Zapraszamy na kanał Biblioteki Ossus na YouTube!


Druga bitwa o Kashyyyk (19 BBY)

Z Biblioteki Ossus, polskiej encyklopedii ''Gwiezdnych wojen''.
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Bitwa o Kashyyyk (19 BBY)-EGTW.jpg
Bitwa o Kashyyyk
Konflikt Wielka Czystka Jedi
Data 19 BBY
Miejsce Kashyyyk
Wynik Zwycięstwo Imperium
Strony
Imperium Galaktyczne
Dowódcy
Siły
Straty
Średnie Bardzo duże



Bitwa o Kashyyyk, nazywana również zniewoleniem Kashyyyku, była starciem zbrojnym mającym miejsce około dwa miesiące po powstaniu Imperium Galaktycznego. Główna część starcia sprowadzała się do walki pomiędzy zamieszkującymi planetę Wookieemi a siłami zbrojnymi Imperium. Pretekstem do przeprowadzenia ataku przez Imperium było ukrywanie przez Wookieech zbiegłych członków zakonu Jedi. W wyniku tej bitwy część populacji Wookieech została wyeliminowana bądź umieszczona w obozach jenieckich, skąd została rozdzielona do robót przymusowych. Podczas tej bitwy po raz pierwszy dowództwo nad walczącymi tam oddziałami przejął Lord Vader. Kashyyyk stał się pierwszym tak zauważalnym dla galaktyki pokazem siły oraz zdecydowania formacji zbrojnych Imperium.

Przed bitwą

Działania Jedi

A zatem jesteś w tej chwili gotów uwolnić swój gniew. Skierujemy go na Jedi, którzy ci uciekli, mój uczniu. Lecą na Kashyyyka. Możliwe lordzie Vader, że mają nadzieję zastawić tam na ciebie pułapkę.
To byłoby moim najgorętszym życzeniem, mój mistrzu.
A zatem leć po nich, lordzie Vaderze. Niech pożałują, że się nie ukryli, kiedy mieli okazję!.
— Imperator Palpatine w rozmowie z lordem Vaderem, odbytej na Coruscant.[1]

W ostatnich dniach trwania wojen klonów nastąpiły wydarzenia, które zmieniły dotychczasowy obraz galaktyki. W wyniku wydania rozkazu 66, Zakon Jedi przestał istnieć. Znaczna część spośród jego członków zginęła, natomiast reszta ocalałych niedobitków była rozproszona po całej galaktyce, uciekając bądź ukrywając się przed pościgiem. Niedługo potem, w wyniku wydarzeń mających miejsce na planecie Mustafar, wyłączono zrobotyzowane armie Konfederacji Niezależnych Systemów. Dzięki temu ustał zorganizowany opór wojsk Separatystów, co spowodowało praktycznie zakończenie trwających przeszło trzy lata działań wojennych. Wiedząc, że dwa główne zagrożenia zostały zneutralizowane, Kanclerz Palpatine ogłosił w Senacie Deklarację Nowego Ładu. W wyniku głosowania senatorów Republika przekształciła się w Imperium Galaktyczne, natomiast sam Palpatine został ogłoszony jego Imperatorem.[2]

Jednymi z ocalałych Jedi byli rycerz Roan Shryne oraz padawanka Olee Starstone, którzy ocaleli z obławy dokonanej na nich przez klony w trakcie bitwy o Murkhanę. Musieli się wtedy ukrywać zarówno przed klonami, jak i Vaderem, który przybył tam po kilku tygodniach by nadzorować pokazową egzekucję kilku klonów, które zbuntowały się i umożliwiły Jedi ukrycie się. Zdołali uciec dzięki pomocy załogi przemytniczego statku Drunk Dancer, dowodzonego przez kapitan Julę. W trakcie podróży Jedi naradzali się jak postępować w nowej sytuacji, w jakiej znalazła się galaktyka oraz przede wszystkim oni sami. Zdecydowali rozpocząć poszukiwania ocalałych Jedi, zaczynając od próby skontaktowania się z tymi, którzy mogli znajdować się w zasięgu odbiorników działających na częstotliwościach Zakonu. Uzyskali pomoc ze strony załogi przede wszystkim dzięki pokrewieństwu Roana z kapitan statku, która była jego matką.

Dzięki użyciu kodu awaryjnego udało im się skontaktować z ukrywającym się na planecie Dellalt rycerzem Jedi Siademem Forte. Ten, wraz z przebywającymi z nim dziewięcioma innymi członkami Zakonu, zdołał uprowadzić wojskowy transportowiec, przy którego zdobywaniu poległo dwóch z nich, a trzeci został śmiertelnie ranny. Do ocalałej grupy należeli jego padawanka Deran Nalual, Klossi Anno, rycerz Iwo Kulka, a także dwaj pracownicy Korupów Rolniczych, Jambe Lu oraz Nam Poorf. Po wymianie informacji zdecydowali się kontynuować poszukiwania ocalałych, opierając się na informacjach, gdzie w momencie wydania rozkazu 66 przebywali inni Jedi. Nie posiadali jednak takich informacji, można było pobrać je jedynie z archiwów świątyni Jedi na Coruscant.

Jako, że nadajniki frachtowca były za słabe, postanowiono znaleźć inny o odpowiednio dużej mocy. Znaleźli taki w opuszczonej bazie łącznościowej Separatystów na księżycu Jaguada, który był znany załodze frachtowca. Ponieważ archiwa świątyni były pod nasłuchem i gdy tylko rozpoczęli ściąganie danych, z garnizonu na pobliskiej planecie pospiesznie przybyły poinformowane o tym oddziały Imperium. W wyniku potyczki jaka miała wtedy miejsce Jedi oraz przemytnicy musieli czym prędzej wycofać się na orbitę, chcąc uniknąć poważnych strat.

Chociaż zdobyte dane były niekompletne, to jednak informacje pozwalały na zlokalizowanie setek Jedi. Należało jednak wziąć poprawkę na to, że duża część z nich prawdopodobnie zginęła zabita przez podległe im klony. Zanim zdecydowano się wybrać ostateczny cel podróży, cała grupa udała się na Alderaan. Celem wizyty było wykonanie zleconego wcześniej przemytnikom zadania potajemnego przetransportowania byłego senatora Fanga Zara, przebywającego teraz pod opieką Baila Organy. Pechowo dla nich Palpatine wiedział o miejscu pobytu Zara, a dodatkowo obawiał się, że ten pomoże wzniecić bunt na swojej ojczystej Sern Prime. W tym celu na planetę został wysłany Vader, któremu towarzyszył również zaufany doradca Imperatora, Sate Pestage. Doszło wtedy do gwałtownego spotkania pomiędzy obiema grupami. W wyniku tego wydarzenia Fang Zar został śmiertelnie ranny, a pewnych obrażeń doznała również kapitan Jula. Całej grupie ostatkiem sił udało się jednak uciec przed Vaderem.

Roan Shryne w wyniku spotkania twarzą w twarz z potężnym Sithem utracił już zupełnie wiarę w Zakon Jedi. Zdecydował się opuścić swoich towarzyszy Jedi, chcąc rozpocząć nowe życie u boku załogi Drunk Dancer. Starstone jako mimowolna przywódczyni pozostałych zdecydowała się kontynuować podróż w poszukiwaniu ocalałych z czystki. Odwiedzili między innymi Felucję oraz Saleucami, za każdym razem jednak dowiadywali się o śmierci przebywających tam Jedi. Ostatecznie zdecydowali się udać na położoną na Środkowych Rubieżach Kashyyyk, gdzie wedle wcześniejszych informacji w momencie wydania rozkazu 66 przebywało kilkoro dobrze im znanych Jedi - mistrzowie Yoda, Luminara Unduli oraz Quinlan Vos. Liczyli na to, że być może przeżyli tamte wydarzenia i mogli ukryć się pośród przyjaznej im populacji Wookieech. Shryne oraz załoga Drunk Dancer początkowo udali się na względnie bezpieczną planetę Mossak. Roan czuł jednak wyrzuty sumienia z powodu porzucenia towarzyszy i po namowach matki jakiś czas potem udali się również na Kashyyyk, licząc na dogonienie grupy Jedi, którzy udali się tam na pokładzie zdobytego wcześniej wojskowego transportowca.

Działania Imperium

Lord Vader podczas bitwy miał skupiać się na ściganiu przebywających na planecie Jedi.
Jedi są dla pana najważniejsi i nie widzę w tym nic dziwnego. Imperium oczywiście nie może pozwolić, żeby latali po nim potencjalni powstańcy, ale dzięki mojemu planowi Imperium zyska na pańskim przedsięwzięciu jeszcze więcej.
Moff Tarkin, omawiając z lordem Vaderem plany zaatakowania Kashyyyka.[1]

W pierwszych tygodniach istnienia Imperium Galaktycznego, trwało w najlepsze zaprowadzanie porządku po zakończonych działaniach wojennych. Przywódców nowego państwa zaprzątało wiele spraw - wymiana post-republikańskich kadr, przejmowanie sił i aktywów po Separatystach, zwalczanie grup przemytniczych, piratów, wyplenianie zarzewi buntów. Imperator doskonale rozumiał, że chociaż zlikwidował główne zagrożenia dla swojej władzy, nie mógł przeceniać obecnego sukcesu. Pozostawało wiele zagrożeń, a ich źródłami były różne grupy interesu, pojawiające się nawet w Senacie. Zagrożenie nadal stanowili Jedi, zdziesiątkowani, lecz wciąż niebezpieczni.

Palpatine rozumiał, że mogą minąć lata zanim jego władza nad Imperium będzie mogła być uznana za w pełni stabilną. Pomimo swojej potęgi, siły zbrojne Imperium wciąż były zbyt słabe do prowadzenia otwartej wojny. Chociaż już od wojen klonów trwał nieprzerwany proces rozbudowy armii oraz floty, był nadal daleki od uzyskania satysfakcjonującego efektu. Władcę Imperium martwił również Vader, będący wciąż bardzo niepewnym nabytkiem od czasu okaleczenia na Mustafarze. Imperator chciał osiągnąć w niedługim czasie dwie rzeczy. Pierwszą było umożliwienie odzyskania wiary we własne siły przez swojego głównego podwładnego. Pragnął również w pewien sposób zaprezentować go swoim dowódcom swoich sił zbrojnych, tak, by zdali sobie sprawę z czym mają do czynienia. Przede wszystkim jednak chciał znaleźć cel militarny, który pozwoliłby pokazać całej galaktyce siłę imperialnych wojsk. Uważał, że zdecydowana rozprawa z wybranym przeciwnikiem przyczyni się do spacyfikowania działań wrogich sił, nie chcących pogodzić się z dopiero co ustanowionym Nowym Ładem.

Pomysł wyboru celu ataku wiązał się również z raportami przysyłanymi władcy przez jednego z najbardziej zaufanych podwładnych, Moffa Tarkina. Ów dowódca chroniącej obszar Wielkiej Seswenny 18 Armii Sektorowej był odpowiedzialny również za realizację budowy konstruowanej już w trakcie wojny gigantycznej stacji bojowej, Gwiazdy Śmierci. Monstrualny projekt wymagał olbrzymich nakładów pieniężnych, a te musiały pochodzić z oficjalnego budżetu Imperium, którego zasoby oprócz celów cywilnych musiały również pokryć rosnące nakłady na rozbudowę armii oraz floty. Projekt w dalszym ciągu nękały bolączki związane zarówno z jego realizacją jak i również utrzymywaniem go w jak największej tajemnicy. Największym problemem, jaki stał przed budowniczymi na obecnym stadium projektu, były jednak braki w sile roboczej. Jako, że projekt chciano jak najdłużej zachować w tajemnicy, należało unikać rekrutacji zbyt wielu standardowych wykwalifikowanych robotników.

Wilhuff Tarkin - dowódca sił inwazyjnych.

Palpatine oraz Tarkin zaczęli szukać źródła pracowników którzy bez większej straty dla galaktyki mogli by zostać użyci do pracy na masową skalę. Wybór padł ostatecznie na rasę Wookieech, zamieszkujących planetę Kashyyyk. Chociaż dość prymitywną pod względem technologicznym rasą, byli pojętni i zarazem silni, co kwalifikowało ich do tego zadania. Planowano wykorzystać ich masowo w roli robotników przymusowych, co było tym łatwiejsze, że ówczesne imperialne prawodawstwo potępiało jedynie niewolenie istot ludzkich, natomiast rasy niehumanoidalne traktowano jako gatunki podrzędne. Innym powodem wyboru celu ataku była chęć zabezpieczenia planety leżącej w pobliżu ważnych szlaków handlowych. Niektóre źródła donosiły również o posiadaniu przez kartografów Wookieech dokładnych map tras nadprzestrzennych swoich okolic, rzekomo lepszych od powszechnie dostępnych map tych tras. Choć ich planeta znajdowała się w pasie działania 12 Armii Sektorowej, bezpośrednie dowodzenie nad siłami gromadzącymi się do zaatakowania planety miał otrzymać Tarkin. Imperator zażyczył sobie, by przed planowanym atakiem doszło do kolejnego spotkania Tarkina z Vaderem. Okazało się, że grupa zbiegłych rycerzy Jedi ukryła się pośród Wookieech, a do rozprawy z nimi Mroczny Lord był najodpowiedniejszym kandydatem.

Spotkanie obydwu nastąpiło w przestrzeni kosmicznej, kiedy to należący do Vadera Gwiezdny Niszczyciel typu Imperial-I, Exactor, spotkał się z należącym do Tarkina bliźniaczym niszczycielem Executrix. Vader przyleciał na pokład okrętu moffa, a samo spotkaniu obu dostojników nastąpiło w biurze Tarkina. Kiedy już uzgodnili między sobą ceremoniał wzajemnego traktowania, przystąpili do wspólnego omawiania celów. Imperialny przedstawił dokładnie raport stwierdzający obecność grupy Jedi na planecie. Podkreślił, że chociaż jednostki orbitujące wokół planety wykryły sfałszowane dane podane przez załogę skradzionego kilka tygodni wcześniej transportowca, to jednak na wyraźny rozkaz z góry umożliwiły im lądowanie. Dawał przy tym wyraźnie do zrozumienia, że to Vader ma mieć możliwość wylądowania na planecie oraz zabicia owych Jedi. Następnie zrelacjonował lordowi przyczyny ekonomiczne planowanej inwazji i jej wpływ na realizację budowy Gwiazdy Śmierci. Po krótkiej rozmowie Vader zgodził się wziąć udział w zakrojonym na szeroką skalę ataku.

Do inwazji przygotowano liczne jednostki imperialnej floty oraz armii. Główną siłę uderzeniową floty miały stanowić dwa niszczyciele typu Imperator. Wsparcia udzielały też liczne okręty stanowiące trzon niedawnej floty Republiki, z niszczycielami typu Victory oraz Venator na czele. Pośród jednostek inwazyjnych znalazło się również kilka krążowników przechwytujących typu CC-2200, które z pomocą swoich generatorów grawitacyjnych miały uniemożliwić ewentualną ucieczkę sił obrońców z planety. Do ataku lądowego miano skierować wiele jednostek lądowych Imperium wraz z przydzielanym im standardowo ciężkim sprzętem. Główną siłę uderzeniową miał stanowić podlegający Vaderowi wyborowy Legion 501.

Kashyyyk

Nie powinniśmy byli tu przylatywać. Naraziliśmy was wszystkich na straszliwe niebezpieczeństwo.
— Padawanka Olee Starstone, w rozmowie z radą Wookieech po przybyciu na Kashyyyk. [1]
Planeta Kashyyyk.

W ostatnich tygodniach trwania wojen klonów na planecie trwała zacięta bitwa pomiędzy siłami Republiki a armią Separatystów. W momencie wydania rozkazu 66 na planecie stacjonowało troje Jedi. Mistrzyni Unduli zginęła postrzelona przez kolny, natomiast Yoda oraz Vos różnymi drogami zdołali uciec z planety. Bitwa zakończyła się zwycięstwem Wookieech oraz wspierających je klonów, kiedy to armie droidów zostały ostatecznie wyłączone, a niedobitki sił wroga uciekły z Kashyyyka. Chociaż początkowo współpraca pomiędzy tubylcami a żołnierzami układała się dobrze, to jednak dokonana przez tych ostatnich rozprawa z Jedi doprowadziła do zdecydowanego ochłodzenia tych relacji. Dochodziło nawet do sytuacji, gdy patrole klonów stoczyły kilka walk z Wookieemi, którzy obrócili się przeciwko nim. Imperium początkowo zdecydowało się nie zostawiać stałego garnizonu, dlatego też oddziały klonów kilka dni później opuściły powierzchnię planety. Na orbicie pozostawiono jedynie sześć korwet, które miały za zadanie kontrolować przybywających z zewnątrz handlarzy, którzy po zakończeniu wojny zaczęli wznawiać kontakty z Wookieemi.

Chociaż Imperium ograniczyło swoją obecność w sektorze do minimum, to przywódcy tubylców pozostawali nieufni. Dopuszczali możliwość, że Imperium zechce wznowić swoje działania na planecie, dlatego też zaczęli szykować się do ewentualnego starcia. Technicy Wookieech zaczęli masowo przeszukiwać szczątki sprzętu wojskowego pozostawione przez Separatystów na powierzchni planety. Robili to nawet w przestrzeni kosmicznej, przeszukując wraki kilkunastu dużych okrętów wojennych, orbitujących wokół planety. Odzyskiwane w ten sposób części wykorzystywano przy budowie umocnionych stanowisk obronnych, jak również przy różnorodnych pojazdach tubylców, takich jak latające katamarany.

Po wielu tygodniach względnego spokoju do układu przyleciał transportowiec ze zbiegłymi Jedi na pokładzie. Pomimo pomocy informatyków okazało się, że stworzone kody nie są dostateczną kopią technologii używanej przez Imperium. Chociaż załoga jednej z korwet rozpoznała wrogi statek, to jednak go przepuściła, wykonując rozkazy otrzymane z Centrum Imperialnego. Statek Jedi został skierowany do jednego z miast planety, Kachirho, znajdującego się u brzegu dużego jeziora. Tam odbyli rozmowę z tłumaczem Wookieech, który po otrzymaniu wyjaśnień skierował zbiegów do zarządcy miasta, Tarffula. Na spotkaniu z radą Wookieech otrzymali nienajlepsze wieści, sugerujące, że wszyscy zginęli tutaj, bądź też podczas pojedynku, który miał miejsce w budynku Senatu. Kiedy Jedi rozważali kontynuowanie poszukiwań, Tarfful zaoferował im schronienie na Kashyyyku, wyrażając tym samym dużą wdzięczność dla członków zakonu. Nie zdążono jednak podjąć ostatecznej decyzji w tej sprawie, ponieważ wkrótce czas miała rozpocząć się niespodziewana dla przebywających na planecie bitwa.

Przebieg bitwy

Początek starcia

Słyszeliśmy, że nas szukacie.
— Padawanka Olee Starstone, krzycząc od atakujących ich żołnierzy-klonów.[1]
Miasto Kachirho, w którym rozpoczęła się bitwa.

Niewiele wcześniej do układu przyleciała imperialna flota z dwoma niszczycielami klasy Imperator na czele. Mimo przygniatającej przewagi nad lokalnymi tubylcami, Vader oraz Tarkin początkowo nie zdecydowali się na rozpoczęcie dużego szturmu jednostek lądowych. Pomimo tego, że docelowo i tak chcieli zniewolić populację Wookieech, najwyraźniej chcieli zachować pozory, by później przedstawić wersję, że to miejscowi sprowokowali walkę, nie chcąc wydać ukrywających się na planecie Jedi. Z tego powodu na początku wysłano jedynie jeden duży transportowiec z dwoma oddziałami klonów na pokładzie. Mieli oni zająć pozycję na jednym z głównych lądowisk kosmoportu Kachirho. Na wypadek kłopotów dostali też wsparcie dwóch kanonierek klasy Low Altitude Assault Transport/infantry, które miały krążyć w pobliżu osady. Przypadek sprawił, że jednostka wylądowała zaledwie pół kilometra od innego lądowiska, na którym stał statek znajdujących się na planecie zbiegłych Jedi.

Już od samego początku wylądowanie imperialnych żołnierzy na planecie wywoływało spore wrzenie pośród zamieszkujących planetę Wookieech. Nie minęło wiele czasu a lądowisko zostało otoczone przez ponad setkę rozsierdzonych mieszkańców, wygrażających wysiadającym z transportowca klonom. Początkowo napięcie starał się rozładować jeden z pracowników kosmoportu, Cudgel, który znał mowę tubylców. Próbował wyjaśnić sytuację podczas rozmowy z kapitanem klonów, ten jednak nie ułatwiał zadania, z arogancją wypowiadając się o otaczających go mieszkańcach planety. Oficer oskarżył ich o ukrywanie ściganych rycerzy Jedi. Ponieważ uzyskał jedynie wymijające odpowiedzi w tej sprawie, był zmuszony wydać rozkaz przeszukania portu i miasta celem sprowadzenia na przesłuchanie każdego, kto nie był Wookieem.

To jednak już zupełnie rozwścieczyło mieszkańców, którzy rzucili się na szturmowców. Klony odpowiedziały skoordynowanym ogniem i widząc, że nie utrzymają pola, zaczęły wycofać się w kierunku pobliskiego transportowca. Równoległe z początkiem ataku Wookieech w całym mieście zagrały sygnały bojowe, za pomocą których mieszkańcy planety wzywali pod broń wszystkich rodaków. Widząc, w jakiej sytuacji znaleźli się ich koledzy, piloci kanonierek nadlecieli od zachodniej strony, osłaniając ich ogniem z działek szturmowców na lądowisku. Równocześnie z tych jednostek zaczęły wysypywać się kolejne klony z misją opanowania sytuacji na lądowisku. Szybko odrzucili Wookieech i mieli już zaatakować wgłąb lądowiska, kiedy ku ich zdumieniu ukazało się im sześcioro Jedi, którzy wyszli z ukrycia i postanowili wesprzeć Wookieech w walce.

Uderzenie głównych sił Imperium

A gdzie pan będzie, lordzie?
Nie musicie się troszczyć o to, co będę robił. Znacie wszyscy swoje rozkazy. Macie je wykonać.
— Rozmowa między Vaderem a dowódcami wojsk szturmującymi Kashyyyk.[1]
Kapitan Appo, dowódca 501 Legionu podczas bitwy o Kashyyyk.

Zamieszki na planecie połączone z pojawieniem się Jedi spowodowały, że pozornie niewielka próba aresztowania zbiegów zamienia się nieodwołalnie w pełnowymiarową bitwę z mieszkańcami planety. Wysłane już siły zwiadu nie miały szans opanować kosmoportu, nie mówiąc już o Kachirho i innych osadach Wookieech. Oczekując takiego rozwoju wypadków, Darth Vader na pokładzie Exactora naradzał się z dowódcami floty i armii jak najlepiej prowadzić atak na Kashyyyk. Nakazał, by głównie jednostki uderzeniowe skupiły pierwsze uderzenia na głównych osadach, a więc Kachirho, Rwookrrrro, Kepitenochan, Okikuti, Chenachochan i kilku innych.

Wybierając w ten sposób cele ataku namiestnik Imperatora liczył na to, że Wookiee po utraceniu swoich osad będą mieli trudności z ewakuacją do głębokich lasów porastających duże połacie planety. Taka taktyka w zamierzeniu miała doprowadzić do zmuszenia ich do odwrotu na otwartą przestrzeń gdzie, nie mając już innych możliwości oporu, musieli by się poddać. Wielu oficerów, nie wiedząc do czego potrzebni będą Wookiee proponowali by złamać opór wroga poprzez standardowe bombardowanie orbitalne. Było to tym bardziej kuszące, że tubylcy nie posiadali praktycznie żadnej obrony przeciwlotniczej czy nawet pól ochronnych umożliwiających przetrwanie ostrzału ze strony gwiezdnych niszczycieli zajmujących pozycję na niskiej orbicie. Vader i Tarkin jednak kategorycznie tego zakazali, przypominając, że trzeba wziąć do niewoli jak najwięcej tubylców, niezależnie od ich płci i wieku. Przy okazji narady zwrócono jeszcze uwagę na przebywanie na planecie wielu przybyszów w postaci handlowców kontaktujących się z Wookieemi, Vader jednak zdecydował, że wojsko nie musi szczególnie unikać przypadkowego ostrzału tych osób stwierdzając, że na wojnie zawsze trafiają się nieszczęśliwe ofiary. Dyskusje z oficerami w tym okresie bitwy były pierwszą sytuacją, gdy dowódcy wojskowi mieli okazję znaleźć się pod rozkazami nieznanego im wcześniej Mrocznego Lorda Imperium. Tym nie mniej jednoznaczna postawa Vadera, połączona z jego budzącym lęk wyglądem oraz głosem spowodowały, że dowódcy bardzo szybko zaakceptowali ten układ sił.

Straty pośród pierwszych fal atakujących żołnierzy-klonów były zatrważające. Kiedy przybywała pierwsza fala głównych sił atakujących planetę, nie żyła już większość z pośród oddziałów zwiadu, które jako pierwsze wylądowały w Kachirho. Szturmowcy ginęli lub padali ranni setkami od strzałów z blasterów, kusz energetycznych, mieczy świetlnych, a nawet od samych ciosów pięści zadawanych przez rosłych i brutalnych Wookieech. Straty pośród obrońców były co najmniej równe lub nawet większe od tych jakie ponosiły pierwsze fale uderzeniowe. Z racji tego, że Wookiee nie mogli przeciwstawić myśliwcom oraz kanonierkom nic ponad drewniane katamarany, przewaga sił Imperium w powietrzu była jednoznaczna i od początku ją wykorzystywano. Tym nie mniej pewne straty pośród kanonierek zadawały będące pozostałością po Separatystach działka przeciwlotnicze, co jakiś czas trafiające którąś z jednostek szturmowych. Z tego powodu kanonierki nie mogły swobodnie wlatywać do wnętrz miast celem wystrzelania ich mieszkańców, ograniczając się do wspierania bezpośrednio atakujących miasto klonów, czekając, aż ci wyeliminują kolejne stanowiska przeciwlotnicze. Tubylcy walczyli zażarcie w obronie swoich domostw, jednak nie umieli skoordynować obrony wiedząc, że atakowane są równocześnie wszystkie większe osady na planecie. Już na tym etapie udawało się schwytać w niewolę pewne ilości Wookieech, których transportowano kanonierkami bądź na piechotę do punktów zbornych, gdzie po zakończeniu bitwy miano przygotować ich do zabrania poza planetę. Jednak na tym etapie bitwy opór wroga był tak zażarty, że większość tubylców wolała zginąć aniżeli poddać się siłom imperialnym.

Tarfful, dowódca obrony Kachirho.

Chociaż zakazano bombardowania orbitalnego, to jednak rozkaz o unikaniu walki nie tyczył się wyładowywania cięższych jednostek lądowych, które lądowały na plażach na przedpolu miast Wookieech, po czym wkraczały do akcji by wspomagać desantującą się z kanonierek piechotę. Było to niemal dokładne powtórzenie taktyki, jaką wcześniej Separatyści zastosowali podczas niedawnych walk, gdy sami próbowali zając Kachirho. Wtedy jednak oprócz Wookiech miasta broniły jednostki klonów, więc teraz lądowanie wojsk przebiegało bez większych przeszkód. Jednak próba wdarcia się do osad nie przebiegała gładko ze względu na doskonale zamaskowane punkty ostrzału umieszczone w wielkich drzewach, wroshyrach. Przy stosowaniu bombardowania z góry lub ostrzale artylerii można byłoby je względnie łatwo unicestwić, jednak ostrzał z blasterów czy z lżejszych działek broni pancernej niemal nic nie robił drzewom przy ataku z większej odległości. Z tego powodu eliminacja przeszło setek stanowisk bojowych wspierających głównych obrońców była czasochłonna. Próbowano je atakować bezpośrednio desantami szturmowców z kanonierek w pobliżu tych punktów oporu, tym nie mniej w obu wypadkach ponoszono przy tym spore straty. Tubylcy mieli tym łatwiej, że po zakończeniu wojen klonów ukryli niemałe zapasy sprzętu po Separatystach, który teraz wykorzystywali jak tylko się dało do powstrzymania szturmujących ich sił Imperium.

Chociaż pierwsze fale imperialnych wojsk ponosiły ciężkie, idące w tysiące straty, stawało się oczywiste, że ta bitwa na wyczerpanie jest dla Wookieech z góry przegrana. Dlatego też już na początku starcia zarządca Tarfful, wraz ze swoimi współplemieńcami, nakazał ewakuację ludności do gęstych lasów. Jednym z osobników tej rasy, którzy koordynowali ucieczkę był młody wojownik, Chewbacca, który pomagał ewakuować dużą liczbę kobiet oraz dzieci swojej rasy. Inni próbowali ewakuować się na pokładach statków handlowych, bądź przemytniczych, chcąc przeczekać czas burzy poza planetą. Piloci statków godzili się na to chętnie, ponieważ bali się, że żołnierze Imperium będą szafować ich życiem podczas walki, dlatego od początku stanęli do walki po stronie Wookieech. Co lepiej uzbrojone statki handlarzy włączyły się do ostrzeliwania kanonierek oraz atakujących oddziałów piechoty. W wielu innych wypadkach tubylcy całymi rodzinami okrętowali się na statkach, które odlatywały na orbitę, chcąc wydostać się z pola zagrożenia. Tam jednak utykały na orbicie, zaskoczone przez włączone generatory krążowników interdykcyjnych CC-2200, gdzie były już zmuszone pozostać w systemie, czekając aż po zakończeniu bitwy zostaną zatrzymane przez jednostki floty szczelnie oblegającej planetę.

Mroczny Lord wkracza do walki

Zapłacisz za to.
Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz.
— Padawanka Olee Starstone na początku starcia z Darthem Vaderem.[1]
Vader w trakcie w walki z rycerzami Jedi podczas szturmu Kachirho.

Minęło kilka godzin od początku starcia, a opór Wookiech zdawał się nie słabnąć pomimo rosnącej przewagi kolejnych oddziałów klonów wkraczających do walki. W tej sytuacji Vader zdecydował się osobiście wkroczyć do akcji, chcąc wspomóc atakujących. Przede wszystkim jednak zależało mu na tym, by osobiście zabić ukrywających się na planecie Jedi. W tym celu wylądował w opanowanej już części miasta na pokładzie swego osobistego promu typu Theta. Jeszcze podczas lotu za pomocą przekazów holograficznych naradził się z dowódcami atakujących jednostek, którzy błagali o ostrzał z orbity co większych skupisk oporu. Wysłuchawszy argumentu o potrzebie użycia ciężkiego ostrzału zgodził się, nakazując jednak zostawienie na koniec Kachirho, gdzie spodziewał się zetrzeć z rycerzami Jedi.

Po zejściu na ląd czym prędzej udał się na poszukiwanie zbiegów, zabijając po drodze wielu atakujących go Wookieech. Po drodze dołączył do niego oddział szturmowców wśród, których znalazł się dowódca podlegającemu mu 501 legionu, kapitan Appo, a który osłaniał go podczas przeczesywania miasta. Chociaż opór był zażarty, to jednak zachęty ze strony lorda, który wręcz masakrował groźnych wrogów wystarczyły, by przebijać się przez kolejne rzesze obrońców. Wtedy na jego drodze stanęło sześcioro Jedi, na czele z dowodzącą grupą padawanką Starstone. Walka była wyjątkowo nierówna i po krótkim pojedynku rycerze Forte i Kulka nie żyli, natomiast dwoje innych zostało fatalnie poranionych poprzez ucięcie kończyn.

Po wykończeniu czwórki Jedi Sith wziął się za walkę z padawanką Starstone. Ta rozumiała, że przeciwnik ma nad nią ogromną przewagę, dlatego starała się przyjąć taktykę obronną, tylko z rzadka atakując Vadera. Tamten jednak traktował walkę z nią niemal jako zabawę i było oczywiste, że Jedi nie zdoła go pokonać. Chwilę przed ostatecznym ciosem sytuacja radykalnie się zmieniła, kiedy w pobliżu z transportowca Drunk Dancer niespodziewanie wyskoczył rycerz Jedi Roan Shryne. Ten, atakując z zaskoczenia, zdołał zabić kilku szturmowców, w tym samego kapitana Appo, pozbawiając go głowy. Vader pozwolił tymczasowo uciec padawance na pokład transportowca, zadowalając się tym, że w końcu może zmierzyć się z rycerzem Jedi, który uciekł mu podczas wcześniejszego incydentu na Alderaanie. Korzystając z uzyskanego czasu, załoga przemytniczego statku wycofała się z miejsca pojedynku, planując zabrać z Kachirho jak najwięcej uciekinierów.

Ostatnie walki

Proszę poinformować dowódców grup szturmowych, że mają kontynuować ostrzał z orbity. Mają wykurzyć z kryjówek wszystkich Wookieech, nawet gdyby to oznaczało konieczność spopielenia wszystkich lasów tej planety
— Lord Vader, wydający rozkazy dowódcom atakujących wojsk.[1]

Równolegle z trwającym pojedynkiem, główna bitwa wchodziła w decydującą fazę. Mimo zaciekłej obrony opór Wookiech zaczynał mozolnie, ale nieubłaganie słabnąć pod naporem uderzeń wojsk Imperium. Nie mogąc utrzymać się w ogarniętym płomieniami mieście, obrońcy zostali zmuszeni do odwrotu na otwartą przestrzeń w pobliżu osady. Tam już nie byli w stanie stawiać skoordynowanego oporu, bezlitośnie ostrzeliwani przez kanonierki, artylerię oraz zamykające wokół nich kocioł oddziały lądowe. Z lądu i z orbity prowadzono też ostrzał ogromnych lasów, do których próbowały uciec dziesiątki tysięcy Wookieech. W końcu, nie mając już innych możliwości obrony, tubylcy zaczęli się poddawać tysiącami otaczającym ich ze wszystkich stron klonom. Przy okazji zabijano na miejscu co bardziej agresywnych Wookieech, którzy nie byli gotowi pogodzić się z klęską. Pośród dziesiątków tysięcy jeńców ,którzy poddali się na otwartym terenie bądź na obrzeżach lasów znalazł się między innymi wódz Wookieech, Tarrful i wielu innych znacznych przywódców. Po uporządkowaniu grup jeńców, byli oni stopniowo dzieleni na mniejsze grupy, w których mieli być wysłani do obozów przejściowych, a stamtąd już przetransportowani na oczekuję na orbicie planety statki transportowe.

Vader prowadzi oddział klonów do ataku.

Jednak nie wszędzie jeszcze zakończyły się walki, ponieważ wciąż istniało sporo ognisk oporu, głównie przy co mniej zniszczonych częściach nadrzewnych miast. Jednak większość obrony sprowadzała się do próby osłaniania lądowisk, skąd statki handlarzy i przemytników prowadziły próbę uratowania jak największej ilości Wookieech, celem ocalenia ich od niewoli. Pośród jednostek biorących udział w akcji ewakuacyjnej znalazła się Drunk Dancer, teraz pilotowana przez pilota rasy Wookiee, Chewbaccę. Po nieudanej próbie zabrania ze sobą zaginionego Shryne'a, zdecydowano się na ucieczkę z planety. Wszystkie statki po zabraniu tylu osób, ile się dało, uciekały w przestworza próbując wydostać się z planety. Tam jednak krążowniki interdykcyjne dzięki swoim polom siłowym trzymały statki w ryzach, uniemożliwiając ucieczkę.

Statki handlarzy nie zdołałyby się wydostać, gdyby nie nagły pomysł Starstone i zdolnego informatyka załogi, Filliego. Postanowili włamać się do komputera orbitującego w pobliżu ciężko uszkodzonego wraku niszczyciela Separatystów klasy Recusant, pozostałego tu po zakończeniu wojen klonów. Po szybkim zbadaniu jednostki okazało się że pomimo uszkodzeń ma nadal sporo uzbrojenia, a przede wszystkim sprawne silniki. Jednak nie udało się go uruchomić do standardowej walki, ponieważ pobudzony komputer statku zaczął szykować się do wydanej wiele tygodni wcześniej misji samobójczego staranowania okrętów Republiki. Nie mając innych możliwości, zdecydowano się użyć statku do staranowania jednego z krążowników interdykcyjnych, broniących drogi ucieczki z planety. Kiedy po około dziesięciu minutach zautomatyzowany statek przystąpił do dzieła, udało się uzyskać pełny efekt zaskoczenia. Dowodzący okrętem komandor Ugan, nie zdołał zareagować dostatecznie szybko i krążownik w wyniku eksplozji reaktora okrętu Konfederacji uległ całkowitemu zniszczeniu. Spowodowało do wyrwę w kordonie floty imperialnej, którego nie zdążono już ponownie zamknąć. Większość okrętów handlowych zdołała umknąć z zasadzki i skoczyć w bezpieczną nadprzestrzeń.

Pojedynek

Tuż po ucieczce Drunk Dancer z ocalałymi Jedi na pokładzie rozpoczął się pojedynek pomiędzy Vaderem oraz Shrynem. Po wymianie złośliwości obaj rzucili się na siebie, jednak od początku było widać, że to Sith ma przewagę w tym starciu. W pewnym momencie walki rozpoczął się orbitalny ostrzał Kachirho, w wyniku którego został przypadkowo zniszczony prom Vadera. Obaj wojownicy musieli się schronić przed ostrzałem w środku jednego z ogromnych drzew, po czym wznowili walkę. W trakcie starcia Shryne próbował za wszelką cenę trafić Sitha w pierś, licząc na uszkodzenie jego aparatury życiowej, jednak bezskutecznie.

W końcu walka przeniosła się na jeden z pomostów łączących się z drzewem, w którym się znajdowali. Chociaż Vader był zmuszony przyjąć postawę defensywną wobec ataków Shryne'a, w końcu znalazł rozwiązanie. Lord zaczął za pomocą Mocy obrzucać rycerza Jedi kolejnymi elementami stanowiącymi wyposażenie pobliskich instalacji. Shryne początkowo starał się bronić, jednak w końcu metalowe i drewniane elementy spowodowały, że stracił wszystkie siły i do tego wiele krwi. Pokonany Jedi poprosił Vadera o wyjaśnienie mu, o co tak naprawdę chodziło Sithom. Lord wiedząc, że Shryne nie pożyje długo, dał mu tę satysfakcję zdradzając, że Palpatine i Darth Sidious to ta sama osoba, wojny klonów były spiskiem by zniszczyć Jedi a on sam jest niedoszłą nadzieją Jedi, Anakinem Skywalkerem. Zszokowany tymi rewelacjami Shryne zdołał już tylko z kpiną rzucić Vaderowi, że on nie zdoła zabić wszystkich Jedi oraz że liczy się tylko Moc, a Moc nigdy nie zginie. Następnie skonał, czując satysfakcję, że zdołał na tyle długo odciągnąć Vadera by jego przyjaciele zdołali uciec z planety.

Skutki

Czym jest jedna planeta mniej lub więcej, kiedy ustanawia się ład w całej galaktyce.
Będę starał się mieć to na uwadze, mój lordzie.
— Palpatine i Tarkin o zniszczeniach na Kashyyku.[1]

Po zakończeniu walk okazało się, że rozmiary zwycięstwa przeszły najśmielsze oczekiwania. Pewne zdziwienie Tarkina i innych wzbudził fakt, że Wookiee zdołali tak długo i zawzięcie się bronić, pomimo zaangażowania tak wielu sił i środków. Zniszczenia planety w wyniku walk na lądzie i bombardowań z orbity okazały się ostatecznie dużo większe niż oczekiwano. Dziesiątki tysięcy tubylców zdołało uciec w głąb lasów, jednak Tarkin nie czuł z tego powodu niezadowolenia ponieważ uważał, że ilość jeńców koniec końców zaspokoi bieżące zapotrzebowanie Imperium na siłę roboczą.

Pomimo zaciętego oporu stawianego na ziemi do niewoli wzięto ponad dwieście tysięcy przedstawicieli rasy Wookieech. Schwytanych jeńców umieszczono w obozach jenieckich położonych na Archipelagu Wawaatt, skąd mieli być stopniowo transportowani do miejsc, w których było na nich zapotrzebowanie, z budową Gwiazdy Śmierci na czele. Koordynował tę procedurę z miejscowym gubernatorem, nie informując go jednak o tym, dokąd trafi główna część jeńców. Pomimo traktowania jeńców z niechęcią, dowódcy Imperium ,na czele z Tarkinem, nie omieszkali pochwalić ich jako zajadłych wojowników.

Ważnym doświadczeniem dla wojskowych była pierwsza styczność z Darthem Vaderem. Po raz pierwszy mieli okazję widzieć go jako najwyższego zwierzchnika, jak i też walczącego na polu bitwy. Jego dokonania zapisały się w ich pamięci. Kiedy Tarkin składał raport Imperatorowi, zauważył, że u dowódców wojskowych Vader zaczął wzbudzać niepokój, po części wywołany tym, że nie mieli pojęcia kto kryje się pod maską. Jego samego dziwiło jak ktoś taki mógł osiągnąć najwyższą pozycję bezpośredniego łącznika między Imperatorem a siłami zbrojnymi. Niedługo po zakończeniu bitwy sporządził raport, który streścił Imperatorowi w trakcie połączenia holograficznego. Palpatine był bardzo zadowolony z postawy, jaką zaprezentował na Kashyyyku jego uczeń. Nie omieszkał też pochwalić moffa za jego udział w wygranej bitwie. Przy okazji zwrócił mu uwagę, że on sam nie powinien się obawiać Vadera, tym bardziej, że ten może się okazać dla niego pomocny w przyszłości. Świadomość, że wiele problemów będzie teraz łatwiej rozwiązać zdecydowanie spodobała się Tarkinowi, który nie raz w przyszłości miał prosić Vadera o pomoc w niektórych sprawach.

Kashyyyk stracił bezpowrotnie swoją niepodległość. Przedstawiciel planety w Senacie Galaktycznym, senator Yarua został wraz ze swoimi współpracownikami aresztowany w Centrum Imperialnym pod zarzutem knowań przeciwko Imperium. W kolejnych latach jeszcze kilkakrotnie ponawiało masowe akcje wyłapywania Wookieech celem wykorzystania ich jako siły roboczej. Imperium zaczęło potem korzystać z pomocy długowiecznych wrogów Wookieech, Trandoshan, zatrudniając ich jako łowców do wyłapywania mieszkańców Kashyyyka ukrywających się głęboko w lasach. Przez kilka lat stopniowo instalowano na planecie imperialne garnizony, które pilnowały porządku pośród pokonanych, acz ciągle krnąbrnych tubylców.

Propaganda imperialna poprzez różne środki starała się sławić bitwę na Kashyyyku jako wspaniałe zwycięstwo nad zdrajcami, knującymi spisek przeciwko dopiero co powstałemu Imperium. Obecność Jedi planecie sprawiała, że było tym łatwiej uwierzyć w spisek przeciwko porządkowi. Oficjalne media ogłosiły, że wszyscy Jedi przebywający na Kashyyyku zginęli podczas trwającej bitwy. To właśnie dopiero dzięki wiadomościom w Holonecie ukrywający się Obi-Wan Kenobi zdołał dowiedzieć się, że Anakin nie zginął podczas ich pojedynku na Mustafarze.

Chociaż nie było to jedyne starcie zbrojne w początkowych dziejach Imperium, to jednak ta bitwa była pierwszym tak wyraźnym i nagłośnionym dowodem potęgi i stanowczości Imperium. Bitwa złamała wolę oporu pośród wielu znacznych polityków, nieuznających władzy Imperatora. Na wieść o bitwie przeszło połowa sygnatariuszy Delegacji Dwóch Tysięcy wycofała się ze swego żądania oddania władzy przez Palpatine'a. Klęska Wookieech odebrała też nadzieję Jedi na stawienie oporu Imperium i przyszłą odbudowę pokonanego Zakonu. Obawiali się, że Imperium w przyszłości będzie korzystać z pretekstu obecności Jedi do atakowania innych planet bądź całych państw. Stąd też większość z nielicznych ocalałych zdecydowała się pozostać na wygnaniu, unikając kontaktu z innymi pobratymcami.

Ciekawostki

  • Bitwa pojawiła się po raz pierwszy w wydanej w 2005 roku przez wydawnictwo Del Rey książce Czarny Lord: Narodziny Dartha Vadera.
  • W niektórych encyklopediach poświęconych Gwiezdnym wojnom podawana jest błędna data starcia w postaci roku 18 BBY. Błąd wynikł z jednego wpisu Lelanda Chee, dotyczącego dat śmierć postaci z Expanded Universe. Stoi to nie w zgodzie z obecną chronologią, z której wynika, że w tym samym roku miały miejsce jeszcze inne wydarzenia, dziejące się już po bitwie o Kashyyyk.

Przypisy

Źródła





Podyskutuj o Gwiezdnych wojnach na forum Ossusa!