nad bazą powietrzną wroga, Obi-Wan skontaktował się z nim i pogratulował mu odniesionego sukcesu. Przyznał, iż dobrze było dla odmiany usłyszeć dobre wieści. Besalisk odparł mu, iż czas na świętowanie miał nadejść z chwilą zdobycia stolicy Umbary. Kenobi przyznał mu rację, po czym dodał, iż mogło się to okazać trudniejsze niż zakładali. Wyjawił, iż wzmogła się zaciekłość ataków Umbaran, którzy dodatkowo rozpoczęli ostrzeliwanie jego pozycji pociskami długiego zasięgu, co zmusiło ich do wycofania się z dotychczasowych przyczółków. Słysząc to, Krell stwierdził, iż miał nadzieję, że zdobycie bazy powietrznej skutecznie odcięłoby nieprzyjaciela od otrzymywania dostaw. Obi-Wan odparł mu, iż wyglądało na to, że milicja otrzymywała wsparcie bezpośrednio ze statku zaopatrzeniowego na orbicie. Gdy w rozmowie mężczyzn zaczęły pojawiać się zakłócenia, kapitan Rex zapytał czy nie mogliby zniszczyć wrogiego pojazdu. Kenobi zapewnił sojuszników, iż robili wszystko co w ich mocy, aby wyeliminować ów cel, lecz nie czynili znaczących postępów. Stwierdził, iż flota Separatystów przewyższała ich siłą ognia, a obiecane im wsparcie nie zjawiło się na czas. Mistrz Krell odpowiedział mu, iż musieli przejąć kontrolę nad stolicą bez względu na wystrzeliwane przez wroga pociski. Dodał też, iż zamierzał spotkać Obi-Wana na miejscu zbiórki. Gdy Besalisk wypowiedział te słowa, transmisja została skutecznie zakłócona, a następnie zerwana.[65]

Obi-Wan ponownie przystąpił do walki. Po jakimś czasie, dowodzonym przez niego żołnierzom udało się zająć umbarańską stolicę, a po zabezpieczeniu terenu, zdobyć przewagę nad pozostałościami wrogich sił. Nie upłynęło dużo czasu gdy wszystkie sektory planety znalazły się w rękach Republiki, co doprowadziło do zakończenia bitwy.[68]

Zygerriańscy handlarze niewolnikami

Bitwa o Kiros
Tym razem z pewnością zajęło mu to wystarczająco długo.
— Obi-Wan po dezaktywowaniu bomb przez Anakina.[69]
Kenobi rozkazuje CT-7567 zabezpieczenie terenu na Kirosie.

Gdy pokojowo nastawieni togrutańscy mieszkańcy kolonii rzemieślniczej z planety Kiros stanęli w obliczu inwazji ze strony wojsk Separatystów pod wodzą hrabiego Dooku, gubernator Roshti zwrócił się do Najwyższej Rady Jedi o pomoc. Mistrz Yoda zdecydował się przydzielić Kenobiego i Skywalkera, aby udzielili wsparcia zagrożonym poddanym polityka.[69]

Po dziesięciu obrotach planety, Jedi przybyli do układu Kiros, gdzie zostali poinformowani przez klony o nie wykryciu obecności wrogich jednostek. Na wieść o tym, Anakin wyraził nadzieję, że nie przybyli za późno, a Obi-Wan polecił kapitanowi CT-7567, aby przygotował ich do wylądowania na powierzchni globu. Gdy republikanie znaleźli się na Kirosie dzięki kanonierkom LAAT/i, dosiedli śmigaczy BARC, po czym skierowali się do pobliskiego miasta. W czasie drogi, Ahsoka zapytała czy jeszcze ktoś poza nią uważał, iż okolica była zbyt cicha. Odpowiedział jej Skywalker, który oznajmił, iż tubylcy zapewne chowali się w swoich domach. Kenobi dodał, iż miał nadzieję, że mieszkańcy pozostaną ukryci, gdyż przez to nie musieliby się o nich martwić w czasie bitwy. Rex oznajmił towarzyszom, iż ów sytuacja mu się nie podobała, gdyż z doświadczenia wiedział, że droidy bojowe nigdy nie odrzucały możliwości wykorzystania cywili jako żywych tarcz. Słysząc jego słowa, Anakin odrzekł, iż był pewien, że Togrutanie znajdowali się w pobliżu, dlatego zaproponował, aby udali się do centrum miasta. Krótko po jego słowach, republikanie zostali zaatakowani przez komandosów serii BX dosiadających skuterów Flitknot. Po trwającej jakiś czas wymianie ognia, grupa zdołała pokonać przeciwników, przez co mogła kontynuować drogę do centrum. Na miejscu kompania zastała droidy bojowe B1 oraz dwa czołgi AAT. Gdy ciężkie pojazdy zostały zniszczone dzięki wysiłkom kapitana Rexa oraz komandor Tano, Obi-Wan polecił klonowi, aby dopilnował, by jego ludzie zabezpieczyli teren.[69]

Obi-Wan negocjuje kapitulację z Dartsem D'Narem.

Jakiś czas później, mistrz Kenobi natknął się na Boila, którego zapytał o poczynione postępy. Żołnierz poinformował go, iż starli się z pomniejszymi grupami droidów, lecz sytuacja była na tyle opanowana, że ustanowili perymetr wokół wieży gubernatora, przez co nikt nie mógł przedrzeć się niezauważony. Mistrz pochwalił podwładnego, po czym skierował się do CC-2224, którego zapytał o status dowódcy Konfederacji. Komandor poinformował go, iż wróg zabarykadował się we wnętrzu wieży, dlatego przesłał dla niego wiadomość. Obi-Wan obejrzał hologram przedstawiający Dartsa D'Nara, który zaprosił go do środka budynku, aby przedyskutowali warunki kapitulacji. Słysząc treść komunikatu, Kenobi stwierdził, iż łatwo poszło. W tej samej chwili, Anakin przyciągnął z ręki Cody'ego holoprojektor, po czym pełen gniewu doprowadził do jego zniszczenia. Oznajmił, iż zamierzał policzyć się z handlarzem niewolnikami osobiście. Obi-Wan ostudził jego zapał i przypomniał, że to jego obecności zażądał separatysta. Dodał, iż chciał, aby rycerz odszukał zaginionych togrutańskich kolonistów. Wyraźnie niezadowolony, Skywalker odparł mu, iż zamierzał skonsultować się z admirałem Yularenem, aby ten przeprowadził planetarny bioskan. Gdy się oddalił, Ahsoka zapytała Obi-Wana o powód gniewu jej nauczyciela. Mistrz zgadł, iż młodszy mężczyzna nigdy nie opowiedział uczennicy o swojej przeszłości, dlatego poinformował ją, że gdy Anakin był w młodym wieku, wraz ze swoją matką został sprzedany w niewolę. Słysząc te szokujące nowiny, Tano zapewniła Kenobiego, iż zamierzała obserwować poczynania swego mentora. Mistrz poparł jej pomysł, po czym skierował się do wieży gubernatora.[69]

Gdy znalazł się na jej szczycie, był świadkiem holorozmowy D'Nara z Dooku oraz Ataiem Molecem. Hrabia polecił podwładnemu, aby dostarczył Kenobiego przed jego oblicze. Darts odparł, iż zamierzał to uczynić z przyjemnością, po czym zakończył połączenie. Eskortowany przez komandosów serii BX, Obi-Wan zapytał wrogiego dowódcę czy nadal zamierzali dyskutować o kapitulacji. Ten odparł mu twierdząco i stwierdził, iż to siły Republiki musiały się poddać. Generał Jedi pogodnym tonem oznajmił, iż musiało dojść do nieporozumienia, a w tym samym czasie, ostrożnym ruchem ręki uruchomił swój komunikator, aby rozmowa z handlarzem dotarła do Skywalkera. D'Nar zapewnił go, iż to on miał rację, na co Kenobi wytknął mu, iż musiał sobie zdawać sprawę, że jego droidy bojowe zostały zniszczone, a on sam był otoczony. Zaproponował, aby Zygerrianin się poddał i obiecał mu, iż ten miał mieć zapewnione godne traktowanie. Rozmówca odparł mu, iż tylko ze względu na przedarcie się przez linie jego obrony, republikanie myśleli, że odnieśli zwycięstwo. Byli jednak w błędzie, gdyż on rozmieścił liczne ładunki wybuchowe dookoła całego miasta, których detonacja mogła pozbawić życia wszystkich mieszkańców. Słysząc to, Obi-Wan stwierdził, iż jeżeli jego rozmówca nie blefował, musiał zastosować się do jego żądania. Dodał, iż jego poddanie mogło odbyć się jedynie na wyznaczonych warunkach, a jednym z nich było bezpieczeństwo kolonistów. D'Nar odparł mu, iż miał dla niego kontrpropozycję. Na jego słowa, droid taktyczny stojący po jego prawej stronie, sięgnął po detonator i doprowadził do eksplozji jednego z budynków na terenie miasta. Na dźwięk wybuchu, mistrz skierował się do pobliskiego balkonu, po czym spojrzał na pogorzelisko. Zygerrianin poinformował go, iż w zniszczonym przybytku nie przebywali żadni mieszkańcy, lecz przyznał, że mogli być. W związku z tym zażądał, aby Kenobi natychmiast skapitulował.[69]

Darts D'Nar dusi Obi-Wana podczas gdy ten zyskuje czas dla Anakina.

Obawiając się o bezpieczeństwo Togrutan, generał skierował się do biurka separatysty, po czym położył na nim swój miecz świetlny i oddał się w jego ręce. Z uśmiechem na ustach, Darts powiedział mu, iż na długo przed wojnami klonów Jedi zniszczyli Zygerriańskie Imperium Niewolników, dlatego on z chęcią zabiłby go na miejscu, lecz hrabia Dooku wolał zachować go przy życiu. Obi-Wan zapewnił, iż rozumiał jego frustrację, dlatego wyraził żal, iż nie mogli zażegnać waśni między nimi wedle zygerriańskiej tradycji. D'Nar roześmiał się, po czym zbliżył się do Jedi i zapytał go czy naprawdę chciałby z nim walczyć. Kenobi odparł, iż w światłym celu mógł się na to zgodzić. Zaproponował, iż w przypadku jego wygranej, handlarz wyjawiłby lokalizację Togrutan oraz ukrytych bomb. Jego rozmówca zgodził się na taką stawkę, po czym oznajmił, iż w wypadku jego sukcesu, Jedi miał zostać dostarczony do Dooku we wnętrzu klatki podobnej do tych, w których przetrzymywał swoje zwierzęta. Gdy generał zgodził się na taką ewentualność, Zygerrianin uderzył go głową, po czym odrzucił na środek pomieszczenia. Gdy Obi-Wan leżał na ziemi, jego przeciwnik zbliżył się do niego, po czym rzucił w pobliską rzeźbę. Uderzenie wywołało poruszenie wśród uwięzionych zwierząt, na co Darts z uśmiechem poinformował go, by był ostrożny, gdyż jego trofea były wyjątkowo wartościowe.[69]

Gdy Kenobi pozwalał swemu oponentowi się nad sobą znęcać, handlarz opowiadał mu o dobrobycie Zygerrii oraz jej klientów, który zakończył się wraz z interwencją Jedi. Gdy mistrz wylądował na biurku separatysty, ten rozpoczął jego duszenie. Nieoczekiwanie nadeszła transmisja od jednego z droidów bojowych B1, który chciał poinformować zwierzchnika o działalności Skywakera i Tano, którzy przeszukując miasto, dezaktywowali kolejne bomby. Nie chcąc, aby jego przeciwnik usłyszał nowiny, Obi-Wan przejął na chwilę inicjatywę i zniszczył nadajnik za pomocą głowy handlarza. Następnie ponownie zaczął się podkładać D'Narowi, a gdy ten jednym z uderzeń posłał go niemal na balkon, stwierdził pod nosem, iż Anakin mógłby się pospieszyć z wykonywaniem swojego zadania. Po otrzymaniu kilku kolejnych ciosów, mistrz został uniesiony przez przeciwnika, który oznajmił mu, iż zamierzał wymierzyć mu sprawiedliwość w imieniu swoich pobratymców. Jego zamiary zostały przerwane przez droida taktycznego, który poinformował go, iż czekała na niego pilna transmisja. W hologramie pojawił się droid bojowy B1, który oznajmił, iż republikanie zdołali rozbroić wszystkie bomby. Darts nie mógł w to uwierzyć, dlatego odrzucił Obi-Wana, a następnie przejmując detonator od droida taktycznego, wyszedł na balkon, gdzie zamierzał zdetonować ładunki.[69]

Obi-Wan postanawia ponownie przedyskutować kwestię kapitulacji z Dartsem D'Narem.

Stwierdzając, że gra na czas dobiegła końca, mistrz Kenobi podniósł się z ziemi, po czym za pomocą Mocy zniszczył komandosów serii BX i przywołał swój miecz świetlny. Po uruchomieniu broni, zapytał handlarza niewolnikami czy był gotowy, aby ponownie przedyskutować kapitulację. D'Nar odpowiedział mu, iż wciąż posiadał jedną sprawną bombę, dlatego zbliżył się do droida taktycznego i aktywował zamontowany w nim ładunek. Zygerrianin pchnął maszynę na Obi-Wana, a następnie rozpoczął ucieczkę. Mistrz wydostał się spod droida, po czym za pomocą Mocy wypchnął go przez balkon, aby uniknąć bliskiej eksplozji. Po ustabilizowaniu sytuacji, skontaktował się z Anakinem, którego poinformował o ucieczce Dartsa. Rycerz zapewnił go, iż zamierzał się nim zająć. Mimo jego słów, generał również ruszył w pościg za nieprzyjacielem. Pogoń doprowadziła go do lądowiska, gdzie Zygerrianin zdołał wsiąść na pokład frachtowca typu YV-865 Aurore i wzbić się w powietrze. Sprawa nie była jeszcze stracona, gdyż nagle pojawili się Skywalker i Tano, którzy dzięki wykonaniu skoku AT-RT dostali się na kadłub wrogiego statku, a następnie po kilku przeciwnościach doprowadzili do pojmania uciekiniera.[69]

Przetrzymując D'Nara, Jedi skontaktowali się z Najwyższą Radą Jedi na Coruscant. W czasie rozmowy, admirał Yularem poinformował strażników pokoju, iż wykonany przez niego bioskan nie wykazał obecności zaginionych Togrutan na terenie miasta, a nawet całej planety Kiros. Słysząc to, mistrzowie zgodzili się, iż były to niepokojące wieści, dlatego wierzyli, iż znalezienie kolonistów musiało być ich kolejnym krokiem. Kończąc obrady, Yoda oznajmił, iż powrót handlarzy niewolnikami oraz powszechne niewolnictwo mogły prowadzić do zyskania potęgi przez Sithów.[69]

Misja na Zygerrii
Wychłostaj Jedi!
— Klienci królewskiego domu aukcyjnego.[70]
Atai Molec odkrywa tożsamość Obi-Wana.

Chcąc odnaleźć zaginionych Togrutan, republikanie podszyli się pod handlarzy niewolnikami, po czym udali się na pokładzie frachtowca Tecora na Zygerrię. Po przybyciu do układu, Anakin zauważył liczne statki kosmiczne zbliżające się do planety, a Obi-Wan stwierdził, iż cokolwiek się wtedy działo na jej powierzchni, przyciągało mrowie bogatych szumowin.[70]

Gdy wylądowali na powierzchni planety, Anakin wyraził nadzieję, że informacje uzyskane od szpiegów na temat królowej Zygerrian były prawdziwe. Przypomniał Obi-Wanowi i Rexowi, że ich zadaniem było odszukanie zaginionych kolonistów z Kirosa, podczas gdy on zamierzał się zająć zabawianiem władczyni. Słysząc słowa byłego ucznia, mistrz zapytał go w jaki sposób zamierzał wykonać swój przydział. Młodszy mężczyzna odpowiedział z uśmiechem, że miał mu w tym pomóc jego nieodparty urok. Jedi przekazali swoje miecze świetlne pod opiekę R2-D2, po czym wyszli na zewnątrz frachtowca. Stojąc na rampie pojazdu, Ahsoka zapytała mężczyzn dlaczego to ona musiała odgrywać niewolnika na potrzeby ich misji. Odpowiedział jej Skywalker, który wyjawił, że próbował już bycia niewolnikiem i nie był w tym najlepszy. Dodał też, że bycie mistrzem przychodziło mu znacznie łatwiej. Togrutanka nie ukrywała sarkazmu życząc sobie, aby w czasie wizyty na Zygerrii był w tym bardziej przekonywujący.[70]

Republikanie skierowali się na zygerriański targ niewolnikami, gdzie Tano zastanawiała się jak podobnie zaawansowana cywilizacja mogła parać się handlem innymi istotami rozumnymi. Anakin powiedział jej, że tego typu działalność dawała władzę i bogactwo kosztem innych. Wyznał, że zanim on i jego matka zostali kupieni przez Huttów, Shmi była sprzedana na podobnym targu.[70]

Wkrótce odgrywający swoje role Skywalker i Tano wdali się w relacje ze sługami królowej Miraj Scintel, a po krótkiej rozmowie zostali odeskortowani przed jej oblicze. Obi-Wan oraz Rex podążali ich śladem przez jakiś okres czasu, po czym skierowali się do jam, w których trzymani byli niewolnicy. Obserwując tamtejsze okolice, Kenobi został zaczepiony przez Gorgę Desilijica Aarrpo, lecz zignorował go. Gdy Hutt się oddalił, CT-7567 zawołał Jedi, gdyż odnalazł uwięzionego gubernatora Roshtiego. Widząc przywódcę Togrutan, Obi-Wan polecił klonowi, aby stanął na straży, a następnie wskoczył do celi uwięzionego. Jego pojawienie się wprawiło polityka w przerażenie, dlatego ujawnił mu swoją tożsamość i zapytał go o lokalizację jego poddanych. Roshti był za słaby by odpowiedzieć, przez co Obi-Wan zdecydował się uwolnić go z celi. Gdy wyskoczył na zewnątrz jamy, Rex zapytał go czy poznał miejsce pobytu reszty Togrutan. Mistrz zaprzeczył, po czym uznał, iż musieli przetransportować gubernatora w bezpieczniejsze miejsce. Chcąc usprawnić sobie podróż, przejął od jednego z Zygerrian jego wierzchowca, po czym pozwolił, aby Rex i Roshti do niego dołączyli. Ich działania zwróciły uwagę handlarzy niewolnikami. W pewnym momencie Obi-Wan został trafiony w łopatkę przez bolt blasterowy, przez co razem z gubernatorem spadł z brezaka. Zanim zdążył się podnieść, Zygerrianie zdążyli odgrodzić mu drogę ucieczki, przez co trafił do niewoli.[70]

Kenobi został zakuty w łańcuchy, a następnie był torturowany przez jednego z Zygerrian, którego zadaniem było poznanie jego tożsamości. Gdy kolejne ciosy nie przynosiły oczekiwanych efektów, Atai Molec zaczął zastanawiać się dlaczego rzekomy handlarz niewolnikami podjął się próby uratowania jednego z niewolników. Stwierdzając, że było to samobójstwem, podszedł do biczowanego Obi-Wana i patrząc na jego twarz przypomniał sobie jego tożsamość z holgraficznej rozmowy, w czasie której rozmawiał z Dartsem D'Narem.[70]

Obi-Wan obserwuje pokaz przygotowany przez Agrussa.

Zdemaskowanie go doprowadziło Moleca do decyzji, w której zdecydował o wysłaniu mistrza do królewskiego domu aukcyjnego, aby został wystawiony na sprzedaż wraz z innymi niewolnikami przygotowanymi dla kupców z całej galaktyki. Znajdując się na arenie, poturbowany Obi-Wan został zaprezentowany przez królową Scintel, która uraczyła swoich klientów opowieścią o zepsuciu Zakonu Jedi, którego członków nazwała niewolnikami Republiki. Władczyni oznajmiła, że organizacja była słaba, a oni mieli zamiar pomóc w jej załamaniu. Obi-Wan został zmuszony do uklęknięcia. Po chwili za jego plecami pojawił się Anakin, który dzierżąc bicz wciąż odgrywał swoją rolę handlarza niewolnikami. Rycerz wyszeptał, iż kolejny raz musiał ratować mistrza, na co ten odparł mu, iż wiedział, że towarzysz wymyśli jakiś plan awaryjny. Na arenie rozległ się głos królowej Zygerrian, która oznajmiła Skywalkerowi, aby dowiódł, że był jednym z nich. Dodała, że odmowa poskutkowałaby śmiercią mężczyzny u boku Kenobiego. Anakin skontaktował się wzrokowo z ukrytym na arenie Rexem, a także z grającą swoją rolę Ahsoką oraz R2-D2, po czym uruchomił bicz i oznajmił, że władczyni nie pozostawiała mu wyboru. Rycerz zaatakował jednego z zygerriańskich strażników, przez co Obi-Wan również przystąpił do agresji. Po chwili mężczyźni otrzymali od Artoo swoje miecze, przez co byli w stanie odbijać strzały nieprzyjaciół. W trakcie starcia Rex spadł z trybun na płytę areny, a Ahsoka została porażona ładunkiem elektrycznym przez królową. Gdy Jedi zostali otoczeni przez znaczną liczbę strażników pałacowych, podjęli się odpierania ciosów zadawanych przez nich za pomocą elektrobiczy. Przewaga liczebna wroga była jednak zbyt duża, przez co Obi-Wan szybko został pokonany, a po krótkiej chwili dołączył do niego również Anakin.[70]

Kenobi oraz Rex zostali zakuci w łańcuchy, a następnie przetransportowani na frachtowiec o nazwie Spartan, na którego pokładzie przewieziono ich na Kadavo do tamtejszego zakładu przetwarzania niewolników. Po przybyciu na planetę, Obi-Wan został powitany przez tamtejszego dozorcę, Agrussa, który poinformował go, że był pierwszym Jedi, który znalazł się w jego placówce. Wyjawił, że jego największym przeciwnikiem była nieugięta siła woli, dlatego otworzył kilka zapadni, na których stali uprzednio przygotowani Togrutanie, co doprowadziło do ich śmierci. Zygerrianin poinformował Kenobiego, że jego ewentualne nieodpowiednie zachowanie na terenie ośrodka miało być karane w sposób, który miał dotykać niewinnych Togrutan. Gdy przygotowany pokaz dobiegł końca, mistrz został odprowadzony do wnętrza zakładu pracy.[70]

Ucieczka z Kadavo
Obi-Wan Kenobi, kiedyś mistrz Jedi, a teraz niewolnik Jedi.
Agruss do Obi-Wana.[71]
Kenobi prosi o łaskę zygerriańskiego handlarza niewolnikami.

Jakiś czas później, Obi-Wan został przymuszony do pracy w kopalni, gdzie w towarzystwie Togrutan i Rexa był nadzorowany przez zygerriańskich panów. W czasie jednej ze zmian pojawił się przy nim dozorca Agruss, który zadrwił z niego mówiąc, że z mistrza Jedi stoczył się do bycia niewolnikiem. Gdy mężczyzna się oddalił, Kenobi, obserwując towarzyszy niedoli, oznajmił CT-7567, że wszystko wokół zakładu przetwarzania niewolników było zaprojektowane, aby złamać wolę jednostki. Zauważył, że działalność Zygerrian miała wielce negatywny wpływ na zachowanie Togrutan. Jego monolog został przerwany przez przybycie dwóch strażników, którzy za pomocą elektrobicza przypomnieli mu, że rozmowy były zakazane. Mistrz przeprosił i obiecał, że to się nie powtórzy, lecz jeden z nadzorców zapewnił go, że jego zachowanie wymagało kary, dlatego zaczął okładać stojącego obok Togrutanina. Widząc to, republikanin powiedział oprawcy, aby zostawił niewinnego mężczyznę, gdyż ten w niczym nie zawinił. Zygerrianie oburzyli się faktem, że niewolnik wydawał im polecenia, dlatego porazili Kenobiego ładunkiem elektrycznym, po czym wymierzyli kolejne baty Togrutaninowi. Okładając go, zażądali, aby Jedi zaczął ich błagać, aby przestali, grożąc, że jeśliby tego nie zrobił, zabiliby swoją ofiarę. Wiedząc, że nie miał innego wyboru, będący na kolanach, Obi-Wan poprosił panów o okazanie łaski. Gdy ci zaprzestali agresji i odeszli śmiejąc się w głos, mistrz zbliżył się do Togrutanina, aby sprawdzić w jakim ten był stanie. Mężczyzna nakazał mu, aby się oddalił, gdyż według niego Jedi tylko wszystko pogarszali.[71]

Wraz z upływem czasu, Obi-Wan zaczął poupadać na duchu. Niedogodności związane z niewolą sprawiały, że czuł się coraz bardziej bezsilny. W końcu pogodził się z faktem, że współpraca z jego strony i posłuszeństwo były najlepszym rozwiązaniem do ochrony innych niewolników.[71]

Obi-Wan w niewoli.

Po pewnym czasie, Kenobi i Rex zostali przyprowadzeni przed oblicze Agrussa, który oznajmił Jedi, że ktoś chciał z nim porozmawiać. Na potwierdzenie jego słów, przed republikanami pojawił się hologram Dooku, który zadrwił z mistrza zauważając, iż ten ponownie znalazł się w łańcuchach. Obi-Wan odciął się mu mówiąc, że hrabia kolejny raz był zbyt ostrożny, aby ubrudzić swoje ręce osobiście. Przywódca Konfederacji zapewnił, że z chęcią zrobiłby dla niego wyjątek. Przyznał, że skontaktował się z nim, aby odpowiednio się pożegnać, gdyż polecił Agrussowi, aby go wyeliminował. Rozmowa mężczyzn została przerwana przez jednego z Zygerrian, który zameldował, że frachtowiec Tecora dokonał nieautoryzowanego lądowania. Słysząc to, Dooku doszedł do wniosku, że na Kadavo zjawił się Skywalker, dlatego zażądał, aby Kenobi skontaktował się z nim i powiedział mu, aby się poddał, gdyż w przeciwnym razie zamierzał zlecić uśmiercenie Togrutan, którzy wylądowaliby na jego sumieniu. Obi-Wan posłuchał Sitha i przekazał sojusznikowi jego żądania przez przygotowany dla niego kanał łączności. Słysząc przekazane przez mentora słowa, Anakin oznajmił, iż cieszył się, że ten zawsze był w nastroju do prowadzenia negocjacji. Dodał, że nie zamierzał układać się z handlarzami skór. Słysząc to, Kenobi powiedział mu, że prowadził on walkę, której nie mógł wygrać w pojedynkę. Rycerz uśmiechnął się zawadiacko i wyznał, że nie przybył na Kadavo bez wsparcia.[71]

Potwierdzeniem jego słów był raport jednego z podwładnych Agrussa, który zakomunikował przybycie sił Republiki. Gdy rozpoczął się ostrzał zakładu przetwarzania niewolników, Obi-Wan zdecydował, iż nadeszła pora na działanie. Używając Mocy usunął sobie kołnierz elektromagnetyczny, po czym to samo zrobił dla Rexa. Widząc działania republikanów, Zygerrianie otworzyli do nich ogień, co Jedi wykorzystał do uwolnienia swoich rąk. W rozgorzałej walce, strażnik pokoju i klon szybko zdobyli przewagę nad handlarzami, przez co Agruss zbliżył się do panelu kontrolnego obiektu, po czym naelektryzował ściany pomieszczeń, w których byli przetrzymywani niewolnicy, a następnie otworzył zapadnię nad głębokim kraterem, co miało doprowadzić ich do upadku i śmierci. Po wydaniu stosownych komend, Zygerrianin zniszczył komputer, przez co niebędący w stanie nic zrobić, Obi-Wan skontaktował się z dowodzącym atakiem Plo Koonem, którego poinformował o sytuacji. Kel Dor odparł mu, iż nie mógł wysłać krążownika do ewakuacji niewolników do chwili zniszczenia wieżyczek obronnych placówki. W komunikatorze odezwał się Skywalker, który zapewnił, iż zamierzał zająć się ową kwestią, po czym przypomniał, że kończył im się czas.[71]

Agruss oznajmia Obi-Wanowi, że nie byłby on w stanie zabić bezbronnego przeciwnika.

Wkrótce do pomieszczenia, w którym znajdowali się Obi-Wan i Rex przybyło zygerriańskie wsparcie, przez co mężczyźni musieli przystąpić do defensywy, a nawet się ukrywać. Gdy w pewnym momencie do mistrza zbliżył się jeden z nieprzyjaciół, wykorzystał Moc, aby go odepchnąć, po czym skierował się w stronę Agrussa, któremu odebrał skonfiskowany mu miecz świetlny. Gdy przed Zygerrianinem rozbłysła klinga broni, mężczyzna stwierdził, że Kenobi nie był w stanie zabić nieuzbrojonego przeciwnika. Wiedząc, że ten miał rację, mistrz spojrzał na kapitana Rexa, który rzucił w handlarza pałką energetyczną. Siła uderzenia przebiła ciało Agrussa, co doprowadziło do jego śmierci. Gdy walka w pomieszczeniu kontrolnym dobiegła końca, Obi-Wan i CT-7567 dołączyli do Anakina, po czym razem z nim skierowali się na pokład sojuszniczej kanonierki LAAT/i, która zabrała ich z zakładu przetwarzania niewolników. W tym samym czasie Ahsoka przeprowadzała ewakuację Togrutan z Kirosa, a gdy ów operacja dobiegła końca, republikańskie siły doprowadziły do zniszczenia zygerriańskiej placówki. Gdy opuścili Kadavo, Jedi skierowali się na pokład gwiezdnego niszczyciela typu Venator, gdzie otrzymali oficjalne podziękowania od gubernatora Roshtiego za pomoc w uwolnieniu jego ludu.[71]

Porwanie Palpatine'a

Zostanie łowcą nagród
Obi-Wan: Jak wyglądam?
Mace: Jak przestępca. To powinno zapewnić ci wystarczającą wiarygodność, której potrzebujesz w więzieniu.
— Obi-Wan i Mace Windu po tym jak ten pierwszy założył strój Raka Hardeena.[72]
Ahsoka Tano trzyma udającego zmarłego Obi-Wana.

Gdy planujący porwanie kanclerza Palpatine'a, separatysta, Moralo Eval został aresztowany, Najwyższa Rada Jedi opracowała plan, według którego zamierzała poznać szczegóły zaplanowanej przez Phindianina operacji. W tym celu, Obi-Wan Kenobi zgodził się ukraść tożsamość jednego z łowców nagród, po czym dać się zamknąć w republikańskim więzieniu, gdzie miał zdobyć zaufanie Evala, stać się jego sojusznikiem, a w konsekwencji poznać wszystkie detale związane z planowanym porwaniem kanclerza. Mistrzowie postanowili utrzymać swoje zamiary w tajemnicy przed pozostałymi członkami Zakonu Jedi, gdyż uważali, że kluczowym było przedstawienie wszystkiego w wiarygodny sposób.[72]

Jakiś czas później, Obi-Wan spacerował ulicami Coruscant w towarzystwie Anakina Skywalkera i Ahsoki Tano. Rycerz zapytał dokąd zmierzali, na co mistrz odpowiedział, że Rada Jedi zwołała kolejne zebranie. Słysząc to, młodszy mężczyzna stwierdził, że czekała ich kolejna długa i nudna debata. Ahsoka zapytała nauczyciela czy wolałby, aby wezwano go do trenowania adeptów, co ten uznał za żart. Spacer strażników pokoju został zakłócony przez strzał snajpera, przez co niezwłocznie musieli się schronić. Obi-Wan zapytał towarzyszy czy widzieli skąd nadszedł atak, na co Ahsoka poinformowała go, że nieprzyjaciel znajdował się na jednym z pobliskich dachów. Mistrz oznajmił towarzyszom, iż musieli się rozdzielić. Chciał, aby Skywalker pilnował jego prawej flanki, Tano zabezpieczyła dolne ulice, podczas gdy on zamierzał podjąć się bezpośredniego pościgu. Zgodnie z tym planem, Kenobi wspiął się na dach budynku, na którym przebywał snajper, po czym podjął pościg. Unikając strzałów przeciwnika, stopniowo skracał dystans, po czym w pewnym momencie zdecydował się schować. W tym czasie skontaktował się z nim Anakin, który poinformował go o zgubieniu ściganego, dlatego chciał wiedzieć czy mistrz poczynił jakieś postępy. Obi-Wan nie odpowiedział byłemu uczniowi, a zamiast tego zamknął oczy i ufając Mocy wychynął ze swojej kryjówki, po czym został postrzelony w lewą część klatki piersiowej. Siła strzału strąciła go z dachu budynku na ulicę. Gdy znalazł się na ziemi nie wykazywał oznak życiowych, przez co zarówno Anakin, jak i Ahsoka uznali go za zmarłego.[72]

Kenobi przed procesem zmiany twarzy.

Ciało Kenobiego zostało przetransportowane do świątyni Jedi, gdzie wyprawiono mu pogrzeb. Cały proces był częścią planu Rady Jedi, aby uwiarygodnić zniknięcie Obi-Wana nawet w oczach jego byłego ucznia. Podczas gdy większość strażników pokoju pogrążona była w żałobie, mistrz odbył spotkanie z Mace'em Windu i Yodą. Na widok członków starszyzny, Kenobi zapytał ich pogodnym głosem jak przebiegł jego pochówek. Wielki Mistrz odparł mu, iż jego "zwłoki" lepiej odegrały powierzoną im rolę, niż on sam. Słysząc to, Obi-Wan przypomniał nowo przybyłym, że spadł z dachu budynku, przez co rzeczywiście mógł stracić życie. Dodał, że wyposażył się w urządzenie zawieszające oznaki życiowe, przez co dla świata, a co najważniejsze, dla Anakina był martwy. Słysząc to, Yoda odpowiedział, że ten przeżył gorsze przygody, a Skywalker doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Stwierdził, że rycerz nie miał tego wiedzieć na pewno, lecz z pewnością wyczuwał, że coś było nie w porządku. Windu oznajmił, że nie mogli już zmienić wydarzeń, dlatego musieli kontynuować misję i przystąpić do transformacji Obi-Wana. Kontynuując przypomniał młodszemu mistrzowi, że jego celem był Moralo Eval, Phindianin pracujący bezpośrednio dla hrabiego Dooku. Wyznał, że wedle plotek opracowywany przez niego plan porwania kanclerza Palpatine'a miał zostać zrealizowany na Festiwalu Światła na Naboo. Przyznał, że Eval otrzymał w więzieniu propozycję współpracy z władzami Republiki, lecz ją odrzucił. Słysząc to, Obi-Wan zapytał czy powinien wiedzieć na jego temat coś szczególnego. Windu poinformował go, że kryminalista zabił własną matkę gdy był jeszcze dzieckiem, a następnie powiedział władzom, że zrobił to z nudów. W odpowiedzi na jego słowa, Kenobi obiecał, że nie zamierzał zanudzać separatysty, na co Yoda przypomniał mu, że to nie była gra. Obi-Wan przyznał mu rację i stwierdził, że sam fakt powstrzymania Evala mógł doprowadzić ich do odnalezienia Grievousa oraz Dooku. Gdy proces transformacji twarzy był już gotowy, Kenobi położył się na stole operacyjnym i zapytał czy nie mogli odwołać wizyty kanclerza na Festiwalu Światła. Yoda odpowiedział mu, że nie było to możliwe, gdyż przywódca uznałby to za oznakę słabości. Słysząc to, Obi-Wan zadrwił z owego sposobu myślenia, po czym poddał się procesowi zmiany twarzy.[72]

Wcielając się w swego niedoszłego zabójcę, Raka Hardeena, Obi-Wan, w towarzystwie Mace'a Windu, wyruszył do baru Trueping's, gdzie w prywatnym pomieszczeniu oczekiwał na przybycie łowcy nagród. Gdy ten się zjawił, mistrz pogratulował mu dobrze wykonanego zadania, wskazał miejsce, w którym znajdowała się jego zapłata, po czym powiedział, iż potrzebował jego ubrania. Widok mężczyzny, który wyglądał identycznie jak on, wprawił Hardeena w osłupienie. Gdy zabójca zamierzał wycofać się z pomieszczenia, został powstrzymany przez Mace'a Windu. Podczas gdy Mistrz Zakonu zajął się rozmową z zatrzymanym, Obi-Wan przebrał się w skonfiskowane mu ubranie. Przemawiający do emulatora głosowego, Hardeen stwierdził, że głupim było przyznawanie się do morderstwa, którego jak się okazało nie popełnił. Ubrany w jego rynsztunek, Kenobi odparł mu, iż dla wiadomości publicznej jego zlecenie zakończyło się sukcesem, a pomijając fakt, że zamach został odpowiednio przygotowany, intencje łowcy były zdecydowanie jasne. Po tych słowach, Obi-Wan zapytał Mace'a jak się prezentował, na co ten odparł, iż wyglądał jak przekonywujący kryminalista. Dodał, iż posiadali już wystarczająco dużą ilość danych na temat głosu łowcy, dlatego pozbawił mężczyznę przytomności. Obi-Wan zapytał towarzysza jak działał emulator, na co ten odparł mu, iż musiał go po prostu połknąć.[72]

Spięcie Kenobiego i Bane'a w celi Evala.

Gdy Windu wyprowadził z baru nieprzytomnego Hardeena, Obi-Wan przystąpił do kolejnego etapu planu. Wczuwając się w rolę łowcy, udał się na spoczynek. Jakiś czas później do lokalu przybyli Anakin Skywalkerem oraz Ahsoka Tano, którzy poszukiwali domniemanego zabójcy Kenobiego. Republikanie trafili do pokoju, gdzie przebywał będący pod przykrywką mistrz Jedi, po czym go aresztowali. Obi-Wan udawał kompletnie pijanego, przez co Skywalker zdecydował się na przetransportowanie go do Centralnego Aresztu Śledczego Sądownictwa Republiki.[72]

Znajdując się w więzieniu, Kenobi został zaczepiony na stołówce przez karkarodońskiego więźnia, który oznajmił mu, że mimo posłyszanych plotek jakoby zabił Jedi, nie wyglądał dla niego na twardziela. Jedi odparł mu, że jego jedzenie smakowało okropnie, dlatego wbił widelec w dłoń rozmówcy i zaproponował, że być może powinien był zjeść jego. Zachowanie więźniów zwróciło uwagę pilnujących porządku klonów, przez co Karkarodon był zmuszony się oddalić. Po chwili do Obi-Wana podszedł Moralo Eval, który oznajmił, że jego reputacja go wyprzedzała. Zapytał czy łowca zabił Jedi na zlecenie czy z zemsty. Kenobi odpowiedział mu, że prawdopodobnie był znudzony. Jego odpowiedź zadowoliła separatystę, który oznajmił, że zamierzał doprowadzić do ich kolejnego spotkania, po czym się oddalił.[72]

Jakiś czas później, Obi-Wan został przetransportowany przez klony do jednej z cel, gdzie oczekiwał na niego Eval. Separatysta przyznał, że zabicie Jedi było imponującym osiągnięciem, lecz on planował uderzenie na kogoś bardziej znaczącego, a mianowicie kanclerza Palpatine'a. Gdy to powiedział do jego przemowy wtrącił się Cad Bane, który poinformował go, iż jeżeli zamierzał dołączyć nowo przybyłego do ich ucieczki z więzienia, miało to go ekstra kosztować. Duros stwierdził, iż każdy mógł zabić Jedi z odpowiedniej odległości, ale jeśli ktoś chciał jego szacunku to musiał to zrobić twarzą w twarz. Kenobi zapytał go skąd brał pomysł, iż tego pragnął, na co Bane zwrócił się do Evala oznajmiając, iż życzył sobie potrojenia swojej zapłaty. Separatysta roześmiał się i wyprowadzając Obi-Wana z celi polecił mu, aby zapomniał wszystko co usłyszał, gdyż w innym wypadku czekała go śmierć.[72]

Gdy Kenobi znalazł się w więziennej siłowni, przegonił dwójkę osadzonych z maszyny do ćwiczeń, po czym odnalazł pod nią ukryty komunikator. Upewniając się, że mógł rozmawiać, nawiązał połączenie z Mace'em Windu i Yodą, których poinformował o rozmowie z Evalem oraz o jej niefortunnym zakończeniu z powodu udziału Cada Bane'a. Słysząc te słowa, mistrz Windu oznajmił, iż nie zdawali sobie sprawy, że Duros mógł współpracować z separatystą. Yoda dodał, że zbyt naiwnie przyjęli, że aresztowanie łowcy nagród nie miało ukrytego celu. Obi-Wan poinformował rozmówców, że Moralo wynajął Cada do ucieczki z więzienia, a on nie zamierzał spuszczać ich z oczu. Wyraził też nadzieję na odnalezienie zwierzchników Evala. Windu pochwalił jego pomysł, po czym przyznał, że mogło upłynąć trochę czasu zanim udałoby się im wyciągnąć go z aresztu. Obi-Wan odparł mu żeby się nie martwił, gdyż zaczynał lubić odgrywanie złoczyńcy, a następnie zakończył połączenie.[72]

Ucieczka z więzienia.

Nieco później, Kenobi znajdował się w mesie gdy został zaczepiony, a następnie zaatakowany przez Bobę Fetta. Gdy do przeciwników podeszły klony, które zażądały zakończenia sporu, do akcji wkroczył Bossk, który stanowił sojusznika młodzieńca. W stołówce rozpętały się zamieszki, w czasie których Moralo Eval oraz Cad Bane podjęli się próby ucieczki. Obi-Wan ruszył ich śladem, a gdy został zauważony usłyszał od Durosa, że nie był mile widziany. Phindianin przekonał towarzysza, że mogli zyskać wartościowego sprzymierzeńca w osobie zabójcy Jedi. Gdy Bane w końcu się zgodził, mężczyźni wyruszyli do kostnicy. Tam Cad spróbował otworzyć drzwi, lecz okazało się, że posiadany przez niego kod dostępu stracił ważność. Obi-Wan powiedział współwięźniom, że mógł doprowadzić do zwarcia obwodów, lecz potrzebował, aby obserwowali dla niego korytarze. Gdy kryminaliści się zastosowali, mistrz użył Mocy, aby otworzyć kostnicę, a następnie zawołał wspólników. Uciekinierzy weszli do trumien, a następnie oczekiwali na zesłanie do krematorium. Gdy się tam w końcu znaleźli, opuścili kryjówkę, po czym zaatakowali klony pełniące służbę w placówce. Gdy wygrali starcie, wydostali się na zewnątrz więzienia, a następnie po pokonaniu strażników, opuścili jego teren na terenie policyjnego śmigacza. Chcąc opuścić Coruscant, uciekinierzy skierowali się do innej części miasta, gdzie wybrali statek, na którego pokładzie zamierzali opuścić stolicę Republiki. Bane oznajmił towarzyszom, że po opuszczeniu atmosfery planety mieli być całkowicie bezpieczni, po czym wprowadził ich na pokład frachtowca. Tam łowca uderzył Kenobiego w twarz za niepewne działania w czasie ucieczki, na co Jedi odparł, iż gdyby nie on wciąż tkwiliby w więzieniu. Bane z sarkazmem to potwierdził, po czym pomógł Evalowi w procedurze startowej. W przestrzeni powietrznej separatysta odwrócił się do Obi-Wana i pochwalił go za jego pomoc w ucieczce, po czym stwierdził, że być może miał dla niego miejsce w operacji prowadzącej do porwania kanclerza.[72]

Nal Hutta
Niech zgadnę... tęskniliście za mną.
— Obi-Wan do Cada Bane'a i Morala Evala.[73]
Kenobi informuje Cada Bane'a oraz Morala Evala, że zamierza rozbić statek.

Mężczyźni skierowali się na Nal Huttę. Po wkroczeniu w atmosferę planety, Kenobi skierował rozpędzony statek w stronę bagnistej powierzchni. Bane zwrócił mu uwagę, iż takie działanie miało doprowadzić do zniszczenia ich pojazdu. Mistrz potwierdził jego słowa, po czym dodał, że musieli się go pozbyć, gdyż mieli być poszukiwani w każdym kosmoporcie. Eval pochwalił jego sposób myślenia i zezwolił na kontynuowanie ryzykownego lotu. Gdy statek w końcu się rozbił, poturbowani mężczyźni wydostali się na zewnątrz, gdzie Obi-Wan poinformował towarzyszy, że byli nie do wyśledzenia. Moralo oznajmił, iż lubił jak ktoś miał z góry przygotowany plan, dlatego zapytał czy ten takowy posiadał. Kenobi odparł, iż dobrze znał planetę, dlatego powinni byli skierować się do miasta Bilbousa na tamtejszy bazar, gdzie mogli zdobyć nowy środek transportu. Zaznaczył, iż powinni zapłacić za pojazd, gdyż nie chcieli zwracać na siebie uwagi władz. Bane dodał od siebie, że musieli pozbyć się więziennych strojów, gdyż ze względu na ich ucieczkę miały być wyznaczone nagrody za ich głowy dlatego nie mogli wyróżniać się z tłumu.[73]

Gdy po jakimś czasie dotarli do Bilbousy, zwrócili na siebie uwagę niektórych mieszkańców miasta, lecz uniknęli kontaktu z lokalnymi władzami. Przemierzając kolejne ulice, dotarli do lombardu Pabla, gdzie według słów Bane'a mieli znaleźć wszystko czego potrzebował szanujący się łowca nagród, a nawet więcej. We wnętrzu sklepu, Obi-Wan spostrzegł, że Cad wybierał dla siebie nowy kapelusz. Zwrócił mu wtedy uwagę, że jak na kogoś kto chciał się wtopić w tłum, zwracał na siebie uwagę nakryciem głowy. Duros odparł mu, iż nie lubił skrywać twarzy pod przykryciem hełmu. Do ich rozmowy wtrącił się Pablo, który zapytał Bane'a czy życzyli sobie czegoś jeszcze. Łowca odparł mu, iż jego oferta była bardzo skromna dlatego chciał wiedzieć gdzie mogli dostać dobrej jakości broń. Rodianin oznajmił, iż nie powinni byli wybrzydzać, gdyż bycie poszukiwanymi z pewnością nie było łatwe. Słysząc słowa mężczyzny, Bane przyszpilił go do regału i ostrzegł, aby lepiej trzymał usta zamknięte. Ogłosił, iż zamierzali zdobyć swoją broń w innym miejscu, po czym skierował się do wyjścia. Podążając jego śladem, Obi-Wan spróbował wręczyć handlarzowi czip kredytowy za kłopot, lecz jego gest nie spotkał się z przyjaznym przyjęciem.[73]

Obi-Wan Kenobi i Moralo Eval na Nal Hutta.

Na zewnątrz lombardu, Kenobi powiedział Bane'owi, że Pablo z pewnością słyszał w swoim życiu poważniejsze groźby, dlatego prawdopodobnie kontaktował się już z Huttami, aby sprawdzić jaką wyznaczono za nich nagrodę. Duros powiedział, aby się uspokoił, gdyż na Nal Hutta każdy był poszukiwanym przestępcą. Dodał też, że ewentualne poszukiwania dotyczyłyby trzech osób dlatego sugerował, aby się rozdzielić. Polecił Obi-Wanowi, aby znalazł dla nich statek, podczas gdy on i Moralo mieli zająć się nabyciem broni. Mistrz zatrzymał odchodzącego rozmówcę, po czym powiedział mu, że jeżeli nie robiło mu to różnicy to wolał zająć się zakupem uzbrojenia. Cad odparł mu, że ze względu na fakt, iż rozbił ich poprzedni środek transportu, nie miał innego wyboru jak tylko zastosować się do jego decyzji. Eval zgodził się z Durosem, przez co Obi-Wan został pozostawiony samemu sobie.[73]

Zgodnie z życzeniem Cada, strażnik pokoju skierował się na poszukiwania nowego statku. Po jakimś czasie wdał się w rozmowę z Bithem, z którym negocjował nabycie lekkiego frachtowca YV-666. Gdy sprzedawca udał, że nie był zainteresowany jego ofertą i zaczął się oddalać, Obi-Wan umieścił na kadłubie statku urządzenie namierzające. Chwilę potem Bith oficjalnie zmienił zdanie i zgodził się na cenę proponowaną przez rozmówcę. W tym samym czasie na lądowisku znaleźli się Eval i Bane. Widząc Phindianina, Kenobi powiedział mu, aby zapłacił handlarzowi, a gdy ten to uczynił, zapytał sojuszników dlaczego nie kupili żadnej broni dla niego. Moralo oznajmił mu, iż Cad gardził nim, a także nie chciał się z nim dzielić wynagrodzeniem za uwolnienie go z więzienia. Dodał, że spór był jedynie między nimi, dlatego skierował się do wnętrza frachtowca. Po jego zniknięciu, Obi-Wan zapytał Cada jak zamierzał rozwiązać ich problem, na co ten odparł, iż zdecydował się być dla niego łaskawy i darować mu życie. Gdy to powiedział zaatakował twarz rozmówcy gazem, przez co Kenobi spadł na ziemię i zaczął tracić przytomność. Chwilę potem zjawili się nad nim sługusy Huttów, po czym go ogłuszyli.[73]

Gdy się ocknął zwisał głową do dołu w siedzibie Huttów. Pilnujący go Nikto uderzył go, a następnie oznajmił, że jeżeli nie podzieli się informacjami na temat swoich dwóch towarzyszy to zostanie potraktowany w mniej gościnny sposób. Obi-Wan oburzył się, że ten przemoc nazywał gościnnością, po czym zapewnił, że nie było potrzeby jej stosowania, gdyż wspólnicy go wystawili, a on w ramach zemsty zamierzał podzielić się danymi na temat ich miejsca pobytu, gdyż potajemnie umieścił na ich statku urządzenie naprowadzające. Nikto wysłuchał co miał do powiedzenia, lecz mimo wszystko nie wypuścił go z więzienia. Gdy Jedi przypomniał, że nie tak się umawiali, strażnik oznajmił, iż zmienił swoje zamiary. Słysząc to, Kenobi użył Mocy, aby się uwolnić, a następnie przywołał włócznię żołdaka, po czym go nią zaatakował i pozbawił przytomności. Po opuszczeniu celi wymknął się na ulice miasta, gdzie wskoczył na dach jednego z budynków i skontaktował się z mistrzami Windu i Yodą. W rozmowie przeprosił za brak wiadomości, po czym poinformował towarzyszy, że wkrótce miał nastąpić znaczący rozwój wydarzeń. Dodał, iż potrzebował, aby mistrzowie zlikwidowali wyznaczone za uciekinierami nagrody, gdyż był pewien, że bez zbędnych komplikacji był w stanie dowiedzieć się więcej o planie Evala. Poprosił, aby bez względu na otrzymywane raporty mistrzowie nie kontaktowali się z nim, ani nie wysyłali mu żadnej pomocy. Kończąc rozmowę wspomniał też, że potrzebował sporej ilości kredytów, aby kupić nowy statek.[73]

W oczekiwaniu na Cada Bane'a i Morala Evala.

Obi-Wan udał się do lokalnego baru, gdzie popijając drinka oczekiwał na przybycie Evala i Bane'a, którzy opuszczając Nal Huttę zostali zestrzeleni przez lokalne władze. Gdy mistrz zobaczył nadchodzących mężczyzn, zapytał ich czy się za nim stęsknili, przez co został zaatakowany przez Durosa. Sprzeczkę szybko zakończył Moralo, który chciał wysłuchać co porzucony przez nich towarzysz miał do powiedzenia. Zgodnie z jego życzeniem, Obi-Wan stwierdził, iż ci byli ścigani przez Huttów, a on posiadał statek, dlatego chciał, aby ponownie przyjęli go do drużyny i uczciwie się z nim dzielili zapłatą. Eval przystał na takie warunki, lecz Bane zapytał go skąd wziął środki na pojazd. Kenobi odparł mu, iż ten zapewne myślał, że zostawił go w rękach Huttów na śmierć, podczas gdy władcy przestępczy byli mu winni przysługę. Słysząc to, Cad zapytał czy ten ich zdradził, na co Obi-Wan wprost odpowiedział, że łowca zrobiłby dokładnie to samo. Ich kłótnię przerwał Moralo, który przypomniał, iż powinni byli opuścić powierzchnię planety jak najszybciej. Mężczyźni skierowali się do portu kosmicznego, gdzie wchodząc na pokład luksusowego jachtu osobistego 3000, Obi-Wan zażądał połowy wynagrodzenia Cada za uwolnienie Morala z więzienia na Coruscant. Duros odparł, iż dopóki żył nie zamierzał się na to zgodzić, na co mistrz odparował, aby go nie kusił.[73]

Starcie na Orondii
Anakinie, nie podążaj za mną.
— Obi-Wan do Anakina tuż przed pozbawieniem go przytomności.[73]

Gdy mężczyźni opuścili Nal Huttę, okazało się, że statek, który zakupił Obi-Wan posiadał jedynie wystarczająco paliwa, aby mogli dolecieć na Orondię, gdzie znajdowała się najbliższa stacja paliw. Znajdując się na planecie, Eval nie ukrywał opuszczającej go cierpliwości, a Bane narzekał, że Phindianin w dalszym ciągu nie zapłacił mu za jego usługi. Gdy mężczyźni zakończyli nieplanowany postój i zamierzali opuścić atmosferę Orondii, aby wznowić lot, zostali zaatakowani przez prom T-6, na którego pokładzie znajdowali się Anakin Skywalker i Ahsoka Tano. Widząc przybycie republikanów, Obi-Wan oznajmił towarzyszom, iż zamierzał się z nimi zmierzyć, lecz nie zgodził się na to Cad, który powiedział, że ten już zabił jednego Jedi, dlatego przyszła pora na niego. Nie chcąc kolejny raz sprzeczać się z Durosem, Kenobi zajął się pilotowaniem jachtu. Sterowanie pojazdem pozwoliło mistrzowi na wykonywanie spontanicznych manewrów, które utrudniały rozgorzałą pomiędzy Skywalkerem a Bane'em walkę. W dalszej części lotu Kenobi ostrzelał znajdujące się na powierzchni Orondii rurociągi co doprowadziło do ich eksplozji, a w konsekwencji do kolizji jego jachtu oraz promu pilotowanego przez Ahsokę.[73]

Gdy oba statki się rozbiły, Kenobi pospiesznie opuścił pokład swojego pojazdu, aby sprawdzić stan Skywalkera. Przemierzając zadymioną okolicę, mistrz został zaatakowany przez swojego byłego ucznia, który w dalszym ciągu nie był świadomy charakteru jego misji oraz przyjętej fałszywej tożsamości. Rozwścieczony rycerz oznajmił mu, iż ten miał zapłacić za śmierć jego mentora, na co Kenobi odparł mu, że nie powinien był się mieszać. Gdy Anakin uruchomił swój miecz świetlny i przygotowywał się do zadania śmiertelnego ciosu, został skrępowany linką przez Bane'a, który ratując swego towarzysza oznajmił, iż ten już miał swoją szansę na uśmiercenie Jedi. Po jego słowach nastąpiła krótka walka między nim a Anakinem, którą zdecydował się przerwać Obi-Wan. Mistrz powalił byłego ucznia, po czym zakładając mu dźwignię, naciskał do chwili, aż ten znalazł się na skraju utraty przytomności. Gdy Skywalker mdlał, Kenobi wyszeptał do niego, aby ten go nie śledził. Po zakończeniu walki, Bane chciał zabić pokonanego Skywalkera, lecz przeszkodziła mu w tym Ahsoka. Duros zaczął ostrzeliwać padawankę, lecz wtedy pojawił się Eval, który oznajmił towarzyszom, iż ich statek był wciąż sprawny. Słysząc to, łowca przerwał atak, po czym poinformował Tano, że musieli odłożyć ich pojedynek na inny termin. Po jego słowach, Kenobi towarzyszył kryminalistom na pokład jachtu, po czym razem z nimi opuścił Orondię.[73]

Pudło
Cad: Jego krew, skąd o niej wiedziałeś?
Obi-Wan: Zabijałem Parwan zawodowo.
— Po dezaktywowaniu zabójczej tarczy.[74]
Obi-Wan Kenobi, Cad Bane i Moralo Eval przybywają na Serenno.

Grupa skierowała się na Serenno, gdzie została przywitana przez hrabiego Dooku. Widząc Obi-Wana, który wciąż odgrywał Hardeena, przywódca Konfederacji zapytał Evala o jego tożsamość. Phindianin pokrótce opowiedział gospodarzowi o ich przygodach, po czym stwierdził, że Kenobi mógł być cennym dodatkiem do czekającego ich turnieju. Jego wypowiedź przerwał Bane, który zażądał otrzymania zapłaty za swoje usługi. Słysząc narzekania Durosa, Obi-Wan dołączył do niego, przez co Dooku zapewnił ich, że mieli otrzymać wynagrodzenie. Dodał, że jeśli byliby zainteresowani uczestnictwem w zawodach, ich nagroda byłaby znacznie hojniejsza. Kenobi bez wahania oznajmił, że był zainteresowany, zaznaczając swoje uczestnictwo jedynie przy udziale Cada. Duros ogłosił, że Dooku był mu winny pieniądze za jedno zlecenie, a każda kolejna usługa dla jego osoby miała go kosztować trzykrotnie więcej. Hrabia zapewnił go, że w przypadku zakończenia turnieju żywymi, ich wysiłki na pewno miały zostać odpowiednio zrekompensowane. Po tych słowach mężczyźni opuścili lądowisko i udali się do wnętrza pałacu.[74]

Po zapadnięciu zmroku Obi-Wan opuścił rezydencję Dooku w towarzystwie Cada, po czym udał się na spotkanie z pozostałymi uczestnikami turnieju. W czasie drogi zapytał towarzysza czy miał jakieś przypuszczenia co do charakteru wydarzenia. Łowca odparł mu, iż byłby zdziwiony gdyby wszystkim udało się ujść z życiem. Po chwili, Bane zauważył Ithorianina noszącego kapelusz, który mu się spodobał. Kenobi próbował powstrzymać Durosa od niepokojenia go, lecz ten nie dał mu się zatrzymać i zbliżył się do Buldugi, po czym zastrzelił go, a następnie przejął jego nakrycie głowy. Do zebranych przybył hrabia Dooku, który oficjalnie powitał ich na Serenno i wyjawił, że zostali zaproszeni na planetę, gdyż stanowili grupę najlepszych łowców nagród w galaktyce. Mężczyzna wymienił z imienia wszystkich uczestników turnieju, komentując ich dotychczasowe osiągnięcia, po czym oznajmił, że cała ich grupa miała wkroczyć do wnętrza Pudła. Przyznał, że część z nich miała nie wyjść z wnętrza obiektu żywymi. Zaznaczył, że celem turnieju było wyłonienie piątki najbardziej utalentowanych łowców, dlatego wszyscy dodatkowi ocalali mieli być wyeliminowani. Oznajmił, że zwycięzcy mieli otrzymać sowite wynagrodzenie, lecz nade wszystko mieli wziąć udział w operacji, która miała odwrócić bieg wojen klonów oraz sprowadzić Republikę na jej żałosne kolana. Po jego słowach głos zabrał Moralo Eval, który wyjawił, że osobiście zaprojektował Pudło, którego celem było przeprowadzenie symulacji różnych sytuacji, które mogły przytrafić się w czasie wykonywania zlecenia. Gdy to powiedział, łowcy nagród skierowali się do wnętrza obiektu, aby rozpocząć zmagania.[74]

Łowcy nagród zmierzają do wnętrza Pudła.

Gdy znaleźli się w środku, Eval poinformował ich, że we wnętrzu Pudła nie obowiązywały żadne zasady, a ich jedynym celem była jak najszybsza ucieczka, gdyż tylko niedobitki mogli przejść do kolejnej części turnieju. Po wysłuchaniu jego instrukcji, łowcy zaczęli rozglądać się po wnętrzu obiektu. W pewnej chwili Sinrich nadepnął na element, który uwolnił gaz, a który Obi-Wan rozpoznał jako dioxis. Słysząc jego ostrzeżenie, łowcy oddalili się od miejsca wycieku, po czym zaczęli się wspinać na wyłaniające się z podłogi słupy. Gdy wszyscy znaleźli się na górze, Sixtat stwierdził, że wyzwanie nie było zbyt trudne. Gdy to powiedział, kolumny zaczęły dociskać się do sufitu, przez co Kenobi doszedł do wniosku, że droga ucieczki musiała prowadzić w dół, a nie w górę, jak do tej pory myśleli. Stwierdził, że filtry w jego hełmie mogły zapewnić mu chwilowe bezpieczeństwo, dlatego zeskoczył na ziemię, po czym wszedł do wylotu gazu, gdzie na jego dnie odnalazł tunel prowadzący wgłąb Pudła. Mistrz poinformował o tym pozostałych uczestników, przez co ci ruszyli jego śladem.[74]

Po dotarciu do drugiej sali, Moralo Eval poinformował ich, iż był pod wrażeniem braku ofiar w pierwszym wyzwaniu, dlatego zapewnił, że to nie miało być problemem w kolejnej próbie. Gdy to powiedział, ze ścian zaczęły wysuwać się podesty, na których końcach zamontowane były ostrza energetyczne, a które szybko zaczęły przerzedzać szeregi uczestników turnieju. Po śmierci Onci, Obi-Wan zaczął obserwować wysuwające się platformy, przez co po krótkiej chwili rozpracował schemat ich działania, a także sposób w jaki mogli opuścić pomieszczenie. Mistrz poinformował o swoim odkryciu Bane'a, a także polecił mu, aby ruszył jego śladem z zachowaniem odpowiedniego odstępu czasowego. W trakcie jego wspinaczki, z turnieju odpadła Kiera Swan. Gdy Kenobi dotarł do umieszczonego pod sufitem tunelu, opuścił salę, po czym skierował się do komory z trzecim zadaniem.[74]

Łowcy nagród przed rozpoczęcia wyzwania z zabójczą tarczą energetyczną.

Gdy się tam znalazł z pozostałą siódemką łowców, Eval poinformował ich, że przygotowane dla nich kolejne wyzwanie polegało na wyłączeniu zabójczej tarczy energetycznej, do której wyłącznik umieścił w specjalnym zagłębieniu. Dodał, iż aby przeniknąć do przycisku, łowcy musieli skorzystać z przygotowanego przez niego serum, które było toksyczne dla siedmiu z ośmiu ocalałych uczestników. Gdy skończył przemowę łowcy zaczęli rozglądać się po pomieszczeniu w poszukiwaniu ukrytych wskazówek. Gdy to robili podłoga zaczęła unosić się i formować w mniejszą platformę. Wszyscy z wyjątkiem Jakoliego zdołali bezpiecznie dotrzeć do podestu, przez co zaczęli zastanawiać się nad następnymi krokami. Gdy Derrown sięgnął po dozownik serum, Bane powstrzymał go i zapytał pozostałych czy ktoś potrafił powiedzieć czym była dana ciecz. Odpowiedział mu Obi-Wan, który poinformował towarzyszy, że krew Parwanina była w stanie przyjąć serum elektrolityczne, przez co to właśnie on mógł wyłączyć zabójczą dla nich tarczę. Słysząc jego słowa, Cad zapytał czy był tego pewny, na co mistrz odpowiedział mu, że jedynie w połowie, gdyż wszystko zależało od grupy krwi Derrowna. Gdy łowca przystąpił do działania, platforma pod nogami uczestników zaczęła się kurczyć w wyniku czego śmierć poniósł Mantu. Po chwili Parwanin zdołał wyłączyć tarczę, przez co przed ocalałymi łowcami otwarła się ścieżka do kolejnego pomieszczenia. W trakcie marszu Bane zapytał Kenobiego skąd wiedział o właściwości krwi towarzysza. Jedi odpowiedział mu, że zajmował się eliminowaniem Parwan dla pieniędzy.[74]

Po dotarciu do następnej komory uczestnicy turnieju stanęli na platformie, która została otoczona rzeką płomieni. Moralo Eval ukazał się łowcom, po czym poinformował ich, że czekające ich wyzwanie miało polegać na przetestowaniu ich umiejętności snajperskich. W związku z tym na ścianach pomieszczenia pojawił się szybko przemieszczający się cel, a obok łowców skrzynia, w której znajdował się karabin snajperski. Będąc pewnym swoich umiejętności, Sixtat zdecydował podjąć się postawionej przed nimi próby. Mężczyzna trafił w cel dwukrotnie, lecz gdy przy kolejnym strzale spudłował, platforma pod jego nogami zapadła się, przez co spadł on w rzekę płomieni i stracił życie. Widząc to, Obi-Wan oznajmił towarzyszom, że wyjaśniało to charakter zadania w bardzo prosty sposób. Każdy nietrafiony strzał miał zmniejszać podest, aż do chwili ich całkowitego unicestwienia, dlatego postanowił osobiście wykonać zadanie. Gdy trzykrotnie trafił w cel, Eval uniósł część platformy, na której stali pozostali łowcy, po czym oznajmił, iż nie był to pierwszy raz gdy ten ocalił skórę swoich towarzyszy. Dodał, iż wymagał, aby mistrz trafił w cel kolejne pięć razy, gdyż chciał się utwierdzić w jego niezawodności. Po tych słowach, podest dookoła Obi-Wana zapadł się, pozostawiając mężczyźnie jedynie wąską ścieżkę. Mimo tego, Jedi czterokrotnie zdołał trafić w cel. Gdy spróbował oddać piąty strzał okazało się, że w karabinie skończyły się ładunki. Widząc jego porażkę, Eval roześmiał się i stwierdził, że w zawodzie łowcy nagród dużą rolę odgrywało szczęście, a wyglądało na to, że dobra passa Kenobiego dobiegła końca. Gdy to powiedział, zapadły się pozostałości platformy pod nogami mistrza, przez co zaczął on spadać w kierunku płomieni. Od śmierci uratował go Bane, który spuścił mu linkę. Widząc jego uczynek, Moralo zapytał go dlaczego podważył jego decyzję, na co Duros odpowiedział mu, że jeżeli chciał zabić Obi-Wana to powinien był to zrobić jak mężczyzna. Do ich rozmowy wtrącił się hrabia Dooku, który obserwował całe zajście z pomieszczenia kontrolnego. Stwierdził, że Eval również powinien był udowodnić swoją wartość dlatego dezaktywował rzekę ognia, po czym zepchnął Phindianina na dno pomieszczenia, a także umożliwił dotarcie tam Kenobiemu.[74]

Obi-Wan Kenobi po pokonaniu Morala Evala.

Gdy obaj mężczyźni znaleźli się na dole, Obi-Wan zajął pozycję do walki, lecz wtedy Eval wypuścił w jego stronę cztery sondy zwiadowcze. Jedi bez problemu zniszczył trzy pierwsze jednostki, po czym wykorzystał ostatnią z nich do zaatakowania przeciwnika. Gdy Moralo unicestwił droida, Kenobi powiedział mu, że musiał się bardziej postarać, na co ten odparł, iż nie doświadczył jeszcze pełni jego umiejętności. Na potwierdzenie swoich słów, Eval przywołał z podłogi kolumny, które utworzyły niewielkich rozmiarów labirynt, w którym mógł się schować. Obi-Wan ruszył za nim w pościg, lecz Phindianin miał dla niego przygotowane kolejne przeszkody. Gdy dzięki swojej zwinności wymknął się strażnikowi pokoju, zmaterializował przed nim ścianę z miotaczami ognia, przez co ten musiał pospiesznie wspiąć się na szczyt labiryntu. Gdy uniknął zagrożenia, skoczył na Evala, po czym zniszczył panel kontrolny Pudła umieszczony na jego nadgarstku czym doprowadził do rozpoczęcia klasycznej walki wręcz. Po wymianie kilku ciosów, Obi-Wan rzucił w przeciwnika swoim hełmem, a następnie powalił go nad krawędzią rzeki ognia i zaczął okładać po twarzy. Gdy Moralo był pokonany, Dooku polecił mu, aby dobił przeciwnika, lecz Jedi się na to nie zdobył i oznajmił, że jedyne na czym mu zależało to jego zlecenie i odpowiednia zapłata. Hrabia stwierdził, że jego zachowanie było rozczarowujące, po czym pogratulował wszystkim żywym łowcom ukończenia turnieju we wnętrzu Pudła. Wyznał, że następnego dnia mieli podjąć się porwania kanclerza Palpatine'a, który miał być obecny na Festiwalu Światła na Naboo. Uprowadzenie przywódcy Republiki pozwoliłoby im na zażądanie uwolnienia wszystkich więźniów związanych z Konfederacją, a ewentualna odmowa spełnienia tego życzenia poskutkowałaby uśmierceniem polityka. Stwierdził, że ich misja miała na nowo ukształtować losy galaktyki. Dodał też, że po wejściu na pokład statku, dzięki któremu mieli dostać się na Naboo, Eval miał przekazać im szczegóły planu, w czasie realizacji którego dowodzenie miał przejąć Cad Bane.[74]

Festiwal Światła
Mace: Powinniśmy cię wysłać do komory transformacyjnej. Wszyscy są odrobinę zmęczeni od patrzenia na twoją paskudną gębę.
Obi-Wan: To jest twarz, która uratowała Republikę. Myślę jednak, że masz rację. Pora wrócić do bycia Obi-Wanem Kenobim.
— Obi-Wan Kenobi i Mace Windu.[75]
Zebranie spiskowców przed operacją w Theed.

Ocalali z turnieju na Serenno udali się na Naboo, gdzie po unieszkodliwieniu strażników jednego z budynków, zostali poinformowani przez hrabiego Dooku, iż wedle jego bardzo pewnego źródła, harmonogram Festiwalu Światła miał pozostać w niezmienionej formie. Przywódca Konfederacji przypomniał łowcom nagród, iż prawidłowe wykonanie wybranych dla nich zadań miało przyczynić się do zapisania ich imion na kartach historii galaktyki. Dodał też, że obiecane im wynagrodzenie miało zapewnić im dostanie życie, w którym już nigdy więcej nie musieliby pracować. Po tych słowach przekazał głos Cadowi Bane'owi, który zaprezentował swoim podwładnym urządzenia, na których każdy z nich mógł znaleźć szczegóły na temat własnego przydziału w opracowanym planie. Słysząc to, Obi-Wan zapytał go czy ten nie zamierzał słownie wyjaśnić im całości operacji, na co Duros odparł, iż Derrown miał za zadanie pokonać tarczę chroniącą kanclerza, Moralo Eval był kierowcą przeprowadzającym ewakuację, Embo oraz Twazzi mieli podszyć się pod członków Gwardii Senackiej, a Kenobiemu przypadła rola snajpera. Gdy skończył wyjaśniać przydziały, poinformował towarzyszy, że po wykonaniu zadania otrzymane przez nich urządzenia miały wskazać im współrzędne do ich kolejnego spotkania. Następnie Obi-Wan, Embo oraz Twazzi otrzymali holograficzne matryce maskujące, dzięki którym mogli przybrać wygląd republikańskich gwardzistów. Kończąc zebranie, Bane wyjawił podwładnym, że po opuszczeniu budynku każdy z nich miał być zdany tylko na siebie i nie posiadać żadnej łączności.[75]

Obi-Wan wykorzystał powierzone mu urządzenie, dzięki któremu dotarł do miejsca, z którego wedle separatystycznego planu miał pełnić rolę snajpera. Znajdując się tam w samotności, wykorzystał okazję do skontaktowania się z Mace'em Windu, który również znajdował się na Naboo, jako członek ochrony Palpatine'a. Gdy Mistrz Zakonu usłyszał jego głos, wyraził zadowolenie, że Kenobi wciąż żył, na co ten poinformował go, iż w istocie widział lepsze dni. Następnie poinformował towarzysza o znanych sobie szczegółach planu porwania kanclerza i zapewnił go, że z jego strony ten nie miał się czym martwić, gdyż jego karabin snajperski był naładowany nabojami ogłuszającymi. Potwierdził, iż porwanie polityka miało nastąpić na zewnątrz, dlatego zaoferował bycie obserwatorem dla republikańskich sił. Poradził rozmówcy, aby ten sprawdził tożsamość Gwardzistów Senackich w celu odnalezienia ukrytych łowców nagród. Windu odpowiedział mu, że miało to zająć sporo czasu, na co Kenobi życzył mu powodzenia i zakończył połączenie.[75]

Obi-Wan Kenobi podczas rozmowy z Mace'em Windu.

Po zapadnięciu zmroku rozpoczęły się obchody Festiwalu Światła. Na początkowym etapie ceremonii Obi-Wan nie zauważył niczego niepokojącego, lecz pod koniec przemówienia Palpatine'a spostrzegł Derrowna gdy ten próbował przeniknąć pole ochronne w celu zniszczenia jego generatora. Mistrz poinformował o tym niezwłocznie Windu, przez co ten posłał Skywalkera, aby udaremnił zamiary łowcy. Rycerz nie zdążył na czas, przez co doszło do eksplozji, w wyniku której przywódca Republiki stracił przytomność. Obserwując powstałe zamieszanie, Obi-Wan zauważył Derrowna jak ten porażał Anakina ładunkiem elektrycznym. Gdy Parwanin chciał się ewakuować, mistrz strzelił do jego plecaka odrzutowego co udaremniło jego zamiary. Próbując kontynuować ostrzał, odkrył, że jego karabin został przygotowany jedynie do pojedynczego strzału. Mistrz skontaktował się z Mace'em i powiedział mu, że nigdzie nie mógł zlokalizować Cada Bane'a. Chwilę potem spostrzegł, że gwardzista eskortujący Palpatine'a do śmigacza był w rzeczywistości jednym z łowców, przez co również zawiadomił o tym sojusznika. Gdy jednak okazało się, że pod postacią kanclerza ukrywała się Twazzi, Obi-Wan opuścił swoje stanowisko, po czym wyruszył na zewnątrz budynku. Gdy się tam znalazł spostrzegł pilotowany przez Evala śmigacz, w którym również znajdowali się Bane oraz prawdziwy, nieprzytomny przywódca Republiki. Widząc ich, Obi-Wan powiadomił Mace'a o rozpoczęciu pościgu i zapewnił go, że zamierzał informować go o swojej lokalizacji na bieżąco.[75]

Kenobi mierzy do Bane'a po zakończonej walce wręcz.

Po jakimś czasie dotarł na umówione wcześniej miejsce zbiórki. Na jego widok, Bane oznajmił, iż przybył za wcześnie, na co Jedi odparł, iż nie chciał być ponownie oszukany. W odpowiedzi na jego słowa, Duros stwierdził, iż według niego wszyscy zostali oszukani, gdyż na miejscu nie było hrabiego Dooku. Gdy Moralo zapytał co miał w planach, Cad odpowiedział mu, iż zamierzał osobiście zażądać okupu za polityka, gdyż z pewnością znalazłby się ktoś gotowy za niego zapłacić. Słysząc to, Obi-Wan wymierzył do łowcy z blastera, po czym oznajmił, że Sheev miał trafić w jego ręce. Jedi został zaatakowany przez Evala, który zdecydował się ochronić Cada. Wykorzystując okazję, Duros rozpoczął walkę wręcz z Kenobim, którą mistrz po krótkim czasie zdołał wygrać. Gdy ponownie wymierzył z blastera do łowców, na miejsce zbiórki spiskowców przybyli Mace Windu i Anakin Skywalker, którzy doprowadzili do aresztowania przestępców. Gdy Mistrz Zakonu zbliżył się do Obi-Wana, pochwalił go za dobrze wykonane zadanie. Słysząc jego prawdziwe imię, Bane stwierdził, iż powinien był się domyślić udziału strażników pokoju w operacji, gdyż od samego początku nie podobała mu się postać łowcy odgrywanego przez mistrza Jedi. Kenobi przyznał, że przebywanie w jego towarzystwie przez tak długi czas również nie stanowiło dla niego przyjemności, co jeszcze bardziej rozeźliło aresztowanego. Gdy Cad został odeskortowany, Obi-Wan zwrócił się do Mace'a mówiąc, iż miał nadzieję, że cała operacja im się opłacała. Jego rozmówca odparł mu, iż zdołali uratować kanclerza, a tylko to się liczyło.[75]

Następnego dnia republikanie znaleźli się na lądowisku, gdzie senator Amidala podziękowała im za ich wysiłki w obronie przywódcy Republiki. Gdy Skywalker zapewnił, że stanowiło to część ich obowiązków, oficjalna rozmowa dobiegła końca. Gdy członkowie orszaku zaczęli się oddalać, Anakin zwrócił się do Obi-Wana stwierdzając, iż ten wyglądał okropnie. Mistrz wyznał mu, iż bycie przestępcą było ciężką pracą, na co ten stwierdził, iż gdyby był wtajemniczony w szczegóły operacji Rady Jedi mógłby posłużyć mu pomocą. Wyraził żal, iż mistrzowie nie darzyli go wystarczającym zaufaniem, przez co Obi-Wan zdecydował się poinformować go, iż decyzja o wykluczeniu go z grona wtajemniczonych wyszła z jego inicjatywy. Usprawiedliwił ją mówiąc, iż przekonywująca reakcja na jego upozorowaną śmierć ze strony rycerza sprawiła, iż uwierzył w nią również Dooku. Przyznał, iż dopuścił się kilku niegodnych uczynków, lecz wedle swojej opinii zrobił to co było trzeba dla dobra misji. Jego wypowiedź rozgniewała Anakina, który stwierdził, iż mistrz go okłamał. Zapytał go ile jeszcze kłamstw wysłuchał z ust członków Rady Jedi oraz czy sam Obi-Wan był pewien, że znał pewną prawdę. Nim mentor zdołał udzielić mu odpowiedzi, Skywalker odwrócił się od niego i odszedł.[75]

Kenobi skierował się do na pokład krążownika szturmowego typu Acclamator, gdzie przeglądając mapy Theed został zaczepiony przez Windu, który stwierdził, iż jak najszybciej powinien był poddać się procesowi, dzięki któremu miał wrócić do własnej postaci. Obi-Wan odparł, iż posiadał twarz, która ocaliła Republikę. Gdy skończył żartować, przyznał rozmówcy rację, na co ten zapytał czy coś go niepokoiło. W odpowiedzi na jego pytanie, Kenobi przywołał słowa swojego byłego ucznia i zastanowił się czy rzeczywiście znali całą prawdę. Po chwili zadumy stwierdził, iż jego transformacja musiała poczekać, gdyż chciał sprawdzić jedną, ostatnią rzecz.[75]

Zgodnie ze swoim postanowieniem udał się do budynku, w którym pełnił rolę snajpera. Znajdując się w jego wnętrzu, sprawdził powierzony mu karabin oraz walizkę, w której go przetransportował. Podczas oględzin odkrył ukryty komunikator, przez co doszedł do wniosku, iż hrabia Dooku cały czas go podsłuchiwał. Zdając sobie sprawę ze znaczenia znaleziska, skierował się w pośpiechu do pałacu królewskiego. Gdy tam dotarł, zastał oszołomionego Anakina oraz ewakuującego się z pojmanym kanclerzem, hrabiego Dooku. Gdy Obi-Wan zapytał ucznia czy nic mu nie było, ten odparł mu, aby ruszali w pościg. Gdy dotarli na jedną z platform, zastali czekający prom przywódcy Separatystów, przez co bezzwłocznie wkroczyli do akcji. Podczas gdy Anakin zajął się pojedynkowaniem z Dooku, Obi-Wan zniszczył droida pilnującego kanclerza, po czym przetransportował przywódcę Republiki z pokładu statku z powrotem na pałacową platformę. Po krótkiej chwili Dooku zepchnął z pokładu wahadłowca Skywalkera, po czym kąśliwym komentarzem pożegnał się i opuścił Naboo. Niemal natychmiast po jego ucieczce na platformie zjawili się pałacowi strażnicy pod dowództwem senator Amidali, która zapytała Palpatine'a o jego status. Kanclerz oznajmił, iż kolejny raz Jedi zdołali go uratować. Skywalker zapewnił go, iż dopóki żył nie zamierzał dopuścić do wyrządzenia mu jakiejkolwiek krzywdy. Słysząc jego słowa, Sheev życzył mu długiego żywota, po czym stwierdził, iż drżał na myśl o możliwości istnienia galaktyki bez Zakonu Jedi.[75]

Powrót Maula

Maul: Mogłeś mnie zapomnieć, ale ja nigdy tego nie zrobię. Nie masz pojęcia w jakie otchłanie bym wszedł, aby utrzymać się przy życiu, napędzany jedynie nienawiścią do ciebie.
Obi-Wan: To może być prawda, ale pokonałem cię w przeszłości i mogę pokonać znowu.
Maul: Nie bądź tego taki pewien.
— Obi-Wan Kenobi i Maul na Raydonii.[76]

Gdy Obi-Wan przebywał w świątyni Jedi na Coruscant został wezwany przez Yodę, który zapytał go czy wyczuł zakłócenie w Mocy. Kenobi potwierdził, na co Wielki Mistrz poinformował go, iż przebudził się jego stary wróg, który zabił jego mentora, Qui-Gona Jinna. Słysząc to, Obi-Wan nie mógł w uwierzyć w powrót Maula, gdyż jak stwierdził zabił go wiele lat wcześniej.[77]

Jedi oglądają hologram przedstawiający Maula.

Nieco później do siedziby Zakonu Jedi trafiło nagranie, na którym Maul dokonał egzekucji grupy mieszkańców Raydonii. Zabrak zwrócił się w wiadomości do Obi-Wana oznajmiając, iż zapraszał go w ów sposób do stawienia mu czoła. Zaznaczył, iż niestawienie się miało poskutkować w eskalacji rzezi. Widząc jego zbrodnie, mistrz stwierdził, że powinien ruszyć na spotkanie z nieprzyjacielem. Z jego decyzją nie zgodził się Mace Windu, który uznał, iż lepszym rozwiązaniem było przydzielenie mu grupy uderzeniowej. Kenobi odrzucił jego propozycję, gdyż jak zauważył w przeszłości zdołał pokonać Maula, a biorąc pod uwagę, iż od tamtego czasu stał się on okaleczonym potworem, kolejny pojedynek nie powinien był sprawić mu trudności. Windu nie wykazywał co do jego słów entuzjazmu, gdyż jak zaznaczył zaproszenie Maula było oczywistym wabieniem w pułapkę. Do rozmowy włączył się Yoda, który zdecydował się poprzeć decyzję Obi-Wana, gdyż według niego ten musiał dokończyć to co rozpoczął w przeszłości.[76]

Kenobi wyruszył na Raydonię na pokładzie promu typu Eta. Gdy dotarł na planetę, wylądował na obrzeżach zaatakowanej przez Maula wioski, po czym wyruszył na jego poszukiwania. W czasie drogi natknął się na droida astromechanicznego serii R4, który okazał się być jedynym ocalałym "mieszkańcem" osady. Gdy pokonał kilka kolejnych kroków, na granicy płomieni czekał na niego Maul, który oznajmił, iż go oczekiwał. Obi-Wan odparł, iż nie był przekonany co do jego tożsamości, na co Zabrak stwierdził, iż dziwił się, że ten go nie pamiętał po tym jak zabił jego mistrza, a następnie został zostawiony przez niego na śmierć na Naboo. Gdy usłyszał jego słowa, strażnik pokoju uwierzył w rzeczywisty powrót nieprzyjaciela. Maul kontynuował swoją przemowę wyznając, iż mimo że jego wróg wykazywał zaniki pamięci, on nie potrafiłby go zapomnieć. Dodał, iż ten nie miał pojęcia do czego był zdolny, aby utrzymać się przy życiu oraz jak głębokie były pokłady jego nienawiści do Jedi. W odpowiedzi na jego słowa, Obi-Wan stwierdził, iż mogła być to prawda, lecz faktem było, że on już raz go pokonał, dlatego był pewien, że mógł powtórzyć swoje zwycięstwo. Brat Nocy się roześmiał i upomniał go, aby nie był taki pewny swego. Na potwierdzenie jego słów, za placami Kenobiego pojawił się Savage Opress, który niezwłocznie go zaatakował. Widok mężczyzny zaskoczył mistrza tak bardzo, iż z trudnością odpierał on jego ataki. Opress zdołał wytrącić broń z jego ręki oraz posłać go na ziemię. Wykorzystując ową sytuację, Maul przyciągnął broń mistrza do siebie, a Savage zajął się jego oszołomieniem.[76]

Kenobi spotyka Maula na Raydonii.

Oprawcy Obi-Wana zabrali go na statek, gdzie zaczęli się nad nim znęcać. Maul stwierdził, iż republikanin był wyjątkowo słaby i zadrwił z faktu, iż posiadał on rangę mistrza. W odpowiedzi na jego słowa, Kenobi doszedł do wniosku, że kiedy przeciął go wpół powinien był obrać za cel jego kark. Gdy to powiedział, zbliżył się do niego Opress, po czym rzucił go na środek ładowni, pod nogi swego brata. Podczas gdy Savage udał się do kokpitu, aby rozpocząć procedurę startową, Maul zapytał leżącego Obi-Wan czy miał jeszcze coś do powiedzenia. Mistrz odparł, iż lubił jego nowe, mechaniczne nogi, gdyż sprawiały, że ten wyglądał na wyższego. Zabrak wykorzystał Moc do podniesienia go, po czym chwycił go za twarz i przystawiając do niej włączony miecz świetlny, powiedział, iż zamierzał utrzymać Jedi w stanie przytomności, gdyż chciał, aby ten odczuł każde cięcie, które zamierzał mu zadać. Obiecał, że śmierć, którą dla niego przygotował miała przekraczać granice udręki, gdyż Obi-Wan miał cierpieć tak jak on cierpiał przez minione lata.[76]

Nieoczekiwanie w ładowni statku rozległ się głos Asajj Ventress, która sarkastycznie przywitała Zabraków, po czym zaczęła nabijać się z wyglądu Maula. Stwierdziła, iż wyzywając ich do walki miała nadzieję na wyzwanie, a nie wyrzutków z klanu Braci Nocy. Przyznała, że było to wielce rozczarowujące, po czym śmiejąc się, zniknęła w ciemności. Maul zapytał Savage'a o tożsamość kobiety, a gdy ten odparł, iż nowo przybyła była wiedźmą z Dathomiry, były Sith stwierdził, iż należało ją zniszczyć, gdyż wiedziała za dużo. Bracia zdecydowali się na opuszczenie ładowni, lecz zanim się oddalili postanowili znokautować Kenobiego. Gdy mistrz się ocknął, stała nad nim Ventress, która stwierdziła, iż wychodziło na to, iż przybyła mu na ratunek. Słysząc to, Obi-Wan zapytał kobiety od kiedy stała po jego stronie, na co ta poprosiła, aby jej nie obrażał. Mistrz stwierdził, iż po odzyskaniu przytomności czekał na niego wyjątkowo przyjemny widok. Ventress odparowała mu, aby sobie nie pochlebiał, gdyż nigdy się nim nie interesowała, a jego poobijana twarz jeszcze bardziej zmniejszała ów poziom zainteresowania. Ich rozmowę przerwali Opress i Maul, którzy stojąc w przeciwległych rogach ładowni szykowali się do zaatakowania ich. Widząc nowo przybyłych, Asajj wręczyła Obi-Wanowi jeden ze swoich mieczy, przy czym zaznaczyła, iż chciała go odzyskać. Mistrz zapewnił ją, iż czerwień nie była jego kolorem, po czym zajął pozycję do walki.[76]

Gdy rozpoczął się pojedynek, mistrz stawił czoła Maulowi. Po wymianie kilku ciosów został zmuszony do zmiany pozycji i zmierzenia się z Opressem. Nie trwało to jednak długo i po chwili wrócił do ścierania się z byłym Sithem, którego zdołał kopnąć w tors. Wymiana ciosów pomiędzy nieprzyjaciółmi trwała jakiś czas, gdy Obi-Wan zauważył, że Opress zdołał wytrącić z dłoni Ventress jej broń. Odnajdując przypięty do pleców Maula własny miecz świetlny, mistrz odzyskał go, a następnie zwrócił mrocznej Jedi jej broń. Gdy ponownie przystąpił do walki z byłym Sithem, ten wykorzystał swoje mechaniczne nogi, aby go posłać na stojące w pobliżu pudła. Gdy strażnik pokoju się otrząsnął z uderzenia, wskoczył na wyższy poziom ładowni, gdzie oczekiwał przybycia przeciwnika. Gdy Maul się zjawił, Kenobi przystąpił do ataku. Po wymianie paru ciosów, były Sith wspomniał osobę Qui-Gona i oznajmił, że bezlitośnie go zabił, podczas gdy Kenobi bezradnie się temu przyglądał. Zapytał mistrza Jedi jak się czuł z tym wspomnieniem, przez co ten rzucił się na niego nie ukrywając wściekłości. Wymieniając kolejne ciosy, Maul zdołał kopnąć Kenobiego, przez co wylądował on na ścianie ładowni. Zabrak zwrócił się do leżącego ze słowami, iż jego gniew zachwiał jego balansem, a to nie była droga Jedi. Obi-Wan podniósł się, po czym przypuścił defensywę, lecz Maul wykonał serię uników, a następnie zrzucił go na dolny pokład ładowni. Gdy mistrz znalazł się koło Ventress, powiedział jej, iż byli na przegranej pozycji, na co ta zapytała czy chciał rozpocząć ucieczkę. Obi-Wan odparł, iż nauczył się tego od niej, co ta skomentowała mówiąc, iż mogli skierować się do kokpitu, który następnie mogli odłączyć od reszty statku i umknąć nieprzyjaciołom. Obi-Wan zaakceptował jej propozycję i ruszył do wspomnianego miejsca, gdzie zajął się procedurą odłączenia go od ładowni. Gdy Asajj również znalazła się w jego wnętrzu, obserwowała jak Maul starał wyciąć sobie do nich drogę. Widząc czynione przez byłego Sitha postępy, kobieta pospieszała mistrza Jedi. Gdy mężczyźnie w końcu udało się odłączyć kokpit, wraz ze swoją towarzyszką znalazł się bezpiecznie w przestrzeni kosmicznej. Ventress zauważyła, że udało im się uciec w ostatniej chwili, na co Kenobi stwierdził, iż to nie był koniec, gdyż Maul i Opress z pewnością mieli zamiar ich ścigać.[76]

Onderońska wojna domowa

Dla jasności, nie jesteśmy tutaj, aby walczyć w waszej wojnie; raczej, aby pokazać wam jak ją prowadzić w najefektywniejszy i najbardziej udany możliwie sposób.
— Obi-Wan do onderońskich buntowników.[78]

Niedługo potem na planecie Onderon doszło do przejęcia władzy przez króla Sanjaya Rasha sympatyzującego z Konfederacją Niezależnych Systemów. Wywołało to poczucie niezadowolenia wśród niektórych obywateli globu, co z kolei doprowadziło do powstania lokalnej komórki rebeliantów. Dwójka przedstawicieli buntowników, Saw Gerrera oraz Lux Bonteri postanowili skontaktować się z Najwyższą Radą Jedi, aby poprosić ją o republikańskie wsparcie. W czasie rozmowy ze starszyzną młodszy mężczyzna przyznał, iż odzyskanie Onderonu było możliwie tylko dzięki wysiłkom zbrojnym, lecz jego towarzyszom broni brakowało zaopatrzenia. Słysząc jego słowa, Obi-Wan odpowiedział mu, iż planeta była we władaniu króla, który postanowił poprzeć sprawę Separatystów. Saw Gerrera nie zgodził się z jego słowami, gdyż uważał, że ich prawdziwy władca, Ramsis Dendup, został uciszony przez swojego następcę, który stanowił jedynie marionetkę w rękach Konfederacji. Wyznał, iż jego kompani potrzebowali pomocy Republiki, aby przetrwać w toczącej się walce. Yoda zapewnił go, że Rada Jedi miała znaleźć rozwiązanie, co zakończyło rozmowę.[78]

Obi-Wan Kenobi w czasie narady na temat onderońskiej wojny domowej.

W czasie rozmowy strażników pokoju, Anakin Skywalker zauważył, iż na wielu planetach działali rebelianci, którzy jedynie potrzebowali nakierowania na prawidłowy sposób prowadzenia swoich operacji. Uważał, że dzięki odpowiedniemu treningowi oraz zaopatrzeniu, buntownicy mogli ścierać się z mniej groźnymi celami, podczas gdy republikańska armia mogła być obecna na polu bitwy. Słysząc słowa byłego ucznia, Kenobi oznajmił mu, iż brzmiało to jak definicja terroryzmu. Rycerz nie zgodził się z nim, gdyż uważał, że była to jedynie insurekcja, której celem było ponowne sprzymierzenie wybranych planet z Republiką. Mace Windu przyznał, że mogli podzielić siły Separatystów i zmusić ich do walki na dwóch frontach. Yoda uznał, że strach nie mógł stanowić środka do osiągnięcia ich celów, gdyż zadaniem Jedi było powstrzymanie wszystkich siejących terror. Obi-Wan zgodził się z Wielkim Mistrzem, po czym wyraził obawę, że propozycja Anakina dałaby im zbyt wiele niebezpiecznych możliwości, dlatego uważał, iż nie powinni podejmować się treningu terrorystów. Kontynuując przypomniał, że sposób w jaki prowadzili wojnę odróżniał ich od innych organizacji. Wspomaganie rebeliantów, aby obalili legalnie panujący rząd doprowadziłoby jedynie do utraty żyć wśród cywili. W odpowiedzi na jego słowa, Anakin zaproponował zminimalizowanie strat poprzez wykorzystanie broni szkodzącej jedynie droidom. Mistrz Windu przyznał, że mogli pomóc buntownikom w samoobronie i przetestować ich taktykę. Słysząc to, Skywalker z zadowoleniem stwierdził, iż mogło to być dla nich nową bronią. Po chwili zastanowienia, Yoda zgodził się na przeprowadzenie treningu oraz obserwacji rebeliantów. Mając aprobatę mistrza, Anakin obiecał zebrać drużynę, na co Obi-Wan zgłosił się do udziału w misji. Rycerz zapytał go czy mu nie ufał, na co mistrz odparł, iż bardziej niż powinien, dlatego to go niepokoiło.[78]

Jakiś czas później, republikanie dotarli na Onderon na pokładzie Valkyrie 2929. Znajdując się na ziemi pod osłoną nocy, zaczęli przemieszczać się w ciszy przez miejscowy las. W pewnym momencie zostali zaskoczeni przez dwójkę rebeliantów pod przewodnictwem Steely Gerrery, która nakazała im ujawnić swoją tożsamość. Odpowiedział jej, Skywalker, który zdejmując kaptur zapewnił, że byli przyjaciółmi. Tano dodała od siebie, że przybyli na Onderon, aby wspomóc buntowników w walce o ich rodzinną planetę. Słysząc to, Gerrera przedstawiła się, po czym poinformowała nowo przybyłych, że zamierzała zaprowadzić ich do rebelianckiej kryjówki.[78]

Jedi spotykają się z Sawem Gerrerą.

Gdy po trwającej jakiś czas wędrówce dotarli do celu, Obi-Wan zauważył, że przebywający w bazie buntownicy nie wyglądali na żołnierzy. Anakin odpowiedział mu, iż spodziewał się tego, dlatego zabrał z nimi kapitana Rexa. Klon stwierdził, iż miejscowi nie sprawiali wrażenia nowicjuszy, lecz z pewnością wymagali ukończenia odpowiedniego treningu. Po chwili do republikanów zbliżył się Saw Gerrera, który przyznał, iż nie mógł się doczekać walki z wojskami Separatystów. Obi-Wan ostudził jego zapał mówiąc, iż na wszystko miał przyjść czas. Do rozmowy wtrąciła się Steela, która zauważyła, iż jej brat lubił odgrywać lidera, pomijając fakt, iż nikt go na takowego nie wybrał. Anakin odpowiedział jej, że wraz z ich przybyciem dowodzenie spoczywało w ich rękach, a buntownicy mieli sporo do nauki.[78]

Nieco później, w czasie zebrania z bojownikami, Skywalker poinformował ich, iż atutem wojsk Konfederacji była ich liczebność, dlatego oni zamierzali pokazać im jaki był najlepszy sposób na ich pokonanie. Kenobi zaznaczył, iż przebywali na Onderonie jedynie w celu wytrenowania rebeliantów, a nie z powodu chęci uczestniczenia w ich wojnie. Gdy miejscowi zgodzili się z jego słowami, CT-7567 oznajmił, iż zamierzał pokazać im w jaki sposób jego pobratymcy walczyli z droidami. Dodał też, iż potrzebował ochotników do przetransportowania dostarczonych zapasów. Gdy Saw Gerrera zapewnił, iż to nie powinno być problemem, zebranie dobiegło końca.[78]

Gdy wspomniane przez kapitana zaopatrzenie zostało przetransportowane do bazy buntowników, republikanie zorganizowali dla nich pokaz ataku na czołg AAT. W trakcie szkolenia, Obi-Wan zauważył nieporadność rebeliantów oraz fakt, iż skłaniali się oni do wzajemnej rywalizacji. Anakin zapewnił go, iż ci mieli się wszystkiego nauczyć, na co mistrz polecił mu, aby obserwował najlepiej zapowiadających się bojowników, gdyż w wojnie domowej czas nie działał na ich korzyść. Następnie przyszedł czas na zaprezentowanie sposobu walki z droidekami. Po przemowie Skywalkera, Rex zaprezentował buntownikom prawidłowy sposób unicestwienia niszczycieli, a następnie zarządził zajęcia praktyczne. W ich trakcie, Obi-Wan upomniał Steelę Gerrerę, aby nie skupiała się na swojej frustracji, gdyż to ona przyczyniała się do jej porażki. Nieco później, gdy prowadzili trening strzelecki, Kenobi pochwalił kobietę za jej umiejętność do skupienia. CT-7567 poinformował rebeliantów, że w walce z droidami jedynym pewnym celem była głowa, gdyż tylko jej zniszczenie uniemożliwiało maszynom przesyłanie danych. Po tych słowach kapitan dał bojownikom swobodę w strzelaniu, lecz w tej samej chwili do obozu zaczęły wchodzić wojska wroga. Biorąc pod uwagę powagę sytuacji, Obi-Wan uruchomił swój miecz świetlny, po czym razem z Anakien przystąpił do odbijania blasterowych strzałów. Po chwili strażnicy pokoju zdecydowali się na znalezienie schronienia, a gdy trafili pod osłonę Kenobi stwierdził, iż trening rebeliantów dobiegł końca. Powracając do walki, Skywalker oznajmił, iż zamierzał zająć się lewą flanką jeśli jego mentor zabezpieczyłby prawą. Mistrz nie zgodził się z jego propozycją i przypomniał, że mogli jedynie chronić bojowników, a nie walczyć w ich wojnie. Po tych słowach zwrócił się do Steely i poinformował ją, że wróg miał za dużą przewagę. Dodał, iż przy pomocy Anakina i Ahsoki mógł odeprzeć droidy, co miało dać czas rebeliantom na ewakuację. Gerrera odpowiedziała mu, iż nie byli trenowani w ucieczce, a w walce, dlatego zwróciła się do swojego brata, aby wykorzystał ładunki wybuchowe do walki z nieprzyjacielem. Gdy strategia kobiety przyniosła oczekiwane rezultaty, Skywalker stwierdził, iż walczący radzili sobie całkiem nieźle, na co Kenobi przypomniał mu, iż była to zaledwie pierwsza fala. Chwilę potem na polu bitwy pojawił się czołg AAT, przez co mistrz zaproponował Steeli wkroczenie do akcji. Kobieta odrzuciła jego propozycję, stwierdzając, iż mogli sobie z nim poradzić samodzielnie. Na potwierdzenie jej słów, Lux oraz Saw przypuścili rajd na pojazd Konfederacji, po czym doprowadzili do jego zniszczenia.[78]

Anakin Skywalker i Obi-Wan Kenobi podczas ataku na obóz onderońskich rebeliantów.

Gdy walka dobiegła końca, Obi-Wan zwrócił się do rebeliantów mówiąc im, aby nabrali pewności siebie po odniesionym zwycięstwie. Zapewnił ich też, że większa liczba wojsk wroga miała wkrótce zjawić się w ich obozie. Słysząc jego słowa, Anakin dodał od siebie, iż uważał, że bojownicy byli gotowi do prowadzenia swojej działalności. Stwierdził, iż nie musieli dłużej ukrywać się w dżungli, a zamiast tego mogli otwarcie stawić czoła droidom. Saw odparł mu, iż nie spodziewał się, że maszyny byłyby aż tak nieporadne, na co Ahsoka odpowiedziała, iż ich jedyną przewagą była przewaga liczebna. Skywalker dodał, iż program droidów nie uwzględniał natury ataku prowadzonego przez buntowników, co Lux skwitował mówiąc, iż mieli zaatakować je gdy się tego nie spodziewały. Steela podchwyciła jego tok myślenia i przyznała, że dzięki takiemu postępowaniu mogliby się wtopić w populację mieszkańców stolicy. Ahsoka oznajmiła, iż musieli opracować plan przeniknięcia do miasta, na co Lux zapewnił, iż posiadał pewien pomysł.[78]

Zgodnie ze słowami chłopaka, rebelianci oraz towarzyszący im Jedi wcielili się w role myśliwych powracających do Iziz po długim polowaniu. Gdy po jakimś czasie dotarli do murów miasta, zostali poddani kontroli przez droidy bojowe, które po krótkiej rozmowie zdecydowały się wpuścić ich do wnętrza metropolii. Na jej terenie, Obi-Wan zwrócił się do buntowników i doradził im, aby poszukali nowych rekrutów oraz wybierali swoje cele z rozwagą. Słysząc jego słowa, bojownicy zdecydowali się rozdzielić oraz spotkać ponownie po zapadnięciu zmroku. Przed ich odejściem, Skywalker zapewnił Bonteriego, iż zamierzali się upewnić, aby walczący mieli wystarczająco zapasów, a Ahsoka dodała od siebie, iż osobiście zamierzała się tym zająć. Gdy zostali sami, Skywalker zapytał Kenobiego jakie miał przeczucia na temat nadchodzących wydarzeń. Mistrz odparł mu, iż przypuszczał, że mieli się pozytywnie zaskoczyć, co rycerz skomentował pytaniem czy ten wierzył, iż ów nowa strategia miała okazać się udaną. Obi-Wan odparł mu, iż był jedynie pełny nadziei, po czym skierował dosiadanego przez siebie falumpaseta w jedną z ulic.[78]

Obi-Wan i Anakin w trakcie rozmowy na terenie Iziz.

Jakiś czas później, gdy zaczęły się regularne ataki buntowników na droidy Separatystów, Obi-Wan podjął się obserwowania wysiłków walczących. Po serii sukcesów, mistrz, w towarzystwie pozostałych republikanów, spotkał się z rebeliantami w ich kryjówce. W czasie zebrania, Anakin zapewnił, iż ich zwycięstwa nie miały przejść bez echa. Kenobi zgodził się z jego słowami, lecz zauważył też, że bojownicy powinni byli również zwracać uwagę na opinię publiczną. Gdy Ahsoka powiedziała, że mieszkańcy Iziz byli przerażeni działalnością buntowników, mistrz oznajmił zebranym, iż ich intencje nie dla wszystkich mogły być wystarczająco jasne. Saw Gerrera doszedł do wniosku, iż powinni byli zniszczyć więcej oddziałów wroga, gdyż tylko wtedy mogli wyzwolić Onderon. Steela dodała od siebie, iż potrzebowali, aby mieszkańcy uwierzyli w ich sukces, gdyż bez tego wszystkie ich wysiłki były na próżno. Lux Bonteri odparł jej, że przepełnieni strachem cywile nie poparliby ich gdyby nie byli pewni ich intencji. Saw nie mógł zrozumieć dlaczego mieszkańcy się ich obawiali, na co jego siostra poinformowała go, iż musieli zdobyć ich zaufanie. Skywalker zapewnił zebranych, że mieli mieć ku temu dużo czasu, a Kenobi dodał, by szanowali swoje zwycięstwa i wyciągali z nich lekcje. Gdy narada dobiegła końca, Jedi skierowali się na zewnątrz budynku, gdzie Anakin żartobliwie stwierdził, iż 501 Legion wkrótce mógł mieć konkurencję. Rex odparł mu, iż do tego było jeszcze daleko, lecz przyznał, że buntownicy mu zaimponowali. W odpowiedzi na jego słowa, Obi-Wan oznajmił, iż wraz z byłym uczniem zamierzał przekazać Radzie Jedi raport z poczynionych postępów. Dodał, iż na powierzchni planety miała pozostać Ahsoka, która jako doradczyni miała obserwować rebeliantów i donosić o ich poczynaniach. Skywalker zapytał padawanki czy ta była zainteresowana kontynuowaniem zadania, a gdy ta się zgodziła, Kenobi stwierdził, iż mieli kontynuować wspieranie bojowników zasobami oraz funduszami, lecz przyznał, iż ci powinni byli nauczyć się polegania na własnych zasobach, gdyż od tego zależało ich przetrwanie.[79]

Gdy buntownicy doprowadzili do zniszczenia generatora energii, Obi-Wan, Anakin oraz Rex przeprowadzili z nimi holorozmowę, w czasie której pogratulowali im zwycięstwa. CT-7567 zauważył, iż Steela Gerrera była urodzoną przywódczynią, a Kenobi dodał od siebie, iż nie brakowało jej odwagi. Zwracając się do rebeliantów oznajmił im, że ich osiągniecie z pewnością miało przyciągnąć uwagę hrabiego Dooku, który miał odpowiedzieć w zdecydowany sposób. Zaznaczył, iż kluczowym było, aby walczący adaptowali się do nowych sytuacji, gdyż tylko to miało im pozwolić na wyzwolenie Onderonu. Rodzeństwo Gerrerów zapewniło, że zamierzali się zastosować i zwyciężyć, na co mistrz odparł, iż nie miał ku temu żadnych wątpliwości. Do rozmowy wtrącił się Skywalker, który stwierdził, iż nadszedł czas do zebrania mieszkańców i przekonania ich do sprawy walczących. Zaznaczył, że wpływ na społeczeństwo i jego inspirowanie miało dużą wagę w kwestii odniesienia zwycięstwa. Kończąc rozmowę, Obi-Wan stwierdził, iż kolejnym krokiem rebeliantów powinien być wybór oficjalnego przywódcy.[79]

Obi-Wan zleca Ahsoce pozostanie na Onderonie.

Jakiś czas później z Kenobim i Skywalkerem skontaktowała się Tano, która poinformowała ich o najnowszych poczynaniach onderońskich buntowników. W rozmowie, mistrz oznajmił padawance, iż wyczuwał, że ta się bała. Dziewczyna odparła mu, że rebelianci byli podzieleni, a ona obawiała się, że jeśli ci podjęliby próbę wyswobodzenia prawowitego króla, Ramsisa Dendupa, mogli ponieść śmierć. Słysząc to, Obi-Wan powiedział Ahsoce, iż nie mogli kontrolować losu walczących. Kontynuując swoje rozważania, Togrutanka stwierdziła, iż walczący ryzykowali własne życia, aby ocalić jednego człowieka. Mistrz upomniał ją, aby nie lekceważyła pozycji władcy, który stanowił symbol dla mieszkańców Onderonu, a także był kluczem do ich zwycięstwa. Gdy Tano przyznała, że czuła się odpowiedzialna za rebeliantów, Skywalker powiedział jej, iż zadanie było zdecydowanie ważniejsze niż jej osobiste uczucia. Obi-Wan dodał, aby dziewczyna interweniowała w planach buntowników tylko w beznadziejnej sytuacji. Przypomniał, iż aby walczący odnieśli sukces, musieli nauczyć się polegania na własnych możliwościach. Gdy Ahsoka oznajmiła, iż rozumiała jego przekaz, rozmowa dobiegła końca. Po udanym uwolnieniu króla Dendupa, Tano ponownie skontaktowała się z Kenobim i Skywalkerem. Dziewczyna oznajmiła mężczyznom, iż Separatyści z pewnością byli świadomi ich poparcia względem buntowników. Gdy Obi-Wan polecił jej, aby przygotowała się na prawdziwą walkę, ta zapytała czy byli w stanie zapewnić jej wsparcie. Anakin odparł, iż to zależało wyłącznie od Rady Jedi, po czym zakończył połączenie.[80]

Gdy wojska Konfederacji zaatakowały Gniazdo, Ahsoka ponownie skontaktowała się z Obi-Wanem i Anakinem. W czasie rozmowy, mistrz zauważył, iż hrabia Dooku skupił swoją pełną uwagę na działaniach rebeliantów. Togrutanka odparła mu, iż konflikt na Onderonie przybrał charakter regularnej wojny, dlatego prosiła, aby porozmawiał z pozostałymi członkami Rady Jedi na temat udzielenia im wsparcia. Mistrz powiedział jej, iż biorąc pod uwagę rozwój wydarzeń, nawet Mace Windu byłby ostrożny w podejmowaniu kolejnych kroków. Przyznał, że starszyzna nie miała zamiaru ingerować, ani wplątywać Republiki w wojnę domową. Słysząc jego słowa, Tano poinformowała go, że Separatyści wykorzystywali nową kanonierkę, która dzięki swoim osłonom była niemożliwa do zniszczenia. Kenobi zapewnił, iż było mu przykro, lecz buntownicy musieli znaleźć własny sposób na kontynuowanie konfliktu. Polecił dziewczynie, aby w przypadku pewnej porażki ewakuowała kogo się dało, a następnie niezwłocznie powróciła na Coruscant. Gdy Ahsoka potwierdziła otrzymanie rozkazu, a połączenie dobiegło końca, Anakin zwrócił się do Obi-Wana mówiąc, iż musieli pomóc rebeliantom. Mistrz odparł mu, iż mieli zrobić wszystko co w ich mocy, aby pomóc w przetransportowaniu ocalałych. Skywalker zauważył, iż ich działanie było niezbędne zanim walczący straciliby własną planetę, na co mistrz odparł mu, iż nie mogli tego uczynić. Rycerz zapytał jaką to robiło różnicę, gdy Separatyści zdawali sobie sprawę z ich udziału w wojnie. Kenobi zapewnił go, iż rozumiał jego punkt widzenia, lecz przypomniał, iż musieli pozostać wiernymi swoim przekonaniom i wyciągnąć z tego lekcję. Skywalker odparł mu, iż udzielona pomoc nie musiała oficjalnie pochodzić od Republiki, a mogła przypaść w udziale stronie trzeciej. Słysząc jego słowa, mistrz zaczął się zastanawiać kto w galaktyce posiadałby wystarczająco dużo pocisków rakietowych. Po chwili milczenia jego były uczeń z uśmiechem na ustach przypomniał mu osobę Honda Ohnaki.[81]

Kenobi i Skywalker w czasie holograficznej rozmowy z Tano.

Zgodnie z pomysłem Skywalkera, przywódca piratów dostarczył na Onderon skrzynie z wyrzutniami rakiet, przez co po trwających jakiś czas walkach, rebelianci zdołali odeprzeć wojska Konfederacji. Porażka w ataku na Gniazdo doprowadziła do ewakuacji armii hrabiego Dooku oraz do egzekucji króla Sanjaya Rasha, przez co prawowity władca, Ramsis Dendup, mógł ponownie objąć tron. Obi-Wan oraz Anakin udali się na Onderon, gdzie uczestniczyli w uroczystości upamiętniającej zakończenie wojny domowej. Jedi trzymali się na uboczu podczas gdy uczestnicy walk składali hołd poległej Steeli Gerrerze. Obserwując zbliżającą się do katafalku Ahsokę, Obi-Wan doszedł do wniosku, iż padawanka dużo przeszła. Anakin odparł mu, iż śmierć onderońskiej rebeliantki miała mieć na wszystkich uczestników wojny znaczący wpływ. Mistrz zgodził się z nim, po czym wraz z pozostałymi uczestnikami ceremonii, wysłuchał przemowy króla Dendupa.[81]

Kłopoty adeptów

Póki co, bądźcie dumni. Przeżyliście próbę, której niewielu w waszym wieku mogłoby sprostać. Witajcie w domu, młodzi Jedi.
— Obi-Wan Kenobi do adeptów Jedi.[82]

Obi-Wan przebywał na pokładzie swojego flagowego okrętu, Negotiatora, gdy odebrał komunikat od grupy adeptów Jedi znajdujących się na pokładzie Crucible, którzy poinformowali go, iż zostali zaatakowani przez Honda Ohnakę, który znacząco uszkodził ich statek, a także porwał Ahsokę Tano. Słysząc ich doniesienia, mistrz obiecał wysłać im na ratunek komandora CC-2224, a także zapewnił, iż piraci z Florrum mieli zostać odpowiednio ukarani. Katooni zapytała jaki los czekał Tano, na co Kenobi odparł, iż Ohnaka musiałby być jeszcze większym głupcem niż się spodziewał, jeśli odważyłby się skrzywdzić dziewczynę. Kontynuując, mistrz poinformował adeptów, iż po ich uratowaniu zamierzał skupić się na uwolnieniu Togrutanki, na co Petro odpowiedział mu, iż mogliby pomóc padawance szybciej niż on. W odpowiedzi na jego słowa, Obi-Wan przyznał, iż młodzicy wykazali się wyjątkową odwagą, lecz przestrzegł ich także, że piraci Honda byli niebezpieczni. Gdy chłopiec przypomniał, że to on i jego współtowarzysze zdołali przepędzić bandytów z pokładu Crucible, Kenobi stanowczo zabronił adeptom narażania własnego bezpieczeństwa, aby ratować Ahsokę. Gdy uczniowie potwierdzili zrozumienie jego słów, rozmowa dobiegła końca.[83]

Kenobi w czasie walk w hangarze Negotiatora.

Mistrz zwrócił się do Cody'ego stwierdzając, iż miejsce pobytu adeptów było stanowczo zbyt bliskie Florrum, dlatego obawiał się, iż ci mogli zrobić coś nieprzemyślanego. Przyznał, iż najlepiej by było gdyby komandor wyruszył jak najszybciej. Gdy to powiedział, jeden z oficerów poinformował go, że z nadprzestrzeni wychodziła flota Separatystów. Po chwili rozgorzała walka, przez co generał polecił podwładnym zajęcie stanowisk bojowych oraz wysłanie do walki wszystkich myśliwców. Po wydaniu rozkazów, poinformował CC-2224, iż ten chwilowo musiał odłożyć misję uratowania adeptów.[83]

Jakiś czas później, Obi-Wan został poinformowany, że jego siły ponosiły dotkliwe straty, a wrogie wojska szykowały się do abordażu. Słysząc to, mistrz zdecydował o wyruszeniu do głównego hangaru Negotiatora, aby podjąć się próby ich powstrzymania. Gdy tam się znalazł, na pokład niszczyciela wleciał jeden z Y-wingów klonów, który następnie się rozbił. Widząc, iż jego pilot wciąż żył, Kenobi pomógł mu wydostać się z wraku, po czym ruszył do walki z droidami. W pewnej chwili został zawołany przez generała Grievousa, który zabijając jednego z klonów za pomocą swojej nogi, wyzwał go na pojedynek. Widząc okrucieństwo cyborga, mistrz oznajmił, iż ten miał tego pożałować, po czym przypuścił atak. Starcie trwało jakiś czas gdy Grievous zaczął zdobywać nad Obi-Wanem przewagę. Jedi został kopnięty przez przeciwnika, a siła uderzenia posłała go na kanonierkę LAAT/i. Gdy się tam znalazł, Cody zaproponował wykorzystanie przeciwko cyborgowi beczki z paliwem, na co Kenobi bez wahania przystał. Gdy w stronę generała Konfederacji zmierzał posłany przez mistrza pocisk, CC-2224 strzelił do niego czym doprowadził do jego eksplozji. Gdy okazało się, że Grievous nie odniósł większych obrażeń, Obi-Wan rozkazał swoim podwładnym, aby się wycofali. Uciekając, skontaktował się z załogą, po czym nakazał opuszczenie Negotiatora. Słysząc jego słowa, Cody zapytał go czy nie powinni byli zostać i walczyć, gdyż w jego opinii nie mogli sobie pozwolić na utratę okrętu. Kenobi odparł mu, iż musieli przyjąć do wiadomości, iż niszczyciel był już stracony. Przemierzając jeden z korytarzy dodał, iż przed ewakuacją mieli przygotować dla Separatystów pewną niespodziankę.[83]

Obi-Wan gratuluje adeptom ukończenia misji.

Zgodnie ze swoimi wcześniejszymi słowami, generał skierował się na mostek, gdzie uruchomił procedurę samozniszczenia gwiezdnego niszczyciela. Przed udaniem się do kapsuły ratunkowej, nagrał wiadomość dla generała Grievousa, w której przyznał, iż ten go pokonał, a także poinformował nieprzyjaciela o zaplanowanej destrukcji okrętu. Gdy Obi-Wan stwierdził, iż nie było powodów do dalszego zwlekania, skierował się do kapsuły, po której wystrzeleniu razem z CC-2224 obserwował zagładę swojego flagowego okrętu. Zwracając się do towarzysza zauważył, iż wraz z utratą statku nie byli w stanie pomóc adeptom.[83]

Jakiś czas później, gdy Kenobi znajdował się bezpiecznie na nowym gwiezdnym niszczycielu, na pokład okrętu przybył Slave I pilotowany przez Honda Ohnakę. Okazało się, iż pirat przetransportował na statek Ahsokę Tano oraz adeptów, którzy zignorowali wcześniejsze rozkazy Obi-Wana i wyruszyli dziewczynie na ratunek. W rozmowie z mistrzem, Ohnaka wymienił listę rzeczy, za które oczekiwał zapłaty od Republiki. Na zakończenie przyznał, iż organizowanie misji ratunkowych było wyjątkowo skomplikowane. Słysząc jego słowa, Obi-Wan zapytał go czy był pewien, że przeprowadził misję ratunkową, a nie próbę uprowadzenia statku należącego do Zakonu Jedi. Hondo odparł, iż jego brak wdzięczności był zaskakujący, dlatego zdecydował niezwłocznie się oddalić i zapewnił, że zamierzał przesłać mu swój rachunek. Po odejściu pirata, Obi-Wan skierował się w stronę Ahsoki oraz otaczających ją adeptów. Na widok dziewczyny przyznał, iż dobrze było ją widzieć w dobrym zdrowiu, na co ta odparła, iż przeżyli misję pełną przygód. Huyang dodał od siebie, iż ich przeżycia należały do najciekawszych od czasu gdy mistrz Yoda wyruszył na wyprawę, w której zdobył kryształ do swojego miecza świetlnego. Jego słowa wywołały nadmierny entuzjazm wśród młodzików, przez co Obi-Wan zdecydował się go ostudzić stwierdzając, iż owa opowieść musiała poczekać. Zmieniając temat pogratulował adeptom uzyskania kryształów do ich mieczy świetlnych i oficjalnie powitał ich w Zakonie Jedi.[82]

Misja Drużyny D

Mistrz Kenobi wziął udział w spotkaniu, w czasie którego Mace Windu przydzielił pułkownikowi Meeburowi Gasconowi oraz dowodzonej przez niego Drużynie D zadanie zinfiltrowania separatystycznego drednota w celu przechwycenia modułu szyfrującego zakłócającego czytelność wrogiej komunikacji.[84]

Konferencja strategiczna

Obi-Wan Kenobi i Anakin Skywalker podczas chaosu po wybuchu gwiezdnego niszczyciela.

Nieco później, Obi-Wan udał się do układu Carida na położoną na jego obszarze stację kosmiczną o nazwie Valor. Na jej pokładzie zorganizowano konferencję strategiczną, w czasie której przedstawiciele Najwyższej Rady Jedi oraz członkowie dowództwa Wielkiej Armii Republiki mieli omawiać dalsze działania wojenne. Podczas oczekiwania na rozpoczęcie wydarzenia, Anakin Skywalker oznajmił byłemu mistrzowi, iż według niego konferencje strategiczne były najgorszym elementem ich pracy. Obi-Wan odparł mu, iż biorąc pod uwagę cel ich zgromadzenia ten miał okazję wypowiedzieć wszystkie swoje zażalenia na forum. Gdy to powiedział zauważył przybycie ostatniego gwiezdnego niszczyciela, przez co zdecydował się powiadomić o tym Mace'a Windu. Odchodząc upomniał Anakina, aby rozważył swoje negatywne nastawienie. Kenobi zdążył poczynić ledwie kilka kroków, gdy Skywalker głośno zapytał czy nowo przybyły okręt nie zbliżał się do nich zbyt szybko. Gdy Wilhuff Tarkin stwierdził, iż nie wyglądało na to, aby niszczyciel zamierzał zwolnić, Anakin zapytał czy udało się im nawiązać kontakt z załogą. Wojskowy odparł mu, iż Z9 nie mógł nawiązać z nikim połączenia, co rycerz skomentował zastanawiając się gdzie przebywał R2-D2. Po chwili Tarkin poinformował zebranych, iż na zbliżającym się gwiezdnym niszczycielu wykryto znaczny ładunek rhydonium. Słysząc to, Skywalker stwierdził, iż okręt zamieniono w bombę. Gdy to powiedział statek uległ zniszczeniu, a jego szczątki zaczęły uderzać w stację kosmiczną. Obserwując powstały chaos, Obi-Wan zwrócił się do byłego ucznia przypominając, iż ten obawiał się, że konferencja byłaby nudna. Gdy chwilę później z Valor skontaktował się szukający pomocy pułkownik Cascon, Skywalker zażądał jego raportu. Zilkin poinformował go, iż przedwczesna eksplozja niszczyciela była efektem heroicznej postawy R2-D2, który tym samym ocalił wiele istnień. Słysząc jego słowa, Skywalker zdecydował o natychmiastowym wysłaniu grupy ratunkowej na poszukiwanie astromecha.[85]

Misja na Brayu

Jak zwykłem powtarzać Anakinowi, razem możemy zrobić wszystko. Razem jesteśmy silni.
— Obi-Wan do niewierzącej w swoje możliwości Adi Gallii.[86]
Obi-Wan Kenobi i Adi Gallia na Brayu.

Gdy Najwyższa Rada Jedi otrzymała wezwanie o pomoc od Brayan z planety Bray, Obi-Wan Kenobi oraz Adi Gallia wyruszyli na ogarnięty wiecznym mrokiem świat, aby bliżej przyjrzeć się sprawie. Po wylądowaniu na powierzchni globu zostali przywitani przez zaskoczonych ich przybyciem mieszkańców, przez co mistrz Kenobi poinformował ich, że Rada Jedi nigdy nie ignorowała próśb o udzielenie wsparcia. Jego słowa skomentowała Gallia, która stwierdziła, iż uwaga starszyzny kierowana była zwłaszcza w stronę planet, które podejrzewano o współpracę z Separatystami. Obi-Wan upomniał towarzyszkę, przypominając jej co mistrz Yoda sądził o jej cynizmie, po czym przedstawił ją i siebie gospodarzom, a także zapytał jak mogliby im pomóc. Dwójka Brayan odpowiedziała mu, iż życie na ich planecie zawsze było trudne, lecz od momentu przybycia Mrocznego Lorda ich egzystencja była koszmarem pełnym strachu. Słysząc ich słowa, Obi-Wan przyznał, iż nie podobało mu się brzmienie ich słów, dlatego chciał poznać tożsamość owego mężczyzny. Gdy mieszkańcy odparli, że nigdy go nie widzieli, Adi zapytała ich dlaczego zatem aż tak bardzo się bali. Brayanin oznajmił, iż Mroczny Lord nękał ich wioskę, przez co większość urządzeń nie działała jak należało. Stwierdził, iż wszystko zaczęło się gdy najeźdźca zbezcześcił Cytadelę Światła, która kiedyś była świętym miejscem oświetlającym planetę, następnie zamienionym w miejsce ciemności. Adi Gallia zauważyła, że nie można było powiedzieć tego o wiosce mieszkańców, w której nie brakowało oświetlenia, technologii, a nawet droidów. Mistrz Kenobi przerwał jej sceptyczną przemowę, gdyż zauważył, że coś się zbliżało. Gdy jeden z Brayan oznajmił, iż nadchodziło stworzenie mroku, Jedi uruchomił swój miecz świetlny, a następnie skierował się w jego stronę w towarzystwie komandora CC-2224. Klon zauważył, iż mieszkańcy wydawali się nadto zdenerwowani, przez co generał upomniał go, aby nigdy nie lekceważył strachu, gdyż był on potężną bronią. Gdy znaleźli się przy nieznanej im bestii, Cody zaczął zastanawiać się czym była. Gdy mistrzyni Gallia stwierdziła, iż ta wyglądała jak mynock, komandor nakazał swoim ludziom otworzenie ognia. Ku powszechnemu zaskoczeniu, stworzenie zaczęło pożerać blasterowe strzały, przez co Peel zdecydował się rzucić w nie detonatorem termicznym. Widząc zamiary żołnierza, Obi-Wan ostrzegł go, aby nie zbliżał się zbyt blisko. Klon nie posłuchał go, przez co bestia zdołała go zranić. Gdy Jedi wspólnymi siłami zdołali ją przepędzić, upewnili się, że Peel nie wymagał zaawansowanej opieki medycznej, po czym zdecydowali się chwilowo wrócić na swój prom.[86]

Gdy przebywali na pokładzie, Gallia stwierdziła, iż nie widziała innego rozwiązania jak zinfiltrować Cytadelę Światła. Kenobi zgodził się z nią i dodał, iż miał złe przeczucie wobec owego Mrocznego Lorda. Gdy to powiedział, zauważył, iż na statku wystąpiły nieoczekiwane skoki mocy. Jego słowa zaskoczyły Adi, która zapytała czy było możliwe, iż mieli na pokładzie jedno z mrocznych stworzeń. Jedi wyruszyli wgłąb statku, aby zbadać problem. W jednym z korytarzy byli świadkami sytuacji, w której Cody pytał Peela co ten robił przy okablowaniu promu. Gdy żołnierz się odwrócił, okazało się, że zadrapanie, które otrzymał podczas ataku bestii w wiosce, zamieniło go w jedną z nich. Widząc to, Obi-Wan ostrzegł komandora, aby nie dał się zadrapać, po czym zbliżył się do przemienionego Peela i chwycił go za nadgarstki. Wykorzystując swoją szansę, CC-2224 oszołomił zainfekowanego wiązką ogłuszającą, za co mistrz Jedi niezwłocznie mu podziękował. Następnie Obi-Wan polecił podwładnemu, aby zabezpieczył Peela do czasu znalezienia lekarstwa.[86]

Mistrzowie Kenobi i Gallia udali się do Cytadeli Światła. Gdy znaleźli się w jej wnętrzu, Obi-Wan odkrył znajdującego się tam hrabiego Dooku, przez co stwierdził, iż mógł się tego spodziewać, a także ogłosił, że panowanie Sitha dobiegło końca. Przywódca Konfederacji odparł mu, iż nieeleganckim było zjawianie się bez zaproszenia, przez co mistrzyni Gallia zapytała czy on sam został zaproszony przez brayańską starszyznę do zajęcia ich świata oraz zamienienia ich dzieci w potwory. Dooku odpowiedział jej, że wydarzenia na planecie nie były jego odpowiedzialnością, gdyż podobnie jak Jedi był na niej jedynie gościem. Gdy to powiedział, przed nowo przybyłymi ukazał się gospodarz Cytadeli Światła, lord Ravna. Widząc go, Obi-Wan uruchomił swój miecz i przystąpił do ataku. Ku jego zaskoczeniu, mężczyzna pochłonął energię jego broni, po czym jedną ręką przygwoździł go do ziemi oznajmiając, iż smakował lepszych przysmaków. Widząc jego niedolę, mistrzyni Gallia ruszyła w stronę Ravna gotowa do zadania ciosu, lecz wtedy interweniował Dooku, który poraził ją błyskawicami Mocy. Gdy Jedi zostali chwilowo pokonani, Ravna przyznał, że potęga Sitha mu imponowała dlatego zaczął się zastanawiać czy nie powinien był ucztować na jego osobie. Słysząc jego słowa, Dooku przypomniał mu o zawartej między nimi umowie, wedle której Ravna miał mu pomóc zgładzić Jedi, dzięki czemu on zamierzał pozwolić mu na swobodę działalności. Obi-Wan zawołał do nieprzyjaciela, aby porzucił ów zamysł, gdyż jego wykonanie groziłoby śmiercią milionów istnień. Przywódca Konfederacji odparł mu, iż to dotyczyło jedynie żyć klonów, a mogło się zacząć z pomocą zaledwie jednego zainfekowanego żołnierza. Stwierdził, iż wojny klonów mogłyby się zakończyć w mgnieniu oka, a a galaktyka zostałaby zjednoczona. Gdy to powiedział, Ravna przyznał mu rację i oznajmił, że mieszkańcy galaktyki mieli się zjednoczyć, ale pod jego władaniem. Dooku wezwał go do szanowania ich umowy, lecz lord odparł, iż nie służył nikomu, a na potwierdzenie swoich słów zaatakował dotychczasowego sojusznika czym doprowadził do jego przemiany.[86]

Przytrzymywany przez Ravnę, Obi-Wan wzywa Dooku do porzucenia swoich planów.

Zainfekowany Dooku zaatakował towarzyszącego mu super droida bojowego B2, na którego energii natychmiast się pożywił. Gdy to uczynił, Ravna dał mu wolną rękę w przemienieniu republikanów, co według niego dałoby początek zjednoczeniu Jedi i Sithów. Widząc jaki obrót przybierała sytuacja, Obi-Wan zaczął szydzić z Dooku nazywając go marionetką i słabym głupcem. Mistrzyni Gallia nie kryła zaskoczenia jego zachowaniem, dlatego stwierdziła, iż rozgniewanie przemienionego Sitha nie było najlepszym pomysłem. Kenobi kontynuował swoją przemowę stwierdzając, iż gniew mógł ich jedynie zaprowadzić na ciemną stronę, co przykładem Dooku, uczyniłoby ich żałosnymi i łatwymi do kontrolowania. Słowa mistrza Jedi dotarły do Sitha, który pełen złości przypomniał mu, aby nie lekceważył potęgi ciemnej strony Mocy. Gdy to powiedział poraził błyskawicami Ravnę oraz jego podwładnych. Widząc, iż Dooku odzyskał nad sobą panowanie, Obi-Wan stwierdził, iż warto było przemówić do jego ego, a także przyznał, że cieszył się z jego powrotu. Przywódca Konfederacji odparł mu, iż wykorzystanie podstępu do nakłonienia go do złamania woli Ravny było czymś godnym Sitha. Zmieniając temat, przyznał, iż nie był w stanie długo powstrzymywać lorda oraz jego podwładnych, dlatego chciał, aby Kenobi i Gallia doprowadzili do zniszczenia Cytadeli Światła. Mistrzowie bez zwłoki udali się w kierunku wyjścia z budynku. W czasie drogi, Adi zapytała Obi-Wana jak zamierzał doprowadzić do zniszczenia obiektu, na co ten odparł jej, iż musieli wykorzystać wiek gmachu oraz połączyć siły w wykorzystaniu Mocy, by zniszczyć fundamenty. Kobieta nie wierzyła w swoje siły, przez co Kenobi polecił jej, aby zaufała Mocy, gdyż razem byli silniejsi. Gdy zgodnie z jego słowami, strażnicy pokoju zdołali doprowadzić do zniszczenia Cytadeli Światła, lord Ravna oraz jego podwładni zostali pogrzebani w jej gruzach, przez co wszyscy zainfekowani zostali uwolnieni spod jego wpływu. Po ustabilizowaniu sytuacji, Jedi wrócili na swój statek i opuścili powierzchnię planety.[86]

Potyczka na Florrum

Bratacie się teraz z piratami? Oh, jak bardzo upadli potężni Sithowie.
— Obi-Wan Kenobi do Maula.[87]

Gdy stacja przeładunkowa Cybloc zaczęła nadawać sygnał o niebezpieczeństwie, Obi-Wan wyruszył w towarzystwie Adi Gallii, aby zbadać sprawę. Po przybyciu do układu Cybloc, mistrz powiedział swojej towarzyszce, iż miał przeczucie, że atak na stację kosmiczną był sprawką Maula i Savage'a Opressa. Gdy Jedi znaleźli się we wnętrzu obiektu, zostali oprowadzeni przez Snivvianina, który opowiedział im o dwójce złowrogich Zabraków, którzy ukradli znajdujące się na terenie placówki nieoznakowane czipy kredytowe. Mężczyzna zapytał nowo przybyłych o tożsamość złodziei. Zapytał ich czy dwójka Jedi nie wyłamała się z Zakonu, na co Obi-Wan odparł, iż przestępcy nie byli ich pobratymcami. Słysząc jego słowa, Snivvianin powiedział mistrzowi, aby uruchomił swój miecz świetlny. Gdy Kenobi to uczynił, jego rozmówca przyznał, że broń Zabraków miała ostrza o czerwonej barwie. Obi-Wan odparł mu, iż rzeczeni mężczyźni byli Sithami, a on i jego towarzyszka musieli jak najszybciej ich odnaleźć. Snivvianin wyjawił, iż przestępcy ukradli jego statek towarowy, a jeden z ocalałych z ataku droidów usłyszał, jakoby poszukiwani zamierzali udać się do sektora Sertar. Słysząc to, Jedi oddalili się od rozmówcy, po czym Adi zapytała Obi-Wana co znajdowało się w rzekomym sektorze. Mężczyzna odparł jej, iż było tam położone Florrum, na którego powierzchni mogli spodziewać się piratów.[87]

Obi-Wan Kenobi rozmawia z Hondem Ohnaką.

Jakiś czas później, Jedi dotarli do sektora Sertar, gdzie mistrzyni Gallia zauważyła, że statek transportowy skradziony przez zabrackich braci był otoczony pojazdami piratów. Kenobi doszedł do wniosku, iż ich wrogowie zapewnili sobie eskortę. Adi wysnuła przypuszczenie, iż być może piraci pomagali Maulowi i Opressowi w przeładowywaniu skradzionych dóbr, na co Obi-Wan odparł jej, iż nie był pewien pomysłu, według którego Hondo Ohnaka nawiązałby współpracę z Zabrakami. W odpowiedzi na jego słowa, mistrzyni zapytała czy znał herszta kryminalistów osobiście. Kenobi odpowiedział twierdząco, po czym nawiązał połączenie z Ohnaką. Gdy Weequay go zobaczył, zapytał go jakie nowe zagrożenie przyciągnął do jego planety. Wypomniał, iż Republika straciła Florrum na rzecz Separatystów, przez co Grievous zniszczył jego fortecę i zostawił go z resztkami niegdyś wspaniałego imperium. Stwierdził, iż jakby tego było mało, dwóch niebezpiecznych rogatych mężczyzn zjawiło się niedawno w układzie i przejęło część jego załóg. Obi-Wan odparł mu, iż zdawał sobie z tego sprawę, gdyż miał kontakt wizualny z utraconymi przez niego statkami. Hondo przerwał jego wypowiedź i zapytał czy Jedi zamierzał mu pomóc po wylądowaniu na powierzchni planety. Kenobi odparł rozmówcy, iż on i Gallia nie mogli poradzić nic na zdradę jego ludzi, lecz z pewnością mogli skonfrontować się z Sithami. Słysząc jego słowa, Ohnaka oznajmił, iż takie rozwiązanie mu odpowiadało, gdyż swoimi podwładnymi zamierzał zająć się osobiście.[87]

Gdy rozmowa dobiegła końca, mistrzowie skierowali się na powierzchnię Florrum. Znajdując się w pobliżu zrujnowanej twierdzy Honda, Jedi zauważyli walczących ze sobą piratów. Po paru chwilach zostali zaskoczeni przybyciem Maula i Savage'a, których Obi-Wan przywitał drwiąc z faktu, iż ci musieli sprzymierzyć się ze zwykłymi bandytami. Rozpoczęła się walka, w której mistrzyni Gallia stanęła naprzeciwko Opressa, a Kenobi począł pojedynkować się ze swoim nemezis. Po wymianie paru ciosów, republikanie zdecydowali się zeskoczyć ze wzniesienia, na którym osadzili swój statek i skierować się w stronę ścierających się ze sobą piratów. Zabrakowie natychmiast podążyli ich śladem, a następnie wznowili konfrontację. Obi-Wan unikał ciosów Maula, po czym wskoczył na wrak jednego ze statków. Były Sith podążył za nim, po czym oznajmił mu, iż miał plany, których mistrz nie miał mu pokrzyżować. Gdy walczący zajadle wymieniali kolejne ciosy, Opress zdołał poważnie ranić, a następnie dobić mistrzynię Gallię. Widząc śmierć towarzyszki, Kenobi porzucił Maula i z krzykiem na ustach skoczył w stronę Savage'a, po czym powalił go na ziemię. Gdy miał zadać decydujący cios, powstrzymał go od tego Maul. Stając przed koniecznością walki z dwójką braci, mistrz został zmuszony do defensywy i powolnego wycofywania się. W pewnej chwili zawołał go Hondo, który zadecydował o odwrocie do wnętrza zrujnowanej fortecy. Obi-Wan przywołał Mocą miecz świetlny zabitej towarzyszki, po czym jednym długim skokiem dołączył do herszta piratów.[87]

Kenobi atakuje kolano Opressa.

We wnętrzu obiektu mistrz zapytał Ohnakę gdzie znajdowali się jego podwładni. Pirat odparł, iż ci przygotowywali zasadzkę, po czym zapytał go o Gallię. Pełen smutku, Kenobi odparł mu, iż kobieta została zabita, przez co Weequay stwierdził zdumiony, iż Zabrakowie byli zbyt potężni nawet dla Jedi. Gdy w korytarzu rozległy się głosy nieprzyjaciół, strażnik pokoju oznajmił towarzyszom, iż zamierzał ponownie zmierzyć się z Maulem i jego bratem, dlatego chciał, aby piraci zablokowali przejście. Ohnaka nie miał obiekcji przed zostawieniem Jedi na pastwę losu, dlatego natychmiast zarządził odwrót swoich sił. Gdy Obi-Wan pobiegł wgłąb jednego z korytarzy, Zabrakowie bez chwili zwłoki ruszyli jego śladem. Po trwającej jakiś czas gonitwie, mistrz zatrzymał się, na co Maul zwrócił się do niego i zażądał, aby się poddał, gdyż nie mógł równać się z ich dwójką. Obi-Wan uruchomił oba posiadane przez siebie miecze i oznajmił, iż nieprzyjaciel się mylił. Gdy po chwili rozpoczęła się walka, stawił czoła braciom wykorzystując pełnię swoich umiejętności. Wymieniając kolejne uderzenia, wykorzystywał nogi, aby zadawać dodatkowe ciosy. Gdy sprawił, iż Opress musiał uklęknąć, Maul chwycił go Mocą, po czym posłał na ścianę, przez co upadł na ziemię. Gdy się tam znajdował został zaatakowany przez braci, przez co musiał znaleźć w sobie siłę, aby odeprzeć ich podwójny atak. Siłując się, zauważył odsłonięte kolano Opressa, przez co kopnął go w nie, w wyniku czego ten stracił równowagę, a mistrz mógł wykonać unik i odciąć mu lewą rękę. Widząc pokonanego brata, Maul zaatakował Kenobiego potężnym pchnięciem Mocą, które posłało mistrza na koniec korytarza i zawaliło sufit pomiędzy walczącymi.[87]

Minęła chwila gdy Obi-Wan był w stanie podnieść się po uderzeniu. Odzyskując nad sobą kontrolę, dobył obu mieczy, po czym rozpoczął bieg w stronę najbliższego wyjścia z fortecy. Gdy znalazł się na zewnątrz, zauważył, iż Zabrakowie uciekali przed atakującymi ich piratami. Mistrz starał się skrócić dystans do nieprzyjaciela, lecz wtedy Maul wykorzystał Moc, aby zrzucić ze wzniesienia stojący na nim republikański prom. Rozbicie statku umożliwiło braciom bezpieczne dotarcie na pokład własnego pojazdu, a następnie rozpoczęcie procedury startowej. Gdy uciekający znaleźli się w powietrzu, jeden z ludzi Honda wystrzelił w ich stronę rakietę, przez co ich statek został poważnie uszkodzony. Gdy doszło do katastrofy, do Kenobiego zwrócił się Ohnaka, który zaproponował mu wyprawę do wraku w celu zbadania jego zawartości. Gdy mężczyźni dotarli na miejsce, w którym znajdowały się resztki statku Zabraków, ludzie Honda przeszukali okolicę, po czym stwierdzili, iż po nieprzyjaciołach nie było ani śladu. Herszt piratów stwierdził, iż Maul oraz Opress mogli zginąć i wyparować, na co Obi-Wan odparł mu, iż bardzo w to wątpił, gdyż przeciął jednego z nich na pół, a ten mimo tego przeżył. Ohnaka stwierdził, iż było to bardzo interesujące, po czym dołączył do swoich podwładnych w przeszukiwaniu wraku.[87]

Na miejscu katastrofy.

Gdy po jakimś czasie mistrz Kenobi powrócił na Coruscant, wraz z kilkoma innymi Jedi udał się na spotkanie z kanclerzem Palpatine'em, w czasie którego zapoznał go ze swoimi przeżyciami. Przywódca Republiki oznajmił, iż według niego sprawa Zabraków była zamknięta. Obi-Wan nie zgodził się z nim i przypomniał, że Sithowie tak łatwo nie umierali. Sheev przyznał, iż doceniał jego zastrzeżenia, lecz uważał, że jego osobista zwada z Maulem nie mogła być dłużej zmartwieniem Republiki, gdyż ten nie stanowił dla niej rzeczywistego zagrożenia. Dodał, iż potrzebował, aby Kenobi skupił się na walce z Dooku oraz zakończeniu wojen klonów. Mistrz nie porzucał swoich przekonań i odpowiedział mu, iż Maul próbował zbudować własną armię, która składała się z piratów. Palpatine odpowiedział, aby ten mu na to pozwolił, gdyż nawet takie zagrożenie nie mogło się równać z groźbą Separatystów. Gdy kanclerz się oddalił, mistrz Kenobi stwierdził, iż następowały zmiany w półświatku. Przyznał, iż od rozpoczęcia wojen klonów rodziny przestępcze miały zbyt wielką swobodę działania z Jedi skupionymi na Separatystach. Obawiał się, iż kryminalne środowisko było miejscem, w którym Maul mógł zyskać znaczącą władzę, o ile rzeczywiście przeżył wydarzenia na Florrum. Słysząc jego słowa, Yoda odparł, iż ten mógł mieć rację, lecz zgodził się również z kanclerzem stwierdzając, iż konflikt z Maulem był dla Kenobiego sprawą osobistą, przez co jego osąd mógł być niejasny. Uznał, iż jeżeli Zabrak przeżył to z czasem ponownie miał ujawnić swą obecność, a wtedy ich działania miały być zdecydowane.[87]

Śmierć Satine Kryze

Pamiętaj, mój drogi Obi-Wanie... Zawsze cię kochałam. I zawsze będę.
— Ostatnie słowa Satine Kryze.[88]
Kenobi ogląda nagranie, w którym Satine Kryze prosi go o pomoc.

Jakiś czas później, gdy przebywał na terenie świątyni Jedi, Obi-Wan został wezwany przez mistrzów Yodę i Mundiego. Gdy dotarł na miejsce spotkania, odtworzył wiadomość, w której Satine Kryze informowała go o utraceniu władzy nad Mandalorą, masakrze jej poddanych oraz przejęciu władzy przez Almeca, którego wspierały organizacje kryminalne. Kończąc przesłanie poprosiła mistrza o jego niezwłoczną pomoc. Po wysłuchaniu nagrania, Kenobi został zapytany przez Yodę o opinię na temat sytuacji. Obi-Wan odpowiedział mu, iż Kryze była w sporze ze Strażą Śmierci od lat. Pamiętając raport padawan Tano, bojownicy nie byli dłużej w sojuszu z Separatystami, dlatego jeżeli nastąpiło przejęcie władzy na Mandalorze było ono niezależne i spowodowane jedynie działalnością Straży Śmierci. Słysząc jego słowa, Ki-Adi stwierdził, iż bez udziału Separatystów przewrót na planecie był jej wewnętrznym problemem, dlatego obawiał się, że nie mogli wspomóc księżnej. Obi-Wan nie zgodził się z jego słowami i odparł, iż nie mogli pozwolić, aby Mandalora została w rękach przestępców, a Kryze stała się męczenniczką. Cereanin oznajmił, iż neutralność Mandalory sprawiała, iż sytuacja była bardzo skomplikowana. Yoda przyznał, iż rozumiał uczucia Obi-Wana, lecz również zdawał sobie sprawę, iż aby podjąć oficjalne działania potrzebowali wsparcia ze strony Senatu Galaktycznego. Kenobi odparł mu, iż wszyscy zdawali sobie sprawę, iż rząd nie zdecydowałby się na wysłanie wsparcia do neutralnego układu planetarnego. W odpowiedzi na jego słowa, Yoda odparł, iż nic więcej nie mogli zrobić, co wywołało u Obi-Wana duży zawód.[88]

Kenobi zdecydował się na wyruszenie na Mandalorę w pojedynkę, dlatego przywdział zbroję, w której wcielał się w Raka Hardeena, a następnie pożyczył od Skywalkera jego lekki frachtowiec typu G9 Rigger, Twilight. Po trwającej jakiś czas podróży dotarł na planetę, po czym wylądował wadliwym statkiem na terenie Sundari. Gdy wyszedł na lądowisko, pilnujący go Mandalorianin oznajmił, aby przyjrzał się swojemu pojazdowi. Mistrz odparł mu, iż ten należał do jego znajomego, który zapewnił go, iż było z nim wszystko w porządku. Strażnik zmienił temat i zapytał czy nowo przybyły miał pozwolenie na lądowanie, na co Jedi odpowiedział, iż zapomniał wziąć go z wnętrza frachtowca, dlatego zaproponował, aby rozmówca mu towarzyszył w drodze na pokład. Mandalorianin nie przewidział podstępu, dlatego gdy udał się za Obi-Wanem, ten zaatakował go, a następnie ogłuszył, po czym przywłaszczył sobie jego zbroję.[88]

Przebrany za mandaloriańskiego super komandosa, mistrz Jedi skierował się do więzienia, w którym przetrzymywana była księżna Kryze. Gdy znalazł się we wnętrzu placówki, odnalazł celę władczyni, po czym ją otworzył. Słysząc otwierające się drzwi, Satine zapytała czy przybył, aby wykonywać wolę swojego pana. Obi-Wan odpowiedział, iż nie działał z niczyjego polecenia, po czym zdjął swój hełm. Słysząc jego głos, księżna pospiesznie wstała z podłogi, po czym wzięła go w objęcia. Mistrz uśmiechnął się na jej gorące powitanie, na co ta zapytała go czy przybył w pojedynkę. W odpowiedzi poinformował ją, iż nie mogli liczyć na pomoc ze strony Rady Jedi ani Senatu Galaktycznego, po czym wziął ją za rękę i zaczął prowadzić korytarzem. Satine zapytała go czy miał opracowany plan, na co ten ponownie wdziewając hełm zawadiacko odparł, iż zawsze tak było. Para weszła do windy, w której znajdował się jeden z Mandalorian, przez co Obi-Wan musiał udawać, że transportował Satine do innej placówki. W czasie podróży komandos stwierdził, iż nie było rozkazu przenosin kobiety, na co mistrz odparł mu, iż takowy przyszedł z samej góry. Gdy nieznajomy zapytał o kod autoryzacyjny, Kenobi postanowił porzucić udawanie i pozbawił go przytomności. Gdy winda dotarła do wyjścia na zewnątrz, skierowali się z Satine do stojących nieopodal skuterów repulsorowych. Rozpoczynając lot zostali zauważeni przez kolejnego Mandalorianina, który niezwłocznie ogłosił alarm.[88]

Po jakimś czasie uciekinierzy dotarli do lądowiska, gdzie porzucili swój pojazd, a następnie unikając nieprzyjacielskiego ostrzału, weszli na pokład Twilight. We wnętrzu frachtowca, Obi-Wan bez chwili zwłoki przystąpił do wdrażania procedur startowych. Gdy statek odrywał się od platformy, Satine stwierdziła, iż powinni byli skontaktować się z jej siostrą, gdyż ta mogła zapewnić im wsparcie. Nie znając tożsamości krewnej księżnej, mistrz zapytał kim ona była, lecz wtedy Twilight został trafiony przez dwie rakiety, co spowodowało jego krytyczne uszkodzenie. Kenobi wiedział, że statek był skazany na zagładę, dlatego oznajmił Kryze, by wraz z nim pospiesznie opuściła pokład. Gdy para znalazła się na trapie, w ostatniej chwili udało jej się zeskoczyć z powrotem na lądowisko i uniknąć eksplozji frachtowca. W wybuchu, jedna z części statku znalazła się na Satine, przez co Obi-Wan użył Mocy, aby ją uwolnić. Gdy z wysiłkiem podnosił się z ziemi, spostrzegł zbliżających się do nich Maula i Opressa, którzy byli otoczeni licznymi komandosami. Mistrz nie mógł uwierzyć w obecność Zabraków, dlatego chwycił za swój miecz i go uruchomił. Maul wykorzystał fakt, iż Jedi był poobijany, dlatego przyciągnął go Mocą, po czym ręką chwycił go za gardło, a gdy ten wypuścił z dłoni swoją broń, przywitał go na opanowanej przez niego Mandalorze. Gdy w tym samym czasie Savage podniósł z ziemi Satine, Maul odrzucił Obi-Wana w stronę mandaloriańskich super komandosów i polecił zabranie pary do pałacu królewskiego.[88]

Satine Kryze umiera w ramionach Obi-Wana Kenobiego.

Gdy Obi-Wan znalazł się w rządowym budynku, został postawiony przed zasiadającym na tronie Maulem. Zabrak oznajmił mu, iż jego czyny były szlachetne lecz stanowiły wadę, którą dzielił z księżną. Wstając, zaczął dusić kobietę Mocą, po czym powiedział Kenobiemu, iż ten powinien był wybrać ciemną stronę Mocy. Przyznał, iż wyczuwał, że mistrza zdradzały jego emocje, w których zdecydowaną większość miały strach i gniew. Polecił mu, aby wykorzystał swoją wściekłość do nienawiści. Satine przerwała przemowę Maula i zaapelowała do Obi-Wana, aby nie słuchał słów Zabraka. Mistrz pochylił głowę i odparł przeciwnikowi, iż ten mógł pozbawić go życia, lecz nigdy nie mógł go zniszczyć. Przyznał, iż aby oprzeć się zakusom ciemnej strony trzeba było mieć silną wolę, dlatego stwierdził, iż tylko słabe umysły jej ulegały. Maul odparł mu, iż ciemna strona była potężniejsza niż ten zdawał sobie z tego sprawę. Kenobi nie ustępował i odparł, że ci którzy się jej opierali byli znacznie potężniejsi niż ci, którzy ochoczo się na nią otwierali. Gdy Maul zaczął tracić cierpliwość, mistrz zaatakował go słowami wyjawiając, iż znał jego pochodzenie. Przyznał, iż był w jego wiosce i wiedział, że jego życie było przygotowane dla niego przez Siostry Nocy. Nie kryjąc wściekłości, Maul nakazał mu zachowanie milczenia, po czym zapytał czy naprawdę go znał. Wyjawił, iż przez wiele lat marniał i tracił siły, a jedyne o czym myślał to osoba Obi-Wana, nienawiść do niego i ich ewentualne spotkanie, które w danej chwili miało miejsce. Kontynuując stwierdził, iż posiadał idealne narzędzie na dokonanie swojej zemsty na Jedi, gdyż tak naprawdę nigdy nie zamierzał go zabić, a chciał, aby cierpiał on taką samą udrękę jaką on przeżył przez lata po swojej porażce. To powiedziawszy uruchomił trzymany w dłoni mroczny miecz, a dwójka przytrzymujących Obi-Wana super komandosów zmusiła go do uklęknięcia.[88]

Maul przyciągnął Mocą przetrzymywaną do tej pory Satine i nabił ją na ostrze mrocznego miecza. Zabrak przytrzymał kobiecie głowę, aby Obi-Wan mógł obserwować ból na jej twarzy. Gdy po chwili upuścił ją na ziemię, komandosi uwolnili Jedi, dzięki czemu mógł on zbliżyć się do umierającej ukochanej. Kenobi obrócił Kryze, po czym trzymając ją odgarnął włosy z jej twarzy. Konając, księżna dotknęła jego twarzy i przypomniała mu, iż zawsze go kochała, a następnie zapewniła, iż tak już miało pozostać. Gdy skonała, przepełniony smutkiem, Obi-Wan trzymał przez chwilę jej ciało, po czym żegnając się z nią pocałował jej dłoń. Gdy Savage zapytał Maula czy mogli go w końcu zabić, ten odpowiedział, iż chciał, aby mistrz trafił do celi, gdzie mógł gnić przepełniony swoją żałobą. Gdy zgodnie ze słowami Zabraka, dwójka komandosów zbliżyła się do mistrza, aby go przetransportować, ten nie opierał się im i posłusznie ruszył we wskazanym kierunku.[88]

Obi-Wan Kenobi i Bo-Katan Kryze w czasie walk na ulicach Sundari.

Gdy Obi-Wan został przewieziony przez mandaloriańskich super komandosów do budynku więziennego, jego strażnicy zostali zaatakowani przez Nocne Sowy. Gdy podwładni Maula zostali pokonani, do mistrza Jedi zbliżyła się Bo-Katan Kryze, która dzierżąc jego miecz świetlny, uwolniła go z okowów. Kenobi powitał ją stwierdzając, iż chyba nigdy się nie spotkali, na co kobieta wyjawiła mu swe imię i oznajmiła, iż przybyła mu na ratunek. Po tych słowach wręczyła mu plecak odrzutowy i zapytała czy umiał się nim posługiwać. Obi-Wan zaprzeczył, lecz przyznał, iż w zaistniałych okolicznościach zdecydowanie szybko się uczył. Gdy uruchomił urządzenie, oddalił się od więzienia w towarzystwie Nocnych Sów.[88]

W czasie lotu towarzysze zostali zaatakowani przez super komandosów, przez co byli zmuszeni stawić im czoła. Gdy udało im się pokonać pierwszą grupę, Kenobi otworzył wrota do kolejnej części Sundari, gdzie był świadkiem bratobójczej walki mandaloriańskich wojowników. Gdy podeszła do niego Bo-Katan, stwierdziła, iż Maul zdecydowanie chciał go zabić. Mistrz przyznał jej rację, po czym wraz z nią ruszył w stronę walczących. Towarzysze uczestniczyli w starciu przez jakiś czas, lecz w końcu skierowali się do znajdującego się w pobliżu myśliwca typu Kom'rk. Stojąc przy trapie, Bo-Katan poleciła Obi-Wanowi, aby wracał do Republiki i poinformował ją o wydarzeniach na Mandalorze. Mistrz odparł jej, iż to prawdopodobnie doprowadziłoby do pełnej inwazji republikańskiej armii. Nie przerywając ognia, Mandalorianka odparła mu, iż było to prawdą, lecz Maul zostałby uśmiercony, a jej planeta i lud przetrwaliby, gdyż od zawsze tak czynili. Gdy to powiedziała, nakazała mistrzowi, aby wszedł na pokład statku. Odchodząc, Obi-Wan odwrócił się do niej i stwierdził, iż to ona była siostrą Satine. Zapewnił ją, iż było mu przykro z powodu jej straty, po czym wszedł na pokład pojazdu i opuścił Mandalorę.[88]

Opuszczenie Zakonu Jedi przez Ahsokę Tano

Z pewnością nie możemy zrobić tego co sugeruje Tarkin. Musimy stanąć po stronie Ahsoki.
— Obi-Wan Kenobi do Najwyższej Rady Jedi.[89]

Gdy w hangarze świątyni Jedi dokonano zamachu bombowego, Najwyższa Rada Jedi zwołała zebranie, w czasie którego Mace Windu i Yoda polecili Anakinowi Skywalkerowi i Ahsoce Tano przeprowadzenie śledztwa, w którym mieli odnaleźć winnego, nawet jeśli pochodziłby on z szeregów Zakonu Jedi. Gdy po jakimś czasie Skywalker i Tano zdawali raport ze swoich działań, w czasie których odkryli udział w zamachu Jackara Bowmaniego, Obi-Wan był obecny na zebraniu starszyzny w formie hologramowej.[90] Nieco później mistrz wziął udział w ceremonii pogrzebowej ofiar zamachu. Po zakończeniu obchodów zajął się sprawami wojennymi, przez co musiał opuścić budynek świątyni. W czasie konferencji holograficznej z mistrzami Jedi poinformował ich, iż udało im się odkryć plany kolejnego ataku Separatystów. W związku z tym stwierdził, iż ich wojska powinny były udać się do układu Anoat, a następnie do Saleucami. Słysząc jego słowa, Mace Windu oznajmił, iż było to daleko od ich ówczesnych pozycji. Gdy Obi-Wan odparł mu, iż musieli unikać przemieszczania się przez terytoria niezależne, narada została przerwana przez hologram admirała Tarkina, który poinformował Ahsokę Tano, iż Letta Turmond zażądała, aby Togrutanka odwiedziła ją w więzieniu.[91]

Podczas wizyty padawanki u oskarżonej, Turmond została uduszona Mocą przez niewidzialnego napastnika, co poskutkowało obarczeniem młodej Jedi odpowiedzialnością. Gdy Tano zdecydowała się uciec personelowi placówki chcąc dowieść swojej niewinności[91], Najwyższa Rada Jedi zwołała nadzwyczajne zebranie, podczas którego Wilhuff Tarkin oficjalnie oskarżył ją o zdradę. Wielki Mistrz Yoda zdecydował się na wysłanie dwóch grup poszukiwawczych na dolne poziomy Coruscant, które mieli poprowadzić odpowiednio Anakin Skywalker i Plo Koon. Z jego decyzją nie zgodził się Mace Windu, który chciał, aby rycerz pozostał w świątyni, gdyż uważał, że jego udział w śledztwie mógł jedynie wszystko pogorszyć. Słysząc jego słowa, Anakin przypomniał, iż Ahsoka była jego uczennicą. Mace odparował mu, iż stanowiło to wystarczający powód do wykluczenia go z owej misji. Obi-Wan wtrącił się do ich rozmowy i przyznał, iż byłoby nierozważnym gdyby odsunęli jego byłego ucznia od zadania znalezienia Tano, gdyż w istocie to on znał ją najlepiej. Windu stwierdził, iż Skywalker był emocjonalnie związany z poszukiwaną, przez co wątpił, iż ten był w stanie zrobić to czego wymagało od niego zadanie. Rycerz zapewnił, iż preferował pojmać dziewczynę, aby poznać prawdę niż pozwolić jej uciekać z powodu kłamstwa. Yoda przyznał, iż do podjęcia ostatecznej decyzji potrzebował gwarancji skupienia Anakina. W odpowiedzi na to stwierdzenie, Skywalker wyznał, iż zdążył już powiadomić ochronę dolnych poziomów, aby wypatrywała śladów Ahsoki. Słysząc to, Wielki Mistrz zdecydował się powierzyć mu poszukiwania padawanki i zakończył naradę.[92]

Gdy jakiś czas później przeprowadzono aresztowanie Ahsoki, Obi-Wan brał udział w spotkaniu Rady Jedi, w czasie którego admirał Tarkin holograficznie przedstawił mistrzom żądanie Senatu, wedle którego padawanka miała być wykluczona z Zakonu Jedi, a następnie przekazana wojsku, aby mogła mieć bardziej obiektywny proces. Mistrz Kenobi zapytał go kto miałby reprezentować Togrutankę w trakcie sądu, na co usłyszał w odpowiedzi, iż wybór miała podjąć Rada Jedi, lecz on rekomendowałby kogoś spoza Zakonu Jedi. Gdy Mace Windu zapewnił wojskowego, iż starszyzna miała podjąć niezbędne działania, Tarkin zakończył połączenie. Po jego zniknięciu, Obi-Wan stwierdził, iż nie mogli zgodzić się na żądania Senatu, gdyż według niego powinni byli stanąć po stronie Ahsoki. Ki-Adi-Mundi odparł mu, iż dowody wskazywały na bezsprzeczną winę padawanki, a Saesee Tiin przypomniał, że znaleziono przy niej wybuchowe nanodroidy, co według niego było wystarczającym czynnikiem do uznania ją za winną. Mace Windu zapewnił, iż rozumiał sentyment Obi-Wana, lecz przyznał, iż gdyby Rada Jedi postąpiła wedle jego sugestii, jej działania mogłyby zostać odczytane jako sprzeciw wobec Senatu Galaktycznego. Biorąc to pod uwagę, według niego, nie mieli wielu opcji działania. Yoda zdecydował, iż zarówno Tano, jak i Skywalker powinni byli zostać wezwani do Komnaty Osądu, gdzie zgodnie z wolą Mocy mistrzowie mieli zdecydować o losie oskarżonej padawanki.[89]

Obi-Wan brał udział w sądzie, podczas którego Rada Jedi wydaliła Ahsokę Tano z Zakonu Jedi oraz pozbawiła jej wszystkich posiadanych przywilejów. Następnie razem z pozostałymi mistrzami udał się do republikańskiej placówki, gdzie obserwował proces Tano prowadzony przez kanclerza Palpatine'a, w czasie którego doszło do ujawnienia winy Barrissy Offee oraz uniewinnienia Togrutanki. Po jakimś czasie, gdy strażnicy pokoju powrócili do świątyni Jedi, Najwyższa Rada Jedi zgodnie zdecydowała, iż Ahsoka Tano powinna była ponownie zostać przyjęta do Zakonu Jedi. Mistrzowie Windu i Yoda przyznali, iż jej doświadczenia związane z udowodnieniem swojej niewinności oraz procesem sądowym ukazywały, iż dziewczyna była godna miana prawdziwej Jedi, która mogła stać się rycerzem Jedi. Pomimo wysłuchania słów starszyzny i zachęty ze strony Anakina Skywalkera, Ahsoka Tano zdecydowała się nie wracać w szeregi Zakonu Jedi. Po powzięciu tej decyzji, Togrutanka opuściła salę Rady Jedi. Po chwili jej śladem ruszył jej były mistrz, przez co Obi-Wan również podjął decyzję o dołączeniu się. Gdy postawił pierwszy krok, mistrz Plo Koon w milczeniu położył mu dłoń na ramieniu, sugerując, aby pozwolił dwójce rozwiązać swoje sprawy samodzielnie. Pomimo rozmowy, którą nauczyciel i uczennica przeprowadzili na zewnątrz świątyni, Ahsoka Tano nie zdecydowała się na zmianę decyzji i definitywnie opuściła Zakon Jedi.[89]

Kaminoański spisek

Jakiś czas później, w czasie bitwy o Ringo Vindę żołnierz-klon o numerze CT-5385, zamordował generał Jedi, Tiplar, przez co zdecydowano o wysłaniu go na Kamino w celu przeprowadzenia odpowiednich badań.[93] Shaak Ti postanowiła omówić zaistniałą sytuację z pozostałymi członkami Rady Jedi, przez co poinformowała ich, iż Kaminoanie chcieli wyeliminować klona, aby następnie przeprowadzić szczegółową autopsję, dzięki której mogliby odkryć rzekomego wirusa powodującego bunt żołnierza. Mistrzyni dodała, iż nie zgadzała się z ich opinią, gdyż według niej CT-5385 został poddany praniu mózgu przez Separatystów, którzy użyli do tego jakiejś nowej, nieznanej im technologii. Słysząc jej słowa, Mace Windu zapytał jak mogłoby do tego dojść, na co Togrutanka odparła, iż Anakin Skywalker zgłosił zaginięcie Tupa na Ringo Vindzie, lecz po pięciu dniach ten się odnalazł. Przyznała, iż wydarzyło się to przed zabójstwem mistrzyni Tiplar, przez co według niej, właśnie wtedy Separatyści mogli mieć swoją szansę. Mistrz Zakonu stwierdził, iż powinni byli poznać prawdę na temat zaistniałej sytuacji, gdyż w przeciwnym wypadku istniało ryzyko, iż więcej klonów mogło zwrócić się przeciwko Jedi. Shaak Ti wyznała, iż chciałaby przeprowadzić skan mózgu CT-5385 na atomowym poziomie piątym w celu uzyskania informacji czy proces myślowy żołnierza nadal działał w normie. Słysząc jej słowa, Obi-Wan zapytał jak na ów pomysł zareagowali Kaminoanie. W odpowiedzi dowiedział się, iż klonerzy obawiali się, iż organizm CT-5385 był zbyt słaby na przeprowadzenie badania, które w konsekwencji mogłoby doprowadzić do jego śmierci. Biorąc to pod uwagę preferowali kontrolowane uśmiercenie żołnierza, aby przeprowadzić bezpieczną autopsję jego mózgu. Mistrz Kenobi polecił rozmówczyni, aby przetransportowała klona do świątyni Jedi na Coruscant, gdzie starszyzna miała zająć się zbadaniem go. Yoda poparł jego pomysł, stwierdzając, iż dzięki Mocy mieli poznać skrywaną przed nimi tajemnicę.[94] CT-5385 nigdy nie dotarł na Coruscant, a całość kaminoańskiego spisku została jedynie ujawniona CT-5555, który zginął zanim zdążył ostrzec członków Zakonu Jedi o planowanym rozkazie 66.[95][96]

Bitwa o Anaxes

Ratunek CT-1409
Mam nadzieję, że chociaż pozdrowiłeś ode mnie Padmé.
— Obi-Wan do Anakina.[97]

Gdy w trakcie trwającej tygodniami bitwy o Anaxes, kapitan CT-7567 zaczął podejrzewać, że Konfederacja Niezależnych Systemów wykorzystywała opracowany przez niego algorytm bitewny, wraz z komandorem CC-2224 zaplanował misję, która zakładała przedostanie się do Centrum Cybernetycznego wroga, gdzie żołnierze mieli nadzieję zdobyć informacje o podstawie strategicznych działań separatystycznego admirała dowodzącego batalią, Trencha. Przy wsparciu Jednostki Klon 99, dowódcy przedarli się do wrogiej placówki, gdzie przechwycili transmisję ze Skako Minor, wedle której zaczęli podejrzewać, iż CT-1409, klon, który został uznany za zmarłego podczas operacji na planecie Lola Sayu, mógł wciąż żyć i być przetrzymywany przez nieprzyjaciela.[98]

Obi-Wan obserwuje odejście Anakina.

Biorąc pod uwagę uzyskane dane, Anakin Skywalker oraz CT-7567 opracowali plan, wedle którego mieli udać się na Skako Minor, aby odkryć prawdę. Pomysł nie spotkał się z aprobatą dowództwa, dlatego mistrz Kenobi zajął się kwestią uzyskania zgody od Najwyższej Rady Jedi. Po zakończeniu rozmowy ze starszyzną, przebywając na terenie Fortu Anaxes, Obi-Wan wyruszył na poszukiwania byłego ucznia. Po jakimś czasie odnalazł kapitana Rexa przed wejściem do koszar. Widząc go, zapytał czy Anakin znajdował się w ich wnętrzu, a gdy ten potwierdził, zapytał co się właściwie działo. Klon, niepewnym głosem, odpowiedział mu, iż po prostu czekał na przełożonego. Mistrz nie przyjął takiego wytłumaczenia i polecił mu wygłosić jakąś lepszą wymówkę. Zapytał co Skywalker robił we wnętrzu koszar, na co usłyszał w odpowiedzi, iż ten zajął się inspekcją sprzętu kapitana. Obi-Wan stwierdził, iż dziwnym był fakt, że żołnierz nie towarzyszył Jedi w rzekomej kontroli. Gdy to powiedział, z wnętrza pomieszczenia wyszedł Skywalker, po czym wręczając hełm CT-7567 polecił mu, aby kolejny raz nie dopuścił do jego uszkodzenia. Widząc byłego ucznia, Kenobi chciał przekazać mu decyzję Rady Jedi w sprawie opracowanej przez niego misji. Rycerz przerwał jego wypowiedź oznajmiając, iż też uważał, że był to dobry pomysł. Po tych słowach zwrócił się do Rexa mówiąc, iż powinni byli ruszać. Obi-Wan zawołał, aby ten zaczekał, gdyż nie to miał zamiar powiedzieć. Gdy jednak Anakin odparł, iż nie miał czasu na rozmowy, mistrz wyraził nadzieję, że ten pozdrowił od niego senator Amidalę, w czasie swojej tajnej rozmowy w koszarach. Gdy Skywalker to usłyszał, obrócił się i obdarzył mentora przelotnym spojrzeniem, po czym razem z CT-7567 skierował się w stronę Havoc Marauder, aby rozpocząć swoje zadanie.[97]

Walki w kompleksie montażowym
Mace: Czy teraz czujesz się usatysfakcjonowany?
Obi-Wan: Teraz czuję się odrobinę przytłoczony.
— Obi-Wan i Mace Windu w trakcie walk w kompleksie montażowym.[99]
CT-1409 przedstawia swój plan.

Gdy wyprawa na Skako Minor zakończyła się sukcesem, którego efektem było uwolnienie CT-1409 z rąk Unii Technokratycznej, Obi-Wan wziął udział w odprawie wojskowej poprowadzonej przez Mace'a Windu. Mistrz Zakonu oznajmił, iż republikanie walczyli na prawie tuzinie frontów w bitwie o Anaxes i prawdą był fakt, iż prawie na każdym z nich przegrywali. Stwierdził, iż mogło się to zmienić jedynie z chwilą uniemożliwienia Trenchowi przewidywania wszystkich ich ruchów. Gdy to powiedział, do zebranych dołączył Echo, który oznajmił, iż mógł udzielić im pomocy w rozwiązaniu owego problemu. Na widok poszkodowanego klona, CT-7567 poprosił zwierzchników o wybaczenie, po czym zwrócił się do towarzysza mówiąc, iż ten nie był jeszcze gotowy na powrót do walki. Nowo przybyły odparł mu, iż nie był ciężarem, a ich największą szansą na zwycięstwo. Do dialogu między klonami wtrącił się Windu, który przyznał, iż z chęcią wysłuchałby planu mężczyzny. Otrzymując jego przyzwolenie, Echo zbliżył się do holostołu, po czym przy użyciu swojej cybernetycznej dłoni podpiął się do systemu. Poinformował zebranych, iż według niego Mace Windu powinien poprowadzić atak na kompleks montażowy w celu jego odbicia, podczas gdy on sam, eskortowany przez Parszywą Zgraję, udałby się na okręt dowodzenia Trencha, którym był drednot typu Providence, gdzie po podpięciu do komputera zacząłby przesyłać wadliwe sygnały dotyczące strategii, przez co Republika zyskałaby wyraźną przewagę. Słysząc jego słowa, mistrz Windu zapytał czy dobrze go zrozumiał. Chciał upewnić się, że po uzyskaniu dostępu do systemu Separatystów, armia droidów miała zrobić wszystko czego zażyczyłby sobie CT-1409. Żołnierz potwierdził swoje wcześniejsze słowa, po czym dodał, iż ku własnemu niezadowoleniu zajmował się tym przez dłuższy czas, lecz w owych nowych okolicznościach, mógł zamienić porażkę Republiki na jej zwycięstwo.[99]

Mistrzowie zatwierdzili plan żołnierza, po czym rozpoczęli przygotowania do operacji. Gdy wszystko było gotowe, Obi-Wan wyruszył na pokładzie kanonierki LAAT/i w pobliże kompleksu montażowego, gdzie wraz z innymi republikanami przeprowadził desant do wnętrza obiektu. Po wylądowaniu pośrodku dużej grupy droidów bojowych, Kenobi oraz Windu przygotowali się do walki. Mistrz Zakonu zwrócił się wtedy do maszyn, którym wyjawił swoje imię oraz stopień, po czym oznajmił im, iż od początku wojen klonów zniszczył ponad sto tysięcy droidów z ich serii. Kontynuując powiedział, iż dawał im szansę na złożenie broni oraz możliwość przeprogramowania, aby mogły służyć innym celom niż sianie chaosu i zniszczenia. Zakończył swój monolog stwierdzeniem, iż razem mogli przywrócić pokój w galaktyce. Nastąpiło kilka sekund ciszy, po czym jeden z droidów rozkazał towarzyszom rozpoczęcie walki. Widząc to, Obi-Wan oznajmił Mace'owi, iż zawsze było warto spróbować. Po tych słowach, Jedi skupili się na odbijaniu strzałów blasterowych przeważających sił nieprzyjaciela.[99]

Jakiś czas później, gdy mistrz Kenobi zajęty był bezpośrednią walką z droidami, został zawołany przez generała Windu, który poinformował go, iż skontaktował się z nim Skywalker, który wyjawił, iż do walczących wkrótce miało się skierować więcej maszyn Konfederacji. Słysząc te nienajlepsze dla nich nowiny, Obi-Wan zapytał towarzysza czy jego były uczeń wspomniał też jak mieli sobie poradzić z nacierającymi siłami nieprzyjaciela. Mistrz Zakonu odpowiedział mu, iż Anakin powiedział, aby się nie martwili, gdyż to wszystko stanowiło element planu opracowanego przez CT-1409. Po wysłuchaniu nowin, Kenobi zwrócił się do Windu mówiąc, iż biorąc to pod uwagę, ich część misji prawdopodobnie była łatwiejsza, niż ta którą wziął na siebie Skywalker.[99]

Wraz z upływem czasu, republikanie zdołali zdobyć przewagę oraz doprowadzić do zniszczenia pierwszej partii droidów. Gdy ostatnia z maszyn padła, Obi-Wan powiedział, iż spodziewał się większej ilości żołnierzy wroga. Niemal natychmiast po wypowiedzeniu tych słów, do hangaru, w którym się znajdowali zaczęły wchodzić zapowiedziane przez Skywalkera jednostki wsparcia nieprzyjaciela. Widząc nadchodzące legiony, Windu zapytał go czy spełniały one jego oczekiwania. Kenobi przyznał, iż nowo przybyłe wojska sprawiły, iż czuł się lekko przytłoczony. Gdy republikanie zajęli pozycje obronne, ku ich zaskoczeniu, wszystkie droidy zostały dezaktywowane potężnym impulsem energii. Nowe okoliczności sprawiły, iż Jedi zajęli kompleks montażowy, a także zyskali przewagę na pozostałych frontach w walce o planetę. Zadowolony z zawierzenia CT-1409, mistrz Windu skontaktował się ze Skywalkerem, którego poinformował o postępach.[99]

Podczas oczyszczania pola niedawnej bitwy, z Jedi skontaktował się Tech, który poinformował ich o wykryciu przez Echo odliczania zainicjowanego przez Trencha. Okazało się, iż wrogi dowódca ukrył ogromną bombę w pobliżu reaktora fuzyjnego kompleksu montażowego. Ewentualna eksplozja ładunku mogła doprowadzić do zniszczenia większości Anaxes. Słysząc to, mistrz Windu postanowił udać się na poszukiwanie pocisku. Pod jego nieobecność, generał Kenobi zajął się przeprowadzaniem ewakuacji wojsk Republiki.[99]

Obi-Wan przeprowadza ewakuację.

Jakiś czas później, gdy na polecenie admirała Trencha droidy zablokowały działania Echo, Mace Windu utracił pomoc klona, który podawał mu kolejne cyfry potrzebne do rozbrojenia bomby. Zdając sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, Obi-Wan skontaktował się z towarzyszem i powiedział mu, aby rozpoczął ucieczkę jeśli nie był w stanie unieszkodliwić ładunku. Mistrz Zakonu odrzucił ten pomysł, gdyż jak twierdził, musiał jedynie odgadnąć ostatni znak w kombinacji. Nieoczekiwanie, do rozmowy mistrzów wtrącił się Skywalker, który wtargnął na mostek Trencha i grożąc mu mieczem świetlnym, zmusił do ujawnienia ostatniego elementu szyfru. Gdy bomba została dezaktywowana, Windu pochwalił rycerza za dobrze wykonane zadanie.[99]

Wkrótce, w wyniku działań Skywalkera, który zabił admirała Trencha, flota Separatystów została zniszczona, a Republika odniosła zwycięstwo na całym Anaxes. Gdy uczestnicy bitwy znaleźli się ponownie na terenie Fortu Anaxes, mistrzowie Kenobi i Windu pogratulowali Jednostce Klon 99, kapitanowi CT-7567 oraz kapralowi CT-1409 dobrze wykonanego zadania. Mistrz Zakonu oznajmił klonom, iż ich nieocenione zasługi dla Republiki, a także odwaga i poświęcenie, sprawiły, iż mimo przeciwności zdołali rozgromić przeważające siły wroga. Obi-Wan dodał, iż żołnierze powinni spodziewać się medali, które miały być symbolem wdzięczności Republiki za ich służbę. Rex podziękował zwierzchnikom za otrzymany zaszczyt, po czym strażnicy pokoju opuścili podwładnych.[99]

Bitwa o Yerbanę

Anakin: Skończyliśmy naszą bitwę, więc wpadliśmy pomóc w waszej.
Obi-Wan: Więc będziesz się popisywał. Znowu.
Anakin: Z całym szacunkiem, mistrzu, proszę nie bierz tego do siebie, jeśli rozkażesz mogę się tu z tobą schować i pozwolić żeby zginęło więcej cywili.
— Sprzeczka Jedi w trakcie bitwy o Yerbanę.[100]
Obi-Wan podczas bitwy o Yerbanę.

W ramach oblężeń Zewnętrznych Rubieży, Obi-Wan i Anakin trafili na planetę Yerbana, gdzie w kolejnej bitwie przeciwstawili się siłom Konfederacji. W trakcie walk, mężczyźni byli zmuszeni rozdzielić się na dwa fronty. Generał Kenobi oraz dowodzony przez niego 212 Batalion Szturmowy znaleźli się w ciężkiej sytuacji ze względu na przytłaczające siły wroga. Podczas starcia, klony przypuściły ofensywę, lecz utrudniał im to intensywny ostrzał. Gdy w pewnym momencie, w stronę komandora CC-2224 nadlatywał separatystyczny pocisk, Obi-Wan osłonił żołnierza i zneutralizował ładunek swoim mieczem świetlnym. Następnie generał polecił podwładnemu znalezienie osłony. Gdy republikanie schronili się przed ostrzałem, mistrz Jedi zauważył, iż ich sytuacja na froncie nie wyglądała najlepiej. Cody odparł mu, iż nie mogli zdobyć przewagi w bitwie, gdyż nie byli w stanie zlokalizować droida taktycznego. Słysząc jego słowa, Kenobi na głos zastanowił się gdzie przebywał Skywalker, na co ku jego zaskoczeniu, rycerz pojawił się tuż obok niego. Nowo przybyły, stojąc wyprostowany na polu bitwy, zapytał co mężczyźni robili kucając. Obi-Wan odparł mu, iż musieli poszukać schronienia, dlatego polecił by ten zrobił to samo. Anakin uznał to za żart i stwierdził, iż przeciwko republikanom było góra tysiąc droidów bojowych. W odpowiedzi na jego zuchwałą odpowiedź, Kenobi zapytał jaki był jego plan, a także chciał wiedzieć gdzie przebywał kapitan CT-7567. Rycerz poinformował mentora, iż wraz ze swoimi podwładnymi skończyli bitwę na ich froncie, dlatego zdecydowali się udzielić im wsparcia. Obi-Wan uznał, iż jego były uczeń kolejny raz się popisywał, na co ten odparł, iż nie zamierzał go urazić, dlatego oznajmił, iż gdyby ten mu rozkazał, schroniłby się koło niego, a tym samym pozwolił Separatystom mordować kolejnych cywili. Kenobi chciał odpowiedzieć mu, iż nie to miał na myśli, lecz Skywalker kontynuował swój monolog, w którym stwierdził, iż alternatywą dla ukrywania się mogła być jego strategia, na czym obywatele planety skorzystaliby niemal natychmiast. Mistrz ze zrezygnowaniem przyznał, iż nie było sensu go powstrzymywać, dlatego chciał wiedzieć co ten zamierzał. Anakin odparł, aby pozostali w ukryciu, po czym samotnie skierował się w stronę droidów.[100]

Obi-Wan gratuluje Anakinowi dobrze obranej strategii.

W pewnej chwili maszyny wstrzymały ostrzeliwanie republikańskich wojsk, po czym skupiły się na Skywalkerze. Zanim jednak przystąpiły do ataku, rycerz wezwał ich do zaprzestania agresji, gdyż chciał się poddać. Oznajmił, iż stoczył walki na wielu frontach i zawsze wygrywał, lecz uznał, że na Yerbanie siły droidów były zbyt przytłaczające. Słysząc jego słowa, maszyny wezwały dowodzącego nimi super droida taktycznego, któremu przybliżyły nowe okoliczności. Dowódca odparował im, iż to była pułapka, lecz w tej samej chwili Skywalker pochwycił go Mocą, po czym przyciągając do siebie, unicestwił. Do walki wkroczyli żołnierze z 501 Legionu pod dowództwem kapitana CT-7567, przez co bitewna pożoga rozgorzała na nowo. Widząc, iż niestandardowy plan Anakina odniósł sukces, Obi-Wan zezwolił komandorowi CC-2224 do poprowadzenia 212 Batalionu Szturmowego do natarcia.[100]

Mistrz Kenobi opuścił swoje schronienie, po czym skierował się do stojącego pośrodku bitwy druha. Pogratulował mu kolejnego sukcesu, na co ten odparł, iż część zasług przypadła jemu, gdyż jego bezradność w bitwie uwiarygodniła jego poddanie się. Słysząc to, Obi-Wan odparł z uśmiechem, iż zawsze z chęcią udzielał mu pomocy. Parę chwil później, z Anakinem skontaktował się admirał Yularen, który poinformował go, iż otrzymał połączenie od kogoś używającego częstotliwości "Fulcrum". Słysząc to, Skywalker wypowiedział imię Sawa Gerrery, a Obi-Wan zaczął się zastanawiać czy oblężenie Onderonu przybrało zły obrót. Wullf zaprzeczył domysłom strażników pokoju, po czym stwierdził, iż obaj powinni odpowiedzieć na otrzymaną transmisję na pokładzie jego statku.[100]

Zlokalizowanie Maula

Ahsoka: Macie zamiar porzucić Bo-Katan i jej lud?
Obi-Wan: Ahsoka, ale musisz zrozumieć, że to kluczowy moment w całych wojnach klonów. Zaatakowano serce Republiki.
Ahsoka: Ależ zrozumiałam. Tak jak zawsze, bawicie się w politykę. To właśnie z tego powodu ludzie stracili wiarę w Jedi. Tak samo, jak i ja. Na szczęście, przypomniano mi co znaczy Zakon dla tych ludzi, którzy nas potrzebują.
Obi-Wan: W tej chwili potrzebują nas mieszkańcy Coruscant.
Ahsoka: Nie, to kanclerz was potrzebuje.
— Obi-Wan i Ahsoka Tano.[100]
W oczekiwaniu na Ahsokę.

Zgodnie z życzeniem admirała, strażnicy pokoju udali się na gwiezdny niszczyciel typu Venator, na którego pokładzie przebywał wojskowy. Wchodząc do centrum komunikacyjnego, Skywalker zapytał Yularena jak ważna była otrzymana transmisja, że musieli wrócić z powierzchni Yerbany. Gdy to mówił, oczom Jedi ukazała się Ahsoka Tano, która przywitała byłego mistrza. Widok Togrutanki zaskoczył obu mężczyzn, a także wprowadził Anakina w osłupienie. Gdy rycerz doszedł do siebie, zapytał byłej podopiecznej gdzie się znajdowała i czy wszystko z nią było w porządku. Tano odpowiedziała mu, iż chciałaby, aby mieli więcej czasu na rozmowy, lecz miała dla nich ważną wiadomość. Słysząc jej słowa, Obi-Wan zapytał jej o co chodziło, na co ta, stojąc u boku Bo-Katan Kryze, odparła, iż były lord Sithów — Maul, został przez nie zlokalizowany. Dodała, iż była pewna, że zdecydowane i szybkie działanie pozwoliłoby im pojmać Zabraka. Jedi rozumieli wagę otrzymanej nowiny, dlatego zaprosili Tano oraz towarzyszącą jej Kryze na pokład swojego okrętu.[100]

Jakiś czas później, zmierzając na spotkanie z kobietami, Anakin stwierdził, iż wszystko nabrało sensu. Obi-Wan zapytał go co miał na myśli, na co ten odparł, iż odejście Ahsoki z Zakonu Jedi sprowadziło ją do zlokalizowania Maula. Słysząc to, Kenobi doszedł do wniosku, iż był to zaledwie jeden z punktów widzenia. Skywalker odparował, iż była to jedyna słuszna konkluzja, gdyż w końcu mieli szansę na pochwycenie przeciwnika. Dodał też, iż spodziewał się, że mistrz byłby nastawiony do tego bardziej optymistycznie. Obi-Wan odpowiedział, że jedynie starał się zachować ostrożność, a jego słowa przyczyniły się do końca rozmowy.[100]

Gdy we wnętrzu hangaru niszczyciela wylądował myśliwiec typu Kom'rk, z jego wnętrza wyszła Ahsoka w towarzystwie grupy Mandalorian. Widząc byłą uczennicę, Anakin ciepło ją przywitał, lecz ta przerwała jego wypowiedź i oznajmiła, iż nadrabianie zaległości musiało poczekać, gdyż rozwój wydarzeń następował bardzo szybko. Do rozmowy włączyła się Kryze, która przypomniała republikanom, iż każda minuta, którą spędzali na błahych rozmowach dawała Maulowi więcej szans na ucieczkę. Obi-Wan przyznał jej rację, po czym zaprosił nowo przybyłych, aby podążyli za nim.[100]

Obi-Wan oznajmia, iż musi skonsultować się z Radą Jedi.

W centrum dowodzenia, Ahsoka oznajmiła Jedi, iż Bo-Katan tropiła Maula od miesięcy, a ona sama zdołała przechwycić kody transmisyjne od Syndykatu Pyke na Oba Diah, co z kolei pozwoliło na ustalenie byłych miejsc pobytu Zabraka. Słysząc o pobycie dziewczyny na planecie kontrolowanej przez organizację przestępczą, Anakin zapytał o powody jej wizyty. Togrutanka odparła mu, iż była to długa historia, a w dodatku niezwiązana z ich misją, dlatego nie zamierzała przybliżać szczegółów. Kryze wtrąciła się i powiedziała, że to co miało w danej chwili znaczenie to fakt, iż dwa dni wcześniej, Maul przybył do miasta Sundari na Mandalorze. Upewniając się, iż Mandalorianka była pewna swoich danych, Obi-Wan zapytał jej dlaczego sama nie zajęła się pojmaniem przeciwnika. Precyzując, chciał wiedzieć czego kobieta oczekiwała od Republiki. Bo-Katan odpowiedziała mu, iż nie dysponowała wystarczającą liczbą żołnierzy potrzebną do oblężenia metropolii, przez co Maul mógł się wymknąć. Stwierdziła, iż zaproponowała wspólną operację ze względu, iż jej ewentualny sukces pozwoliłby Jedi na pojmanie byłego Sitha, a jej na przejęcie planety. Kenobi oznajmił, iż ewentualne udzielenie jej wsparcia republikańskich wojsk byłoby złamaniem traktatów obowiązujących od stu lat. Przyznał też, iż byłoby to równoznaczne z przystąpieniem do kolejnej wojny. Słysząc to, Kryze zapytała Kenobiego czy robiłoby to im jakąkolwiek różnicę. Odpowiedział jej Skywalker, który poinformował, że nie skończyli jeszcze pierwszego konfliktu. Po chwili milczenia, Obi-Wan poinformował Ahsokę i Bo-Katan, iż zamierzał skonsultować się z Radą Jedi o zaistniałych okolicznościach. Gdy zamierzał odejść, Mandalorianka stwierdziła, iż nie było czasu do stracenia, gdyż każda kolejna chwila sprawiała, iż jej lud bardziej cierpiał. Zaznaczyła, iż Maul zabił władczynię Mandalory, jej siostrę, która według tego co słyszała, dużo znaczyła dla Kenobiego. Słysząc wzmiankę o Satine, mistrz potwierdził, że tak było, lecz dodał też, że nie zamierzał pozwolić własnym uczuciom na zmącenie swojego osądu, dlatego zamierzał porozmawiać z pozostałymi członkami Rady Jedi.[100]

Polityczna sprzeczka z Tano.

Po zostawieniu rozmówców, mistrz skontaktował się z Coruscant. W trakcie połączenia dowiedział się, iż stolica Republiki została zaatakowana przez flotę Konfederacji pod dowództwem generała Grievousa. Obi-Wan ogłosił alarm, a następnie w pośpiechu wyruszył na poszukiwanie Anakina. Odnalazł go gdy ten, w towarzystwie 501 Legionu, wręczał Ahsoce jej miecze świetlne. Widząc zgromadzonych, polecił kapitanowi CT-7567, aby przygotował żołnierzy do natychmiastowego skoku w nadprzestrzeń. Gdy klon się oddalił, Skywalker zapytał go czy operacja na Mandalorze została zatwierdzona przez Radę Jedi. Mistrz zaprzeczył, po czym poinformował go o najnowszych wydarzeniach. Anakin zapytał jaki był status kanclerza, na co Kenobi odpowiedział, iż mistrzyni Shaak Ti została przydzielona do jego ochrony, lecz problemem był fakt utraty z nią kontaktu zaraportowany przez mistrza Windu. Widząc grymas na twarzy byłego ucznia, zapewnił go, iż ich flota miała znaleźć się na Coruscant w przeciągu godziny. Słysząc jego słowa, Ahsoka zapytała czy w takim razie zamierzał odwrócić się od Kryze i potrzeb jej ludu. W odpowiedzi na słowa byłej padawanki, mistrz stwierdził, iż ta na pewno rozumiała, iż był to najważniejszy moment w wojnach klonów, gdyż zaatakowano stolicę Republiki. Tano odparła mu, iż jedyne co rozumiała to fakt, że kolejny raz bawił się w polityka. Uznała, iż był to główny powód, dla którego mieszkańcy galaktyki, w tym ona, stracili zaufanie do Zakonu Jedi. Przyznała, iż niedawno przypomniano jej co znaczyło bycie członkiem organizacji dla obywateli, którzy byli w potrzebie. Obi-Wan oznajmił jej, iż w danej chwili potrzebowali ich mieszkańcy Coruscant. Togrutanka nie przyjęła jego wytłumaczenia i stwierdziła, że faktem było, iż to kanclerz ich potrzebował. Mistrz stwierdził, że takie rozumowanie nie było sprawiedliwe, na co była padawanka natychmiast odparła mu, iż wcale nie zamierzała ukrywać swego zdania.[100]

Do rozmowy wtrącił się Anakin, który zaproponował podzielenie 501 Legionu, nad którym dowództwo objęłaby jego była uczennica. Obi-Wan odrzucił jego pomysł, gdyż jak zaznaczył, dziewczyna nie była dłużej częścią Wielkiej Armii Republiki. Po kilku sekundach ciszy, Skywalker zaproponował awansowanie CT-7567 do stopnia komandora oraz powierzenie mu dowództwa nad odłamem 501 Legionu, a także uznanie Ahsoki za jego doradczynię. Gdy to powiedział, zapytał byłej uczennicy co myślała o jego pomyśle. Tano oznajmiła, iż była gotowa przyjąć propozycję, lecz za wcześniejszą zgodą Obi-Wana. Mistrz zastanowił się przez chwilę, po czym zatwierdził przyznanie jej wsparcia do operacji na Mandalorze. Zamierzając opuścić Anakina oraz jego byłą padawankę, życzył dziewczynie powodzenia oraz doradził jej, aby lepiej pojmała Maula, gdyż on już raz go uśmiercił, co jak wszyscy wiedzieli nie przeszkodziło mu w powrocie.[100]

Ratunek Wielkiego Kanclerza

Anakin: Wyczuwam Dooku.
Obi-Wan: Wyczuwam pułapkę.
Anakin: Następny ruch?
Obi-Wan: Zatrzasnąć pułapkę.
— Na pokładzie Invisible Hand.[6]
Kenobi w czasie bitwy o Coruscant.

Grievous zdołał porwać Wielkiego Kanclerza Palpatine'a, przez co po przybyciu do stolicy galaktyki, Obi-Wan i Anakin byli zmuszeni do dołączenia do trwającej na orbicie bitwy. Pilotując myśliwce przechwytujące typu Eta-2 Actis, Jedi obrali kurs na okręt dowodzenia generała, drednota typu Providence o nazwie Invisible Hand. Okręt chroniony był przez liczne myśliwce typu Vulture przez co Kenobi zwrócił się do CC-2237, aby oznaczył jego pozycję, a następnie poprowadził eskadrę tuż za nim. Gdy podwładny zastosował się do rozkazu, a republikanie jeszcze bardziej zbliżyli się do nieprzyjaciela, Obi-Wan oznajmił sojusznikom, aby zezwolili wrogowi wlecieć między ich szeregi. Gdy rozpoczęła się wymiana ognia, jeden z klonów znalazł się pod ostrzałem tri-fighterów, przez co poprosił o wsparcie. Skywalker zaproponował, iż ruszy mu z pomocą, lecz Kenobi odparł mu, iż klony miały własne zadanie, podczas gdy oni mieli swoje. Odmówienie pomocy żołnierzowi sprawiło, iż ten chwilę potem został zestrzelony. Jeden z droidów-sępów wycelował w strażników pokoju, po czym wystrzelił w ich kierunku cztery pociski. Podczas gdy dwa z nich skierowały się w stronę Skywalkera, dwa pozostałe pomknęły za Kenobim. Chcąc uniknąć zagrożenia, R4-P17 zaproponował generałowi wykonanie bardziej skomplikowanych manewrów, lecz ten odrzucił jego propozycję. Po chwili, cały czas usiłując pozbyć się rakiet, mistrz Jedi oznajmił, iż latanie było dla droidów. Niemal w tym samym momencie torpedy minęły jego myśliwiec, by następnie eksplodować i uwolnić przy tym droidy sabotażowe Pistoeka, które niezwłocznie osiadły na maszynę Jedi, po czym przystąpiły do jej demontażu. W kilka sekund Obi-Wan utracił R4-P17 oraz szereg systemów kontroli. Chcąc ratować go z opresji, Anakin polecił mu zmienienie pozycji, aby mógł oddać czysty strzał, a tym samym pozbyć się wrogich maszyn. Kenobi odparł na to, iż misja była ważniejsza niż on, dlatego życzył sobie, aby jego były uczeń kontynuował lot w stronę wrogiego okrętu, a następnie uratował Wielkiego Kanclerza. Młodszy mężczyzna zignorował jego słowa, po czym oddał strzał, którym zlikwidował kilka buzz droidów, lecz przy okazji uszkodził skrzydło w maszynie towarzysza. Mistrz polecił mu natychmiast wstrzymać ogień, a ten zgodził się z nim, iż jego czyn nie był najlepszym pomysłem. Gdy pozostałe na kadłubie myśliwca Pistoeki poczyniły kolejne zniszczenia, a kokpit Obi-Wana zaszedł parą, mężczyzna oznajmił Anakinowi, iż stracił widoczność, dlatego polecił, aby ten przestał mu pomagać. Rycerz nie poddawał się jednak i spróbował zlikwidować wrogie maszyny uderzając swoim myśliwcem w statek sojusznika. Po otrzymaniu uderzenia, Kenobi zażądał, aby Skywalker zaniechał swoich działań, gdyż ich kontynuowanie doprowadziłoby do śmierci ich obu. Ten ponownie zignorował jego słowa, po czym powtórzył poprzedni manewr, dzięki któremu zlikwidował więcej buzz droidów, lecz sprawił przy tym, iż jedna z wrogich jednostek przeszła na jego myśliwiec. Gdy R2-D2 został zmuszony do odparcia natarcia Pistoeki, Obi-Wan doradził mu zaatakowanie przeciwnika w jego główny sensor. Gdy jego pomysł przyniósł oczekiwane rezultaty, a zagrożenie ze strony droidów sabotażowych zostało zażegnane, republikanie kontynuowali lot w stronę statku Grievousa.[6]

Kenobi zwrócił się do Skywalkera z pytaniem czy ten zauważył, iż Invisible Hand wciąż miał aktywne osłony przy wlocie do hangarów. Jego towarzysz odparł twierdząco, po czym obrał za cel generatory osłon drednota i otworzył ogień. Gdy wlot do hangarów wrogiej jednostki stanął otworem, Jedi skierowali się tam czym prędzej, aby zdążyć przed zamykającą się grodzią awaryjną. Po znalezieniu się wewnątrz okrętu, Obi-Wan rozbił swój myśliwiec o jego pokład, równocześnie wyskakując z kokpitu. Nie tracąc czasu, mistrz Jedi przystąpił do walki ze znajdującymi się w hangarze droidami bojowymi B1. Chwilę później dołączył do niego Anakin, przy którego wsparciu wrogie siły szybko zostały pokonane. Kenobi polecił R2-D2, aby podłączył się do komputera drednota i zlokalizował miejsce, w którym przetrzymywano Wielkiego Kanclerza. Astromech niezwłocznie to uczynił, przez co strażnicy pokoju dowiedzieli się, iż Palpatine znajdował się na terenie platformy obserwacyjnej w iglicy statku. Skywalker wyznał towarzyszowi, iż wyczuwał obecność Dooku, na co mistrz odparł mu, iż prawdopodobnie wkraczali w pułapkę. Na te słowa młodszy Jedi zapytał o ich dalszy plan, co Obi-Wan zwięźle skomentował mówiąc, iż zamierzali zatrzasnąć pułapkę. Następnie republikanie ruszyli w głąb wrogiego statku, uprzednio wręczając R2-D2 komlink Hush-98 i prosząc go, aby ten pozostał przy myśliwcu Skywalkera.[6]

Przemierzając korytarze Invisible Hand, Jedi natknęli się na droidy niszczyciele. Chcąc uniknąć walki, odbili skierowane w ich stronę strzały, po czym weszli do znajdującej się za nimi turbowindy. Gdy wyłączyli miecze świetlne, za ich plecami rozległ się mechaniczny głos droidów bojowych B1, które zażądały, aby złożyli oręż. Republikanie bez wahania uruchomili broń i przystąpili do ataku, błyskawicznie niszcząc nieprzyjaciół. Nieoczekiwanie ich turbowinda została zatrzymana. Chcąc wznowić drogę, Obi-Wan skontaktował się z Artoo, aby ten naprawił problem. Astromech nie zareagował natychmiast, a gdy uruchomił windę ta skierowała się w dół, podczas gdy życzeniem Jedi była podróż w górę. Używając komunikatora, Kenobi zwrócił uwagę droidowi, który następnie gwałtownie odwrócił kierunek podróży turbowindy. Gdy sytuacja została ustabilizowana, a Skywalker, który wcześniej opuścił windę wycinając dziurę w jej suficie, powrócił do jej wnętrza, zapytał Obi-Wana co się działo z R2-D2. Mistrz starał się wyjaśnić towarzyszowi wydarzenia z ostatnich chwil, lecz ten odebrał jego słowa za żart i zakończył rozmowę.[6]

Tuż przed pojedynkiem z Dooku.

W końcu Jedi dotarli na szczyt iglicy statku, po czym weszli na platformę obserwacyjną. Po przejściu pustego pomieszczenia dotarli do przykutego do krzesła Palpatine'a, którego Kenobi formalnie przywitał, a Skywalker zapytał o jego stan. W odpowiedzi polityk zasygnalizował im przybycie hrabiego Dooku. Widząc nadchodzącego nieprzyjaciela, któremu towarzyszyły dwa super droidy bojowe B2, Obi-Wan zwrócił się do Anakina mówiąc, iż tym razem wspólnie mieli stoczyć z nim walkę, na co towarzysz przyznał mu rację. Wielki Kanclerz przemówił do nich mówiąc, iż powinni wezwać wsparcie, gdyż Dooku był lordem Sithów. Kenobi odparł mu, iż ci byli specjalnością Jedi. Przywódca Separatystów zażądał od republikanów ich mieczy, gdyż jak twierdził, nie wypadało pojedynkować się na oczach Wielkiego Kanclerza. Obi-Wan oznajmił mu, iż tym razem miał się im nie wymknąć, po czym włączył swój miecz świetlny, a Skywalker podążył jego śladem.[6]

Rozpoczęła się walka. Po wymianie pierwszych kilku ciosów, Dooku oznajmił przeciwnikom, iż długo czekał na ponowną okazję walki z nimi. Skywalker odparował mu, iż od ich ostatniego spotkania jego potęga się podwoiła. Sith z zadowoleniem oznajmił, iż podwójna moc miała przyczynić się do podwójnej porażki. Wymieniając kolejne ciosy, walczący skierowali się w stronę wyjścia z platformy obserwacyjnej. W tym czasie Obi-Wan został pchnięty Mocą przez Dooku przez co upadł na podłogę. Gdy podniósł się na nogi został zaatakowany przez droidy B2, które jednakże z łatwością unicestwił. Gdy dołączył do walczących, wyprowadził w stronę Dooku pierwszy cios, po czym ten wykorzystał Moc, aby unieść go w powietrze i zacząć dusić. Przy użyciu Mocy, Sith rzucił Kenobiego w głąb pomieszczenia, gdzie ten uderzył o znajdującą się tam platformę, którą następnie jego przeciwnik na niego opuścił czym doprowadził Jedi do utracenia przytomności.[6]

Przed obliczem generała Grievousa.

Gdy Obi-Wan się ocknął Darth Tyranus był martwy, a on sam znajdował się na plecach Skywalkera, który wyprowadzając Palpatine'a z platformy obserwacyjnej, trafił do turbowindy w chwili gdy Invisible Hand miał problemy z ustabilizowaniem poziomu. Mistrz Jedi zapytał co go ominęło, po czym zauważył nadciągającą turbowindę, dlatego nakazał towarzyszom wykonanie skoku. Jedi wykorzystali Moc, a także linki, w które byli wyposażeni, aby opuścić szyb turbowindy i dostać się na jeden z pokładów okrętu. Po ustabilizowaniu sytuacji, Obi-Wan oznajmił, iż powinni sprawdzić hangary w poszukiwaniu statku, którym mogliby się ewakuować. Słysząc to, Anakin wezwał R2-D2, aby ten pilnie do nich dołączył. Republikanie nie uszli daleko, gdy zostali uwięzieni w korytarzu za pomocą tarczy promiennych. Pełen zdziwienia, Kenobi skomentował nowe okoliczności mówiąc, iż byli za sprytni, aby dać się uwięzić. Skywalker odparł mu, iż najwyraźniej byli w błędzie, po czym zalecił cierpliwość. Mistrz z niedowierzaniem przyjął taką radę z jego ust, na co ten zapewnił go, iż Artoo wkrótce miał do nich dołączyć, przez co mogliby zwolnić tarcze. Zgodnie z jego słowami, astromech pojawił się w korytarzu, lecz zaraz za nim wkroczyły również droidy bojowe. Widząc wrogie maszyny, Obi-Wan zapytał towarzysza czy ten miał jakiś plan awaryjny.[6]

Droidy zaprowadziły pojmanych republikanów na mostek, gdzie stanęli przed obliczem generała Grievousa. Cyborg przywitał swoich więźniów, nie szczędząc przy tym kąśliwych komentarzy. Stwierdził, iż ich misja uratowania kanclerza Palpatine'a zakończyła się fiaskiem. Następnie oznajmił, iż zamierzał dołączyć ich miecze świetlne do swojej kolekcji. Obi-Wan poinformował go, iż jego plan skazany był na porażkę, gdyż tym razem nie zamierzał pozwolić mu uciec. Na potwierdzenie jego słów, Anakin zwrócił się do Artoo, aby ten odwrócił uwagę generała. Astromech niezwłocznie wykonał polecenie, przez co Kenobi przyciągnął Mocą odebrany mu wcześniej miecz świetlny, po czym uwolnił siebie, a następnie Skywalkera. Gdy młodszy Jedi również odzyskał swoją broń, mężczyźni przystąpili do walki z ochroniarzami Grievousa, którymi byli IG-100 MagnaGuardy. Maszyny stanowiły większe wyzwanie niż droidy bojowe, o czym Obi-Wan przekonał się gdy odciął swemu przeciwnikowi głowę, a ten bez większych problemów kontynuował walkę. Pragnąc doprowadzić starcie do końca, Jedi zadał MagnaGuardowi kolejny cios, który spowodował, iż ten rozpadł się na części. Po pokonaniu ochroniarzy Grievousa, republikanie przystąpili do eliminacji obsługi mostka. Gdy utorowali sobie drogę do generała, otoczyli go, po czym przygotowali się do walki. Cyborg nie zamierzał podejmować wyzwania, dlatego oznajmił Kenobiemu, iż ten poniósł porażkę, po czym wykorzystał elektropałkę, aby zniszczyć iluminator i uciec w przestrzeń kosmiczną.[6]

Nagły dostęp do próżni spowodował, iż republikanie musieli chwycić się paneli systemów znajdujących się na mostku, aby nie zostać wyssanymi z okrętu. Gdy awaryjne śluzy uszczelniły powstałe uszkodzenia, Jedi na nowo poczęli niszczyć droidy, które znalazły się w ich zasięgu. W pewnej chwili Anakin zauważył, iż wystrzelono wszystkie kapsuły ratunkowe, za co Obi-Wan obarczył winą Grievousa. Mistrz zapytał byłego ucznia czy potrafił pilotować krążownik, na co ten odparł, iż biorąc pod uwagę ile zostało z uszkodzonego Invisible Hand, umiejętności pilotażu nie miały żadnego znaczenia. Strażnicy pokoju zajęli miejsca, po czym rozpoczęli wejście w atmosferę Coruscant. Uszkodzony drednot rozdzielił się na pół pod wpływem uszkodzeń i ciśnienia, co głośno oznajmił Skywalker. W odpowiedzi na jego słowa, Kenobi stwierdził, iż nie powinni byli się martwić, gdyż wciąż mieli pół statku. Nabierając prędkości, znaleźli się w atmosferze, gdzie po chwili zaczęły im asystować statki pożarnicze. Anakin nakierował pozostałości Invisible Hand na znajdujący się w pobliżu pas startowy, by po chwili rozbić drednota o powierzchnię planety. Po trwającym jakiś czas wytrącaniu prędkości, okręt w końcu zatrzymał się, przez co Obi-Wan żartobliwie nazwał wyczyn byłego ucznia kolejnym udanym lądowaniem.[6]

Po opuszczeniu wraku Invisible Hand, Jedi towarzyszyli Wielkiemu Kanclerzowi w podróży powrotnej do budynku Senatu Galaktycznego, którą odbyli na pokładzie wahadłowca. Gdy przybyli na miejsce, Skywalker opuścił pojazd, a gdy zobaczył, że Kenobi tego nie uczynił, zapytał czy ten zamierzał do niego dołączyć. Mistrz odparł mu, iż to on był bohaterem, który uratował go od buzz droidów, pokonał Dooku oraz uwolnił kanclerza, przez co zasługiwał na dzień chwały z politykami. Dodał też, iż sam zamierzał wrócić do świątyni Jedi, aby złożyć szczegółowy raport Najwyższej Radzie. Anakin przyjął jego wytłumaczenie, a na odchodnym oznajmił, iż mentor był mu winny przysługę.[6]

Ochłodzenie stosunków ze Skywalkerem

Anakin: Przysięgam ci... Nie prosiłem o umieszczenie w Radzie.
Obi-Wan: Ale chciałeś tego. Przyjaźń z kanclerzem Palpatine'em zaczęła przynosić korzyści.
Anakin: To nie ma nic do rzeczy.
Obi-Wan: Jedynym powodem, dla którego Rada zatwierdziła twoją nominację jest to, że kanclerz ci ufa.
Anakin: I?
Obi-Wan: Jestem po twojej stronie. Nie chciałem stawiać cię w takim położeniu.
Anakin: Jakim położeniu?
Obi-Wan: Rada chce, abyś meldował o wszystkich posunięciach kanclerza. Chcą wiedzieć co on knuje.
Anakin: Chcą żebym szpiegował kanclerza? To zdrada!
Obi-Wan: Mamy wojnę, Anakin.
— Po przyznaniu Skywalkerowi miejsca w Najwyższej Radzie Jedi.[6]

Po złożeniu raportu przed pozostałymi członkami Rady Jedi, Obi-Wan udał się do jednej z sal konferencyjnych świątyni, gdzie wysłuchał relacji z przebiegu oblężeń planet Zewnętrznych Rubieży. W czasie spotkania dowiedział się o upadku Saleucami oraz o tym, iż Quinlan Vos przerzucił swoje siły na Boz Pity. Gdy zebranie dobiegło końca, do sali wszedł Anakin Skywalker. Kenobi poinformował byłego ucznia o szczegółach, które go ominęły, po czym wysłuchał jego przeprosin za nieobecność. Następnie poinformował towarzysza o zbliżającym się posiedzeniu Senatu Galaktycznego kiedy to miano przegłosować kolejny pakiet ustaw zwiększających władzę wykonawczą Palpatine'a. Słysząc to, jego rozmówca uznał, iż oznaczało to mniej dyskusji, a więcej działania. Obi-Wanowi nie podobała się jego odpowiedź, dlatego ostrzegł go przed kanclerzem. Gdy młodszy mężczyzna zapytał go czy miał ku temu powody, ten odpowiedział, iż przywódca Republiki zażądał obecności Skywalkera w czasie posiedzenia rządu, przy czym nie wyjaśnił swoich powodów przed Radą Jedi. W odpowiedzi na to, rycerz doszedł do wniosku, iż zaistniała sytuacja była niezwykła, co jego były mistrz skomentował stwierdzeniem, iż cała ówczesna sytuacja polityczna wydawała mu się niezwykła, co było przyczyną jego niepokoju.[6]

Obi-Wan Kenobi i Anakin Skywalker w czasie rozmowy w świątyni Jedi na Coruscant.

Wkrótce okazało się, iż życzeniem Wielkiego Kanclerza było, aby Skywalker został jego osobistym przedstawicielem w Radzie Jedi. Gdy ów wiadomość dotarła do jej członków, mistrzowie wyrazili swoją dezaprobatę. Yoda nazwał posunięcie Palpatine'a niepokojącym, a Mace Windu ogłosił, iż młodzieniec mógł zająć miejsce w Radzie Jedi, przy tym decydując, iż nie zostanie on wyniesiony do rangi mistrza. Słysząc jego słowa, Anakin nie krył oburzenia decyzją zwierzchników. Mistrz Zakonu nie zamierzał wdawać się z nim w dalszą dyskusję, dlatego polecił, aby ten zajął przydzielone mu miejsce.[6]

Gdy Skywalker wykonał polecenie, Rada Jedi przeszła do obrad, w czasie których Ki-Adi-Mundi zameldował, iż nie udało im się odnaleźć Grievousa w żadnym z układów planetarnych należących do Republiki. Yoda odpowiedział mu, iż przywódca Separatystów ukrywał się na Zewnętrznych Rubieżach, dlatego właśnie tam powinni skoncentrować poszukiwania. Słysząc jego słowa, Obi-Wan oznajmił, iż nie posiadali wielu statków w zapasie, co wywołało pytanie mistrza Mundiego o reakcję Rady Jedi na agresję droidów na Kashyyyk. Windu odparł mu, iż powinni niezwłocznie wysłać grupę uderzeniową, a Kenobi dodał, iż nie mogli sobie pozwolić na utratę ojczystego świata Wookieech. W odpowiedzi na ich słowa, Yoda zdecydował, iż to on poprowadzi republikańskie wojska na Kashyyyk, gdyż posiadał dobre kontakty z miejscową ludnością. Słysząc jego deklarację, mistrz Windu zakończył obrady Rady Jedi.[6]

Przemierzając jeden z korytarzy świątyni, Anakin zapytał Obi-Wana o znaczenie absurdu, którym było umieszczenie go w Radzie Jedi bez wyniesienia do rangi mistrza. Oburzony, uważał iż potraktowanie go w taki sposób było uwłaczające. Reagując na jego wypowiedź, mistrz podjął próbę jego uspokojenia. Poinformował go, iż spotkał go wielki zaszczyt, gdyż nikt będący w jego wieku jeszcze nigdy nie zasiadał w szeregach Rady Jedi. Dodał, iż istotnym problemem była osoba Wielkiego Kanclerza, który nazbyt mieszał się w wewnętrzne sprawy Zakonu Jedi. Skywalker przysiągł mu, iż nie prosił o podobny zaszczyt, na co Kenobi stwierdził, iż być może było to prawdą, lecz jego pragnienie bycia w Radzie Jedi również miało znaczenie. Kontynuując oznajmił, iż przyjaźń między jego byłym uczniem a przywódcą Republiki zaczęła temu pierwszemu przynosić korzyści. Przyznał, że Najwyższa Rada Jedi zgodziła się na przyjęcie Skywalkera w jej szeregi jedynie ze względu na fakt, iż Palpatine mu ufał. Obi-Wan powiedział Anakinowi, iż był po jego stronie i czuł się niezręcznie, lecz w imieniu Rady Jedi musiał poprosić go, aby obserwował wszystkie posunięcia Wielkiego Kanclerza. Słysząc to, rycerz oznajmił, iż szpiegowanie przywódcy Republiki było zdradą, a proszenie go o wzięcie w niej udziału było dla niego wystąpieniem przeciwko mentorowi, który czuwał nad nim od dnia gdy zjawił się na Coruscant. Skywalker zapytał nauczyciela, dlaczego nie zlecono mu tego zadania podczas sesji Rady Jedi, na co usłyszał w odpowiedzi, iż zadanie to nie mogło trafić do oficjalnych akt. Kenobi wyznał, iż współpraca ze strony Anakina miała dla nich kluczowe znaczenie. Zaznaczył, iż lojalność Zakonu Jedi należała się Senatowi Galaktycznemu, a nie politykowi, który urzędował długo po wygaśnięciu swojej kadencji. Młodzieniec odparował mu, iż to Senat zatwierdził wydłużenie jego rządów, na co Obi-Wan nakazał mu wykorzystanie uczuć, dzięki którym mógł odkryć, iż było to sprzeczne z naturalnym porządkiem rzeczy. W odpowiedzi na to Skywalker oświadczył, iż niewłaściwym było proszenie go, aby postępował przeciwko kodeksowi, Republice, a także przyjacielowi.[6]

Po zakończeniu rozmowy z byłym uczniem, mistrz Kenobi spotkał się z mistrzami Yodą i Windu, z którymi, na pokładzie kanonierki LAAT/i, udał się w drogę na lądowisko, skąd Yoda miał wyruszyć na Kashyyyk. W czasie podróży oznajmił towarzyszom, iż Skywalker nie zapałał do nowego zadania entuzjazmem. Mace skomentował to mówiąc, iż bliskość między rycerzem a kanclerzem była wielce niepokojąca, dlatego nie sądził by ten poradził sobie z przydziałem. Na zakończenie przyznał, iż nie ufał młodzieńcowi. W odpowiedzi na jego słowa, Obi-Wan zapytał go czy to nie jego uczeń miał, wedle przepowiedni, być Wybrańcem, który miał przywrócić równowagę Mocy. Windu odparł twierdząco, lecz w tym samym momencie Yoda stwierdził, iż przepowiednia mogła zostać odczytana w niewłaściwy sposób. Kenobi zapewnił mistrzów, iż jego były uczeń go nie zawiedzie, gdyż nigdy wcześniej tego nie zrobił. Yoda wyraził nadzieję, aby słowa Obi-Wana okazały się prawdziwe, po czym opuścił kanonierkę i dołączył do podległych mu żołnierzy-klonów.[6]

Obawy dotyczące przyjaciela skłoniły mistrza Jedi do złożenia wizyty Padmé Amidali. W rozmowie z senator wyjawił jej swe rozterki oraz poinformował ją, iż w ostatnim czasie jego wychowanek żył w stresie.[6]

Gdy nieco później Wywiad Republiki Galaktycznej przechwycił informację jakoby generał Grievous ukrywał się na Utapau, kanclerz Palpatine podzielił się ową nowiną z Anakinem Skywalkerem, a ten doniósł o tym Radzie Jedi. Podczas narady starszyzny, mistrz Yoda stwierdził, iż reakcja Zakonu Jedi musiała być zdecydowana, gdyż schwytanie dowódcy Konfederacji Niezależnych Systemów miało zakończyć szalejący konflikt. W odpowiedzi na jego słowa, Skywalker oznajmił, iż Wielki Kanclerz życzył sobie, aby to on poprowadził kampanię przeciwko cyborgowi. Z żądaniem Palpatine'a nie zgodził się Mace Windu, który oznajmił, iż to Najwyższa Rada Jedi miała podjąć decyzję w tej sprawie. Yoda przyznał, iż dowodzić polowaniem na Grievousa powinien jeden z mistrzów charakteryzujących się większym doświadczeniem. Na te słowa Ki-Adi-Mundi zaproponował wybór Obi-Wana, na co Rada Jedi bez wahania przystała. Po podjęciu decyzji w tej sprawie, mistrz Windu zakończył obrady starszyzny.[6]

Po opuszczeniu świątyni Jedi, Kenobi odbył rozmowę ze Skywalkerem, w czasie której były uczeń wysunął przypuszczenie jakoby mistrz miał go potrzebować w trakcie czekającej go misji. Mentor nie zaprzeczył, lecz odparł, iż mimo wszystko jego pościg za Grievousem mógł się zakończyć niepowodzeniem. Anakin zmienił temat rozmowy, gdyż pragnął przeprosić towarzysza za swoje rozczarowujące i aroganckie zachowanie, którym zlekceważył nauki mentora. Swoje postępowanie uzasadnił decyzjami Rady Jedi, które doprowadziły go do wielkiej irytacji. Obi-Wan uśmiechnął się do niego, po czym oznajmił, iż ten był silnym i mądrym mężczyzną, a on jako jego nauczyciel był z niego niezwykle dumny. Dodał, iż szkolił go od najmłodszych lat i przekazał mu całą swoją wiedzę, w wyniku czego ten przerósł wszelkie jego oczekiwania. Poradził Skywalkerowi, aby był cierpliwy, gdyż według jego opinii miało nie upłynąć dużo czasu, a Rada Jedi wyniosłaby go do godności mistrza. Po tych słowach mężczyźni pożegnali się, a Obi-Wan udał się na pokład gwiezdnego niszczyciela typu Venator o nazwie Vigilance, który został mu przydzielony do kampanii na Utapau.[6]

Raport w sprawie Mandalory

Ze śmiercią Dooku straciliśmy okazję żeby zgłębić tajemnicę Dartha Sidiousa. Gdybyście pojmali Maula, mógłby dostarczyć nam brakujących fragmentów układanki.
— Obi-Wan w czasie rozmowy z Ahsoką Tano i Bo-Katan Kryze.[101]
Rozmowa z Ahsoką Tano.

Po wejściu na pokład, mistrz skontaktował się z Ahsoką Tano i Bo-Katan Kryze, aby wysłuchać ich raportu na temat walk z Maulem na Mandalorze. Mandalorianka oznajmiła, iż wciąż trwały potyczki w sektorze 11, lecz na większości frontów klony zdołały opanować sytuację. Przyznała, iż sytuacja mogła się odwrócić gdyby nie udało im się schwytać Maula, dlatego jej życzeniem było pojmanie go, zanim ten podjąłby próbę ucieczki. Głos zabrała Ahsoka, która wyjawiła, iż podczas jej starcia z Zabrakiem, ten wspomniał imię Dartha Sidiousa. Gdy Bo-Katan zapytała kim była ów tajemnicza postać, Obi-Wan poinformował towarzyszki, iż sam nie wiedział zbyt wiele, lecz zamierzał się z nimi podzielić przypuszczeniami Rady Jedi. Wyjawił, iż Sidious był lordem Sithów odpowiedzialnym za wywołanie wojen klonów, a także uczestnikiem konfliktu udzielającym się po obu jego stronach. Dodał, iż pierwszy raz usłyszał o nim od hrabiego Dooku, lecz w związku z zaistniałymi okolicznościami, uzyskanie jakichkolwiek informacji od przywódcy Separatystów nie było dłużej możliwe. Słysząc jego słowa, Ahsoka zapytała o tego powód, na co mistrz odparł jej, iż Dooku został zabity przez Skywalkera podczas ich misji uratowania kanclerza. Przyznał, iż wraz ze śmiercią hrabiego stracili szansę na poznanie tajemnicy tożsamości Sitha. Wyjątkiem od tego mogłoby być schwytanie Maula, który mógłby wyjawić im szczegóły na temat swego dawnego mistrza. Słysząc to, Tano poprosiła Kenobiego o przysłanie jej dodatkowych wojsk. Mistrz odmówił, gdyż jak stwierdził, został wysłany na Utapau, aby skonfrontować się z generałem Grievousem. Była padawanka zapytała go o możliwość uzyskania pomocy od Anakina, na co Obi-Wan poprosił towarzyszy Ahsoki o zostawienie ich samych. Gdy uzyskali chwilę prywatności, mistrz zdradził dziewczynie, iż Rada Jedi zleciła Anakinowi obserwowanie poczynań kanclerza Palpatine'a. Ahsoka poprawiła jego wypowiedź zamieniając słowo "obserwować" na "szpiegować", po czym oznajmiła, iż jako wieloletni przyjaciel polityka, jej były mistrz musiał być wielce niezadowolony z otrzymanego przydziału. Kenobi przyznał jej rację, po czym zasugerował, aby porozmawiała z rycerzem. Togrutance nie spodobał się ów pomysł, gdyż uważała, że nie była odpowiednią osobą do bronienia decyzji Najwyższej Rady Jedi. Obi-Wan przyznał, iż starszyzna nie była nieomylna, dlatego biorąc to pod uwagę, potrzebował jej pomocy. Ich rozmowa została nieoczekiwanie przerwana przez komandora CT-7567, który poinformował Tano o kolejnym ataku wrogich sił. Widząc, iż czas na rozmowy się skończył, Obi-Wan pożegnał się z rozmówczynią i zakończył połączenie.[101]

Zgładzenie Grievousa

Grievous: Z armią czy bez... Musisz sobie zdawać sprawę, Kenobi... że już po tobie!
Obi-Wan: Nie wydaje mi się.
— W czasie bitwy o Utapau.[6]
Rozmowa z Tionem Medonem.

W hangarach Vigilance, generał odbył naradę z klonami, w czasie której CC-2224 poinformował go, iż większość miast Utapau skupiona była na jednym małym kontynencie. Mistrz odparł mu, iż zamierzał zająć Separatystów do czasu, aż jego podwładni przybędą mu ze wsparciem, przy czym zaznaczył, aby nie trwało to zbyt długo. Cody zapytał go czy kiedyś go zawiódł, na co Obi-Wan ze śmiechem obiecał, iż zamierzał się postarać, aby nie zniszczyć wszystkich droidów przed przybyciem żołnierzy. Po tych słowach Jedi wsiadł do myśliwca przechwytującego typu Eta-2 Actis, po czym opuścił hangary Vigilance. W przestrzeni kosmicznej Jedi wykorzystał pierścień nadprzestrzenny, dzięki któremu wkroczył w nadprzestrzeń rozpoczynając tym samym swą podróż na Utapau.[6]

Po przybyciu na planetę, Obi-Wan skierował się do leja krasowego Pau, gdzie mieściło się Pau City. Po wylądowaniu na jego terenie został przywitany przez Tiona Medona. Pau'anin zapytał go jaki był powód jego wizyty na Utapau, na co ten odparł, iż była to wojna. Główny zarządca portu odpowiedział mu, iż na jego świecie nie było wojny, chyba że republikanin przywiózł ją ze sobą. Słysząc to, Kenobi odparł mu, iż za jego przyzwoleniem chciałby zatankować swój myśliwiec, a także wykorzystać planetę jako bazę wypadową, z której mógłby przeszukać okoliczne systemy w poszukiwaniu Grievousa. Medon zwrócił się do znajdujących się w pobliżu Utaiów, aby ci zajęli się pojazdem Jedi, po czym zbliżył się do rozmówcy i szeptem poinformował go, iż dowódca Separatystów znajdował się na powierzchni globu. Wyjawił, iż mieszkańcy stanowili zakładników, których nieustannie obserwowało tysiące droidów bojowych znajdujących się na poziomie 10. Słysząc jego słowa, Obi-Wan polecił mu, aby cywile poszukali schronienia, a wojownicy przygotowali się do nadchodzącej walki.[6]

Kenobi na grzbiecie varactyla o imieniu Boga.

Po oficjalnym ukłonie kończącym spotkanie, Jedi wsiadł do kokpitu myśliwca, po czym polecił swojemu droidowi astromechanicznemu, aby ten udał się na Vigilance i poinformował Cody'ego o odnalezieniu nieprzyjaciela. Po tych słowach dyskretnie opuścił maszynę i zaczekał w ukryciu, aż ta opuściła Pau City. Następnie udał się do miejsca, w którym znajdowały się zagrody, w których mieszkańcy miasta trzymali ujarzmione dactylliony i varactyle. Tam, spośród grupy tych drugich, wybrał sobie wierzchowca o imieniu Boga. Na grzbiecie samicy wyruszył w drogę ku poziomowi 10, a gdy tam dotarł, zastał Radę Separatystów w czasie narady z generałem Grievousem. Mistrz przez chwilę się zastanowił nad swoimi dalszymi posunięciami, po czym zeskoczył z pomostu, na którym się znajdował i przywitał wrogiego generała. Widząc go, cyborg nie odmówił mu odwagi, po czym rozkazał otaczającym go droidom, aby uśmierciły republikanina.[6]

W kierunku Kenobiego ruszyły cztery IG-100 MagnaGuardy. Wykorzystując Moc, Jedi spuścił na przeciwników duży obiekt oderwany od sufitu pomieszczenia, przez co trzy maszyny uległy natychmiastowemu zniszczeniu, a czwartą z nich mężczyzna skrócił o głowę swoim mieczem. Widząc to, pozostałe droidy wspierające Grievousa wycelowały swoją broń w Obi-Wana. Dowódca Konfederacji polecił im, aby odstąpiły, gdyż zamierzał własnoręcznie skonfrontować się z przeciwnikiem. Na jego słowa, Kenobi oznajmił, iż następny ruch należał do cyborga. Myśląc, iż republikanin go lekceważył, separatysta nazwał go głupcem, gdyż jak oznajmił został wyszkolony w walce mieczem świetlnym przez hrabiego Dooku. Na potwierdzenie swoich słów, Grievous uruchomił swoje cztery miecze, po czym używając dwóch rąk wykorzystał mechaniczne nadgarstki do wykręcania młynków, którymi uderzał o podłoże. Taktyka cyborga zaskoczyła Obi-Wana, przez co zaczął powoli się cofać w oczekiwaniu na pierwszy cios. Gdy nadeszło pierwsze uderzenie, mistrz Jedi został zmuszony do wykorzystania pełnego wachlarza swoich umiejętności. Stosując liczne uniki oraz akrobacje, Kenobi odpierał nieustępliwe ataki Grievousa. Po chwili udało mu się odciąć jedną z lewych dłoni przeciwnika, co tylko wprowadziło cyborga w większy gniew. Separatysta zaatakował z nową mocą, lecz republikanin nie ustępował mu pola, by już po chwili skrócić go o jedną z prawych dłoni. Wydawało się, iż Jedi zyskiwał przewagę nad przeciwnikiem, gdy nagle pojawili się żołnierze-klony, którzy zaatakowali znajdujące się nieopodal droidy. Widząc przybycie wojsk Republiki, Grievous powiedział Obi-Wanowi, iż bez względu na otrzymane wsparcie jego los był już przesądzony. Podczas gdy cyborg szykował się do wznowienia walki, mistrz oznajmił mu, iż ten był w błędzie, po czym pchnął go Mocą, zrzucając na niższe platformy.[6]

Tuż przed pojedynkiem.

Kenobi ruszył za przeciwnikiem, lecz Grievous postanowił rozpocząć ucieczkę przy pomocy ostrokołowca osobistego TSMEU-6. Cyborg skierował pojazd w stronę mężczyzny, a gdy ten usunął się z jego drogi, by nie zostać stratowanym, uciekł w kierunku dolnych poziomów miasta. Nie chcąc pozwolić na zgubienie jego tropu, Obi-Wan wezwał Bogę, a gdy ta się zjawiła, wskoczył na jej grzbiet i rozpoczął pościg. Trudności drogi sprawiły, iż mistrz wypuścił trzymany w ręce miecz świetlny, który następnie spadł wiele poziomów w dół miasta.[6]

Nie upłynęło dużo czasu gdy Obi-Wan dogonił Grievousa. Uciekając na ostrokołowcu jego przeciwnik wykorzystywał elektropałkę, aby zadawać mu kolejne ciosy. Straciwszy broń, Jedi podjął próbę przejęcia oręża wroga, a gdy mu się to udało, oddał kilka uderzeń w stronę pojazdu cyborga, a także w niego samego. Grievous zablokował jeden z ataków i pociągając za elektropałkę sprawił, iż Kenobi przeniósł się z grzbietu varactyla na jego pojazd. Walczący nieustannie przemieszczali się w głąb Pau City na rozpędzonym ostrokołowcu. Gdy w pewnym momencie separatysta sięgnął po swój ciężki pistolet blasterowy DT-57 i otworzył ogień, Obi-Wan podjął udaną próbę zrzucenia go z pojazdu, jednocześnie samemu przy tym wypadając.[6]

Kenobi kontra Grievous.

Walczący znaleźli się na lądowisku, gdzie znajdował się należący do cyborga myśliwiec Belbullab-22 o nazwie Soulless One. Podnosząc się po upadku, Obi-Wan sięgnął po elektropałkę, a Grievous po swój blaster. Gdy nieprzyjaciel oddał pierwszy strzał, mistrz wytrącił mu broń z ręki, po czym wyprowadzając kilka ciosów, powalił go i zadał uderzenie w jego klatkę piersiową. Cyborg nie poddawał się, dlatego wykorzystał jedną z nóg do odepchnięcia Kenobiego, który przez to przeleciał kilka metrów i wypuścił z dłoni swoją broń. Gdy podniósł się z ziemi, Grievous zaatakował go swoimi rękoma. Jedno uderzenie przeciwnika posłało Obi-Wana na stojący obok myśliwiec. Odbijając się od maszyny, republikanin ponownie upadł. Nieprzyjaciel podniósł go, po czym wyprowadził kolejny cios, lecz Jedi zdołał go uniknąć, po czym zaczął rozwierać metalowe osłony na klatce piersiowej Grievousa, które chroniły jego szczątkowe organy wewnętrzne. W reakcji na to, cyborg wyprowadził kolejny cios, który trafił Obi-Wana w twarz i ponownie go powalił. Leżąc na ziemi spróbował kopnąć przeciwnika, lecz okazało się to złym pomysłem, gdyż jego pancerz był zbyt wytrzymały. Separatysta chwycił Kenobiego i rzucił nim w stronę kraju lądowiska. Mężczyzna uchronił się przed upadkiem chwytając się krawędzi, po czym widząc zbliżającego się Grievousa dzierżącego elektropałkę, przywołał Mocą należący do nieprzyjaciela blaster i otworzył ogień. Celując w klatkę piersiową trafił w organy wewnętrzne cyborga. Widząc, iż jego czyn zatrzymał wroga, Jedi kontynuował ostrzał do chwili gdy Grievous nie stanął w płomieniach i nie padł na ziemię bez życia. Kenobi podciągnął się na lądowisko, po czym spojrzał na zwłoki separatysty, wypowiedział sarkastyczny komentarz i odszedł.[6]

Rozkaz 66

Oddział klonów zbuntował się. Potrzebuję pomocy.
— Obi-Wan do Baila Organy.[6]

Po opuszczeniu lądowiska, Obi-Wan odszukał Bogę, a następnie na jej grzbiecie przemieścił się w kierunku toczonej między klonami a droidami bitwy. Gdy po trwającej jakiś czas podróży odszukał komandora CC-2224, polecił mu, aby rozkazał żołnierzom przemieszczenie się na wyższe poziomy Pau City. Podwładny potwierdził otrzymanie rozkazu, po czym wręczył Kenobiemu zgubiony przez niego wcześniej miecz świetlny. Jedi podziękował towarzyszowi, po czym oznajmił, iż nie powinni zwlekać, gdyż mieli do wygrania bitwę.[6]

Obi-Wan Kenobi oraz jego varactyl o imieniu Boga, spadają w dół leja kresowego po wykonaniu rozkazu 66.

Zgodnie ze swoimi słowami, Obi-Wan wyruszył na swoim varactylu w górę miasta wykorzystując pobliską grań. Nie przebył dalekiej drogi, gdy został zestrzelony przez własnych żołnierzy, którzy w wyniku otrzymania od Dartha Sidiousa rozkazu 66, zdradzili członków Zakonu Jedi i targnęli się na ich życia. Mistrz oraz jego wierzchowiec spadli z dużej wysokości w dół leja krasowego Pau. Na szczęście dla Kenobiego, spadł on do jednego z głębokich zbiorników wodnych przez co przetrwał upadek. Znajdując się w głębinach wykorzystał aparat tlenowy Aquata A99, aby ułatwić sobie oddychanie. Gdy wypłynął na powierzchnię zaczął wspinać się po ścianach leja, by wkrótce wrócić na teren Pau City. Chcąc rozeznać się w sytuacji, pozostał w ukryciu, dzięki czemu podsłuchał rozmawiające klony. Dowiedział się wtedy, iż zestrzelenie go było celowe, przez co wyruszył na lądowisko, na którym zabił Grievousa, by następnie wykorzystać Soulless One do opuszczenia Utapau.[6]

Gdy znalazł się w przestrzeni kosmicznej, nie posiadając łączności na żadnym kanale, nadał awaryjny kod 9-13, na który odpowiedział Bail Organa. Widząc senatora poinformował go o buncie swoich żołnierzy, na co ten odpowiedział mu, iż ataki na Jedi przeprowadzono w całej galaktyce. Polityk dodał też, iż udało mu się ocalić mistrza Yodę, po czym przesłał Obi-Wanowi współrzędne do punktu zbiórki i zakończył połączenie.[6]

Po jakimś czasie, Kenobi przybył do miejsca, w którym znajdowała się korweta CR70, Tantive III. Na pokładzie statku spotkał się z Yodą i Organą, których zapytał ilu Jedi udało się przeżyć zdradę klonów. Wielki Mistrz odparł mu, iż nie otrzymali od nikogo żadnych wieści. Senator oznajmił Obi-Wanowi, iż widział tysiące żołnierzy atakujących świątynię na Coruscant, dlatego zaczął od poszukiwań Yody. Słysząc to, strażnik pokoju zapytał towarzyszy czy nawiązali jakiś kontakt ze świątynią. Yoda odpowiedział mu, iż siedziba zakonu nadawała sygnał wzywający do odwrotu, a Bail dodał, iż wedle komunikatu wojny klonów dobiegły końca, a wszyscy Jedi powinni niezwłocznie wracać do świątyni. Słysząc to, Obi-Wan stwierdził, iż powinni udać się na Coruscant, gdyż w przypadku istnienia innych ocalałych wpadliby oni w pułapkę i stracili życie. Wielki Mistrz spytał go czy sugerował blokadę zakodowanego sygnału, co ten potwierdził i dodał, iż zależało od tego wiele istnień. Yoda zgodził się z nim i przyznał, iż wizyta w świątyni pogłębi ich wiedzę.[6]

Gdy po jakimś czasie znaleźli się w przestrzeni Coruscant, z Tantive III próbowało się połączyć biuro Wielkiego Kanclerza. Senator Organa zezwolił na połączenie, po czym przeprowadził rozmowę z Masem Ameddą, w czasie której wicekanclerz poinformował go, iż Palpatine żądał stawienia się Organy na nadzwyczajnej sesji Senatu Galaktycznego. Bail oznajmił rozmówcy, iż zamierzał przybyć na wezwanie, a gdy połączenie zostało zakończone, rzekł do swoich towarzyszy, iż mogła to być pułapka. Obi-Wan nie zgodził się z nim, gdyż w jego opinii Palpatine nie był w stanie kontrolować tysięcy układów planetarnych nie dzieląc się przy tym władzą z Senatem. Yoda podsumował mówiąc, iż specjalne posiedzenie rządu mogło ułatwić im wejście do świątyni Jedi.[6]

Obi-Wan ukrywający się przed klonami po wykonaniu rozkazu 66.

Gdy znaleźli się na powierzchni Courscant, strażnicy pokoju udali się do świątyni Jedi, gdzie przed jej głównym wejściem stoczyli walkę z klonami. Mimo przeważającej siły wroga, mistrzowie bez trudu pokonali przeciwników, a następnie weszli do przybytku. W jego wnętrzu na własne oczy ujrzeli dowody na dokonaną tam rzeź. W jednym z korytarzy, mężczyźni odnaleźli grupę zabitych adeptów, co Obi-Wan skomentował słowami, iż nawet najmłodszym nie udało się przeżyć. Yoda odpowiedział mu, iż nie wszyscy z poległych zginęli od strzałów z blasterów, po czym wskazał, iż na ciele jednej z ofiar znajdowały się również rany po ciosach mieczem świetlnym. Kenobi przyjrzał im się bliżej, po czym zszokowany zapytał towarzysza kto dopuściłby się takich czynów.[6]

W tym samym czasie, w budynku Senatu Galaktycznego, na nadzwyczajnej sesji rządu, Wielki Kanclerz Sheev Palpatine ogłosił senatorom, iż Jedi dopuścili się buntu, w wyniku którego on sam został okaleczony i oszpecony. Zapewnił, iż wszyscy członkowie upadłego Zakonu Jedi mieli być odnalezieni i zgładzeni. Następnie powołując się na bezpieczeństwo i stabilność społeczeństwa, ogłosił przekształcenie Republiki w pierwsze Imperium Galaktyczne.[6]

Era Imperium

Upadek Skywalkera

To kanclerz stoi za wszystkim, łącznie z wojną. Palpatine jest lordem Sithów, którego szukaliśmy. Po śmierci Dooku, Anakin został jego nowym uczniem.
— Obi-Wan do Padmé Amidali.[6]

Po dotarciu do centrum bezpieczeństwa we wnętrzu świątyni, Obi-Wan wyskalował nadawany przez nią kod nakazujący wszystkim Jedi powrót na Coruscant i zastąpił go komunikatem, w którym zwrócił się do potencjalnych ocalałych mówiąc o zdradzie Republiki Galaktycznej, a także z apelem, aby nie wracali na planetę i pozostali w ukryciu. Dodał, iż miał nadzieję na nadejście lepszych czasów, po czym życzył sojusznikom wsparcia Mocy.[6][102][103][104][105]

Obi-Wan Kenobi i Yoda nad ciałami adeptów.

Gdy dołączył do niego Yoda, Kenobi poinformował go o swoim działaniu, na co ten stwierdził, iż miało upłynąć dużo czasu nim klony zauważyłyby zmianę nadawanej wiadomości. Kierując się ku wyjściu ze świątyni, Obi-Wan poprosił towarzysza, by się zatrzymał, gdyż chciał sprawdzić nagrania bezpieczeństwa. Wielki Mistrz oznajmił mu, iż miały mu one przynieść jedynie cierpienie, na co ten odparł, iż musiał poznać tożsamość zdrajcy odpowiedzialnego za zamordowanie adeptów. Przeszukując rejestry odkrył, iż to Anakin Skywalker był odpowiedzialny za dokonaną na terenie świątyni rzeź. Mistrz zobaczył byłego ucznia w walce z innymi członkami Zakonu Jedi, a także w chwili gdy ten przyklękając składał raport przed Darthem Sidiousem, który gratulując mu dobrze wykonanego zadania, polecił zaprowadzenie pokoju w Imperium Galaktycznym. Załamany, Obi-Wan nie dowierzał w to co zobaczył, dlatego wyłączył nagrania. Yoda oznajmił mu, iż musieli zgładzić Mrocznego Lorda Sithów, na co Kenobi poprosił go, aby ten zezwolił, aby to on zabił imperatora, gdyż nie był w stanie uśmiercić swojego upadłego ucznia. Wielki Mistrz odpowiedział mu, iż ten nie był wystarczająco potężny, aby zmierzyć się z Darthem Sidiousem, dlatego musiał skonfrontować się ze Skywalkerem. Obi-Wan powiedział mu, iż ten był dla niego jak brat, dlatego był pewien, iż nie mógł mu zadać śmiertelnego ciosu. Yoda oświadczył mu, iż Anakin, którego znał i wyszkolił, bezpowrotnie odszedł, będąc wykrzywionym przez ciemną stronę Mocy i pochłoniętym przez Dartha Vadera. Na jego słowa, nie ukrywając emocji, Kenobi oznajmił towarzyszowi, iż nie wiedział gdzie miał szukać swego upadłego ucznia, na co Yoda odparł, aby użył swoich uczuć.[6]

Obi-Wan Kenobi rozmawia z Padmé Amidalą o upadku Anakina Skywalkera.

Zgodnie z zaleceniami mentora, Obi-Wan opuścił świątynię Jedi, po czym udał się do apartamentów Padmé Amidali. W rozmowie z senator zapytał kiedy ta ostatni raz widziała Skywalkera, na co usłyszał, iż było to dzień wcześniej. Mistrz chciał wiedzieć czy kobieta znała położenie Anakina, lecz ta zaprzeczyła. Nie dając za wygraną, Kenobi oznajmił, iż potrzebował jej pomocy, gdyż jak twierdził Skywalker był w niebezpieczeństwie. Słysząc to, Amidala zapytała czy to Sithowie zagrażali młodemu mężczyźnie, na co Jedi odpowiedział jej, iż był to on sam, gdyż przeszedł na ciemną stronę Mocy. Padmé nie chciała uwierzyć w jego słowa, dlatego łamiącym się głosem wyjawił jej, iż pozyskał dowody świadczące o tym, iż to Skywalker odpowiedzialny był za rzeź w świątyni Jedi. Kobieta oznajmiła, iż ten nie mógłby tego uczynić, na co Obi-Wan odparł jej, iż Anakina zwiedziono kłamstwami, które doprowadziły do jego upadku. Dodał, iż to Wielki Kanclerz Palpatine, który był także Mrocznym Lordem Sithów, był odpowiedzialny za wybuch wojen klonów. Kontynuując, powiedział rozmówczyni, iż po śmierci hrabiego Dooku to właśnie Anakin został nowym uczniem Sitha. Zdruzgotana tymi informacjami, Amidala powiedziała mu, iż nie mogła i nie była w stanie mu pomóc. Obi-Wan po raz kolejny oznajmił jej, iż musiał odnaleźć upadłego Skywalkera, na co ta zapytała czy zamierzał go zabić. Mistrz nie odpowiedział, na co senator kolejny raz odmówiła mu pomocy. Kierując się do swojego statku, spojrzał na brzuch Padmé i zapytał czy to Anakin był ojcem. Gdy ta nie odpowiedziała, oznajmił iż było mu bardzo przykro, po czym się oddalił.[6]

Spotkanie z Amidalą dobiegło końca, lecz Kenobi nie zamierzał porzucić zamiaru odnalezienia Dartha Vadera. W tym celu mistrz zaczął śledzenie senator, przez co odkrył, iż ta zamierzała opuścić Coruscant. W związku z tym zakradł się na lądowisko gdzie znajdował się należący do niej gwiezdny skiff typu J, a gdy ta weszła na pokład, podążył jej śladem, po czym ukrył się w jednym z pomieszczeń statku.[6]

Pojedynek na Mustafarze

Obi-Wan: To ty byłeś Wybranym! Powiedziano, że zniszczysz Sithów, a nie dołączysz do nich! Przywrócisz równowagę Mocy... a nie zostawisz ją w ciemności!
Darth Vader: Nienawidzę cię!
Obi-Wan: Byłeś mi bratem, Anakin! Kochałem cię!
— Po zakończeniu pojedynku na Mustafarze.[6]

Po trwającej jakiś czas podróży okazało się, iż senator skierowała swój skiff na Mustafar. Po wylądowaniu na powierzchni, kobieta wyszła na spotkanie Skywalkera, z którym przeprowadziła rozmowę, w czasie której, ku swojej rozpaczy, dowiedziała się, iż słowa Obi-Wana był prawdziwe. Mistrz opuścił swoją kryjówkę, po czym wyruszył, aby skonfrontować się ze swoim upadłym uczniem. Gdy ten go zobaczył, wykorzystał Moc, aby dusić swoją ukochaną. Kenobi nakazał mu zaprzestanie ataku, a gdy ten w końcu to zrobił, zwrócił się do mentora ze słowami, iż ten nastawił ją przeciwko niemu. Jedi odparł mu, iż ten sam to uczynił, na co Sith odpowiedział, iż nie zamierzał pozwolić, aby przeciwnik mu ją odebrał. Obi-Wan stwierdził, że ten utracił Padmé przez swój gniew i żądzę Mocy. Obwinił go za fakt, iż ten zezwolił Darthowi Sidiousowi, by ten zatruł mu umysł i przeciągnął na ciemną stronę, by w konsekwencji stać się tym co na początku szkolenia ślubował zniszczyć. Przemieszczając się po lądowisku, Vader poinformował Kenobiego, iż przejrzał kłamstwa Jedi, dlatego swoimi działaniami sprowadził pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt na swoje nowe Imperium. Następnie ostrzegł rozmówcę, aby ten nie zmuszał go by go zabił. Upewniając się uprzednio, iż Amidala przeżyła duszenie Mocą, Obi-Wan oznajmił rozmówcy, iż był lojalny Republice i demokracji, na co Vader stwierdził, iż jeśli nie był po jego stronie to był jego wrogiem. Słysząc jego słowa, mistrz Jedi oznajmił, iż tylko Sithowie przemawiali w taki sposób, dlatego był gotowy spełnić swoją powinność i włączył miecz świetlny.[6]

Obi-Wan Kenobi kontra Darth Vader.

Darth Vader odparł mu, iż mógł spróbować swoich sił, po czym dobywając broni w jednym skoku znalazł się przy Jedi i rozpoczął walkę. Cały czas znajdując się na lądowisku, mężczyźni zajadle wymieniali kolejne ciosy. W pewnej chwili Sith kopnął Jedi, przez co ten przebył w powietrzu kilka metrów, po czym wykorzystał Moc, aby ustać na nogach. Walczący skierowali swe kroki do wnętrza mustafariańskiego kompleksu wydobywczego, gdzie przemierzając kolejne platformy zawieszone nad rzekami lawy, kontynuowali pojedynek.[6]

W pełni wykorzystując pełny zasób ruchów, Jedi i Sith atakowali się nawzajem szeroką gamą ciosów. Po jakimś czasie dotarli do pomieszczenia, w którym kilka godzin wcześniej Vader dokonał rzezi na Radzie Separatystów. Tam przemieścili się na stół stojący na środku sali. Przeciwnik Kenobiego wykorzystał swoją szansę, po czym wykorzystując swoje mechaniczne ramię, zaczął go dusić. Nie mogąc złapać tchu, leżąc na powierzchni stołu, mistrz wykorzystał nogi, aby kopnąć nieprzyjaciela w plecy. Gdy ten zwolnił uścisk, podniósł się, by niemal natychmiast zostać zwalonym z nóg kopnięciem Vadera. Jedi nie pozostał mu dłużny i powalił go. Gdy Sith znajdował się na powierzchni stołu, Obi-Wan przywołał swój miecz świetlny, aby zadać ostateczny cios, lecz wtedy jego nieprzyjaciel przyzwał swoją broń i zablokował uderzenie.[6]

Starcie przeniosło się na środek sali, gdzie po wymianie kolejnych ciosów, walczący w tym samym momencie przywołali Moc, aby odepchnąć siebie nawzajem. Mężczyźni znaleźli się na przeciwległych końcach pomieszczenia. Vader wykonał jeden, długi skok by znaleźć się przy Kenobim, po czym wymierzył mu cios, którego ten zdołał uniknąć. Klinga miecza Sitha trafiła w maszynerię kompleksu wydobywczego, przez co sztuczna grawitacja zaczęła szwankować, a cały budynek zaczął ulegać zniszczeniu.[6]

Walka na rzece lawy.

Walczący skierowali się na zewnątrz, gdzie chwilową przewagę zyskał Vader, który wykonując kopnięcie trafił przeciwnika w twarz. Obi-Wan postanowił wkroczyć na pobliskie rury. Gdy wrogowie się tam znaleźli, pojedynek na chwilę zamarł, gdyż obaj mężczyźni nie czuli się zbyt pewnie. Po wymianie kilku niepewnych ciosów, Jedi zeskoczył na dolną platformę, a Sith podążył jego śladem. Tam, mimo wciąż włączonych mieczy świetlnych, znajdując się nad rzeką lawy, mężczyźni zaczęli przepychać się.[6]

Gdy w pobliżu nastąpiła nieoczekiwana erupcja, a lawa zalała platformę, Kenobi i Vader przerwali wymianę ciosów w poszukiwaniu schronienia. Po chwili, gdy kładka załamała się i wpadła do rzeki lawy, wrogowie zaczęli wspinać się po jej pozostałościach, usiłując przy tym atakować siebie nawzajem. Gdy zaczęli zbliżać się do znajdującego się w pobliżu wodospadu lawy, Obi-Wan wykorzystał jeden z przewodów zwisających z platformy, aby przemieścić się na pracującego tuż nad powierzchnią rzeki, droida wydobywczego. Mistrz zyskał chwilową przewagę nad przeciwnikiem i wykorzystał uzyskane kilka sekund na odpoczynek. Gdy Vader również opuścił skazaną na zagładę platformę, wylądował na droidzie wydobywczym DLC-13, po czym ponownie przystąpił do zajadłego atakowania Obi-Wana. Po wymianie kolejnej porcji ciosów, Kenobi oznajmił przeciwnikowi, iż go zawiódł. Sith odparował mu, iż powinien odkryć wcześniej, że Jedi zamierzali przejąć władzę, na co były mentor odpowiedział mu, iż to Sheev Palpatine był zły, a nie Zakon Jedi. Vader oznajmił, iż z jego punktu widzenia to strażnicy pokoju byli zepsuci, dlatego Obi-Wan stwierdził, iż ten był zgubiony. Sith spojrzał na niego, po czym po raz ostatni nazywając go swoim mistrzem ogłosił jego koniec.[6]

Obi-Wan Kenobi po raz ostatni zwraca się do swojego upadłego ucznia.

Darth Vader wykonał skok, po którym znalazł się na droidzie wydobywczym Kenobiego. Nieustannie wymieniając uderzenia, mężczyźni przemieszczali się rzeką lawy. W pewnym momencie mistrz Jedi spostrzegł możliwość przedostania się na ląd, dlatego wykonał skok i zrealizował swój zamiar. Znajdując się na stoku, zajął wyższą pozycję względem swojego przeciwnika, po czym ogłosił swoją przewagę i zakończenie pojedynku. Sith odparł mu, iż ten nie doceniał jego potęgi. Obi-Wan poinformował go, aby nie podejmował próby skoku, a gdy ten go nie posłuchał, jednym uderzeniem miecza pozbawił byłego ucznia obu nóg oraz lewej ręki.[6]

Pokonany Vader zaczął staczać się w dół stoku ku rzece lawy. Nie ukrywając rozpaczy, Kenobi oznajmił mu, iż to on miał być Wybrańcem, który miał pokonać Sithów, a nie dołączyć do nich i zamiast przywrócić równowagę Mocy, pogrążyć ją ciemności. Kierując się w górę stoku, mistrz Jedi zabrał miecz upadłego ucznia, podczas gdy ten krzykiem oznajmił mu, iż go nienawidził. Obi-Wan zatrzymał się, po czym wyznał, iż miał podopiecznego za brata, którego darzył miłością. Gdy Sith znajdujący się na brzegu rzeki lawy stanął w płomieniach, mistrz Jedi przez chwilę obserwował jego kaźń, po czym uznając, iż ten był skazany na śmierć, oddalił się.[6]

Następnie skierował swoje kroki ku statkowi senator Amidali. Gdy zjawił się na miejscu, został przywitany przez C-3PO, który uprzednio przetransportował kobietę na pokład. Droid protokolarny zaprosił go do wnętrza skiffu, a gdy ten się tam znalazł, odnalazł odpoczywającą Padmé. Polityk zapytała go czy jej ukochany przeżył, lecz ten jej nie odpowiedział, po czym udał się do kokpitu, aby opuścić Mustafar.[6]

Narodziny bliźniaków Skywalkerów

Obi-Wan: A co będzie z chłopcem?
Yoda: Na Tatooine, do jego rodziny poślij go.
Obi-Wan: Ja wezmę chłopca i będę go strzegł.
Jedi decydują o ukryciu Luke'a na Tatooine.[6]

Po opuszczeniu wulkanicznej planety, Obi-Wan nawiązał kontakt z Bailem Organą, który polecił mu, aby skierował się do pasa asteroid o nazwie Polis Massa. Gdy Jedi przybył na miejsce, podniósł będącą w ciężkim stanie Amidalę i opuścił pokład statku. Widząc go, Organa powiedział, aby jak najszybciej udali się do centrum medycznego. Gdy się tam znaleźli, kobieta trafiła pod opiekę droidów, a Obi-Wan, w towarzystwie Yody i Baila, obserwował ich pracę. W pewnym momencie droid medyczny GH-7 poinformował mężczyzn, iż z medycznego punktu widzenia kobieta była zdrowa, lecz z niewyjaśnionych przyczyn traciła życie. Maszyna uznała, iż ta straciła wolę życia, po czym oznajmiła, iż musieli jak najszybciej zacząć operować jeśli mieli ocalić noszone przez nią dzieci. Słysząc to, senator Organa zapytał się czy droid się nie pomylił, na co ten odparł, iż Amidala spodziewała się bliźniąt.[6]

Gdy rozpoczął się poród, Obi-Wan stanął u boku Padmé. Nie upłynęło dużo czasu gdy droid położniczy oznajmił kobiecie, iż urodziła syna. Ta słysząc to nadała mu imię Luke. Kenobi przejął niemowlę od maszyny, po czym pokazał je matce. Chwilę potem senator powiła córkę, o czym ponownie poinformował ją stojący obok niej Jedi. Wycieńczona porodem, Amidala dała dziewczynce na imię Leia. Następnie ostatnim wysiłkiem zwróciła się do Obi-Wana, po czym oznajmiła, iż była pewna, że w jej ukochanym było dobro. Po tych słowach skonała.[6]

Mistrzowie Jedi w towarzystwie Baila Organy przetransportowali ciało zmarłej senator na jej ojczysty świat, Naboo, aby tam mogła zostać pochowana. Znajdując się na pokładzie Tantive III, Yoda oznajmił towarzyszom, iż ze względów bezpieczeństwa nowo narodzone dzieci powinny zostać ukryte. Obi-Wan dodał, iż powinny być umieszczone w miejscach, gdzie Sithowie nie mogliby wyczuć ich obecności. Na te słowa, Wielki Mistrz zdecydował, iż bliźnięta miały być rozdzielone. Bail Organa zaproponował, iż on i jego żona, Breha, przygarną dziewczynkę, gdyż już od dawna myśleli o adoptowaniu dziecka. Polityk dodał też, iż mała Leia byłaby obdarzona przez nich miłością. Obi-Wan zapytał wtedy jaki los czekał nowo narodzonego chłopczyka. Yoda polecił mu, aby zabrał go na Tatooine, gdzie mieszkała jego rodzina. Kenobi przystał na to, po czym zdecydował, iż spędzi resztę swojego życia strzegąc małego Luke'a. Po podjęciu decyzji co do losu bliźniąt, senator Organa opuścił pomieszczenie, a Obi-Wan zamierzał pójść w jego ślady. Yoda poprosił go, aby zaczekał, gdyż miał dla niego nowy trening, nad którym mógłby skupić się podczas swojego pobytu na Tatooine. Mistrz był zdziwiony słowami towarzysza, na co ten wyjaśnił mu, iż Qui-Gon Jinn poznał tajemnicę komunikowania się z żywymi poprzez Moc, a on zamierzał nauczyć go jak się z nim skontaktować.[6]

Wygnanie na Tatooine

Początek
Obi-Wan przekazuje Luke'a Skywalkera na ręce Beru Lars.

Zgodnie z podjętą decyzją, Obi-Wan zabrał małego Luke'a Skywalkera i wyruszył na Tatooine. Po przybyciu na pustynną planetę nabył eopie, na którego grzbiecie udał się na farmę wilgoci Larsów, gdzie przekazał chłopczyka w ręce jego ciotki, Beru, która następnie zaniosła go do swojego męża, Owena.[6] Farmer wysłuchał z ust mistrza Jedi opowieści o losie Anakina Skywalkera, po czym zdecydował się przyjąć jego syna pod swój dach. Zaznaczył przy tym, iż Kenobi miał nie uczestniczyć w wychowaniu chłopca, a jeżeli planował pozostać na Tatooine to powinien zachować znaczący dystans od jego domeny. Ponadto nie życzył sobie, aby Luke poznał jakiekolwiek informacje o swoim ojcu. Słysząc to, Obi-Wan zaakceptował postawione przez niego warunki[106], a następnie opuścił farmę wilgoci.[6]

Chcąc sprawować pieczę nad młodym Skywalkerem, Kenobi musiał się osiedlić.[106] Przybrał imię Ben[2], po czym wyruszył na Pustkowia Jundlandii, gdzie odnalazł opuszczony dom, który według jego informacji należał wcześniej do jednego z poszukiwaczy minerałów. Po dokonaniu wstępnych oględzin, uznał, iż budynek spełniał jego oczekiwania, gdyż posiadał solidne ściany, a także mocny dach. Dodatkowym atutem były znajdujące się pod nim jaskinie, które zdecydował się wykorzystać na potrzeby medytacji i treningu.[106]

Przez trzy kolejne lata, Jedi odmierzał na ścianach budynku upływające dni, a także wprowadzał w jego wnętrzu drobne udogodnienia. Pomimo decyzji Owena Larsa o nieuczestniczeniu Obi-Wana w życiu Luke'a, rozpoczął ręczne wytwarzanie zabawek dla chłopca, które następnie podrzucał w pobliże nagrobka Shmi Skywalker, aby następnie trafiły w ręce Beru Lars.[106]

Atak bandytów na farmę wilgoci

W roku 16 BBY, w czasie pewnego ranka, mistrz Kenobi zbudził się zaalarmowany głosem, który informował go, iż Luke znalazł się w niebezpieczeństwie. Decydując się to sprawdzić, przygotował do drogi swoją eopie o imieniu Neda, a następnie pospiesznie wyruszył w kierunku farmy wilgoci Larsów. W czasie podróży zastanawiał się jaki rodzaj niebezpieczeństwa zagrażał jego podopiecznemu, obawiając się najbardziej, iż to Imperium trafiło na jego ślad. Mężczyzna obwiniał się, iż zdecydował się zamieszkać w zbyt dużej odległości od domostwa Larsów.[106]

Gdy dotarł na miejsce, ku swojemu zdziwieniu zastał farmę w normalnym stanie, a także Luke'a bawiącego się jedną z zabawek, które wykonał dla niego w sekrecie. Obserwując chłopca spostrzegł, iż ten był niezwykle podobny do swego ojca, zarówno w kwestii wyglądu, jak i ciągotek do majsterkowania. Chwilę potem, zaalarmowany dźwiękiem wykrywaczy ruchu, Obi-Wan spostrzegł grupę bandytów, którzy znienacka zaatakowali farmę wilgoci. Mężczyzna krzyknął do małego Luke'a, aby rozpoczął ucieczkę, lecz nie był pewien czy ten go usłyszał. W tym samym czasie z wnętrza domostwa wyłonił się Owen Lars, co dodało Kenobiemu otuchy, gdyż nie musiał walczyć z przeciwnikami w pojedynkę.[106]

Gdy zaatakował go pierwszy najeźdźca, mistrz błyskawicznie pozbawił go życia przy użyciu swojego miecza świetlnego. Chwilę potem otrzymał potężny cios wibrobuzdyganem z rąk olbrzymiego Gamorreanina. Gdy pod wpływem uderzenia wylądował na ziemi, a jego oprawca szykował się do ponownego natarcia, mały Luke rzucił w bandytę swoją zabawką w kształcie myśliwca co odwróciło jego uwagę i dało czas Kenobiemu na zadanie ciosu. Jedi wykorzystał pomoc chłopca, by jednym cięciem odciąć przeciwnikowi nogi powyżej kostek. Gdy wstał, Owen nakazał bratankowi, aby się odsunął, przez co Obi-Wan kontynuował walkę. Od tamtego momentu, strażnik pokoju i farmer zyskali przewagę nad wrogiem, by w końcu Kenobi pokonał ostatniego z nich. Wtedy nieoczekiwanie rozległ się krzyk małego Luke'a, który spostrzegł kolejnego agresora. Devaronianin próbował zakraść się do Larsa z zamiarem uderzenia go w głowę kolbą swojego blastera, przez co Obi-Wan zdecydował się sięgnąć ku Mocy, a następnie rzucić w jego kierunku mieczem. Broń przecięła najeźdźcę na pół, co sprawiło, iż mały Skywalker zaczął biec uszczęśliwiony w stronę Kenobiego. W tym samym momencie, Jedi usłyszał trzask dlatego odwrócił się, tylko po to, by otrzymać cios w twarz od Owena. Leżąc na ziemi pomyślał o latach treningu i stoczonych bitwach oraz o fakcie, że to żaden droid, ani Sith, a zwykły farmer zdołał go jednym ciosem zwalić z nóg. Lars przemówił do niego żądając, aby się oddalił, gdyż jemu podobni wyrządzili wystarczająco szkód jego rodzinie. W odpowiedzi na to, Obi-Wan zwrócił mu uwagę, iż próbował ocalić ich życia, na co farmer odrzekł, iż poradziłby sobie sam, tak samo jak to robił w przeszłości oraz zamierzał robić w przyszłości. Kontynuując oznajmił, iż widział gdy Luke ruszył Kenobiemu na ratunek. Jedi odparł mu, iż malec był wyjątkowo dzielny, na co usłyszał w odpowiedzi, że mógł zostać zabity. Owen oświadczył, że samodzielnie zamierzał go chronić oraz pilnować, by był bezpieczny, po czym zabrał ukrywającego się za plecami żony, Luke'a do wnętrza domu, zostawiając Obi-Wana otoczonego ciałami martwych bandytów.[106]

Wielka Susza
Obi-Wan w drodze powrotnej z miasta.

Wraz z upływem lat, Kenobi rozpoczął zapisywanie swoich doświadczeń na wygnaniu w dziennikach[107], gdyż miał nadzieję, iż pewnego dnia Luke Skywalker uzyska do nich dostęp i pozyska nową wiedzę.[108]

W roku 11 BBY na Tatooine zapanowała Wielka Susza, którą uznano najcieplejszym okresem na planecie od niepamiętnych czasów. W owym sezonie, mimo licznych treningów w posługiwaniu się Mocą, Obi-Wan nauczył się jak porzucić swoje dziedzictwo Jedi i być zwyczajnym pustelnikiem, który nie mieszał się do spraw innych mieszkańców planety. Minęły lata odkąd ostatni raz dzierżył w dłoni miecz świetlny.[108]

Podczas jednego z wieczorów, Kenobi przebywał w pobliskim mieście, gdzie pokonując jedną z tamtejszych ulic był świadkiem napaści bandytów podległych Jabbie Desilijicowi Tiure'owi na jednego z farmerów wilgoci. Oprawcy pozbawili błagającego o pomoc mężczyznę jego zapasów wody, gdyż ich pracodawca nałożył na mieszkańców Tatooine nowy podatek. Widząc niedolę farmera, Obi-Wan był niezadowolony, iż nie mógł mu pomóc. Podczas gdy najemnicy oznajmili tłumowi, iż zamierzali wrócić kolejnego dnia, aby odebrać im więcej wody, Jedi przeszedł obok nich obojętnie, interesując się swoimi sprawami. Po opuszczeniu miasta wrócił do swojego domostwa, gdzie siedząc w fotelu zastanawiał się nad tym czym musiał się stać, aby dostosować się do swojej roli na planecie.[108]

W czasie jednego z kolejnych dni, Obi-Wan znalazł się w pobliżu farmy wilgoci Larsów, gdzie zobaczył bawiącego się na zewnątrz chłopca. Obserwując go, stwierdził, iż przez ostatnie lata zamiast walki z łowcami nagród oraz Sithami, zmuszony był stawiać czoła bezczynności i monotonii. Uważał, iż powinien być zajęty szkoleniem Luke'a, lecz jego wuj, Owen, na to nie pozwalał. Podczas jego rozważań, do domostwa Larsów zbliżył się pojazd we wnętrzu, którego znajdowali się żołdacy Jabby. Widząc ich, Obi-Wan zbliżył się, na co został przywitany wycelowanym przez Weequaya blasterem. Nowo przybyły oznajmił mu, iż było za gorąco, aby dopraszać się śmierci, dlatego nakazał mu się oddalić i umrzeć z pragnienia. W odpowiedzi na jego słowa, Kenobi użył Mocy i przekonał najeźdźców, iż ci zebrali już wystarczająco wody, a on sam powinien wracać do swoich spraw. Bandyta powtórzył słowa jego sugestii, po czym razem z towarzyszami się oddalił.[108]

Mistrz w trakcie medytacji.

Nieco później mistrz Jedi medytował na pustyni. Używając Mocy unosił znajdujące się dookoła niego kości. Równolegle rozważał panującą suszę oraz fakt, iż w jej wyniku ginęli niewinni mieszkańcy Tatooine, a on nic z tym nie robił. Gdy w wyniku wyczerpania oraz gorąca upuścił kości, a następnie padł na twarz, zwrócił się do swojego mistrza, Qui-Gona Jinna, oznajmiając, iż ten nie przygotował go do zaistniałej sytuacji.[108]

Gdy Obi-Wan ponownie przybył do miasta, skierował się do jednego z handlarzy, po czym zaoferował mu czarne melony. Na ich widok, mężczyzna oznajmił, iż ten chciał mu sprzedać kamienie. Dodał, iż od panującego upału Kenobiemu pomieszało się w głowie. W odpowiedzi na jego słowa, pustelnik zapewnił go, iż czarne melony nie były kamieniami, a po ich rozłupaniu uzyskiwało się dostęp do mleka, które charakteryzowało się okropnym smakiem, ale pomagało przetrwać Jeźdźcom Tusken. W chwili gdy chciał oznajmić rozmówcy gdzie ten mógł znaleźć owoce, na targu pojawili się podwładni Jabby, którzy kolejny raz chcieli skonfiskować miejscowym wodę. Gdy mieszkańcy się na to nie zgodzili, bandyci oznajmili, iż martwi nie mogli się im przeciwstawić. Gdy po tych słowach wycelowali w tłum swoją broń, Obi-Wan postanowił złamać swoje zasady i wykorzystał Moc, aby uszkodzić ich blastery. Zgromadzeni zaczęli się zastanawiać jak to było możliwe, iż całe uzbrojenie przestało działać w tym samym momencie. Chwilę później ktoś z tłumu krzyknął, aby zaatakować bandytów i odebrać im skonfiskowaną wodę, co wywołało zamieszanie, które pozwoliło Kenobiemu opuścić miasto. W drodze do swojego domu postanowił, iż ze względu na złamanie zasady o nie ujawnianiu swych zdolności w miejscach publicznych, postanowił nie odwiedzać miasta ponownie.[108]

Przesiadując w ciemności w swoim domu, Obi-Wan zwracał się do swojego zmarłego mistrza. Mówił Qui-Gonowi, iż ten zapewne powiedziałby mu, iż w powściągliwości była siła i szlachetność, lecz prawdą było, iż był on bezradny. Mieszkańcy planety umierali w wyniku suszy, a on nie mógł walczyć jako Jedi, ani też podjąć się treningu małego Luke'a. Jego monolog został przerwany gdy wyczuł zakłócenie w Mocy, sygnalizujące, iż jego podopieczny znalazł się w niebezpieczeństwie. Pospiesznie opuszczając swoje domostwo, mistrz wyruszył na pustynię, aby odnaleźć chłopca, który opuścił dom swojego wujostwa.[108]

Kenobi postanawia się nie poddawać.

Gdy Kenobi odnalazł Skywalkera, znajdował się on otoczony przez grupę zbirów Jabby, którzy przyłapali go na próbie kradzieży z ich śmigacza skonfiskowanej przez nich wody. Jedi niezwłocznie przystąpił do działania. Pozostając w otaczających go ciemnościach, wykorzystał Moc, aby zniszczyć reflektory w pojeździe oprawców, po czym cały czas wykorzystując wspomagającą go mistyczną siłę, eliminował ich jednego po drugim. Gdy w pewnym momencie, będący członkiem grupy, droid protokolarny serii LOM oznajmił, aby zaprzestał ataku, gdyż w innym wypadku zamierzali skrzywdzić Skywalkera, Obi-Wan zrzucił na niego oraz jego towarzysza, dwa głazy, które doprowadziły do ich zniszczenia. Ostatniego przeciwnika mistrz ogłuszył z wykorzystaniem klapy silnikowej zaparkowanego śmigacza. Po pokonaniu wrogów wziął ogłuszonego Luke'a na ręce, po czym zaniósł go do domostwa wujostwa. Gdy upewnił się, że chłopiec znów był bezpieczny, wyruszył w drogę powrotną do swojego domu. Gdy dotarł na miejsce, zainspirowany odwagą małego Skywalkera, sięgnął po swój nieużywany od lat miecz świetlny, po czym uruchamiając go, z nowym entuzjazmem wyraził nadzieję na nadejście lepszych czasów.[108]

Tydzień później Wielka Susza dobiegła końca. Podczas gdy farmerzy odzyskali skonfiskowaną im wodę, Jabba, nie ukrywając swej wściekłości, poprzysiągł dokonać zemsty na osobie odpowiedzialnej za porażkę jego podwładnych. Nigdy mu się to nie udało, gdyż nikt na planecie nie wiedział jak ów przeciwnik wyglądał oraz jak go nazywać.[108]

Wizyta Owena Larsa

W roku 10 BBY, gdy życie po okresie Wielkiej Suszy wróciło już w pełni do normy, Obi-Wan obserwował z oddali dziewięcioletniego Luke'a jak ten przy wsparciu przyjaciół, podjął się próby przelecenia śmigaczem powietrznym T-16 Skyhopper przez Grzybowe Skały, a następnie przez Kanion Żebraków. Będąc pod wrażeniem umiejętności chłopca, Jedi uznał, iż ten był pełnoprawnym synem swojego ojca. Przyznał sam przed sobą, iż go to martwiło, lecz mimo tego, zachęcał z oddali Luke'a, aby ten poczuł przepływającą przez niego Moc. Nie upłynęło dużo czasu, gdy jego protegowany zahaczył o jedną ze skał w Kanionie Żebraków, czym doprowadził do uszkodzenia swojego pojazdu. Gdy dowiedział się o tym Owen Lars, uziemił chłopca, odmówił zakupu części, aby ten mógł naprawić śmigacz, a także oznajmił, iż póki żył, Skywalker miał nigdy więcej nie latać.[109]

Ochrona Jawów.

Chcąc pomóc podopiecznemu ponownie wzbić się w przestworza, Kenobi postanowił zdobyć dla niego części wymagane do naprawy śmigacza. Starając się pozostać niewidocznym od czasu Wielkiej Suszy, mistrz udał się w głąb pustyni, gdzie spotkał piaskoczołg Jawów. W rozmowie z handlarzami złomem, mężczyzna oznajmił im, iż doszły do niego słuchy, iż ci padli w ostatnim czasie ofiarami napaści, z którą nie mogli sobie poradzić. Zaznaczył, iż mógł nie wyglądać okazale, lecz wierzył, iż mogli sobie nawzajem pomóc. Jawowie przyjęli jego ofertę, przez co Obi-Wan podjął się ich ochrony. Pozostając na noc na zewnątrz piaskoczołgu, obserwował otaczającą go pustynię i zwracał się do swojego zmarłego mistrza, Qui-Gona Jinna. Prowadząc monolog przyznał, iż wciąż istniała nadzieja. Anakin Skywalker mógł wydawać się być Wybrańcem, lecz gdyby jego syn okazał podobną potęgę wszystko mogło się odmienić. Jego wypowiedź została przerwana z chwilą przybycia Jeźdźców Tusken, którzy planowali zaatakować piaskoczołg Jawów.[109]

Obi-Wan w czasie kolacji.

Używając jedynie Mocy, Obi-Wan rozpoczął walkę z najeźdźcami. Po krótkiej chwili odebrał jednemu z przeciwników jego gaderffii, którym blokował zadawane mu ciosy. Przyznał sam przed sobą, iż walka z mieczem świetlnym w dłoni byłaby dużo łatwiejsza, lecz uznał, iż potrzebował dobrego treningu. Po całej nocy zmagań, Kenobi pokonał Ludzi Pustyni, którzy następnie uciekli zostawiając Jawów w spokoju. Jedi uznał, iż miało upłynąć dużo czasu nim nomadzi mieli zaatakować ponownie, lecz doszedł do wniosku, iż musiał wymyślić łatwiejszy sposób, aby ich odstraszyć w przyszłości. Pokonując najeźdźców, Obi-Wan zaskarbił sobie wdzięczność handlarzy złomem, którzy za okazaną pomoc zgodzili się podarować Luke'owi części niezbędne do naprawy T-16 Skyhoppera. Podróżując przez pustynię, Obi-Wan narzekał na ból w plecach, a także zastanawiał się dlaczego nie umieścili młodego Skywalkera na bardziej przyjaznej planecie. Kontynuując rozważania przyznał, iż nie powinien był się mieszać do sporu między Jawami a Jeźdźcami Tusken, lecz w przeciwieństwie do Yody, nie pochodził z długowiecznej rasy, dlatego w chwili gdy miało go zabraknąć, preferował, aby Luke był dobrze wyszkolonym pilotem.[109]

Gdy po jakimś czasie dotarł na targ, na którym Owen Lars dokonywał zakupów z oferty Jawów, z ukrycia obserwował jak jeden z handlarzy wręczył Luke'owi pudło z częściami do śmigacza. Zadowolony z udzielonej chłopcu pomocy, Jedi uśmiechnął się, po czym wyruszył w drogę do swojego domostwa.[109]

Rozmowa z Owenem Larsem.

Po zapadnięciu zmroku przygotował dla siebie kolację, której głównym składnikiem był lokalny wąż. Zwrócił się wtedy do Qui-Gona Jinna przypominając sobie czasy gdy obaj narzekali na jedzenie serwowane w świątyni Jedi na Coruscant. Podczas jego monologu rozległo się pukanie do drzwi, przez co używając Mocy przywołał miecz świetlny, a następnie ruszył, aby przywitać niezapowiedzianego gościa. Okazało się, iż odwiedził go Owen Lars, który trzymając pudło z częściami do śmigacza, oznajmił Obi-Wanowi, aby ten trzymał się z daleka od jego rodziny. W odpowiedzi na jego słowa, mistrz zaproponował mu część swojej kolacji. Farmer zignorował jego słowa, po czym powiedział, iż nie był światową osobą, lecz nie był głupi i wiedział co Kenobi robił. Stwierdził, iż odkąd Jedi przybył na Tatooine, jego farma była jedyną w promieniu wielu kilometrów, która nie była atakowana przez Ludzi Pustyni, ani żołdaków Jabby. Kontynuując dodał, iż jakby tego było mało, Jawowie zaczęli wręczać im darmowe części. Gdy Owen wysypał zawartość pudła przed nogami Obi-Wana, Jedi powiedział mu, iż z jego perspektywy wyglądało to na błogosławieństwo od losu, gdyż niezbadane były drogi Mocy. Słysząc to, Lars zaprzeczył, po czym obwinił go za ów serię zdarzeń, a także nazwał szalonym. Kontynuując powiedział, iż nie zamierzał pozwolić, aby Luke został wypaczony tak jak jego ojciec. Biorąc pod uwagę, iż powierzono mu Skywalkera pod opiekę, ten chronił go, a zwłaszcza przed Obi-Wanem. Słysząc to, mistrz odparł rozmówcy, iż nie prosił, aby Owen pozwolił mu szkolić Luke'a, gdyż ten wyraził się na ów temat jasno w przeszłości. Stwierdził jednak, iż chłopiec miał potencjał, aby stać się kimś niezwykłym, tak jak jego ojciec zanim dał się pochłonąć ciemnej stronie. Lars oznajmił, iż Kenobi doprowadził do śmierci Anakina, po czym zapytał czy Jedi nie przyczynił się do wystarczającej ilości cierpienia rodziny Skywalkerów. Stwierdził, iż Luke był jedynie lekkomyślnym chłopcem, który z chwilą opuszczenia Tatooine nie wróciłby na planetę żywy. Dotknięty słowami rozmówcy, Obi-Wan oznajmił, iż jego jedyną intencją była pomoc protegowanemu, na co usłyszał w odpowiedzi, iż jego wsparcie nie było mile widziane. Lars nazwał go niebezpiecznym człowiekiem, po czym oznajmił, iż kłopoty zawsze go znajdowały, przez co obawiał się, iż miała się komuś przez to stać krzywda. Zażyczył sobie, aby Jedi zachował swoje problemy dla siebie, po czym opuścił jego domostwo.[109]

Gdy Kenobi został sam, w myślach przyznał Owenowi rację. Kłopoty zawsze go znajdowały, nawet na środku pustyni. Przyciągając do swojej ręki miecz świetlny, uruchomił go i uznał, iż dopóki żył żadne niebezpieczeństwo miało nie wkroczyć w życie Luke'a. Przyznał, iż jeżeli był w czymś lepszy od stwarzania problemów to było to utrzymywanie się przy życiu.[109]

Starcie z Czarnym Krrsantanem

Po upływie kilku dni od rozmowy z Owenem, Obi-Wan wybrał się na Morze Wydm, gdzie otoczony przez banthy, poddał się medytacji. W pewnym momencie jego skupienie zostało przerwane przez zakłócenie w Mocy. Mistrz wyczuł, iż Lars znalazł się w niebezpieczeństwie, dlatego kierując się swoimi uczuciami, wyruszył na jego poszukiwania. Po jakimś czasie dotarł na szczyt klifu, gdzie zastał farmera uprowadzonego przez Czarnego Krrsantana, który regularnie go bił, aby ten krzykiem wskazywał swoją pozycję. Na widok łowcy nagród, Obi-Wan poczuł strach, po czym zwrócił się do niego mówiąc, iż znał jego tożsamość, okoliczności opuszczenia rodzinnej planety oraz jego haniebną historię. Następnie hipotetycznie zapytał czy ten został zatrudniony przez Jabbę. Po tych słowach oznajmił mu, iż oto stał przed nim, jego poszukiwania dobiegły końca. W tej samej chwili do głowy mistrza wpadła myśl o wykorzystaniu sztuczki umysłowej, dlatego oznajmił Krrsantanowi, aby ten natychmiast się oddalił. Zanim udało mu się skończyć zdanie, Wookiee zaatakował go i jednym ciosem posłał na ziemię.[110]

Czarny Krrsantan gryzie Obi-Wana w ramię.

Kenobi miał nadzieję, że jego sugestia zadziała oraz że nie będzie zmuszony dobywać miecza świetlnego, a przez to zdradzać swej tożsamości jako Jedi, gdyż to naraziłoby go na Tatooine na wielkie niebezpieczeństwo. Wstając sięgnął po swoją broń, lecz wtedy jego przeciwnik użył swoich kłów, aby ugryźć go w ramię. Mistrz wypuścił z dłoni miecz, by niemal w tej samej chwili zostać chwyconym za gardło i uniesionym w powietrze. Tracąc oddech w wyniku duszenia przez Wookiee'ego, zwisający nad krawędzią klifu, Obi-Wan stwierdził, iż z biegiem lat stał się głupcem. Łowca nagród zdecydował się rzucić nim, a gdy ten ponownie znalazł się na ziemi, oznajmił mu, iż zamierzał go dostarczyć Jabbie żywego, gdyż ten oferował większą sumę pieniędzy za możliwość patrzenia na cierpienia osoby, która się mu sprzeciwiła.[110]

Krrsantan wystrzelił w stronę Obi-Wana sieć energetyczną, która zablokowała mu dalsze pole manewru. Widząc sytuację, w której znalazł się Jedi, Owen Lars zebrał się na odwagę i zaatakował łowcę nagród, co nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. W odwecie, Wookiee wyprowadził cios w stronę farmera, który zrzucił go z krawędzi klifu. Lars zdołał chwycić się jednej ze skał, lecz ta nie wykazywała się stabilnością. Nie chcąc dopuścić do śmierci mężczyzny, Kenobi zanurzył się w Mocy, po czym posłał w stronę Krrsantana drobne odłamki skalne, które chwilowo go oślepiły. Wykorzystując otrzymane sekundy, Obi-Wan użył Mocy, aby przyciągnąć swój miecz świetlny, po czym z jego pomocą zniszczył sieć energetyczną. Następnie pchnął Mocą Krrsantana, a gdy ten wylądował na pobliskiej skale, spróbował poddać rękę podtrzymującemu się na krawędzi klifu Owenowi. Farmer nie mógł go dosięgnąć, przez co Jedi zmuszony był na chwilę go zostawić. Wookiee podniósł się po otrzymanym uderzeniu i podnosząc nad głowę wielki głaz, planował zaatakować nim Obi-Wana. Widząc nadchodzące zagrożenie, mistrz wyskoczył w powietrze, po czym przy użyciu miecza przeciął skałę na pół, przy okazji kalecząc lewe oko nieprzyjaciela.[110]

Czarny Krrsantan zamierza zaatakować Kenobiego rzucając w niego skałą.

W tym samym czasie, głaz, którego przytrzymywał się Owen, odkruszył się od reszty klifu. Nie chcąc dopuścić do śmierci mężczyzny, Kenobi wykorzystał Moc, aby chwycić go w powietrzu. Podczas gdy zdziwiony farmer zastanawiał się co się stało, Jedi polecił mu, aby postarał się czegoś złapać. Nie bacząc na ich problemy, rozwścieczony i chwilowo oślepiony, Krrsantan ponownie zamierzał zaatakować Obi-Wana. Mistrz kolejny raz zrobił użytek ze swojego miecza i zniszczył broń łowcy. Ten nie zamierzał się jednak poddać, dlatego zadał cios Kenobiemu ręką. Uderzenie oszołomiło mężczyznę, przez co zwolnił on uchwyt Mocy, a Owen Lars zaczął spadać w przepaść. Przekonany, iż nie uchronił farmera od śmierci, mistrz zdziwił się gdy ten wylądował na śmigaczu powietrznym T-16 Skyhopper pilotowanym przez Luke'a Skywalkera. Okazało się, iż chłopiec naprawił maszynę, a następnie wyruszył na poszukiwania zaginionego wuja, dzięki czemu przypadkiem ocalił mu życie.[110]

Widząc oddalający się pojazd, Kenobi z uśmiechem powiedział do siebie, iż jego życzeniem było, aby następnym razem Luke nie zwlekał tak długo z okazywaniem pomocy. Ponownie chwytając za miecz, zwrócił się do Krrsantana celującego do niego z kuszy energetycznej, iż zanim miał zakończyć walkę, musiał mu powiedzieć, iż ten był najgorszym Wookiee'em jakiego miał okazję poznać. Łowca wystrzelił do niego z broni, lecz Jedi odbił strzał w taki sposób, iż ten zranił Krrsantana w jego prawe ramię. Gdy przeciwnik chwilowo zaprzestał ataku, mistrz zażądał od niego, aby się poddał, gdyż w jego stanie był skazany na porażkę. Łowca zdawał sobie sprawę z sytuacji, dlatego podjął decyzję, aby zeskoczyć z klifu.[110]

Walka dobiegła końca. Kenobi rozpoczął poszukiwania ciała przeciwnika, by po czasie dojść do wniosku, iż ten przeżył, a następnie opuścił planetę. Niewykonanie zadania przez Wookiee'ego sprawiło, iż popadł on w niełaskę u Jabby, który odebrał to jako osobistą zdradę. Obi-Wan nie skontaktował się z Owenem Larsem, gdyż wystarczył mu fakt, iż ten był bezpieczny ze swoją rodziną. Gdy sytuacja została ustabilizowana, Jedi powrócił na Morze Wydm, gdzie otoczony stadem banth, przywitał dwójkę z nich o imionach Nara i Dolo, po czym stwierdził, że życie nawet na tak niegościnnej planecie jak Tatooine toczyło się dalej.[110]

Napotkanie Garro

Jakiś czas później, Obi-Wan odwiedził Mos Eisley, gdzie napotkał tłum zebrany wokół szykujących się do pojedynku strzeleckiego Sullustanina oraz Greedo. Chcąc zapobiec rozlewowi krwi, dyskretnie poczynił sugestię Mocą zmuszając mężczyzn, aby zamiast ze sobą walczyć, poszli razem na drinka. Jego dzieło zauważył pewien zakapturzony mężczyzna, który oznajmił mu, iż ten miał dar. Zaskoczony, Kenobi zapytał nieznajomego czy ten się zwracał właśnie do niego, co ten potwierdził, po czym dodał, iż on również posiadał ów dar w przeszłości. Słysząc słowa mężczyzny, mistrz oznajmił, iż nie posiadał żadnego daru, na co jego rozmówca przerwał mu mówiąc, iż jego umiejętności nie pozostaną z nim na zawsze. Gdy nieznajomy zdjął kaptur, okazało się, iż był to Garro, bohater jednej z opowieści mistrza Yody. Obi-Wan nie pamiętał go, lecz rozpoznał symbol na jego czole i zapytał o jego pochodzenie. W odpowiedzi usłyszał, iż jeżeli Mos Eisley była jego górą to powinien przy niej trwać, a nade wszystko nie opuszczać jaskiń. Nazwał Obi-Wana jednym z Jedi, po czym wtopił się w tłum. Mistrz chciał zaprzeczyć jakoby był strażnikiem pokoju, lecz jego rozmówca zdążył już zniknąć.[111]

Rycerz i smok

Pewnego razu powstała opowieść o pewnym wydarzeniu, które rzekomo wydarzyło się na Tatooine. Według owej historii na planecie żył mężczyzna nazywany rycerzem, który swoim stylem życia starał się trzymać z dala od kłopotów podczas gdy wypełniał swoje ostatnie zadanie, którym było pilnowanie wyjątkowego skarbu. Rycerz ów był już w stanie spoczynku, lecz cechował się altruizmem, dlatego gdy dowiedział się, iż z jednego z miast porywano ludzi, postanowił przeprowadzić w tej sprawie dochodzenie. Nie upłynęło dużo czasu, gdy odkrył, iż pewien klan nomadów napadał na ludzkie siedliska, z których następnie brał sobie więźniów. Wykorzystując swoje umiejętności skradania się, rycerz wyruszył śladem koczowników, po czym trafił do ich osady. Na miejscu odkrył, iż ci porywali ludzi z konieczności samoobrony przed atakującym ich smokiem znanym jako Krayt. Mężczyzna współczuł nomadom, lecz nie zamierzał pozwolić, aby ci nadal porywali mieszkańców miasta. Mimo, iż od wielu lat nie brał udziału w bitwie, a swoją zbroję zastąpił prostymi szatami w celu uniknięcia wzroku wrogów, którzy mogli go szukać na ów zapomnianej planecie, wkroczył do wioski koczowników. Ludzie Pustyni wyśmiali go, a następnie pojmali i związanego zostawili w zagrodzie dla zwierząt, gdzie przetrzymywali uprowadzonych mieszkańców miasta. Znajdując się w towarzystwie więźniów, rycerz wykorzystał swe umiejętności do uwolnienia ich, po czym poddał się medytacji. Gdy po jakimś czasie nomadzi przybyli do zagrody, aby wybrać ofiarę dla smoka, odkryli czego dopuścił się rycerz i zapałali gniewem. Nie zamierzali jednak porzucić swojej strategii ochrony wioski, dlatego ponownie związali spokojnie klęczącego rycerza, po czym przymocowali go do słupa, przy którym składali ofiary dla smoka. Gdy koczownicy odeszli, aby schronić się przed przybyciem gada, rycerz uwolnił się z krępujących go więzów, po czym rozpoczął oczekiwanie. Zgodnie ze swoim zwyczajem, Krayt przybył do osady, aby zdobyć swoją kolację. Rycerz wyciągnął wtedy swoją dłoń w powietrze, w której po chwili zajaśniało ostrze światła. Smok był inteligentnym przeciwnikiem i szybko odkrył, iż ów mąż był wojownikiem. Przekonany jednak, że żadna jednostka nie była w stanie sprostać jego potędze przystąpił do ataku. Rycerz i smok rozpoczęli swój taniec, w czasie którego żaden z nich nie był w stanie zranić drugiego. Gdy po ponad godzinie Krayt wyczuł, iż jego przeciwnik zaczynał słabnąć, zanurkował w jego stronę w celu zakończenia pojedynku. Rycerz opuścił swoją jaśniejącą broń, po czym wyciągnął w powietrze dłoń, co po krótkiej chwili spowodowało, iż smok wylądował na ziemi kładąc swoją głowę u jego stóp. Obserwujący to z daleka nomadowie zaczęli wiwatować, gdyż uznali, że rycerz ujarzmił bestię. Mężczyzna nakazał wtedy smokowi ukazanie całej swej potęgi, po czym zbliżył się do koczowników i oznajmił im, iż jako że gad znalazł się w jego władaniu musiał ich ostrzec, aby nigdy więcej nie zapuszczali się do ludzkich osad i zaprzestali brania więźniów. Zastrzegł, iż gdyby nie wysłuchali jego polecenia, smok powróciłby do ich wioski, po czym zrównałby ją z ziemią. Po tych słowach rycerz odprowadził smoka w nieznane, a nomadowie nigdy więcej nie ujrzeli zarówno Krayta, jak i jego pogromcy. Ostrzeżenie rycerza spowodowało, iż wbrew zwyczajom swego ludu, klan nomadów przestał najeżdżać ludzkie miasta, gdyż bał się powrotu smoka.[112]

Konfrontacja z Maulem

W roku 2 BBY, prowadzony wizją bliźniaczych słońc, na Tatooine przybył spragniony zemsty Maul. Kenobi zdawał sobie sprawę z obecności byłego lorda Sithów, przez co podwoił wysiłki w ukrywaniu swojej osoby. Nie mogąc odszukać znienawidzonego mistrza Jedi, Maul wykorzystał holokron Sithów, aby zwabić na planetę padawana, Ezrę Bridgera, który przybył tam ze swojej bazy na Atollonie. Były Sith chciał wykorzystać cierpienie i smutek młodzieńca, aby wywabić Obi-Wana z jego kryjówki.[113]

Kenobi po uratowaniu Ezry Bridgera.

Plan Maula się powiódł, Bridger przybył na Tatooine, po czym zaczął poszukiwania mistrza Kenobiego. Nie upłynęło dużo czasu, gdy młodzieniec uległ niszczącemu wpływowi planety. Tułając się przez Morze Wydm w towarzystwie droida, C1-10P, zabłądził, a następnie stracił przytomność ze zmęczenia i odwodnienia. Obi-Wan wyczuł jego obecność, dlatego ruszył mu na ratunek na grzbiecie dewbacka. Gdy go odnalazł, przetransportował go w bezpieczne miejsce, gdzie również zadbał o jego rozładowanego droida.[113]

Po upływie paru godzin, gdy nastała już noc, Bridger odzyskał przytomność, na co Kenobi przywitał go mówiąc, iż ten przybył w niewłaściwe miejsce. Ezra nie mógł uwierzyć, iż w końcu spotkał legendarnego mistrza Jedi, dlatego zapytał czy to naprawdę był on. Siedząc przy ognisku, starszy mężczyzna potwierdził swoją tożsamość, po czym wstając oznajmił mu, iż gdy ten odzyska siły zamierzał pomóc mu w odnalezieniu drogi powrotnej. Zaskoczony jego słowami, padawan odpowiedział, iż przybył na Tatooine, aby go odnaleźć i ostrzec o Maulu. Kenobi poinformował go, iż zdawał sobie sprawę z zagrożenia stanowionego przez byłego lorda Sithów, po czym dodał, iż nie byłby w stanie przetrwać tak długo gdyby postępował pochopnie i nie był przygotowany na każdą okoliczność. Przyznał też, iż Maul był jego zaprzysiężonym wrogiem, który od wielu lat nastawał na jego życie. Słysząc to, Ezra zaproponował, aby wspólnie przystąpili do walki z byłym Sithem, na co mistrz odparł mu, iż nie planował z nim starcia, lecz biorąc pod uwagę nowe okoliczności, wydawało się to nieuniknione.[113]

Obi-Wan w pozycji wyjściowej Soresu.

Bridger oznajmił mistrzowi, iż ten nic nie rozumiał. Stwierdził, iż według połączonych holokronów był on osobą, która miała pomóc pokonać Sithów. W odpowiedzi na to Obi-Wan przyznał, iż pierwszy raz słyszał coś podobnego, na co jego rozmówca poinformował go, iż Rebelia potrzebowała jego wsparcia w zwyciężeniu Imperium. Kenobi odparł Ezrze, iż wszystko czego ten potrzebował zdążył już posiąść, lecz w jego opinii pozwalał, aby mu to umknęło. Zaskoczony tymi słowami, padawan zapytał mistrza dlaczego holokrony przywiodły go na Tatooine. Ten odparł mu, iż była to sprawka Maula, który wykorzystał jego chęć czynienia dobra, aby go zwieść, a żeby tego dokonać zmienił naturalny bieg wielu rzeczy. Poinformował Bridgera, że były Sith znał jego obawy oraz jego serce, przez co zmanipulował prawdę, aby ten przybył na Tatooine, gdzie w jego opinii ten nigdy nie powinien trafić. Ezra nie uwierzył w słowa rozmówcy, dlatego stwierdził, iż holokrony mówiły prawdę. Obi-Wan poinformował go, iż prawda była zależna od danej osoby. Uznał, iż padawan jedynie zobaczył i uwierzył w to czego pragnął, a jedyną osobą, która na tym skorzystała był Maul. Na potwierdzenie jego słów, były Sith przemówił w ciemności, przez co Kenobi zdecydował się odesłać Bridgera. Padwan zaoferował, iż wesprze go w walce, lecz mistrz stanowczo odmówił, stwierdzając iż nie było to jego brzemieniem. Dodał, iż sam musiał zasklepić ów ranę. Polecił Ezrze, aby skierował się na północ, gdzie miał znaleźć Nightbrothera, którym miał wrócić na Atollon.[113]

Po odejściu padawana, Maul zaczął drwić z Kenobiego, przytykając jego wiekowi oraz miejscu, które zamieszkiwał. W odpowiedzi na jego prowokację, mistrz oznajmił, iż wyrósł ponad poziom tanich zagrywek. Zabrak przyznał, iż przybył na Tatooine, aby go zabić, lecz zaczął się zastanawiać czy zostawienie go przy życiu nie byłoby większą karą. Okrążając ognisko, Obi-Wan odparł mu, iż jeśli ten określał siebie poprzez moc do odbierania życia, chęci dominacji oraz posiadania, to w istocie nie posiadał on niczego. Jego słowa wzburzyły Maula, który dobywając swojego miecza uderzył w ziemię i zasypał ognisko piaskiem. Stojąc naprzeciwko mistrza Jedi, począł się zastanawiać dlaczego ten przybył do takiego miejsca. Niemal natychmiast doszedł do wniosku, iż celem mężczyzny nie było zwykłe ukrywanie się, gdyż ten najprawdopodobniej miał jakiś cel. Wysnuł przypuszczenie, iż ten czegoś pilnował, po czym niezwłocznie poprawił się mówiąc, iż z pewnością chodziło o osobę. Słysząc jego słowa, Obi-Wan zdecydował, iż ten mógł stanowić zagrożenie dla Luke'a Skywalkera, dlatego sięgnął po swój miecz.[113]

Ostateczna walka Kenobiego z Maulem.

Mężczyźni zajęli pozycje do walki. Podczas gdy Obi-Wan przyjął pozycję ze zwyczajowo stosowanego przez siebie Soresu, Maul uruchomił drugie ostrze swojej broni. Po upływie kilku, pełnych napięcia, sekund, mistrz Jedi zmienił pozycję wyjściową na Ataru, którego przed laty, w czasie pojedynku na Naboo, użył jego zmarły mistrz, Qui-Gon Jinn. Gdy upłynęło kolejnych kilka chwil, Maul przystąpił do ataku. Gdy były Sith zbliżył się do Kenobiego, mistrz wymienił z nim dwa ciosy, nim ten podjął próbę zaatakowania go rękojeścią swojego miecza, co w przeszłości doprowadziło do uśmiercenia Jinna. Obi-Wan był przygotowany na taki rodzaj agresji, dlatego ciął mieczem wzdłuż torsu przeciwnika, przecinając jego broń na pół oraz zadając mu śmiertelną ranę. Zabrak zachwiał się, po czym wypuścił swój miecz z dłoni, a następnie upadł na jedno kolano. Nim znalazł się na ziemi, mistrz Jedi podtrzymał go, po czym przeprowadził z umierającym rozmowę.[113]

Resztką sił Maul zapytał Obi-Wana czy osoba, którą chronił była Wybrańcem. Ten, nie wierząc w możliwość nawrócenia Dartha Vadera, odpowiedział mu twierdząco, na co były Sith odparł, iż był pewien, że zarówno on, jak i Kenobi mieliby zostać pomszczeni. Gdy Zabrak oddał swoje ostatnie tchnienie, mistrz Jedi zamknął mu oczy[113], a następnie przygotował dla niego stos pogrzebowy.[106]

Gdy odzyskał dewbacka, Obi-Wan udał się w pobliże farmy wilgoci Larsów, gdzie usłyszał Beru nawołującą Luke'a Skywalkera. Młodzieniec odpowiedział na jej wezwanie i wrócił do domostwa na tle zachodzących słońc.[113]

Pomoc Tuskenowi

Podczas jednej z wizyt w Mos Eisley, Obi-Wan był świadkiem nękania małoletniego Jeźdźca Tusken przez imperialnych szturmowców. Żołnierze chcieli zmusić zagubionego malca, aby czym prędzej opuścił miasto, a gdy ten nie zareagował, zaczęli dyskutować, który z nich weźmie go na ręce i wyniesie poza granice Mos Eisley. Jedi postanowił się wtrącić, dlatego wykorzystał Moc, aby zasugerować szturmowcom, iż to on odprowadzi Tuskena do jego wioski. Imperialni poddali się jego woli, przez co Kenobi ujął malca za rękę, po czym odprowadził go do jego osady na Pustkowiach Jundlandii.[114]

Zakończenie banicji
Spotkanie z Luke'em Skywalkerem
Musisz zgłębić tajniki Mocy, jeśli mamy lecieć na Alderaan.
— Obi-Wan do Luke'a.[2]

W roku 0 BBY, wraz ze wzrostem napięć na galaktycznej scenie politycznej, Sojusz dla Przywrócenia Republiki coraz częściej brał pod uwagę wybuch otwartej wojny z Imperium Galaktycznym. Chcąc wykorzystać wszelkie dostępne zasoby, przywódczyni Rebelii, Mon Mothma, zwróciła się do Baila Organy z prośbą, aby ten skontaktował się ze swoim przyjacielem Jedi, który od lat przebywał na wygnaniu.[115] Wicekról nie mógł spotkać się z Kenobim osobiście, w związku z czym zdecydował się wysłać na Tatooine swoją przybraną córkę, księżniczkę Leię.[2] W owym czasie senator ledwo uszła z życiem z planety Scarif, gdzie w czasie bitwy, Sojusz Rebeliantów pozyskał plany, zdolnej niszczyć całe planety, Gwiazdy Śmierci.[115] Uciekając przed Devastatorem na pokładzie Tantive IV, Organa dotarła do układu Tatoo, gdzie nad planetą Tatooine została schwytana przez Dartha Vadera. Nim trafiła do niewoli zdołała umieścić plany superbroni w pamięci R2-D2, którego następnie wysłała, aby odszukał Obi-Wana Kenobiego. Astromech, w towarzystwie C-3PO, wykorzystując kapsułę ratunkową, udał się na powierzchnię Tatooine, gdzie oba droidy trafiły w ręce Jawów. Następnie handlarze sprzedali maszyny Owenowi Larsowi i Luke'owi Skywalkerowi. Gdy Artoo przekonał młodzieńca do zdjęcia mu ogranicznika, pod osłoną nocy opuścił farmę wilgoci kierując się na Pustkowia Jundlandii, z zamiarem odszukania Kenobiego. Gdy Luke Skywalker spostrzegł zniknięcie droida astromechanicznego, za namową C-3PO, wyruszył na jego poszukiwania.[2]

Kenobi pomaga wstać Luke'owi Skywalkerowi po ataku Jeźdźców Tusken.

Obi-Wan od lat sprawował pieczę nad Luke'em, dlatego gdy ten opuścił domostwo wujostwa, ruszył jego śladem. Po jakimś czasie Skywalker odszukał R2-D2, lecz krótko potem został napadnięty przez Jeźdźców Tusken, którzy ogłuszyli go, a następnie przystąpili do oględzin jego śmigacza lądowego X-34. Uznając, iż jego protegowany znalazł się w poważnym niebezpieczeństwie, Kenobi zdecydował się interweniować, dlatego imitując ryk smoka krayt przegonił Ludzi Pustyni, a następnie zbliżył się do nieprzytomnego Luke'a by sprawdzić jego stan. Gdy upewnił się, że ogłuszony młodzieniec nie odniósł poważnych obrażeń, zauważył ukrywającego się R2-D2, którego następnie przywitał i polecił mu, aby się zbliżył. Chwilę potem, Skywalker odzyskał przytomność, na co Obi-Wan oznajmił mu, iż ten wiele przeszedł, a także miał wielkie szczęście, że był cały i zdrowy. Widząc kto przyszedł mu z pomocą, Skywalker ucieszył się, na co starszy mężczyzna odparł mu, iż Pustkowia Jundlandii były bardzo zdradzieckim obszarem. Następnie zapytał młodzieńca co wywiodło go tak daleko od domu, na co ten odpowiedział, iż był to R2-D2, który poszukiwał swojego dawnego właściciela. Luke przyznał, że nigdy nie widział tak mocnego przywiązania u droida, po czym oznajmi, iż astromech należał do niejakiego Obi-Wana Kenobiego. Zapytał rozmówcy, którego znał pod imieniem Ben, czy poszukiwany przez maszynę mężczyzna był kimś z jego rodziny. Kenobi zdumiał się słysząc swoje prawdziwe imię z jego ust, po czym oznajmił, iż nie słyszał go od wielu lat. Słysząc to, Skywalker oznajmił, iż jego wuj znał Obi-Wana i twierdził, że ten zmarł. Jedi zaprzeczył jego słowom, na co Luke zapytał czy ten go znał. Mistrz udzielił mu twierdzącej odpowiedzi, po czym wyjawił mu swoją prawdziwą tożsamość.[2]

Kenobi poinformował Skywalkera, iż przestał oficjalnie używać swojego prawdziwego imienia wiele lat wcześniej. Ten słysząc to, zapytał go czy R2-D2 naprawdę należał do niego, na co mistrz odpowiedział mu, iż nie przypominał sobie, aby posiadał jakiegokolwiek droida. Gdy nieoczekiwanie w najbliższej okolicy zrobiło się głośno od odgłosów wydawanych przez Jeźdźców Tusken, Obi-Wan powiedział Luke'owi, aby poszukali schronienia, gdyż mieszkańców pustyni łatwo było przepędzić, lecz nie upływało dużo czasu gdy ci wracali w większej grupie. Nim zdołali wsiąść do śmigacza Luke'a, Artoo poprosił ich o udzielenie pomocy C-3PO, który ucierpiał z rąk Ludzi Pustyni. Na prośbę droida, mężczyźni zabrali uszkodzonego protokolanta, po czym udali się do domu Kenobiego.[2]

Obi-Wan wręcza Luke'owi miecz jego ojca.

Gdy przybyli na miejsce rozpoczęli rozmowę, w czasie której Obi-Wan wyjawił Luke'owi, iż znał jego ojca. Na wieść jakoby jego rodziciel był wojownikiem, młodzieniec odparł swojemu gospodarzowi, iż ten się mylił, gdyż jego ojciec był nawigatorem frachtowca. Kenobi wyjaśnił mu, iż taka była wersja wydarzeń opowiadana przez Owena Larsa, który nie rozumiał ideałów swojego przyrodniego brata. Na te słowa, Skywalker zapytał go czy walczył w wojnach klonów. Mistrz odpowiedział twierdząco, informując go, iż, podobnie jak ojciec Luke'a, był kiedyś członkiem Zakonu Jedi. Chłopak wyraził żal, iż nigdy nie poznał rodzica, na co Obi-Wan powiedział mu, iż ten był najlepszym pilotem w całej galaktyce, wybitnym wojownikiem, a także dobrym przyjacielem. Kenobi z uśmiechem oznajmił Luke'owi, iż był pewien, że ten odziedziczył umiejętności pilotażu po ojcu. Po tych słowach ruszył na drugą stronę pomieszczenia, po czym wyciągnął ze znajdującej się tam skrzynki, miecz świetlny, który wedle jego słów, ojciec Skywalkera chciałby, aby ten posiadł po osiągnięciu odpowiedniego wieku. Dodał też, iż Owen Lars sprzeciwił się temu, gdyż uważał, że Kenobi wciągnąłby Luke'a w ideologiczną krucjatę tak jak wcześniej jego przyrodniego brata.[2]

Mistrz wręczył broń Skywalkerowi, a gdy ten zapytał go czym był miecz świetlny, wyjaśnił iż był on prawdziwym orężem rycerza Jedi, który był lżejszy i bardziej elegancki od blasterów. Dodał też, iż miecze świetlne były elegancką bronią na bardziej cywilizowane czasy. Wyjawił, iż przez tysiące pokoleń Jedi strzegli pokoju i sprawiedliwości w Republice Galaktycznej, aż do nadejścia mrocznych czasów, w których powołano do życia Imperium. Słysząc to, Luke zapytał mistrza o okoliczności śmierci swego ojca, na co ten odpowiedział mu, iż jego były uczeń o imieniu Darth Vader, pomagał tropić i eliminować rycerzy Jedi po powstaniu Imperium. Oznajmił młodzieńcowi, iż ten zdradził i zabił jego ojca, a następnie przyznał, iż w galaktyce nie pozostało już wielu Jedi. Wracając do tematu Vadera, wyjawił, iż ten uległ podszeptom ciemnej strony Mocy, a gdy Luke zapytał go czym była Moc, wyjaśnił, iż była to energia wytwarzana przez wszystkie żywe istoty, która dawała siłę Jedi, a także otaczała, przenikała i spajała galaktykę w jedną całość.[2]

Leia Organa prosi Obi-Wana o pomoc.

Rozmowa mężczyzn została przerwana przez R2-D2, który przypominając o swojej obecności, skłonił Obi-Wana do zwrócenia na niego uwagi. Jedi podszedł do droida, a następnie uruchomił umieszczoną w jego pamięci wiadomość. Komunikat przedstawiał przybraną córkę Baila Organy, Leię, która w imieniu ojca wzywała Kenobiego do udzielenia wsparcia Sojuszowi dla Przywrócenia Republiki w walce z Imperium Galaktycznym. Młoda senator wyjawiła, iż ukryła w pamięci Artoo dane, które pomogłyby jej organizacji przetrwać, dlatego prosiła mistrza Jedi, aby ten dostarczył je na Alderaan. Gdy wiadomość dobiegła końca, Obi-Wan zwrócił się do Luke'a mówiąc, iż ten powinien zgłębić tajniki Mocy, jeśli mieli razem lecieć na Alderaan. Słysząc to, młodzieniec odparł mu, iż nigdzie się nie wybierał, gdyż był pewny, iż do tej pory zasłużył już sobie na karę od wuja Larsa. Starszy mężczyzna nie dawał za wygraną stwierdzając, iż zarówno on, jak i księżniczka Leia, potrzebowali jego wsparcia. Obi-Wan oznajmił, iż był za stary by daleko podróżować, na co Skywalker odpowiedział, iż nie mógł się w to mieszać, gdyż miał dużo pracy na farmie. Dodał, iż nienawidził Imperium, lecz nie mógł nic z tym zrobić, ponadto w jego opinii Alderaan znajdował się zbyt daleko. Obi-Wan stwierdził, iż ten przemawiał jak Owen, po czym ponownie nakłonił go do zgłębienia tajników Mocy. Skywalker odpowiedział mu, iż mógł go najwyżej podwieźć do Anchorhead, skąd ten z pewnością mógł znaleźć transport do Mos Eisley lub jakiekolwiek innego miejsca. Mistrz przyjął jego słowa ze spokojem, po czym stwierdził, iż ten miał zrobić to co uważał za stosowne.[2]

W czasie drogi do Anchorhead, mężczyźni natknęli się na zniszczony piaskoczołg oraz grupę martwych Jawów, tych samych którzy sprzedali Owenowi Larsowi droidy R2-D2 i C-3PO. Dokonując oględzin pobojowiska, Luke oznajmił, iż wyglądało to na kolejny atak Jeźdźców Tusken, gdyż dookoła pełno było broni białej oraz śladów banth. Obi-Wan odparł mu, iż upozorowano miejsce kaźni, aby tak wyglądało, lecz on był pewny, że nie dokonali jej Ludzie Pustyni, gdyż wszędzie znajdowały się ślady, a ci poruszali się jeden za drugim w celu ukrycia swojej liczby. Mistrz Jedi zauważając ślady po strzałach z blasterów, stwierdził, że atak przeprowadzili szturmowcy Imperium, gdyż tylko oni cechowali się taką skutecznością. Słysząc to, Skywalker zaczął się zastanawiać czego żołnierze chcieli od Jawów, a gdy po chwili uświadomił sobie, iż ci poszukiwali R2-D2 i C-3PO, w obawie o swoje wujostwo, puścił się biegiem w stronę swojego śmigacza i mimo ostrzeżeń Kenobiego o niebezpieczeństwie, udał się w drogę powrotną na farmę wilgoci Larsów. Gdy młodzieniec się oddalił zostawiając Obi-Wana w towarzystwie droidów, ten przetransportował ciała zabitych Jawów w jedno miejsce, aby zorganizować dla nich stos pogrzebowy.[2]

Rozmowa z Qui-Gonem Jinnem

Podczas kremacji ofiar zanurzył się w Mocy, a następnie nawiązał próbę skontaktowania się ze swoim zmarłym mentorem, Qui-Gonem Jinnem, gdyż pragnął, aby ten udzielił mu rady. Duch mistrza Jedi objawił mu się, po czym stwierdził, iż ten odczuwał strach, a także poszukiwał równowagi. Na jego słowa, Obi-Wan wyznał mu, iż obawiał się, że na Luke'a mogli czekać imperialni szturmowcy. Jinn odparł, iż jeśli miałoby się tak stać, to istniały wersje wydarzeń, w których Kenobi ruszyłby mu na ratunek, chłopak oswobodziłby się samodzielnie, lub też Leia Organa odnalazłaby drogę do brata. Obi-Wan odpowiedział rozmówcy, iż młodzieniec mógłby również zostać zabity, na co Qui-Gon zapewnił go, iż ten miał przed sobą wielką podróż, która nie kończyła się w owym momencie. Słysząc to, Kenobi poczuł ulgę, po czym wyjawił mentorowi, iż Bail Organa wyznaczył Leię, aby ta poprosiła go o pomoc. Dodał, że gdy ją zobaczył była bardzo podobna do swojej zmarłej matki, Padmé, a nawet w małym stopniu do Anakina. Przyznał, iż wiedział, że jego wygnanie dobiegało końca, lecz po upływie tak wielu lat, było mu ciężko zakończyć ten okres życia. Jinn odpowiedział mu, iż ten się zaadaptował do życia na pustyni, gdyż nie miał innego wyjścia. Nie dziwił się, że ponowne bycie Jedi wydawało się mu obce, ale był pewien, że miało się to szybko dla niego zmienić. Kenobi stwierdził na to, iż czekał na ten dzień przez bardzo długi okres czasu, który wydawał mu się równy okresowi całego życia. Mimo tego uznał, iż ciężka praca dopiero się zaczynała, gdyż wiele czynników było zmiennych, a przyszłość była trudna do przewidzenia, nawet jeszcze bardziej niż miało to miejsce w przeszłości. Na te słowa, Qui-Gon zapytał go czy ten naprawdę uważał, że to był początek jego drogi. Kenobi przyznał, iż doświadczył innych wyzwań, lecz wojny klonów były dawno temu, a on od prawie dwudziestu lat był tylko cieniem czekającym, aby ponownie być Jedi. Jinn poinformował go, iż bitwy i wojny nie stanowiły o jestestwie strażników pokoju. Po przebyciu odpowiedniego trening lub z odrobiną szczęścia, każdy mógł władać mieczem świetlnym. Stwierdził, iż to cierpliwość i oczekiwanie były wyzwaniem znacznie większym, a także tym, któremu mogło sprostać zaledwie niewielu. W odpowiedzi na to, Obi-Wan oznajmił, iż mentor patrzył na niego z dużym uznaniem. Qui-Gon odparł mu, iż był mu to winny, gdyż to on go zawiódł. Według niego, Kenobi nie był gotowy, aby zostać mistrzem Jedi. W chwili gdy został zmuszony do rozpoczęcia treningu Anakina, nie posiadał nawet rangi rycerza, a zostało mu powierzone brzemię trenowania chłopca, który był zbyt potężny, nienawykły do stylu życia Jedi, a także za stary. Jinn przyznał, iż wykonanie zadania, którym był trening Skywalkera mógł być wyzwaniem dla najpotężniejszych z Jedi, a tymczasem przypadł on Obi-Wanowi, który w owym czasie był ledwie młodzieńcem. Słysząc jego słowa, Kenobi odparł, iż jego były uczeń ukończył trening oraz został mianowany rycerzem, po czym służył w wojnach klonów, lecz jego upadek na rzecz ciemności był jego własnym wyborem, a nie czyjąś porażką. Przyznał, iż zarówno on sam jak i Qui-Gon mogli być obarczani odpowiedzialnością, lecz Skywalker został wytrenowany, a także zaproponowano mu ścieżkę pełną mądrości, lecz ten ją odrzucił.[116]

Luke oznajmia Obi-Wanowi, iż chce poznać tajniki Mocy.

Twarz Obi-Wana była pełna smutku, gdy wyznał Qui-Gonowi, że nie wyjawił Luke'owi całej prawdy o jego ojcu, Anakinie. Stwierdził, iż ten powinien poznać prawdę w przyszłości. W odpowiedzi na to Jinn oznajmił, iż opowiedzenie młodzieńcowi całej historii byłoby większym błędem, gdyż zasiałoby w nim ziarno niepewności, a nawet gniewu, co w konsekwencji mogło sprowadzić go na ścieżkę ciemnej strony Mocy. Przywołując swoje poczucie humoru, Kenobi oznajmił, iż wyznanie całej prawdy mogło też przyczynić się do tego, iż Luke uznałby w nim wariata, a następnie pospiesznie wrócił do domu wujostwa. Jinn odparł mu, iż w przyszłości, gdy Luke miał być stabilniejszy i bardziej silny Mocą, miał nadejść czas, aby poznał całą prawdę.[116]

Kenobi zmienił temat rozmowy stwierdzając, iż jego mentor nigdy nie objawił mu się w sposób tak bliski namacalności. Duch Mocy odpowiedział mu, iż była to kwestia treningu, zarówno w przypadku pojawienia się w realnym świecie, a także w opuszczeniu go. Przyznał, iż za życia ledwie mógł sobie to wyobrazić, lecz faktem było, iż nawet po śmierci kontynuowali szkolenie. Słysząc to, Obi-Wan kolejny raz zrobił użytek ze swojego poczucia humoru i stwierdził, iż nie mógł się doczekać podjęcia tej nauki, jednakże miał nadzieję, że miało to mieć miejsce w dalekiej przyszłości. Następnie podziękował mistrzowi za rozmowę, przyznając, że jego mądrość podniosła go na duchu. W odpowiedzi na to Qui-Gon stwierdził, iż wkrótce mieli się spotkać ponownie, co zakończyło ich rozmowę.[116]

Opuszczenie Tatooine
Port kosmiczny Mos Eisley. Nigdzie nie znajdziesz równie ohydnej przystani łajdactwa i występku. Musimy być ostrożni.
— Obi-Wan o Mos Eisley.[2]

Gdy Luke wrócił z farmy wilgoci Larsów, po tym jak odkrył, że jego wujostwo zostało zabite przez szturmowców Imperium, Kenobi oznajmił mu, iż ten nie mógł im pomóc, a gdyby przebywał w domu w chwili ataku, również byłby martwy. W odpowiedzi na to, młodzieniec oświadczył, iż zamierzał dołączyć do niego w podróży na Alderaan, a także zgłębić tajniki Mocy i zostać rycerzem Jedi tak jak jego ojciec. Przyznał też, iż po śmierci rodziny nic nie trzymało go już na Tatooine. Gdy Obi-Wan to usłyszał, zaakceptował jego słowa, po czym wraz z nim ruszył w kierunku Mos Eisley. Podczas drogi, znajdując się na wzniesieniu, w sporej odległości od celu ich podróży, mężczyźni zatrzymali się, po czym mistrz Jedi wskazał towarzyszowi miasto i oznajmił, iż musieli być bardzo ostrożni, gdyż było one siedliskiem wszelkiego rodzaju łajdactwa i występku.[2]

Kenobi przekonuje szturmowców, by pozwolili im kontynuować podróż.

Gdy dotarli do Mos Eisley, zostali zatrzymani przez piątkę szturmowców, którzy zapytali Luke'a o to jak długo był w posiadaniu R2-D2 i C-3PO. Chłopak okłamał ich mówiąc, iż nabył je trzy sezony wcześniej, a Obi-Wan dodał, iż jeśli żołnierze byli zainteresowani to maszyny były na sprzedaż. Imperialni polecili im, aby pokazali dowody tożsamości, na co Kenobi używając perswazji Mocą przekonał ich, iż nie było takiej potrzeby. Mistrz dodał też, że R2-D2 i C-3PO nie były poszukiwanymi przez nich droidami, a oni mogli się oddalić. Szturmowcy ulegli jego sugestii i puścili ich wolno dzięki czemu mogli skierować się do Kantyny Chalmuna. Gdy znaleźli się przed budynkiem, Skywalker zapytał Jedi jak sprawił, że imperialni nakazali im oddalenie się, na co ten wyjaśnił mu, iż Moc miała duży wpływ na słabe umysły. Tuż przed wejściem do wnętrza przybytku, Obi-Wan poinformował Luke'a, iż w środku mogli znaleźć wyjątkowo utalentowanych pilotów, lecz powinni zachować szczególną ostrożność.[2]

Znajdując się w środku kantyny, towarzysze skierowali swoje kroki do baru, gdzie po paru chwilach Kenobi rozpoczął rozmowę z pilotem o imieniu BoShek. Zaproponował mężczyźnie pracę, którą był lot na Alderaan bez przyciągania uwagi Imperium, lecz ten nie był zainteresowany, dlatego zapoznał go z Wookiee'em znanym jako Chewbacca. Podczas jego rozmowy z przemytnikiem, Skywalker został zaczepiony przez dwójkę kryminalistów, Corneliusa Evazana oraz Pondę Babe, którzy mimo unikania konfliktu przez chłopaka, byli wyjątkowo agresywni. Widząc co się działo, Kenobi zwrócił się do człowieka proponując kupienie im drinków. Ten odrzucił jego ofertę poprzez odepchnięcie Luke'a w głąb kantyny, co skłoniło mistrza Jedi do sięgnięcia po miecz świetlny. Gdy w tym samym czasie Aqualishanin sięgnął po blaster, Obi-Wan odciął mu rękę co na krótką chwilę wstrzymało wydarzenia w całym lokalu. Gdy bywalcy przybytku wrócili do swoich spraw, Kenobi pomógł Skywalkerowi wstać, po czym poinformował go, iż Chewbacca był pierwszym oficerem na statku, którym mogli opuścić powierzchnię Tatooine.[2]

Kenobi wynajmuje Hana Solo.

Podążając za Wookiee'em, trafili do loży, w której poznali Hana Solo. Pilot oznajmił im, iż był kapitanem Millennium Falcona, a także, że jego wspólnik poinformował go o celu ich podróży. Obi-Wan pragnął wiedzieć czy statek, którego mężczyzna był właścicielem szczycił się szybkością, na co Solo powiedział mu, iż pilotując go osiągnął najlepszy czas pokonując trasę na Kessel. Dodał też, że z łatwością prześcigał statki należące do Imperium, dlatego chciał wiedzieć jaki miał być jego ładunek. Kenobi odparł mu, iż był to on sam w towarzystwie młodzieńca oraz dwójki droidów. Dodał też, iż oczekiwał od pilota nie zadawania zbędnych pytań. Słysząc to, Solo zapytał go czy chodziło o miejscowe porachunki. Jedi oznajmił, iż chciał uniknąć kontaktów z Imperium, co przemytnik skomentował słowami, iż o to raczej było trudno, dlatego zażądał dziesięciu tysięcy kredytów płatnych z góry. Słysząc wypowiedzianą kwotę, Luke zwrócił się do Obi-Wana mówiąc, iż za tyle pieniędzy mogli kupić własny statek. Han sarkastycznie zapytał chłopaka kto usiadłby za sterami, a ten odpowiedział, że sam całkiem dobrze latał. Mistrz Jedi zakończył ich sprzeczkę oferując przemytnikowi dwa tysiące kredytów z góry oraz dodatkowe piętnaście tysięcy po wylądowaniu na powierzchni Alderaana. Słysząc to, Solo wyraził zgodę, po czym oznajmił, iż mieli się spotkać na lądowisku 94. Następnie ostrzegł swoich rozmówców o obecności szturmowców, przez co ci pospiesznie opuścili kantynę.[2]

Po znalezieniu się na zewnątrz, Obi-Wan polecił Luke'owi, aby ten sprzedał swój śmigacz. Chłopak zgodził się bez wahania, gdyż nie zamierzał nigdy wracać na Tatooine. Po jego słowach mężczyźni wyruszyli do innej części miasta, gdzie Skywalkerowi udało się sprzedać maszynę vuvriańkiej kobiecie o imieniu Wioslea. Po sfinalizowaniu transakcji skierowali się w stronę lądowiska 94, gdzie mieli się spotkać z Solo. W czasie drogi zostali zauważeni przez imperialnego szpiega, Garindana ezz Zavora, który poinformował szturmowców o ich bieżącej lokalizacji oraz o celu, do którego zmierzali. Gdy znaleźli się na lądowisku, a Luke po raz pierwszy zobaczył Millennium Falcona, nazwał statek kupą złomu. Słysząc to, Han Solo zapewnił go, iż jego frachtowiec wyglądał niepozornie, lecz był bardzo szybki oraz posiadał liczne modyfikacje, których autorem w wielu przypadkach był on sam. Po tych słowach zaprosił ich na pokład, gdyż musieli czym prędzej wyruszać. Na potwierdzenie jego słów, w tym samym momencie na lądowisko wkroczyli szturmowcy. Solo wymienił z imperialnymi kilka strzałów, po czym polecił Chewbacce oderwanie Falcona od ziemi, co ten posłusznie wykonał.[2]

Zniszcznie Alderaana

Poczułem ogromne zakłócenie w Mocy. Jakby z milionów gardeł wydobył się krzyk przerażenia, a potem nastała cisza. Boję się, że stało się coś strasznego.
— Obi-Wan po zniszczeniu Alderaana.[2]

Gdy znaleźli się w przestrzeni kosmicznej zostali zaatakowani przez dwa gwiezdne niszczyciele typu Imperial, które ostrzeliwując ich chciały zapobiec ich ucieczce. Gdy procedura wchodzenia w nadprzestrzeń trwała zbyt długo, Obi-Wan oraz Luke weszli do kokpitu Falcona, po czym mistrz zapytał Solo ile potrzebowali czasu na wykonanie skoku. Przemytnik odparł mu, iż czekał na obliczenia z komputera nawigacyjnego. Słysząc to, Skywalker nie krył emocji mówiąc, iż imperialni ich doganiali. Pełen irytacji, Solo wyjaśnił mu, że skok w nadprzestrzeń był bardziej skomplikowany niż opryskiwanie pól. Stwierdził, iż musieli dokładnie wyliczyć współrzędne, aby uniknąć wlecenia w gwiazdę lub też wyskoczenia za blisko supernowej. Pilot oznajmił, iż byli gotowi do wskoczenia w nadświetlną, dlatego polecił mężczyznom, aby ci zajęli swoje miejsca.[2]

Trening Skywalkera na pokładzie Millennium Falcona.

W czasie podróży w nadprzestrzeni, Obi-Wan postanowił udzielić Luke'owi lekcji, dlatego uruchomił zdalniaka, a następnie polecił młodzieńcowi odbijanie jego strzałów przy użyciu miecza świetlnego.[2] W tym czasie zbliżył się też do R2-D2, którego poklepał po kopułce i zapewnił, iż dobrze było znów z nim latać.[117] Nieoczekiwanie, mistrz poczuł ogromne zakłócenie w Mocy, którym było zniszczenie Alderaana przez Gwiazdę Śmierci. Przytłoczony bólem i śmiercią niezliczonych istnień, Jedi usiadł, na co Luke natychmiast zapytał go czy coś się stało. Obi-Wan wyjaśnił mu, iż poczuł jakby z miliona gardeł wydobył się krzyk, a następnie nastała głucha cisza. Przyznał, iż obawiał się, że stało się coś strasznego, po czym polecił młodzieńcowi, aby wrócił do swojego treningu. Gdy skończył wypowiedź, do pomieszczenia wkroczył Han Solo, który oznajmił, iż problem imperialnych został rozwiązany. Przybliżył zebranym spodziewany czas w jakim mieli dotrzeć na Alderaan, a następnie ostrzegł R2-D2 i C-3PO, którzy grali z Chewbaccą w dejarika, aby pozwolili mu wygrać, gdyż w przypadku porażki Wookiee mógł ich poważnie uszkodzić.[2]

Obserwując zmagania Luke'a ze zdalniakiem, Obi-Wan powiedział mu, aby pamiętał, że Jedi czuli przenikającą ich Moc. Skywalker zapytał czy to oznaczało, iż to Moc nimi sterowała, na co mistrz odparł mu, iż tylko częściowo, gdyż także słuchała jego woli. Do rozmowy wtrącił się Han, który ze śmiechem oznajmił, iż archaiczna broń i ckliwe wierzenia nie miały szans z blasterem. Na pytanie Skywalkera czy wierzył w Moc, oznajmił iż przemierzył galaktykę wzdłuż i wszerz, był świadkiem wielu dziwnych wydarzeń, lecz nigdy nie znalazł dowodu na to, iż istniała wszechpotężna Moc, która otaczała wszystko wokół. Stwierdził, iż na jego los nie miała wpływu żadna mistyczna siła, gdyż był to tylko zbiór sztuczek i bredni. Słowa przemytnika wywołały uśmiech na twarzy mistrza Kenobiego, który biorąc do rąk znajdujący się w pobliżu hełm, oznajmił Luke'owi, aby ten zakrył swoje oczy w walce ze zdalniakiem. Młodzieniec odparł, że przez zasłonę na oczach nie mógł widzieć swojego przeciwnika, a więc był niezdolny do walki. Jedi odparł mu, iż wzrok mógł go zwieść, dlatego nie powinien mu ufać, a zamiast tego powinien zdać się na instynkt. Gdy Skywalker przystąpił do nowego wyzwania, pierwsza wiązka zdalniaka bez trudu go dosięgła. Widząc to, mistrz przypomniał mu, aby zaufał swoim przeczuciom co w konsekwencji sprawiło, iż ten odbił trzy kolejne strzały przeciwnika. Zadowolony, Obi-Wan pochwalił ucznia, a Han stwierdził, iż był to zwykły fart. Jedi odparł pilotowi, iż wedle jego doświadczenia coś takiego nie istniało, co Solo skomentował mówiąc, iż walka z żywym przeciwnikiem była całkiem inna od treningu ze zdalniakiem. Po tych słowach wrócił do kokpitu, gdyż zbliżali się do Alderaana. Po jego odejściu, Skywalker przyznał, iż odbijając strzały zdalniaka naprawdę coś poczuł, a Kenobi poinformował go, że ten poczynił pierwsze kroki w stronę potężnego świata.[2]

Gdy wyszli z nadprzestrzeni, ku zaskoczeniu Hana Solo, znaleźli się w nieznajdującym się na mapach pasie asteroid. Przemytnik oznajmił, iż współrzędne się zgadzały, lecz Alderaan zniknął. Obi-Wan odpowiedział mu, iż planeta została zniszczona przez Imperium, na co ten stwierdził, że rząd nie byłby w stanie tego dokonać nawet z całą flotą okrętów. Gdy to mówił, na radarach Falcona pojawił się statek, którym wkrótce okazał się być myśliwiec TIE/ln. Widząc maszynę, Luke stwierdził, iż byli śledzeni, na co Obi-Wan zaprzeczył mu, wyjaśniając, iż myśliwiec miał za mały zasięg. Han przyznał, iż w pobliżu nie znajdowały się żadne bazy Imperium, dlatego zastanawiał się skąd wroga maszyna się tam znalazła. Skywalker stwierdził, iż problem stanowiła możliwość ich zidentyfikowania, dlatego Solo zdecydował się zakłócić transmisje myśliwca. Kenobi oznajmił, iż mały, samotny imperialny statek nie mógł zapuścić się tak daleko. Luke wysnuł przypuszczenie, iż ten się zgubił, a Han stwierdził, że nie miało to znaczenia, gdyż zamierzał go zestrzelić. Po chwili młodzieniec wysnuł przypuszczenie jakoby myśliwiec kierował się na znajdujący się w pobliżu niewielki księżyc. Słysząc to, Obi-Wan przyjrzał się obiektowi, a następnie oznajmił, iż była to stacja kosmiczna. Solo odparł mu, iż glob był ku temu za duży. Skywalker stwierdził, iż miał złe przeczucia, a Kenobi polecił przemytnikowi zawrócenie Falcona. Ten przyznał im rację, po czym polecił Chewbacce włączenie silników wspomagających, lecz w tym samym momencie zostali schwytani wiązką emitera promienia ściągającego. Han zdecydował się wyłączyć silniki frachtowca, przy czym oznajmił, iż nie zamierzał poddać się bez walki. Obi-Wan odparł mu, iż ten nie mógł wygrać, po czym dodał, iż istniały inne alternatywny.[2]

Śmierć

Darth Vader: Tracisz siły, starcze.
Obi-Wan: Nie wygrasz ze mną. Jeśli mnie powalisz, stanę się potężniejszy niż możesz to sobie wyobrazić.
— Obi-Wan i Darth Vader w czasie pojedynku na Gwieździe Śmierci.[2]

Gdy promień ściągający Gwiazdy Śmierci wprowadził Millennium Falcona na lądowisko 327, pasażerowie frachtowca ukryli się w schowkach statku, które Solo stworzył na potrzeby przemytu. Gdy imperialna kontrola, względnie pustego pojazdu, dobiegła końca, towarzysze opuścili kryjówkę, po czym przedyskutowali sposób ucieczki ze stacji kosmicznej. Han stwierdził, iż niemożliwym było wymknięcie się Imperium, gdyż nawet jeśli udałoby mu się opuścić hangar, promień ściągający ponownie by ich złapał. Obi-Wan odparł mu, iż zamierzał rozwiązać ten problem osobiście, co przemytnik sarkastycznie skomentował mówiąc, iż spodziewał się, że ten to powie. Jedi zapytał go kto był większym głupcem, sam głupiec czy też ci co za nim podążali. Po tych słowach, przygotowali się na wkroczenie ekipy, która miała przeszukać Falcona w dokładniejszy sposób. Gdy imperialni zostali pokonani, towarzysze zlikwidowali również dwójkę szturmowców, którzy strzegli wejścia na pokład statku. Następnie udali się do centrum dowodzenia lądowiskiem, gdzie po pokonaniu znajdującego się tam personelu, z wykorzystaniem R2-D2, podłączyli się do imperialnych systemów.[2]

Obi-Wan Kenobi kontra Darth Vader na Gwieździe Śmierci.

Odczytując plany Gwiazdy Śmierci, C-3PO poinformował ich, iż wiązka emitera promienia ściągającego była podłączona go głównego reaktora w siedmiu miejscach, lecz wystarczyło, aby odłączyli jeden z nich, aby mogli bezpiecznie uciec. Słysząc to, Kenobi oznajmił, iż musiał zająć się tym problemem osobiście. Luke odparł mu, iż chciał mu towarzyszyć, na co mistrz Jedi polecił, aby ten zajął się pilnowaniem droidów, gdyż ich bezpieczeństwo było jedyną szansą na to, aby żadna inna planeta nie została zniszczona przez Gwiazdę Śmierci. Po tych słowach skierował się do wyjścia i pożegnał Skywalkera słowami, iż jego przeznaczenie wiodło go inną drogą, po czym zapewnił młodzieńca, iż Moc miała z nim być już zawsze.[2]

Po opuszczeniu towarzyszy, Obi-Wan skierował się w głąb stacji bojowej. Ukrywając się przed imperialnymi, przemieszczał kolejne korytarze, by po jakimś czasie dotrzeć do jednego z miejsc opisanych przez C-3PO. Na miejscu, ponownie unikając imperialnych, wyłączył emiter promienia ściągającego, a następnie rozpoczął drogę powrotną w kierunku lądowiska, na którym przebywał Millennium Falcon.[2]

Obi-Wan Kenobi pozwala się pokonać Darthowi Vaderowi.

Gdy był już prawie u celu, natknął się na Dartha Vadera. Sith stał nieruchomo z włączonym mieczem świetlnym, przez co Obi-Wan również uruchomił swoją broń. Imperialny oznajmił mu, iż go oczekiwał, a ich spotkanie wreszcie nastało. Dodał, iż opuszczał Kenobiego jako uczeń, lecz z upływem lat sam został mistrzem. Jedi odparł mu, iż był zaledwie mistrzem ciemnej strony Mocy, po czym rozpoczął atak. Wymieniając kolejne ciosy, przeciwnicy zmienili swoje pozycje, gdy Vader stwierdził, że Obi-Wan tracił siły. Mistrz odparł mu, iż ten nie mógł go pokonać, a gdyby go zgładził, stałby się potężniejszy niż Sith mógł sobie wyobrazić. Walka trwała, a żaden z walczących nie uzyskiwał wyraźnej przewagi. Vader zwrócił się do Kenobiego mówiąc, iż ten nie powinien był wracać, po czym zmusił go do zmiany pozycji. Znajdując się tuż przy wejściu na lądowisko, pojedynkujący się zwrócili na siebie uwagę szturmowców. Spowodowało to, iż w stronę Millennium Falcona zaczęli kierować się Luke, Han, Chewbacca oraz uratowana przez nich księżniczka Leia. Obi-Wan widząc sojuszników, uśmiechnął się, po czym przyjmując paradną pozycję swoim mieczem świetlnym pozwolił Darthowi Vaderowi zakończyć swoje życie. Umierając, mistrz Jedi połączył się z Mocą, w wyniku czego jego ciało zniknęło.[2]

Post mortem

Wspieranie Luke'a Skywalkera

Pamiętaj... Moc będzie z tobą, zawsze.
— Obi-Wan do Luke'a Skywalkera po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci.[2]

Będąc świadkiem śmierci mentora, Luke rozpoczął ostrzał otaczających go szturmowców. Kenobi przemówił wtedy do niego przez Moc, aby ten porzucił walkę i rozpoczął ucieczkę. Nieco później, w czasie bitwy o Yavin 4 ponownie przemówił do Skywalkera doradzając mu, aby zaufał swoim uczuciom. Gdy młodzieniec podjął się próby wystrzelenia torpedy celem zniszczenia Gwiazdy Śmierci, Obi-Wan doradził mu, aby zaprzestał komputerowego celowania, a zdał się na Moc. Luke zdał się na jego słowa, po czym oddał strzał, który doprowadził do unicestwienia stacji bojowej Imperium Galaktycznego. Po tym wydarzeniu, Kenobi przypomniał Skywalkerowi, iż Moc miała mu towarzyszyć już zawsze.[2]

Około pięciu dni po bitwie o Yavin, gdy znajdujący się na Dagobah, Yoda pragnął skontaktować się z Qui-Gonem Jinnem, duch Obi-Wana objawił się Wielkiemu Mistrzowi w jego chatce i poinformował go, iż jego były mistrz był zajęty innymi sprawami. Na jego widok, Yoda oznajmił mu, iż ten nigdy wcześniej nie wkroczył do pomieszczenia w takiej ciszy, na co Kenobi odparł mu, iż w ostatnim czasie nabył kilka nowych umiejętności. Yoda oznajmił, iż ten nie miał innego wyjścia, gdyż wkroczył do świata Mocy. Obi-Wan przytaknął mu, na co Wielki Mistrz oznajmił, iż się zestarzał. Słysząc to, zgodził się z nim, po czym zapytał gdzie ten przechowywał wykonany przez niego garnek. Yoda odparł, iż stracił przedmiot w niedawnej potyczce, na co Obi-Wan zauważył, iż ten w jakiś sposób zdołał zachować płaszcz Qui-Gona. Sędziwy Jedi odparował na to, iż zawsze musieli dokonywać trudnych wyborów. Kenobi podchwycił jego myśl, dlatego Yoda zapytał go o cel jego wizyty. Duch Mocy przyznał, iż chciał, aby ten rozpoczął szkolenie nowego padawana z rodziny Skywalkerów. Yoda natychmiast się zgodził co wywołało zdziwienie u Kenobiego. Wielki Mistrz wyznał, iż od dawna chciał szkolić Leię. Słysząc to, Obi-Wan wyjaśnił mu, iż chodziło mu o Luke'a, na co natychmiast usłyszał od Yody odmowę. Jego rozmówca stwierdził, iż młodzieniec nie był gotowy, a ponadto wykazywał się lekkomyślnością i marzycielstwem. Uważał, iż Jedi powinien mieć poważny umysł oraz być gotowy na najwyższe zaangażowanie, dlatego wybrał Leię. Dodał też, iż Luke nie dokończyłby raz rozpoczętego treningu, a jego lekkomyślność poprowadziłaby go ścieżką, którą obaj doskonale znali.[118]

Słuchając słów mistrza, duch Obi-Wana zbliżył się, po czym usiadł obok niego na jego posłaniu. Odkrywając, iż było ono wilgotne, zwrócił o to uwagę gospodarzowi, na co ten zapytał go czy takie przyziemne sprawy jak wilgotność miały dla niego znaczenie w jego egzystencji. Kenobi odparł mu, iż ten miał być zaskoczony jakie sprawy miały znaczenie po zjednoczeniu się z Mocą. Słysząc to, Yoda odparł, iż po dziewięciuset lat życia nie istniało nic co mogłoby go zaskoczyć, na co Obi-Wan zapewnił go, iż ten bardzo się mylił. Wielki Mistrz stwierdził, że nadszedł dla niego czas, aby zjednoczyć się z Mocą. Kenobi zaprzeczył jego słowom, co ten skomentował nazywając ducha impertynenckim.[118]

Po upływie dłuższej chwili, Yoda oznajmił, iż zamierzał podjąć się szkolenia Leii, gdyż ta była gotowa, aby zostać Jedi. Kenobi potrząsnął głową, na co jego rozmówca stwierdził, iż ten przybył by stawiać mu żądania. Po tych słowach zapytał ducha co stałoby się gdyby podjął się próby wyszkolenia w jego opinii pochopnego, niecierpliwego i bezmyślnego Luke'a, a następnie poniósł porażkę. Obi-Wan odpowiedział mu, iż przypominał sobie pewnego starego mistrza, który zwykł prawić mu o sensie podejmowania prób. Słysząc, iż Kenobi zaczął używać jego własnych mądrości przeciwko niemu, Yoda zamknął oczy, po czym polecił rozmówcy, aby przysłał do niego młodego Skywalkera. Po tych słowach przeprosił Obi-Wana za zniszczenie wykonanego przez niego garnka, na co ten zbagatelizował tą sprawę twierdząc, iż był on stary i brzydki. Yoda odpowiedział mu, iż on też mógł mówić tak o sobie. Kenobi zaprzeczył jego słowom, a gdy Wielki Mistrz zapytał co w takim razie w nim widział, ten odparł mu, iż świetlistą istotę, po czym rozpłynął się w Mocy.[118]

Później głos Obi-Wana wielokrotnie objawiał się Skywalkerowi, między innymi podczas akcji na Cymoon 1 tuż przed pierwszą walką Luke'a z Vaderem,[119] następnie na Vrogas Vas, gdzie powiedział Skywalkerowi, że nie powinien był przychodzic do tamtejszej świątyni, gdyż nie był gotowy na to co miało nastąpić[120] czy też na Devaronie, gdzie dawał Luke'owi wskazówki jak prawidłowo powinien używać Mocy, gdy ten uczył się z niej korzystać w zrujnowanej świątyni Jedi.[121]

W roku 3 ABY duch Kenobiego ukazał się Skywalkerowi, gdy ten przebywał bliski śmierci na lodowych pustkowiach Hoth. Mistrz polecił mu, aby wyruszył do układu Dagobah, gdzie miał odszukać Wielkiego Mistrza, Yodę, pod którego nadzorem miał kontynuować swoje szkolenie.[122]

Duch Obi-Wana na Dagobah.

Gdy po zakończeniu bitwy o Hoth, Luke dotarł na Dagobah, Obi-Wan przemawiał przez Moc, aby przekonać Yodę do rozpoczęcia treningu młodzieńca. Sędziwy mistrz Jedi nie był przekonany